Dodaj do ulubionych

..... O Witkacym....

12.12.03, 13:37
Słynna postać . A co o nim wiecie, he?
Obserwuj wątek
    • Gość: Szwager Re: ..... O Witkacym.... IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.03, 13:46
      W czarnym, bezdusznym żarze
      Spocone cielsko dusi mnie i gnębi
      Tak bóstwo nieznane mnie karze
      Za czyny świetlistych gołębi


      To go chyba nojlepiyj opisuje. Bou w jakims stopniu odzwierciedlyniym jego
      czasow ale zawsze tysz bydzie symbolym czegos co kozdego z nos aby roz w zyciu
      mynczouo.


      • Gość: Szwager Re: ......... IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.03, 13:48
        www.witkacy.zakopane.pl/teatr/witkacy.htm
    • Gość: Szwager Re: ..... O Witkacym.... IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.03, 13:54
      No i oczywiscie odniego osuawione w latach 70 i 80-ych "Narkotyki"

      Witkacy, Narkotyki

      Rozdział ksiazki poświęcony kokainie.

      Zdaje się, że chyba jednym z najgorszych świństw spomiędzy tzw. "białych
      obłędów"1, czyli narkotyków "wyższego rzędu", jest kokaina. Nie będę opisywał
      tu przyjemnych skutków tego jadu, ponieważ opis takowych znajdzie czytelnik
      niestety w powieści mojej pod tytułem Pożegnanie jesieni, która doczekała się
      z tego powodu krytyki aż w "Wiadomościach Farmaceutycznych", czym nie
      każdy, "młody" do tego, autor poszczycić się może. Niech nikt nie myśli, że
      lekceważę tu ten dział wiedzy - sam w dzieciństwie, kiedy zajmowałem się
      chemią, marzyłem o zawodzie aptekarskim i dotąd jeszcze pozostała we mnie
      utajona sympatia do przedstawicieli tego fachu. Ale tym niemniej jest w tym
      jakaś odrobina niezupełnie "tak znowu" analitycznie zrozumiałego humoru. Otóż
      w artykule drukowanym w wyżej wspomnianym organie pod tytułem Rośliny prorocze
      i nowy narkotyk roślinny, peyotl2 profesor farmakognozji Uniwersytetu
      Wileńskiego, dr Muszyński, w te odezwał się słowa: "Miast opisywać własnymi
      słowami działanie kokainy, pozwolę sobie zacytować wyjątki z jednej z
      najnowszych powieści polskich Stanisława Witkiewicza (czemu bez Ignacego? Poza
      tym muszę dodać, że w innym języku jak w polskim powieści nie pisałem) pod
      tytułem Pożegnanie jesieni - 1927. Nie jestem krytykiem literackim (chwała
      Bogu!) i nie mogę opiniować o wartości tego utworu, jeśli jednak chodzi
      (komu?) o moje wrażenia osobiste, to nazwałbym ją powieścią plugawą. Nie
      wspomniałbym również o niej, by nie wzbudzać niezdrowej ciekawości, gdyby nie
      to, że jest to jedyna znana mi powieść polska, w której odmalowane są z
      niezwykłą precyzją wrażenia kokainomana. Oto treść jednego z rozdziałów tej
      powieści: Atanazy Bazakbal bierze udział w orgii kokainowej, poprzedzonej
      orgią alkoholową, u swego przyjaciela hr. Łohoyskiego i przeżywa takie
      wrażenia..." Tu następuje trzydziestoczterowierszowy dosłowny cytat z mojej
      powieści. (Nawiasy w cytacie z prof. Muszyńskiego są moje.) Czemu prof.
      Muszyński nie zacytował jakiej powieści "zagranicznej", chociażby we własnym
      swym przekładzie - nie wiem. W każdym razie decyduje się nawet
      obudzić "niezdrową ciekawość" w czytelniku za cenę możności zacytowania mojego
      opisu wizji świata początkującego kokainisty. Gwarantuje to chyba dobroć tego
      opisu. Nie jestem farmakologiem i fizjologiem, ale zgadzam się z opinią prof.
      Muszyńskiego - opis j e s t d o b r y. Jeśli nie krępował się żadnymi
      względami w odesłaniu czytelników do mojej powieści prof. Muszyński, mogę nie
      krępować się i ja sam, tym bardziej że po opisie "sztucznego raju" tam
      zamieszczonym następuje dokładny wykaz złych skutków przebywania w tym raju, o
      którym to ustępie prof. Muszyński zapomniał, a który może odstraszyć
      niejednego od próbowania otwarcia złudnych sezamów "białego obłędu".
      Przepraszam, że babrzę się tak długo w tym problemie, ale nie wiem, czemu fakt
      skrytykowania przez prof. Muszyńskiego mojej powieści (niestety niezmiernie
      mało tego było) jest dla mnie przedmiotem dzikiej w p r o s t rozkoszy.

      A więc muszę jeszcze dodać, że początkowe wrażenia od kokainy są
      złudne i że następnie nie wypełnia ona tych obietnic, które robi. Możliwe, że
      jak twierdzą niektórzy, długie używanie jej, które w 95% kończy się paskudnymi
      męczącymi wizjami, zupełną ruiną, obłędem i samobójstwem, daje coś innego.
      Jednak nie życzę nikomu próbować tego procederu na podstawie skutków
      nałogowego kokainizmu, które obserwowałem na paru moich znajomych. Zażyć na
      próbę może człowiek wyjątkowo odporny na nałogi (do jakich, wbrew opinii,
      muszę zaliczyć siebie samego), i to człowiek, któremu to coś dać może w innych
      wymiarach, artystycznych np. Ale próbowanie tego niebezpiecznego środka dla
      zabawy uważam za wielką lekkomyślność, a ludzi, którzy użyczają go
      niepowołanym i powiedziałbym "niegodnym" tej próby, mam za szaleńców. Niestety
      człowiek zakokainowany (jak każdy zresztą nałogowiec, przypomnijmy sobie te
      ohydne "gwałcenia" na "jeszcze jedną wódeczkę", to zawzięte częstowanie
      się "papierosikami") ma skłonność do podnoszenia wszystkich na poziom
      jego "paradis artificiel". I to może popełnić ktoś, który na samą myśl tę na
      trzeźwo wzdrygać się będzie ze wstrętu i oburzenia. A jest tak dlatego, że: 1.
      pewne chwile kokainowego odurzenia są rzeczywiście bardzo przyjemne i bez
      żadnej chęci demonicznego szkodzenia komuś można chcieć mu to wątpliwe dobro
      wyświadczyć i 2. kokaina paraliżuje wszelkie ośrodki hamujące, zmuszając
      często do czynów, które nazywają się nieobyczajnymi, a którego to terminu
      używa prof. Muszyński w znaczeniu "niezwykły". Oczywiście nie dowodzi to, że
      ja byłem zgwałcony pod kokainą przez jakiegoś hrabiego - w ogóle nie tylko
      przez hrabiego, ale w ogóle, powtarzam, zgwałcony nie byłem, jako że wbrew
      opinii do homoseksualizmu mam wstręt nieprzezwyciężony. Ale przez dziwną
      intuicję opisałem tę scenę w powieści, kiedy w normalnym stanie nic w sobie
      homoseksualnego nie mający osobnik daje się uwieść człowiekowi o wrodzonej
      inwersji. Jak mi mówił potem pewien mój znajomy, znający monografię o kokainie
      Meyera, są tam cytowane realne wypadki tego rodzaju, o których nigdy nic nie
      słyszałem.

      Niebezpieczeństwo kokainy polega nie tyle na przyjemnościach,
      których dostarcza, co na nieproporcjonalnie przykrzejszej reakcji, która po
      jej używaniu następuje. Twierdzę, że ludzie, którzy stają się nałogowcami, nie
      starają się przy następnych użyciach tej ohydnej trucizny "dostąpić" znowu
      ekstazy, nieosiągalnej już zresztą w pierwotnej formie, tylko chcą za jaką
      bądź cenę usunąć gniotącą ich "glątwę". Kokaina ma zdolność stwarzania
      depresji tak realnej, że żadnym sposobem nie można sobie wytłomaczyć jej
      pochodzenia i przez to jej unieszkodliwić. Jeszcze przy "glątwie" alkoholowej
      jest to w pewnym stopniu możliwe. Można odróżnić realne nieprzyjemności, które
      znacznie się wtedy potęgują, od samego tła rozpaczy i pesymizmu ogólnego,
      który jest wynikiem ubocznych skutków nadużycia narkotyku. Z kokainą nie udaje
      się to rozróżnienie: jest się w samym centrum ohydy świata i istnienia w
      ogóle. Nic nie jest w stanie przekonać o tym nieszczęsnego "glątwiarza", że
      ostatecznie w wyjątkowych tylko wypadkach życie jest jednym wielkim pasmem
      udręczeń. Najdrobniejsze przeciwności urastają do rozmiarów
      nieprzezwyciężonych zwałów niepowodzeń, małe przykrości stają się prawdziwymi
      nieszczęściami, a cień teraźniejszości tak zohydzonej i zdeformowanej pada na
      całą przeszłość, czyniąc z niej serię potwornych pomyłek i bezsensownych
      cierpień, myśl zaś o przyszłości w tym oświetleniu, raczej zaciemnieniu, staje
      się torturą nie-do-wytrzymania. Stan jest wybitnie samobójczy.
      Odwartościowanie rzeczy, które dotąd stanowiły jedyny cel życia,
      uobrzydliwienie nawet najszlachetniejszych zajęć i rozrywek, zgangrenowanie
      samego rdzenia istoty ludzkiej - oto zwykły kompleks wrażeń składających
      kokainową "glątwę". O ile podczas trwania działania jadu, na skutek osłabienia
      wszelkich wrażeń ujemnych, wszystko wydaje się łatwym do spełnienia, a każde
      najdrobniejsze wrażenie (od sęka w ścianie począwszy do dzieł sztuki)
      przesycone jest jakąś niesamowitą doskonałością, którą w normalnym stanie
      posiadają tylko wyjątkowo udane układy artystyczne czy życiowe, o tyle potem
      następuje (i to często przy potęgowaniu dawek trucizny podczas tego samego
      okresu zatrucia) nagłe przekręcenie wszystkich wartości dodatnich na ujemne,
      tylko w niesłychanie wyolbrzymionej proporcji. Ten stan rzeczy narzuca się z
      siłą tak straszliwą, że mowy nie ma o wytłomaczeniu go sobie jako czegoś
      chwilowego - jest to prawdziwy światopogląd o takiej logice struktury, wskutek
      zaatakowania absolutnie wszystkich sfer psychiki, wszystkich uczuć i
      zainteresowań, że walka z t
      • Gość: Szwager Re: ..... O Witkacym.... IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.03, 13:56
        Ten stan rzeczy narzuca się z siłą tak straszliwą, że mowy nie ma o
        wytłomaczeniu go sobie jako czegoś chwilowego - jest to prawdziwy światopogląd
        o takiej logice struktury, wskutek zaatakowania absolutnie wszystkich sfer
        psychiki, wszystkich uczuć i zainteresowań, że walka z tym zdaje się być czymś
        nadludzkim, a wobec metafizycznej wprost konsekwencji tego gmachu ohydy
        logicznie bezsensownym. Albo wgryźć się w ziemię, albo kropnąć nową dawkę
        jadu - oto dwa jedyne możliwe wyjścia. Można ominąć je kolosalną dawką bromu
        czy czegoś podobnego i ocknąć się w stanie dalekim od pogody ducha i radości
        życia, ale w każdym razie znośnym: stanie szarej codzienności - coś jakby
        nastrój w poczekalni jakiegoś urzędu czy stacji kolejowej: czeka się
        przynajmniej na coś, a to już jest wiele. Kokainowa "glątwa" wyklucza nawet
        oczekiwanie: zasadniczym motywem stanu tego jest chęć jak najszybszego
        zakończenia potwornego nonsensu, jakim jest życie. Jeśli wyobrazimy sobie
        teraz taki stan, spotęgowany do siły ostatecznej, przypuśćmy, po kilku
        miesiącach używania towarzystwa "białej wróżki", to możemy na podstawie tych
        danych po jednorazowych zatruciach wyobrazić sobie w przybliżeniu, co się
        dzieje w duszy nałogowego kokainisty, chcącego uwolnić się od bezecnego
        przyzwyczajenia. Poza tym wyobrażeniem nie jestem w stanie podać żadnych
        danych więcej, ponieważ, jak to już wspomniałem, dwa razy tylko pozwoliłem
        sobie na eksperyment "dwudniówki" i nigdy bym więcej na to, jak i na
        jednorazowe zresztą użycie "śniegu" sobie nie pozwolił, mimo iż muszę
        skonstatować, że w rysunkach robionych pod wpływem kokainy w małych,
        dziecinnych wprost z punktu widzenia nałogowego narkomana, dawkach - i to
        zawsze w kombinacji z dużymi stosunkowo dawkami alkoholu - dokonałem pewnych
        rzeczy, których bym w normalnym stanie nie dokonał. Jeśli się jednak weźmie
        pod uwagę te szalone spustoszenia umysłowe, które wywołuje nałogowy kokainizm,
        rzecz jest niewarta po prostu funta kłaków. Chyba że ktoś uzna, że pewien
        charakter kreski w rysunku lub że pewna, nie dająca się inaczej dokonać
        deformacja twarzy ludzkiej czy harmonia barw lub układ całości jest dla niego
        czymś naprawdę najważniejszym, bez czego życie jego jest istotnie diabła
        warte. Ale myślę, że coraz mniej jest osobników, nawet między artystami,
        którzy by w ten sposób myśleli. Ja, który byłem do pewnego stopnia idealnie w
        tym kierunku predysponowanym, przezwyciężyłem ten światopogląd "artystycznego
        zatracenia się w życiu" i to powinno być ostrzeżeniem dla młodych ludzi,
        których może skusić tego gatunku "usprawiedliwianie" "białych obłędów". Lepiej
        nie wykonać pewnej ilości pewnego gatunku zdeformowanych bohomazów niż
        zatracić to, co jest w dzisiejszym człowieku jeszcze najistotniejszego, to
        jest prawidłowo funkcjonujący intelekt. Bo pod tym względem kokaina jest
        jeszcze większą złudą niż alkohol. Nie tylko nie stwarza rzeczy nowych, ale
        nawet nie wywołuje nowych wartościowych połączeń elementów w istocie znanych.
        Przeciwnie - pod pozorami objawień przedstawia naiwnie
        zachwyconemu "śmiałkowi" rzeczy dawno dokonane, a nawet pogrzebane, tylko
        odświeżone, uszminkowane, wystrojone w skombinowane stare łachmany i
        fatałaszki, udające nowe, specjalnie dla nich stworzone suknie. Bo nawet
        strojów nowych nie jest w stanie stworzyć piekielna "fee blanche". Niszcząc
        wszelką kontrolę, nie dając żadnych naprawdę nowych stanów i ujęć
        metafizycznych, zmusza tylko omamionego, aby podziwiał jako cud niebywały
        najgłupszą i najpospolitszą rzeczywistość. Nie odmawiam tu wartości jedynej
        naszej rzeczywistości świata, stworzeń, przedmiotów i nas samych. Ale chodzi o
        wybór - są przecież jakieś kryteria wartościowania w stanie normalnym. Kokaina
        odejmuje możność sądu, pojmowania różnic i zmniejsza zdolność wartościowania:
        niszczy wszelkie kryteria. Zostajemy bezbronni i naiwni jak kretyni (nie jak
        dzieci) i podziwiamy kilka godzin jakąś plamkę na obrusie jako najwyższą
        piękność świata, aby potem być rzuconymi na pastwę najstraszliwszych zwątpień
        w samą esencję Istnienia i najpiękniejszego, najwznioślejszego życia. Z daleka
        tylko słyszymy w bezsilnej wściekłości piekielny chichot "białej wróżki",
        szydzącej z nas i wabiącej nas do jeszcze dalszych orgii w jej piekielnym
        towarzystwie. Nie dać się temu - choćby za cenę porządnego otrucia bromem czy
        innym ratowniczym świństwem w tym rodzaju, nie dać się i zapomnieć na zawsze -
        a nade wszystko nie dać się skusić na ten pierwszy raz. Zbyt drogo to można
        okupić.



    • Gość: Szwager Re: ..... O Witkacym.... IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.03, 14:02
      Witkacy to malyrz, i to poza naszym slonskim Ociepkom jeszcze jedyn kerego
      naprawdy podziwiom. Sam je link do odniego obrazow:

      www.pinakoteka.zascianek.pl/Witkacy/Index.htm
      • ciupazka Re: ..... O Witkacym.... 12.12.03, 14:12
        Ani się nie obejrzałak dobrze, a tu Szwager przyjechoł z kopiatom furom o
        Witkacym , co lewdo jom zapawęzowoł, ba jako! Dzięki, niek syćka sie ucom. Hej!
        • Gość: Szwager Re: ..... O Witkacym.... IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.03, 14:54
          Ha, ale coby Witkacy i po smierci wszyskich bulwersowou, to sam mauo
          ciekawostka:

          Zakopane, 26 listopada 1994 r.

          Komunikat
          Komisji powołanej przez Ministra Kultury i Sztuki
          do spraw pochówku Stanisława Ignacego Witkiewicza


          Zgodnie z planem prac Komisji, w dniu 26.XI.94 r. przeprowadzono ekshumację
          domniemanych szczątków St.I.Witkiewicza z grobu jego matki na Starym Cmentarzu
          w Zakopanem. Trumnę przewieziono do prosektorium Szpitala Miejskiego, gdzie
          nastąpiło jej otwarcie. Członkowie Komisji – eksperci paleopatologii – prof.
          Tadeusz Dzierżykray-Rogalski, dr Mirosław Parafiniuk i dr Janusz Wdowiak –
          dokonali oględzin i pomiarów szczątków kostnych w obecności Komisji. Pobrane
          zostały próbki do badań laboratoryjnych. Następnie trumnę wraz ze szczątkami
          przewieziono na cmentarz i złożono w miejscu poprzedniego pochówku.
          Przeprowadzone badania wykazują, że szczątki kostne, przywiezione w 1988 roku
          ze wsi Jeziory na Ukrainie należą do kobiety w wieku 25–30 lat, o wzroście
          około 164 cm.
          Postanowiono, że pełny raport z przebiegu prac Komisji wraz z wnioskami
          końcowymi zostanie przedstawiony Ministrowi Kultury i Sztuki w styczniu 1995
          r.
          Komisja wyraża podziękowanie władzom miasta oraz proboszczowi parafii Świętej
          Rodziny w Zakopanem, za sprawne przeprowadzenie ekshumacji i pomoc w
          realizacji wszystkich zadań Komisji.

          Przewodniczący Komisji

          (–) Prof. dr hab.Tadeusz Polak


          • Gość: Szwager Re: ..... O Witkacym.... IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.03, 15:10
            Nasz spolny "znajomy" Pinkwart tysz troszka o tym spomino na od odniego zajcie
            (stronie):

            www.pinkwart.pl/Zakopane/artysci/witkac.htm
    • Gość: Szwager Re: ..... piykne szylynstwa.... IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.03, 15:02
      www.zwoje.com/zwoje28/text11.htm
      • ciupazka Re: ..... piykne szylynstwa.... 12.12.03, 15:12
        Fajne! Lubię czytać "Zwoje". No to no dokształcis! I dobrze, do skoły
        Szwagera cymboły!. Hej!
        Telo.Pozdr.
        • Gość: Szwager niy ino do Gorali IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.03, 15:33
          A jo je ciekawy co wy Gorale o nim(Witkacym) i o odniego dorobku powiycie.
          Sam cosik Ciupazko co niy ino Ciebie, mom nadzieja, konsek "pokilo pod
          pachoma" i cosik sie sam wiyncyj dowiymy o tym jak go widzicie.
          • Gość: Szwager Re: niy ino do Gorali IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.03, 15:34
            a tukej to je:

            Piotr Gruszczyński
            Weneckie widoki tatrzańskie
            Góralscy filozofowie - zdaniem księdza Tischnera jedyni prawdziwi filozofowie
            świata - uważają, że teatr to cień, który udaje prawdę. I oczywiście nie mylą
            się, tak przecież jest, czasami tylko zdarza się, że teatr staje się prawdą i
            wówczas jest coś naprawdę wart. Dla górali jednak teatr z natury rzeczy nie
            przedstawia większej wartości, nie ma w nim nic, co byłoby lepsze od natury.
            Co innego cepry, ci potrafią czasami całe życie teatrowi poświęcić, w
            sztuczności upatrując jego największą wartość. Oto pierwszy i najistotniejszy
            temat "Halki Spinozy": natura i sztuka, naturalne i sztuczne.

            Halka jest Spinoza, bo pochodzi z rodziny Spinozów, filozofów góralskich.
            Pochodzi też z poematu Włodzimierza Wolskiego, który stał się librettem opery
            Moniuszki. Jest więc nieszczęsną dziewczyną uwiedzioną przez panicza,
            porzuconą z dzieckiem. Halka popełnia samobójstwo, rzuca się w nurt rzeki
            niczym Ofelia, bo jest wszak największą polską operową heroiną, jest ci ona
            naszą Ofelią. Ale "Halka Spinoza" to jeszcze nie cały skomplikowany tytuł
            przedstawienia. Dalej idzie tak: "albo Opera Utracona albo żal za uciekającym
            bezpowrotnie życiem". Ileż w tym tytule melancholii, ileż dekadenckiej
            bezradności wobec nieuchronnie odpływającego świata, smutku, rozpaczy,
            nienasycenia. Autorem tej sztuki jest Jerzy Grzegorzewski, a jej głównym
            bohaterem Witkacy buszujący wśród zakopiańskich dandysek i ekscentryków.
            Witkacy pracuje nad filmem o operowych przygodach Halki i nad swoją teatralną
            teorią czystej formy. Mamy więc już na scenie Witkacego (nie wiadomo zresztą
            do końca, czy to na pewno on, istnieje podejrzenie, że to jego sobowtór Vignac
            Stacy), towarzyszy zakopiańskich zabaw i debat Witkacego, kobiety jego życia,
            całe to zblazowane towarzystwo, mamy ekipę filmową, aktorów filmowej opery i
            Halkę, tę prawdziwą, góralską. Jakby tego było mało, są jeszcze postaci ze
            sztuk Witkacego i cytaty z nich, postać z Wyspiańskiego, cytat ze Słowackiego
            (inwokacja do Szekspira), ale przede wszystkim jest chór górali posiadający aż
            dwóch genialnych przewodników w osobach Jerzego Radziwiłowicza i Zbigniewa
            Zamachowskiego. Górale wyszli spod ręki Tischnera, są jego niezmordowanymi
            filozofami. A na balkonach snują się dancingowe duchy dawnych lepszych czasów,
            podśpiewując pod nosem nieprzyzwoite językowe wynalazki Witkacego. Oto pełnia
            zakopiańskiego panoptikum, dwie równoległe współczesności: Witkacego i nasza.

            Od początku scena jest pusta, otwarta. Na proscenium (powiększonym o pierwsze
            rzędy foteli) leżaki i stare narty, widok jak na Gubałówce, dalej z lewej
            białe ekrany i w tle wielki ekran, po którym płyną obłoki. Z prawej odwrócona
            tyłem jakaś dekoracja teatralna (chyba kawałek z "Nocy listopadowej"),
            szczerząca do widzów zęby swojej konstrukcji, i panorama Tatr. Panorama Tatr
            dość szczególnej natury. Tworzą ją bowiem czarne profile gondoli. Te Tatry
            jakieś trumienne, weneckie. Odsyłają do miejsca odwiecznego schyłku,
            odwiecznej dekadencji, światowego centrum melancholii. (Jeszcze inaczej
            wyglądają panoramy Tatr zamieszczone w programie do przedstawienia. Tu Szkice
            zakopiańskie to fragmenty wykresów EKG, z których poziom wzruszenia mógłby
            odczytać tylko kardiolog, podobnie jak z widniejącego pod wykresami podpisu
            Grzegorzewskiego, do złudzenia przypominającego elektrokardiogram.) Potem
            pojawi się jeszcze kilka teatralnych maszyn Grzegorzewskiego: wielki
            maglopowóz (z którego kręcąc kołem zamachowym można wydobywać dźwięki "Halki"
            płynące ze starej trzeszczącej płyty), tramwajowy pantograf podłączający teatr
            do kosmicznej energii i przedziwnie patetyczny sarkofag wykonany ze starej
            przyczepy do motocykla. Na środku sceny pojawią się szyny dla wózka wożącego
            kamerę i rozpędzonych realizatorów filmowych. Będzie też rodzimego chowu
            Titanic z rzewnie brzmiącą syreną, którym operowo-filmowe towarzystwo odpłynie
            z Zakopanego do Oklahomy.

            Zapytać górala, co to jest czysta forma, to jak pytać Pannę Młodą z "Wesela" o
            to, gdzie leży Polska. Wobec prostej mądrości i prostoty góralskiej sztuki
            teorie Witkacego stają się niepojęte, zapętlają się same w sobie jak
            trajektoria szyn, po których Witkacy puszcza swoją kamerę. Jego film o Halce
            jeszcze trudniej wyobrazić sobie niż przedstawienie w teatrze czystej formy.
            Ubrani w kostiumy rodem chyba z "Nowego Wyzwolenia", operowi artyści
            zaangażowani do filmu po wielekroć biegiem przemierzają scenę z zaciętymi
            minami, być może wiedząc już, że film polega na późniejszym montażu, a nie na
            tym, co się gra. Nic z tego nie wynika i wyniknąć nie może. Witkacego miota po
            scenie nienasycenie, gonitwa myśli. Górale zaś kierują się w życiu
            wzruszeniem, którym Witkacy gardzi. Czysta forma ma być efektem pracy rozumu,
            artystycznego wyrachowania. Opera jest głupia, ale wzruszająca. A co zrobić ze
            sztuką górali, która obnaża całą bezradność usiłowań Witkacego? Jest w "Halce
            Spinozie" scena nadzwyczajnej teatralnej urody, jedna z tych, których nie da
            się zapomnieć nigdy w życiu, scena góralska. Zamachowski staje pośrodku sceny
            i palcami strojąc powietrzne struny wydobywa dźwięki z odległych kontrabasów.
            Gdy już uczyni muzykę sobie posłuszną, układa ją na znaną odwieczną melodię, a
            potem czysto, z pełnej piersi wyśpiewuje pieśń o Krywaniu. Oto wielki triumf
            wzruszenia nad zimną jak ryba czystą formą.

            Spotkania operowych maskot Witkacego z góralami są komiczne. Podobnie jak
            operowe rozstanie, pożegnanie operowców odpływających transatlantykiem. Tu
            sztuczność osiąga wymiar doskonały, taki, jak udało się zbudować Felliniemu w
            genialnym "A statek płynie", będącym także operą utraconą i żalem za
            uciekającym bezpowrotnie życiem. Ale dojdzie też do spotkania tragicznego. Na
            scenie pojawia się tapczan (dlaczego groteskowy tapczan, a nie patetyczna
            gondola?) ze złożonym na niej ciałem Halki. Witkacy siada obok martwej
            kobiety, układa na niej kamyki. Może próbuje egzorcyzmować śmierć formą?
            Próbuje się ochronić przed nieteatralną nieodwracalnością śmierci. Ale to się
            nie uda, śmierć kruszy wątłą konstrukcję czystej formy, żywioł niszczy
            koncept. Czy samobójstwo Halki w "Halce Spinozie" jest ofiarą?

            A jeśli tak, to na jakim ołtarzu złożoną? Jedna z prześladujących Witkacego
            dandysek mówi: "Czuję nudę tak potworną, jakby cała ludzkość szczęśliwa leżała
            mi na piersiach". Cała ludzkość szczęśliwa dla dandysek i dla Witkacego
            oznacza nudę. Zadowolenie z życia jest stagnacją, bezruchem, nudą, nasyceniem.
            Tylko nienasycenie jest stanem twórczym. Górale uważają inaczej, dla nich
            nienasycenie nie ma nic wspólnego ze szczęściem czy twórczością. Grzegorzewski
            w swoim spektaklu zdaje się opowiadać po stronie górali. Jakby przestawał
            wadzić się ze światem. Z drugiej strony jednak nie jest w stanie uwolnić się
            od teatru, świata, w którym człowiek "staje się obrazkiem samego siebie" i w
            którym mogą przyśnić się cztery sny naraz. Te dwa światy nie dadzą się
            pogodzić, przynajmniej w teatrze Grzegorzewskiego, który nieustannie się
            dekonstruuje. Nie można tu już wrócić do "wystawiania sztuk", nie można wrócić
            do Szekspira:

            Szekspirze! duchu! zbudowałeś górę
            Większą od góry, którą Bóg postawił.
            Grzegorzewski po raz kolejny stawia pytanie o rolę artysty i granice sztuki.
            Tym razem jednak zaczyna przechodzić na stronę zwolenników natury i prostych
            wzruszeń, trzyma z góralskimi filozofami. Czy to rozdarcie między naturalnym i
            sztucznym jest znakiem tragicznym w twórczości Grzegorzewskiego?

            Piękne przedstawienie Grzegorzewskiego można z pewnością interpretować na
            wiele sposobów. Reżyser nie ogranicza swobody widza, daje formę otwartą,
            strukturę nieprzewidywalną. Nasyca przestrzeń spektaklu znaczeniami, ale unika
            wyznaczania torów, którymi miałaby podążać myśl widza. Tworzy nowoczesny teatr
            wolnej dyskusji, swobodnego myśleni
            • Gość: Szwager Re: niy ino do Gorali IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.03, 15:35
              Piękne przedstawienie Grzegorzewskiego można z pewnością interpretować na
              wiele sposobów. Reżyser nie ogranicza swobody widza, daje formę otwartą,
              strukturę nieprzewidywalną. Nasyca przestrzeń spektaklu znaczeniami, ale unika
              wyznaczania torów, którymi miałaby podążać myśl widza. Tworzy nowoczesny teatr
              wolnej dyskusji, swobodnego myślenia. Za to chyba cenię Grzegorzewskiego
              najbardziej, za przywracanie swobody myślenia w teatrze i za te weneckie
              widoki tatrzańskie.

              Jerzy Grzegorzewski, "Halka Spinoza albo Opera Utracona albo żal za
              uciekającym bezpowrotnie życiem" według S. I. Witkiewicza, księdza Józefa
              Tischnera i Włodzimierza Wolskiego. Scenariusz i reżyseria Jerzy
              Grzegorzewski, scenografia i kostiumy Barbara Hanicka, muzyka Stanisław
              Moniuszko i Stanisław Radwan. Premiera w Teatrze Narodowym w Warszawie 27
              września 1998.


              • Gość: ola-f No proszę - tego nie wiedziałam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.03, 17:12
                www.nil.finn.pl/xml/oil/oil56/gazeta/numery/n2003/n200301/n20030104
                A wy?
                • ciupazka Re: No proszę - tego nie wiedziałam 12.12.03, 17:28
                  Podoba mi się to zdanie:Niech mężowie niepalący gnębią (do tortur włącznie)
                  żony, które palą, a żony niech zatruwają (jak to one tylko podobno umieją) w
                  maksymalny sposób życia mężów, aż póki wszyscy nie rzucą do diabła wstrętnego
                  nałogu. Niech przyjaciele podniecają się wzajemnie w szlachetnym NP.
                  (niepalenie, przyp. Autora), tak mało u nas niestety rozpowszechnionym".
                  Witkacy.

                  Skąd ja to znam? Z autopsji... nie palilam mój wybranek palił, żeby go
                  odzwyczaić robiłam mu "na złość" i co? O ironio, sama zaczęłam palić ku
                  jego radosci, hehe, ale potem rzuciłam argumentując sama sobie kto tu u licha
                  pan??? Obrzydliwy nałóg i swoiata narkomania (uzależnienie).
                  • Gość: Szwager Znyncanie sie nad Ciupazkom IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.03, 21:16
                    To mosz ino dwa wynscia, abo przestoniesz kurzyc, abo kerys Cie bydzie musiou
                    potorturowc. No chyba ze wyczimauas i dalyj niy kurzysz.

                    ps

                    ino jak co to niybier sie za te kurzynie nazod!!!, hehe
                    • ciupazka Re: Znyncanie sie nad Ciupazkom 12.12.03, 21:27
                      Cha, cha, cha, Szwager! marze o tym cobyś sie nade mnom znęcoł, hehe....
                      Aleś mnie rozbawił! A jak Ty to robis to torturowanie he? Hehe..., nic z
                      tego , bo jo juz nie kurze 27 rocków ino... I co? Fciołbyś, hehe. Ty i tak
                      sie nade mnom cały cos znęcos na swój sposób. Syćka przecie widzom,
                      hehe. Mom nadzieje, ze kie mnie uwidzis, tak jak Hanys, to przestaniys,
                      hehe. Hej!
                      • Gość: Szwager Re: Znyncanie sie nad Ciupazkom IP: *.dip.t-dialin.net 13.12.03, 06:17
                        Niyma co, szpas przeca musi byc i tela, ale jak Ty mie uwidzisz to na zicher
                        uciykniesz aze na Giewont.
                        Moja mi tysz zawsze godo "niy znyncej sie juz tak na dymnom!", hehe.
                    • Gość: sonia Re: Znyncanie sie nad Ciupazkom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 13:38
                      na podstawie Niemytych Dusz i Narkotyków jest w naszym zakopiańskim Teatrze
                      piękne przedstawienie pt. Appendix, nie uwierzycie jak aktualne pozostają słowa
                      Witkacego o polityce, naszym charakterze narodowym i przywarach. Zobaczcie
                      koniecznie.
    • Gość: Szwager Filozofia Witkacego / Co na to Milosz/tekst trudny IP: *.dip.t-dialin.net 13.12.03, 06:40
      www.witkacy.art.pl/czm.htm
      • ciupazka Re: Filozofia Witkacego / Co na to Milosz/tekst t 13.12.03, 11:07
        Ciekawy tekst, ciekawe spojrzenie Miłosza na byt i filozofię Witkacego.
        Ale cosik mi sie zdaje, abo mi sie ino widzi, ze śzwager tyz suko sensu
        swojego zywobycio tu i teroz i choćka. Nei dobrze, że mos stropiynie i
        zgryzturbacyje i ze sie ś niom z nami dzielis. I to jest fajne! Głowicka
        odpocyna i zaś pracuje, ba nadaje roboty nom... jakby jyj jesce mało było,
        haj! Dziękuje, dziękuje, bardziyj przyziymne rzecy na mnie cekajom...
        niestety. Hej!
        • Gość: Szwager Re: Filozofia Witkacego / Co na to Milosz/tekst t IP: *.dip.t-dialin.net 14.12.03, 06:35
          Jo moj syns zywobycio znod we familii i fro zech z tego je naprowdy.
          A co do Witkacego to odniego couki zyciorys tysz je ciekawy. Do szkouy "za
          bajtla" niy uaziou ino go mama szkoloua podobno. Rozbestwiony ale tysz niybou,
          ino miou caukym inksze spojzynie na swiat jak inksze. Zastanawiauo mie zawsze
          eli niybou wyobcowany i skisz tego ciyrpiou - tworzou - sie zabiou? Chociosz
          odniego smierc boua logiczno znajonc jego poglondy i filozofia zycia. Ciekawe
          jaki wpuyw miaua by na niego familia(?)
      • ciupazka Re: Filozofia Witkacego / Co na to Milosz/tekst t 29.07.04, 00:20
        Gość portalu: Szwager napisał(a):

        > www.witkacy.art.pl/czm.htm

        i up!
    • Gość: Szwager Re: ..... O Witkacym.... IP: *.dip.t-dialin.net 14.12.03, 06:45
      www.pmedia.info/showkultura.php?wid=112
    • Gość: Szwager Re: ..... O Witkacym.... IP: *.dip.t-dialin.net 15.12.03, 06:30
      A sam jeszcze jedna ciekawo zajta poswiyncono witkacymu:

      www.gad.gower.pl/witkacy/index1.html
      • ciupazka Re: ..... O Witkacym.... 27.12.03, 13:43
        ZAPRASZAMY!!!

        dzis.dziennik.krakow.pl/?2003/12.27/Podhale/0201/0201.html
        • ciupazka Re: ..... O Witkacym.... 28.12.03, 20:29
          aktualizacja - up!
          • Gość: Ciupazka Re: ..repertuar na kwiecień - maj... IP: *.it-net.pl 13.04.04, 11:47
            Zapraszamy do teatru Witkacego w Zakopanem w kwietniu i maju - repertuar:


            www.witkacy.zakopane.pl/teatr/repert.htm
            • Gość: Ciupazka Re:..repertuar na kwiecień -"Camerata Vivaldi." IP: *.it-net.pl 17.04.04, 10:38
              Kameralny koncert. Vivaldi w Witkacym

              Dzisiaj w Teatrze Witkacego w Zakopanem o godz. 18 odbędzie się Wielkanocny
              Koncert organizowany przez Stowarzyszenie Zakopiańczyków. Wystąpi Europejski
              Zespół Kameralny "Camerata Vivaldi".

              W programie znajdą się utwory Antonia Vivaldiego - "Wiosna" z "Czterech pór
              roku" i Koncert wiolonczelowy h-moll, Georga Telemanna - "Koncert polski" i
              Koncert D-dur na trąbkę, skrzypce i orkiestrę oraz Henrego Purcella -
              Suita "The virtuous wife".

              Zespół do Zakopanego przyjeżdża po koncertach w Krakowie na Wawelu, gdzie
              przebywał na zaproszenie Filharmonii Krakowskiej. Jest to ich pierwsze tournée
              w Polsce. "Camerata Vivaldi" powstał w 1999 roku, a w jego skład wchodzą muzycy
              różnych narodowości (Niemcy, Rumuni, Polacy, Francuzi, Serbowie, Szwajcarzy).
              Trzon zespołu stanowią instrumenty smyczkowe, jest też - bardzo ważny dla
              muzyki barokowej - klawesyn. W Zakopanem wystąpią: Gheorghe Buddrus - trąbka,
              Monika Grabowska - skrzypce solo, Violetta Szopa - Tomczyk - skrzypce, Rafał
              Daszkiewicz - altówka, Nejbojsa Bugarski - wiolonczela, Aleksander Gabryś -
              kontrabas, Romano Giefer - klawesyn.
              ZAPRASZAMY!!!
              • ciupazka Re:..O Witkacyn nigdy dość...i temu... 05.07.04, 11:33
                ... do góry, może zainteresują sie tym wychowawcy na wakacjach i młodzież.

                Coś o Witkacyn nie zaszkodzi poczytać, a i obejrzeć galerie. Hej! Pytomy
                piyknie! Syćko dlo Wos!A mozecie tu i co napisać, ba jako!
                Telo.Pozdr.
                • ciupazka Re:65 rocznica śmierci St. Ignacego WITKIEWICZA. 17.09.04, 08:58
                  Jutro, 18 września przypada 65. rocznica śmierci Stanisława Ignacego
                  Witkiewicza - malarza, dramaturga, pisarza, filozofa i teoretyka sztuki, za
                  życia niedocenianego.
                  Witkacy, za życia niedoceniany, dopiero po latach osiągnął rangę jednego z
                  największych polskich twórców XX w. W latach 70. ubiegłego wieku jego twórczość
                  i barwna biografia zaczęły podbijać świat. Przekłady jego dramatów i powieści
                  ukazały się w kilkudziesięciu krajach. Na całym niemal świecie odbyło się
                  kilkaset premier sztuk Witkacego.

                  Do najbardziej znanych dramatów Witkacego należą "Matka", "Szewcy" i "W małym
                  dworku". Witkacy jest także autorem powieści "622 upadki Bunga, czyli
                  Demoniczna kobieta", "Pożegnanie jesieni", "Nienasycenie" i niedokończonej -
                  "Jedyne wyjście".

                  W malarstwie, które tworzył głównie w oparciu o stworzoną przez siebie teorię
                  tzw. Czystej Formy, Witkacy ceniony jest głównie jako twórca kompozycji
                  fantastycznych, a w rysunku jako wybitny portrecista.

                  ZAPRASZAMY !!!

                  W rocznicę śmierci Witkacego aktorzy zakopiańskiego teatru jego imienia zagrają
                  znane już publiczności przedstawienie na podstawie tekstów ich
                  patrona "Appendix".

                  W tym dniu spektakl będzie wzbogacony o mało znane wiersze Witkacego.
                  W sobotę w kawiarni teatru nastąpi też finał wakacyjnej akcji czytania przez
                  aktorów powieści Witkiewicza "Pożegnanie jesieni" i odbędzie się specjalny
                  wieczór artystyczny.

                  Witkacy, za życia niedoceniany, dopiero po latach osiągnął rangę jednego z
                  największych polskich twórców XX w. W latach 70. ubiegłego wieku jego twórczość
                  i barwna biografia. Zapraszamy Gości Zakopanego do Teatru Witkacego!

                  • jothakam Re:65 rocznica śmierci St. Ignacego WITKIEWICZA 17.09.04, 09:37
                    w pierwszych słowach mego listu przywitam się ładnie.
                    tatrom się kłaniam
                    i wszystkim, którzy forum zakopiańskie tworzą.
                    na razie czytam, a niebawem pewnie znów sie odezwę.

                    tymczasem dwa słowa o witkacym;
                    zapadł mi w pamięć wpis w księdze pamiątkowej jednej z wystaw zdzisława
                    beksińskiego, gdzie ktoś podsumował prezentowane prace:
                    "certainly the best painter since witkacy"

                    pozdrawiam, jot
                    • ciupazka Re:65 rocznica śmierci St. Ignacego WITKIEWICZA 17.09.04, 09:53
                      Za pozdrowiynio piyknie dziękujymy i zaprosomy do Teatru Witkacego!


                      www.witkacy.zakopane.pl/teatr/repert.htm
                      • jothakam Re:65 rocznica śmierci St. Ignacego WITKIEWICZA 17.09.04, 10:04
                        za zaproszenie dziękuję, mam nadzieję, że niebawem
                        będę mógł skorzystać.

                        z ceperskim pozdrowieniem
                        jot
                        • ciupazka Re:65 rocznica śmierci St. Ignacego WITKIEWICZA 17.09.04, 11:37
                          Stanisław Ignacy Witkiewcz, Bruno Schulz i Witold Gombrowicz - to bohaterowie
                          francuskiej wystawy poświęconej polskiej kulturze. 10 września otwarta ona
                          zostanie w Musee des Beaux-Arts w Nancy.

                          Wystawa ma pokazać dzieło artystyczne, literackie i filozoficzne trzech
                          wybitnych Polaków okresu międzywojennego. Na ekspozycję złożą się obrazy i
                          fotografie Witkacego, rysunki Schulza, a także prace Kantora uznawanego za
                          dziedzica Trzech Muszkieterów.
                          Wystawa będzie tym ciekawsza, że analizy polskiej kultury dokona współczesny
                          krytyk francuski. Inicjatorem wystawy jest profesor Jean-Pierre Salgas. Polskim
                          partnerem ekspozycji jest Muzeum Narodowe w Krakowie
                          Piyknie!! Rok W.Gombrowicza, 65 rocznica śmierci St.I. Witkiewicza no i
                          Bruno Schulz zasłuzyli se syćka na to!
                  • laband Re:65 rocznica śmierci St. Ignacego WITKIEWICZA 17.09.04, 13:35
                    no to se dzisiej za duszyczka tego karlusa jednego kropna

                    Pyrsk!
                    • ciupazka Re:65 rocznica śmierci St. Ignacego WITKIEWICZA 17.09.04, 14:48
                      A jo z Tobom! Niek mu ziymecka lekućkom bedzie! Hej!
                      • laband Re:65 rocznica śmierci St. Ignacego WITKIEWICZA 17.09.04, 15:49
                        prawie cyckom moje ulubione Glen Grant ze listkym melisy miyntowyj i pudrym-
                        cukrym no i kostkom lodu - Twoje zdrowie tera Ciupazko!
                        • ciupazka Re:65 rocznica śmierci St. Ignacego WITKIEWICZA 17.09.04, 19:19
                          Musiołeś przecie moje zdrowie wypić, bo Witkacemu pomogło by jak umarłemu
                          kadzidło, hale, nie dom rady teroz bo jade jesce tu i tam. Dzięki. Hej!
    • jothakam Re: ..... O Witkacym.... 20.09.04, 11:04
      w sobotę obejrzałem francuski film dokumentalny
      o witkacym "portrety" (lata 80-te)
      częściowo kręcony w zakopanem.
      a telewizja pokazała "niepodległość trójkątów"
      z doskonałymi rolami holoubka i bończaka.
      ładnie się zachowali przy rocznicy!
      • ciupazka Re: ..... O Witkacym.... 20.09.04, 12:22
        Trza było dać cynk o tym filmie, nie zarejestrowałak. Casami dobrze uculić,
        nei co, nie pogodom na tyn temat. A ze wypodało sie zachować, nie dziwota,
        haj.Hej!
        Telo.Pozdr.
        • ciupazka Re: ..... O Witkacym.... 25.11.04, 11:45
          Wystawa w muzeum "Pożegnanie jesieni z Witkacym"

          Rękopisy Stanisława Ignacego Witkiewicza, jego obrazy i reprodukcje fotografii
          można od środy oglądać w stołecznym Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza na
          wystawie "Pożegnanie jesieni z Witkacym".

          Ekspozycja obejmuje m.in. listy Witkacego, maszynopis sztuki "Nadobnisie i
          koczkodany, czyli zielona pigułka. Komedia z trupami w 2 aktach i 3 odsłonach",
          egzemplarz pierwszego wydania powieści "Pożegnanie jesieni", a także fragmenty
          studium społeczno-obyczajowego "Niemyte dusze". Prezentowane są też zdjęcia i
          obrazy Witkiewicza.

          1 grudnia w Muzeum Literatury odbędzie się wieczór literacki poświęcony
          Witkacemu, podczas którego fragmenty prozy i listów artysty będzie czytał aktor
          Krzysztof Wakuliński.
          Wystawę można zwiedzać do 5 grudnia.

          Miłośnicy twórczości Stanisława Ignacego Witkiewicza mogą także oglądać jego
          dzieła w warszawskiej Zachęcie na wystawie "Warszawa - Moskwa/Moskwa - Warszawa
          1900-2000", prezentującej polsko-rosyjskie stosunki artystyczne.(PAP)
          • ciupazka Re: ..... O Witkacym.... 31.12.04, 13:21
            Zapraszamy do teatru Witkacego w Sylwestra!
            • ciupazka Re: ..... O Witkacym....20 lat Teatru Witkacego 28.01.05, 12:21
              w ZAKOPANEM ... ZAPRASZAMY SZANOWNYCH GOŚCI !!!

              Koncert Tomasza Stańki, promocja książki "W metafizycznej dziurze", występy
              awangardowych zespołów muzyczno-teatralnych "Von Zeit" i "Biuro Podróży" -
              wyjątkowo hucznie zapowiadają się tegoroczne urodziny Teatru im. St. I.
              Witkiewicza w Zakopanem. Nic dziwnego, w końcu są to okrągłe, dwudzieste
              urodziny.


              Tradycyjnie zakopiański teatr obchodzi urodziny wspólne ze swoim patronem.
              Stanisław Ignacy Witkiewicz skończyłby w tym roku 120 lat.

              Tym razem świętować będzie w dniach 24-26 lutego. Mottem urodzin, które
              odbywają się pod patronatem "Dziennika Polskiego", są słowa Witkacego: "Ale
              czymże jest życie, nie przeżyte na ostrzu wbijającym się w nieznane, na
              szczycie szaleństwa czy mądrości?".

              Pierwszego dnia w Galerii Władysława Hasiora odbędzie się wernisaż wystawy prac
              podarowanych teatrowi "I tak oto minęło dwadzieścia lat....", a później na
              Scenę Atanazego Bazakbala, czyli do teatralnej kawiarni zaprosi Barbara Gawdzik-
              Brzozowska, która otworzy swoją wystawę "Rysunek i grafika".
              Wieczorem zespół teatru zaprezentuje "Dżumę" Alberta Camusa (Scena Witkacego)
              oraz "Szach mat" Vittorio Franceschiego (Scena A. Bazakbala).

              O północy przyjdzie czas na niespodziankę, przygotowaną przez gości teatru - w
              foyer Sceny Witkacego projekt "Witkacy spotyka hrabiego von Zeit" zaprezentuje
              zespół "Von Zeit" Romana Puchowskiego. To niezależny zespół muzyczno-filmowy z
              Tczewa, harmonijnie łączący tradycję i awangardę. Pierwszy urodzinowy dzień (a
              w zasadzie noc) zakończy pokaz filmów o Witkacym w teatralnej kawiarni.

              Piątkowy urodzinowy wieczór rozpocznie się spektaklem "Carmen Funebre",
              zaprezentowanym w plenerze przez eksperymentalny Teatr "Biuro Podróży" z
              Poznania (godz. 18). Inspiracją do tego przestawienia były nasilające się
              konflikty etniczne, wybuchy nacjonalizmu i wojna w Bośni. Później na Scenie
              Witkacego będzie można zobaczyć "Panopticum" według Juliana Tuwima (Scena
              Witkacego) i wernisaż prac przyjaciela zakopiańskiego teatru, zmarłego w
              zeszłym roku Jerzego Dudy-Gracza (Scena Witkacego). Jednym z najważniejszych
              wydarzeń urodzinowych będzie promocja książki "W metafizycznej dziurze. Teatr
              Witkacego w Zakopanem", autorstwa Barbary Świąder. Dziennikarka z Gdańska
              zebrała wypowiedzi zespołu Teatru, stwarzając piękny album rodzinny, okraszony
              zdjęciami ze spektakli, kalendarium i wieloma ciekawostkami. Noc upłynie pod
              znakiem koncertu muzyki Jerzego Chruścińskiego oraz koncert krakowskiego
              zespołu "Max Klezmer Band" (Scena A. Bazkabala), udanie łączącego muzykę
              klezmerską z jazzem i współpracującego gościnnie z Teatrem Witkacego.

              Trzeci, ostatni urodzinowy wieczór rozpoczną posiady "Metafizyka u Witkacego",
              prowadzone przez Lecha Sokoła, Janusza Deglera i Monikę Milewską w Kawiarni
              Teatru. Po nich teatr zaprasza gości na Scenę Witkacego, na swoją najnowszą
              premierę - "Bal w operze" Juliana Tuwima, tradycyjny Tort Urodzinowy i koncert
              Tomasza Stańki, jednego z najwybitniejszych na świecie trębaczy jazzowych,
              kompozytora muzyki do spektaklu "Caligula". Jeszcze przed północą będzie okazja
              zobaczyć niespodziankę pod tytułem "Stojący", przygotowaną przez aktorów teatru
              Dorotę Ficoń i Krzysztofa Wnuka (Scena A. Bazakbala), a już po północy
              potańczyć w gorących, latynoskich rytmach przy muzyce zespołu "Son de Cuba"
              (Scena Witkacego), specjalizującego się w interpretacji bogatej, popularnej
              muzyki kubańskiej, tropikalnej oraz karaibskiej. Zespół gra tradycyjną muzykę
              Son, która wyśmienicie nadaje się do zabawy, a tworzą go profesjonalni muzycy
              latynoscy, działający od wielu lat. (KOV

              CENY BILETÓW:

              Ceny biletów na poszczególne dni: I dzień - 100 zł, II dzień - 100 zł, III
              dzień - 150 zł.

              Uwaga! Bilety można rezerwować telefonicznie w Kasie Teatru (nr tel. 200 06 61)
              od 1 lutego, w godz. 9-14 (poza niedzielą).
              ZAPRASZAMY.



              • ciupazka Re: ..... O Witkacym....20 lat Teatru Witkacego 22.02.05, 08:55
                To dzisiok!!! Zaprosajom na: "Szat mat- kuku na móniu"

                Teatrowi Witkacego i jego pracownikom, artystom z tyj piyknyj okazyji
                życymy następnych dwudziestoleci takik, jako były, a moze lepsyk!!!

                Telo.Pozdr.
                • ciupazka Re: ....125 urodziny St.I.Witkiewicza 24.02.05, 23:09
                  24 lutego 125 lat temu urodził się St.I. WITKIEWICZ



                  pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Ignacy_Witkiewicz
                  • ciupazka Re: ....120 urodziny St.I.Witkiewicza 25.02.05, 08:08
                    ciupazka napisała:

                    > 24 lutego 125 lat temu urodził się St.I. WITKIEWICZ
                    >
                    >
                    >
                    > pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Ignacy_Witkiewicz

                    poprawka literówki w tytule postu, ma być: "120 urodziny St.I. Witkiewicza"
                    pardon!
                    • ciupazka Re: ....120 urodziny St.I.Witkiewicza 09.04.05, 01:39
                      Piosenka o Witkacym J.Kaczmarskiego:


                      www.poema.art.pl/site/itm_3162.html
                      • ciupazka Re: ..O Witkacym... 05.06.05, 20:36
                        Ku wiyrchowi...posukałak o tyj jego babie i nasłak:

                        www.pinkwart.pl/Zakopane/artysci/witkac.htm

                        A wie fto o niyj co więcej?
                        • Gość: c_n Re: ..O Witkacym... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.05, 22:09
                          O Jadwidze Unrug, zonie Witkacego:

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=24776104&a=24804260
                          • Gość: Ciupazka Re: ..O Witkacym... IP: *.it-net.pl 31.07.05, 19:05
                            Edukujymy! Dzięki.
                            • ciupazka Re: ..O Witkacym... Teatr Witkacego na bieząco 21.09.05, 12:45
                              Program bieżący:


                              www.witkacy.zakopane.pl/teatr/repert.htm

                              ZAPRASZAMY !!!
                              • Gość: Ciupazka Re: ..O Witkacym... kulisy pogrzebu...komedyja IP: *.it-net.pl 26.10.05, 08:43
                                Komedyja pomyłek i pusty śmiech Witkacego....:


                                www.turystyka.ezakopane.pl/kulisy_witkacego.html
                              • ciupazka Re: ..O Witkacym... Teatr Witkacego na bieząco 24.12.05, 12:09
                                Zaprasza miłych Gości:

                                www.witkacy.zakopane.pl/teatr/repert.htm
                                • ciupazka Re: ..O Witkacym... Witkacy w "Kolibie" 28.12.05, 08:20
                                  Witkacy w "Kolibie" zaproszenie

                                  W najbliższy czwartek 29 grudnia w Muzeum Stylu Zakopiańskiego "Koliba" przy
                                  ul. Kościeliskiej 18 w Zakopanem odbędzie się wernisaż wystawy "Portretów,
                                  pejzaży i rysunków Stanisława Ignacego Witkiewicza (1885-1939)". Otwarcie
                                  wystawy uświetnią aktorzy Teatru "Witkacego".

                                  Na wernisaż na godz. 12.30 zaprasza marszałek województwa małopolskiego Janusz
                                  Sepioł i dyrektor Muzeum Tatrzańskiego Teresa Jabłońska. Kolekcja prac
                                  Witkacego obejmuje 18 portretów pastelowych z lat 1920 - 1935, dwa pejzaże
                                  olejne z 1905 r. i 4 rysunki z lat 1929-1933. Zakupiono ją z funduszy Urzędu
                                  Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego i Ministerstwa Kultury na przełomie
                                  października i listopada br. - Stworzenie reprezentatywnej kolekcji twórczości
                                  plastycznej tego artysty, który z niewielkimi przerwami spędził w Zakopanem
                                  całe swoje życie, pozostaje jednym z priorytetów rozwojowych działu sztuki
                                  Muzeum Tatrzańskiego - zaznaczają organizatorzy wystawy.

                                  Wśród zakupionych portretów tylko jeden, portret Józefa Diehla, nosi datę
                                  (19.12.1920) sprzed powołania do życia witkacowskiej Firmy Portretowej.
                                  Wszystkie pozostałe prace, które wzbogacą zbiory Muzeum Tatrzańskiego, powstały
                                  już w okresie swoistej prowokacji artystycznej i zabawy psychologicznej, jaką
                                  była produkcja portretowa prowadzona przez Witkacego w ramach
                                  skodyfikowanej "pseudokapitalistycznej" Firmy.

                                  Przedsiębiorstwo to jawnie nastawione było na dostarczanie artyście pieniędzy.
                                  Jednocześnie trafiało w niesłabnące zapotrzebowanie na posiadanie portretu
                                  wśród reprezentantów sfer polskiej burżuazji i inteligencji. Jednocześnie
                                  artysta wykonywał bezinteresownie wiele portretów dla przyjaciół. - Często
                                  pozowali mu w trakcie tzw. orgii, czyli sesji malarskich z użyciem narkotyków.
                                  Te ostatnie, stanowiące "swoisty rezerwat dla uprawiania sztuki istotnej"
                                  nazywane bywają potocznie portretami psychologicznymi. Często są oznaczane jako
                                  bezcenny typ "C" i przeważają w zakupionym zespole - zaznaczają w Muzeum
                                  Tatrzańskim. (RAV) Dz.P.
                      • Gość: sonia Re: ....120 urodziny St.I.Witkiewicza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 13:44
                        pięknie ją wykonywał Gintrowski. Mówi ona wiele o charakterze i fobiach tego
                        niezwykłego filozofa -Witkacego.
                      • Gość: poraj Re: ....120 urodziny St.I.Witkiewicza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.06, 21:38
                        Tu się urodził:
                        fotoforum.gazeta.pl/72,2,746,46443606,50736742.html
                • Gość: Ciupazka Re: ..... O Witkacym....21 lat Teatru Witkacego IP: *.it-net.pl 21.02.06, 12:11
                  A biletów wstępu na uroczystści brak....
                  • ciupazka Re: ..... O Witkacym....21 lat Teatru Witkacego 28.04.06, 10:09
                    Fotorelacja z tyj uroczystości:

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=15879893&a=37985301
                    • Gość: Ciupazka Re: ..... O Witkacym.... IP: *.it-net.pl 27.07.06, 23:15
                      Jeszcze jedna stronka o nim:

                      www.turystyka.ezakopane.pl/ignacy_witkiewicz.html
                      i o Teatrze Witkacego:

                      www.turystyka.ezakopane.pl/teatr_witkacego.html
                      • Gość: Ciupazka Re: . O Witkacym...o jego pogrzebie komedia?!. IP: *.it-net.pl 27.07.06, 23:21
                        Komedia (?) POMYŁEK, CZYLI KULISY POGRZEBU WITKACEGO :

                        www.turystyka.ezakopane.pl/kulisy_witkacego.html
                        • Gość: poraj Re: . O Witkacym...o jego pogrzebie komedia?!. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.06, 00:29
                          Kochanką Witkacego była Zofia Żeleńska, żona Boya Żeleńskiego. Kochanką Boya
                          była Irena Krzywicka. Witkacy bywał u Boyów, bywał tam również Jerzy Krzywicki
                          mąż Ireny. Witkacy próbował uwieźć Krzwicką na balu w Jaszczurówce ale ponoć bez
                          skutku. Wszyscy się znali, ze sobą sypiali, spotykali towarzysko, dyskretnie
                          milczeli na tematy intymne...
                          Pożoga wojenna zmiotła bezpowrotnie tamten świat. Boya rostrzelali we Lwowie
                          Niemcy, Krzwickiego w Katyniu Sowieci, Witkacy popełnił samobójstwo.
                          Zofia Boyowa przez rok ukrywała przed hitlerowcami w swoim mieszkaniu Irenę
                          Krzywicką i jej syna.
                          • Gość: Ciupazka Re: . O Witkacym... "Zakopianina" IP: *.it-net.pl 28.07.06, 12:00
                            "Zakopanina" to wg Witkacego polski narkotyk - to Zakopane , miasto pod
                            Giewontem, "generalna wytwórnia specyficznego, zresztą czysto polskiego
                            narkotyku.

                            Nie dziwota, i to o cym poraku pises. Zokopane tak na niego działało
                            Obejrzeć trza Wom koniecnie "Demonizm Zakopanego" według Stanisława Ignacego
                            Witkiewicza - to najnowso premiera zakopiańskiego Teatru Witkacego. W eseju z
                            1919 r. napisanym dla "Echa Tatrzańskiego" Witkacy określił swój stosunek do
                            miasta pod Giewontem, nazywając je "generalną wytwórnią specyficznego, zresztą
                            czysto polskiego narkotyku - zakopianiny".

                            W spektaklu wyreżyserowanym przez Andrzeja Dziuka grają: Dorota Ficoń, Marek
                            Wrona i Krzysztof Wnuk.
                            Spektakl będzie można zobaczyć w sobotę i w niedzielę o godz. 21.15 na Scenie
                            Atanazego Bazakbala.
                            Natomiast dzisiaj i jutro o godz. 19 na Scenie Witkacego będzie można zobaczyć
                            inny spektakl oparty na twórczości Stanisława Ignacego Witkiewicza - "Dzień
                            dobry państwu - Witkacy" na podstawie "Bezimiennego dzieła".

                            • ciupazka Re: . O Witkacym... twórczość ojca i syna 05.11.06, 21:49
                              Stanisław Witkiewicz:

                              www.mati.zakopane.pl/pinkwart/Zakopane/galeria/witkiewicz/wittwor.htm
                              StanisławIgnacy Witkiewicz:

                              www.mati.zakopane.pl/pinkwart/Zakopane/galeria/witkacy/witkpejz.htm

                              www.mati.zakopane.pl/pinkwart/Zakopane/galeria/witkacy/witkport.htm
                              www.mati.zakopane.pl/pinkwart/Zakopane/galeria/witkacy/witknena.htm
                              www.mati.zakopane.pl/pinkwart/Zakopane/galeria/witkacy/portmaru.htm
                              www.mati.zakopane.pl/pinkwart/Zakopane/galeria/witkacy/witkkasp.htm
                              • Gość: Ciupazka Re: O Witkacym...twórczość w Muzeum Tatrzańskim IP: *.it-net.pl 06.11.06, 08:11
                                Do Muzeum Tatrzańskiego trafiło 15 portretów i 5 rysunków Witkacego.

                                Kolekcja pochodzi ze zbiorów zakopiańskiej rodziny Fedorowiczów. Muzeum,
                                Tatrzańkie zakupiło kolekcję dzięki dotacji Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa
                                Narodowego oraz Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego. Tworzy ją 15
                                portretów przedstawiających Józefa Fedorowicza "Pimka" i jego rodzinę: żonę
                                Zofię, matkę Annę, siostrę Marię, córki Eugenię i Julittę oraz przyjaciela domu
                                Jerzego Gawlińskiego. Kolekcja obejmuje także 5 rysunków z cyklu "niesamowitych
                                wizji".
                                Józef Fedorowicz "Pimek" przyjaźnił się z S.I. Witkiewiczem i grał w jego
                                sztukach wystawianych przez Teatr Formistyczny.
                                Wszystkie zakupione portrety powstały w latach 1925-1937. (PP)
                      • Gość: Ciupazka Re: ..... O Witkacym....Nowe w Galerii IP: *.it-net.pl 16.01.07, 22:34
                        Popatrz na stronke i nowości w galerii:

                        www.pinakoteka.zascianek.pl/Witkacy/Witkacy_bio.htm
                        • Gość: Ciupazka Re:. O Witkacym....moralna atmosfera swobody" IP: *.it-net.pl 30.01.07, 15:22
                          "Listy do żony" 1923-27, przyg. do druku Anna Micińska, oprac. Janusz Degler,
                          PIW, Warszawa

                          www.teatry.art.pl/portrety/witkacy/listuo.htm
                          O obłędzie u niego świadczą juz te obrazy...

                          www.pinakoteka.zascianek.pl/Witkacy/Witkacy_2.htm
                          • Gość: Ciupazka Re:. O Witkacym....moralna atmosfera swobody" IP: *.it-net.pl 30.01.07, 15:26
                            www.witkacy.republika.pl/cytaty_indexbis.htm
                            www.witkacy.republika.pl/filozof.htm
                            • Gość: Ciupazka Re:. O Witkacym....122 urodziny Witkacego IP: *.it-net.pl 26.02.07, 09:35
                              ...i 22 urodziny Teatru Witkacego w Zakopanem.
                              Wielkim koncertem muzyki Jerzego Chruścińskiego "Spojrzeliśmy ku Tatrom..."
                              zakończyły się w sobotę obchody 22. urodzin Teatru Witkacego w Zakopanem oraz
                              122. urodzin Stanisława Ignacego Witkiewicza.

                              Kompozytor i dyrektor muzyczny "Witkacego" oraz jego goście zaprezentowali
                              muzykę z najsłynniejszych spektakli zakopiańskiego teatru, m.in. "Doktora
                              Faustusa", "Sonaty B" i "Balu w operze". Jerzemu Chruścińskiemu towarzyszyli na
                              scenie sopranistka Łucja Czarnecka, zespół jazzowy Tomasza Kudyka, Max Klezmer
                              Band, Tatrzańska Orkiestra Klimatyczna oraz aktorzy Teatru Witkacego. Pojawili
                              się nawet górale, którzy zagrali i zatańczyli "Krzesanego".
                              Najwięcej emocji wzbudziły jednak koncerty. Pierwszy z nich to "Juhaskie
                              bazynjo", czyli wspólny projekt znanego multiinstrumentalisty Włodzimierza
                              Kiniorskiego, twórcy muzyki elektronicznej Dariusza Makaruka i góralskiego
                              muzyka Krzysztofa Trebuni-Tutki. Na scenie towarzyszył tej trójce Szymon Chyc-
                              Magdzin.

                              Na zakończenie urodzin zespół "Witkacego" zdmuchnął 22 świeczki na tradycyjnym
                              urodzinowym torcie.

                              • ciupazka Re:. O Witkacym....122 urodziny Witkacego 28.04.07, 10:40
                                Nie zapominajcie o Witkacym i teatrze w czasie majówki

                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=19489311&a=22709275
                                • Gość: poraj Witkacy wyrzucony ze szkół! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.07, 17:21
                                  No i wywaliły Ciupazko, te Twoje mendrole Witkacego ze szkół. Nie wstyd Ci?
                                  • ciupazka Re: Witkacy wyrzucony ze szkół! 01.06.07, 11:07
                                    W myśl reguły przekory ino na tym Witkacy zysko, hehe, zakazany owoc kusi,
                                    moze o to chodzi, jak im kozes kuźwa cytać, to nie cytajom, kie zabronis, to
                                    wartko pozycajom. Tym Gertych nie głuptok... Wie co roni. Hehe... Nobarzyj na
                                    tym Ty stracis, he?
                                    • Gość: poraj Re: Witkacy wyrzucony ze szkół! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.07, 11:49
                                      Strasznie coś cienka ta Twoja argumentacja. No ale głupota zawsze słabo się broni;))
                                      • ciupazka Re: Witkacy som se do rade, bez nos 01.06.07, 12:46
                                        Twoja tyz.To Wasa robota, judzić umiecie i nic więcej. Hale to NIC! Nie
                                        dziwota, ze rzyć syroko otarto dlo takik do całowanio, hehe i wse se wołomy:
                                        pocałujcie nos w rzyć. Róbmy swoje. Poraj, jo barz juz Tobom i takimi jako Ty
                                        zdegustowano. A Witkacy som se do rade, bez Wos i bez nos. Nie potrzebuje ani
                                        Twojyj, ani mojyj, ani Gertycha argumentacji. Przestoń mnie przypiykać, ni mom
                                        juz telo zdrowio, coby Ci odscekiwać. Telo i ino telo.
                                        • ciupazka Re: Witkacy som se do rade, bez nos 01.06.07, 13:23
                                          Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!

                                          (Witkacy)
                                          • ciupazka Re: Witkacy som se do rade, bez nos 20.07.07, 09:53
                                            ....i zaprasza już dzisiaj o godz. 21 na "Panopticum" według tekstów Juliana
                                            Tuwima i autorów nieznanych. Do końca wakacji będzie można obejrzeć sztuki
                                            m.in. według Witkacego, Juliana Tuwima, Alberta Camus i Zbigniewa Herberta.

                                            Jutro o godz. 19 rozpocznie się "Na przełęczy" według Stanisława Witkiewicza i
                                            Walerego Eljasza. Oba spektakle wyreżyserował Andrzej Dziuk.

                                            W niedzielę na godz. 19 zaplanowano przedstawienie "Szach Mat" według
                                            Vittorio Franceschiego w reżyserii Adrianny Jerzmanowskiej, Andrzeja Bieniasa i
                                            Krzysztofa Łakomika.
                                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=55538714&a=55629990
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka