Dodaj do ulubionych

Moja historia !!!!!!

04.01.06, 20:55
Wczesniej pisalam post"poronienie i porod w 21 tyg."
Niwiem od czego zaczac wiec porostu zaczne tak:
Wiem ze mam jeszcze coreczke ,ktora jest dla mnie wszystkim.To dzieki niej jeszcze jakos funkcjonuje to ona kazdego dnia daje mi sily do tego by istniec,by sie nie zalamac.
Ale moja mala Majeczka tez byla dla mnie kims waznym moim kochanym malym skarbkiem,ktory przez te pare miesiecy(21tyg)mieszkal w moim brzuszku i dawal znac o swoim istnieniu,przyjemne kopniaczki ,delikatne laskotanie.Czekalismy na nia z mezem bardzo dlugo,poniewaz moja pierwsza coreczka przyszla na swiat przez cesarskie ciecie wiec z druga ciaz musielismy sie wtrzymac 3 lata.
Bardzo chcialam by moja Natalka miala rodzenstwo.Tak jak my z malej siostrzyczki cieszyla sie i ona ,nie mogla sie doczekac wiecznie pytala kiedy,bedzie miala siostre,glaskala mnie po brzuszku i mowila do swojej siostrzyczki,a wtedy Majeczka kopala,to bylo piekne uczucie.Przez te pare miesiecy przezylam ze swoja coreczka wspaniale chwile.
Niestety ja swoje MAjeczce nie moglam dac tylko szczesliwych dni w moim brzuszku,jedyne co to tylko moglam do niej mowic i glaskac swoi brzuszek.
Niestety dostarczylam jej tez wiele bolu i ciepienia,poniewaz w czasie ciazy ,wrocila do mnie moja choroba(10 lata temu zaczely sie moje problemy z trzustka,przez ostatnie 5 lat nie chorowalam nie dala o sobie znac)Jednak w czasie trwania ciazy choroba wrocila,to bylo w 13 tyg ciazy.
Bylam 2 razy w szpitalu w stanie skrainego wyczerpania organizmu ,dostawalm lekki niby nieszkodzace dziecku (glownie paracetamol i kroplowki na wzmocnienie organizmu oraz nospe)mimo tych 2 atakow trzuski ciaza rozwijala sie ksziazkowo i bylo wszystko dobrze,jednak lekarz stwierdzil ,ze skoro byly 2 ataki w bardzo krotkim odstepie czasu(2tyg) to bedzie i trzeci ,wiec musimy temu zapobiec i zrobic operacje,ponieawaz okazalo sie ze atak trzuski jest wywolany kamieniami w woreczku zolciowym.I gdy dojdzie do 3 ataku moge ja i moje dziecko stracic zycie.Wiec zdesydowalam sie na operacje,lekarz kazal mi wrocic do domu na pare tyg i jak dziecko odrosnie zrobimy operacje(powiedzial ze im pozniej tym lepiej dla dziecka ale za dlugo nie mozna tez czekac ,gdyz dziecko jak bedzie za duzo to bedzie przeszkadzac podczas zabiegu) Oczywiscie zostalam poinformowana ze moge stracic dziecko.W 19 tyg wrocilam do szpitala na operacje,wszystko bylo dobrze operacja udala sie pomyslnie,dziecko zylo.
Po 1 dniu od operacji(laparoskopia)wrocilam do domu.
po 1,5 tyg pozniej poszlam na USG,okazalo sie ze wszystko w porzadku ze dziecko rozwija sie prawidlo jest zdrowe,poczym ,Pani od usg zjechala troszke nizej i zauwazyla cos niepokojacego,wydalao jej sie ze w macicy doszlo do skurczu ktory sie zatrzymal i tworzy balonik,ale powiedziala bym wrocila na usg i sprawdzi raz jeszcze za 2 godz,poczym wrocilismy i tzw skurcz sie zmniejszyl i to bardzo wiec wyslano nas do domku.Niestety po 2 dniach zaczal sie dramat,okazalo sie ze wychodzi mi pecherz plodowy z wodami pojechalismy do szpitala i w szpitalu pani pielegniarka stwierdzila ze nie slyszy tetna plodu ipowiedziala ze jej bardzo przykro ,ale moj maz poprosil o usg,przszedl wiec lekarz zrobil usg i okazalo sie ze dziecko zyje ze jest wszysko dobrze po czym zbadal mnie i stwierdzil,ze szyjka wysoko nie ma rozwarcia i on nie wie co mi jest moze to opuchniete scianki pochwy,wiec polozyl mnie na sali,ze od samego rana zbada mnie inny lekarz.Poczym odwieziono mnie na sale,niestety po 2 godzinach okazalo sie ze znowu cos jejst nie tak ze czuje ze cos ze mnie wychodzi,wiec przyszla inna PAni doktor i stwierdzila,ze to pecherz z wodami plodowymiwiec znowu pojechalismy na sale porodowa ,tam ponownie nie wykryto tentna dziecka,wiec ponowne usg i okazlao sie znowu ze jest dobrze ze mala zyje ,ale po badaniu okazlo sie ze niestety mam rozwarcie na 4 cm i postepuje dalej,powiedziano mi ze urodze mimo tego ze dziecko zyje nie da sie go zatrzymac w srodku i uratowac gdyz jest zbyt male(21tca dzieci maja szanse na przezycie w 24 tyg dostaja wtedy zastrzyk ze sterydow na rozszezenie pluc co pobudza pluca do pracy).Niestety moja MAya nie miala tej sznasy.Bardzo sie balam ze MAja sie urodzi i sie po prostu udusi i to mnie bolalo jeszcze bardziej.Ale moja malenka umarla juz podczas porodu po prostu sie poddala moze wiedzial ze i tak nie ma szans na przezycie i odeszla do Boga wczesniej,moze nie chcial bym widziala jak odcchodzi zaraz po narodzinach.Ciesze sie ze po porodzie moglam ja zobaczyc ,przytulic i pocalowac na porzegnanie.
Mimo tak krotkiego ,czasu pokochalam swoje malenstwo calym serduszkiem i nie moge sie pogodzic jej odejsciem,mimo tego ze juz mam starsza coreczke.
Po calym tym dramacie moja coreczka mial malenkie pozegnanie(mala masz odprawiona przez ksiedza) w kapilczce przy krematorium,poczym zostala podana kremacji(z bialym misiem) a jej urna z prochami zostala oddana w moje rece.
Teraz mam swoja malenka w domku jej urna stoi na kominku a na niej siedzi maly bialy mis(taki sam z jakim byla spalona)dzieki temu wiem ze ten maly bialy mis nas poloczyl gdyz jeden jest z moja Majeczka a drugi tutaj z nami.
Nie potrafilam i nadal nie potrafie otrzasnac sie po smieci malej,ale duzo pomogli mi ludzie z tego forum ,pocieszyli dobrym slowem ,podzielili sie swoimi przezyciemi,po tym wszystkim co dla mnie zrobiliscie jest mi latwiej troszeczke lzej,moge spokojnie teraz rozmawiac o swoim przezyciu mimo tego ze bol zostanie do konca zycia.
Moja Majeczko bardzo cie kocham i starsznie za Toba tesknie,ale wiem ,ze kiedys bedzie taki dzien w ktorym spotakmy sie tam na gorze-mama

Prepraszam,ze tak sie rozpisalam ale chcialam zebyscie poznaly moja historie przynajmnie w skrocie,teraz bylam w stanie o tym napisac.

Isabell14 mama NAtalki(4latak) i aniolka MAjeczki(21tc)
Obserwuj wątek
    • martica5 Re: Moja historia !!!!!! 04.01.06, 21:00
      ŚWIATEŁKO DLA TWOJEGO ANIOŁKA
    • isabell14 Re: Moja historia !!!!!! 04.01.06, 21:06
      Chcialam powiedziec jeszcze ze przyczyny przedwczesnego porodu nie znam,ale jak
      widac mozna postawic wszystko ze to przez operacje.
      A moze jakby pani na USG gdy cos zauwazyla nie wyslala mnie do domu tylko po
      prostu wyslala mnie do ginekologa bylo by teraz wszystko w porzadku.
      Moze udalo bys sie zapobiec tej tragedii.
      Mam nadzieje,ze uda mi sie ponowni zostac szczesliwa mamą.
      • edycia11 Re: Moja historia !!!!!! 04.01.06, 21:11
        Bardzo mi przykro,że Maja musiała odejść:((
        Wiesz,teraz kedy minęło kilka miesiecy wiem,że co miało się zdarzyć i tak by
        się zdarzyło.Ja pytałam dlaczego nie miala cięcia w 37 tygodniu,bo wtedy Jacus
        żył.Nie a sensu się zadręczać pytaniami co by było gdyby....
        Wierzę,że będziesz jeszcze mamusią:))
        A dla Majeczki (*)(*)(*)
    • roxanne1 Re: Moja historia !!!!!! 05.01.06, 11:56
      Ogromnie mi przykro!!!
      (*)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka