nordynka
26.08.07, 21:44
Witajcie, ostatnio chodzą mi po glowie przemyslenia nt.
perfekcjonizmu. Jestem niestety perfekcjonistką, zarowno w domu, jak
i w pracy. Przejawia sie to min. w tym, ze dom mam zawsze
wysprzatany, bez kurzu, lepiacych sie podlug, obiad zawsze
ugotowany, dzieci nie wychodza z domu bez porzadnego sniadania, maja
ograniczane slodycze i telewizor, bawie sie z dziecmi, czytamy im
codziennie ksiazki, chodza spac o rozsadnej porze, dzielimy sie
dziecmi z mezem, aby kazde mialo wylaczny czas z mamą i tatą, czas
wolny zawsze spedzamy bardzo atrakcyjnie, staram sie tez miec czas
dla meza i dla siebie, gdy dzieci juz spia.W pracy podobnie, robie
naprawde fajne, duze rzeczy. Oczywiscie przygotowuje sie nocami itd.
Pracuje tylko 9 godzin tygodniowo i to glownie w weckendy. Wielu
znajomych mnie podziwia, czesto pytaja, skad biore sily i czas na to
wszystko, a ja dochodze do wniosku, ze to jest CHORE. Mąż tez
docenia i czesto dziekuje mi za zdolnosci organizacyjne, ze to niby
dzieki mnie jest tak fajnie-uporzadkowane zycie z atrakcjami dla
calej rodziny. Niby zdrowy styl zycia... a jednak to paranoja. Bedac
perfekcjonistka mam w sobie caly czas cos w rodzaju jakiegos
napięcia, wciąż o czyms myślę-co jeszcze jest do zrobienia w domu, w
pracy, przydalby sie jakis nowy zwariowany pomysl, zeby nie popasc w
rutyne. W konsekwencji moj mózg pracuje cały czas na wysokich
obrotach. Rady typu wyluzuj, odpusc sobie np. sprzątanie, nie sa dla
mnie. Gdy odpuszcze sobie sprzatanie i wezme ksiazke do poczytania,
to potem sprzątam do nocy albo jestem rozdrażniona z powodu
bałaganu. Gdy odpuszcze sobie codzienny spacer czy zabawe z dziecmi
to tez sie źle czuje. taki los perfekcjonistow. Zazdroszcze tym
mamom, które potrafia, brzydko mowiac, olać sprawe. Włączyc rano
telewizje i wyłączyc wieczorem, zeby dzieci sobie patrzyly kiedy
chcą. Dać dzieciom słodycze zamiast obiadu, zapuscic cały dom i się
tym nie przejmować...
Chcialabym wyluzować, ale nie potrafię. Mam dosc czeste ataki rwy
kulszowej i pewnie sa one wynikiem tego ciaglego napiecia we mnie,
ostatnio tez pobolewa mnie żoladek bez przyczyn-to pewnie tez
rezultat perfekcjonizmu. Sama jestem zla na siebie. Oczywiscie to co
tu napisalam jest nieco przebarwione, wyolbrzymione dla potrzeb tego
postu. Wiem, ze na tym forum tez są typy perfekcyjne. Jak sobie
radzicie, jakie macie przemyslenie na swoj temat? Najgorsze jest to,
ze moj maz tez jest perfekcyjny... Pozdrawiam, Ewa, mama trojki.