Dodaj do ulubionych

Czy ktoś wygrał z własną macicą?

03.01.10, 22:45
Wiem,ze wiele z Was nie musialo tego robic, ale moze ktoras wygrala
z wlasnym pragnieniem kolejnego dziecka?
My rozmawiamy juz od kilku miesiecy, ja jestem coraz bardziej
wyczerpana.Maz chyba tez.Ale widze ze on po prostu nie chce! Boi
sie.Uwaza ze obowiazki nas przerosna.
Ze mna jest tak, ze wariuje.I nie wiem czy to przez to ze siedze w
domu z dziecmi, czytam to forum i po prostu za duzo mysle, czy po
prostu to uczucie mnie nie opusci dopoki nie zostanie zrealizowane.
Nie potrafie przestac myslec o trzecim!!!
Jest to jak obsesja.Siedza w wannie, a ja widze puste miejsce.Jedza
sniadanie, a ja planuje gdzie siedzialoby kolejne.Wozka nadal nie
sprzedalam, ubranka mam pochowane po szafach!! Ciagle mysle, ze moze
jednak...
Pomyslalam,ze to blad,ze przed slubem o tym nie rozmawialismy.Ale to
tez nie tak.Potrzeba kolejnego stala sie taka silna dopiero od
niedawna.Zawsze myslalam o czworce, ale juz majac jedno wiedzialam,
ze to moze za duzo.A tu powrocila ta chec.I szalenstwo jakies we
mnie siedzi.
Skoro nie udaje sie przekonac meza(a na sile nie chce, ani za
wszelka cene, musi to poczuc, a chyba tego nie czuje), to moze
sprobuje sama ze soba wygrac? Tylko jak? Czy ktos mial taki problem
i wygral ze samym soba?Pomozcie!
Obserwuj wątek
    • 3bitt Re: Czy ktoś wygrał z własną macicą? 03.01.10, 23:13
      Ja ci nie pomogę bo mnie macica pokonała tongue_out
      Na szczęście maż też chce.
      Chciałam napisać ze mam takie same objawy jak ty. Też widzę kawałek wolnego
      miejsca w wannie i obmyśliłam jak wcisnąć do kuchni trzecie krzesło do karmienia
      smile Wózek i ciuszki czekają smile
      Pozdrawiam i życzę powodzenia!
    • mada352 Re: Czy ktoś wygrał z własną macicą? 03.01.10, 23:52
      Wiem co przeżywasz sli-maczku. Ja byłam w takiej rozterce przez wiele lat!
      Czasem było lepiej a czasem płakałam w poduszkę z rozpaczy. Nie brałam pod uwagę
      opcji postawienia męża przed faktem dokonanym a on nie chciał nawet słyszeć o
      kolejnym dziecku. We mnie siedziała ta ogromna tęsknota i przesłaniała mi radość
      życia. Z czasem pogodziłam się z jego decyzją, wydałam ubranka po dzieciach ale
      bywały jeszcze momenty, kiedy robiło mi się smutno. Tak naprawdę to nie wygrałam
      z pragnieniem ale straciłam nadzieję i postanowiłam "wziąć się w garść". A
      tymczasem stało się coś nieprawdopodobnego - mąż po 12 latach (tak to nie
      pomyłka)od momentu kiedy zaczęłam go namawiać, wyszedł z propozycją powiększenia
      rodziny. I tak urodził się trzeci synek. Później przytrafiła nam się jeszcze
      niespodzianka i tak mamy czwóreczkę.
      Co mogę ci poradzić? Jeśli chcesz uszanować decyzję męża, to musisz na jakiś
      czas odpuścić, choćby dla dobra swoich nerwów. Może z czasem wszystko się ułoży
      (może nie tak długo jak u mnie smile). On już wie czego pragniesz i naciskanie w
      tym momencie nic nie da. Pozwól mu przemyśleć tą sytuację, nie boją się tylko
      głupcy. Może to kwestia finansów i warto by pomyśleć o zwiększeniu dochodów np.
      podjąć pracę jeśli nie pracujesz. To na pewno zmniejszyłoby stres przy podjęciu
      takiej decyzji. Życzę ci z całego serca, żeby twoje marzenia się spełniły !

      Moje skarby:
      Mateusz, Maciej,Mikołaj i Miłoszek

      "Życie jest zadaniem. To twój wysiłek zbuduje ciebie samą."- ściąga z Musierowicz
    • nata76 Re: Czy ktoś wygrał z własną macicą? 04.01.10, 08:28
      nie ja .co prawda mielismy troje w planach,zrealizowalismy,czwarte
      bardzo mi po macicy chodziło,a maz zachecał...i jest.

      wspolczuciewink bo to jes uzaleznienie. ni wiem,czy to
      zracjonalizujesz.
      • sli-maczek Re: Czy ktoś wygrał z własną macicą? 04.01.10, 11:16
        Wlasnie to jest najtrudniejsze.Zracjonalizowanie. Maz mnie pyta o
        konkretne argumenty, a ja mu potrafie powiedziec: bo przy stole
        pusto,jeszcze nie wszyscy jestesmy.
        Wiem ze on by chcial poczuc to co ja, ale nie czuje.Za to boi sie ze
        przez kolejne dziecko utkwimy za granica i ciezko nam bedzie wrocic
        do kraju.Albo wogole cokolwiek zmienic.
        Sprobuje to na razie zostawic.Mamy CUDOWNE dzieci.Az sie prosi zeby
        bylo ich wiecej.Ale to chyba moje spojrzenie.
        Ja do pracy moge wrocic, ale to nam powiekszy podatki i doda koszty
        opieki nad dziecmi i wyjdzie prawie to samo(w Irlandii opieka nad
        dziecmi to koszty minimum800euro na dziecko).A gdybym szukala pracy
        w Polsce,bo i taki byl plan,to rozbijemy na jakis czas rodzine, a
        tego sie boje.Mimo ze wtedy moglabym zrobic wreszcie uprawnienia
        budowlane i mialabym pomoc mamy i tesciowej, to nie chce zyc w ten
        sposob.Zreszta nam poki co nie brakuje.Bardziej chodzi o to,ze
        ciezko sie odklada na ten wymarzony domek.
        Pozdrawiam i dziekuje za cenne porady
    • 2007e Re: Czy ktoś wygrał z własną macicą? 04.01.10, 12:07
      Łączę sie z Tobą. Pewnie nieco inne problemy, ale tez nie jest łatwo podjąc taka
      decyzje. Jestesmy dosc mlodzi jak na posiadaczy juz 3 dzieci, a 4 chodzi po
      glowie. Niestety, zeby powiekszyc rodzine potrzebne jest wieksze zrodlo dochodu.
      Domku tez nie mamy,a metrow w mieszkaniu nie przybedzie. Jednak checi sa
      silniejsze niz wszystko inne. Ale nic na sile i kosztem innych. Najpierw praca,
      troche dzieciaki podrosna. Moze bedzie tez mi lzej. Probuje doszukac sie plusow
      sytuacji takiej, jaka jest. Licze, ze z biegiem czau sie wszystko ulozy. Jedynie
      roznica wieku miedzy dzieciakami bedzie wieksza.
    • matysia20050521 Re: Czy ktoś wygrał z własną macicą? 04.01.10, 13:45
      u mnie po 10 latach od 4 dziecka, nastał czas paranoicznego pragnienia
      posiadania dziecka, nigdy wczesniej mnie to tak nie dopadło. Miałam już czworo
      odchowanych i wreszcie jako taką wolność osobistą i tu taki kaprys. Próbowałam
      sobie racjonalnie tłumaczyć ale nic z tego. Efekt jest taki , że Matylda ma
      prawie 5 lat , żeby nie była sama jedynaczka Benjamin prawie dwa i za dwa
      miesiace rodzę.Nie wygrałam a teraz się bujam. Nie żałuję, ale konsekwentnie się
      "uziemiłam" znów na jakieś ładnych parę lat. Zastanów sie czy tego chcesz?
    • matysia20050521 Re: Czy ktoś wygrał z własną macicą? 04.01.10, 13:49
      Po za tym to chyba nie macica tylko głowa i silny instynkt i potrzeba kochania.
      Ja szczęśliwie doszłam do kresu i mażę o klimakterim.
      • 2007e Re: Czy ktoś wygrał z własną macicą? 04.01.10, 14:59
        A to mnie rozbawiłas marzeniem o klimakterium smile Boskie! Ja do tego raczej mam
        daleko i to tez jest problem, bo duza gromadka to tez nielada wyzwanie (zreszta
        jak przed Toba). Mnie chyba tez po glowie chodzi przede wszystkim coreczka
        (rzecz jasna nie ma gwarancji, z czym sie licze). Z kolei znowu pojawiaja sie
        obawy, ze jezeli to bedzie dosc szybko, to czy po drodze sie "ktos" jeszcze nie
        przytrafi. No i to uziemienie jest najbardziej dobijajace!!! Choc naprawde chce,
        zeby nas bylo wiecej. To takie moje za i przeciw. Tak to juz jest nawet przed
        samym soba czlowiek sie buntuje.
        • luxnordynka Re: Czy ktoś wygrał z własną macicą? 04.01.10, 16:54
          mialam to samo, gdy mielismy dwojkę dzieci... dopiero czwarte jednak
          zaspokoilo moj instynkt smile. Ewa
          • mroofka94 Re: Czy ktoś wygrał z własną macicą? 04.01.10, 22:11
            Tez to mam smile Ciezko sie zyje z tym pragnieniem smile

            JEstem w ciazy z 3 dzieckiem, ale marze juz jak to bedzie czekac na
            4 smile [powaznie]. Teraz w zasadzie przed nami decydujacy czas.
            Decydujaca ciaza.
            Wiem, ze jesli by stalo sie cos, co by mi ograniczylo porody -
            bylabym bliska zalamania calkowitego.
            Poza tym, za kazdym razem gdy decydujemy sie na dziecko i
            podejmujemy odopwiednie dzialania wink - zachodze w ciaze smileNie mamy
            nawet doswiadczenia w staraniu sie. To ma swoje plusy smile
            • marina2 Re: Czy ktoś wygrał z własną macicą? 04.01.10, 22:54
              hmmm nie wiem jak to określić
              ja po czwartym planowanym,chcianym,wyczekanym dziecku zajęłam się po dojściu
              dziecka do wieku przedszkolnego sobą i swoimi pasjamiwink)
              poza tym Mąż pracuje na morzu więc logistyka i rozsądek w ogarnianiu czeredy też
              nie jest bez znaczenia
              lubie niemowlaki i tak sie fajnie składa,ze w najblizszym otoczeniu zawsze
              znajduje się jakieś dyzurne niemowlę .wpadam tam pobawie się,powącham i
              wystarczy.zapewne to zapowiedź syndromu babciwink)
    • sophie2202 Re: Czy ktoś wygrał z własną macicą? 04.01.10, 23:04
      U mnie troche odwrotnie, Szymon to niespodzianka, w tej chwili
      najstarsza jeszcze nie ma 4 lat i czasami jest mi ciezko. Poza tym
      mam jeszcze prace ne pełny etat i wieksza iloscia dzieci nie
      dałabym rade sie zajać.
      • ruda73 Re: Czy ktoś wygrał z własną macicą? 05.01.10, 23:14
        U mnie podobnie. Mamy 3, chciałabym czwarte choć wiem, że to całkowicie
        nierozsądne, bo 1. warunki finansowe zupełnie nam na to nie pozwalają 2. jestem
        chora na chorobę przewlekłą i powinnam dać spokój.
        Ale łatwiej mówić niż zrobić. Liczę na wpadkę, świadomie się nie zdecyduję.
        Dlaczego inni wpadają a ja nie????
        • sli-maczek Re: Czy ktoś wygrał z własną macicą? 06.01.10, 10:59
          Czytajac Was boje sie tego,ze gdy bedziemy mieli troje, to ja bede
          chciala czworo! Czy to jest jakos uwarunkowane hormonalnie?
          Chcialabym poczuc sie spelniona w koncu.Przeciez nie mozna ciagle za
          czyms gonic.
          A tak poza tym...maz sie zgodzil smileJeszcze w to nie
          wierze.Powiedzial,ze podejmiemy ta decyzje,mimo ze on nie jest
          przekonany, bo bardzo chcialby, zebym byla szczesliwa.I on wierzy,
          ze z czasem zobaczy i zrozumie dlaczego tak bardzo chce i bedzie sie
          z tego tak samo cieszyl jak ja. Teraz czuje troche ciezar tego ze
          musze mu pokazac ze to jest warte wszystkiego.Chociaz pewnie jak
          przyjdzie na swiat kolejne, to wszystko samo sie pewnie obronismile
          Bedzie u nas weselej!!
          troche brak mi entuzjazmu bo sie rozchorowalam i normalnie ledwo sie
          dwojka opiekuje.I troche mysle tez o tym ze bedzie to nielatwe
          opiekowac sie wieksza iloscia.Ale chce sprobowac
          • barbie-torun Re: Czy ktoś wygrał z własną macicą? 06.01.10, 12:05
            po 3 nie chciało mi się więcej dzieci
            ale czwarta niespodzianka sie pojawiła
            ale teraz : nigdy więcej bobasa !!
            no chyba że będzie to wnuk smile
            ale musze poczekać jeszcze z 10 lat
            • tu-jaa Re: Czy ktoś wygrał z własną macicą? 06.01.10, 17:54
              ja właśnie ze swoją dzielnie walczę - na razie bez skutku...
    • esme83 Re: Czy ktoś wygrał z własną macicą? 07.01.10, 23:11
      Wiesz, nie podoba mi się sformułowanie, którego użyłaś w tytule, jest takie
      przykre, takie deprecjonujące. Przecież pragnienie dziecka to nie tylko "macica".
      • sli-maczek Re: Czy ktoś wygrał z własną macicą? 08.01.10, 10:23
        Użyłam go bo kiedyś byl tu tak wlasnie sformulowany watek, chyba
        zartobliwie nieraz bylo uzywane takie wlasnie stwierdzenie, ze
        to 'macica'. Ja do tego tak nie podchodze na powaznie. Wtedy
        musialabym uznac ze jestem tylko zwierzeciem i ulegam tylo
        instynktom. Pewnie poszlabym wtedy do lekarza po leki na macicesmile.
        Nie chcialam nikogo urazic poszac w ten sposob.Gosia
    • cas_sie Re: Czy ktoś wygrał z własną macicą? 19.02.10, 14:46
      Dawno już nie zaglądałam , a tym bardziej nie pisałam .Ale tym razem
      się ośmielę. Ja moze nie wygrałam z moim pragnieniem ale udało mi
      sie je troche oszukac i nie jest już takie wielkie jak rok temu .
      Tak nadal mam takie malutkie ciuszki w szafie, wózek w piwnicy i
      fotelik samochodowy na antresoli. ale:
      1) powiedzałam sobie ,ze decyzję o kolejnym dziecku odkładam na
      pożniej (takie małe oszustwo , nie nigdy tylko kiedyś ... może)
      @) wrociłam do pracy ( na 1/2 etatu ale zasze to coś)
      3)Przede wszystkim skupiłam sie na przebywaniu z moimi dziećmi ,
      tymi które są , bo kazda chwila z nimi jest niezastapiona i głupio
      jest tęsknić do trzeciego ,którego nie ma (jeszcze :p)mie
      wykorzysując bycia z tymi, które sa.uswiadomiłam sobie, że teraz one
      są najważniejsze i one mnie najbardziej potrzebuja.
      4) NIE ZAGLADAM NA DNO SZAFY ( raz czegoś szukałam, trafiłam na te
      ciuszki i szkda mówić...)
      Łatwo nie jest ale daje sie opanować, nie dokucza ciągła myśl o
      braku jeszcze jednej osoby, ale taka mała zadra jest.
      Własciwie to ciągła walka ale to ja kontroluję sytuację.
      Pozdrawiam wszyskich Kasia
    • nata76 esme83 19.02.10, 14:52
      twój nick od Esme Cullen????KOcham rozdział "Wyspa Esme"....


      ja wymysłiłam kiedys. Po pierwsze dla jaj, a po drugie, co tu
      deprecjozujacego? MAcica? Przeciez TAM sie wszystko zaczynasmile
      • verdana Re: esme83 19.02.10, 18:03
        Ja wygrałam. Tez u mnie było "puste miejsce" przy stole. No, ale
        lekarka powiedziała "nie", dzieci były podchowane, mieszkanie i tak
        za małe, podobnie jak pensja. Postanowilismy, ze trzeciego dziecka
        nie będzie.
        Dziecko jednak samo zadecydowało inaczej. Zaliczyłam wpadkę...
        • nata76 verdana 19.02.10, 18:19
          verdana napisała:

          > Ja wygrałam. Tez u mnie było "puste miejsce" przy stole. No, ale
          > lekarka powiedziała "nie", dzieci były podchowane, mieszkanie i
          tak
          > za małe, podobnie jak pensja. Postanowilismy, ze trzeciego dziecka
          > nie będzie.
          > Dziecko jednak samo zadecydowało inaczej. Zaliczyłam wpadkę...

          verdana, no po prostu nie mogło byc u Was inaczej. To dziecko już
          BYŁO od zawsze.

          Ja mam u mnie takie wrazenie, ze moje dzieci BYŁY juz wczesniej.
          brakowało mi ich. Juz nie mam tego wrazenia. Teraz jesl juz to
          własnie dzieciowy nałóg tylko i wyłącznie.
          • natalia433 Re: verdana 19.02.10, 20:22
            ja byłam pewna że wygrałam, jakoś udało mi się rozsądnie samej sobie wytłumaczyć że na trzecie dziecko nie ma po prostu szans, że po 2 cięzkich i zagrożonych ciązach trzeba odpuścić, że mąż w sumie tez słabo przekonany, że mieszkanie małe, że zajmę się wreszcie sobą itd. No ale los chciał inaczej... urodziła się Maja...coś wspaniałego doświadczyć tego cudu po raz trzeci smile tak więc po kolejnej cięzkiej i zagrożonej ciąży (tym razem naprawdę było niedobrze) nadal walczę ze sobą bo to czwarte dzieciątko nie chce dać wybić się z głowy!!! więc tak naprawdę nie wiem czy da się z tym wygrać...przekonam się pewnie za jakiś czas.
    • elgosia Re: Czy ktoś wygrał z własną macicą? 20.02.10, 01:15
      No i nie wygrałaś, Sli-maczku smile A mąż jak zareagował?
      • sli-maczek Re: Czy ktoś wygrał z własną macicą? 20.02.10, 12:31
        Dobre pytaniesmile Maz sie cieszy,chociaz troche czasem slychac cos w
        stylu: o rany,znowu! Ja tez nie lubie ciazy,mimo ze nie mam
        komplikacji, to po prostu 9miesiecy zgagi i wskakiwanie w wielkie
        portki mnie nie cieszy.Juz nie wspomne o porodzie!! Wolalabym
        produkt koncowy, maz chyba tez. Powiedzial ze jak mysli ze bedzie
        mial taka duza rodzine to czuje dumesmile Fajnie.Ja chyba tez.Chociaz
        na razie sie nikomu nie chwalimy, bo chyba wiemy ze reakcje beda
        baaardzo roznesmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka