KOCHAJMY NASZE CÓRKI!!!!

10.08.09, 13:38
własnie jestem po lekturze "Domu Augusty" M. Axelsson....O drugiej w
nocy skpończyłam....do czwartej płakałam...po czym wycałowałam przez
sen moje dzieci, zwłaszcza córki....

To juz kolejna ksiazka, kolejny koralik do moich rozmslan o tym,ze
czas przerwac bledne koło nieporozumien miedzy kobietami. Czas
przerwac genetyczne przekazywana nam rywalizacje i zawisc miedzy
kobietami, wyobcowanie, brak zufania do własnego ciala...I wreszcie
brak takiej naturalnej milosci do siebie, mezczyzny, innych
bliskich. a przede wszystkim dzieci. Przez lata kobieta zotala
odcieta od swojej kobiecosci. Zostalo to zastapione kobiecoscia, jak
to nazywam, zewnetrzna...wewnetrzna, pierwotna, zostala zmiazdzona i
wyparta.
Przede wszystkim, bo to mnie najbardzie intertesuje...przestalysmy
wierzyc w nasze macierzynstwo.poczawszy od zajscia w ciaze,ciaze ido
produ.Wszystko teraz jest tak wysterylizowane i utechnicznione,ze
przestalysmy wierzyc,iz same damy rade. Mamy wokolo piecset
superpomocy,supernian,superkrzeselek, supermlek na inteligencje
dziecka, bez miliona supermega gadzetow nie mozemy byc
matkami...Dzieci kosztuja i dzieci ciaza.A najwazniejsze jest-kochac
dziecko,przyjac i zaakcpetowac i kochac .
Cytat z ksiazki "dom augusty":
"W zyciu moze zdarzyc sie niemal wszystko i wiekszosc bledow daje
sie naprawic.ale nie wolno pochlac sie nad dzieckiem jak gorgona o
oczach weza i przemawiac do niego glosem pelnym nienawisci.to
zabronione. tego trzeba zabronic.jesli sie nie zabroni,swiat stanie
sie wkrotce miejscem niemozliwym do zycia".

A ksiazka jest o niechcianych dzieciach, o historii kobiet przez
pokolenia, ktore nie zaznaly milosci,albo ich rodzice nie umieli jej
okazac bo nikt im nie pomagal, albo dzieci przeszkadzaly ....a
najbardziej córki. ....
Sama doswiadczylam i widze w moim otoczeniu ciezkie relacje kobiet,
poczawszy od mojej prababci -na mnie i sioistrze skonczywszy. Nie
chce powielic schematu.Nie chce byc kolejna ,ktora "wolalabym,zebys
byla chlopcem" czy "z corkami to same problemy" ...


Chciałąbym kochac moje córki, byc dla nich oparciem, pokazac
kobiecosc....ktorej sama sie ucze....


e, takie tam, nieuczesane refleksje mam...,
    • monstermama Nata, jesteś niesamowita! 10.08.09, 15:32
      Przeczytałam już polecaną przez Ciebie Mariannę i róże, teraz wrzuciłam do
      koszyka Augustęsmile

      A czytałaś Biegnąca z Wilkami?

      merlin.pl/Biegnaca-z-wilkami_Clarissa-Pinkola-Estes/browse/product/1,508274.html
      Ona też porusza istotę pierwotnej kobiecości.

      Ja też musiałam przepracować pewne relacje i stereotypy kobiecości, które
      szczególnie moja babcia pielęgnowała w córkach i wnuczkach, natomiast wyraźny
      ślad tych stereotypów znalazłam właśnie w "Mariannie" - zauważyłaś?

      To negowanie wyższego wykształcenia dla kobiet (nic z tego dobrego nie będzie),
      ten przymus, a właściwie brak innych perspektyw niż małżeństwo. To mnie bardzo
      uderzyło. Że tyle przynajmniej się zmieniło.

      A co do relacji z córkami, to może dlatego, że mam tylko jedną, to wydaje mi
      się, że każda relacja, z konkretnym, tym właśnie dzieckiem jest inna i
      niepowtarzalna. Ja mam przynajmniej tak z moją trójką. Nie ma powtórek z
      rozrywki - każde dziecko jest zupełnie inne i z każdym szukam innego połączenia.
      I jestem przekonana, że kolejna córka będzie zupełnie inna. I tak samo miała
      Marianna z swoimi sześcioma córkami - z każdą było inaczej.
      Ale rozumiem, że są rodziny, w których może być jakiś nierozwiązany od pokoleń
      problem.
      I to, że Ty Nata sama, bez pomocy z zewnątrz zdiagnozowałaś go, ba! Nawet go
      naprawiłaś, to przecież genialne! Wspaniała samoświadomość. Gdyby wszyscy
      potrafili tak się zdiagnozować, psycholodzy nie mieliby pracy.

      Uściski - musimy koniecznie kiedyś przejechać przez Gostyń i się spotkać!
      • nata76 Re: Nata, jesteś niesamowita! 10.08.09, 18:18
        o nie...napislam elaborat i skasowalam....


        monstermama, nieraz chcialam do Ciebie zadzwonic, i tak sobie
        zwyczajnie o pyrkachwink pogadac,ale jakos mi lyso....


        Nie czytalam jeszcze "Biegnacej..." ale czytalam "Umilowana" Toni
        Morisson, jednak...porzucilam w polowie, bo oprocz pieknego
        pierwotnego kobiecego jezyka narracji, ta ksiazka mnie po prostu
        bolala nie do zniesienia....

        Ale na fali zakupilam dzisiaj Claire Castillion "Insekt" . "Matki i
        corki ,opisane przez CC w dziewietnastu opowiadaniach,prowadza ze
        soba odwieczna gre,w ktorej okrucienstwo miesza sie z fascynacja,a
        od uwielbienia do obrzydzenia jeden krok. Ta gra ma wiele wariantow.
        Niechciane dzieci, niechciane matki....."

        A w "Mariannie..." bardzo podobaly mi sie opisy pOznania i sklepow i
        ten patryiotyzm....A zauwazylas, jak maz Joanny chcial sie wyrwac z
        konwenansow, byc ciply dla corek,jednak to ona nie chciala...
        A czytalas jak splawila te "sasiadke'? Na moj gust, to jej maz, jak
        to pewnie w zwyczaju kiedys bylo, mial po katolicku zone na stale i
        kogos na dochodnewink
        • mama.rozy Re: robię zakupy 10.08.09, 19:19
          jak małż wróci od dentysty to przedstawiam mu listę zakupów książkowych.wielkie
          dzięki,mi to potrzebne jak deszcz,od roku nie odzywam się do mojej matki,odkąd
          zostałam głupim dzieciorobem-wymiękłam i dałam sobie spokój.
          Gostyń...a wiecie gdzie Osiecznasmile
    • agablues Re: KOCHAJMY NASZE CÓRKI!!!! 10.08.09, 23:10
      Ja mam dwie córki.
      Na szczęście mam też mądrą mamę. Nasze relacje nie zawsze były
      różowe. Ale moja mama zawsze mnie wspierała. Kiedyś mniej świadomie,
      teraz zdecydowanie bardziej. Bardzo chciałabym być taką matką, jaka
      ona jest teraz dla mnie. Nie idealizuję jej, znam jej wady, wiem ile
      błędów popełniła, ale wiem, jej nikt nie uczył zycia. Sama straciła
      swoją matkę, kiedy miała 14 lat. Od tego czasu musiała radzić sobie
      sama. Myślę, ze mądrość wyniosła z domu, z dobrego dzieciństwa. Ja
      swoje dzieciństwo też wspominam dobrze, mimo różnych zakrętasów
      losowych. Moja mama nauczyła mnie brać życie z jego radościami, ale
      i smutkami. Ona w tej chwili ma więcej energii i siły życia, niż ja.
      Mieszkam u niej od miesiąca i czerpię siłę. Zeby być jak ona, dla
      swoich dzieci.
      Mam dorastającą córkę. Przez jakiś czas, kiedy było mi ciężko z
      życiem, malutkimi dziećmi, warczałam na nią, czepiałam się
      jej, "wychowywałam " ją. I nie było dobrze. Kiedy ja się zmieniłam w
      stosunku do niej, relacje nam się poprawiły. Patrzę na nią z ogromną
      dumą, jest śliczną, bardzo inteligentną i mądrą dziewczyną. Mam
      nadzieję, ze ona też będzie czerpała z naszej babskiej, rodzinnej
      mądrości smile

      aga
    • nikusia999 Re: KOCHAJMY NASZE CÓRKI!!!! 11.08.09, 14:56
      kocham swoje córki okropnie (synka też), mam pierworodną i w
      trzeciej ciąży modliłam się o dziewczynkę. czasami najstarsza
      doprowadza mnie do szału - potworna bałaganiara - ale mam zamiar być
      i jej mamą i jej największą przyjaciółką (mam nadzieję, że
      autorytetem też).
      • luxnordynka Re: KOCHAJMY NASZE CÓRKI!!!! 11.08.09, 16:28
        a ja Wam wciąż zazdroszczę do łatwego dostepu do literatury
        polskiej. czekaja juz na mnie ksiazki w Polsce, też "Marianna...",
        ale najwczesniej je dostane we wrzesniu, Ewa

        A o relacjach matki i córki dużo moglabym napisać, nawet z happy
        endem "pod warunkeim"... wole jednak przeczytać mariannę
    • hedonka Re: KOCHAJMY NASZE CÓRKI!!!! 11.08.09, 17:43
      To też i mój temat Nato
      Dziś już mogę się przyznać, choć ciągle mi wstyd, że w każdej mojej
      ciąży (a było ich 4) liczyłam na syna. Mam jednego i 3 córki. Nawet
      nie wiem dlaczego, przypuszczam, że gdzieś z tyłu głowy uważam, że
      chłopiec jest lepszy i że urodzenie go jest jakąś nobilitacją. I
      myślę, że to motyw całego pokolenia, na forach rówiesniczych
      dziewczyny czekają na synów, córki zazwyczaj (nie zawsze) to
      rozczarowanie. Oczywiście nie chodzi o racjonalne przekonania.
      Niestety, samowiedza, uświadomienie sobie różnych zależności to nie
      to samo co terapia, to, że z czegoś zdajemy sobie sprawę, ani troche
      nie oznacza, że to nie pracuje, że nie ragujemy wg starego wzorca,
      że klątwa nie działa.
      Jeśli chodzi o ciąże i macierzyństwo, przynajmniej to wczesne, to z
      każdym dzieckiem idzie mi coraz lepiej, coraz bardziej podążam za
      maluchem i swoim instynktem i doświadczeniem, Ale brakuje mi mądrych
      kobiet dookoła, nie przemądrzałych i wystraszonych babć. Może nie
      umiem od nich czerpać?
      Tylko jakiś ciągły smutek, raz bliższy, raz dalszy, w kontakcie z
      dziecmi często zamieniający się w irytację jest własnie moim
      poczuciem odrzucenia przez najwazniejszą w moim życiu kobietę, a jej
      przez jej matkę, a tamtej znów przez jej...
      Dziś myślę, że córka jest najpiękniejszą historią, jaka się może
      zdarzyć kobiecie.
      Ale nie sposób kochać własnych córek bez pokochania siebie, bez
      odkrycia swojej kobiecości, poznania, przyjęcia jej i pokochania
      właśnie.
      • zuju2 Re: KOCHAJMY NASZE CÓRKI!!!! 13.08.09, 10:35
        Piękny wątek - i ja się dopiszę.
        Jestem w ciąży z 4 córeczką. Presja zewnętrzna: "oby się okazało, że to jednak chłopiec" jest nie do zniesienia! Boli szczególnie z ust własnej mamy. Tak było od pierwszej ciąży.
        Mam coraz bardziej cięte riposty: od "grzecznych" po zupełnie "niegrzeczne". Martwi mnie, kiedy moje córeczki słyszą po raz kolejny: "ojej, a pewnie państwo tak bardzo chcieli chłopca?!!!". Najstarsza 9-latka raz mnie o to zapytała czy wolę, żeby malutka była chłopcem i dlaczego inni tak mówią, że "się nie udało".

        Szczęśliwie, jako psycholog, tak od zawsze wychowuję moje dziewczynki, żeby nikt nigdy nie umniejszał ich wartości jedynie z tego powodu, że są kobietami. Na razie efekty sąsmile może nawet trochę przesadziłam - mój mąż mówi, że feministki wojujące rosnąwink
        Moje córki marzą, że w przyszłości zostaną mamami CÓREK!
        Julia (7lat) raz mi się zwierzyła: "Mamo, ja będę miała 5 dzieci i tak bardzo, bardzo mam nadzieję, że będzie choć jedna córeczka".

        Aech, mogłabym pisać i pisać.

        Ps. Monstermamo, mamy córeczki w jednej klasie???
        • monstermama do zuju2 13.08.09, 11:14
          Witaj, witajsmile
          Zdecydowanie mamysmile

          Pozdrowienia gorące!
          • verdana Re: do zuju2 13.08.09, 13:33
            No cóż, to ja się czuje z innego swiata... Moja mama chciała córke,
            ja także, dziadkom pleć dziecka byla głęboko obojetna. W mojej
            rodzinie kobiety pracuja zawodowo i maja wyzsze wykształcenie od
            hm.., liczę minimum czterech pokoleń.
            I prawd mowiąc wcale nie zauwazylam wsrod swoich znajomych dążenia
            do posiadania syna, albo stawianie syna "powyzej" córek. Ani tez
            jekis szczegolnych animozji pomiedzy pokoleniami kobiet.
            I tak się zastanawiam -skad taka róznica?
            • hedonka Nato 14.08.09, 12:35
              i inne dziewczyny
              myślałyście o Kręgu Kobiet? Joanna Eichelberger, która się tym
              zajmuje jest ponoć niezwykła Kobietą...
              ja myślę...
              Verdano, może różnica w wykształceniu własnie, ani moi rodzice ani
              ich rodzice nie byli specjalnie wykształceni i pochodzą ze wsi
              • nifla Re: Nato 16.08.09, 00:30
                To ja mam podobnie jak verdana. Moja babcia ma trzy córki, moja mama
                marzyła choć o jednej. W drugiej ciąży ciągle mi turczała: "żeby się
                dziewczynka udała", "może jednak na tym usg się pomylili". A kiedy
                po długim leżeniu i walce urodził się syn moja babcia powiedziała
                widząc go po raz pierwszy: "i żebyś ty chociaz był dziewczynką".
                Wciąz słyszę z ust mamy:"córka jest dla kobiety szczególnie ważna".
                Ogólnie jak patrzę na moją rodzinę to coś ala matriarchatwink
                • asia889 Re: Nato 16.08.09, 08:34
                  To i ja się dopiszę. Gdy z siostrą byłyśmy w ciąży nasza babcia życzyła nam
                  córek. Sama miała ich cztery i jednego syna (był jeszcze jeden syn ale umarł
                  malutki). A babcia to zwykła wiejska kobieta.
                  • hedonka Re: Nato 17.08.09, 10:15
                    może więc nie ma tu reguł, są ludzie, różne historie...
                    • donkaczka Re: Nato 17.08.09, 11:07
                      pewnie, ze nie ma regul, ale o stosunku kobiet do kobiet sama lektura forow duzo
                      mowi, chyba ostrzejszych krytykow i brutalniejszych ocen niz w necie w wykonaniu
                      innych kobiet trudno szukac
                      zawsze skrytkuja, zawsze cos znajda, jakis podtekst dzialan, jakies niepochlebne
                      powody czy skutki dorobia, beda drazyc i rozbierac na czynniki pierwsze nawet
                      najprostsze i wydawaloby sie chwalebne poczynania i nagle okaze sie, ze idee
                      przyswiecajace komus, ani sa chwalebne ani nawet warte uwagi - mnie rozwalil
                      ostatnio watek o AP na wychowaniu..

                      ja chcialam najpierw chlopca, potem corki, tylko dlatego, ze bylam starsza
                      siostra i niezbyt taki uklad cenilam
                      pierwsze usg mnie rozczarowalo - corka! ale potem juz w kazdej ciazy marzylam o
                      dziewczynce smile
                      swoje dzieci chce madrze wychowac, bez etykiet, bez przypisywania rol, jak to w
                      moim domu bywalo
                      a jak wyjdzie - zobaczymy za 20 lat, gorzej niz moim rodzicom na pewno nie hehe,
                      to jedyne pocieszenie big_grin
                      • bazylia_am Re: Nato 18.08.09, 13:31
                        Ja też zrobiłam sobie listę "lektur obowiązkowych". Dziękuję!
                        Jestem mamą trzech córek i gdybym miała mieć jeszcze jedno dziecko to
                        pragnęłabym... córeczkę.
                        Zawsze rozczulała mnie babcia która jako chyba jedyna zaklinała "żeby to była
                        dziewczynka" wink Ja zresztą pochodzę z babskiej rodziny, w której więzy między
                        kobietami są dość silne. Ale nie powiem - większość osób życzyła nam synka.
                        Nasza najstarsza (11 lat) czasami pyta czy wolelibyśmy mieć chłopca, ale i ja i
                        mój mąż powtarzamy, że jesteśmy rodzicami najwspanialszych córeczek!
                        Ponieważ moje relacje z mamą były takie sobie, bardzo się pilnuję żeby nie
                        krzywdzić swoich dzieci, zwłaszcza najstarszej... Mam nadzieję, że mi się to
                        udaje choć nie raz pluję sobie w brodę, że zrobiłam coś nie tak...
    • przeciwcialo Re: KOCHAJMY NASZE CÓRKI!!!! 19.08.09, 08:39
      Nata - zrób liste tych pieknych ksiażek.
      • bazylia_am Re: KOCHAJMY NASZE CÓRKI!!!! 20.08.09, 09:56
        Ja już złożyłam zamówienie tych pozycji, o których pisałyście w wątku smile
        • agasobczak Re: KOCHAJMY NASZE CÓRKI!!!! 15.09.09, 07:23
          JENKI jak u Was fajnie smile Dawno tu nie zaglądałam bo wydawało mi się ze mam za
          mało dzieci ( tylko dwójkę) smile mam nadzieję, że na razie choć z moim wiekiem to
          trudno liczyć na dużo więcej.
          W swojej pierwszej donoszoenj ciązy liczyłam na chłopaka - byłam wręcz pewna że
          to chłopak i jakże byłam zdziwona że urodziła się córa... nawet pwoiedziałam od
          razu po porodzie do męża że następny bedzie chlopak. A teraz??? Młoda jest tak
          umiłowana że az mi strach .... Drugi rzeczywiscie jest cłopak ale nastepne to
          chce dziwczynke smile)))))
    • uuuaa ładnie:) 27.09.09, 21:24
      ...bardzo ładnie i mądrze to wszystko napisane...moja mama zmarła
      kiedy miałam 13lat...ja jestem trzecią jej córką.Kiedy jeszcze mama
      żyła a moje siostry były dorastającymi nastolatkami ...hmm pamiętam
      ten okres jako wieczną wojnę w domu toczoną między mamą a moimi
      siostrami...nigdy nie rozumiałam o co one własciwie tak drą
      koty ,zwłaszcza po jakiejść imprezie po której dziewczyny pozno
      wróciły do domu itd,itd mogłabym pisać jeszcze bardzo
      długo,reasumując ,poruszyło mnie to co napisałas ,głównie dlatego że
      ja tak naprawdę nigdy nie byłam specjalnie wyczekiwanym
      dzieckiem...dodam ,że wiem to od samej mamy ,że przy trzeciej ciąży
      (ze mną) bardzo liczyła na to ,że będzie chłpiec....tak naprawdę
      nigdy nie poczułam się dobrze w swoim ciele,bardzo długo nie mogłam
      siebie zaakceptować,trudno było mi "być kobietą" kiedy już zaczęłam
      dorastać a moje ciało zaczeło znacząco wskazywać na moją
      niewątpliwą "kobiecość"....Muszę powiedzieć ,że czytając Twoj wątek
      droga autorko...otworzyłaś mi serce na mnie samą....Dziś sama jestem
      mamą.Przy pierwszej ciąży pragnęłam chłopca ,dlatego że bałam
      się ,że nie będę potrafiła nauczyć córki jak być kobietą...jak
      pokochać i zaakceptować swoje ciało, ku mojej radości urodziłam
      syna ,dwa lata póżniej przyszedł na świat braciszek ...bardzo byłam
      szczęśliwa z tego powodu ....czułam jakbym miała wypełnić deficy na
      chłopców w naszej rodzinie...czułam się spełniona.Trzeciego dziecka
      nie planowałam...jednak zaszłam w ciążę ...i modliłam się już tylko
      o to żeby móc zostać matką jeszcze dla córki...ponieważ zdałam
      egzamin z macieżyństwa ...jednak czułam ,że przedemną nowe
      zadanie....Ty własnie piszesz o tym problemie jakim jest brak
      kontaktu między matką a córką....urodziłam córeczkę która w tej
      chwili wypełnia całe moje życie jest wielkim szczęściem ,jest
      dziewczynką....wiem ,że będę potrafiła pokazać jej dlaczego
      nienależy wstydzić się rosnących piersi...i dlaczego za wszelką cenę
      trzeba kochać i szanować samą siebie....Napisałam trochę nie
      składnie ,monotonnie ,ale napewno pod wpływem uczuć...prawdopodobnie
      niejedna mama mnie zrozumie...pozdrawiam serdecznie
Pełna wersja