Dodaj do ulubionych

A JA SCHUDLAM!!!!

03.03.05, 11:14
... i teraz czuje sie swietnie w "mojej skorze". z rozmiaru 42, czasem nawet
44!!!! wrocilam do 38! jestem z siebie dumna;) dziewczyny, warto!!! mi w
mojej diecie "pomogla" tesciowa: musielismy mieszkac z rodzina mojego przez
okolo 1,5 czy 2 mies i to wtedy mi sie schudlo. wbrew pozorom jestem jej
wdzieczna, aczkolwiek odwiedzam ich z obowiazku. schudlam nie tylko przez
nerwy takze przez fatalna kuchnie tesciowej. najsmieszniejsze jest, ze sie
uwaza za najlepsza kucharke na swiecie i nikogo nie wpuszcza do kuchni. teraz
nauczylam sie jesc pol, od ok 15 lat nie jadam kolacji (czyli od 15 r.z),
duzo spaceruje, bo mam psice wielka i MUSZE duzo z nia wychodzic. trzymam sie
juz rok w rozm 38. acha! jem malo chleba i prawie wcale potraw macznych ( a
uwielbiam pierogi i kopytka :( Pozdrawiam i powodzenia zycze!
Obserwuj wątek
    • lgirl a ja chudnę 03.03.05, 23:39
      a ja chudnę... z rozmiaru 54 zapinam się już w spodnie 46 !!!!
      malo tego wlazlam juz w spodniczkę, com sobie w 1995 r uszyłam!
      fakt jeszcze jest opięta,,, ale weszłam i to juz dla mnie duzo!!!
      jeszcze drugie 30 kilo i bedzie luxik ;)
      Pozdrowionka
      joa,
      • ala833 Re: a ja chudnę 17.03.05, 00:19
        Czesc Wam
        Ja mam za soba ok 6 lat walki! Posruz przez prawie Bulimie.. ale sie udalo!!!!!!
        Maiam przy 170 wzrostu ponad 100 kg ( w pasie u mnie to najwiekrzy problem ponad
        100cm)
        Potem sie zaczelam ostro odchudzac bo sie zakochalam w chlopaku, ale oczywiscie
        on nawet nie zwrocil na mnie uwagi, tylko sie zakochal w mojej szczuplutkiej
        przyjaciolce... To mnie zmobilizowalo (mialam wtewdy 15 lat)i wzielam sie ostro
        za siebie!!!!! Ale prosze was nie stosujcie zadnych durnych diet, bo to
        kretynizmy, sama juz duzo z tego przerabialam, i sie zle konczylo:( OKi co
        zrobilam? zaczelam biegac na basen ( to jest swietna rzeczy, czlowiek sie nie
        meczy tak bardzo, i sie chudnie!!!!!!) codziennie po 2 godz ) moj ukochany mial
        18-stke i mnie na nia zaprosil, wiec chcialam jakos wygladac... Co jescze.. hmm
        oczywiscie jedzenie.. ograniczyc!!!!!! jesc 3 razy dziennie ,albo 2.. ja
        zrezygnowalam ze sniadania (wiem ze to niezbyt zdrowe, ale olac to, wychodzice
        do pracy.. szkoly nie wazne i mozna wtedy jakos troche powalczyc z glowem;)
        potem obiadek... malo ziemnaikow, kluesek.. czy czego tam.. troche miesa, duzo
        salatki... basen i kolacyjka (2 kromki chleba z czymkolwiek ale bez majonezow
        musztar itd, nie dogadzac sobie za bardzo ale i sie nie glodzic!!!!) Oki raz na
        tydzien jadlam kawalek ciasta (to lepsze od czekoladek itd... Nie jesc chipsow!
        Ja jadlam kiedys ze cholerne Chipsy po 2 paczki dziennie ogladajac telewizor...
        wywalic to jak sie nie je to sie nie chce;) Oki schudlam ... to bylo jakos od
        jesieni do marca (pamietam ze w marcu mial urodziny:)) do 62 kg.. zewszlam z
        rozmiaru 44 powolutku na jakis 38... Przedtem chodzilam zasze w przywielkich
        ciuchach, takich lumpach juz nawet kilka numerow za duzych, bo nienawidzialam
        siebie... i pamietam jak dzis jak 1. raz sie ubralam troche bardziej seksownie,
        sponice jeszcze rozmiar 40 czy cos takiego i marynarke , jak sie w to ubieralam
        to nie moglam wygodnie usiasc takie bylo opiete:D Ale 1. raz faceci sie na mnie
        patrzyli.. a ja sie czulam jak w innym swiecie.. W miedzyczasie z mojej wielkiej
        milosci nic nie wyszlo, zreszta po czasie sie odkochalam... przes jakis czas mi
        sie udalo utrzymc wage :)wiecie mniejsze ciuszki i szeczescie:) ale potem mialam
        problemy.. i sie zaczelo ich zajadanie... znowu wskoczylam na jakis 76 kg i ylam
        totalnie zdolowana, dodatkow tym ze zle wygladam, nie miescilam sie juz w te
        fajne ciuszki.. zaczelo sie kupowanaie slodyczy chipsow itd... Ale w 4. klasie
        szkoly sredniej postanowilam ze musze sie sprezyc.. i znowu zaczelam
        odchudzanie.. Moze znowu glupi sposob.. ale przestalam wogole jesc chleb..
        obiady itd.. Tylko jadlam serek bialy z jogurtem i warzywami (lubie ogolnie
        takie jdzenie) i pilam do tego soki owocowe... na poczatku bylo ciezko a potem
        sie przywyczailam (do tego basen w miare mozliwosci :) i udalo mi sie schudnoc
        do jakis 58 kg!!! chialam ladnie wygladac na studniowce... Ale przed stodniowka
        byly Swieta Bozego Narodzenia i sie zlamalam.. zaczeam jesc jak dzika i znowu
        przytylam (te glupawki z objadaniem sie byly straszne.. jadlam wsytko co mi
        wpadlo w rece!) znowu przytylam i nie moglam sie zmiescic w sukienke ktora
        kupilam na stodniowke.. Potem znowu sie zaczelo odchudzanie... doszlam do jakis
        61 jeden i udalo mi sie wcisnac w ta niesczesna sukienke... ale mialam cala
        zabawe popsuta, bo sie balam ze mi walki widac i ze zle wn niej wygladam (wiecie
        jacy sa znajomi, zwlaszac jak sie ma w klasie wiekszaosc lasek, a ja bylam
        strasznie zakompleksiona).. Potem bylo w miare z waga, przed matura nawet jescze
        troche schudlam.. po matudrzie nie dostalam sie na uczelnie na ktora chialam i
        znowu zaczelo sie zajadanie... Potem poszlam jednak na studia.. Tam postanowilam
        ze zaczynam nowe zycie i musze schudnac.. zeby byc taka jak inni. Znowu zczela
        sie dieta.. miszkalam sama i nie mialam za duzo kasy, poza tam dorwalam gdzies
        ksiazeczke o kaloriach.. i stwwierdzilam ze zeby schudnac najlepiej jesc tylko
        rzeczy malo kaloryczne.. liczylam kazda kalorie.. wiedzialam dokldanie ile
        kalorii ma jakbko, plasterek szynki itd.. wszyztko liczylam.. jak przekroczylam
        limit to mialam straszne wyrzuty sumienia... i sie zaczelo.. Moja dieta
        ograniczyla sie praktycznie do samych jablek i jakis warzyw na parze.. Udalo mi
        sie schudnac do 55 kg, czyli bylam szcupla, ale niestety w miedzyczasie zaczela
        sie moja choroba... nawet przy tej wadze uwazalam ze jestem gruba.. Do tego
        mialam czasami strazna ochote zeby zjesc normalne jedzenie, jak juz sie
        zlamalam i zjadlam wyrzuty sumienia i zwracanie.. potem juz jak dostawalam
        napady glupawki to jadlam specjalnie tak duzo zebym mogla potem zwymiotowac..
        Przy 55 kg widzialam w lustrze same walki (bo mialam okresy na samych jablach)
        Potem pojechalam do domu na wakcje.. zaczelo sie domowe jedzienie, nie bylo
        mozliwosci zeby zwracac... znowu przytylam.. i tak na zmiane.. szkoda opisywac..
        jakis rok. z czasem sama zobaczylam ze jest zle.. Nie akceptowalam sam siebie,
        nie mialam ochoty spotykac sie ze znajoymmi.. cialge napady na jedzenie. Kiedys
        przez przypadek zobaczylam taki program o kulturystach w Tv.. i zobaczylam
        podobana chorobe do mojej tylko ze z przeciwenj strony (ja chcialam byc za
        wszelka cene szczupla a ci faceci swirowali zeby byc tylko jak najbardziej
        muskularni... i w koncu zrozumialam jaki to glupie, pomyslam sobie ze jako
        dzeiwczyna wolabym miec normalego faceta, niz takiego z super figura, ktory by
        tak swirowal jak ci kulturysci) To byl 1. krok zeby wyjsc z tej choroby, nie
        bylam u zadnego psychoanalityka ani innego lekarza.. zaczelam z tym walczyc sama
        bo SAMA tego chialam... I udalo sie... Najpierw oczywiscie przytylam znowu( bez
        zwracanie wszyztkie glupawki zarciowe sie odkladamy w tluszczyki) i oczywiscie
        nienawidzilam siebie za bo jak sobie przypominalam ze wazylam 55kg i jescze nie
        bylam z tego zadowolona.. hmm Ale jakos udalo mi sie nie przekroczyc 69kg
        utrzymalam sie na stalym poziomie (jadlam normalnie czasami mi cos odbijalo i
        jadlam czekolade alo cos, ale nie zwracalam tego), pozniej znowu zaczelam troche
        sie odchudazc (przsetalam jesc slodycze, staralam sie jesc salatki itd ale
        schudlam jakies 4 kg moze dorze ze potem udalo mi sie to jakos utzymac, i nie
        przytalam wiecej... Przestalam sie na tym tak koncentrowac. Ostanio pred
        sweitami sie rozchorowalam na jaks grype zoladkowa czy cos takiego, nie moglam
        nic jesc i wsyztko zwracalam - przepraszam za opisy, chce was wczuc w sytuacje;)
        Bylam chora jakis tydzien i zjechalam dzieki temu znowu do 58kg, bylam po tej
        chorobie bardzo happy (nie moglam sie ojadac w swieta ( z tym mam zawsze
        problemy) i utr zymalam ta wage do teraz... Ale w miedzyczasie przestalm sie na
        tym tak koncentrowac... Przestalam liczyc kalorie, stosowac diety (przerobialm
        duzo roznych diet, wlacznie z jedzieniem gotowanego selera i surowej marchewki
        ,ale po tym jest zawsze efekt jojo:( Prosze Was nie liczcie kalorii!!!!!!! Nie
        Stosujecie tych kretynistyczynch diet!!!!! To nie potrzebne meczarnie
        naprawde!!!!!! Po prostu starac sie duzo ruszac( nie wyczerpujace sporty, dla
        nas puszytych to bardzo meczace... a przepraszam, zapomnialam nadmienic ze mi
        sie wsytko odklada zawsze w brzuch i talie, wiec wygladalam jak bym byla w
        ciazy, kiedy przytyje...) Najlepiej duzo chodzic na nogach chodzic szykim
        marszem, basen (plywanie nie meczy ale wyciaga) i starac sie jesc wszytko ale w
        malych ilosciach :) ja np dzsiaj zjdlam bulke z zoltym serem, kromke chleba z
        camemberem i pomidorem i slodka bulke) , od swiat ciagle trzymam maja zlota wage
        58kg, i zaczelam akceptowac sama siebie!!! Chlopcy chca sie ze mna umawiac na
        randki ( ale ja mam jescze troszke barier w sobie i nie umiem sie jescze do
        konca przelamac, ale oni mysla ze ja jstem po sprostu taka wymagajaca
        ksiezniczka (wyobrazacie sobie??? ja kiedys sobie marzylam zeby jakiklwiek mnie
        chial a terz mam wybor:D)
        Oki przeprasam Was jezeli moj opis jest roche chaotyczny, ale
        • amhali Re: a ja chudnę 17.03.05, 11:12
          Nic tylko pogratulowac :) Ja popieram idee aby niestosowac diet - tym bardziej
          ze mi te diety nawet jak sie trzymam scisle wytycznych to nic nie daja poza
          mysleniem - boze boze kiedy bedzie mozna zjesc ten plasterek :) Coz taka
          przemiana materii, ja planuje jak sie wykuruje ze 3 razy w tygodniu minimum na
          basen chodzic :) Bo codziennie wiem wiem czy dam rade :)

          Pozdrawiam
          amh
        • seurasaari Re: a ja chudnę 25.03.05, 22:50
          Bardzo, bardzo Ci wspólczuję tego przez co przeszłas ale jednoczesnie gratuluję
          Ci wygranej. Musisz mieć silny charekter ze udało Ci się samej z tym wszystkim
          uporać. Pozdrawiam Cie goraco i życze powodzenia i swietnego samopoczucia już
          na zawsze!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka