Dodaj do ulubionych

Wielodzietność ekstremalna

    • stefania1939 Re: Wielodzietność ekstremalna 10.01.12, 15:29
      Chciałam nawiązać do tematu wycieczki szkolnej. W tym roku w klasie mojego dziecka mama jednej dziewczynki też nie miała pieniędzy żeby opłacić wycieczkę dla swojej córki jedynaczki, zapłacił za nią mój mąż chociaż mamy troje własnych. Nie wiem jaką sytuację ma ta osoba, nawet jej nie znam, mam nadzieję, że jej się poukłada. Sami nie mamy dochodów o jakich piszesz ale stwierdziliśmy, że stać nas.
      • kasia0606 Re: Wielodzietność ekstremalna 11.01.12, 19:33
        Ja jestem jedynaczka pochodzaca z bardzo dobrzej sytuowanej rodziny. Moja mama swego czasu byla dyrektorem oddzialu duzego biura podrozy, ktore dzisiaj juz nie istnieje. Wysoka pensja, premie ( oddzial mamy byl zawsze w pierwszej trojce ), rozne dodatki. Mialam wiec doslownie wszystko, mimo ze mama wychowywala mnie sama. Mimo ciezkich czasu jadalam poledwice i szynke, baleron byl juz ta gorsza wedlina. Znalam smak winogrona, pomaranczy, arbuza, czekolady milki i prawdziwego cacao. Mialysmy ladnie urzadzone mieszkanie, ubieralysmy sie najczesciej w pewexie. Od poniedzialku do piatku przychodzila pani ktora sprzatala i codziennie gotowala obiad. Fajnie, nie. Szkoda tylko ze ja czulam sie samotna. Mama oczywiscie poswiecala mi duzo czasu. Chodzilysmy do kina, teatru, jezdzilysmy na wycieczki i wczasy kilka razy do roku. Najczesciej zagraniczne. Tylko co z tego. Moje kolezanki wolaly rowiesnikow na swoim poziomie materialnym, a mama pomimo najszczerszych checi nie umiala w niektorych sprawach "znizyc sie" do mojego poziomu. I dlatego wchodzac w dorosle zycie wiedzialam ze takiej "krzywdy" moim dzieciom nie zrobie. Mamy jedynie lub az 3 dzieci. Trzy dziewczynki w wieku 16, 11 i 3 lata. Ja nie pracuje juz 12 lat. Mamy mieszkanie 82m, jak dla nas wystarczajace z kredytem, kazda dziewczynka ma swoj pokoj i my sypialnie, duzy samochod 7os.,
        nawet duza dzialke budowlana w PLsmile Pensja meza w zl. 16029, z tego splacamy kredyt 4352, pozostale oplaty 4116, czyli na zycie zostaje sie ok. 7500. Dla mnie to BARDZO duzo. Jemy dobrze, smacznie i zdrowo. Zawsze mozna sie u nas napic dobrego winasmile Ciuchy kupujemy w miare potrzeb, najczesciej na soldach, z tym ze nie patrzymy na wszywki, ktore zreszta permanentnie wycinamy bo gryzasmile Kupujemy przed wszystkim to co nam sie podoba i jest wygodne. Dziewczyny nosza nieraz rzeczy po sobie, co wiecej najstarsza corka dostaje nieraz jakies ciuchy po mojej siostrze ciotecznej i chetnie je nosi. Maja podobny gust, a siostra tendencje do tyciasmile Ponadto czesto goscimy przyjaciol na niedzielnym obiedzie, zapraszamy rodzine z Polski, podrozujemy 2-3 razy do roku. I to co dla nas najwazniejsze kupujemy duzo, duzo, duzo ksiazeksmile W zeszlym roku w przeliczeniu na zlotowki wydalismy blisko 10 tys. na ksiazki. I jeszcze ok 4 tys.m-cznie odkladam. Dla chcacego nic trudnego. Moje dziewczyny sa szczesliwe, kochaja siebie nawzajem, kazda w przyszlosci chce miec duza rodzine. O nas chyba nie musze wspomniacsmile
        Dla porownania, moja siostra cioteczna ma jedna corke, zarabia tyle co moj maz, a moze wiecej , mieszka w duzym domu z ogrodem i ubiera sie tylko "u prady" i jest niestety zgorzkniala.
        • h2so4_pl Re: Wielodzietność ekstremalna 12.01.12, 15:35
          Bardzo pięknie tylko..... ile osób zarabia ponad 16 tys miesięcznie? Zaryzykuję pytanie - ilu młodych ludzi zarabia 6 tys?
          Sama piszesz, że na życie wydajesz ok 7,5 tys. To przy 5 osobowej rodzinie wydaje się realne. Możesz być zadowolona. I pytanie czy byłabyś równie szczęśliwa gdyby Twój mąż, nawet mający dobry zawód, zarabiał niecałe 6? Co wtedy z jedzeniem, kredytem, samochodem 7 osobowym nie wspominając o książkach?
          Nie chcę być złośliwa, ale na utrzymanie dużej rodziny potrzebne są "konkretne" pieniądze.
          • urge Re: Wielodzietność ekstremalna 12.01.12, 17:21
            Na utrzymanie małej też są -więc idąc Twoim tokiem rozumowania: co by było gdybyś pracowała w biedronce a Twój mąż na budowie i na życie mielibyście 2 zamiast 15 tys.?
            Nawet na kredyt na mieszkanie by nie wystarczyło...
            • h2so4_pl Re: Wielodzietność ekstremalna 13.01.12, 08:24
              Nie wiem co myslałabym mając minimalne dochody. Nie wykluczam, że nie zdecydowałabym się na potomstwo. Z pewnością robiłabym wszystko, żeby je zwiększyć a łatwiej to robić gdy nie jest się obarczonym dziećmi.
              Ponadto z 2 tys łatwiej wyżywić 3 osoby niż 6. Choć tak jak wspomniałam, życie za 2 tys 3 osób jest wegetacją.
              • urge Re: Wielodzietność ekstremalna 13.01.12, 10:47
                > Nie wiem co myslałabym mając minimalne dochody. Nie wykluczam, że nie zdecydowa
                > łabym się na potomstwo. Z pewnością robiłabym wszystko, żeby je zwiększyć a łat
                > wiej to robić gdy nie jest się obarczonym dziećmi.

                Otóż to! Ja też (i przypuszczam że większość z nas) nie decydowałabym się na taką rodzinę wiedząc że nie damy rady jej utrzymać. Dlatego nie ma sensu w tym kontekście rozpatrywanie co by było gdyby.

                > Ponadto z 2 tys łatwiej wyżywić 3 osoby niż 6. Choć tak jak wspomniałam, życie
                > za 2 tys 3 osób jest wegetacją.

                To też prawda i o tym też już pisałam. Posiadanie dużej rodziny jest trudniejsze pod każdym względem, nie tylko finansowym. I to jest właśnie miejsce w którym dokonujemy wyboru: my wiedzieliśmy że chcemy mieć dużą rodzinę i gotowi jesteśmy ponieść związane z tym trudy. Oboje mamy wyższe wykształcenie i tylko od nas zależy co zrobimy z naszymi możliwościami -mój mąż jest przekonany że to właśnie kolejne dzieci najmocniej motywowały go do zdawania kolejnych egzaminów, rozwijania się, szukania dodatkowych źródeł dochodu. Ja zdecydowałam się na bycie z dziećmi w domu -ale też się cały czas uczę (języków np) i myślę że jak przyjdzie czas albo potrzeba będę mogła go wspomóc.
                Nic tu nie dzieje się kosztem dzieci -a zyski są ogromne. A że mają swoją cenę -cóż, wszystko co w życiu wartościowe ją ma.
                • magdak_1977 Re: Wielodzietność ekstremalna 13.01.12, 11:08
                  Dla mnie największy koszt posiadania większej ilości dzieci, to moje rezygnacje z życia zawodowego, ew. przyjemności, znajonych - nie starcza na to czasu po prostu. Finansowo nasze dzieci nie odbiegają od innych, myślę, że duża część społeczeństwa po tym względem wyprzedzają nawet. Ale nie wiem, jak by nasze życie wyglądało, gdyby mój mąż nie miał dobrego ścisłego wykształcenia, nie znał języków itp. Moje wykształcenie ma tu niewiele do rzeczy, bo żyjemy z tego co on zarobi. dzięki mojej wiedzy dzieci w szkole mają dobrą średnią jedyniesmile
                  • urge Re: Wielodzietność ekstremalna 13.01.12, 11:53
                    > Dla mnie największy koszt posiadania większej ilości dzieci, to moje rezygnacje
                    > z życia zawodowego, ew. przyjemności, znajonych - nie starcza na to czasu po p
                    > rostu.

                    Gdybym miała ustalać priorytety w tej dyskusji to to bym postawiła na pierwszym miejscu. Ja przy trójce małych dzieci czułam się psychicznie wypompowana i obiecałam sobie że nigdy wiecej! Przez ostatnie pięć lat jednak dzieci odrosły, ja zaangażowałam się w różne rzeczy poza domem. Tu wielki ukłon w stronę mojego męża, który mimo iż dużo pracuje zmobilizował się żeby min dwa razy w tygodniu wracać tak, żebym mogła wyjść i odpocząć.
                    Teraz znów wskoczyły na swoje miejsce moje przekonania co do wartości w życiu (dla mnie duża rodzina jest taką wartością bezsprzecznie), uważam że jestem już gotowa podąć się tego wyzwania raz jeszcze bez straty dla mojej rodziny (za to z zyskiem smile.
          • agni71 Re: Wielodzietność ekstremalna 12.01.12, 20:28
            h2so4_pl napisała:

            > Bardzo pięknie tylko..... ile osób zarabia ponad 16 tys miesięcznie?

            Najwyrażniej ilus tam zarabia smile

            Zaryzykuję
            > pytanie - ilu młodych ludzi zarabia 6 tys?
            > Sama piszesz, że na życie wydajesz ok 7,5 tys. To przy 5 osobowej rodzinie wyda
            > je się realne. Możesz być zadowolona. I pytanie czy byłabyś równie szczęśliwa g
            > dyby Twój mąż, nawet mający dobry zawód, zarabiał niecałe 6? Co wtedy z jedzeni
            > em, kredytem, samochodem 7 osobowym nie wspominając o książkach?

            Kobitka ma dobra sytuacje materialna, stac ją na dzieci i życie z nimi, ale ma się zamartwiac co by bylo gdyby? Nie moze sie cieszyc tym co ma?

            > Nie chcę być złośliwa, ale na utrzymanie dużej rodziny potrzebne są "konkretne"
            > pieniądze.

            No owszem, i wiele osób ma wystarczająco na utrzymanie większej rodziny.
            Ale ciebie to nie usatysfakcjonuje, prawda?
            • h2so4_pl Re: Wielodzietność ekstremalna 13.01.12, 08:26
              Kobieto - CZYTAJ TO CO NAPISAŁAM a nie to co chciałabyś,żebym napisała.
              Bardzo dobrze, że ma pieniądze.
              Bardzo dobrze, że się nie" zamartwia".
              Świetnie, że może odłożyć itd, ale ILE osób mających dużo dzieci może pochwalić się mężem zarabiającym 16 tys? Niewiele.
              • agni71 Re: Wielodzietność ekstremalna 13.01.12, 17:42
                h2so4_pl napisała:

                > Kobieto - CZYTAJ TO CO NAPISAŁAM a nie to co chciałabyś,żebym napisała.
                > Bardzo dobrze, że ma pieniądze.
                > Bardzo dobrze, że się nie" zamartwia".
                > Świetnie, że może odłożyć itd, ale ILE osób mających dużo dzieci może pochwalić
                > się mężem zarabiającym 16 tys? Niewiele.

                Coraz usilniej starasz sie nas przekonać, że nie starcza nam pieniędzy, a nasze (forumek z tego forum) zycie jedno pasmo udręki, poświęceń, i rezygnacji z różnych rzeczy w życiu.
                Moze nam wspólczujesz, a my z kolei współczujemy tobie, bo nie bylo ci dane doświadczyc uroków macierzyństwa więcej niz raz?
                Ile jest rodzin wielodzietnych dysponujacych solidnym dochodem? Nie wiem, ty wiesz?
                Ty z mężem dobrze zarabiacie, i nie możesz zaakceptować, ze takich osób (dobrze zarabiających) wcale nie ma tak mało? I że te osoby decyduja się na więcej dzieci?
                • kasia0606 Re: Wielodzietność ekstremalna 13.01.12, 19:14
                  Od razu zaznaczam, ze nie napisalam tego zeby sie chwalic. I tak, mieszkam za granica, we Francji, gdzie jest zdecydowanie drozej. A pensja meza nie jest z wysokiej polki.
                  Cytat postu h2so4
                  "Nie liczyłam tego z kalkulatorem w ręku, ale na najbardziej podstawowe, elementarne wydatki wypada ok 3000 zł/miesiąc/osobę. Przy 5 osobach to 15.000 zł bez żadnych "funduszy na ratunek", oszczędności, szaleństw. Oznacza to, że 1 osoba zarabia 7.500 zł. Jak na polskie warunki nie jest to średnia a sporo powyżej"

                  Ja u nas na os. wychodzi ok. 3200 w przeliczeniu 1euro=4,46. Czyli wg pani zyjemy na minimum. A jednak udaje nam sie oszczedzac pieniadze i nie chodzi tu o nadprogramowe 200 zl. Moze to , jak wczesniej pisaly dziewczyny, zalezy od zaradnosci...

                  O emeryture sie nie marwtie. Moja mama nawet jednej nie zdazyla odebrac. A tak naparwde to jestem wlasnie w trakcie poszukiwan p[racy. kornelai od wrzesnia chodzi do przedszkola, wiec ja moge zaczac inwestowac swoj czas w siebie. A do emerytury zostalo mi sie jeszcze 25 lat pracy. Cos tam na pewno sobie odloze, a na inne okolicznosci mam mnostwo pomyslow. Dziekuje za troske, ale na pewno dam sobie radesmile Jestem bardzo zaradna, operatywna osoba.
                  • donkaczka Re: Wielodzietność ekstremalna 13.01.12, 20:06
                    zaczelam czytac od konca i nie widzialam dyskusji, ktora sie rozkrecila, stad moje zdziwienie twoim wpisem

                    optymizm podziwiam, bo ja mimo ze mam lata pracy, mimo ze panstwo niemieckie placi mi skladki za 9 lat, mimo ze mam dobry zawod i pracuje i popracuje jeszcze z 30 lat to wiem, ze moja emerytura bedzie raczej skromna, zabezpieczamy sie raczej nieruchomosciami i zyskami z wynajmu, zeby godziwie zyc na stare lata, mezowska bedzie niezla, ale wiadomo - liczyc lepiej tylko na siebie hihi
                    a niedajboze jak by sie mezowi cos stalo, to juz zupelnie kiepsko bedzie, bo poziom zycia spadlby nam drastycznie - kredyt na dom mamy ubezpieczony, ale zyc tez by trzeba
                    czasem mysle, ze to tez nie za dobrze miec duzo, ale nie w pyte duzo pieniedzy (czyli rentierem byc najlepiej), bo jak cos sie przydarzy i poziom zycia spadnie, to ciezko przywyknac smile
        • donkaczka Re: Wielodzietność ekstremalna 12.01.12, 20:32
          ja troche nie rozumiem sensu tego wpisu
          bo ani to wielodzietnosc ekstremalna, ani wyjatkowa chwala przy takich dochodach miec trojke dzieci, a detaliczne informacje finansowe brzmia troche dziwnie smile
          niemniej gratuluje spokojnego zycia, mam nadzieje, ze jestes dobrze zabezpieczona finansowo na wypadek smierci meza i na starosc, bo emerytury swojej miec nie bedziesz - zupelnie zyczliwie to pisze, rozwalaja mnie ludzie, ktorzy o takich sprawach kompletnie nie mysla
          • magdak_1977 Re: Wielodzietność ekstremalna 12.01.12, 21:03
            Ale zdaje się kasia0606 nie mieszka w PL, ma więc inne standardy życia i zarobków. Choć rzeczywwiście, na nasze warunki, taka kwota starczyłaby na utrzymanie 10 osób na niezłym poziomie. 16000pln netto = 22000pln brutto - rzeczywiście mało kto w PL ma taką pensję, szczególnie poza Wawą
          • urge Re: Wielodzietność ekstremalna 12.01.12, 22:48
            > ja troche nie rozumiem sensu tego wpisu

            Przeczytaj cały wątek to zrozumiesz wink
            • donkaczka Re: Wielodzietność ekstremalna 12.01.12, 23:08
              przeczytalam pozniej, zaczelam od najnowszych smile
    • plater-2 Andrzej Kołodziej 12.01.12, 05:43
      Andrzej Kołodziej (ur. 18 listopada 1959 w Zagórzu, syn Tadeusza i Emilii z Kruczków) – sygnatariusz Porozumień Sierpniowych, działacz Solidarności oraz Solidarności Walczącej. Andrzej Kołodziej był trzecim dzieckiem w rodzinie Kołodziejów; miał osiem sióstr: dwie starsze, sześć młodszych oraz brata. W latach 1978-1980 działacz ROPCiO oraz Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża, drukarz "Robotnika Wybrzeża", kolporter prasy i wydawnictw niezależnych na terenie Stoczni; w 1979 sygnatariusz Karty Praw Robotniczych; w styczniu 1980 zwolniony z pracy w SG. 15 sierpnia 1980, w pierwszy dzień pracy w Stoczni im. Komuny Paryskiej był współorganizatorem strajku[2] i w ten sam dzień został przewodniczącym Komitetu Strajkowego. Na skutek jego zdecydowanej postawy nie doszło do wygaszenia strajków na Wybrzeżu
    • plater-2 Stanisław Wądołowski 10 13.01.12, 06:39
      Stanisław Wądołowski (ur. 4 stycznia 1938 w Perkach-Frankach) – polski polski polityk i działacz związkowy, w latach 1991–1993 i 1997–2001 poseł na Sejm I i III kadencji.
      Było ich w domu dziesięcioro !
      Ukończył w 1966 technikum mechaniczne w Szczecinie. W latach 1957–1962 pracował w Szczecińskiej Stoczni Remontowej "Gryfia", następnie do 1966 jako nauczyciel w technikum budowlanym. Od 1966 do 2002 był zatrudniony w Stoczni Szczecińskiej im. Adolfa Warskiego (od 1990 Stocznia Szczecińska S.A.). W 2002 przeszedł na emeryturę.

      Brał udział w protestach robotniczych w trakcie Grudnia 1970. W sierpniu 1980 wszedł do prezydium komitetu strajkowego, następnie wstąpił do "Solidarności" (pełnił funkcję wiceprzewodniczącego regionu i komisji krajowej związku). W stanie wojennym został internowany na okres od 13 grudnia 1981 do 30 listopada 1982. Po zwolnieniu działał w podziemnych strukturach NSZZ "S".


      30 sierpnia 2006 został odznaczony przez Prezydenta Polski Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski na uroczystościach z okazji 26. rocznicy Porozumień Sierpniowych w Szczecinie.
    • plater-2 Kennedy's 15.01.12, 15:15
      Robert Francis „Bobby” Kennedy, znany również jako „RFK” (ur. 20 listopada 1925, zm. 6 czerwca 1968) – amerykański polityk, 64. prokurator generalny Stanów Zjednoczonych (1961-1964), senator stanu Nowy Jork (1965-1968), młodszy brat 35. prezydenta Stanów Zjednoczonych, Johna F. Kennedy’ego miał 11 dzieci.

    • plater-2 LEWTROCKI 30.01.12, 19:07
      Urodzony w zamożnej żydowskiej rodzinie chłopskiej jako piąte z ośmiorga dzieci (czworo z nich zmarło już w wieku dziecięcym). W jego domu rodzinnym używano mieszanki języka rosyjskiego i ukraińskiego (surżyk). Jego rodzice byli ateistami i nie używali jidysz.
    • plater-2 Kazimierz Tumidajski 17.02.12, 05:07
      Kazimierz Tumidajski ps. "Marcin", "Grabowski", "Edward" (ur. 28 lutego 1897 w Radłowie, zamordowany 4 lipca 1947 w Skopinie pod Riazaniem) – pułkownik piechoty Wojska Polskiego, mianowany pośmiertnie do stopnia generała brygady.

      Pochodził z wielodzietnej rolniczej rodziny - miał dziewięcioro rodzeństwa. Jego najstarszy brat Aleksander brał udział w walkach o Lwów i zginął 9 stycznia 1919 pod wsią Skiernice.

      Od 1 stycznia 1943 do 4 sierpnia 1944 był komendantem Lubelskiego Okręgu AK. W 1944 organizował akcję "Burza" na terenie Lubelszczyzny.

      27 lub 28 lipca tego roku został aresztowany przez NKWD w siedzibie komendy Okręgu Lubelskiego Armii Krajowej w Lublinie przy ulicy Górnej i przewieziony do Moskwy. Więziony w więzieniu Lefortowo, później w Charkowie, a następnie w obozie w Diagilewie koło Riazania. Nie zostały mu postawione żadne zarzuty. Rodzina aresztowanego nie została powiadomiona o miejscu jego uwięzienia; szukającą kontaktu z mężem żonę Janinę Tumidajską na cztery miesiące aresztowano. .

      W marcu 1945 miał być świadkiem w procesie gen. Leopolda Okulickiego ale z powodu "złych warunków atmosferycznych" nie został doprowadzony na rozprawę. W obozie był przywódcą strajku głodowego. 4 lipca 1947 w szpitalu NKWD w Skopinie pod Riazaniem, podczas przymusowego karmienia został uduszony. Tam też został pochowany na cmentarzu przyszpitalnym w anonimowej (numerowanej) mogile. Oficjalne zaświadczenie władz sowieckich jako przyczynę śmierci wskazywało arteriosklerozę.


      Wieloletnie starania córki generała Wandy Tumidajskiej-Styrczuli o ekshumację ciała ojca zostały zwieńczone dopiero 18 lipca 1991, dzięki pomocy Stowarzyszenia "Memoriał". Strona rosyjska wzięła na siebie koszty ekshumacji, choć nie miała takiego prawnego obowiązku. Z kolei transport ciała do Polski nastąpił dzięki uprzejmości dyrektora generalnego PLL LOT Klimaszewskiego, który zgodził się na bezpłatne użyczenie samolotu.
      Pogrzeb, który odbył się 14 września 1991 na Cmentarzu Wojskowym w Lublinie miał charakter uroczysty, przybyli nań m.in. biskup polowy Wojska Polskiego, kompania honorowa Wojska Polskiego, kombatanci.

      Postanowieniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Wałęsy z dnia 28 września 1994 mianowany został za szczególne zasługi w działalności konspiracyjnej i w walce zbrojnej z niemieckim okupantem, pośmiertnie, do stopnia generała brygady
    • plater-2 Dwanaścioro ! 28.02.12, 10:55
      Dzieci Piłsudskich:
      * Helena Piłsudska (1864–1917)
      * Zofia Kadenacowa (1865–3 lutego 1935), żona dr. med. Bolesława Kadenacego; pochowana w Wilnie, na cmentarzu Bernardyńskim
      * Bronisław Piłsudski
      * Józef Piłsudski naczelnik !
      * Adam Piłsudski
      * Kazimierz Piłsudski
      * Maria Juchniewiczowa (1873–1921), żona Cezarego Juchniewicza
      * Jan Piłsudski
      * Ludwika Majewska (1879–1924), żona Leona Majewskiego; pochowana w Wilnie, na cmentarzu Na Rossie
      * Kacper Piłsudski (1881–1915)
      * Piotr Piłsudski (ur. i zm. 1882), brat bliźniak Teodory
      * Teodora Piłsudska (ur. i zm. 1882), siostra bliźniaczka Piotra
      • plater-2 siedmioro 20.03.12, 17:55
        1. dr Paweł Wosicki - prezes

        Prezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia, redaktor naczelny i wydawca dwumiesięcznika obrońców życia i rodziny „Głos dla Życia”, prezes Zarządu Fundacji „Głos dla Życia”, członek Zarządu „Human Life International Europa”, przewodniczący Rady Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich Archidiecezji Poznańskiej, członek Rady Programowej Polskiego Radia w Poznaniu (Radio Merkury); ur. 11 stycznia 1958 w Poznaniu, w rodzinie inteligenckiej; doktor nauk fizycznych (Instytut Fizyki Molekularnej PAN, teoria magnetyzmu ciała stałego), żonaty z Danutą, 7 dzieci. Nagroda im. Sługi Bożego Jerzego Ciesielskiego, honorowy członek klubu „Human Life”.


        Działalność zawodowa, naukowa, społeczna i kościelna: 1980 - współtwórca Związku Akademickiego „Pro Patria”, 1980-1990 - aktywnie zaangażowany w Krucjatę Modlitwy w obronie Dzieci Poczętych na terenie archidiecezji poznańskiej, 1989 - staje na czele Komitetu Założycielskiego Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia, 1990 - zakłada Fundację „Głos dla Życia” i rozpoczyna wydawanie pisma „Głos dla Życia”, jednocześnie współtworzy zakład poligraficzny, gdzie wydaje materiały dotyczące obrony życia i rodziny. Specjalizujące się w wydawaniu książek „z przesłaniem” dla dzieci i młodzieży, 1997 - współtworzy Klub Książki Katolickiej zajmujący się wysyłkową sprzedażą wartościowych książek, 2001 - zakłada Wydawnictwo „Piotra i Pawła”.


        Publikacje: publicystyka społeczna dotycząca spraw obrony życia, praw rodziny, wychowania do odpowiedzialnego rodzicielstwa - głównie w prasie katolickiej.
    • plater-2 Hanna Święcicka 31.03.12, 21:57
      Hanna Święcicka związana z Warszawą, tamtejszym KIK-iem, wydawała w „Paxie" swoje świetne książki o rodzinie. To już dziś prehistoria: lata sześćdziesiąte, siedemdziesiąte tamtego wieku. Gomułkowska filozofia rodziny jako zagrożenia dla dobrobytu, który nie chciał jakoś nadejść, a tak naprawdę to dla ideologii, której umiała, jeśli tylko chciała, nie wpuścić na próg domu. Hanna Święcicka postanowiła opowiadać, jak to robi. Dzielić się swoim życiem rodzinnym i swoim doświadczeniem z poradnictwa rodzinnego. To nie były książki przemądrzałe, tylko zwierzenia zza ścian domu, gdzie szóstka dzieci własnych, a nadto jeszcze te przygarniane na różny sposób, adoptowane albo przyjmowane na zasadzie rodziny zastępczej, a potem wnuki coraz liczniejsze. Dziś, kiedy wszystko tryumfalnie przedstawia się jako nowe odkrycie najmłodszej generacji idealistów, trudno pewnie uwierzyć, że to nie są wynalazki XXI wieku ani „Czwartej Rzeczypospolitej": ochrona życia poczętego, adopcja, zmaganie się z sieroctwem społecznym, problemy wychowania do wiary dojrzałej. Hanna Święcicka była jedną z pierwszych osób pokazujących problem domów dziecka, z którego syndromów nie można leczyć tylko „akcjami", np. zapraszaniem wychowanków na doraźne wizyty i limitowane pobyty w domach normalnych rodzin. Ostrzegała: dziecko, któremu chcecie tylko „sprawić przyjemność", zapyta wreszcie: dlaczego nie mogę zostać na stałe? Czy liczycie się z tym?

      Książki Hanny Święcickiej od dawna są niedostępne, pewnie dlatego, że inność realiów tamtego czasu wydaje się argumentem przeciw ich lekturze. Zresztą autorka nie pisała już od dawna, jej dorobek odsunął się w cień jak wiele innych przeszłych dokonań zapominanych w dzisiejszym hałasie coraz bardziej ostentacyjnej wojny o idee (i o ideologie również). Znalazłszy oba nekrologi na tej samej stronie „Tygodnika", odczułam raz jeszcze prawdziwość wersów poetyckich zacytowanych na początku. I pomyślałam, że to jakby sygnał, iż mądrym i dobrym coraz częściej jakby nie chciało się już być z nami w tym wszystkim, co się teraz odbywa. Jakby nas zostawiali z milczącą przestrogą, napomnieniem bez jednego słowa, zatroskanym wzrokiem.
    • plater-2 Re: Wielodzietność ekstremalna 04.04.12, 20:58
      Emil Adolf von Behring (ur. 15 marca 1854 w Hansdorf (pl. Ławice) w Prusach Wschodnich, zm. 31 marca 1917 w Marburgu) – bakteriolog niemiecki, uważany za twórcę immunologii, laureat pierwszej Nagrody Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny w 1901 roku.

      Urodził się we wsi Hansdorf (obecnie Ławice w gminie Iława) w wielodzietnej rodzinie nauczyciela (był piątym z trzynaściorga dzieci). Ukończył gimnazjum w Olsztynku, studia medyczne w Berlinie. Był m.in. asystentem Roberta Kocha. Od 1895 roku był profesorem uniwersytetu w Halle oraz Instytutu Terapii Doświadczalnej w Marburgu.

      Razem z Japończykiem Shibasaburo Kitasato opracował surowice antytoksyczne przeciwbłonicze i przeciwtężcowe (1890), rozpowszechnił swoje prace organizując jedną z największych w Europie wytwórni surowic i szczepionek Behring-Werke w Marburgu. Za prace nad seroterapią, przede wszystkim zaś za zastosowanie seroterapii w walce z błonicą (dyfterytem), został laureatem pierwszej Nagrody Nobla z medycyny w 1901 roku. Komitet Noblowski w uzasadnieniu podjął próbę oceny znaczenia pracy von Behringa, dodając do uzasadnienia słowa: dzięki (pracom von Behringa) otwarta została nowa droga dla medycyny, a lekarze otrzymali ważną broń w walce przeciw chorobie i śmierci.
    • plater-2 Andrzej święcicki 05.04.12, 11:46
      Andrzej Święcicki (ur. 28 lipca 1915 r. w Zakalużu w Ziemi Mińskiej, zm. 9 czerwca 2011 r. w Nowym Dworze Mazowieckim) – polski działacz katolicki, wieloletni prezes Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie, podczas drugiej wojny światowej żołnierz Armii Krajowej.W latach 1939 - 1944 uczestnik ruchu oporu w Związku Walki Zbrojnej, a następnie Armii Krajowej. Nosił pseudonimy „Frycz” i „Jan Sawicki”. Był dowódcą oddziału Kedywu AK Baza „Miód” na Wileńszczyźnie, z którym brał udział w akcjach dywersyjnych zdobywania broni z magazynów w Jaszunach a także w akcji „Burza”. Więzień więzienia Łukiszki w Wilnie (1940 - 1941), w grudniu 1944 wywieziony do łagru koło Workuty, skąd powrócił w sierpniu 1945. Po wojnie, w latach 1953 - 1956 osadzony w więzieniu we Wronkach z wyrokiem dożywocia. W latach 1945-53 pracownik m.in. Ministerstwa Przemysłu Spożywczego i Skupu, Biura Studiów przy Kancelarii Cywilnej Prezydenta RP, wykładowca na SGPiS. Działacz duszpasterstwa rodzin.Ojciec siedmiorga dzieci (z których dwójka zmarła w dzieciństwie) w tym polityka Marcina Święcickiego i Jakuba Święcickiego.
    • undoo Re: Wielodzietność ekstremalna 05.04.12, 23:42
      Ustosunkowujac sie do dyskusji, chcialabym zauwazyc:
      1) Plater-2 - nudzisz bez sensu, takie wiadomosci mozna sobie wyguglac bez problemu i w necie sa ciekawsze. Prosze, przestan, bo albo jakis koscielny tekst, albo stary i od czapy wierszyk nijak sie majacy do wspolczesnosci, albo jakies duchy wskrzeszasz.

      2) Co do zdrowia matki wielu dzieciom - niech sie lekarze w konkretnych przypadkach wypowiadaja. Ja bym nie panikowala.

      3) Co do finansow, to zgadzam sie z Verdana, ze powolywanie na ten swiat kolejnego dziecka kosztem podstawowych potrzeb dzieci juz na stanie nie jest super, ale co ma zrobic ktos, kto wpadnie? Indeks P nie obejmuje tylko szklanki wody, a i tak dzieworodztwo sie juz w historii raz zdarzylo wink

      4) Jeszcze o finansach - zgadzam sie rowniez z Donkaczka i Andaba, natomiast wyjatkowo drazni mnie postawa h-cos-tam, bo wg niej na dzieci to tylko milionerow stac, a juz te wziete z sufitu wyliczenia i zalozenia dotyczace rodzin wielodzietnych malo mnie do wypadniecia szczeki ze smiechu nie doprowadzily. H-cos-tam - zycie kazdej rodziny jest inne, a juz zycie rodziny wielodzietnej nijak sie ma do zycia z jedynakiem. Wierz mi, ze chcialabys, zeby Twoj syn mial takie zycie jak maja moje czy Donkaczki dzieci w rodzinie wielodzietnej, ze o Andabie nie wspomne, bo z tego, co wiem i na ile wiem - jej dzieci sa super. A finanse - nie jest dla mnie priorytetem ubieranie dzieci w markowe ciuchy, wydawalam sporo w aptece, bo leki na niektore choroby przewlekle sa drogie, ale nie kupuje bzdetow pt woda morska w sprayu czy witamin, a krem do odparzonego pupska mialam jeden na caly okres pieluchowania i nie udalo mi sie go zuzyc. Teraz moje wydatki apteczne oscyluja w granicach 0 za okres ostatnich 2 mcy. Po prostu zdrowa dieta i racjonalnym stylem zycia (nie przegrzewac, duzo biegac i moczyc sie w zimnym morzu) udalo sie choroby wyeliminowac. Ubrania - my jestesmy eko i wymieniamy sie ubraniami ze znajomymi, rowniez wielodzietnymi w wiekszosci. Ksiazki - owszem idzie wiecej kasy niz na leki, ale to nasza slabosc i mimo maniakalnego korzystania z biblioteki trudno sie im oprzec. Podroze - hmmm, moglabym dlugo. Nauka - w wiekszosci opedzam sama, kosztem sa dodatkowe kolka, ale juz extra zajecia sportowe, ktore sa bezplatne, moje dziecko znalazlo sobie samo - czyz nie powinnam byc dumna, ze taki zaradny? Sprzet sportowy - w wiekszosci nowy i markowy, ale za nic nie zaplacilam pelnej ceny, bo wystarczy poczekac na wyprzedaz czy promocje. Extra podreczniki kupuje na wyprzedazach. Nie gromadze klamotow i zdrowo gotuje, nie korzystam z polproduktow. Prasa to przezytek, wszystko, co istotne jest w internecie albo w bibliotece. My tak zyjemy i jestesmy z tym wszyscy szczesliwi. Mysle, ze zyjemy b dobrze, mimo tego, ze nie zarabiamy podanej przez Ciebie sumy. Mysle, ze w wielu przypadkach, H-cos-tam, przechrzaniasz kase i placisz frycowe, gdy moglabys zyc i zdrowiej, i oszczedniej, czego Ci zycze.

      A przy okazji, taki watek, poza nudnymi wstawkami Platera-2, to normalnie popcorn i zabawa na caly wieczor. Niezla dyskusja, Dziewczyny smile Ciesze sie, ze wokol sa jeszcze normalne i rozsadne osoby.
      • plater-2 Re: Wielodzietność ekstremalna 03.08.12, 14:07
        A właśnie będę pisać, co mi się podoba.
        Jan Maria Jackowski poseł ma sześć córek !

        jmjackowski.pl/zyciorys/view
        • verdana Re: Wielodzietność ekstremalna 06.08.12, 16:15
          I problem alkoholowy.
          • plater-2 Re: Wielodzietność ekstremalna 17.10.12, 19:14
            Czytam Matylda Sapieżyna "My i nasze siedliska"


            1. Adam Sapieha (1828-1903) - pięciu synów ( w tym kardynał Adam Sapieha) i dwie córki
            2. Jego syn Władysław - dziesięcioro dzieci
            3. jego syn Leon - czworo dzieci
            4 jego syn Paweł - pięcioro dzieci (jedna siostra zakonna)
            5. jego córka Jadwiga - siedmioro dzieci
            6. jego wnuk Adam sześcioro dzieci

            Jestesmy w dobrym towarzystwie !
            • undoo Re: Wielodzietność ekstremalna 18.10.12, 01:05
              Ale co to zmienia? Mozemy sie bardziej arystokratycznie poczuc? Nie dlatego mam duzo dzieci. I nie potrzeba mi takiej 'pociechy' ani 'lepszego towarzystwa' Zaloscia te wyliczanki zalatuja.
    • plater-2 a taki Mickiewicz na przykład 18.10.12, 21:20
      mial szescioro !
      • verdana Re: a taki Mickiewicz na przykład 19.10.12, 21:48
        I to jest jego największa zadługa. Co tam "Pan Tadeusz", najwazniejsze to umieć dziecko spłodzić z chorą psychicznie żoną...
        • undoo Re: a taki Mickiewicz na przykład 20.10.12, 02:10
          Ech, Verdana, grunt, ze mial tych dzieci 6 sztuk, a stan zony... No i Plater2 zapomniala o dziecku nr 7 splodzonym z panna guwernantka starszych pociech. Bo to siodme bylo, prawda? Tym wieksza jego nobilitacja i zaslugi big_grin

          • verdana Re: a taki Mickiewicz na przykład 20.10.12, 10:39
            Może też przydał by się cień refleksji nad tym, skąd biorą sie dzieci. Przez tysiące lat dzieci były ubocznym skutkiem aktu seksualnego. Nie dlatego miano ich wiele, ze chiano je mieć - po prostu sie pojawiały. W dodatku, jesli chciało sie mieć z dzieci pociechę na starość, trzeba było liczyć sie z tym, ze większość z nich umrze w dzieciństwie - stąd , aby mieć dwójkę dorosłych, nalezało kiedyś urodzić ok. osmiorga...
            I te dzieci nie były czesto wyczekiwanymi skarbami, tylko dopustem bożym. Jak skarzyła sie antropologowi pewna chłopka na początku XX wieku "Sąsiadzce, tej to dobrze, wiekszość dzieci jej poumierała, a u mnie wszystkie żyją i muszę je karmić".
            • mali-nki Plater-Ty masz jakas misje specjalna? 20.10.12, 14:03
            • undoo Re: a taki Mickiewicz na przykład 20.10.12, 18:48
              Verdano, zgadzam sie z Toba calkowicie.
              No o tym sie zapomina, ze kiedys dzieci byly, bo ludzie nie mieli antykoncepcji i naprawde w wielu rodzinach byly traktowane jak dopust Bozy i extra geba do wykarmienia. Smutne to, ale dlatego mnie wyjatkowo drazni, jak Plater2 doklada do tego bogoojczyzniane klimaty, bo Sapiezyna, czy Mickiewicz. A zwykle chlopki? Pewnie niejedna miala tych dzieci wiecej. Nie sadze tez, by chorej psychicznie zonie Mickiewicza sie polepszalo od tych wszystkich ciaz, bo ze bylo ich wiecej niz zyjacych dzieci jestem przekonana, wiec ile to lat ta chora kobieta spedzila walczac z hormonami i wymiotujac, bo pan wieszcz musial. Taka wielodzietnosc nie nobilituja, czy w ogole jakas nobilituje? Czy to jest ogolnie powod do chwaly i czucia sie lepszym niz reszta spoleczenstwa?
              • verdana Re: a taki Mickiewicz na przykład 20.10.12, 21:18
                Absolutnie nie jest.
                W dzisiejszych czasach dziecko się ma, bo się chce mieć. Zatem mając jedno tak samo spełnia się swoje marzenie/zachciankę, jak mając dziesięcioro. To w pewnym sensie taka sama decyzja, jak wybór zawodu czy mieszkania - mam to, co chcę mieć i żadna w tym zasługa czy poświęcenie.
                Liczy się tylko stosunek do dziecka i jego wychowanie. Lepiej mieć jedno i zajmować sie nim przyzwoicie i z radością niż dziesięcioro i poswięcać sie, padając na pysk i narzekając, że nie ma się własnego życia, albo co gorsza mieć dziesięcioro i nie mieć na nie ani czasu, ani środków. .
                • plater-2 Re: a taki Mickiewicz na przykład 22.10.12, 13:15
                  idea forum polega na tym, ze kazdy pisze co uwaza o ile nie obraza nikogo. Więc będę pisac, co będę chciała, ostatecznie pisze na temat.
                  • verdana Re: a taki Mickiewicz na przykład 22.10.12, 17:39
                    Nie, nie na temat - szescioro dzieci w XIX wieku to nie rodzina wielodzietna... A ocenianie ludzi na podstawie ilości dzieci, podawanie przykładów rodzin, gdzie dzieci są, ale wątpliwe, czy powinno byc ich az tyle, zniechęca do wielodzietności nawet wielodzietnych.
    • baszi Re: Wielodzietność ekstremalna 22.10.12, 13:45
      wybacczie nie przebrnelam przez wszystkie posty, ale dla mnie wielodzietnosc ekstremalna to wiaze sie nie tylko z liczba dzieci ale i warunkami w jakich zyja, bo rownie dobrze ekstremalne moze byc dla mnie posiadanie 3 dzieci kiedy do dyspozycji rodzina ma jeden pokoj i jedna pensje bo rodzice nie sa w stanie i nie beda raczej w stanie miec wiekszego mieszkania nie wazne wlasnego czy wynajmowanego, a jesli ktos ma 15 dzieci a kazde ma swoj kat i nikomu niczego nie brakuje ( pomijalm luksusy mam na mysli normalne wyposarzenie, przyjemnosci i czas jaki rodzic moze posiwecic dziecku) i rodzice maja dla nich czas to juz tylko kwestia czy kobieta da rade tyle dzieci urodzic bez powiklan, choc osobiscie mysle ze przy 15 dzieci tylko bogacz, ktory nie musi pracowac i do tego ma gosposie w domu moze sobie pozwolic na poswiecenie kazdemu dziecku odpowiednia ilosc czasu, tak tak dziecko z wiekiem potrzebuje czasu mniej ale jednak lat nascie minie zanim nie bedzie tak potrzebowal rodzicow. a na argument ze kiedys tyle dzieci sie rodzilo to powiem ze kiedys to nie bylo antykoncepcji, ludzie brali co dal Bog, a dzieci najczesciej sie hodowalo bo w polu trzeba bylo zeby ktos robil
    • nowi-jka Re: Wielodzietność ekstremalna 22.10.12, 14:41
      ja o porody bym si enie bała bo jesli to nei cesarki to kazdy kolejny pewni ełatwiejszy ale jak to wyzywic posłac na zajecia dodatkowe, na wakacje, na studia - o to bym si ebała
      • verdana Re: Wielodzietność ekstremalna 22.10.12, 14:46
        Nie, powyżej 6 porodu (chyba) porosy przestają być tak bezpieczne. Macica gorzej pracuje, gorzej się obkurcza. Statystycznie matki powyżej 6 dzieci żyją krócej, niezaleznie od zamożnści i wykształcenia.
        • magdak_1977 Re: Wielodzietność ekstremalna 22.10.12, 17:49
          Staystycznie każdy człowiek ma jedną pierś i jedno jądro
          • verdana Re: Wielodzietność ekstremalna 22.10.12, 18:55
            Cóż, czyli nie warrto np. się badać, bo statystycznie tylko 1 kobieta na 10 zachoruje na raka?
            • magdak_1977 Re: Wielodzietność ekstremalna 22.10.12, 19:12
              Badać się warto, ale nie warto zamarwtiać statystykami - badania to badania, na dodatek ja zawsze podchodzę do nich z ostrożnością, bo wiem, jakie tłumoki mogą je przeprowadzać,odczywtywać i interpretować...

              Jeżeli powodem do nieposiadania np. 7-ego dziecka miałaby być jedynie taka wiedza, to rzeczywiscie lepiej, żebym go nie posiadała.Myślę, że to argument rzędu Plater o wielodzietnych kiedyś tam, że to wielcy ludzie byli...

              Cytat pochodzi od jednego z wykładowców matematyki na PW, facet znał się na rzeczy, a słowa bardzo mi się spodobały. Zawsze je przytaczam, gdy ktoś posługuje się statystykami jako miernikami czegoś tam...
        • magdak_1977 Re: Wielodzietność ekstremalna 22.10.12, 19:17
          verdana napisała:

          > Nie, powyżej 6 porodu (chyba) porosy przestają być tak bezpieczne. Macica gorze
          > j pracuje, gorzej się obkurcza. Statystycznie matki powyżej 6 dzieci żyją króce
          > j, niezaleznie od zamożnści i wykształcenia.


          po prostu nie wyobrażam sobie jak można zrobić badanie na długość życia "niezależnie od poziomu życia i wykształcenia"??? To co, zeruje się je czy jak... Zawsze jest taka zależność, bo to w głowie przecież siedzi. I od stanu świadomości zależy na przykład styl życia, nawyki żywieniowe, świadomość zdrowego i nie postępowania itd...

          No chyba że wszytskie kobiety, które urodziły 6 i więcej dzieci żyją krócej niż... właśnie kto: inne, te , co rodziły 5 razy, 3 razy, w ogóle... To już jakaś kompeltna bzdura wychodzi
          • verdana Re: Wielodzietność ekstremalna 22.10.12, 21:26
            Mozna - bierze się kobiety, dzieli na grupy o o zbliżonym wykształceniu i dochodach, i liczy. Nie ma tu znaczenia akurat styl życia czy wyżywienie, bo jeśli ono ma znaczenie, to równie długo powinny żyć kobiety mające troje dzieci i dziewięcioro. Jesli ilość dzieci wyraźnie różnicuje, to nie da sie przyjąć, że kobiety z dziewięciorgiem mają z reguły inne nawyki niż te z pieciorgiem, przy podobnym poziomie wykształcenia i dochodów.
            Nie ma mowy o "wszystkie", bo statystyka nic nie mówi o "wszystkich", tylko o sredniej. Pewnie, że to nie jest żaden powód, aby nie mieć siódmego dziecka. Ale było to odpowiedzią na zdanie, że każdy kolejny poród jest łatwiejszy i bezpieczniejszy. Nie jest.
    • plater-2 prezydentowa Wojciec 18.11.12, 09:55
      Maria Wojciechowska z domu Kiersnowska (ur. 15 grudnia 1869, zm. 14 września 1959 w Gołąbkach) – w latach 1922-1926 polska pierwsza dama.

      Była jednym z dwanaściorga dzieci Antoniego Kiersnowskiego Wychowywała się w tradycji niepodległościowej. Jej dziadek Jan Kiersnowski został zesłany na Syberię za udział w Powstaniu Listopadowym, a brat matki, ksiądz Stanisław Iszora, wikary z Żołudka w pow. lidzkim został rozstrzelany 22 maja 1863 w Wilnie na placu Łukiskim za odczytanie z ambony manifestu Rządu Narodowego i namawianie parafian do udziału w powstaniu, stając się pierwszą ofiarą terroru Muriawiowa.

      Ukończyła Maryjski Instytut w Wilnie, najwyższe dostępne wtedy wykształcenie dla kobiet. Była od czasów szkolnych znajomą Józefa Piłsudskiego. Zaangażowała się w pracę konspiratorską, została kurierką PPS. Podczas tej działalności poznała Stanisława Wojciechowskiego. Pobrali się w 1899 r., przed wyjazdem na emigrację. Ślub odbył się w warunkach konspiracyjnych, ponieważ Wojciechowski posługiwał się fałszywi dokumentami, nie miał więc wymaganej w zaborze rosyjskim formy cywilnej. W związku z tym ślub cywilny zawarli już w Anglii, w Bethnal Green 2 grudnia 1899.

      W grudniu 1922 Stanisław Wojciechowski został prezydentem II RP i Maria Wojciechowska stała się pierwszą damą (była nią do 1926).

    • plater-2 Celine Dion 31.03.13, 10:27
      Po prostu musze to dopisac. Było ich czternascioro .
      • alusia255 Re: Celine Dion 01.04.13, 22:34
        Plater-2 przez Ciebie ten watek zrobil sie nudny i nie do przebrniecia. Daj juz spokoj, prosimy Cie przeciez grzecznie. Chyba, ze chcesz pokazac, jaka z Ciebie zlosliwa baba i specjalnie prowokujesz.
        • plater-2 Re: Celine Dion 04.04.13, 07:02
          pisze strikte na temat, a czyta kto chce !
          • verdana Pol Pot i Idi Amin 04.04.13, 20:11
            Stricte, jeśli już.

            Idi Amin maił 49 dzieci. A Pol Pot był jednym z dziewięciorga rodzeństwa.
            • plater-2 Re: Pol Pot i Idi Amin 05.04.13, 10:52
              A u sw. Faustyny dziesiecioro !
        • undoo Re: Celine Dion 05.04.13, 15:59
          Normalnie za sama wielodzietnosc kanonizacja za zycia. Zalosne...
    • plater-2 kandydat do Nobla 07.04.13, 10:13
      Marian Żelazek SVD (ur. 30 stycznia 1918 w Palędziu koło Poznania, zm. 30 kwietnia 2006 w Puri w Indiach) – polski duchowny rzymskokatolicki, werbista. Jako misjonarz katolicki niósł pomoc biednym i trędowatym w Indiach, za co był nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla.Urodził się jako siódme z szesnaściorga dzieci młynarza i gospodarza w Palędziu Marcina Żelazka.
      • verdana Joseph Goebbels 07.04.13, 10:40
        Sześcioro dzieci. Wprawdzie wszystkie zabił, no ale był wielodzietny, prawda?
        • plater-2 Re: Joseph Goebbels 09.04.13, 08:49
          a Martin Borman dziewiecioro i wszystkie przezyly !
          • verdana Re: Joseph Goebbels 09.04.13, 12:54
            No cóż, to chyba świadczy, ze nie nalezy uznawać wielodzietności za żadną cnotę.
            • plater-2 Re: Joseph Goebbels 10.04.13, 16:34
              watek nie jest na temat wyzszosci rodzin wielodzietnych nad niewielodzietnymi, ale o wielodzietnosci ekstremalnej.
    • mijo4 Re: Wielodzietność ekstremalna 03.06.13, 13:16
      Przeczytałam cały wątek, a wpisy niejakiej plater-2 po prostu omijałam smile My mamy 4 dzieci (2 porody smile), 2 znajome małżeństwa mają też czworo, jeden kolega z pracy ma czworo, a drugi spodziewa się czwartego (poza nami w naszej pracy jedna koleżanka ma 3 dorosłe córki, reszta to max. 2). Jeżeli o finanse chodzi, to u nas teraz tak sobie mieszkamy w Warszawie i jakieś 2 lata temu nasz wspólny dochód wynosił ok. 9-10 tys./m-c. Porezygnowaliśmy z części zajęć i w tej chwili jest to ok. 5-6 tys./m-c + co jakiś czas coś wpadnie. 2 tys. to rata za mieszkanie, ale już tylko 23 lata zostały smile, stałe opłaty (łącznie z kredytem hipotecznym) to ok. 4-5 tys./m-c + 4 dzieci w przedszkolu. Pracujemy obydwoje i nawet gdyby mój mąż zarabiał nie wiem ile, to nadal chciałabym pracować, bo: 1. lubię, 2. gdyby jemu coś się stało, co wtedy? Mimo, że teraz tak sobie z kasą to wygląda, jest nam lepiej, bo czasami mniej oznacza więcej, w naszym przypadku jest to więcej czasu dla nas, rodziny, na wypoczynek. Nie żałujemy naszych decyzji finansowych, przynajmniej na razie. Nie żałujemy też, że mamy 4 dzieci. Mimo trudniejszych momentów, które się każdemu zdarzają, jesteśmy naprawdę szczęśliwi.
      • plater-2 Re: Wielodzietność ekstremalna 03.06.13, 14:45
        a napoleon I tez z wielodzietnej rodziny byl...
      • plater-2 brawo ksiaze Czetwertynski ! 06.06.13, 19:43
        www.sejm-wielki.pl/b/4.1.718
        brawo dla corki Barbary - dziesiecioro i to praktycznie co rok prorok ! a najmlodsza za Zannussim
        • verdana Re: brawo ksiaze Czetwertynski ! 06.06.13, 22:38
          Brawo książe! Nie tylko ma tytuł odziedziczony po przodkach, ale umie odbyć stosunek płciowy i ma żywotne plemnioki. To rzeczywiście powód do chwały.
        • undoo Re: brawo ksiaze Czetwertynski ! 06.06.13, 23:47
          [tu byla ikonka z woreczkiem chorobowym, ale nie weszla, jak trzeba]

          Moge sie pod Verdana podpisac. Popisal sie faktycznie.
    • plater-2 księcia umiesciłam jako różyczkę na torcie 09.06.13, 18:06
      Trochę klasy przydałoby się autorkom ostatnich wypowiedzi, uwagi mało salonowe.

      Książąt Czetwertyńskich nie znam, ale sporo ich chyba jest, widziałam kiedyś ich demonstrację pod ambasadą USA w telewizji. Nie wyglądali na rodzinę patologiczną.

      Wyjaśniam: wątek ten ciągnę hobbistycznie, dla rozrywki, jak mi wpadnie w oko jakaś rodzina wielodzietna, to dopisuję.

      Robię to w celu dostarczenia argumentów osobom, którym przyszłoby brać udział w dyskusji pt:"rodzina wielodzietna - rodziną patologiczną."

      Tak się zdarzyło mojemu najstarszemu dziecku na zajęciach z socjologii i mądrej pani mgr. od socjologii zrzedła mina, bo dziecko moje było w stanie podać "daty i fakty".
      • verdana Re: księcia umiesciłam jako różyczkę na torcie 09.06.13, 19:22
        A odbywanie stosunków płciowych jest wskaźnikiem patologii? Nie wiedziałam.
        Rozumiem też, że rodziny zbrodniarzy, tu wymienione, uwazsz także za niepatologiczne? Podawanie jednostkowych przykładów udowadnia jedynie tezę, zę nie wszystkie rodziny wielodzietne są patologiczne. Najśmieszniejsze zaś jest, ze na tym forum niemal wszystkie rodziny sa wielodzietne i najwyraźniej to nie wystarcza do udowodnienia tezy, ze są niepatologiczne, trzeba podawać wieszczów albo książat, abyśmy same uwierzyły, zę nie jesteśmy patologią. Przykre - bo ja jakoś nie uwazałam rodzin forumek za przejaw patologii - wiec jakoś nie przemawia do mnie potrzeba udowadniania nam tego.
        • undoo Re: księcia umiesciłam jako różyczkę na torcie 09.06.13, 21:00
          Moge sie tylko zgodzic z Verdana, dodajac, ze za patologie chocby uwazam robienie kolejnych dzieci chorej psychicznie zonie vide Mickiewicz przytoczone w tym watku.

          Stad moja wysoka alergia na Twoje posty. Sama dzietnosc jakakolwiek czy jej brak nie swiadczy o patologii, jej braku, czy byciu lub nie lepszym czlowiekiem.

          Osobiscie nie uwazam siebie za patologie, ale Twoje czolobitne podejscie do wielodzietnosci juz tak.
          • plater-2 Re: księcia umiesciłam jako różyczkę na torcie 09.06.13, 21:39
            a ktory z moich HOBBISTYCZNYCH postow uprawnia do wniosku, ze mam czolobitny stosunek do r.w. ?

            Moj stosunek wyjasnilam na MAXI rodzinach, przeczytaj sobie, co sadze o dawaniu pieniedzy za piekna twarz.

            To jest watek o wielodzietnosci ekstremalnej i tylko o tym.

            • verdana Re: księcia umiesciłam jako różyczkę na torcie 09.06.13, 22:13
              Hobbystycznych.
              To nie sa posty hobbystyczne, bo jak sama zauwazyłaś, mają udowodnć światu, ze wielodzietność to nie patologia. Cieszy mnie to, bo bylam przekonana, ze jednak tak, dopiero Twoje posty mnie przekonały, że skoro książe moze, to i profesorowi wypada.
              Poza tym chciałam po raz kolejny zauważyć, że przed II wojną swiatową nawet 10 dzieci to nie była ekstremalna wielodzietność i umieszczanie jej tutaj jest nieporozumieniem.
    • plater-2 dobro prawda i piekno 10.06.13, 12:44
      Uwazam, ze moje posty dostarczaja argumentow dla konkluzji, ze sama wielodzietnosc jako taka nie jest zadna cnota ani zasluga.

      Musza jej przyswiecac odwieczne idealy a sa nimi DOBRO PRAWDA i PIEKNO
      • verdana Re: dobro prawda i piekno 10.06.13, 12:53
        To w takim razie po co w ogóle przytaczasz jakieś przykłady? To, ze wielodzietność nie jest cnotą to my wiemy, a przytaczanie "wisienek na torcie" jakoś nie wydaje sie byc dowodem na to, że wielodzietność nie jest cnotą.
        Plączesz sie w zeznaniach.
      • elgosia Ad rem :) 10.06.13, 13:01
        Plater-2,
        masz zacięcie, chcesz pisać, to pisz, ale ten wątek miał być o czymś innym. Załóż własny i tak pisz. Z zainteresowaniem poczytam, choć mi nie trzeba udowadniać, że wielodzietność to nie patologia smile
        Przypominam dla jasności początek wątku:
        "Moja koleżanka czeka na poród 7 dziecka. I tak sobie myślę, że dziś mało jest rodzin, które mają więcej niż 5 dzieci. Nawet wśród nas, na forum. Oczywiście reakcja otoczenia głównie negatywna. Znacie takie duże rodziny? Jak sobie radzą? Czy kolejne porody są bezpieczne dla kobiety? Przyznam, że trochę boję się o koleżankę. "
        Autorce chodzi o współczesne rodziny wielodzietne, a nie te sprzed 100 i więcej lat i nie tyle o ich wymienienie, co o informacje, jak sobie radzą i czy kobieta jest zdrowa mimo wielu porodów.
        Ja osobiście nie znam rodziny mającej powyżej 10. Jest jednak taki program, który Steczkowska robi i odwiedza w nim dwie takie wielkie rodziny.
        www.ipla.tv/Programy/1756-Rozrywka/5002039-Fotorodzinka
        • elgosia Re: Ad rem :) 10.06.13, 13:04
          Dodam, że znam parę z 7 i 8 i kobiety raczej dobrze się mają (nie znamy się na tyle, by o intymnych szczegółach rozmawiać), a radzą sobie dobrze. Nie ma tam bogactwa, ale jest co jeść i dzieci fajne, kształcone, zadbane i kochane. Da się smile
          A swoją drogą, to ciekawa jestem, jak tam koleżanka?
    • kochamjesien79 Re: Wielodzietność ekstremalna 11.06.13, 15:25
      Nie znam żadnej rodziny która ma więcej niż 4 dzieci. Mam na myśli w miarę moje pokolenie, ludzi urodzonych w 70tych i 80tych.
      Jedna koleżanka będzie za chwilę miała czwarte dziecko. Więcej nie planują ale teoretycznie może im się przytrafić. Szczerze mówiąc martwię się jak sobie poradzą organizacyjnie.. Nie pomoże im rodzina, na płatną pomoc ich nie stać.
      Od września najstarsza córka będzie chodziła do podstawówki ( trzeba ja zaprowadzić albo zawieść na 8mą). Młodsze dzieci do przedszkola w innej części miasta - też na 8mą - to państwowe przedszkole i nie można przyjść wcześniej. A niemowlak będzie miał 3 miesiące.
      Tata nie ma prawa jazdy i nie może robić ze względów zdrowotnych.
      Pewnie dla doświadczonych wielomam taki problem to nie problem, ale ja się martwię. I im bardziej myślę jak im pomóc tym bardziej nic nie mogę wymyślić, bo w tygodniu pracuję i im tych dzieci ani nie zaprowadzę, ani nie odbiorę...
    • plater-2 Re: Wielodzietność ekstremalna 25.09.13, 15:39
      kobieta.onet.pl/dziecko/pol-na-pol-i-wszyscy-w-komplecie/v9qc6
      • verdana Re: Wielodzietność ekstremalna 25.09.13, 17:58
        No tak - i dzieci nie mają ani ubrań, ani wakacji, ani wolnego czasu. I mieszkają w wilgotnym, nieocieplonym domu. Raj.
        • basha Re: Wielodzietność ekstremalna 26.09.13, 10:49
          ech życie, wielodzietność ma wady i zalety, wszystko jest względe. Jakbys zapytała te dzieci, czy są szczęśliwe, pewnie większość z nich odpowie, że tak. Ale musimy pamiętać, że oni nie znają innego życia. Możesz żyć w ciasnej kawalerce i z czasem się przyzwyczaisz i poczujesz się w niej szczęśliwa. Ludzie kierują sie różnymi wartościami
        • plater-2 Re: Wielodzietność ekstremalna 26.09.13, 13:09
          Verdano, tematem watku nie jest kondycja finansowa rodzin ekstermalnie wielodzietnych.
          • verdana Re: Wielodzietność ekstremalna 26.09.13, 17:29
            Tematem wątku jest, jak te rodziny sobie radzą. No, więc ta sobie nie radzi. Ani finansowo, ani z wychowaniem dzieci, skoro najstarsza córka ma czworo dzieci w złych warunkach i oczekuje, że z racji posiadania dzieci nalezy jej sie od gminy mieszkanie.
            Najwyraźniej zajeci dziećmi rodzice zapomnieli dzieci nauczyć, zę na utrzymanie sie zarabia, a nie oczekuje, że z racji posiadania dzieci dostanie sie pieniądze, mieszkanie itd.
            • basha Re: Wielodzietność ekstremalna 27.09.13, 11:24
              To prawda, rodzina ta jest kuriozalna ze swoimi oczekiwaniami wobec innych. Podziwiam zdolność zorganizowania i ogromną prace włożona w wychowanie gromadki, ale jednak skrajnie nieodpowiedzialna prokreacja bez możliwości zapewnienia potomstwu pewnego mininum. Poza tym nie bardzo rozumiem czemu ma służyć ich coming out. Chcą się pochwalić dużą , fajnie zorganizowaną rodziną? Czy poskarżyć, że im ciężko. Bo o ile za pierwsze ogromny plus, drugie absolutnie do mnie nie trafia. Albo sobie radzą, albo nie. Wg mnie dość dobrze funkcjonują, a roszczenie mieszkania rzucili przy okazji, a nuż im się trafi. Cóż trudno sie dziwić, media robią swoje. Nie oceniam.
    • plater-2 Tomasz Edison 30.09.13, 21:10
      siodme dziecko w rodzinie.
    • duzarodzina.pl Re: Wielodzietność ekstremalna 08.11.13, 19:11
      Cześć, w zasadzie jest grupa osób patrząca na to bardzo pozytywnie. Mimo stereotypu. Coraz więcej osób myśli inaczej.

      Przy decyzji o dziecku - także tym kolejnym przydaje się jednak ciepłe słowo i odrobina otuchy.

      www.duzarodzina.pl/blogi-duzarodzina/91-pozytywnie
      Są też przykłady "olbrzymich" dużych rodzin. Sami znamy co najmniej kilka z 10 dzieci. Ale i kawałek dalej można poczytać fajnie o rodzinie Duggarów. 2+19 ! Mają nawet własny kanał telewizyjny!!!
      • undoo Re: Wielodzietność ekstremalna 10.11.13, 20:42
        Tak i nie narzekaja na brak kasy, a co do reality show z udzialem dzieci mam bardzo negatywna opinie. Nie podoba mi sie to, co robia Duggarowie medialnie, choc Michelle z telewizji, a Michelle z bloga to dwie rozne osoby.
        Proponuje poczytac fora dyskusyjne anglojezyczne dla matek wielodzietnych, ktore maja duzo drobiazgu. Traci sie idealizm.

        Cieple slowo i odrobina otuchy i owszem, ale raczej nikogo bym na hura nie zachecala do duzej rodziny, gdzie dzieci jest od szesciorga w gore. Co nie znaczy, ze osobiscie zaluje. Nie zaluje, ciesze sie moimi, ale jestem realistka i wiem, ze to nie jest droga dla wszystkich. Zatem ja bym nie kanonizowala duzej rodziny przedwczesnie. Duze rodziny sa jak male: fajne i patologiczne, kochajace sie i nienawidzace sie nawzajem, dzieci w nich moga sie wspierac, ale tez moga rywalizowac na smierc i zycie. Duza rodzina nie gwarantuje niczego poza duza iloscia prania, gotowania i sprzatania. Na reszte trzeba zapracowac.
        • duzarodzina.pl Re: Wielodzietność ekstremalna 10.11.13, 23:01
          Co do reality show całkowicie się zgadzam. To po prostu jeden ze sposobów promocji. Ameryka jest również bardzo religijna, ale w swym amerykańskim wydaniu ewangelizacji. O tym również często pisze się na forach dotyczących Duggarów. I całkowicie zgadzam się z opinią o blogu. Faktycznie duże rodziny niczym się nie różnią od pozostałych i kanonizowanie ich nie jest żadną drogą. Ale fajnie, gdy dostrzega się jednak to, że jest ich ponad milion w Polsce. To trochę niedoceniane z jednej strony, z drugiej natomiast wciąż mówi się o polityce demograficznej. Pisaliśmy o tym w ostatnim wydaniu papierowym duzarodzina.pl . Dyskutujemy też na fcb. Generalnie Polska 2030 roku to kraj mniejszy o ładnych kilka milionów osób, w perspektywie raportu ONZ Polska 2050 to 10 milionów Polaków mniej. Tu chodzi przede wszystkim też o taką wspólną pracę nad tym, żeby właśnie docenić i dużą ilość prania, gotowania, sprzątania o którym Pani mówi - i dać szansę na rzeczy dodatkowe. Chociażby poprzez umożliwienie rodzinom łatwiejszego wyjścia do kina, muzeum, teatru, akcentowania szans edukacyjnych dzieci. Trudno jest bowiem wysyłać siedmioro na szereg zajęć dodatkowych. To również zadanie logistyczne. Oczywiście znam masę osób, którym się to udaje ze względu na dobrą sytuację materialną. Ale i sporo rodzin dla których jest to kwestią bardzo trudną. To również trochę przełamywanie stereotypu. Dlatego w Fundacji organizujemy zajęcia z angielskiego dla 140 dzieci z dużych rodzin - tak żeby też wierzyły w siebie, brały udział i wygrywały konkursy przedmiotowe. Nie wystarczy tylko mówić - jak często czytam w różnego rodzaju ekspertyzach i badaniach - że duże rodziny są zagrożone, ich sytuacja materialna jest trudna, tylko się organizować i pokazywać właśnie, że można. Bardzo podziwiam to co Pani napisała. I bardzo cieszyłbym się - gdyby chciała Pani napisać również o tym do naszej gazety - nawet anonimowo. To ważne, bo jest dla i o rodzinie. Jeszcze raz serdecznie zapraszam do przesłania artykułu na gazeta@fndr.pl Łącząc najlepsze myśli bardzo serdecznie pozdrawiam!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka