viki2lav 25.07.05, 10:20 byly nalogi sa i manie, moja sa numery rejestracyjne samochodow (ktore czytam od zawsze..)i gry slowne (teraz juz po wlosku), hmmm, jakby to wyjasnic, rozkrecamm wyrazy Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
triskell Re: Manie 25.07.05, 10:37 Numery rejestracyjne też lubię czytać. I jak jadę samochodem, to uwielbiam zapach... płynu do mycia szyb (ale musi być taki na spirytusie, nie na denaturacie). Jak widzę, że kierowca spryskuje szybę (bo zawsze najpierw to widać, a potem czuć), to siadam wygodnie i przygotowuję się na "ucztę". A jeśli chodzi o takie już naprawdę klasyczne manie, to kilka lat temu liczyłam samochody. Jeśli w drodze z miejsca A do miejsca B doliczę się np. 200 czerwonych samochodów, to cośtam się spełni. Musiałam się _siłą_woli_ od tego odzwyczajać (też i dlatego, że to jakoś nudną podróż autobusem zapełniało). Zdarzało mi się też liczyć kobiety grubsze ode mnie. No to już znacie parę kompromitujących szczegółów Odpowiedz Link
viki2lav Re: Manie 25.07.05, 10:40 skad ja znam to liczenie samochodow...))) przypomnialas mi o zapachu bezyny na stacjach, aaah! Odpowiedz Link
triskell Re: Manie 25.07.05, 10:41 viki2lav napisała: > skad ja znam to liczenie samochodow...))) Naprawdę??? To nie ja jedna liczyłam??? Odpowiedz Link
triskell Re: Manie 25.07.05, 11:05 Lubię też zbierać numerki na forum. Na przykład taki 47000 bardzo mi się podobał. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Manie 25.07.05, 11:43 Nie mogę sobie nic specjalnego przypomnieć oprócz jednej prawdziwej manii z którą walczę częściowo skutecznie ale i tak jest męcząca. Przed wyjściem z domu muszę sprawdzić czy kuchenka i żelazko są wyłaczone. A jak wyjeżdżam to ciągle się denerwuję że nie zamknęłam drzwi. Moje dzieci przed każdym wyjazdem sprawdzają razem ze mną i komisyjnie zamykamy drzwi. Pomaga. Kran. Odpowiedz Link
tiffany7 Re: Manie 25.07.05, 14:15 Kranie, z tym zamykaniem drzwi, sprawdzaniem wszelkich urzadzen elektrycznych, to calkiem powszechna mania zapobiegawcza, rowniez moja. Ale mialam znajoma, ktora przed wyjsciem z domu wylanczala wszystko z kontaktu: telewizor, mikrofale, wszelkie lampy na stolikach, a jak wychodzila z domu zawsze dlugo zamykala drzwi. Niestety po paru minutach bardzo czesto zadreczala sie czy "napewno zamknela drzwi" i nie dawala ci zyc jesli sie wnie wrocilo zeby po raz n-ty sprawdzic. I to juz byla obsesja, ktora podobno jest jakims zaburzeniem psychicznym. Odpowiedz Link
a.polonia Re: Manie 25.07.05, 14:37 Hehe, z tym zelazkiem tez tak mam, zdarza mi sie zawrocic z drogi, zeby sprawdzic czy wylaczylam...To nic, ze nieuzywane automatycznie sie wylaczy, ja MUSZE sprawdzic... Z zamykaniem drzwi....Zdarzylo mi sie o polnocy jechac do pracy, zeby sprawdzic, czy zamknelam drzwi, oczywiscie, byly zamkniete Odpowiedz Link
kinky5 Re: Manie 25.07.05, 16:56 mam TO SAMO!!! potrafie wrocic sie 3 razy do domy aby sprawdzic czy zamknelam drzwi. Sasiedzi mysla ze wariatka. Maz sie przyzwyczail i sprawdza ze mna. Z zelazkiem mam problemy TYLKO w dniach gdy uzywam- jesli nie wyciagam to sobie o tym szybko przypominam i juz spokoj. Z kuchenka- jednak sprawdzam. A najgorsze jest to ze po pol godzinie potrafie sie mazlonka zapytac czy zamknelismy drzwi.....on jest ze mna biedny! Odpowiedz Link
jan.kran Re: Manie 25.07.05, 15:24 tiffany7 napisała: > Kranie, z tym zamykaniem drzwi, sprawdzaniem wszelkich urzadzen elektrycznych, > to calkiem powszechna mania zapobiegawcza, rowniez moja. Ale mialam znajoma, > ktora przed wyjsciem z domu wylanczala wszystko z kontaktu: telewizor, > mikrofale, wszelkie lampy na stolikach, a jak wychodzila z domu zawsze dlugo > zamykala drzwi. Niestety po paru minutach bardzo czesto zadreczala sie > czy "napewno zamknela drzwi" i nie dawala ci zyc jesli sie wnie wrocilo zeby po > > raz n-ty sprawdzic. I to juz byla obsesja, ktora podobno jest jakims > zaburzeniem psychicznym. Obsesja natręctw. Znał , kuszał. Też się wracałam a że jestem przesądna musiałam usiąśc... Bardzo z tym walczyłam i jestlepiej. Nie ma jak dwoje nastolatków , pomaga na wiele obsesji. Mnie Młodzież wychowuje równo. Kran Sterroryzowany. Odpowiedz Link
gherarddottir Re: Manie 25.07.05, 15:34 mysle, ze nie mam jakis wyraznych manii, ale np. nie lubie nie miec w portfelu pieniedzy..tzn chodzi o to ze karta to nie pieniedza i musze po prostu oprocz karty (ktora nota bene mozna placic wszedzie) miec takze cash...ale ja wiem z czego to wynika - wiec jest zrozumiale Odpowiedz Link
beetaa Re: Manie 25.07.05, 18:08 hihi, ja tez liczylam samochody, a zawsze w drodze do pracy liczylam garbusy, jak doliczylam do pewnej liczby to mialo sie cos spelnic najczesciej wrozylam sobie spokojny dzien w pracy a teraz w koncu nie musze nic liczyc... licze tylko godziny snu i jakos od pewnego czasu nie osiagam moich przepisowych 8 Odpowiedz Link
frankie36 Re: Manie 25.07.05, 15:56 Zdarzalo mi zie ze liczylam pasy na drodze(te biale dzielace pasy ruchu),teraz juz mniej bo najczesciej jestem kierowca.Licze tez wagony w pociagu,a kto mieszka w Kanadzie wie ze moze ich byc ponad sto. Jeszcze cos,nie lubie sie wycierac po kapieli,najczescie otulam sie frotowym szlafrokiem i taka kapiaca chodze po domu az sama wyschne,moj M juz po wielu latach malzenstwa,ciagle ni emoze sie przyzwyczaic do tego mojego dziwactwa. Odpowiedz Link
mulinka Re: Manie 25.07.05, 16:00 wyglada na to, ze liczenie jest dosc powszechna mania ja...licze nawet przy podlewaniu kwiatkow ten na "6" ten na "12" ciagle licze.... Odpowiedz Link
sylwek07 Re: Manie 25.07.05, 16:40 ja mam manie na pesymistyczne mysli ........i przez to potem caly plan podrozy sie wali,to tyle ... Odpowiedz Link
tamsin Re: Manie 25.07.05, 22:54 Sylwek, ja tez mam takie mysli, boje sie panicznie latac samolotami, wiec ciezko mi sie cieszyc z wakacji bo to sie wiaze z calym tym odlatywaniem, ladowaniem, no i te trzesiawki po drodze to chyba najgorsze. Biore valium przed odlotem bo serce by mi chyba z klatki piersiowej wyskoczylo, tak jestem przerazona. Wiele osob tak ma, wiec sie troche to mnie pociesza.. z innych manii to lubie niesamowicie zapach pasty do butow, takiej staroswieckiej, gdzie trzeba szczotke i szmatke do pucowania, nie te badziewie co sie wylewa samo na gabke i but blyszczy w oka mgnieniu...pucybutem powinnam chyba zostac.. Odpowiedz Link