marek.k72
26.01.06, 20:59
Pisałem o tym już więcej w odpowiedziach na innye listach tu zamieszczone i
naforum "szpitale" teraz tylko zacytuję fragment...
"To było nasze pierwsze, radosnie
oczekiwane dziecko. A potem kostnica, trumienka, pożegnanie z mamą,
uściśniecie
łapki od taty, msza i pogrzeb...
Ból i rozpacz - a tak się modliliśmy! Do tego ogromny żal do szpitala - idę
do
sądu. Ale nic nie zwróci mojej Juleńki... "
Może matkom bardziej pomagają te sny, palenie lampek, aniołki i tym podobne
DYRDYMAŁY (naprawde przepraszam, że pewnie wiele osób urażę ale nie mogę
wytrzymać)ale mnie - OJCU, to nie pomaga WCALE. Jest tylko koszmar, żal do
ludzi i do Boga, złamane życie...
Marek Kociński