Dodaj do ulubionych

100-lecie warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych

IP: 195.94.222.* 22.09.04, 18:01
Malo kto wie, ze te mordercze, wieloetapowe egzaminy wstepne sa pozostaloscia
realnego socjalizmu!!! Nie jedyna niestety pozostalosc w murach tej
uczelni!!! Choc o kryzysie Akademii nie mowi sie glosno zbyt wiele, to
wszyscy mamy poczucie, ze jest on gleboki!!! Moze po rewolucyjnej wystawie
czas na rewolucyjne zmiany???
Obserwuj wątek
    • Gość: gosc Re: Do autorki artykulu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.04, 20:21
      nastepnym razem prosze sie lepiej przygotowac do pisania o rzezbie.Prof.Adam
      Myjak i Prof.A.Pastwa nie odlali kwadrygi!Oni ja wyrzezbili.To zasadnicz
      roznica.
    • Gość: ktos z asp PANI DOROTO JARECKA! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.09.04, 09:42
      PANI DOROTO JARECKA! TU NAPRAWDE JEST POTRZEBAN OGOLNONARODOWA DEBATA (w innych
      miastach jest tak samo)! TO POWOZANY PROBLEM, PROSZE PRZECZYTAĆ. To naprawdę
      niesamowite: komuny na uw już nie ma od dawnaaaaa, na asp ma się (metody) jak
      najlepiej:

      egzaminy to nic. muszą jakies byc, kazde ktyreria bedą złe w przypadku tak
      subtelnego tematu, jak "sztuka". albo w ogóle, albo jakiekolwiek. trzeba się
      przygotować (by nie użyć słowa "wkuć") i zdać. Pokrzywdzeni będą zawsze.
      Prawdziwy problem to tzw. akademicki beton, czyli profesorowie. Będę mówiła o
      wydz. malarstwa. Główne problemy:
      -2. na około 15 profesorów jest czynnych zawodowo, tj. zauważanych gdzieś poza
      sosem akademii (tarasewicz i modzelewski)
      -tych pozostałych 13 za największe osiągnięcie pl.szt. uważa koloryzm (plagiat
      impresjonizmu 40 lat później)
      -notoryczne "wstawione" korekty (lub po prostu pijane)
      -całkowity smutek i zgorzknienie tej, nazwijmy ją, "13-tki"; absolutny brak
      zapału do edukacji innych
      -klika: oni chcą siedzieć tu do śmierci!!!!! Ile talentów przepadnie? Sami
      przegłosowują swoje nominacje! To dopiero jest pozostałość po PRL
      -ostatnio mielismy próbę "wskrzeszenia" Wachowiaka i Sapetty: widzieliśmy
      ich "mix" w zachęcie. Chyba klika z przyzwoitości nie nazwała tego "Co
      malowalismy dla Władzy Ludowej i czemu jesteśmy teraz kompletnie zapomniani".
      -ostatni wewnętrzny skandal: przy corocznym wyborze pracowni (dotychczas wybór
      był dowolny) okazało się, że 90% studentów chce iść do Modzelewskiego i
      Tarasewicza. W szkole wyczuwało się nerwowość. Jak słusznie zauważył ktoś: w
      Berlinie wywalono by profów, do których nikt nie idzie, a nie przymusowo
      dokładano im studentów. Proszę pomyśleć, co czuje student, gdy ma prof.,
      którego nie chce, a co prof., gdy wie, że jego student go pierdoli. Przepraszam
      za słowa ale to paranoja (mnie to nie dotyczy, jestem na wyzszym roku i jest
      ok. żeby nie było, że frustratka wylewa swoje żale).
      -poczucie swoistego "spisku" przez "13". Nikt ich nie lubi, dlatego muszą
      trzymać się razem
      -całkowita bezsilnośc studentów
      -nieznajomośc (po prostu) przez "13" sztuki!!!! To straszne, gdzy korekte robi
      ktoś głupszy od Ciebie... Oni za szczyt awangardy mają Warchola i Bacona, potem
      (ostatnie 40 lat) - czarna dziura. Uklański, Sasnal, Chapman, Ruff, Richter,
      Boltański, Rist, Althamer, Neo Rauch, Luc Tuymans... A kto to jest!? Spisek!
      Wielki spisek!
      -zero kasy
      -itp itd!!!!!

      SMUTNE...

      MY CHCEMY REALNYCH ARTYSTÓW JAKO PROFESORÓW!!! TO SMUTNE, ALE TYCH LUDZI TRZEBA
      WYWALIĆ... i TAK NIKT O NICH NIE PAMIĘTA... ZA DUŻO OSÓB TRACI, BY BYŁO TU
      MIEJSCE NA LITOŚĆ!!!!!!!!!!!
      • Gość: addam Re: PANI DOROTO JARECKA! IP: *.dickensa.waw.pl / *.crowley.pl 23.09.04, 21:45
        rysuje sobie dla siebie - zadnej wielkiej sztuki, robie co chce i tyle ile
        chce. od ASP odstraszyly mnie egzaminy wstepne (*co nieco* wydumane) i opinie o
        owym betonie.
        poza tym uwazam ze artyzm nie wymaga zadnego specjalnego dyplomu. starczy zapal
        (zerknijcie na strony pokroju www.deviantart.com, czy chociaz polski
        www.digart.pl - widac ze pasja przebija wszelkie papierki).
      • Gość: Jerzy Bąk do KTOSI z asp, ale nie tylko IP: *.icpnet.pl 24.09.04, 04:08
        Nie ma nic bardziej intrygującego niż udział w kształtowaniu osobowości człowieka. Przez 6 lat dane
        mi było uczestniczyć w krystalizowaniu się postaw artystycznych uczniów Liceum Sztuk Plastycznych
        i 1 rok studentów I, II, III roku PWSSP (obecnie ASP (rysunek), a właściwie najpierw studentów, później
        uczniów. I choć od tego czasu minęło wiele lat, to poczucie beznadziejności, jakie wyziera z opisu
        aktualnej sytuacji w ASP pokrywa się z moim doświadczeniem, zarówno jako ucznia Liceum, także
        studenta. Gdy zacząłem uczyć, mając te złe doświadczenia w zasięgu ręki i brak własnej pozycji
        artystycznej (w wieku 24 lat), budowałem swój program starając sie być pomocny w rozpoznawaniu
        siebie przez każdego z uczniów i studentów. Uważałem i nadal uważam, że pedagog to wcale
        niekoniecznie wzięty twórca, o renomie i pozycji. Być może pomagało mi w takim podejściu to, że
        rysunek i malarstwo nie było główną formą spełniania się jako twórcy. (Dyplom zrobiłem na
        architekturze wnętrz, ale to były czasy, że równocześnie program obejmował 5 lat rysunku i malarstwa,
        także w pracowni T. Brzozowskiego, grafikę użytkową, projektowanie mebla, tkaniny żakardowej, co
        stanowiło uzupełnienie 5 lat malarstwa, rysunku, kompozycji, liternictwa, rzeźby Liceum Sztuk
        Plastycznych).

        Mój program opierał się na realizacji zadań tematycznych i wolnych, kształcących wyobraźnię.
        Poszczególne ćwiczenia rysunkowe, tematyczne, z precyzyjnymi założeniami, realizowane były w
        różnorodnych technikach, pozwalając poznawanie narzędzi. I dużo rozmów, indywidualnych, z każdym
        z osobna oraz wspólnych. Setki książek z reprodukacjami, by pokazać technikę innych.

        ALE NAJWAŻNIEJSZE WSPOLNE WSLUCHIWANIE SIĘ W OSOBĘ MŁODSZEJ KOLEŻANKI, MŁODSZEGO KOLEGI,
        ROZPOZNAWANIE ZAPISU EMOCJI, ROZPOZNAWANIE OSOBY POPRZEZ ZAPIS EMOCJI.

        Po dwóch latach takiej pracy wprowadziłem 14 absolwentów na studia w PWSP Poznań, uczelni która
        przez lata przyjmowała 1 lub dwie osoby z poznańskiego PLSP. Rektor przysłał swoich adjunktów, by
        zapoznali się z metodami pracy dającej takie efekty. Żeby było śmieszniej, jeden z nich wydał mi opinię
        negatywną po rocznym pełnieniu obowiązków asystenta w jego pracowni rysunku! Dlaczego? Bo po
        pierwszym semestrze było widać, że to jest moja pracownia.

        Zmuszony do wyjazdu przez UB Wojtek Wołyński (dziś w USA, wykładowca, grafik wierszy Barańczaka,
        wtedy scenograf teatru 8.DNIA, plakacista, sekretarz NSZZ Spolidarność Wielkopolska, intrnowany),
        podsumował te dwa lata w Liceum: skończyłem PWSSP, reżyserię w Łodzi, a wszystkiego nauczyłem się
        przez te dwa lata u ciebie. Nikt nic nie dołożył do naszego, wspólnego doświadczenia.
        A nie było ono tylko z obszaru profesji. Nie ukrywałem swojego zaangażowania w sprawy społeczne,
        polityczne, swojego stosunku do pracy, bez względu na liche wynagrodzenie.

        Zawód nauczyciela to pełnienie misji. Być przewodnikiem w przestrzeni emocji, która dopiero
        kształtuje, która tworzy twórcę, to naprawdę ciężka praca. Po 6. godzinach z 20 osobami byłem
        fizycznie zmęczony.

        W czasach, gdy nie ma kryteriów w sztuce, gdy >kariera< zależy od >rynku< a najważniejszymi mienią
        się teoretycy sztuki, krytycy, marszandzi, dyrektorzy sal wystawowych - jednym słowem IMPOTENCI,
        którzy wiedzą jak i co, ale sami nie potrafią, ale chcą żyć, i to dobrze, gdy panuje powszechny zamęt
        medialny, otacza nas śmietnik wizualnych produktów, gdy reklama zajmuje miejsce sztuki, a każdy
        bełkot rości sobie pretensje do prawdy objawionej, PROGRAM UCZELNI POWINIEN WYPOSAŻYĆ
        CHOCIAŻBY W WIEDZĘ I PRAKTYKĘ DOBREGO RZEMIOSŁA.

        Propozycja dyskusji nad stanem ASP jest niezwykle trudna do przeprowadzenia, zwłaszcza w
        momencie, gdy Rząd RP zatwierdził Narodową Strategię Rozwoju Kultury na lata 2004 - 2013.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=67&w=16030537
        Jest niezwykle trudno przeprowadzić jakąkolwiek dyskusję nawet na terenie ZPAP (patrz forum),
        gdzie nie ma takich zależności, jak na uczelni. Wymagałoby to wspólnego wystąpienia do Senatu
        studenckiej organizacji samorządowej, ale nie wiem, czy na ASP coś takiego działa. Mogłaby wystąpić
        taka organizacja do Ministerstwa Kultury, ale trzeba liczyć sie z konsekwencjami. W odnowę uczelni
        musieliby się zaangażować także młodsi pracownicy naukowi. Może pobudzić ich Strategią?
        Taki tryb działania prowadziłem na uczelni w czasach komuny jako Prezes ZSP (w 1964 r.)

        WYOBRAŹNIA WAŻNIEJSZA OD WIEDZY jak stwierdził Einstein. Może społeczeństwo globalnej wioski
        potrzebuje bardziej ludzi z wyobraźnią niż artystów produkujących gadżety? Może zamiast wymyślać
        obiekty SZTUKI KONKRETNEJ, służyć wyobraźnią w rozwiązywaniu KONKRETNYCH PROBLEMÓW?

        Pozdrowienia dla KTOSI i wszystkich młodych. ŻYCIE JEST WALKĄ.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka