Dodaj do ulubionych

nie cierpie tego, ale...

30.10.06, 03:03
juz nie mam wyjscia. Wlasnie zalozylam ten sam watek na Polkach w Stanach.
Wiem, ze kopiowanie postow jest niezgodne z netykieta, ale musicie mnie
siostry zrozumiec, to z desperacji... Podajcie mi jakies ludowe sposoby na
korzonki, bo nie dam rady tak dluzej lezec i sie czolgac :o((

Wczoraj polamaly mnie "korzonki" (zapalenie korzonkow czy jak to cholerstwo
sie zwie). Nigdy mnie cos takiego nie spotkalo, jak
zaczelo rwac to czulam sie jakbym zaraz miala zostac sparalizowana, po prostu
nie moglam stac na nogach. Drugi dzien leze zawinieta w specjalny pas na
poduszce elektrycznej,
wysmarowana mascia przeciwbolowa, lykam tabletki... Na czworakach laze po domu
i placze z
bolu. Podobno moze to trwac nawet 2-3 tygodnie- chyba zwariuje! W kazdym razie
zadnej poprawy od 2 dni nie ma, nie moge chodzic ani stac dluzej niz
kilkanascie sekund. Nie mam nawet sily isc do lekarza, bo
nie wyobrazam sobie pokonania schodow. Cos strasznego!!! Nikomu nie zycze
takiego bolu. Jedyny pozytek to ze sobie bez wyrzutow sumienia trzymam kompa w
lozku i sterte ksiazek, ale nuda mnie juz dopada... Dzwonilam do pracy, ale
nie wiedzialam jak nazwac te dolegliwosc poza "lower back pain"... Czy ktos z
was wie jak to sie w j.angielskim nazywa? A moze macie jakies porady jak
usmierzyc bol?

:o((((
Obserwuj wątek
    • tamsin Re: nie cierpie tego, ale... 30.10.06, 03:16
      Samo, oprocz bengay'a naprawde radze zadzwonic do lekarza! jezeli jest to taki
      straszny bol, to dostaniesz moze tabletki, ktore ten bol zabija. Wcale nie
      trzeba koniecznie stawic sie do lekarza. Z kodeina nie mozesz kupic nic bez
      recepty, a pewnie cos mocniejszego potrzebujesz.
      p.s.
      Ja tak zachorowalam na "zoladek", bol niesamowity, a lekarz mi przez telefon
      diagnoze postawil, ze to wyrostek. Wiec nie radze po domowemu tak sie bawic ze
      2-3 tygodnie, bo cholera wiec co tak naprawde ci tam siadlo.
      • syswia Re: nie cierpie tego, ale... 30.10.06, 03:50
        samo, obydwoje moi rodzice cierpieli na te przypadlosc
        w obydwu przypadkach nie obylo sie bez lekarza: dostawali zastrzyki ... z
        witaminy B jakiejs o ile dobrze pamietam
        ja mam czeste bole kregoslupa (wypadek w dziecinstwie) ale najczesciej pomaga
        mi roztarcie miejsca z "chinese balm" - cos jak w Polsce popularny Amol, tylko
        nie na spirytusie, pastylka Tynanol i regularne cwiczenia rozciagajace
        jesli zlapalo Cie prawdziwe lumbago to nic z domowych remediow Ci nie pomoze -
        daj sie komus zawlec do lekarza
      • samo Re: nie cierpie tego, ale... 30.10.06, 04:28
        Na Polkach tez mnie do lekarza wysylaja, wiec jutro rano zostane tam zawleczona
        (nie wiem tylko jak ja bede siedziec i czekac, chyba na podlodze sie poloze, bo
        nie moge siedziec). Nie wyobrazam sobie tak cierpiec 2 tygodnie, mialam nadzieje
        ze to tylko potrwa 1 dzien, ze cos tam sobie przewialam, bo juz wczesniej
        miewalam bole krzyza (mam krzywice). No i jak juz napisalam, przeraza mnie
        perspektywa wyjscia z domu. Ale chyba tylko to pozostalo... Boje sie ze tez mi
        kaza przyjac zastrzyki, nie cierpie ich! :o(
        • ulinha Re: nie cierpie tego, ale... 30.10.06, 09:29
          Dziewczyny maja racje, bez lekarza ani rusz... Spojrz na to tak, dobry zestaw
          lekarstw, badz zastrzykow i przestaniesz cierpiec. Niestety z bolem korzonkow i
          ogolnie kazdym silniejszym bolem zwiazanym z kregoslupem i nerwami tak juz
          jest, ze sam moze i przejdzie, ale po dlugich, dlugasnych dawaniach sie we
          znaki... Tylko po co tak sie meczyc?
          Trzymaj sie cieplo, doslownie, tzn nie lataj z "golymi" plecami, kup jakas masc
          rozgrzewajaca i usmierzajaca bol (cos w okolicach naproxenu), dawaj ja sobie
          wmasowywac i biegusiem do medyka!!!
          Zycze zdrowka!!!
    • asia.sthm Re: nie cierpie tego, ale... 30.10.06, 10:46
      Samo , trzymaj sie jakos i rob co dziewczyny kaza smile
      Ciumaski i glaski.
    • skibunny Re: nie cierpie tego, ale... 30.10.06, 13:48
      Samo, a jestes pewna ze to korzonki???? jesli to sa korzonki, to bol
      promieniuje wzdloz jednej nogi, a nic o tym nie piszesz... jesli bola plecy, to
      tez moga byc rozne przyczyny: slipped disc lub muscle spasm...
      napisz wiecej o tym co ci dolega...
      • ulinha Re: nie cierpie tego, ale... 30.10.06, 14:56
        Co to korzonki kazdy wie, ale nikt wlasciwie nie jest w stanie okreslic co to
        towink Okreslenie "korzonki" najczesciej uzywamy podczas gdy bola nas plecy
        zwykle w okolicy ledzwiowej, nie mozemy sie poruszac a bol czesto staje sie nie
        do zniesienia. Niektorzy okreslaja tak bol powstaly na wskutek nadwyrezenia
        plecow (przedzwigania na ten przyklad), inni bol powstaly w wyniku
        przeziebienia, badz przewiania plecow... Jednak najblizsze prawdzie byloby
        okreslenie "korzonkow" stanem zapalnym nerwow przykregoslupowych. Wedlug mnie
        niezbedna jest wizyta u lekarza i dobrze dobrane medykamenta (zastrzyki, masci
        czy lekarstwa.
        Wedlug mnie rewa kulszowa, choc rowniez wynikajaca ze zmian chorobowych w
        obrebie kregoslupa ledzwiowego, to stan o wiele powazniejszy od "korzonkow"...
    • dzibutek Re: nie cierpie tego, ale... 30.10.06, 14:21
      Kurcze, nie wiem czy korzonki, to to samo co rwa kulszowa? Bo wtedy to tak
      promieniuje. Jesli to jest rwa, to na 100 procent pomoze taki myk: polozyc sie
      na plecki, podlozyc cos odpowiedniego pod nogi, tak, zeby byly ugiete w
      kolanach pod kontem 90 stopni, czyli musi to byc duze. I tak najlepiej spac!
      Jakkolwiek sie to durne wydaje, rozluznia sie wtedy miesnie i to daje ogormna
      ulge. Co oczywiscie nie zmienia sytuacji, ze z lekarzem skontaktowac sie
      trzeba. A on przyjsc z wizyta domowa nie moze?
      Bardzo wspolczuje i zycze zdrowkasmile
      Asia
      • dzibutek Re: nie cierpie tego, ale... 30.10.06, 14:23
        W mordke, oczywiscie pod katem nie pod kontem. Prosze wybaczyc, ale i ja leze w
        lozku i wyje z powodu bolu calej czaszki wink
    • pal0ma Re: nie cierpie tego, ale... 30.10.06, 15:12
      Zapalenie korzeni nerwowych nazywa sie radiculitis, ale nie wiem czy o to
      chodzi.
      Zapalenie nerwow przykregowych to w doslownym tlumaczeniu inflammation of
      paravertebral nerves.
      A rwa kulszowa to sciatic neuralgia.
      Trzymaj sie!!!
      • asia.sthm Re: nie cierpie tego, ale... 30.10.06, 15:31
        jest jeszcze stare, poczciwe lumbago - strzeli i...ni wte ni wewte
    • skibunny Re: nie cierpie tego, ale... 30.10.06, 16:11
      aaa... po angielsku korzonki, to sciatic nerve...
      • jan.kran Re: nie cierpie tego, ale... 30.10.06, 19:00
        Masuję Cię serdecznie i wirtualnie !!! I do doktora , ale już !
        Kran Zatroskany
    • mon101 Re: nie cierpie tego, ale... 30.10.06, 20:59
      Samo, wspolczuje ci ogromnie, mnie korzonki rabnely dwa razy w zyciu i
      doskonale pamietam jak sie czolgalam do lazienki. Idz do lekarza, pomagaja
      zastrzyki, kiedys robili z witaminy B, moze teraz sa jakies inne sposoby.
      Doraznie mnie pomagala poduszka elektryczna, lezalam na niej na bacznosc.
      Wogole ciepelko pomaga, wiec okrec sie pledem i ogrzewaj. Medycyna ludowa
      zalecala przy tej przypadlosci skorke kota. Ponos sie elektryzuje i pomaga.
      Brr! Trzymam kciuki, mam nadzieje, ze lekarz da ci cos usmierzajacego.
    • ulkaa Re: nie cierpie tego, ale... 30.10.06, 21:39
      Samo, wspolczuje Ci bardzo, bo chyba wiem,co czujesz.
      Mnie to dopadlo ze cztery lata temu i powtorzylo sie dwa razy.Najczesciej
      jesienia lub wiosna. To moze byc rwa kulszowa(czego nie zycze, bo lubi
      powracac.)Jedno jest pewne - samo nie przejdzie. Powinnas rowniez zamowic
      wizyte w domu, ja z tym nie chodze do lekarza,bo sie nie da. Potem tylko
      zastrzyki i nie witamina B - jest bardzo bolesna i nieskuteczna(juz sie od tego
      odchodzi)lecz ketonal i mydocalm(zreszta lekarz bedzie sam wiedzial).10-14
      zastrzykow powinno pomoc. Potem koniecznie zmus lekarza do wypisania
      skierowania na zabiegi - okolo 10 dni zabiegu laserowego, kola magnetycznego
      lub jonoforezy powinno pomoc. Ja mam po tym spokoj przynajmniej na rok-poltora.
      Po kilku zastrzykach staraj sie jak najwiecej chodzic po mieszkaniu i cieplo
      sie ubieraj. Kiedy juz bedzie po wszystkim i po jakims czasie poczujesz lekki
      bol -szybko zapobiegaj - ja wisze na drazku i rozciagam miesniesmile)) A super to
      jest plywanie w podgrzewanym basenie. Uff, rozpisalam sie, ale tak mi Cie zal.
      Buziaki
    • samo Re: nie cierpie tego, ale... 01.11.06, 12:39
      No i powleklam sie dzis na Urgent Care, dostalam muscle relaxant i sie
      dowiedzialam ze mam "back strain" i "herniated disc" :o/ Mam lod przykladac
      (swietne wiesci po tym jak od piatku bylam przekonana ze mam sie grzac pod
      koldra :o))) i robic cwiczenia- ha ha. Lekarka do mnie- jak nisko mozesz sie
      schylic? A ja: przepraszam, ale ja ledwie stoje. Ale juz lepiej jest. Dzieki za
      rady i wsparcie!
      • asia.sthm Re: nie cierpie tego, ale... 01.11.06, 12:54
        czyli lodu posylam ci w prezencie wink
        trzymaj sie Samo i do wesela sie zgoi.. wink
        w razie co to mamy doskonale motto wink

        ale sie oczek napuszczalam wink
        • gherarddottir Re: nie cierpie tego, ale... 01.11.06, 13:12
          Samo trzymaj sie zimno tongue_outPPPPsmile)))
          Mnie kiedy tez tak polamalo i lekarz norweski mi kazal chodzic na spacery !!!!
          jako lekarstwo na te dolegliwoscsmile))) Do dzis sie z tego smieje. W koncu
          trafilamna ostry dyzur i dostalam serie zastrzykow z witaminy B. Bedzie dobrze,
          przejdzie. Mocno sciskam.
      • skibunny Re: nie cierpie tego, ale... 01.11.06, 13:43
        mialam to samo, niestety lubi powracac. jak juz ustapi obrzek dysku, to cwicz,
        cwicz i jeszcze raz cwicz...to jedyny skuteczny sposob zeby uniknac nawrotu...
        czytalam tez interesujaca ksiazeczke na ten temat..."Mind over back pain" i
        skorzystalam z akupunktury, w ktora wcale nie wierzylam, ale ktora pomogla od
        pierwszej sesji... odpukac, po 7 latach stalego bolu, od 4 lat mam absolutny
        spokojsmile
      • tamsin Re: nie cierpie tego, ale... 01.11.06, 16:27
        Samo, mozesz sprobowac rowniez chiropraktora. Wyleczyl bol moich plecow
        zastepujac go bolem szyi wink
        • asia.sthm Re: nie cierpie tego, ale... 01.11.06, 16:35
          moja naprapatka nie przeflancowala mi bolu, ale wyraznie uzaleznila od siebie.
          Co jakis czas moj kregoslup i okolica wyraznie za nia tesknia i za jej maszynka
          z pradem. Zwyobraca mnie troche, pradem popiesci i jak nowa jestem .. i tak w
          kolo Macieju.
          No ale ja mam zdiagnozowane lumbago wiec to moze latwiejsze i bez lodu sie
          obchodzismile)
        • samo Re: nie cierpie tego, ale... 02.11.06, 01:41
          Boje sie chiropraktorow, kregarzy, masazystow, akupunktury i innych uzdrowicieli
          :o) Jak sie ma za matke naczelnego sceptyka Rzeczypospolitej to ciezko wierzyc,
          ze bedzie lepiej :o)

          Jak tak lezalam w lozku caly likend to sie modlilam "Silo najwyzsza, zabierz juz
          ten bol, a ja obiecuje ze bede chodzic regularnie na joge i basen i bede cwiczyc
          ten kregoslup" big_grin Teraz bol ustepuje i trzeba sie do YMCA zapisac i zaczac
          wypelniac gimnastyczny cyrograf ;o)
          • jan.kran Re: nie cierpie tego, ale... 02.11.06, 07:03
            Samo jak chodzi o chiropraktykarzy to ja się też boję. Były wypadki uszkodzeń i
            wylewów po kuracji...
            Kręgarz jak dobry i sprawdzony czemu nie.
            O akupunkturze słyszałam samo dobre.
            Życzę ustawicznie powrotu do formysmile))
            Kran
      • monika_a_b Re: nie cierpie tego, ale... 01.11.06, 20:08
        Ojej, Samo, serdecznie ci współczuję. Ślę dużą paczkę lodu przez łącza!
        Wydaje mi się, że dobrze by było gdybyś udała się do chiropactor, oczywiście
        już choć trochę podleczona. Ja od roku chodzę do mojej kochanej pani
        chiropactor i widzę duuużą poprawę, więc szczerze polecam! wink
        Trzymaj się cieplutko, pfuj!, zimniutko w tym przypadku.
        Moni
    • a.polonia Re: nie cierpie tego, ale... 01.11.06, 14:41
      Samo, serdecznie Ci wspolczuje, mam nadzieje, ze minie, jak reka odjal.
      Bo ja mialam taki atak jakies dwa lata temu, lekarz stwierdzil, ze to kamienie
      nerkowe, ale zrobili mi przeswietlenie i nic nie wykazalo.
      Trwalo jakies 2-3 dni chyba, dostalam jakies silne leki przeciwbolowe i
      przeszlo. Ale najgorszemu wrogowi nie zycze takiego bolu, u lekarza czekalam w
      kiblu, wymiotujac z bolu, a ten palant jeszcze mnie opitolil, ze przyszlam bez
      kolejki i nie zmierzylam sobie w domu temperatury, myslalam, ze z bolu odgryze
      mu leb i napluje do szyi.
      • asia.sthm Re: nie cierpie tego, ale... 01.11.06, 14:59
        Pola, ty mnie uprzedzaj .. bo ja mam dobra wyobraznie i juz to odgryzanie
        wlacznie widze jak zywe smile))))))))))))))
      • asia.sthm Re: nie cierpie tego, ale... 01.11.06, 14:59
        Pola, ty mnie uprzedzaj .. bo ja mam dobra wyobraznie i juz to odgryzanie
        wlacznie z pluciem widze jak zywe smile))))))))))))))
        • blaubeeree Re: nie cierpie tego, ale... 02.11.06, 07:21
          Dokladnie!winkwlasnie sobie wyobrazilam lekarza bez glowy i jego szyje wink)))
          • kan_z_oz Re: nie cierpie tego, ale... 02.11.06, 12:13
            Samo napisała; Jak tak lezalam w lozku caly likend to sie modlilam "Silo
            najwyzsza, zabierz juzten bol, a ja obiecuje ze bede chodzic regularnie na joge
            i basen i bede cwiczycten kregoslup" big_grin Teraz bol ustepuje i trzeba sie do
            YMCA zapisac i zaczacwypelniac gimnastyczny cyrograf ;o)

            ODP: Z moich doświadczeń starego korzonkowca - pierwotną przyczną jest troska o
            sprawy finasowe.

            Kan

            • maja92 Re: nie cierpie tego, ale... 02.11.06, 12:18
              kan_z_oz napisała:

              > Samo napisała; Jak tak lezalam w lozku caly likend to sie modlilam "Silo
              > najwyzsza, zabierz juzten bol, a ja obiecuje ze bede chodzic regularnie na
              joge
              >
              > i basen i bede cwiczycten kregoslup" big_grin Teraz bol ustepuje i trzeba sie do
              > YMCA zapisac i zaczacwypelniac gimnastyczny cyrograf ;o)
              >
              > ODP: Z moich doświadczeń starego korzonkowca - pierwotną przyczną jest troska
              o
              >
              > sprawy finasowe.
              >
              > Kan

              ********************

              wink))))))))))))))))))))

              oplulam kompawink))))

              fakt faktem, trzeba niec niezle nazbierane na koncie, by te wszystkie miejsca
              regularnie odwiedzacwink)))
              • kan_z_oz Re: nie cierpie tego, ale... 02.11.06, 12:49
                Maja napisała; oplulam kompawink))))

                fakt faktem, trzeba niec niezle nazbierane na koncie, by te wszystkie miejsca
                regularnie odwiedzacwink)))

                ODP: No Maja, trafiłaś w 10 -tkę , więc poprawię. Korzonki są ogólnie związane
                ze zmartwieniami. Najczęściej jest to martwienie się o sprawy finansowe.

                Wszystkie te środki relaksujaco-przeciwbólowe plus zastrzyki z witaminy B
                pomagaja ale tylko 'chwilowo'.
                Ogólnie więc należy pozbyć się tzw; 'martwienia'.

                Kan
                • maja92 Re: nie cierpie tego, ale... 02.11.06, 12:56
                  wink)))

                  Moja pfsorka z Organisational Behaviour zawsze mowi, ze slowo pisane to "half-
                  communication" ...no i ma racje, co widac po zalaczonym obrazkuwink)))))

                  Czyli suma sumarum, lepiej nie chodzic na joge i te inne, bo finanse sie
                  jeszcze bardziej pogorszawink)) I pomimo gimnastyki i wkladu czasowego, korzonki
                  beda bardziej bolaly niz bola terazwink

                  Samo - usiadz na kanapie i popijaj wodewink))
                  • samo Re: nie cierpie tego, ale... 03.11.06, 10:26
                    maja92 napisała:

                    > Samo - usiadz na kanapie i popijaj wodewink))

                    Popijam, popijam... Te leki co biore maja mnostwo skutkow ubocznych. Jednym z
                    nich jest permanentne pragnienie :o)

                    A gimnastyka czy basen akurat drogie tutaj nie sa. No i dlugoterminowo to
                    bardziej mi sie oplaca plywac i cwiczyc niz tracic czas na bezplatnym zwolnieniu...
                    • jan.kran Re: nie cierpie tego, ale... 03.11.06, 23:02
                      Matko Boska jak korzonki bolą od braku pieniędzy to ja powinnam być
                      sparaliżowanatongue_outPP
                      A serio Kan ma rację a jeszcze bardziej Samo. Nie uwierzyłabym gdybym tego nie
                      przeszła na własnej skórze.
                      Mam tzw .żelazne zdrowie. Przynajmniej od ponad 20 lat bo w młodości chyba
                      wyczerpałam swój limit...

                      Natomiast cztery lata temu w ciągu kilkunastu tygodni miałam sześć różnych
                      dolegliwości w tym tak mnie rąbnęło w jedną stronę ciała ze w zasadzie nie
                      mogłam wstać z łóżka.
                      Miałam totalny i bardzo gwałtowny stres.
                      Jakoś nie poszłam do doktora , kolejne dolegliwości poznikały i teraz bardzo
                      się staram stresowi ukręcać głowę , zmniejszyć choć to trudne , wiem.
                      Samo delikatnie ściskamsmile))
                      Kran
                • asia.sthm Re: nie cierpie tego, ale... 02.11.06, 13:28
                  > Ogólnie więc należy pozbyć się tzw; 'martwienia'.

                  Tak jest! Kto sie martwi ten dostaje galopujacej martwicy...no po prostu
                  wszystkiego.
                  Korzonki i lumbago to tylko namiastka ogolnej katastrofy.

                  A Samo niech swoj kuperek w zamrazalniku trzyma jesli lekarz lód przepisal.
                  :o)
                  • kan_z_oz Re: nie cierpie tego, ale... 03.11.06, 08:37
                    Maja99 napisała: Moja pfsorka z Organisational Behaviour zawsze mowi, ze slowo
                    pisane to "half-
                    communication" ...no i ma racje, co widac po zalaczonym obrazkuwink)))))

                    Czyli suma sumarum, lepiej nie chodzic na joge i te inne, bo finanse sie
                    jeszcze bardziej pogorszawink)) I pomimo gimnastyki i wkladu czasowego, korzonki
                    beda bardziej bolaly niz bola terazwink

                    Samo - usiadz na kanapie i popijaj wodewink))

                    ODP: Droga Maju, to zbyt wielki przeskok i uproszczenie. Pozbycie się
                    nawyku 'martwienia' może zająć parę miesięcy, więc chodzenie na jogę i
                    ćwiczenia jest jak najbardziej wskazane.
                    Miałam na myśli, że pozbycie się przyczyny usuwa dolegliwość na dobre. Walka z
                    symptomami poprawia samopoczucie chwilowo ale te maja zwyczaj powracania.
                    Takie było moje doświdczenie praktyczne w tej dziedzinie i jest rzeczą
                    oczywistą, że nikt nie musi ani słuchać ani się stosować.

                    Pozdrawiam
                    Kan
                    • a.polonia Re: nie cierpie tego, ale... 03.11.06, 10:00
                      Zgadzam sie z Kanem, chociaz w praktyce nie opanowalam jeszcze tego sposobu
                      na "niemartwienie" sie.
                      Cialo samo (tongue_out) znac, kiedy trzeba zwolnic, u mnie wysiada wtedy kregoslup i
                      szyja mnie zaczyna bolec.
                      Takze samo, relax smile
            • samo Re: nie cierpie tego, ale... 03.11.06, 10:24
              kan_z_oz napisała


              > Z moich doświadczeń starego korzonkowca - pierwotną przyczyną jest troska o
              > sprawy finansowe.

              Byc moze masz racje... Mama mi powiedziala, ze korzonki czesto wystepuja na tle
              nerwowym, ze tak ona zauwazyla w najblizszym otoczeniu... U mnie moze
              niekoniecznie chodzi o stres zwiazany z pieniedzmi, bardziej z praca, ktora
              pochlania mnostwo energii i wypala. Kasa moze tez, ale to juz posrednio :o/
              • kan_z_oz Re: nie cierpie tego, ale... 05.11.06, 12:11
                samo napisała:

                > kan_z_oz napisała
                >
                >
                > > Z moich doświadczeń starego korzonkowca - pierwotną przyczyną jest troska
                > o
                > > sprawy finansowe.
                >
                > Byc moze masz racje... Mama mi powiedziala, ze korzonki czesto wystepuja na
                tle
                > nerwowym, ze tak ona zauwazyla w najblizszym otoczeniu... U mnie moze
                > niekoniecznie chodzi o stres zwiazany z pieniedzmi, bardziej z praca, ktora
                > pochlania mnostwo energii i wypala. Kasa moze tez, ale to juz posrednio :o/
                >
                ODP: Widzisz, nie chodzi o to abym Cię krytykowała...bo po co?
                U mnie stres wyłączał z działanie górna część pleców.
                Zasada murowana - jak w mordę strzelił; Stres powodował ogólne spięcie górnej
                części pleców, czyli kręgosłupa od części piersiowej do szyjnej. Jeśli nic z
                tym nie robiłam to przenosił się na odcinek lędzwiowy i ogólnie 'korzonki'
                sztrzelały na całym odcinku.

                Yoga jest bardzo wartościowym ćwiczeniem i jeśli masz ograniczenienia
                finansowe - rekomenduje aby od niej zacząć. Yoga uczy oddychania, a to reguluje
                i uczy kontroli nad własnym umysłem czyli jak uniknąć stresu. Do tego rozciąga!!
                Pływanie jest też doskonałym ćwiczenieniem , tylko ponieważ jest ćwiczeniem
                statycznym wymaga dodatkowych ćwiczeń rozciągających na plecy. Szczególnie
                górny odcinek kręgosłupa, będziesz odczuwać, że będzie spięty po pływaniu.

                Tak czy inaczej - nie ma paniki, bo jesteś młoda. Przypominam tylko aby dbać o
                te rzeczy. Po 40-tce, wszystko to co było mała dolegliwością, staje się
                problemem chronicznym i niemalże nieuleczalnym.
                Dbaj więc o siebie.

                Kan



    • jan.kran Re: nie cierpie tego, ale... 05.11.06, 13:25
      Kan nie dołuj mnie ... Ja się zbliżam do pięćdziesiątki piję , palę mam nadwagę
      (ale chudnę ostatniosmile), nie uprawiam sportów za to mam stres i dużo pracuję...
      I nic mnie nie boli , nie dolega i nie strzyka.Tfu, tfu!!
      Może fakt ze jestem wyjątkowo zadowolona z życia i ciągle coś nowego odkrywam
      czego mogę się nauczyć albo poznać powoduje że się jeszcze kołaczę po tym
      świecie i to dość energiczniesmile)
      Ale zaczynam się martwić, muszę zacząć dbać o siebie.
      Kransmile)))
      • sukiennica Re: nie cierpie tego, ale... 05.11.06, 16:12
        Ha ha ha!
        Wyluzuj Kranie!

        Ja jestem po trzydziestce, nie pale(juz nie), nie pracuje(chwilowo...)i nie mam
        nadwagi(tez chwilowo):
        I co?

        Ciagle mnie strzyka i mi dolega!

        Nie moge sie doczekac piecdziesiatki, moze mi przejdzie smile))
        • jan.kran Re: nie cierpie tego, ale... 05.11.06, 17:23
          Może ja ma taką sklerozę że zapominam że mnie strzykasmile))

          Ale faktem jest że czuję się dziś lepiej fizycznie i w zasadzie psychicznie też
          jak wtedy gdy miałam trzydzieści lat.
          K.
          • kan_z_oz Re: nie cierpie tego, ale... 07.11.06, 02:12
            Kranie, Ja też wcale nie prowadzę aż tak higienicznego życia.
            Wcale więc nie musisz się matrwić, no chyba, że naprawdę chcesz.

            Życie należy żyć w pełni; cokolwiek to w pełni znaczy.
            Ja musiałam niestesty ograniczyć pewne rzeczy, bo dusza by szalała ale ciało
            nie nadążało. Moje próby 'popchnięcia'trochę dalej niestety spełzły na niczym.
            No, ale żeby usiąść i się martwić na zapas? nie, nie Kranie - należy się tylko
            cieszyć. Ciesz się więc,że możesz konsumować alkohol i palić, pracując przy tym
            i pewnie robiąc tysiące innych rzeczy.

            Ja sama niedawno miałam postrzelone korzonki i zapewniam Cię, że moje
            nie 'strzeliły' bez powodu. Wcale też z tego powodu nie wyrywałam włosów z
            głowy tylko podobnie jak Samo; postanowiłam się 'poprawić'- na jak długo to
            dopiero zobaczymy.

            Kan



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka