Dodaj do ulubionych

jak sobie radzicie? Pomóżcie

18.07.09, 23:59
Oj kobitki, tak mi imponujecie i tak Wam zazdroszczę tych licznych
gromadek i jak Was czytam to bardzo się nakręcam na trzecie dziecko,
a nawet czwarte gdzieś majaczy, ale prawda jest taka, że ja nie
radzę sobie z dwójką. Moje dzieci mają 3 lata i 9 miesięcy. Boję się
z nimi wyjśc na spacer, że starszy mi zwieje i jak ja go będę gonić
z wózkiem, że nie będzie chciał iść i jak ja go będę nieść jak musze
pchać wózek, że starszy nie będzie chciał iść szybko, a młody jak
idę za wolno nie śpi i zaczyna marudzić. No, a to tylko spacer,
karmienie jdnego i drugiego zajmuje mi prawie cały dzień, bo albo
jedemu coś przygotowuję, albo drugiemu, albo wtykam do buzi, albo
zmywam i ledwo skończę jedno zaczynam drugie (czy Wasze dzieci jedzą
5 razy na dobę tak jak zalecają spece od żywienia? Ja mam problem
żeby wcisnąć 3 posiłki dziennie). Sama coś przekąszę w międzyczasie
(najczęściej kabanosa) bo już dla siebie nie chce mi się robić.
A najgorsze jest spanie, jak usypiam młodego to starszy mi
przeszkadza, młody nie może spać, więc jak w końcu huknę na
starszego to jest smutny i obrażony a ja mam moralniaka. Jak kąpię
straszego to młody się akurat budzi i ryczy a jak mam trzylatka
zostawić samego w wannie, żeby młodego uspokoić. No koszmar mówię
Wam, mogłabym jeszcze tak w nieskończoność wypisywać. Kocham ich tak
bardzo i chciałabym żeby byli zadbani i szczęsliwi a tymczasem po
prostu walczę o przetrwanie. Nie umiem sobie z tym poradzić. Chyba
jakaś pierdoła jestem. Dziewczyny, szczególnie to co mają małe
dzieci z niewielką różnicą
wieku jak wy sobie radzicie?
Obserwuj wątek
    • corrina77 Re: jak sobie radzicie? Pomóżcie 19.07.09, 01:36
      Jak urodził mi się drugi synek, a pierwszy miał trzy latka i trzy miesiące (i
      był niejadkiem), też miałam wrażenie, że mi dzień schodził na karmieniu - bo
      albo jednego cyckiem, albo drugiego zupą, albo obiad dla męża, albo coś dla mnie
      smile. Teraz mam już trójkę, (5l., 2l. i córeczka 6 tygodni), a gotuję też dla
      mojego taty, który obecnie z nami mieszka, a i tak "karmienia" mam w rozkładzie
      dnia mniej.
      Wyluzowałam z posiłkami już dawno. Dzieci powyżej dwóch lat zjadają trzy
      normalne posiłki, a te dwa małe pomiędzy, to są tylko takie przekąski, dla
      chętnych - ciastko, jabłko, sok, mały jogurt do picia, truskawki z cukrem. I
      spokojnie można je odpuścić, jak nie chcą jeść (ale na ogół chcą, bo to coś w
      rodzaju słodyczy), wtedy nabiorą apetytu na następny większy posiłek.
      Latem w upały nawet dorośli nie mają apetytu, a co dopiero maluchy. Moi wtedy
      chętnie jedzą serki i jogurty, bo są zimne, jak lody. A obiad żeby przeszedł, to
      musi być z gatunku "ulubionych" - naleśniki, placki z jabłkami, albo zupa-krem z
      pora z grzankami. Mięso nie idzie. Wieczorem, jak się ochłodzi, zjedzą kanapki z
      wędliną albo z jajkiem.
      Nie karm ich, tylko staraj się im dogodzić tak, żeby sami chcieli jeść. Jak im
      nie smakuje i nie jedzą, nie rozdzieraj szat, bo przy dostatku pożywienia w domu
      nie ma możliwości, żeby byli niedożywieni. Zjedzą jak zgłodnieją i to, na co
      będą mieli ochotę (nie katuj odgrzewanymi zupkami). Jak są z tzw. niejadków,
      czyli jedzą mało i niechętnie, sprawuj mocną kontrolę nad słodyczami i słodkimi
      sokami. Niech nie podjadają cukierków, bo nawet jeden zjedzony pół godziny przed
      obiadem, spowoduje, że nie będą na tyle głodni, żeby nie grymasić.
      No i karm ich razem, koniecznie. Większy przy stole, mniejszy w krzesełku do
      karmienia, daj spróbować mniejszemu co je większy itd. Jedzenie jest czynnością
      społeczną. Ty zyskasz na czasie, a oni z większym apetytem zjedzą.
      Wszystkie te rady sama stosuję od tamtego czasu i teraz mój najstarszy już nie
      jest niejadkiem, a średni synek jest wręcz entuzjastą jedzenia - praktycznie od
      samego początku rwał się do tego, żeby jeść to, co starszy brat, bo był obecny
      zawsze przy posiłkach brata.

      Na spacer wychodź na najbliższy plac zabaw po prostu. Ja jeździłam wokół placu
      wózkiem obserwując, co robi starszy w piaskownicy. Jak młodszy zasnął, to
      huśtałam starszego, albo pozwalałam wchodzić na drabinki, bo już mogłam go
      ubezpieczać. A możesz jeszcze sobie kupić taką dostawkę do wózka dla starszego
      dziecka - kawałek deski na kółkach przyczepianej do wózka, na której może ono
      stanąć, jak go bolą nóżki.

      Dylemat przy kąpieli rozwiązuję tak, że młodsze płacze, dopóki starsze nie jest
      bezpieczne/obrobione (wody do wanny można nalać bardzo mało). Czasem kosztuje
      mnie to sporo nerwów, bo nie lubię jak dzieci mi płaczą, szczególnie malutkie
      niemowlęta.

      No i wiesz co, tajemnica polega chyba na tym, że to wcale nie jest tak, że inne
      matki sobie zawsze ze wszystkim "radzą". Ja to na przykład sobie bardzo często
      "nie radzę". Dzieci mi płaczą, nerwy mi siadają i na nie krzyczę, albo obiad
      przypalam, albo nie mogę się ubrać do południa, albo mam okropny bałagan, że się
      nie da przejść, bo klocki i samochody rozrzucone po całej podłodze.
      No i co z tego? Nie ma osoby, która zawsze wszędzie zdąży i wszystko sobie
      pięknie zorganizuje, mając pod opieką kilkoro małych dzieci. Więc nie myśl o
      sobie, że jesteś jakąś szczególną pierdołą, my wszystkie czasem tak się czujemy,
      niezależnie od tego, ile mamy dzieci: dwoje, troje czy pięcioro. Idealne mamy są
      tylko w reklamach.
    • hyris Re: jak sobie radzicie? Pomóżcie 19.07.09, 10:50
      U mnie dwa lata różnicy między młodymi, więc podobnie

      Nie wiem, co je 9 - miesięczniak, ale zachwilę będzie mógł jeść
      absulutnie wszystkie zdrowe rzeczy - proponuję więc gotować jeden
      obiad dla całej rodziny (już teraz zupę możesz dla wszystkich
      przygpotować) i wprowadzić wspólny posiłek (przynajmniej dla trójki)
      starszak próbuje jeść sam (nie odchodzi od stołu!), ty karmisz
      młodego i sama podjadasz zupę, a jak skończysz, to możesz pomóc
      starszakowi; zapewniam też, że młode widząc jak wy jecie
      samodzielnie też szybciej będzie chciało się nauczyć
      podobnie wspólne śniadania i kolacje

      ja młodego kąpałam w czasie bajki starszego, potem karmiłam i
      odkładałam do łóżeczka, więc luzik wink ale to model promocyjny

      choć jak miał 9 miesięcy, to już się razem kąpali, potem szybki
      manewr suszenia i ubierania i czytanie książeczek na dobranoc

      trzymaj się i uszy do góry! Nikt nie jest idealny wink Aha, mnóstwo
      patentów i inspiracji znajdziesz na forum Rodzeństwo-2 lata różnicy

      aha, ja generalnie uważam, że sobie nie radzę: w domu mam bałagan i
      często nie ogarniam rzeczywistości, ale trzecie sobie zafundowałam wink
    • mama3ania Re: jak sobie radzicie? Pomóżcie 19.07.09, 12:17
      karmelku, super rady już dostałaś! Podpisuję się pod nimi (szczególnie
      wprowadzenie posiłków wspólnych było dla mnie wybawieniem).
      Dodam jeszcze, że do kąpania można wypróbować plastikowy fotelik dla mniejszego.
      Sadzałam w nim młodszą córcię od 10 miesiąca, starsza miała wtedy niecałe trzy
      lata - i było genialnie! Nie jest to duży wydatek, bo można kupić używany taki
      fotelik, wyparzyć i zdezynfekować (jest cały plastikowy).


      Deska do wózka - również genialny patent.

      Poza tym myślę, że nie ma sensu się załamywać, że nie radzisz sobie z dwójką,
      więc gdzie tu miejsce na kolejne. Z mojego doświadczenia wiem, że ten czas,
      który przechodzisz teraz, jest najgorszy: starsze jeszcze nie tak duże i
      rozumne, a małe już mobilne. Potem jest lepiej! Moja trzecia córcia ma niecały
      rok i jest mi lżej na spacerach, niż gdy druga była w tym wieku. Niby jedno
      dziecko więcej, ale starsze już ładniej się bawią, najstarsza jest w miarę
      rozsądna (jak na pięciolatka), więc do pilnowania zostaje najmłodszy brzdąc.

      I zgadzam się z corriną - wszystkie czujemy się czasem jak pierdoły, niezależnie
      od liczby dzieci. Ja mam doła średnio co drugi dzień, ale leczy mnie widok moich
      zdziwionych dzieci. One są po prostu szczęśliwe i dziwią się, że ja jestem
      zdenerwowana. A jestem, bo myślę, że może nie są szczęśliwe. Błędne koło smile Nie
      ma mamy perfekcyjnej i nie warto kosztem nerwów, zmęczenia, depresji i czego tam
      jeszcze - do takiej przerażającej perfekcji dążyć.

      Trzymaj się dzielnie!
    • nurit Re: jak sobie radzicie? Pomóżcie 20.07.09, 11:26
      ja mam troje rok po roku i bardzo czesto mialam poczucie, ze wlasnie walcze o
      przetrwanie. po prostu - bywaja takie etapy i juz.
      jesli chodzi o kapiel, to ja prawie od pocatku kapalam wzystkich razem,
      najchetniej w pakiecie ze mna (wtedy moglam trzymac najmniejsze). jak najmlodsza
      byla bardzo mala (urodzila sie przed czasem), kapalam ja w wanience ustawinej na
      podlodze, w tym samym czasie, kiedy starsi (ktorzy mieli wtedy prawie 3 i
      poltora) kapali sie razem w duzej wannie. dla nas to bylo super rozwiazanie.
      bardzo mi tez pomogla chusta - najmlodsza wymagala, zeby ja ciagle nosic, a
      dzieki chuscie mialam wolne rece, zeby moc cokolwiek zrobic ze starszymi. ale
      generaleei na poczucie gonienia w pietke najlepiej robi czyjas pomoc...
      • pola468 Re: jak sobie radzicie? Pomóżcie 27.07.09, 19:25
        Moja gromadka to trzy męskie sztuki - lat 5; 3 i pół; 8 mcy.
        Obecny etap mojego macierzyństwa to bycie pierdołą absolutna bo po prostu nie
        ogarniam brygady. Najmłodszy kawaler jest zafascynowany ruchem i uwielbia łazić
        po pokoju braci, wiadomo wszystko go interesuje. Mój uwielbiany dotąd
        pierworodny od kilku miesięcy funduje mi huśtawkę nastroju i wyzwanie jakiego
        się nie spodziewałam, to tez frustracja i rozpacz z niemocy wychowawczej
        towarzyszy mi dość często; średniaczek jako tako spokojny ale za to uparty i
        nieufny, taki krótkodystansowiec w wyrażaniu potrzeb i oczekiwaniu na ich
        zaspokojenie. Trzy lata temu, już jako matka i żona, zakończyłam edukację na
        5-letnich studiach zaocznych, w tej chwili,już jako mama potrójna, przymierzam
        się do obrony.
        Dzisiaj dokładnie mam w domu taki bajzel, że najchętniej wymazałabym go
        zaczarowanym ołówkiem i dopiero wtedy przekroczyła próg domostwa. Do tego
        dochodzi etap transformacji tożsamości, bo ja taka sentymentalna istota jestem i
        po 5 roku małżeństwa i urodzeniu trzeciego dziecka poczułam po prostu, że muszę
        zrzucić skóręwink idzie tak jak z pisaniem pracy mgr przy dzieciach - dość
        mozolnie. A ja tymczasem jestem w coraz większej rozsypce mojego JA i tak
        pomału pcham do przodu ten mój macierzyński wózek.
        P.S.: U mnie z jednym tylko nigdy nie było problemów - spacery. Uwielbiam je i
        tylko słabość mojego ciała (stawy jakieś felerne mi dał Najwyższywink) powoduje,
        że teraz spacerujemy nieco mniej, niż się zdarzało. Generalnie w dobrych czasach
        2 -3 godzinna wyprawa jest normą, naturalnie cieplejsza pora roku bardziej
        sprzyja wycieczkom i włóczęgom.
        Dziękuję Kobiety, wracam do domu jako podniesiona na duchu nieudolna -
        zestresowana - zmęczona Mama Pierdoła.
    • agablues Re: jak sobie radzicie? Pomóżcie 28.07.09, 00:41
      Ja też ledwo sobie radziłam z dwójką. Piszę w czasie przeszłym, bo
      teraz jest mi o tyle łatwiej, ze oboje już przedszkolakami są smile Na
      tyle duzi, ze już ani z jedzeniem, ani z kąpaniem czy spaniem nie ma
      większych problemów. Wyrośliśmy. Ale bywało strasznie, też sobie nie
      dawałam rady i myślałam, ze tylko ja taka niezaradna jestem. Trzeba
      zacisnąć zęby i przetrwać, kiedyś to minie, zobaczysz.
      Zyczę sił i spokoju, aga
    • justinka_27 Re: jak sobie radzicie? Pomóżcie 28.07.09, 01:44
      Miałam potomstwo z małą różnicą wieku. Najpierw 2 lata, potem 13
      miesięcy... czyli w domu był 3-latek (żywe srebro), roczna córa i
      noworodek. Na dzień dzisiejszy nie wiem jak to przeżyłam uncertain Ale
      przeżyłam i początki były najtrudniejsze, potem każde coraz bardziej
      samodzielne i jakoś z górki szło. Teraz to już nastolatki. Mam za to
      teraz jeszcze bardziej ekstremalną sytuację big_grin Rodzeństwo z jeszcze
      mniejszą różnicą wieku... jakaś minuta ich dzieli. Każde inne,
      inaczej śpią, inaczej jedzą, inaczej się zachowują. Radzę sobie bo
      nie mam wyjścia, mąż 5 dni poza domem, starsze też rozbiegane więc
      niezbyt pomocne (zresztą uważam, że mają żyć swoim życiem, a nie
      bawić rodzeństwo). Jedzą jak chcą i ile chcą, czasem 5, a czasem 3
      razy dziennie. Czasem całą michę, a czasem po 3 łyżkach jest
      odwracanie głowy i machanie łapkami tak, że zawartość łyżki rozbiega
      się po pokoju big_grin Bądź nagłe okropne tarcie oczu (udawanie ogromnej
      senności, która mija po odstawieniu jedzenia). Kąpiel wspólna (mają
      16 miesięcy, więc różąnica płci jeszcze roli nie odgrywa) zakończona
      obowiązkowo wrzaskiem. Łazienkę mam na szczęście na przeciwko
      pokoju, więc wyjmując jedno, wycierając i ubierając widzę czy drugie
      w wannie pozostałe się nie podtapia. Nie podtapia... ale wrzeszczy
      ile sił w płucach... trudno. Wyjmuję sprawiedliwie raz jedno
      pierwsze, raz drugie... i tak zawsze to pozostałe wrzeszczy sad
      Musiałam się na pewne rzeczy (te wrzaski np.) znieczulić i żyć
      nadzieją, że im starsze będą tym lżej będzie smile
    • hedonka Re: jak sobie radzicie? Pomóżcie 30.07.09, 11:36
      cześć karmelku
      ja właśnie miałam dwójkę starszych na wakacjach, zostałam z dwójką
      małych (prawie jak u Ciebie, 3 lata, rok) i... nie radziłam swobie w
      ogóle, ciągły zwis na mnie, ciągle coś chciały, ciągle któraś wyła,
      po prostu z dwójką małych dzieci bez pomocy jest cholernie trudno, a
      mnie do wrzenia doprowadzały jeszcze pytania znajomych i sąsiadów
      czy świetnie wypoczywam, jak dzieci na wakacjach, wyobrażasz sobie?
      pod koniec myślałam, że jeszcze jedno takie pytanie i lutnę smile
      Trzymaj się, podrosną, będzie lepiej, w każdym bądź razie inaczej
    • elgosia Re: jak sobie radzicie? Pomóżcie 30.07.09, 14:23
      Przede wszystkim nie chciej być perfekcyjna. To prowadzi to ciągłych frustracji
      i braku czasu dla siebie. Uprość codzienne rytuały, nie przejmuj się, jak dzieci
      nie chcą jeść lub się drą z byle powodu. Mi się trafiła wyjątkowo spokojna
      sztuka w postaci mojej córki, już po roku bawiła się z bratem i samodzielnie
      jadła. Sporo pomógł żłobek i przedszkole - nauczyli się bawić i teraz mam święty
      spokój - bawią się całymi dniami, czasem się pobiją. Ja tylko daje jeść,
      podcieram pupy i spokojnie czekam na Trzecie smile
    • sli-maczek Re: jak sobie radzicie? Pomóżcie 06.08.09, 22:02
      Czesc smile Ja mam dzieci w wieku 2,5 i 9mcy, wiec podobniesmile Duzo na
      pewno mi daje to ze dzieci potrafia zasypiac same. Jest czytanie
      bajki a potem starsza zostaje sama. Przy kapieli po prostu ciagniemy
      lezaczek z mlodszym do lazienki. Wszystko jest chyba
      kwestia 'wyluzowania'. Balagan jest duzo wiekszy, jedzenie bywa
      rozne, na pewno jest cieply obiad i na pewno wciskam jakies owoce,
      ale reszta to juz roznie. Rozumiem Twoje nerwy, bo na pewno z dwojka
      to juz nie to co z jednym, ale pomysl co da sie ulatwic, czego warto
      pilnowac (np zasad typu: jemy tylko przy stole, badz jak jestes
      niegrzeczny - idziesz do kata, zamiast zdenerwowania na dziecko). Na
      pewno teraz bedzie coraz latwiej. Powoli dzieci zaczna sie razem
      bawic i nie bedzi juz dwoch roznych swiatow. Ja zamierzam zaczac
      powoli klasc dzieci razem spac w pokoju. Najpierw beda sie nawzajem
      budzic, ale sie naucza nawzajem akceptowac, a to i mi ulatwi i je ze
      soba zzyjesmile. Powodzenia!!
      • karmelek37 Re: jak sobie radzicie? Pomóżcie 28.09.09, 22:38
        dziękuję za wasze odpowiedzi, trochę się uśmiałam trochę zadumałam,
        chyba macie rację w tym, że trudno jest bo inaczej być nie może, ale
        grunt to się mniej przejmować, nie dążyć do perfekcji i korzystać z
        wszelkiej pomocy. Tylko najtrudniej to mi się uodpornić na płacz, no
        kurcze jestem za miękka, nie mogę znieść ich płaczu.
    • gersomina Re: jak sobie radzicie? Pomóżcie 29.09.09, 09:47
      Karmelku,
      dokładnie Cie rozumiem, ja też czesto pod koniec dnia ciesze sie, ze
      go po prostu przeżyliśmy, jesteśmy cali i zdrowi. Pewna bardzo mądra
      mama piątki dzieci powiedziała mi kiedyś, że niezależnie od tego,
      czy jest ich 5 czy 1 - one intuicyjnie wykorzystują nasze możliwości
      na 99 procent. Ja mam trójkę: 4,5roku, 3 lata i półtoraroczniak,
      jestem w szóstym m-cu z kolejnym - bardzo chcianym i oczekiwanym.
      Mieszkamy w niewieliej miejscowości, ostatnio musiałam wybrać się na
      drugą stronę miasta po cudo o nazwie rajstopy antyżylakowe. No to
      idziemy: Wojtek z chulajnogą, Basia z wózeczkiem, bo "lala nie była
      jeszcze na spacerze przecież", ja z wyrywającą się z wózka Lidką,
      która koniecznie chce biegać jak starszaki i nienajmniejszym
      brzuszkiem. To, że przeżyliśmy to tylko zasługa aniołów stróżów,
      które zatrudniam na 1 i 3\4etatu. Bo nagle okazało sie, że nie ide z
      moimi mającymi opinię grzecznych dziećmi, tylko z syrenką i rybeńką,
      które uciekają przed groźnym rekinem (ja) i małym rekinem
      (najmłodsza córka)... Wiele jest na codzień sytuacji stresujących,
      ale też nie ma nic piękniejszego niż widok moich bawiących się razem
      dzieci. I jeszcze sobie myślę, że ten czas kiedy one są małe i tak
      nas potrzebują bardzo szybko minie. I pewnie będziemy za nim tesknić
      jako mamy niezależnych nastolatków. Pozdrawiam serdecznie i życzę
      dużo siły.
    • uuuaa Re: jak sobie radzicie? Pomóżcie 29.09.09, 11:47
      Witaj! moja sytuacja wygląda następująco...mam 7latka 5latka i 2
      letnią dziewczynkę...teraz są troszeczkę starsi fakt nie mam
      niemowlęcia w domu,ale całkiem niedawno Maja była 2tyg dzidziusiem
      potem pół rocznym itd...a wtedy moja sytuacja wyglądała zupełnie tak
      samo jak Twoja...kidy Maja zasypiała ci dwaj bawili
      się,krzyczeli ,biegali,jedli i ciapali,popychali się ,płakali i
      stwarzali różne niebezpieczne sytuacje...Maja długo była na piersi i
      przedewszystkim na piersi więc jak to była ..przy cycu spędzała
      prawie cały czas jako noworodek i jako niemowlę większość czasu, na
      spacerach?? chłopcy byli w miarę zdyscyplinowani a Maja?? żadko
      spała...tylko darła się bo w wózku nie było cyca...a ja
      tylko "latałam" i gorączkowo szukałam miejsca gdzie mogłabym
      nakarmić córkę...a chłopcy w tym czasie??? uuuffff różnie
      było.Dzięki siłom wyższym jakoś przeszliśmy przez to razem.Moja
      droga w zasadzie chyba nie wiele Ci pomogłam ,ale napisałam to
      wszystko po to by Ci uświadomić ,że i Ty dzielnie wytrwasz bo z tego
      co piszesz jesteś oddaną mamą i tylko potrzeba Ci siły...nie wiem z
      kąd powinnyśmy ją czerpać...jedno wiem napewno dzieci naprawdę
      baaaardzo szybko rosną (czasami nawet zdaje się że za szybko) i
      dlatego niedługo sama zauważysz,że z każdym dniem jest trochę
      lepiej ,może nie łatwiej ,ale inaczej....ta niemoc ,którą teraz
      bardzo silnie odczuwasz minie....a zastąpi ją pewność!!PSmoje
      najmłodsze dziecko ma 2 lata i wcale nie jest mi łatwo ,dodatkowo
      średni syn w dalszym ciągu nie może sobie poradzic z zazdrością o
      siostrę i czasami naprawdę swoim zachowaniem doprowadz mnie do
      wyższych stanów wku.....ale grunt to wszystko sobie poukładać a
      przynajmniej sie postarać...serdecznie Cię pozdrawiam i życzę
      siły..ponad siłysmile....długo monotonnie i niezrozumiale...to moje
      drugie imięsmile
      • rene41 Re: jak sobie radzicie? Pomóżcie 29.09.09, 14:05
        Znam wszystko i wiem jak moze byc ciezko sad Staram sie miec jakis plan dnia sniadanie obiad kolacja ale z zastosowaniem jest juz bardzi ciezko buuu. Chciałabym .... hm czasem juz sama niewiem czego chce.
        Koniecznie musze zrobic prawojazdy zaczac mowic po angielsku przezyc komunie syna chrzciny Martynki i przytym niezabic tesciowej sad POtrzebuje chyba pomocy psychologa .
    • mamamaria3 Re: jak sobie radzicie? Pomóżcie 29.09.09, 22:29
      Dużo już mądrego dziewczyny napisały. Jak urodziło się drugie to (różnicy rok i 8 mies.)poratował mnie podwójny wózek. A jak trzecie - chusta. Zresztą chustę miałam już wcześniej do znoszenia maleństwa z drugiego piętra, bom jego starszy brat długo na schodach się buntował. I przstałam być perfekcyjna. I codziennie wieczorem cieszę się co udało mi się zobić z planu na dziś - co się nie udało to nie myślę

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka