lubiefrytkizmajonezem
26.11.09, 23:18
Witam.Mam pytanie i może ktos z Was potrafi na nie odpowiedzieć.W skrócie
sprawa wygląda następująco:mój facet z którym sie rozstałam nadużywał
alkoholu.Wydaje mi sie że było to już uzależnienie.Razem pracowaliśmy
tzn.prowadziliśmy dobrze prosperujacą działalnosc.Właściwie to ja byłam
motorem a on korzystał z tego.Po około dwóch latach związku,zauważyłam u niego
objawy jakiejś manii prześladowczej.Uważał ze wielu naszych znajomych działa
przeciwko niemu.Posądzał mnie ze mówie o naszych wspólnych sprawach naszemu
byłemu szefowi.Ze jak rozmawiam z wspólnym znajomym to napewno spiskuje
przeciwko niemu.Pozniej pojawiły sie podejrzenia ze jak miał kontrole z
jakiegos urzedu to napewno ja ją nasłałam.Jak mówiłam ze odejde bo mam dosc
braku szacunku i obrazania mnie ,to mówił ze od poczatku mialam taki
plan.Paranoja.Tak zle tak nie dobrze.Zginely mu jakies dokumenty to powiedzial
ze ja mu je ukradłam(część sie pozniej znalazła za jakas szafka
ciepnięta).Kopnełam w koncu głupka w dupe bo ile można znosic takie
upokorzenie.Ale ostatnio czytałam o alkoholizmie i znalazłam artykuło zespole
Otella.Tylko tam jest mowa o podejrzewaniu kobiet o zdrade seksualna.Ja
natomiast ciagle bylam podejrzewana o zdrade zawodowa.Tez słyszałam od niego
ze mam sie przyznac.Jak sie nie przyznałam to i tak byłam winna bo
kłamie.Dodam ze jego wymysły nie były poparte żadnymi dowodami.Jak słuchałam
co on mówi to jedyne co mi przyszło do głowy to ze pokochałam jakiegoś
idiote.No gosciu bredzil poprostu od rzeczy.Czy myślicie ze zespól Otella i
zachowanie mojego ex w stosunku do mnie to jedno i to samo?