Dodaj do ulubionych

DYRDYMAŁY

26.01.06, 20:59
Pisałem o tym już więcej w odpowiedziach na innye listach tu zamieszczone i
naforum "szpitale" teraz tylko zacytuję fragment...

"To było nasze pierwsze, radosnie
oczekiwane dziecko. A potem kostnica, trumienka, pożegnanie z mamą,
uściśniecie
łapki od taty, msza i pogrzeb...
Ból i rozpacz - a tak się modliliśmy! Do tego ogromny żal do szpitala - idę
do
sądu. Ale nic nie zwróci mojej Juleńki... "

Może matkom bardziej pomagają te sny, palenie lampek, aniołki i tym podobne
DYRDYMAŁY (naprawde przepraszam, że pewnie wiele osób urażę ale nie mogę
wytrzymać)ale mnie - OJCU, to nie pomaga WCALE. Jest tylko koszmar, żal do
ludzi i do Boga, złamane życie...

Marek Kociński

Obserwuj wątek
    • edycia11 Re: DYRDYMAŁY 26.01.06, 21:21
      Każdy z nas jest inny i trzeba to uszanować.
      Kobiety i mężczyźni to dwa różne światy.
      Więc pozwól by matki nadal wierzyły w sny,cieszyły się lampkami i aniołkami.
      A sam poszukaj ukojenia może w modlitwie.
      • zorka7 Re: DYRDYMAŁY 26.01.06, 21:36
        Rozumiem.
        Chyba zresztą więcej we mnie "faceta", jeśli o to chodzi. Aniołki bawiące się
        razem w niebie, wirtualne lampki - jeden klik i już - tez nie są moim sposobem
        na żałobę, rozpacz, stratę...
        Ale z tymi "dyrdymałami" przesadziłeś, Marku.
        Każdy z nas jest inny - inne rzeczy nam pomagają, przynoszą ulgę.
        Proszę, szanujmy się wszyscy tutaj, bo wszystkich nas dotknęła tragedia, która
        nas przerosła.
    • karolimy Re: DYRDYMAŁY 26.01.06, 21:39
      napisalam na priva.Przeczytaj, prosze.
      Ania
    • mala779 Re: DYRDYMAŁY 26.01.06, 22:07
      (*)mimo wszystko zapalam Twojemu dzieciątku

      Myślę, że trochę przesadziłeś ze słowem dyrdymały, czy uważasz że zapalenie
      świeczki na grobie swojego dziecka za dyrdymały?
      W każdym z nas na świeżo po stacie dziecka jest ogromna złość na to co się
      stało, to pozwala na przetrwanie tych trudnych chwil,ale nie upoważnia Cię do
      nazywania rzeczy tak ostro- co to znaczy"te sny.."?
      Kazdy radzi sobie z bólem jak potrafi i dlatego nie odbieraj kobietom prawa do
      przeżywania go na swój sposób.
      Ja życzę, abyś odnalazł swoja drogę ukojenia. Pozdrawiam i mam nadzieje, że
      bedziesz się jakoś trzymał...
      Magda - mama aniołka Mikołajka
    • inezka6 Re: DYRDYMAŁY 26.01.06, 22:44
      To moja pierwsza wypowiedź na forum, piszę pod nickiem żony. Sam nigdy się nie
      zalogowałem, nie miałem takiej potrzeby.
      Chciałem powiedzieć Ci, że z tymi dyrdymałami to przesadziłeś. Rozumiem, że
      opowieści o aniołkach i snach nie pomagają Ci pogodzić się z odejścem córki,
      ale są osoby, którym to potrzebne. Powinieneś to uszanować, a nie lekceważyć w
      ten sposób.
      Mi uczestnictwo w tym forum też nie było potrzebne, ale nigdy nie oceniłem w
      ten sposób ludzi, którzy szukają tu wsparcia, pocieszenia i szczerej rozmowy.
      Są tu, bo przeżyli swoje tragedie, niektórzy kilka razy, i chcą się swoimi
      odczuciami podzielić z kimś, kto zrozumie. Spróbuj zrozumieć i nie lekceważyć.
      Robert.
      • mamaadama4 Re: DYRDYMAŁY 26.01.06, 23:57
        Wystarczyło to słowo ując w cudzysłów - tak byłoby lepiej.
        Myślę, że dobrze byłoby - skoro zdecydowałeś się już raz napisać - rozwinąć
        myśl i pokazać jak to jest z drugiej strony.
        Mnie też posiadanie aniołka w niebie wkurzało.
    • bczapska1 Re: DYRDYMAŁY 27.01.06, 00:03
      Marku ,
      mój mąż uważa chyba tak jak TY , chyba nawet go drazni jak wchodze na forum , mówi że sama siebie katuje , a mnie jest lepjej .On nie chce rozmawjać o moich uczuciach , mówi że go to bardzo boli , stracilismy jedynego syna i jeszcze nie umie mi pomóc.Nie chce żebym płakała .Każde z nas jak jesteśmy razem żyje teraz w swoim świecie , czy tak powinno być , nie , wiem to napewno .
      Do czego doprowadziło go takie postepowanie , to tłumienie w sobie rozpaczy , Kacperka nie ma z nami 5 miesięcy a on przeszedł stan przed zawałowy i jest juz prawie 4 miesiące na zwolnieniu lekarskim , czeka go zabieg kardiowersji , ale na razie ma złe wynki badań krwi , więc nie można nic zrobić .Też mi powiedział ze nie może patrzeć na światełko dla Kacpra . Wiem dzis napewno że kobieta i męszczyzna to dwa osobne światy .
    • karolimy Re: DYRDYMAŁY 27.01.06, 11:39
      Marek!
      Nie chce przejsc dalej nad Twoim postem, ale nie wiem co Ci napisac.
      Tak sie stalo w naszym zyciu, ze poznalismy wielu rodzicow, ktorych dzieci
      odeszly.Od pol roku chodzimy do naszego synka na intensywna terapie.Tam ich
      poznalismy i nadal poznajemy.

      PRZECZYTAJ "SMUTEK" S.C.LEWISA!!!

      Musisz znalesc SWOJ sposob, zeby ZYC dalej.
      Ty i mama Twojej coreczki macie siebie nawzajem!!!Mozecie sie wspierac,BYC
      RAZEM.Wlasnie szczegolnie teraz!

      PRZECZYTAJ 'SMUTEK'!!!Jego autor to mezczyzna, naukowiec, pisarz, czlowiek
      wierzacy i watpiacy.Ktos,kto kochal kogos kto nagle odszedl.

      Pozdrawiam Cie serdecznie,
      Ania, mama Karolka
      • angieblue26 Re: DYRDYMAŁY 27.01.06, 13:59
        Marku, kazdemu pomaga co innego...
        Postarajmy sie to uszanowac. To co jest dyrdymalem dla jednego rodzica,
        przynosi ulge drugiemu.
        Wierze, ze i Tobie pewnego dnia uda sie zaakceptowac ta Strate.
        Nie pogodzic sie, ale wlasnie "zaakceptowac", zeby moc zyc dalej, wtedy
        kiedy "nic juz nie bedzie takie samo", parafrazujac tate Asi.
        Pozdrawiam goraco,
        Ola
    • joamol Re: DYRDYMAŁY 27.01.06, 14:23
      Zabrzmiało zupełnie tak, jakby matki bawiły się w cierpienie a ojcowie
      cierpieli poważnie i naprawdę. Mam nadzieję. że nie o to ci chodzi.
      Wiem, że cierpisz. Mój mąż też nadal cierpi.Głaszcze pomnik na cmentarzu i mówi
      do naszej małej zupełnie jakby tam była i słuchała. sylwestra siedzieliśmy sami
      i płakaliśmy za naszym dzieckiem.

      Urodziłam martwe dziecko. Nie sama, ale jednak ja je rodziłam. Ja je nosiłam.
      Ja wyłam z bólu. Musiałam się pozbierać, myśleć, pomóc lekarzom, urodzić. Byłam
      zła, byłam zraniona, potwornie zmęczona, zrozpaczona. Wiem, że moje dziecko
      rozkłada się właśnie w trumnie, wiem, że go nie ma. Ale jak mam je wspominać?
      Jak umarlaka? Jak mam koić swoje nerwy, żal, przecież muszę żyć. Chcę. Jest dla
      mnie Aniołkiem, podarunkiem na 9 miesięcy, moją ciepłą myślą.

      To nie jest zwykła porażka, którą przeżyję samą złością.
      Kogo mam obiwanić, spzital, lekarza, tatę bo na mnie nakrzyczał, panią w zusie,
      bo mnie wkurzyła?

      Widać nie dane mi usiąść i warczeć.Nie chcę tak.Rozumiem, że ty masz ochotę,
      jak też miałam i mam czasem ochotę wrzeszczeć, wyć i nie słuchać o aniołkach
      jak świat się wali na głowę. Ale jednak. To mój sposób na przeżycie. Chcę iśc
      dalej i to mi pomaga.

      Proszę nie sprawiaj, bym czuła się jak idiotka od aniołków i lampeczek, to nie
      jest zabawa.

      Pozdrawiam,
      Życzę siły,
      Asia
    • ihaha6 Re: DYRDYMAŁY 27.01.06, 16:28
      Ja tez sie wtrace.
      Odpisalam Tobie na moim watku, ale i tutaj cos dodam...
      Marku, "dyrdymaly" to naprawde nietrafione slowo. Bolesne jak drzazga od
      trumny, szorstkie jak chodnik przy grobie Dziecka, slone jak lzy. Uraziles
      chyba wiele z Nas. Ja tez mam alergie na "Bog tak chcial, macie swojego
      aniolka, nie placz, bo Dzieci nosza te lzy... itp." ale moje zmarle Dzieci nie
      sa dla mnie tlusciutkimi amorkami z lukiem w raczkach...tylko moimi Aniolami
      Strozami, moimi ukochanymi, oplakiwanymi Dziecmi, Ich niesmiertelnymi duszami.
      Zrozum, probujemy Tutaj oswoic (kazda na swoj sposob)ta tragedie smierci
      Dziecka. Staramy sie jakos zyc, funkcjonowac, oddychac.
      Ja akurat jestem osoba, ktora zamiast placzu woli ostre slowa (co niektorzy
      pamietaja pewnie batalie z adminka), zlosci sie zamiast rozpaczac...ale szanuje
      Te niby "slabsze" ode mnie, Te delikatniejsze, miekksze, rozbite na tysiac
      kawalkow (ja tez czasem tylko placze i nie wstydze sie tego).
      Maja prawo do (wydawaloby sie ) niesamowitych opowiesci, snow i "ciaciania sie"
      z wlasna rozpacza. Czasem to pomaga, a bardziej juz nie zaszkodzi, nieprawdaz?
      Kazdy z Nas, Rodzicow po Stracie ma prawo do takiej zaloby, jaka tylko sobie w
      zmaltretowanym sercu wymysli.
      Pamietaj Marku, bo dales mimowolnie sygnal, ze jestes Ponad To.
      Nie, jestes Obok.
      Uwazaj, bys nie stanal za daleko, bo stracisz cos waznego. Empatie.

      Pozdrawiam.
      A. matka 3 Aniolow
    • marek.k72 Re: DYRDYMAŁY 27.01.06, 16:56
      Przepraszam serdecznie za użyte słowo, które było zupełnie nie na miejscu i
      dziękuję wszystkim osobom, które odpisały. Te listy dają pewną ulgę. Naprawdę
      współczuję kobietom, które spotkała tragedia straty dziecka, bo jeżeli ja
      cierpię to jak musi cierpieć matka, która dzieciątko miała w sobie, rozmawiała
      z nim, cieszyła się jego ruchami. Dziękuję, za całą okazaną życzliwość.
      Marek
    • martica5 Re: DYRDYMAŁY 27.01.06, 16:59
      PAMIĘTAJ MARKU ŻE TWÓJ ANIOŁEK JESTZAWSZE Z TOBĄ
      ŚWIATEŁKO DLA TWOJEGO ANIOŁKA
      MARTA MAMA ANIOŁKA IGORKA
    • roxanne1 Re: DYRDYMAŁY 28.01.06, 13:37
      ciesze sie za zrozumiales ze Twoje slowa Nas mamy berdzo zranily,,,nie odpisalam
      wczesniej bo....czylam jakbym dostala w twarz.Wiem ze nie tylko ja:(
      Mwrku ja wiem ze bardzo cierpisz...Jak kaddy tato po stracie dziecka.Moj maz tez
      nie potrzebuje Figurek aniolkow,ani lampek...Ale nigdy nie powiedzial ze to jest
      glupie albo niepotrzebne...bo widzi zr mi to pomaga...Ale wiem ze bardzo
      cierpi.Widze to w jego oczach kiedy oglada sie za malymi dziecmi...I wiem ze Ty
      tez cierpisz....Mialam zal po tym co napisales...ogromny....Juz mi przeszlo...Bo
      woem ze Na pewno bylbys kochajacym tata...Pozdrawoam Cie Marku..

      agnieszka-mama aniolka Maciusia
      • mamcia1001 Re: DYRDYMAŁY 28.01.06, 21:29
        Ja chcę Ci powiedzieć że to forum, te światełka wirtualne barszo mi pomagają
        przeżywać naszą stratę. Tu mogę znaleść zrozumienie. Nawet sobie nie wyobrażasz
        jak codziennie prosiłam mojego synka żeby mi się przyśnił calutki, bo gdy się
        urodził nie widziałm go, wtedy to był odruch i myśl że tak będzie lepiej. W
        zasadzie wtwdy się nie myśli. I w końcu mi się przyśnił i dużo to dla mnie
        znaczy.
        Marta mamcia aniołka Maciusia
    • tataasi1 DYRDYMAŁY - czyżby? 02.02.06, 01:21
      Gryzłem się, nie chciałem pisać bo ... boli. Mam osobiste przemyślenia...
      Dyrdymały?
      Nie wierzę w "aniołki", zabawki na grobie, lampki etc., niemniej jestem na nim
      od pół roku codziennie - ale staram się - "technicznie".
      Zapalam znicze, uzupełniam wkłady.
      Staram się nie angażować i nie chcę tam przesiadywać, myśleć.
      Oczywiście są chwile gdy moje zamiary idą na bok - chcę podumać wbrew
      rozumowi :-(.
      Żona jest jednak tam dwa, trzy razy dziennie (cmentarz jest w drodze
      do "miasta", przejeżdżamy koło niego) ... myśli - zawsze Ją to dołuje. Dlatego
      uważam że nie powinna tak często zaglądać. Staram się delikatnie to przekazać
      ale Ona nie chce... Płacze...
      Nie jesteśmy ze sobą fizycznie,[moja wina (od czasu diagnozy nie miało to
      sensu), niechęc do czegokolwiek mimo deklaracji miłości] już dawno... Staramy
      się jednak wspierać...
      Kocham żonę, bardzo ale boli mnie Jej bezkrytycyzm wobec Jej dzieci. Nie
      naszych.... Niestety ....
      Różnica między nami jest taka, że Ona mówi że jedzie do Asi, a ja staram się
      określać - "na spacer", "na cmentarz"....
      Uważam , że nie ma miejsca Asi. Jest grób, zimny. Miejsce symboliczne.
      Utrzymane w konwencji "to by się Jej podobało" - ale tylko w konwencji.
      Na pewno nie chciałaby oceniać wyglądu miejsca swojego "spoczynku"
      Na pewno nie chciałaby aby nas to tak bolało.
      Zwłaszcza, że Asia nie była "tylko" pierwszym ale jedynym ...
      Moja żona ma jeszcze dwójkę dorosłych już dzieci.... Boli. Boli bardzo bo
      dlaczego....
      DLACZEGO!!!!!!!!
      Dla mnie, - choć staram się "trzymać fason" to koniec - nic się już nie
      liczy...
      Obym miał odwagę....
      I tu przyznaję rację: marek.k72

      ----------------------------
      nigdy już nic nie będzie takie samo...
      Pamięci Asieńki...: www.asia.bim.net.pl
      • urszula5 Re: DYRDYMAŁY - czyżby? 02.02.06, 02:39
        Marku
        To nie sa zadne dyrdymaly, kazdy z nas jest inny ( moze sie powtorze )i
        zazdroszcze Twojej zonie ze ma takiego meza ( meza ktory tez cierpi potrafi to
        okazac, moze pocieszyc ) ja niestety zostalam SAMA zupelnie sama z moim
        bolem ,zalem, rozpacza.... ja nie moge porozmawiac z mezem o naszych dzieciach,
        ktore odeszly.... to jest temat TABU !!! mam w domu juz dosyc okazala kolekcje
        aniolkow, zawsze i bez przerwy pali sie swiatelko na stole ( palilo sie tez w
        naszej sypialni mezowi to przeszkadzalo ) wiec ustapilam , ale w stolowym
        pokoju pali sie swiatelko dzien i noc. I juz nie pozwolilam na to zeby mi
        powiedzial ze tez mu to przeszkadza, to swiatelko sie pali juz prawie od 4 lat
        bez przerwy bo wiem i czuje to ze moje anioleczki wiedza ze gdyby chcialy
        przyleciec to ja zawsze na nie czekam i to swiatelko sie bedzie palilo zawsze
        do ostatniego mojego tchnienia. Doskonale wiem ze mojego meza to wkurza , ale
        tego mi zabronic nie moze !! Zabrania ( nie zabrania , nie lubi jak chce wejsc
        na to moje forum, denerwuje go jak wstane pozniej niz on i pierwsze co robie to
        sprawdzam czy pali sie swiatelko.... nigdy go nie zapali!! strasznie mnie to
        boli nawet sie zastanawialam czy faceci zeczywiscie sa tak nieczuli.Na tym
        forum zobaczylam ze nie wszyscy. Czytalam posty ojcow, ja sama chyba bym nie
        potrafila tak napisac, jak pisza ojcowie po stracie swoich dzieci. Niewiem moze
        tym bardziej jest mi sie z tym wszystkim pogodzic.Tyle bym chciala napisac a
        brak mi juz slow. Jezeli chcesz oczywiscie mozesz napisac na moja poczte.
        Z pozdrowieniami Ula
        Mama pieciu aniolkow

        Jest milosc co byla cialem, a stala sie duchem....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka