Dodaj do ulubionych

Wy jesteście mamy doświadczone, powiedzcie jak to

23.02.08, 23:10
Ja wciąż o takim etapie jak uświadamianie, wiem, że mam jeszcze czas, choć w
sumie nie wiem ile, bo jeśli córa też tak szybko "dojrzewać" będzie jak ja, to
już wcale niedługo.. Boję się tych tematów, tego, że nie podołam (brak mi
wzorców z rodziców smile).. ale powiedzcie mi jedno.. czy zawsze trzeba
odpowiadać na zadane intymne pytanie? W jakim wieku dziecka należy to samo
pytanie traktować bardziej "odpowiedzialnie" i kiedy udzielać "pełnej" wersji
odpowiedzi? Kiedyś słyszałam, że informacje się dozuje w zależności od wieku,
że nie od razu wszystko się mówi.

Do dziś pamiętam jak mój 6-letni już brat nakrył mnie na zmianie podpaski.
Zapytał co to - po co, a ja jako starsza siostra powiedziałam mu od razu dość
sporo o tym zjawisku i byłam potem taka dumna, że mam tak mądrego brata, który
potraktował sprawę poważnie.. Dostałam kubeł zimnej wody jakiś tydzień
później, jak razem z kolegami wyśmiewali mnie, że noszę pampersy.. No i co ja
mam teraz powiedzieć swojej 3-letniej córce na to samo pytanie? Ona też mi o
pieluszkach mówi ;P Z drugiej strony nie chcę jej wystraszyć widokiem krwi,
jeszcze gotowa pomyśleć, że mama sobie bubę zrobiła..
Obserwuj wątek
    • dryjanna Re: Wy jesteście mamy doświadczone, powiedzcie ja 24.02.08, 22:14
      U nas temat pojawiał się oczywiście przy okazji kolejnych ciąż smile
      Na pewno trzeba mówić prawdę. A jeśli się nie wie jak to obiecać dziecku, że
      wyjaśni się to np. jutro i słowa dotrzymać. Zyskasz czas na przemyślenie co
      chcesz córce powiedzieć. Wszelkie kręcenie dziecko wyczuje i uzna, że z tematem
      jest coś nie tak.

      Polecam książkę "Oto jestem" (nakładem WSiP, chyba trudno będzie w księgarni,
      szukaj raczej przez internet). Jest to książka adresowana do dzieci nieco
      starszych ale u nas działała nawet na półtoraroczniaka - ładne i sympatyczne
      rysuneczki, wytłumaczona wędrówka zapłodnionego jaja, pokazane plemniki i
      wzmianka że to komórki od taty, zdjęcia dzidziusiów w brzuchu.
      O zapłodnieniu tyle, że rodzice tak się kochają, że chcieli być pewnego wieczora
      bardzo blisko siebie i tak mocno się przytulili, że plemniki dotarły do środka
      brzucha mamy.

      Mój najstarszy syn jest bardzo dociekliwy ale jakoś nie dopytuje jak mianowicie
      te plemniki... Wie, że jądra ma po to, aby kiedyś plemniki się w nich tworzyły i
      to na razie wystarcza.
      Na pytanie dzieci którędy dzidziuś się rodzi odpowiedziałam, że przez specjalną
      dziurkę, która jest blisko dziurki, przez którą się siusia i że każda kobieta i
      dziewczynka taką dziurkę ma. Na razie tyle.
      Co do podpasek, to nakryta nie zostałam, ale mój dociekliwy zauważył oczywiście
      intrygujące paczuszki w łazience i zapytał czy to taka mała pieluszka. Córa też
      zaraz przyleciała i był wykład, że są one potrzebne żeby majtki się nie brudziły
      bo w brzuchu kobiety tak to jest zrobione, że raz w miesiącu musi wydostać się
      trochę (nacisk na TROCHĘ) krwi i dzieje się to przez tą dziurkę do rodzenia (nie
      wiem co zrobić z tym okropnym polskim nazewnictwem tongue_out). No i wbijanie do główek,
      że to są PODPASKI i że ta krew to normalne, że każda dorosła kobieta tak ma itp.

      Ogólnie na razie tyle u nas w temacie, odpowiadam tylko na pytania (ewentualnie
      trochę szczegółów uspokajających), nie wychodzę dalej bo faktycznie - fakty
      trzeba dozować. W ten sposób wiedza jest nabywana i uzupełniana w sposób
      najbardziej naturalny. A o to przecież chodzi, żeby wokół tematu nie było
      niezdrowych emocji.
      Tak samo robili moi rodzice i dobrze to zadziałało - mam wrażenie, że pewne
      rzeczy wiem od zawsze, zero szoku który był udziałem niektórych moich koleżanek.
      Moje dzieci wszystko przyjmują jako coś najnormalniejszego w świecie - nie ma
      chichotania, opowiadania wszem i wobec i zbędnej ekscytacji.
      • anna_sla Re: Wy jesteście mamy doświadczone, powiedzcie ja 25.02.08, 21:14
        oo i właśnie oto mi chodziło, dzięki! Książka rzeczywiście ciężko dostępna, ale
        już namierzyłam, jeszcze raz dzięki..
        • 27agnes72 Re: Wy jesteście mamy doświadczone, powiedzcie ja 25.02.08, 22:51
          Kiedy mój mały synek zapytał mnie kiedyś przerażony czy mi też
          rozcinali brzuch żeby go wyjąć to mnie olśniło i powiedziałam Mu że
          to jest taki cud-jak dziecko ma już wyjść z brzuszka to u mamy robi
          się nagle takie wyjście żeby się zmieścił przy wychodzeniu.A to
          wtedy starczyło...
          • anna_sla Re: Wy jesteście mamy doświadczone, powiedzcie ja 26.02.08, 10:10
            nie no u nas to kwestia trochę innego kalibru. W sumie córcia nigdy nie zapytała
            mnie jak się rodzą dzieci, a jak wspominam, że ona czy jej bracia byli w
            brzuszku to śmieje się i mówi "no coś Ty" big_grin U nas zaczyna się robić tajemniczo
            wokół tematu związanego z płcią. Interesują ją siusiaki u braciszków i zaczyna
            "badać", że ona ma co innego.. no i te nieszczęsne podpaski smile Nie pamiętam co
            jej powiedziałam po pierwszym pytaniu, ale widać nie usatysfakcjonowało ją to,
            bo pytanie wraca..
            • dryjanna Re: Wy jesteście mamy doświadczone, powiedzcie ja 26.02.08, 11:11
              Anno - w te pędy kup książkę z dzidziusiami w brzuchu itp. smile Może masz jakieś czasopismo, w którym takie fotki są. Albo poszukaj w necie.
              Tajemniczość tematowi płci nie robi dobrze. To trzeba traktować jak coś normalnego i oczywistego. Tak jak uczenie kolorów wink. Tajemniczość można wpleść pod hasłem, że to jest takie własne, że starsze dzieci tego obcym nie pokazują ("bezpieczny dotyk" i te klimaty), że nikt nie może jej tam ruszać - tylko określone osoby.
              Podpaski podobnie. Tak jest i już - to tylko dla dorosłych pań, żadne pieluszki bo to nie na siku tylko na coś innego. Byle Ciebie samej temat nie peszył i żeby mała nie czuła, że coś przed nią ukrywasz. Jak nie chcesz mówić o krwi to nie mów ale jeśli córeczka będzie dopytywać co mianowicie leci skoro podpaska potrzebna, to trzeba powiedzieć prawdę.
              Krew każdy ma w środku, czasem krew leci z nosa i to nic strasznego - coś wymyślisz smile Jeśli wcześnie się dowie o co chodzi , to większa szansa, że uzna to za normalne i nie będzie to szokujące. Byle tylko iść za jej własną ciekawością.

              Pozdrawiam
              • anna_sla Re: Wy jesteście mamy doświadczone, powiedzcie ja 26.02.08, 20:52
                kiedy zaszłam w druga ciążę kupiłam jej lalkę w ciąży, ściągało się jej brzuszek
                a w środku był autentyczny dzidziuś (lalka). Ma tą lalkę do dziś choć pozbawioną
                nóg (z frustracji przed tym co ją czeka ;P), więc teoretycznie temat nie
                powinien być jej obcy, może po prostu nie przyjmuje tego do wiadomości, bo nie
                może zrozumieć.. a może za mało uwagi temu poświęciłam? Cóż, nadrobimy..
                odnośnie różnic płci, to coś tam jej staram się podpowiadać, ale wydaje mi się,
                że bardziej sprawia to wrażenie robienia rys na szkle uncertain Mówię jej oczywiście,
                że to delikatne miejsce, że nie wolno tam dotykać (np. chłopców) bo można
                krzywdę zrobić, że nikomu nie wolno tam dotykać tylko mamie/tacie jak myją albo
                lekarzowi jak kiedyś będzie musiał zbadać itp.. strasznie kuleję w temacie, bo
                ze mną nikt nie próbował rozmawiać smile tylko było lanie po łbie smile..
            • dryjanna wierszyk uświadamiający :) 26.02.08, 11:27
              Krąży w świecie bajek sporo
              O tym, skąd się dzieci biorą.
              Lecz kochani, bądźmy szczerzy,
              Czy ktoś dziś w bociany wierzy?

              Jeśli zatem wiedzieć chcecie,
              Skąd bierzecie sie na świecie,
              To najlepiej dla porządku
              Zacząć trzeba od początku.

              Najpierw los tak życie splata,
              Że spotyka mamę tata
              I kochając sie bez granic,
              Rozstać już się nie chcą za nic.

              Chcą być razem, zwłaszcza w nocy,
              Przytuleni z całej mocy,
              Bo gdy tulą sie wzajemnie,
              Wtedy jest im najprzyjemniej.

              Z taty rój nasionek rączych
              Mknie z jajeczkiem sie połączyć,
              Które w mamie jest gotowe
              Zacząć życie całkiem nowe.

              Gdy nasionko się z nim zwiąże,
              Wtedy mama zajdzie w ciążę
              I od chwili tej wytrwale,
              W brzuchu mamy rośnie malec.

              W końcu dziecko jest gotowe,
              By na świat wystawić głowę,
              A gdy chwila ta nadchodzi,
              Mama może je urodzić.

              Tak to wszystko sie zaczyna,
              Rosną dzieci i rodzina...
              I tak dziać sie będzie dalej,
              Byle wszyscy sie kochali.


              Marcin Brykczyński

              Widziałam to w wersji książkowej, fajnie zilustrowane - są siusiaki itp ;D
              (ilustracje Paweł Pawlak) ale nie pamiętam niestety tytułu ani wydawcy. Tekst
              znalazłam w necie. Może to podsunąć córeczce?
              • weteranka13 Śliczne!!! 26.02.08, 12:35
                Pozwoliłam sobie "ukraść" na inne forum.

                wink

                W-13
                • verdana Re: Śliczne!!! 26.02.08, 19:56
                  Dla mnie nie, zdecydowanie nie tylko nie śliczne, ale szkodliwe.
                  Uświadamialam dzieci bardzo wczesnie, ok. 3 roku zycia. Ale przeciez
                  nie na wlasnym przykładzie. Podsuwanie wyobraźni dziecka jako
                  pierwszego obrazu "uswiadamiajacego" - rodziców uprawiajacych seks
                  jest dla mnie sporym nadużyciem. Dzieci i tak się zorientuja, ze
                  rodzice ze soba spia - ale naprawdę - nie trzeba tego obrazowo
                  opisywać. Uswiadamiac trzeba na osobach trzecich, nie rodzicach.
                  • anna_sla Re: Śliczne!!! 26.02.08, 20:53
                    a jakie to ma znaczenie czy osobach trzecich czy rodzicach??
                  • weteranka13 Verdano! 26.02.08, 21:11
                    De gustibus...
                    Mnie się, z pewnym przymrużeniem oka, podoba w swojej formie.
                    Jest dużo powiedziane, ale moim zdaniem, dość poetycznie i bez
                    technicznego postawienia "kropki nad i".

                    Nie oznacza to jednak, że od dzisiaj będę to serwowała moim dzieciom
                    do poduszki, w celach "przyspasabiania do życia w rodzinie (lub
                    nierodzinie)".
                    Natomiast trudno mi się zgodzić, że tutaj ktoś podsuwa wyobraźni
                    dziecka rodziców uprawiających seks. Moim zdaniem, co chciałabym
                    podkreślić (że to jest moje zdanie), raczej nacisk kładzie się na
                    sferę emocji, niż na fizyczność.

                    Szczerze mówiąc, mnie, z kolei, dość trudno wyobrazić sobie
                    uświadamianie trzylatka na przykładowych "osobach trzecich".
                    Dlaczego arbitralnie piszesz, że tak trzeba?
                    Czy uświadamiałaś swoje dzieci w takim wieku z własnej inicjatywy,
                    czy w odpowiedzi na pytania?

                    Nie odbierz tego przypadkiem jako zaczepki.
                    Po prostu jestem ciekawa.
                    Chciałabym poznać Twoje doświadczenia, z których pewnie wynika takie
                    stanowisko.

                    Pozdrawiam

                    W-13



    • anna_sla a powiedzcie mi jeszcze 26.02.08, 20:55
      mój mąż czasem wydaje mi się pozwala sobie na zbyt dużo w obecności dzieci.
      Obłapuje mnie, zaczepia albo gdzieś ręka mu zawędruje, a ja uciekam, bo boję
      się, że kiepsko to na dzieci wpłynie.. słusznie? Czy to może ja zahukana? big_grin
    • mamusiewa Re: Wy jesteście mamy doświadczone, powiedzcie ja 26.02.08, 21:40
      ja też staram się , by wszystkio było naturalne. Dzieci często kąpią
      się razem-znają więc różnice między płciami, kiedyś przy takiej
      kąpieli jakoś spontanicznie wyszło, że wszystkie części ciała
      zostały fachowo nazwane ( najbardziej podobała im się zołądź
      prącia)-ale oczywiście nie nazywamy ich tak na codzień.Na pytanie,
      którędy wychodzą dzieci z brzuszka też odpowiedziałam, że koło
      dziurki do sikania jest specjalna druga, która rozszerza się, jak
      dzidziuś ma się urodzić.Aktualnie po całkowitym uświadomieniu jest
      moja drugoklasistka-i było to przeze mnie zaplanowane-pamiętam,ze ja
      w trzeciej klasie już wszystko wiedzialam i to nie od rodziców, a od
      starszych kolegów. Chciałam uniknąc podobnej sytuacji, a poza tym
      przedstawiłam sprawy płciowości w kontekście miłości, małżeństwa,
      dojrzałości i macierzynstwa. Takie zasianie ziarna. Córka po moim
      wykładzie na chwilę zaniemówiła, potem zadała 2 pytania( w tym
      standardowe: " to ty z tatą też?"). Od tamtej pory nie było na ten
      temat mowy, ale nie zauważyłam też żadnych oznak, że córka przyjęła
      to uświadomienie w jakiś negatywny sposób-jej zachowanie wobec mnie
      i taty jest takie samo. Aha, bardzo podobał mi sie sposób, w jaki
      moja szwagierka uświadomiła swoją córkę( była też w drugiej
      klasie):zaprosiła ją do lokalu( jakaś przytulna pizzeria), zamówiły
      różne smakołyki , a szwagierka zaproponowała córce, że ją wprowadzi
      w odwieczną tajemnicę ludzkości-potem odbyło się wszystko normalnie.
      Wydaje mi się , że czasem to nam jest trudniej rozmawiać na te
      tematy z dziećmi( nie mamy najlepszych doświadczeń), a one przyjmują
      to całkiem naturalnie i szybko przechodzą nad tym do porządku
      dziennego.
      • mamusiewa Re: Wy jesteście mamy doświadczone, powiedzcie ja 26.02.08, 21:44
        Aha, wierszyk mi się podoba.
        Od czasu , jak moja córka jest świadoma, to mnie wkurzają takie zbyt
        śmiałe zachowania męża w obecności dzieci- ale nie mam nic przeciwko
        np. pocałunkom.
        • dryjanna W jakim wieku uświadamiać całkowicie? 28.02.08, 23:08
          Mamusiewo - czy wiesz może o jakichś wskazówkach dotyczących wieku uświadamiania?
          Nie mam pojęcia kiedy najlepiej jest z własnej inicjatywy wtajemniczać
          całkowicie dziecko, które nie pyta.
          Mnie tata uświadomił jeszcze zanim poszłam do szkoły. Nie pamiętam czy jeszcze w
          zerówce, czy np. w wakacje. Nie pytałam sama ale uznał widocznie, że powinnam
          się dowiedzieć. Sam mówił, że nie chciałby żeby opowiadał nam to kto inny. Było
          ok. Nie wiem czemu nie robiła tego mama, nie pytałam jej ale z tatą też było
          normalnie. Przypominam sobie rozmowy z mamą na temat dojrzewania i seksu i
          stwierdzam, że z tatą lepiej się o tym rozmawiało - miał lżejszy stosunek do
          tematu, nie robił poważnej miny, nie cedził słów. Mama mnie w takich razach
          irytowała. Zwłaszcza, że o pewne rzeczy pytała za późno o parę lat.

          Moi rodzice zachowywali się przy mnie i moim bratu dość śmiało - były
          obłapianki, podszczypywanie, głaskanie pośladka lub piersi. Wszystko w
          atmosferze raczej figlarnej niż namiętnej. Czasem tata odwracał się do nas i
          tłumaczył się, że mama mu się bardzo podoba i że ma nadzieję, że nie mamy nic
          przeciwko temu, że ją skubnie.
          Nie zdarzało się natomiast żeby rodzice się zachowywali tak, jakby zapomnieli,
          że jesteśmy obok - to na pewno było by dla mnie krępujące.
          Wyrosłam na nastolatkę powściągliwą. Moi rodzice też budowali wokół seksu strefę
          sacrum - że to dla małżonków, że to decyzja, że nie można "rozmieniać się na
          drobne" bo na tym się traci i może to się źle skończyć. Pokazali i
          odpowiedzialność, i że to jest fajne, że to może być zabawa jeśli się to robi z
          tym, kogo się na prawdę kocha, z kim dzieli się życie. Ogólnie, że seks jest
          dobry i piękny pod pewnymi warunkami i że trzeba uważać, żeby tego nie zepsuć.
          Niezła lekcja i chwała im za to smile
    • mamusiewa Re: Wy jesteście mamy doświadczone, powiedzcie ja 01.03.08, 10:43
      Nie znam naukowych wskazówek co do najlepszego wieku uświadamiania
      dzieci. Nie wiem, czy takie sa, bo przecież każde dziecko jest inne
      i każda rodzina jest inna. Nie jestem zwolenniczką czekania, aż
      dziecko zapyta o te sprawy, bo są takie dzieci, które nigdy nie
      zapytają. Na pewno w w przypadku dziewcząt wiek 10 lat to
      ostatecznośc, bo często w tym wieku już dojrzewają i mogą mieć
      np.pierwszą miesiączkę. Lepiej te wydarzenia wyprzedzić, tak jak
      lepiej by było wyprzedzić starszych kolegów i koleżanki...
      • anna_sla Re: Wy jesteście mamy doświadczone, powiedzcie ja 01.03.08, 11:02
        cóż, ciężka sprawa, ale jak patrzę na nasze 13-14latki na ulicach i pod
        dyskotekami to jestem pewna, że trzeba szybciej smile
        • tolka11 Re: Wy jesteście mamy doświadczone, powiedzcie ja 01.03.08, 19:05
          Moja najstarsza córka nigdy nie zapytała, a ma skończone dziesięć
          lat. I dodatku 6 lat była jedynaczką. Dlatego rozmawiałam z nią na
          temat seksu, narodzin, od najmłodszych lat z własnej inicjatywy,
          oczywiście w sposób dostosowany do wieku. Nie używałam zdrobnien,
          zawsze mówiłam niestety językiem naukowym. Niestety, bo u nas do
          wyboru jest język naukowy lub wulgaryzmy. Sredni zaczął pytać w
          wieku 3 lat, gdy zaszłam w ciążę. Bardzo skrupulatnie, nawet "a jak
          ją zrobiliście?" Temat seksu nie jest tabu, rozmawiamy, żartujemy na
          codzień. Dzieci widzą czasem jak się przygotowuję do lekcji - w
          ramach WOS-u uczę przygotowania do życia w rodzinie. Przeglądają
          moje książki, pytają. Przy czym mam taką osobistą zasadę: zawsze o
          seksie mówię w kontekście miłości i szacunku dla drugiej osoby.
          • verdana Re: Wy jesteście mamy doświadczone, powiedzcie ja 02.03.08, 12:36
            Ja zawsze "wyprzedzałam" pytania dzieci - wychodzac z założenia, ze
            dziecko moze zostac uswiadomione w brutalny sposób przez
            rówiesnikow. Wtedy moze juz nie zapytać, albo pozostać z wyjatkowo
            nieodpowiednim wyobrazeniem życia seksualnego.
            Natomiast wydaje mi się, ze uswiadamianie na przykladzie akurat
            własnych rodziców jest niewlasciwe. Nie da się ukryć - dla bardzo
            wielu dzieci wyobrazenie rodziców uprawiajacycch seks jest
            nieprzyjemne i traumatyczne. O ile bez żadnej żenady pokazywalam
            dziecku ilustracje w książkach przedstawiające kochajacą się parę,
            to nigdy nie zrobiłabym tego, gdyby ta para miała twarze moje i
            męża. Mysle, ze seksualna sfera rodziców powinna pozostać poza
            kregiem zainteresowań dziecka - a uswiadamiajac dziecko na
            przykładzie mamy i taty wprowadzamy je we wlasne zycie seksualne.
            • weteranka13 Wracając 02.03.08, 13:39
              do nieszczęsnego wierszyka...
              Wydaje mi się chodziło w nim o abstrakcyjnych rodziców, chociaż może
              dla trzylatków skojarzenie jest jednoznaczne i stąd Twoja reakcja.

              Przypuszczam, a może raczej mam nadzieję, że niewiele jest rodziców
              uświadamiających dzieci dosłownie na własnym przykładzie, w
              szczególności na przykładzie własnych zdjęć.
              Obawiam się, że po "postawieniu kropki nad i" w wielu przypadkach i
              tak natychmiast pada pytanie skierowane bezpośrednio do rodziców. I
              wtedy chyba trzeba udzielić jednoznacznej odpowiedzi, bez względu na
              ewentualny szok i traumę....

              Pozdrawiam

              W-13



              • dryjanna Re: Wracając 02.03.08, 23:03
                Małe sprostowanie odnośnie wierszyka - tekst ten został opublikowany w formie
                książkowej z ilustracjami (jak pisałam). Oczywiście na rysunkach były jakieś
                twarze czyli było jakieś naprowadzenie na "osoby trzecie".
                Osobiście książeczki nie kupiłam ponieważ uznałam ją za nieprzydatną a tania nie
                była.
                W książce "Oto jestem" (z której korzystam i którą polecam) o wszystkim opowiada
                dzidziuś, który właśnie się począł i też używa oczywiście słów mama i tata.
                Poczęcie jest w niej ujęte podobnie jak w wierszyku, tylko prozą.
                Wydaje mi sie, że każde w miarę bystre dziecko zrozumie, że to jest historia
                uniwersalna ponieważ z perspektywy tego dziecka opowiedziana jest cała ciąża
                oraz poród.

                Co do traumy to spotkałam się przede wszystkim z tym, że dziecko nie może być
                świadkiem stosunku. Ani rodziców, ani nikogo innego. Ze względu na to, że może
                się to dziecku wydać brutalne. Niezależnie od tego, czy jest ono świadome
                fizjologii stosunku. To zresztą pewnie jest dla wszystkich oczywiste.
                Zmierzam natomiast do tego, że jeśli dziecko nie ma wiedzy jak stosunek wygląda
                i poznaje jego fizjologię, to jeśli się to dobrze ubierze w słowa nie musi
                doznać szoku, traumy itd. dowiadując się, że rodzice też współżyją.
                Fizjologia to jeszcze nie jest wprowadzanie dziecka we własne życie seksualne bo
                nie sądzę aby ktoś opowiadał dziecku jak się to odbywa między mamą i tatą. Nie
                przez przypadek w tekstach dla dzieci jest mowa o przytulaniu.

                Dość dobrze pamiętam rozmowę, podczas której dowiedziałam się "skąd się biorą
                dzieci" w pełnej wersji. Nie mieściło mi się wówczas w głowie jak "to" da się
                "tam" włożyć. Pytałam jak to możliwe i tata mi odpowiedział, że tego nie da się
                wytłumaczyć dziecku i że dowiem się w swoim czasie. Dla mnie ta fizjologia była
                taka raczej brzydka, dziwiłam się, że ludzie to robią (no i na dodatek moi
                rodzice!). Miałam wówczas 6-7 lat i tata tłumaczył mi, że to nie jest do
                wyobrażenia sobie kiedy się jest dzieckiem i że dla dorosłych to wygląda
                zupełnie inaczej. Nie przypominam sobie aby wpłynęło to na mój stosunek do rodziców.
                • weteranka13 Dryjanno 03.03.08, 09:44
                  Bardzo mi się spodobał sposób wytłumaczenia Ci "spektów
                  technicznych", a raczej tego, dlaczego dzieci nie są w stanie tego
                  zrozumieć.
                  Być może kiedyś pójdę tą drogą....

                  Na razie moje dzieci są rocznikowo dokładnie w wieku Twoich.
                  Czekam na pytania z ich strony.
                  Planuję podejmować rozmowy "na temat" zanim pójdą do pierwszej
                  klasy, czyli gdy będą w wieku, w jakim Ty byłaś w czasie rozmowy z
                  ojcem.

                  Oczywiście zgadzam się w stu procentach, że dziecko nie powinno być
                  świadkiem takich sytuacji...
                  Chciałam bronić wierszyka, ponieważ nie zgadzam się, że jest
                  szkodliwy.
                  Może się podobać lub nie podobać, oczywiście.
                  Ale uważam, że akurat może też stanowić jakąś "pomoc naukową", gdy
                  dojdzie do rozmowy z młodszym dzieckiem. To już zależy od potrzeb i
                  charakteru rozmówcy.

                  Potem dla niektórych dzieci może być krępujący.
                  Gdy poszłam do szkoły bardzo zawstydzały mnie żarty i frywolne
                  traktowanie tej sfery życia. Wolałam dyskurs naukowo-techniczny i
                  literaturę od bezpośrednich rozmów z dorosłymi. Ale to już zupełnie
                  inna historia.

                  Pozdrawiam

                  W-13

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka