Dodaj do ulubionych

w jaki sposob poznalyscie swojego M? :)

28.12.04, 08:57
siedze sobie w robocie, nic mi sie robic nie chce i tak sobie pomyslalam, ze
chetnie bym sobie poczytalam jakies love story smile Nie wiem, czy byl juz
kiedys podobny watek, ale o milosci zawsze mozna pisac i pisac...Wiec
wpisujcie sie-jak to bylo, w jakich okolicznosciach, czy to bylo od
pierwszego wejrzenia czy moze calkowicie odwrotnie.Czy jak grom z jasnego
nieba, a moze polowalyscie na niego juz od dluzszego czasu wink
Obserwuj wątek
    • kendo Re: w jaki sposob poznalyscie swojego M? :) 28.12.04, 10:17
      emm1 napisała:

      > siedze sobie w robocie, nic mi sie robic nie chce i tak sobie pomyslalam, ze
      > chetnie bym sobie poczytalam jakies love story smile Nie wiem, czy byl juz
      > kiedys podobny watek, ale o milosci zawsze mozna pisac i pisac...Wiec
      > wpisujcie sie-jak to bylo, w jakich okolicznosciach, czy to bylo od
      > pierwszego wejrzenia czy moze calkowicie odwrotnie.Czy jak grom z jasnego
      > nieba, a moze polowalyscie na niego juz od dluzszego czasu wink

      he....emm
      poznalam swego w pracy,
      a zamaz wyszlam bo bylam wtedy przygluchawink)))))))))
      i tak 31 lat juz zyjemywink)))))))))))) , sad((((((((((
    • semantics LOVE STORIES 2 28.12.04, 10:54
      hej emm1!
      Watek juz byl i sliczne historie zostaly opisane- warto poczytac i warto reaktywowac! Moze opiszesz
      swoja LOVE STORY?

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16726&w=16427833&a=16427833
    • sylwek07 Re: w jaki sposob poznalyscie swojego M? :) 28.12.04, 13:21
      ja nie moge sie dolaczyc do tego(i nie chodzi o M),ale z checia poczytam o
      tym...anusz czegos sie naucze smile))
      • emm1 Re: w jaki sposob poznalyscie swojego M? :) 28.12.04, 13:37
        sylwek, poczytaj o mojej love story z instruktorem w watku"chyba sie zakochuje"
        i doradz jako facet, co mam zrobic!smile
        • bibi1 Re: w jaki sposob poznalyscie swojego M? :) 30.12.04, 00:19
          ja nie wiem jak to sie stalo,ze nie czytalam LOVE STORY!
          wlasnie przerobilam pare watkow,w tym Mulinki
          i czuje sie jak po wyjsciu z kina
          smile)))

          a chcialam (chyba juz jako ostatnia)tez sie pochwalic jak to bylo z moim M.
          no wlasnie...
          byl moim szefem...
          • asica74 Re: w jaki sposob poznalyscie swojego M? :) 30.12.04, 18:56
            chcialam (chyba juz jako ostatnia)tez sie pochwalic jak to bylo z moim M.
            > no wlasnie...
            > byl moim szefem


            i co i co?!
    • spongia Re: w jaki sposob poznalyscie swojego M? :) 30.12.04, 00:16
      za posrednictwem internetu
      smile jezeli nie macie po dziurki w nosie opowiesci tego typu jak to ktos sie
      poznal przez internet, to moge wam zdradzic wiecej szczegolow smile
      karolek
      • semantics Re: w jaki sposob poznalyscie swojego M? :) 30.12.04, 00:18
        hej gabeczka co Ty!!! Pisz pisz bo internet to wazne medium dla kazdej z nas!
        Ja tam wogole nie mam po dziurki w nosie i czekam na opis!!
        • bibi1 Re: w jaki sposob poznalyscie swojego M? :) 30.12.04, 00:21
          no dziewczyny!
          tosmy podciagnely watek w jednym czasiesmile))

          mamy te same mysli, czy co?
        • spongia Re: w jaki sposob poznalyscie swojego M? :) 30.12.04, 01:23
          ok, wiec bylo to tak...
          jakos tak w pocztku pazdziernika 2000 'cierpialam' z powodu nieudanego
          wakacyjnego zwiazku smile tzn tak konczylam zalowanie 'nieudanosci' i prosilam sie
          z kazdej strony o pocieszenie
          wtedy tez bylam w 3 kl liceum smile malolata jeszcze tak przez pare miesiecy i
          mialam nowa nauczycielke od angielskiego, ktora byla troche bardziej wymagajaca
          niz poprzednia
          postanowilam sobie, ze w odroznieniu od poprzedniego roku, kiedy skonczylam z 4
          z ang na koniec, co bylo nie do zaakceptowania dla mnie, piatkowo-szostkowiczki
          hehehe, dostane tym razem 5, wiec musialam sie zabrac solidnie do nauki juz od
          poczatku
          bylo wtedy jakies tam zadanie, cos o diversity i mielismy napisac po ang w pracy
          domowej tak wg nas jakby wygladalo zycie gdybysmy byli dziecmi rodzicow z dwoch
          roznych kultur, swiatow, czy chociazby krajow
          ja oczywiscie podeszlam do prostego zadania nadgorliwie i zdecydowalam ze
          poszukam na necie przez nowoodkryty przeze mnie ICQ ludzi co by mi mogli
          powiedziec o wlasnych doswiadczeniach, bede miala super odpowiedz
          jednak, korzystajac z faktu ze moje umiejetnosci jezykowe w tamtym czasie nie
          byly dosc dobrze rozwiniete czy zaawansowane, postanowilam szukac kogos z ang i
          polskim jezykiem (mozna bylo taka opcje wybrac w szukaniu), no i oczywiscie plci
          meskiej (z roznych wzgledow)
          wyszlo na to, ze dostalam olbrzymia liste (niepelna) roznych 'kandydatow' na
          pomoc z praca domowa (i jedynie tak tylko wtedy o tym myslalam, przypominam -
          niecierpialam wtedy facetow bo przeciez faceci byli okropni, paskudni i w ogole
          i niegodni milosci, poswiecenia etc od kobiety - to ta nieszczesliwa wakacyjna
          milosc)
          wiec wybralam jakiegos tam kandydata z listy, jednak nic nie odpowiedzial, w
          koncu po kilku probach i wiadomosciach, napisalam do amorfeusza (ochhhh, jak
          dobrze ze Marcin mial nick na A, inaczej bym go nie 'znalazla'), a ten, o dziwo,
          odpowiedzial
          okazalo sie, ze nie spelnial on jednak moich kryteriow idealnego 'kandydata' na
          pomoc, bo wcale nie mial rodzicow miedzynarodowych, jednak jakos po kilkunastu
          minutach rozmowy mi to wcale nie zaczelo przeszkadzac
          pogadalismy sobie troche, tak normalnie, przez jakis czas, i wyszlo na to, ze
          pracy domowej nie odrobilam, bo bylo juz za pozno i w ogole mi sie odechcialo pisac
          na szczescie (dla mojej oceny), nie wzieto mojego opisu do sprawdzenia i mi sie
          upieklo smile
          a my tak wymienialismy sie sie wiadomosciami co jakis czas, tak przez ok
          miesiac, z przerwa na moj wyjazd tygodniowy prawie do babci w odwiedziny i znowu
          stycznosc z glupia wakacyjna miloscia (bo byl kolega z moim kuzynem ktory
          mieszkal z rodzicami razem z babcia), ktora to stycznosc, o dziwo smile nie
          wyzwalala juz takich podlych mysli
          amorfeusz w tym czasie wciaz slyszal ode mnie o 'murze' na uczucia smile murze z
          cegiel nie do przebicia z tynkiem nie do skruszenia i takie tam bajery smile
          i slyszal tak, slyszal, az w koncu zaczal do mnie tez dzwonic oprocz tylko
          messagowania i emailowania i powodowac ze chodzilam w dzien jak lunatyczka po
          calonocnych rozmowach pod koldra
          nie wiem ile on wydal na te telefony do mnie, ale na pewno sporo smile chociaz
          nigdy mi nie wypominal smile (sprobowalby!!! wink)
          murek stal sie kupa gruzu tak gdzies w poczatkach grudnia, kiedy to w bardzo
          romantyczny sposob, zostalam przebudzona smsami (o jejc, nie wiem ile ja wydalam
          na swojego owczesnego taktaka wtedy, kiedy to moglam messegowac go z komorki na
          ICQ jako sms) z dlugasnym i przeszalenie milym wyznaniem milosci smile
          no i mnie chwycilo, te, ktora sie wczesniej obmurowala z kazdej strony,
          znienawidzila facetow, uznala ze bedzie singielka z (w przyszlosci) duza kasa
          poniewierajaca facetow (zartuje wink - chyba...)
          przyjaciolka pozbierala szufelka gruz i wyrzucila na smietnik
          a ja bylam zarazem najszczesliwsza i najmniej szczesliwa kobieta pod sloncem -
          pierwsze bo mialam te wspaniala milosc, cudownego mezczyzne, drugie - bo
          'mialam' - i to zaczelo byc problemem
          dla niego tez, ale zblizal sie grudzien i postanowili (on to juz wczesniej) ze
          pojada cala rodzina do Polski po swietach na 2 tyg na sylwestra i nowy rok
          polecieli 29, byli 30 - tyle ze w Krakowie, wiec przywital sie w biegu z
          rodzinka, wyjawil cel wizyty smile w Polsce i wsiadl do nocnego pociagu do
          Olsztyna, a potem, 31, raniutko, odebralismy go razem z moim tata smile w Gizycku
          niedaleko mojego miasteczka
          jejc, wygladal dla mnie jak wielki misiowaty stwor z malpka i taki jakis smile
          super fajny
          ale bylam wtedy wstydliwa smile i taka 'malutka'
          jednak szybko mi przeszlo smile
          tak z racji ze badz co badz obcy facet (no nie dla mnie rzecz jasna, ja z nim
          przegadalam juz spory kawal czasu wtedy) przyjechal do ich corki (pelnoletniej
          dopiero za 4 miesiace), rodzice wynajeli Marcinkowi pokoj w hotelu (oh dosc
          ladny ten pokoj, chociaz malutki) i tam tez spal przez pare poczatkowych dni
          sylwestra spedzilismy w objeciach i utuleniach w moim pokoju i tak slodko bylo
          smile ze jednak istnial naprawde, ze nie byl jakims cybernetycznym potworem
          no i mowil ze jestem sliczna i w ogole, a dla takiej malo pewnej siebie istotki
          jaka wtedy bylam (i pewnie wciaz troche jestem) to bylo och, swietne, cudowne
          a najwazniejsze, ze ja to widzialam w jego oczach, ze to nie byly jakies bajery
          wciskane w celu przelecenia panienki
          i tak sobie przez pare dni spedzalismy cale dnie razem rozstajac sie tylko na
          noc smile hehe i sie 'poznawalismy' tak bardziej tradycyjnie
          potem pojechalismy odwiedzic jego rodzine i poznalam ich, bylo milo i fajnie i
          nie sprawdzily sie jego prognozy dotyczace jego przeciwnej wszystkim kobietom w
          rodzinie (hehe) babci (ja tego nie odczulam ani przez moment)
          potem odstawil mnie z powrotem do mojego miasteczka, pobyl jeszcze troche smile i
          musial wracac do domu sad
          oohhh smutno bylo przez jakis czas zanim sie na nowo nie przyzwyczailam ze go
          nie ma blisko i znowu nas dzielilo tak wiele km/mil
          jednak nasza znajomosc smile i milosc dalej sie rozwilaja
          potem, na wakacje pojechalam ja odwiedzic jego na pare mcy chyba trzy i bylo ohh
          super, jednak potem sie troche popsulo i znowu naprawilo (to popsucie przez te
          paskudne mile i jego jedynactwo smile i w ogole meska niedojrzalosc i takie tam
          inne) i on przyjechal znowu i postanowilismy, ze po liceum bede studiowac w
          chicago i zamieszkamy razem i zobaczymy jak nasz zwiazek bedzie sie rozwijal
          albo w jakim kierunku kroczyl smile
          tak tez zrobilismy, troche bylo zawirowan natury prawnej, ale w koncu wyszlo
          wszystko bardzo dobrze, bez zwracania sie w kierunku radykalnych posuniec (tzn
          slubu pare lat temu takiego 'dla papierow') na ktore wtedy oboje jeszcze nie
          bylismy gotowi psychicznie ani materialnie (no nie mowie zebysmy teraz byli
          bardziej gotowi materialnie, ale chociaz psychicznie jestesmy, a to jest
          wazniejsze, przynajmniej moim zdaniem)
          wiec tak na spokojnie dalej sobie zylismy razem, chyba coraz bardziej sie
          zakochiwalismy w sobie, przywiazywalismy i nie wyobrazalismy juz zycia bez tej
          drugiej osoby, jak jezdzilismy gdzies to zawsze razem, no i prawde mowiac, az do
          mojej wizyty w Polsce z ktorej wrocilam pare dni temu, to przez dwa i pol roku
          sie nie rozstawalismy na ani jeden dzien (tzn bardziej ani jedna noc smile)
          jak juz wspomnialam smile oswiadczyl mi sie niedawno i sie zrobilo wszystko jescze
          bardziej ah oh smile i teraz sie zachowujemy i odnosimy do siebie tak przemilo
          czekoladkowo slodko i w ogole ze az sie boje kiedy sie o cos poklocimy (no,
          prawde mowiac to rzadko sie zdarza to smile)
          w miedzyczasie adoptowalismy suka smile ktora jest teraz najkochanszym 'gryzoniem'
          na swiecie, oraz ptaka (tak po czesci), kupilismy wspolnie dwa samochody (z
          ktorych jeden ja doszczetnie zniszczylam), zamierzamy sie do uwicia sobie
          wlasnego gniazdka (gwiazdka??? mi sie wczesniej napisalo) na razie takiego
          trzypostaciowego typu ja on i suk, oraz przeszlismy jego operacje kolana, smile po
          ktorej, dzieki mojej niewyzytosci natury ekhm ok nie bede mowic glosno jakiej smile
          (ahhh) zbieral komplementy od rehabilita
          • spongia Re: w jaki sposob poznalyscie swojego M? :) 30.12.04, 01:25
            aha smile
            zakonczenia opowiesci smile nie dopisalam:
            w 3 klasie skonczylam z piatka z angielskiego
            w 4 smile mialam szostke i zwolnienie z matury
            mysle ze wiele w tym jego zaslugi
            jednak dobrego 'kandydata' wybralam
          • spongia Re: w jaki sposob poznalyscie swojego M? :) 30.12.04, 01:40
            ...nta
            cos mi ucielo kawalek chyba smile
            ale nic krytycznego
            • blue_jay Re: w jaki sposob poznalyscie swojego M? :) 30.12.04, 01:43
              rowniez w interneciewinka dla niewtajemniczonych podczas jego wizyty w Poslce
              hihihi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka