ciupazka 12.12.03, 13:37 Słynna postać . A co o nim wiecie, he? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Szwager Re: ..... O Witkacym.... IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.03, 13:46 W czarnym, bezdusznym żarze Spocone cielsko dusi mnie i gnębi Tak bóstwo nieznane mnie karze Za czyny świetlistych gołębi To go chyba nojlepiyj opisuje. Bou w jakims stopniu odzwierciedlyniym jego czasow ale zawsze tysz bydzie symbolym czegos co kozdego z nos aby roz w zyciu mynczouo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szwager Re: ......... IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.03, 13:48 www.witkacy.zakopane.pl/teatr/witkacy.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szwager Re: ..... O Witkacym.... IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.03, 13:54 No i oczywiscie odniego osuawione w latach 70 i 80-ych "Narkotyki" Witkacy, Narkotyki Rozdział ksiazki poświęcony kokainie. Zdaje się, że chyba jednym z najgorszych świństw spomiędzy tzw. "białych obłędów"1, czyli narkotyków "wyższego rzędu", jest kokaina. Nie będę opisywał tu przyjemnych skutków tego jadu, ponieważ opis takowych znajdzie czytelnik niestety w powieści mojej pod tytułem Pożegnanie jesieni, która doczekała się z tego powodu krytyki aż w "Wiadomościach Farmaceutycznych", czym nie każdy, "młody" do tego, autor poszczycić się może. Niech nikt nie myśli, że lekceważę tu ten dział wiedzy - sam w dzieciństwie, kiedy zajmowałem się chemią, marzyłem o zawodzie aptekarskim i dotąd jeszcze pozostała we mnie utajona sympatia do przedstawicieli tego fachu. Ale tym niemniej jest w tym jakaś odrobina niezupełnie "tak znowu" analitycznie zrozumiałego humoru. Otóż w artykule drukowanym w wyżej wspomnianym organie pod tytułem Rośliny prorocze i nowy narkotyk roślinny, peyotl2 profesor farmakognozji Uniwersytetu Wileńskiego, dr Muszyński, w te odezwał się słowa: "Miast opisywać własnymi słowami działanie kokainy, pozwolę sobie zacytować wyjątki z jednej z najnowszych powieści polskich Stanisława Witkiewicza (czemu bez Ignacego? Poza tym muszę dodać, że w innym języku jak w polskim powieści nie pisałem) pod tytułem Pożegnanie jesieni - 1927. Nie jestem krytykiem literackim (chwała Bogu!) i nie mogę opiniować o wartości tego utworu, jeśli jednak chodzi (komu?) o moje wrażenia osobiste, to nazwałbym ją powieścią plugawą. Nie wspomniałbym również o niej, by nie wzbudzać niezdrowej ciekawości, gdyby nie to, że jest to jedyna znana mi powieść polska, w której odmalowane są z niezwykłą precyzją wrażenia kokainomana. Oto treść jednego z rozdziałów tej powieści: Atanazy Bazakbal bierze udział w orgii kokainowej, poprzedzonej orgią alkoholową, u swego przyjaciela hr. Łohoyskiego i przeżywa takie wrażenia..." Tu następuje trzydziestoczterowierszowy dosłowny cytat z mojej powieści. (Nawiasy w cytacie z prof. Muszyńskiego są moje.) Czemu prof. Muszyński nie zacytował jakiej powieści "zagranicznej", chociażby we własnym swym przekładzie - nie wiem. W każdym razie decyduje się nawet obudzić "niezdrową ciekawość" w czytelniku za cenę możności zacytowania mojego opisu wizji świata początkującego kokainisty. Gwarantuje to chyba dobroć tego opisu. Nie jestem farmakologiem i fizjologiem, ale zgadzam się z opinią prof. Muszyńskiego - opis j e s t d o b r y. Jeśli nie krępował się żadnymi względami w odesłaniu czytelników do mojej powieści prof. Muszyński, mogę nie krępować się i ja sam, tym bardziej że po opisie "sztucznego raju" tam zamieszczonym następuje dokładny wykaz złych skutków przebywania w tym raju, o którym to ustępie prof. Muszyński zapomniał, a który może odstraszyć niejednego od próbowania otwarcia złudnych sezamów "białego obłędu". Przepraszam, że babrzę się tak długo w tym problemie, ale nie wiem, czemu fakt skrytykowania przez prof. Muszyńskiego mojej powieści (niestety niezmiernie mało tego było) jest dla mnie przedmiotem dzikiej w p r o s t rozkoszy. A więc muszę jeszcze dodać, że początkowe wrażenia od kokainy są złudne i że następnie nie wypełnia ona tych obietnic, które robi. Możliwe, że jak twierdzą niektórzy, długie używanie jej, które w 95% kończy się paskudnymi męczącymi wizjami, zupełną ruiną, obłędem i samobójstwem, daje coś innego. Jednak nie życzę nikomu próbować tego procederu na podstawie skutków nałogowego kokainizmu, które obserwowałem na paru moich znajomych. Zażyć na próbę może człowiek wyjątkowo odporny na nałogi (do jakich, wbrew opinii, muszę zaliczyć siebie samego), i to człowiek, któremu to coś dać może w innych wymiarach, artystycznych np. Ale próbowanie tego niebezpiecznego środka dla zabawy uważam za wielką lekkomyślność, a ludzi, którzy użyczają go niepowołanym i powiedziałbym "niegodnym" tej próby, mam za szaleńców. Niestety człowiek zakokainowany (jak każdy zresztą nałogowiec, przypomnijmy sobie te ohydne "gwałcenia" na "jeszcze jedną wódeczkę", to zawzięte częstowanie się "papierosikami") ma skłonność do podnoszenia wszystkich na poziom jego "paradis artificiel". I to może popełnić ktoś, który na samą myśl tę na trzeźwo wzdrygać się będzie ze wstrętu i oburzenia. A jest tak dlatego, że: 1. pewne chwile kokainowego odurzenia są rzeczywiście bardzo przyjemne i bez żadnej chęci demonicznego szkodzenia komuś można chcieć mu to wątpliwe dobro wyświadczyć i 2. kokaina paraliżuje wszelkie ośrodki hamujące, zmuszając często do czynów, które nazywają się nieobyczajnymi, a którego to terminu używa prof. Muszyński w znaczeniu "niezwykły". Oczywiście nie dowodzi to, że ja byłem zgwałcony pod kokainą przez jakiegoś hrabiego - w ogóle nie tylko przez hrabiego, ale w ogóle, powtarzam, zgwałcony nie byłem, jako że wbrew opinii do homoseksualizmu mam wstręt nieprzezwyciężony. Ale przez dziwną intuicję opisałem tę scenę w powieści, kiedy w normalnym stanie nic w sobie homoseksualnego nie mający osobnik daje się uwieść człowiekowi o wrodzonej inwersji. Jak mi mówił potem pewien mój znajomy, znający monografię o kokainie Meyera, są tam cytowane realne wypadki tego rodzaju, o których nigdy nic nie słyszałem. Niebezpieczeństwo kokainy polega nie tyle na przyjemnościach, których dostarcza, co na nieproporcjonalnie przykrzejszej reakcji, która po jej używaniu następuje. Twierdzę, że ludzie, którzy stają się nałogowcami, nie starają się przy następnych użyciach tej ohydnej trucizny "dostąpić" znowu ekstazy, nieosiągalnej już zresztą w pierwotnej formie, tylko chcą za jaką bądź cenę usunąć gniotącą ich "glątwę". Kokaina ma zdolność stwarzania depresji tak realnej, że żadnym sposobem nie można sobie wytłomaczyć jej pochodzenia i przez to jej unieszkodliwić. Jeszcze przy "glątwie" alkoholowej jest to w pewnym stopniu możliwe. Można odróżnić realne nieprzyjemności, które znacznie się wtedy potęgują, od samego tła rozpaczy i pesymizmu ogólnego, który jest wynikiem ubocznych skutków nadużycia narkotyku. Z kokainą nie udaje się to rozróżnienie: jest się w samym centrum ohydy świata i istnienia w ogóle. Nic nie jest w stanie przekonać o tym nieszczęsnego "glątwiarza", że ostatecznie w wyjątkowych tylko wypadkach życie jest jednym wielkim pasmem udręczeń. Najdrobniejsze przeciwności urastają do rozmiarów nieprzezwyciężonych zwałów niepowodzeń, małe przykrości stają się prawdziwymi nieszczęściami, a cień teraźniejszości tak zohydzonej i zdeformowanej pada na całą przeszłość, czyniąc z niej serię potwornych pomyłek i bezsensownych cierpień, myśl zaś o przyszłości w tym oświetleniu, raczej zaciemnieniu, staje się torturą nie-do-wytrzymania. Stan jest wybitnie samobójczy. Odwartościowanie rzeczy, które dotąd stanowiły jedyny cel życia, uobrzydliwienie nawet najszlachetniejszych zajęć i rozrywek, zgangrenowanie samego rdzenia istoty ludzkiej - oto zwykły kompleks wrażeń składających kokainową "glątwę". O ile podczas trwania działania jadu, na skutek osłabienia wszelkich wrażeń ujemnych, wszystko wydaje się łatwym do spełnienia, a każde najdrobniejsze wrażenie (od sęka w ścianie począwszy do dzieł sztuki) przesycone jest jakąś niesamowitą doskonałością, którą w normalnym stanie posiadają tylko wyjątkowo udane układy artystyczne czy życiowe, o tyle potem następuje (i to często przy potęgowaniu dawek trucizny podczas tego samego okresu zatrucia) nagłe przekręcenie wszystkich wartości dodatnich na ujemne, tylko w niesłychanie wyolbrzymionej proporcji. Ten stan rzeczy narzuca się z siłą tak straszliwą, że mowy nie ma o wytłomaczeniu go sobie jako czegoś chwilowego - jest to prawdziwy światopogląd o takiej logice struktury, wskutek zaatakowania absolutnie wszystkich sfer psychiki, wszystkich uczuć i zainteresowań, że walka z t Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szwager Re: ..... O Witkacym.... IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.03, 13:56 Ten stan rzeczy narzuca się z siłą tak straszliwą, że mowy nie ma o wytłomaczeniu go sobie jako czegoś chwilowego - jest to prawdziwy światopogląd o takiej logice struktury, wskutek zaatakowania absolutnie wszystkich sfer psychiki, wszystkich uczuć i zainteresowań, że walka z tym zdaje się być czymś nadludzkim, a wobec metafizycznej wprost konsekwencji tego gmachu ohydy logicznie bezsensownym. Albo wgryźć się w ziemię, albo kropnąć nową dawkę jadu - oto dwa jedyne możliwe wyjścia. Można ominąć je kolosalną dawką bromu czy czegoś podobnego i ocknąć się w stanie dalekim od pogody ducha i radości życia, ale w każdym razie znośnym: stanie szarej codzienności - coś jakby nastrój w poczekalni jakiegoś urzędu czy stacji kolejowej: czeka się przynajmniej na coś, a to już jest wiele. Kokainowa "glątwa" wyklucza nawet oczekiwanie: zasadniczym motywem stanu tego jest chęć jak najszybszego zakończenia potwornego nonsensu, jakim jest życie. Jeśli wyobrazimy sobie teraz taki stan, spotęgowany do siły ostatecznej, przypuśćmy, po kilku miesiącach używania towarzystwa "białej wróżki", to możemy na podstawie tych danych po jednorazowych zatruciach wyobrazić sobie w przybliżeniu, co się dzieje w duszy nałogowego kokainisty, chcącego uwolnić się od bezecnego przyzwyczajenia. Poza tym wyobrażeniem nie jestem w stanie podać żadnych danych więcej, ponieważ, jak to już wspomniałem, dwa razy tylko pozwoliłem sobie na eksperyment "dwudniówki" i nigdy bym więcej na to, jak i na jednorazowe zresztą użycie "śniegu" sobie nie pozwolił, mimo iż muszę skonstatować, że w rysunkach robionych pod wpływem kokainy w małych, dziecinnych wprost z punktu widzenia nałogowego narkomana, dawkach - i to zawsze w kombinacji z dużymi stosunkowo dawkami alkoholu - dokonałem pewnych rzeczy, których bym w normalnym stanie nie dokonał. Jeśli się jednak weźmie pod uwagę te szalone spustoszenia umysłowe, które wywołuje nałogowy kokainizm, rzecz jest niewarta po prostu funta kłaków. Chyba że ktoś uzna, że pewien charakter kreski w rysunku lub że pewna, nie dająca się inaczej dokonać deformacja twarzy ludzkiej czy harmonia barw lub układ całości jest dla niego czymś naprawdę najważniejszym, bez czego życie jego jest istotnie diabła warte. Ale myślę, że coraz mniej jest osobników, nawet między artystami, którzy by w ten sposób myśleli. Ja, który byłem do pewnego stopnia idealnie w tym kierunku predysponowanym, przezwyciężyłem ten światopogląd "artystycznego zatracenia się w życiu" i to powinno być ostrzeżeniem dla młodych ludzi, których może skusić tego gatunku "usprawiedliwianie" "białych obłędów". Lepiej nie wykonać pewnej ilości pewnego gatunku zdeformowanych bohomazów niż zatracić to, co jest w dzisiejszym człowieku jeszcze najistotniejszego, to jest prawidłowo funkcjonujący intelekt. Bo pod tym względem kokaina jest jeszcze większą złudą niż alkohol. Nie tylko nie stwarza rzeczy nowych, ale nawet nie wywołuje nowych wartościowych połączeń elementów w istocie znanych. Przeciwnie - pod pozorami objawień przedstawia naiwnie zachwyconemu "śmiałkowi" rzeczy dawno dokonane, a nawet pogrzebane, tylko odświeżone, uszminkowane, wystrojone w skombinowane stare łachmany i fatałaszki, udające nowe, specjalnie dla nich stworzone suknie. Bo nawet strojów nowych nie jest w stanie stworzyć piekielna "fee blanche". Niszcząc wszelką kontrolę, nie dając żadnych naprawdę nowych stanów i ujęć metafizycznych, zmusza tylko omamionego, aby podziwiał jako cud niebywały najgłupszą i najpospolitszą rzeczywistość. Nie odmawiam tu wartości jedynej naszej rzeczywistości świata, stworzeń, przedmiotów i nas samych. Ale chodzi o wybór - są przecież jakieś kryteria wartościowania w stanie normalnym. Kokaina odejmuje możność sądu, pojmowania różnic i zmniejsza zdolność wartościowania: niszczy wszelkie kryteria. Zostajemy bezbronni i naiwni jak kretyni (nie jak dzieci) i podziwiamy kilka godzin jakąś plamkę na obrusie jako najwyższą piękność świata, aby potem być rzuconymi na pastwę najstraszliwszych zwątpień w samą esencję Istnienia i najpiękniejszego, najwznioślejszego życia. Z daleka tylko słyszymy w bezsilnej wściekłości piekielny chichot "białej wróżki", szydzącej z nas i wabiącej nas do jeszcze dalszych orgii w jej piekielnym towarzystwie. Nie dać się temu - choćby za cenę porządnego otrucia bromem czy innym ratowniczym świństwem w tym rodzaju, nie dać się i zapomnieć na zawsze - a nade wszystko nie dać się skusić na ten pierwszy raz. Zbyt drogo to można okupić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szwager Re: ..... O Witkacym.... IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.03, 14:02 Witkacy to malyrz, i to poza naszym slonskim Ociepkom jeszcze jedyn kerego naprawdy podziwiom. Sam je link do odniego obrazow: www.pinakoteka.zascianek.pl/Witkacy/Index.htm Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: ..... O Witkacym.... 12.12.03, 14:12 Ani się nie obejrzałak dobrze, a tu Szwager przyjechoł z kopiatom furom o Witkacym , co lewdo jom zapawęzowoł, ba jako! Dzięki, niek syćka sie ucom. Hej! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szwager Re: ..... O Witkacym.... IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.03, 14:54 Ha, ale coby Witkacy i po smierci wszyskich bulwersowou, to sam mauo ciekawostka: Zakopane, 26 listopada 1994 r. Komunikat Komisji powołanej przez Ministra Kultury i Sztuki do spraw pochówku Stanisława Ignacego Witkiewicza Zgodnie z planem prac Komisji, w dniu 26.XI.94 r. przeprowadzono ekshumację domniemanych szczątków St.I.Witkiewicza z grobu jego matki na Starym Cmentarzu w Zakopanem. Trumnę przewieziono do prosektorium Szpitala Miejskiego, gdzie nastąpiło jej otwarcie. Członkowie Komisji – eksperci paleopatologii – prof. Tadeusz Dzierżykray-Rogalski, dr Mirosław Parafiniuk i dr Janusz Wdowiak – dokonali oględzin i pomiarów szczątków kostnych w obecności Komisji. Pobrane zostały próbki do badań laboratoryjnych. Następnie trumnę wraz ze szczątkami przewieziono na cmentarz i złożono w miejscu poprzedniego pochówku. Przeprowadzone badania wykazują, że szczątki kostne, przywiezione w 1988 roku ze wsi Jeziory na Ukrainie należą do kobiety w wieku 25–30 lat, o wzroście około 164 cm. Postanowiono, że pełny raport z przebiegu prac Komisji wraz z wnioskami końcowymi zostanie przedstawiony Ministrowi Kultury i Sztuki w styczniu 1995 r. Komisja wyraża podziękowanie władzom miasta oraz proboszczowi parafii Świętej Rodziny w Zakopanem, za sprawne przeprowadzenie ekshumacji i pomoc w realizacji wszystkich zadań Komisji. Przewodniczący Komisji (–) Prof. dr hab.Tadeusz Polak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szwager Re: ..... O Witkacym.... IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.03, 15:10 Nasz spolny "znajomy" Pinkwart tysz troszka o tym spomino na od odniego zajcie (stronie): www.pinkwart.pl/Zakopane/artysci/witkac.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szwager Re: ..... piykne szylynstwa.... IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.03, 15:02 www.zwoje.com/zwoje28/text11.htm Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: ..... piykne szylynstwa.... 12.12.03, 15:12 Fajne! Lubię czytać "Zwoje". No to no dokształcis! I dobrze, do skoły Szwagera cymboły!. Hej! Telo.Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szwager niy ino do Gorali IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.03, 15:33 A jo je ciekawy co wy Gorale o nim(Witkacym) i o odniego dorobku powiycie. Sam cosik Ciupazko co niy ino Ciebie, mom nadzieja, konsek "pokilo pod pachoma" i cosik sie sam wiyncyj dowiymy o tym jak go widzicie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szwager Re: niy ino do Gorali IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.03, 15:34 a tukej to je: Piotr Gruszczyński Weneckie widoki tatrzańskie Góralscy filozofowie - zdaniem księdza Tischnera jedyni prawdziwi filozofowie świata - uważają, że teatr to cień, który udaje prawdę. I oczywiście nie mylą się, tak przecież jest, czasami tylko zdarza się, że teatr staje się prawdą i wówczas jest coś naprawdę wart. Dla górali jednak teatr z natury rzeczy nie przedstawia większej wartości, nie ma w nim nic, co byłoby lepsze od natury. Co innego cepry, ci potrafią czasami całe życie teatrowi poświęcić, w sztuczności upatrując jego największą wartość. Oto pierwszy i najistotniejszy temat "Halki Spinozy": natura i sztuka, naturalne i sztuczne. Halka jest Spinoza, bo pochodzi z rodziny Spinozów, filozofów góralskich. Pochodzi też z poematu Włodzimierza Wolskiego, który stał się librettem opery Moniuszki. Jest więc nieszczęsną dziewczyną uwiedzioną przez panicza, porzuconą z dzieckiem. Halka popełnia samobójstwo, rzuca się w nurt rzeki niczym Ofelia, bo jest wszak największą polską operową heroiną, jest ci ona naszą Ofelią. Ale "Halka Spinoza" to jeszcze nie cały skomplikowany tytuł przedstawienia. Dalej idzie tak: "albo Opera Utracona albo żal za uciekającym bezpowrotnie życiem". Ileż w tym tytule melancholii, ileż dekadenckiej bezradności wobec nieuchronnie odpływającego świata, smutku, rozpaczy, nienasycenia. Autorem tej sztuki jest Jerzy Grzegorzewski, a jej głównym bohaterem Witkacy buszujący wśród zakopiańskich dandysek i ekscentryków. Witkacy pracuje nad filmem o operowych przygodach Halki i nad swoją teatralną teorią czystej formy. Mamy więc już na scenie Witkacego (nie wiadomo zresztą do końca, czy to na pewno on, istnieje podejrzenie, że to jego sobowtór Vignac Stacy), towarzyszy zakopiańskich zabaw i debat Witkacego, kobiety jego życia, całe to zblazowane towarzystwo, mamy ekipę filmową, aktorów filmowej opery i Halkę, tę prawdziwą, góralską. Jakby tego było mało, są jeszcze postaci ze sztuk Witkacego i cytaty z nich, postać z Wyspiańskiego, cytat ze Słowackiego (inwokacja do Szekspira), ale przede wszystkim jest chór górali posiadający aż dwóch genialnych przewodników w osobach Jerzego Radziwiłowicza i Zbigniewa Zamachowskiego. Górale wyszli spod ręki Tischnera, są jego niezmordowanymi filozofami. A na balkonach snują się dancingowe duchy dawnych lepszych czasów, podśpiewując pod nosem nieprzyzwoite językowe wynalazki Witkacego. Oto pełnia zakopiańskiego panoptikum, dwie równoległe współczesności: Witkacego i nasza. Od początku scena jest pusta, otwarta. Na proscenium (powiększonym o pierwsze rzędy foteli) leżaki i stare narty, widok jak na Gubałówce, dalej z lewej białe ekrany i w tle wielki ekran, po którym płyną obłoki. Z prawej odwrócona tyłem jakaś dekoracja teatralna (chyba kawałek z "Nocy listopadowej"), szczerząca do widzów zęby swojej konstrukcji, i panorama Tatr. Panorama Tatr dość szczególnej natury. Tworzą ją bowiem czarne profile gondoli. Te Tatry jakieś trumienne, weneckie. Odsyłają do miejsca odwiecznego schyłku, odwiecznej dekadencji, światowego centrum melancholii. (Jeszcze inaczej wyglądają panoramy Tatr zamieszczone w programie do przedstawienia. Tu Szkice zakopiańskie to fragmenty wykresów EKG, z których poziom wzruszenia mógłby odczytać tylko kardiolog, podobnie jak z widniejącego pod wykresami podpisu Grzegorzewskiego, do złudzenia przypominającego elektrokardiogram.) Potem pojawi się jeszcze kilka teatralnych maszyn Grzegorzewskiego: wielki maglopowóz (z którego kręcąc kołem zamachowym można wydobywać dźwięki "Halki" płynące ze starej trzeszczącej płyty), tramwajowy pantograf podłączający teatr do kosmicznej energii i przedziwnie patetyczny sarkofag wykonany ze starej przyczepy do motocykla. Na środku sceny pojawią się szyny dla wózka wożącego kamerę i rozpędzonych realizatorów filmowych. Będzie też rodzimego chowu Titanic z rzewnie brzmiącą syreną, którym operowo-filmowe towarzystwo odpłynie z Zakopanego do Oklahomy. Zapytać górala, co to jest czysta forma, to jak pytać Pannę Młodą z "Wesela" o to, gdzie leży Polska. Wobec prostej mądrości i prostoty góralskiej sztuki teorie Witkacego stają się niepojęte, zapętlają się same w sobie jak trajektoria szyn, po których Witkacy puszcza swoją kamerę. Jego film o Halce jeszcze trudniej wyobrazić sobie niż przedstawienie w teatrze czystej formy. Ubrani w kostiumy rodem chyba z "Nowego Wyzwolenia", operowi artyści zaangażowani do filmu po wielekroć biegiem przemierzają scenę z zaciętymi minami, być może wiedząc już, że film polega na późniejszym montażu, a nie na tym, co się gra. Nic z tego nie wynika i wyniknąć nie może. Witkacego miota po scenie nienasycenie, gonitwa myśli. Górale zaś kierują się w życiu wzruszeniem, którym Witkacy gardzi. Czysta forma ma być efektem pracy rozumu, artystycznego wyrachowania. Opera jest głupia, ale wzruszająca. A co zrobić ze sztuką górali, która obnaża całą bezradność usiłowań Witkacego? Jest w "Halce Spinozie" scena nadzwyczajnej teatralnej urody, jedna z tych, których nie da się zapomnieć nigdy w życiu, scena góralska. Zamachowski staje pośrodku sceny i palcami strojąc powietrzne struny wydobywa dźwięki z odległych kontrabasów. Gdy już uczyni muzykę sobie posłuszną, układa ją na znaną odwieczną melodię, a potem czysto, z pełnej piersi wyśpiewuje pieśń o Krywaniu. Oto wielki triumf wzruszenia nad zimną jak ryba czystą formą. Spotkania operowych maskot Witkacego z góralami są komiczne. Podobnie jak operowe rozstanie, pożegnanie operowców odpływających transatlantykiem. Tu sztuczność osiąga wymiar doskonały, taki, jak udało się zbudować Felliniemu w genialnym "A statek płynie", będącym także operą utraconą i żalem za uciekającym bezpowrotnie życiem. Ale dojdzie też do spotkania tragicznego. Na scenie pojawia się tapczan (dlaczego groteskowy tapczan, a nie patetyczna gondola?) ze złożonym na niej ciałem Halki. Witkacy siada obok martwej kobiety, układa na niej kamyki. Może próbuje egzorcyzmować śmierć formą? Próbuje się ochronić przed nieteatralną nieodwracalnością śmierci. Ale to się nie uda, śmierć kruszy wątłą konstrukcję czystej formy, żywioł niszczy koncept. Czy samobójstwo Halki w "Halce Spinozie" jest ofiarą? A jeśli tak, to na jakim ołtarzu złożoną? Jedna z prześladujących Witkacego dandysek mówi: "Czuję nudę tak potworną, jakby cała ludzkość szczęśliwa leżała mi na piersiach". Cała ludzkość szczęśliwa dla dandysek i dla Witkacego oznacza nudę. Zadowolenie z życia jest stagnacją, bezruchem, nudą, nasyceniem. Tylko nienasycenie jest stanem twórczym. Górale uważają inaczej, dla nich nienasycenie nie ma nic wspólnego ze szczęściem czy twórczością. Grzegorzewski w swoim spektaklu zdaje się opowiadać po stronie górali. Jakby przestawał wadzić się ze światem. Z drugiej strony jednak nie jest w stanie uwolnić się od teatru, świata, w którym człowiek "staje się obrazkiem samego siebie" i w którym mogą przyśnić się cztery sny naraz. Te dwa światy nie dadzą się pogodzić, przynajmniej w teatrze Grzegorzewskiego, który nieustannie się dekonstruuje. Nie można tu już wrócić do "wystawiania sztuk", nie można wrócić do Szekspira: Szekspirze! duchu! zbudowałeś górę Większą od góry, którą Bóg postawił. Grzegorzewski po raz kolejny stawia pytanie o rolę artysty i granice sztuki. Tym razem jednak zaczyna przechodzić na stronę zwolenników natury i prostych wzruszeń, trzyma z góralskimi filozofami. Czy to rozdarcie między naturalnym i sztucznym jest znakiem tragicznym w twórczości Grzegorzewskiego? Piękne przedstawienie Grzegorzewskiego można z pewnością interpretować na wiele sposobów. Reżyser nie ogranicza swobody widza, daje formę otwartą, strukturę nieprzewidywalną. Nasyca przestrzeń spektaklu znaczeniami, ale unika wyznaczania torów, którymi miałaby podążać myśl widza. Tworzy nowoczesny teatr wolnej dyskusji, swobodnego myśleni Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szwager Re: niy ino do Gorali IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.03, 15:35 Piękne przedstawienie Grzegorzewskiego można z pewnością interpretować na wiele sposobów. Reżyser nie ogranicza swobody widza, daje formę otwartą, strukturę nieprzewidywalną. Nasyca przestrzeń spektaklu znaczeniami, ale unika wyznaczania torów, którymi miałaby podążać myśl widza. Tworzy nowoczesny teatr wolnej dyskusji, swobodnego myślenia. Za to chyba cenię Grzegorzewskiego najbardziej, za przywracanie swobody myślenia w teatrze i za te weneckie widoki tatrzańskie. Jerzy Grzegorzewski, "Halka Spinoza albo Opera Utracona albo żal za uciekającym bezpowrotnie życiem" według S. I. Witkiewicza, księdza Józefa Tischnera i Włodzimierza Wolskiego. Scenariusz i reżyseria Jerzy Grzegorzewski, scenografia i kostiumy Barbara Hanicka, muzyka Stanisław Moniuszko i Stanisław Radwan. Premiera w Teatrze Narodowym w Warszawie 27 września 1998. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ola-f No proszę - tego nie wiedziałam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.03, 17:12 www.nil.finn.pl/xml/oil/oil56/gazeta/numery/n2003/n200301/n20030104 A wy? Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: No proszę - tego nie wiedziałam 12.12.03, 17:28 Podoba mi się to zdanie:Niech mężowie niepalący gnębią (do tortur włącznie) żony, które palą, a żony niech zatruwają (jak to one tylko podobno umieją) w maksymalny sposób życia mężów, aż póki wszyscy nie rzucą do diabła wstrętnego nałogu. Niech przyjaciele podniecają się wzajemnie w szlachetnym NP. (niepalenie, przyp. Autora), tak mało u nas niestety rozpowszechnionym". Witkacy. Skąd ja to znam? Z autopsji... nie palilam mój wybranek palił, żeby go odzwyczaić robiłam mu "na złość" i co? O ironio, sama zaczęłam palić ku jego radosci, hehe, ale potem rzuciłam argumentując sama sobie kto tu u licha pan??? Obrzydliwy nałóg i swoiata narkomania (uzależnienie). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szwager Znyncanie sie nad Ciupazkom IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.03, 21:16 To mosz ino dwa wynscia, abo przestoniesz kurzyc, abo kerys Cie bydzie musiou potorturowc. No chyba ze wyczimauas i dalyj niy kurzysz. ps ino jak co to niybier sie za te kurzynie nazod!!!, hehe Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: Znyncanie sie nad Ciupazkom 12.12.03, 21:27 Cha, cha, cha, Szwager! marze o tym cobyś sie nade mnom znęcoł, hehe.... Aleś mnie rozbawił! A jak Ty to robis to torturowanie he? Hehe..., nic z tego , bo jo juz nie kurze 27 rocków ino... I co? Fciołbyś, hehe. Ty i tak sie nade mnom cały cos znęcos na swój sposób. Syćka przecie widzom, hehe. Mom nadzieje, ze kie mnie uwidzis, tak jak Hanys, to przestaniys, hehe. Hej! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szwager Re: Znyncanie sie nad Ciupazkom IP: *.dip.t-dialin.net 13.12.03, 06:17 Niyma co, szpas przeca musi byc i tela, ale jak Ty mie uwidzisz to na zicher uciykniesz aze na Giewont. Moja mi tysz zawsze godo "niy znyncej sie juz tak na dymnom!", hehe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sonia Re: Znyncanie sie nad Ciupazkom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 13:38 na podstawie Niemytych Dusz i Narkotyków jest w naszym zakopiańskim Teatrze piękne przedstawienie pt. Appendix, nie uwierzycie jak aktualne pozostają słowa Witkacego o polityce, naszym charakterze narodowym i przywarach. Zobaczcie koniecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szwager Filozofia Witkacego / Co na to Milosz/tekst trudny IP: *.dip.t-dialin.net 13.12.03, 06:40 www.witkacy.art.pl/czm.htm Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: Filozofia Witkacego / Co na to Milosz/tekst t 13.12.03, 11:07 Ciekawy tekst, ciekawe spojrzenie Miłosza na byt i filozofię Witkacego. Ale cosik mi sie zdaje, abo mi sie ino widzi, ze śzwager tyz suko sensu swojego zywobycio tu i teroz i choćka. Nei dobrze, że mos stropiynie i zgryzturbacyje i ze sie ś niom z nami dzielis. I to jest fajne! Głowicka odpocyna i zaś pracuje, ba nadaje roboty nom... jakby jyj jesce mało było, haj! Dziękuje, dziękuje, bardziyj przyziymne rzecy na mnie cekajom... niestety. Hej! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szwager Re: Filozofia Witkacego / Co na to Milosz/tekst t IP: *.dip.t-dialin.net 14.12.03, 06:35 Jo moj syns zywobycio znod we familii i fro zech z tego je naprowdy. A co do Witkacego to odniego couki zyciorys tysz je ciekawy. Do szkouy "za bajtla" niy uaziou ino go mama szkoloua podobno. Rozbestwiony ale tysz niybou, ino miou caukym inksze spojzynie na swiat jak inksze. Zastanawiauo mie zawsze eli niybou wyobcowany i skisz tego ciyrpiou - tworzou - sie zabiou? Chociosz odniego smierc boua logiczno znajonc jego poglondy i filozofia zycia. Ciekawe jaki wpuyw miaua by na niego familia(?) Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: Filozofia Witkacego / Co na to Milosz/tekst t 29.07.04, 00:20 Gość portalu: Szwager napisał(a): > www.witkacy.art.pl/czm.htm i up! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szwager Re: ..... O Witkacym.... IP: *.dip.t-dialin.net 14.12.03, 06:45 www.pmedia.info/showkultura.php?wid=112 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szwager Re: ..... O Witkacym.... IP: *.dip.t-dialin.net 15.12.03, 06:30 A sam jeszcze jedna ciekawo zajta poswiyncono witkacymu: www.gad.gower.pl/witkacy/index1.html Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: ..... O Witkacym.... 27.12.03, 13:43 ZAPRASZAMY!!! dzis.dziennik.krakow.pl/?2003/12.27/Podhale/0201/0201.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciupazka Re: ..repertuar na kwiecień - maj... IP: *.it-net.pl 13.04.04, 11:47 Zapraszamy do teatru Witkacego w Zakopanem w kwietniu i maju - repertuar: www.witkacy.zakopane.pl/teatr/repert.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciupazka Re:..repertuar na kwiecień -"Camerata Vivaldi." IP: *.it-net.pl 17.04.04, 10:38 Kameralny koncert. Vivaldi w Witkacym Dzisiaj w Teatrze Witkacego w Zakopanem o godz. 18 odbędzie się Wielkanocny Koncert organizowany przez Stowarzyszenie Zakopiańczyków. Wystąpi Europejski Zespół Kameralny "Camerata Vivaldi". W programie znajdą się utwory Antonia Vivaldiego - "Wiosna" z "Czterech pór roku" i Koncert wiolonczelowy h-moll, Georga Telemanna - "Koncert polski" i Koncert D-dur na trąbkę, skrzypce i orkiestrę oraz Henrego Purcella - Suita "The virtuous wife". Zespół do Zakopanego przyjeżdża po koncertach w Krakowie na Wawelu, gdzie przebywał na zaproszenie Filharmonii Krakowskiej. Jest to ich pierwsze tournée w Polsce. "Camerata Vivaldi" powstał w 1999 roku, a w jego skład wchodzą muzycy różnych narodowości (Niemcy, Rumuni, Polacy, Francuzi, Serbowie, Szwajcarzy). Trzon zespołu stanowią instrumenty smyczkowe, jest też - bardzo ważny dla muzyki barokowej - klawesyn. W Zakopanem wystąpią: Gheorghe Buddrus - trąbka, Monika Grabowska - skrzypce solo, Violetta Szopa - Tomczyk - skrzypce, Rafał Daszkiewicz - altówka, Nejbojsa Bugarski - wiolonczela, Aleksander Gabryś - kontrabas, Romano Giefer - klawesyn. ZAPRASZAMY!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re:..O Witkacyn nigdy dość...i temu... 05.07.04, 11:33 ... do góry, może zainteresują sie tym wychowawcy na wakacjach i młodzież. Coś o Witkacyn nie zaszkodzi poczytać, a i obejrzeć galerie. Hej! Pytomy piyknie! Syćko dlo Wos!A mozecie tu i co napisać, ba jako! Telo.Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re:65 rocznica śmierci St. Ignacego WITKIEWICZA. 17.09.04, 08:58 Jutro, 18 września przypada 65. rocznica śmierci Stanisława Ignacego Witkiewicza - malarza, dramaturga, pisarza, filozofa i teoretyka sztuki, za życia niedocenianego. Witkacy, za życia niedoceniany, dopiero po latach osiągnął rangę jednego z największych polskich twórców XX w. W latach 70. ubiegłego wieku jego twórczość i barwna biografia zaczęły podbijać świat. Przekłady jego dramatów i powieści ukazały się w kilkudziesięciu krajach. Na całym niemal świecie odbyło się kilkaset premier sztuk Witkacego. Do najbardziej znanych dramatów Witkacego należą "Matka", "Szewcy" i "W małym dworku". Witkacy jest także autorem powieści "622 upadki Bunga, czyli Demoniczna kobieta", "Pożegnanie jesieni", "Nienasycenie" i niedokończonej - "Jedyne wyjście". W malarstwie, które tworzył głównie w oparciu o stworzoną przez siebie teorię tzw. Czystej Formy, Witkacy ceniony jest głównie jako twórca kompozycji fantastycznych, a w rysunku jako wybitny portrecista. ZAPRASZAMY !!! W rocznicę śmierci Witkacego aktorzy zakopiańskiego teatru jego imienia zagrają znane już publiczności przedstawienie na podstawie tekstów ich patrona "Appendix". W tym dniu spektakl będzie wzbogacony o mało znane wiersze Witkacego. W sobotę w kawiarni teatru nastąpi też finał wakacyjnej akcji czytania przez aktorów powieści Witkiewicza "Pożegnanie jesieni" i odbędzie się specjalny wieczór artystyczny. Witkacy, za życia niedoceniany, dopiero po latach osiągnął rangę jednego z największych polskich twórców XX w. W latach 70. ubiegłego wieku jego twórczość i barwna biografia. Zapraszamy Gości Zakopanego do Teatru Witkacego! Odpowiedz Link Zgłoś
jothakam Re:65 rocznica śmierci St. Ignacego WITKIEWICZA 17.09.04, 09:37 w pierwszych słowach mego listu przywitam się ładnie. tatrom się kłaniam i wszystkim, którzy forum zakopiańskie tworzą. na razie czytam, a niebawem pewnie znów sie odezwę. tymczasem dwa słowa o witkacym; zapadł mi w pamięć wpis w księdze pamiątkowej jednej z wystaw zdzisława beksińskiego, gdzie ktoś podsumował prezentowane prace: "certainly the best painter since witkacy" pozdrawiam, jot Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re:65 rocznica śmierci St. Ignacego WITKIEWICZA 17.09.04, 09:53 Za pozdrowiynio piyknie dziękujymy i zaprosomy do Teatru Witkacego! www.witkacy.zakopane.pl/teatr/repert.htm Odpowiedz Link Zgłoś
jothakam Re:65 rocznica śmierci St. Ignacego WITKIEWICZA 17.09.04, 10:04 za zaproszenie dziękuję, mam nadzieję, że niebawem będę mógł skorzystać. z ceperskim pozdrowieniem jot Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re:65 rocznica śmierci St. Ignacego WITKIEWICZA 17.09.04, 11:37 Stanisław Ignacy Witkiewcz, Bruno Schulz i Witold Gombrowicz - to bohaterowie francuskiej wystawy poświęconej polskiej kulturze. 10 września otwarta ona zostanie w Musee des Beaux-Arts w Nancy. Wystawa ma pokazać dzieło artystyczne, literackie i filozoficzne trzech wybitnych Polaków okresu międzywojennego. Na ekspozycję złożą się obrazy i fotografie Witkacego, rysunki Schulza, a także prace Kantora uznawanego za dziedzica Trzech Muszkieterów. Wystawa będzie tym ciekawsza, że analizy polskiej kultury dokona współczesny krytyk francuski. Inicjatorem wystawy jest profesor Jean-Pierre Salgas. Polskim partnerem ekspozycji jest Muzeum Narodowe w Krakowie Piyknie!! Rok W.Gombrowicza, 65 rocznica śmierci St.I. Witkiewicza no i Bruno Schulz zasłuzyli se syćka na to! Odpowiedz Link Zgłoś
laband Re:65 rocznica śmierci St. Ignacego WITKIEWICZA 17.09.04, 13:35 no to se dzisiej za duszyczka tego karlusa jednego kropna Pyrsk! Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re:65 rocznica śmierci St. Ignacego WITKIEWICZA 17.09.04, 14:48 A jo z Tobom! Niek mu ziymecka lekućkom bedzie! Hej! Odpowiedz Link Zgłoś
laband Re:65 rocznica śmierci St. Ignacego WITKIEWICZA 17.09.04, 15:49 prawie cyckom moje ulubione Glen Grant ze listkym melisy miyntowyj i pudrym- cukrym no i kostkom lodu - Twoje zdrowie tera Ciupazko! Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re:65 rocznica śmierci St. Ignacego WITKIEWICZA 17.09.04, 19:19 Musiołeś przecie moje zdrowie wypić, bo Witkacemu pomogło by jak umarłemu kadzidło, hale, nie dom rady teroz bo jade jesce tu i tam. Dzięki. Hej! Odpowiedz Link Zgłoś
jothakam Re: ..... O Witkacym.... 20.09.04, 11:04 w sobotę obejrzałem francuski film dokumentalny o witkacym "portrety" (lata 80-te) częściowo kręcony w zakopanem. a telewizja pokazała "niepodległość trójkątów" z doskonałymi rolami holoubka i bończaka. ładnie się zachowali przy rocznicy! Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: ..... O Witkacym.... 20.09.04, 12:22 Trza było dać cynk o tym filmie, nie zarejestrowałak. Casami dobrze uculić, nei co, nie pogodom na tyn temat. A ze wypodało sie zachować, nie dziwota, haj.Hej! Telo.Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: ..... O Witkacym.... 25.11.04, 11:45 Wystawa w muzeum "Pożegnanie jesieni z Witkacym" Rękopisy Stanisława Ignacego Witkiewicza, jego obrazy i reprodukcje fotografii można od środy oglądać w stołecznym Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza na wystawie "Pożegnanie jesieni z Witkacym". Ekspozycja obejmuje m.in. listy Witkacego, maszynopis sztuki "Nadobnisie i koczkodany, czyli zielona pigułka. Komedia z trupami w 2 aktach i 3 odsłonach", egzemplarz pierwszego wydania powieści "Pożegnanie jesieni", a także fragmenty studium społeczno-obyczajowego "Niemyte dusze". Prezentowane są też zdjęcia i obrazy Witkiewicza. 1 grudnia w Muzeum Literatury odbędzie się wieczór literacki poświęcony Witkacemu, podczas którego fragmenty prozy i listów artysty będzie czytał aktor Krzysztof Wakuliński. Wystawę można zwiedzać do 5 grudnia. Miłośnicy twórczości Stanisława Ignacego Witkiewicza mogą także oglądać jego dzieła w warszawskiej Zachęcie na wystawie "Warszawa - Moskwa/Moskwa - Warszawa 1900-2000", prezentującej polsko-rosyjskie stosunki artystyczne.(PAP) Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: ..... O Witkacym.... 31.12.04, 13:21 Zapraszamy do teatru Witkacego w Sylwestra! Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: ..... O Witkacym....20 lat Teatru Witkacego 28.01.05, 12:21 w ZAKOPANEM ... ZAPRASZAMY SZANOWNYCH GOŚCI !!! Koncert Tomasza Stańki, promocja książki "W metafizycznej dziurze", występy awangardowych zespołów muzyczno-teatralnych "Von Zeit" i "Biuro Podróży" - wyjątkowo hucznie zapowiadają się tegoroczne urodziny Teatru im. St. I. Witkiewicza w Zakopanem. Nic dziwnego, w końcu są to okrągłe, dwudzieste urodziny. Tradycyjnie zakopiański teatr obchodzi urodziny wspólne ze swoim patronem. Stanisław Ignacy Witkiewicz skończyłby w tym roku 120 lat. Tym razem świętować będzie w dniach 24-26 lutego. Mottem urodzin, które odbywają się pod patronatem "Dziennika Polskiego", są słowa Witkacego: "Ale czymże jest życie, nie przeżyte na ostrzu wbijającym się w nieznane, na szczycie szaleństwa czy mądrości?". Pierwszego dnia w Galerii Władysława Hasiora odbędzie się wernisaż wystawy prac podarowanych teatrowi "I tak oto minęło dwadzieścia lat....", a później na Scenę Atanazego Bazakbala, czyli do teatralnej kawiarni zaprosi Barbara Gawdzik- Brzozowska, która otworzy swoją wystawę "Rysunek i grafika". Wieczorem zespół teatru zaprezentuje "Dżumę" Alberta Camusa (Scena Witkacego) oraz "Szach mat" Vittorio Franceschiego (Scena A. Bazakbala). O północy przyjdzie czas na niespodziankę, przygotowaną przez gości teatru - w foyer Sceny Witkacego projekt "Witkacy spotyka hrabiego von Zeit" zaprezentuje zespół "Von Zeit" Romana Puchowskiego. To niezależny zespół muzyczno-filmowy z Tczewa, harmonijnie łączący tradycję i awangardę. Pierwszy urodzinowy dzień (a w zasadzie noc) zakończy pokaz filmów o Witkacym w teatralnej kawiarni. Piątkowy urodzinowy wieczór rozpocznie się spektaklem "Carmen Funebre", zaprezentowanym w plenerze przez eksperymentalny Teatr "Biuro Podróży" z Poznania (godz. 18). Inspiracją do tego przestawienia były nasilające się konflikty etniczne, wybuchy nacjonalizmu i wojna w Bośni. Później na Scenie Witkacego będzie można zobaczyć "Panopticum" według Juliana Tuwima (Scena Witkacego) i wernisaż prac przyjaciela zakopiańskiego teatru, zmarłego w zeszłym roku Jerzego Dudy-Gracza (Scena Witkacego). Jednym z najważniejszych wydarzeń urodzinowych będzie promocja książki "W metafizycznej dziurze. Teatr Witkacego w Zakopanem", autorstwa Barbary Świąder. Dziennikarka z Gdańska zebrała wypowiedzi zespołu Teatru, stwarzając piękny album rodzinny, okraszony zdjęciami ze spektakli, kalendarium i wieloma ciekawostkami. Noc upłynie pod znakiem koncertu muzyki Jerzego Chruścińskiego oraz koncert krakowskiego zespołu "Max Klezmer Band" (Scena A. Bazkabala), udanie łączącego muzykę klezmerską z jazzem i współpracującego gościnnie z Teatrem Witkacego. Trzeci, ostatni urodzinowy wieczór rozpoczną posiady "Metafizyka u Witkacego", prowadzone przez Lecha Sokoła, Janusza Deglera i Monikę Milewską w Kawiarni Teatru. Po nich teatr zaprasza gości na Scenę Witkacego, na swoją najnowszą premierę - "Bal w operze" Juliana Tuwima, tradycyjny Tort Urodzinowy i koncert Tomasza Stańki, jednego z najwybitniejszych na świecie trębaczy jazzowych, kompozytora muzyki do spektaklu "Caligula". Jeszcze przed północą będzie okazja zobaczyć niespodziankę pod tytułem "Stojący", przygotowaną przez aktorów teatru Dorotę Ficoń i Krzysztofa Wnuka (Scena A. Bazakbala), a już po północy potańczyć w gorących, latynoskich rytmach przy muzyce zespołu "Son de Cuba" (Scena Witkacego), specjalizującego się w interpretacji bogatej, popularnej muzyki kubańskiej, tropikalnej oraz karaibskiej. Zespół gra tradycyjną muzykę Son, która wyśmienicie nadaje się do zabawy, a tworzą go profesjonalni muzycy latynoscy, działający od wielu lat. (KOV CENY BILETÓW: Ceny biletów na poszczególne dni: I dzień - 100 zł, II dzień - 100 zł, III dzień - 150 zł. Uwaga! Bilety można rezerwować telefonicznie w Kasie Teatru (nr tel. 200 06 61) od 1 lutego, w godz. 9-14 (poza niedzielą). ZAPRASZAMY. Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: ..... O Witkacym....20 lat Teatru Witkacego 22.02.05, 08:55 To dzisiok!!! Zaprosajom na: "Szat mat- kuku na móniu" Teatrowi Witkacego i jego pracownikom, artystom z tyj piyknyj okazyji życymy następnych dwudziestoleci takik, jako były, a moze lepsyk!!! Telo.Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: ....125 urodziny St.I.Witkiewicza 24.02.05, 23:09 24 lutego 125 lat temu urodził się St.I. WITKIEWICZ pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Ignacy_Witkiewicz Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: ....120 urodziny St.I.Witkiewicza 25.02.05, 08:08 ciupazka napisała: > 24 lutego 125 lat temu urodził się St.I. WITKIEWICZ > > > > pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Ignacy_Witkiewicz poprawka literówki w tytule postu, ma być: "120 urodziny St.I. Witkiewicza" pardon! Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: ....120 urodziny St.I.Witkiewicza 09.04.05, 01:39 Piosenka o Witkacym J.Kaczmarskiego: www.poema.art.pl/site/itm_3162.html Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: ..O Witkacym... 05.06.05, 20:36 Ku wiyrchowi...posukałak o tyj jego babie i nasłak: www.pinkwart.pl/Zakopane/artysci/witkac.htm A wie fto o niyj co więcej? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: c_n Re: ..O Witkacym... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.05, 22:09 O Jadwidze Unrug, zonie Witkacego: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=24776104&a=24804260 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciupazka Re: ..O Witkacym... IP: *.it-net.pl 31.07.05, 19:05 Edukujymy! Dzięki. Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: ..O Witkacym... Teatr Witkacego na bieząco 21.09.05, 12:45 Program bieżący: www.witkacy.zakopane.pl/teatr/repert.htm ZAPRASZAMY !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciupazka Re: ..O Witkacym... kulisy pogrzebu...komedyja IP: *.it-net.pl 26.10.05, 08:43 Komedyja pomyłek i pusty śmiech Witkacego....: www.turystyka.ezakopane.pl/kulisy_witkacego.html Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: ..O Witkacym... Teatr Witkacego na bieząco 24.12.05, 12:09 Zaprasza miłych Gości: www.witkacy.zakopane.pl/teatr/repert.htm Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: ..O Witkacym... Witkacy w "Kolibie" 28.12.05, 08:20 Witkacy w "Kolibie" zaproszenie W najbliższy czwartek 29 grudnia w Muzeum Stylu Zakopiańskiego "Koliba" przy ul. Kościeliskiej 18 w Zakopanem odbędzie się wernisaż wystawy "Portretów, pejzaży i rysunków Stanisława Ignacego Witkiewicza (1885-1939)". Otwarcie wystawy uświetnią aktorzy Teatru "Witkacego". Na wernisaż na godz. 12.30 zaprasza marszałek województwa małopolskiego Janusz Sepioł i dyrektor Muzeum Tatrzańskiego Teresa Jabłońska. Kolekcja prac Witkacego obejmuje 18 portretów pastelowych z lat 1920 - 1935, dwa pejzaże olejne z 1905 r. i 4 rysunki z lat 1929-1933. Zakupiono ją z funduszy Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego i Ministerstwa Kultury na przełomie października i listopada br. - Stworzenie reprezentatywnej kolekcji twórczości plastycznej tego artysty, który z niewielkimi przerwami spędził w Zakopanem całe swoje życie, pozostaje jednym z priorytetów rozwojowych działu sztuki Muzeum Tatrzańskiego - zaznaczają organizatorzy wystawy. Wśród zakupionych portretów tylko jeden, portret Józefa Diehla, nosi datę (19.12.1920) sprzed powołania do życia witkacowskiej Firmy Portretowej. Wszystkie pozostałe prace, które wzbogacą zbiory Muzeum Tatrzańskiego, powstały już w okresie swoistej prowokacji artystycznej i zabawy psychologicznej, jaką była produkcja portretowa prowadzona przez Witkacego w ramach skodyfikowanej "pseudokapitalistycznej" Firmy. Przedsiębiorstwo to jawnie nastawione było na dostarczanie artyście pieniędzy. Jednocześnie trafiało w niesłabnące zapotrzebowanie na posiadanie portretu wśród reprezentantów sfer polskiej burżuazji i inteligencji. Jednocześnie artysta wykonywał bezinteresownie wiele portretów dla przyjaciół. - Często pozowali mu w trakcie tzw. orgii, czyli sesji malarskich z użyciem narkotyków. Te ostatnie, stanowiące "swoisty rezerwat dla uprawiania sztuki istotnej" nazywane bywają potocznie portretami psychologicznymi. Często są oznaczane jako bezcenny typ "C" i przeważają w zakupionym zespole - zaznaczają w Muzeum Tatrzańskim. (RAV) Dz.P. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sonia Re: ....120 urodziny St.I.Witkiewicza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 13:44 pięknie ją wykonywał Gintrowski. Mówi ona wiele o charakterze i fobiach tego niezwykłego filozofa -Witkacego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: poraj Re: ....120 urodziny St.I.Witkiewicza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.06, 21:38 Tu się urodził: fotoforum.gazeta.pl/72,2,746,46443606,50736742.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciupazka Re: ..... O Witkacym....21 lat Teatru Witkacego IP: *.it-net.pl 21.02.06, 12:11 A biletów wstępu na uroczystści brak.... Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: ..... O Witkacym....21 lat Teatru Witkacego 28.04.06, 10:09 Fotorelacja z tyj uroczystości: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=15879893&a=37985301 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciupazka Re: ..... O Witkacym.... IP: *.it-net.pl 27.07.06, 23:15 Jeszcze jedna stronka o nim: www.turystyka.ezakopane.pl/ignacy_witkiewicz.html i o Teatrze Witkacego: www.turystyka.ezakopane.pl/teatr_witkacego.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciupazka Re: . O Witkacym...o jego pogrzebie komedia?!. IP: *.it-net.pl 27.07.06, 23:21 Komedia (?) POMYŁEK, CZYLI KULISY POGRZEBU WITKACEGO : www.turystyka.ezakopane.pl/kulisy_witkacego.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: poraj Re: . O Witkacym...o jego pogrzebie komedia?!. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.06, 00:29 Kochanką Witkacego była Zofia Żeleńska, żona Boya Żeleńskiego. Kochanką Boya była Irena Krzywicka. Witkacy bywał u Boyów, bywał tam również Jerzy Krzywicki mąż Ireny. Witkacy próbował uwieźć Krzwicką na balu w Jaszczurówce ale ponoć bez skutku. Wszyscy się znali, ze sobą sypiali, spotykali towarzysko, dyskretnie milczeli na tematy intymne... Pożoga wojenna zmiotła bezpowrotnie tamten świat. Boya rostrzelali we Lwowie Niemcy, Krzwickiego w Katyniu Sowieci, Witkacy popełnił samobójstwo. Zofia Boyowa przez rok ukrywała przed hitlerowcami w swoim mieszkaniu Irenę Krzywicką i jej syna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciupazka Re: . O Witkacym... "Zakopianina" IP: *.it-net.pl 28.07.06, 12:00 "Zakopanina" to wg Witkacego polski narkotyk - to Zakopane , miasto pod Giewontem, "generalna wytwórnia specyficznego, zresztą czysto polskiego narkotyku. Nie dziwota, i to o cym poraku pises. Zokopane tak na niego działało Obejrzeć trza Wom koniecnie "Demonizm Zakopanego" według Stanisława Ignacego Witkiewicza - to najnowso premiera zakopiańskiego Teatru Witkacego. W eseju z 1919 r. napisanym dla "Echa Tatrzańskiego" Witkacy określił swój stosunek do miasta pod Giewontem, nazywając je "generalną wytwórnią specyficznego, zresztą czysto polskiego narkotyku - zakopianiny". W spektaklu wyreżyserowanym przez Andrzeja Dziuka grają: Dorota Ficoń, Marek Wrona i Krzysztof Wnuk. Spektakl będzie można zobaczyć w sobotę i w niedzielę o godz. 21.15 na Scenie Atanazego Bazakbala. Natomiast dzisiaj i jutro o godz. 19 na Scenie Witkacego będzie można zobaczyć inny spektakl oparty na twórczości Stanisława Ignacego Witkiewicza - "Dzień dobry państwu - Witkacy" na podstawie "Bezimiennego dzieła". Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: . O Witkacym... twórczość ojca i syna 05.11.06, 21:49 Stanisław Witkiewicz: www.mati.zakopane.pl/pinkwart/Zakopane/galeria/witkiewicz/wittwor.htm StanisławIgnacy Witkiewicz: www.mati.zakopane.pl/pinkwart/Zakopane/galeria/witkacy/witkpejz.htm www.mati.zakopane.pl/pinkwart/Zakopane/galeria/witkacy/witkport.htm www.mati.zakopane.pl/pinkwart/Zakopane/galeria/witkacy/witknena.htm www.mati.zakopane.pl/pinkwart/Zakopane/galeria/witkacy/portmaru.htm www.mati.zakopane.pl/pinkwart/Zakopane/galeria/witkacy/witkkasp.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciupazka Re: O Witkacym...twórczość w Muzeum Tatrzańskim IP: *.it-net.pl 06.11.06, 08:11 Do Muzeum Tatrzańskiego trafiło 15 portretów i 5 rysunków Witkacego. Kolekcja pochodzi ze zbiorów zakopiańskiej rodziny Fedorowiczów. Muzeum, Tatrzańkie zakupiło kolekcję dzięki dotacji Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego. Tworzy ją 15 portretów przedstawiających Józefa Fedorowicza "Pimka" i jego rodzinę: żonę Zofię, matkę Annę, siostrę Marię, córki Eugenię i Julittę oraz przyjaciela domu Jerzego Gawlińskiego. Kolekcja obejmuje także 5 rysunków z cyklu "niesamowitych wizji". Józef Fedorowicz "Pimek" przyjaźnił się z S.I. Witkiewiczem i grał w jego sztukach wystawianych przez Teatr Formistyczny. Wszystkie zakupione portrety powstały w latach 1925-1937. (PP) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciupazka Re: ..... O Witkacym....Nowe w Galerii IP: *.it-net.pl 16.01.07, 22:34 Popatrz na stronke i nowości w galerii: www.pinakoteka.zascianek.pl/Witkacy/Witkacy_bio.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciupazka Re:. O Witkacym....moralna atmosfera swobody" IP: *.it-net.pl 30.01.07, 15:22 "Listy do żony" 1923-27, przyg. do druku Anna Micińska, oprac. Janusz Degler, PIW, Warszawa www.teatry.art.pl/portrety/witkacy/listuo.htm O obłędzie u niego świadczą juz te obrazy... www.pinakoteka.zascianek.pl/Witkacy/Witkacy_2.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciupazka Re:. O Witkacym....moralna atmosfera swobody" IP: *.it-net.pl 30.01.07, 15:26 www.witkacy.republika.pl/cytaty_indexbis.htm www.witkacy.republika.pl/filozof.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciupazka Re:. O Witkacym....122 urodziny Witkacego IP: *.it-net.pl 26.02.07, 09:35 ...i 22 urodziny Teatru Witkacego w Zakopanem. Wielkim koncertem muzyki Jerzego Chruścińskiego "Spojrzeliśmy ku Tatrom..." zakończyły się w sobotę obchody 22. urodzin Teatru Witkacego w Zakopanem oraz 122. urodzin Stanisława Ignacego Witkiewicza. Kompozytor i dyrektor muzyczny "Witkacego" oraz jego goście zaprezentowali muzykę z najsłynniejszych spektakli zakopiańskiego teatru, m.in. "Doktora Faustusa", "Sonaty B" i "Balu w operze". Jerzemu Chruścińskiemu towarzyszyli na scenie sopranistka Łucja Czarnecka, zespół jazzowy Tomasza Kudyka, Max Klezmer Band, Tatrzańska Orkiestra Klimatyczna oraz aktorzy Teatru Witkacego. Pojawili się nawet górale, którzy zagrali i zatańczyli "Krzesanego". Najwięcej emocji wzbudziły jednak koncerty. Pierwszy z nich to "Juhaskie bazynjo", czyli wspólny projekt znanego multiinstrumentalisty Włodzimierza Kiniorskiego, twórcy muzyki elektronicznej Dariusza Makaruka i góralskiego muzyka Krzysztofa Trebuni-Tutki. Na scenie towarzyszył tej trójce Szymon Chyc- Magdzin. Na zakończenie urodzin zespół "Witkacego" zdmuchnął 22 świeczki na tradycyjnym urodzinowym torcie. Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re:. O Witkacym....122 urodziny Witkacego 28.04.07, 10:40 Nie zapominajcie o Witkacym i teatrze w czasie majówki forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=19489311&a=22709275 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: poraj Witkacy wyrzucony ze szkół! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.07, 17:21 No i wywaliły Ciupazko, te Twoje mendrole Witkacego ze szkół. Nie wstyd Ci? Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: Witkacy wyrzucony ze szkół! 01.06.07, 11:07 W myśl reguły przekory ino na tym Witkacy zysko, hehe, zakazany owoc kusi, moze o to chodzi, jak im kozes kuźwa cytać, to nie cytajom, kie zabronis, to wartko pozycajom. Tym Gertych nie głuptok... Wie co roni. Hehe... Nobarzyj na tym Ty stracis, he? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: poraj Re: Witkacy wyrzucony ze szkół! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.07, 11:49 Strasznie coś cienka ta Twoja argumentacja. No ale głupota zawsze słabo się broni;)) Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: Witkacy som se do rade, bez nos 01.06.07, 12:46 Twoja tyz.To Wasa robota, judzić umiecie i nic więcej. Hale to NIC! Nie dziwota, ze rzyć syroko otarto dlo takik do całowanio, hehe i wse se wołomy: pocałujcie nos w rzyć. Róbmy swoje. Poraj, jo barz juz Tobom i takimi jako Ty zdegustowano. A Witkacy som se do rade, bez Wos i bez nos. Nie potrzebuje ani Twojyj, ani mojyj, ani Gertycha argumentacji. Przestoń mnie przypiykać, ni mom juz telo zdrowio, coby Ci odscekiwać. Telo i ino telo. Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: Witkacy som se do rade, bez nos 01.06.07, 13:23 Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę! (Witkacy) Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: Witkacy som se do rade, bez nos 20.07.07, 09:53 ....i zaprasza już dzisiaj o godz. 21 na "Panopticum" według tekstów Juliana Tuwima i autorów nieznanych. Do końca wakacji będzie można obejrzeć sztuki m.in. według Witkacego, Juliana Tuwima, Alberta Camus i Zbigniewa Herberta. Jutro o godz. 19 rozpocznie się "Na przełęczy" według Stanisława Witkiewicza i Walerego Eljasza. Oba spektakle wyreżyserował Andrzej Dziuk. W niedzielę na godz. 19 zaplanowano przedstawienie "Szach Mat" według Vittorio Franceschiego w reżyserii Adrianny Jerzmanowskiej, Andrzeja Bieniasa i Krzysztofa Łakomika. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=55538714&a=55629990 Odpowiedz Link Zgłoś