kalpa
20.11.05, 06:32
Kilka moich koleżanek właśnie urodziło. Siedzą sobie nad swoimi tłumoczkami,
szczebiotaja nad nimi, nurzają się w tym niemowlakowym zapachu i są szczęśliwe.
I ja bezczelnie im zazdroszczę. Tego małego ufoludka, tych malutkich ciuszków,
tego całego rozkosznego zamieszania przy piersi.
Wczoraj rozmawiałam z mamą mojej sasiadki, szczęśliwej młodej mamy i czułam
jak mi wzbiera mleko. A przecież skończyłam karmić Ptysia prawie rok temu.
I tak mnie zakręciło na maksa.
Potem zupełnie z czubka głowy Mateusz spytał, kiedy urodzę mu nowego
dzidziusia, bo on chce mieć jeszcze jednego malucha w domu.
No i tak mnie zebrało!
Mąż chory, na amory nie ma siły.
Boszsz, przywołajcie mnie do porzadku, bo mam chcicę. No...
Dobrze, że koleżanki pozwalają ponosić maluchy.
pozdrawiam ciepło
kalpa