tenjaras
08.02.10, 13:27
Deo tu kilkakrotnie powołuje się na mój autorytet w dziedzinie alkoholowej
(niewątpliwy) w rozmowie z Elą. Dlatego zakładam ten wątek. Oddzielny, bo nie
będę się doklejał do trzystu iluś wpisów i gmatwał zrozumienie dialogu jeszcze
bardziej.
Deo, robisz jednak unik w stronę robienia ze mnie rycerza broniącego swojej
damy serca. Już samo to wyklucza Twoje podejście. Nie mogę być rycerzem i
alkoholikiem jednocześnie, jak rozumuję z Twoich słów.
Absolutnie nie zgadzam się z Twoim zdaniem, że alkoholicy wracają do picia.
Trzeźwy człowiek, choćby nie wiem jakim był alkoholikiem, nie musi używać
alkoholu w życiu. Nie musi uciekać od swoich problemów i nie musi ukrywać
swojej twarzy. Być alkoholikiem to znaczy nie potrafić kontrolować ilości
wypijanego alkoholu.
Alkoholizm, choćby nie wiem dla jakiego alkoholika, nie jest istotą problemu,
a jedynie tego symptomem. Dlatego sama abstynencja nie gwarantuje powrotu do
normalnego życia. Trzeba skontaktować się z istotą problemu i tam siebie
uzdrowić. Jeżeli to zrobimy, mamy gwarancję, że abstynencja będzie zachowana
do końca życia. Wiem to z obserwacji innych alkoholików i literatury AA.
AA nie jest przestarzałą metodą na zdrowienie z alkoholizmu. Wręcz przeciwnie.
Pomijanie źródeł informacji lub ich mylenie, nie świadczy o jakimś nowszym
odkryciu. W książce Anonimowi Alkoholicy jest napisane wszystko to co
rzeczywiście działa. Cała reszta to chłam, na który nie warto tracić czasu i
pieniędzy. Lepiej od razu wrócić do nałogu.
Absolutnie też nie zgadzam się z tym, że alkoholicy to ludzie z marginesu. Jak
każda społeczność i tu tacy są, ale nie stanowią oni trzonu, ani nawet
większości. Takie zdanie to zwykły zabobon na temat alkoholizmu. Prowadzi do
nieszczęścia ludzi, którzy mogliby o wiele szybciej podjąć leczenie, gdyby nie
tego typu bujdy.
Wyleczony alkoholik to taki, którego stan zdrowia, zarówno fizyczny,
psychiczny jak i duchowy, jest w lepszym stanie niż zanim zachorował na
alkoholizm. Takie są konsekwencje leczenia alkoholizmu. To długi proces, ale
tak właśnie się kończy. Alkoholicy zachowują taką trzeźwość, jak
niepełnosprawni sprawność. W procesie zdrowienia stają się ludźmi ponad
przeciętnymi. Oczywiście nie stanowią tacy większości, ale trzon na pewno.
Podstawowe pytanie do alkoholików brzmi: jakim chcesz być człowiekiem?
Odpowiedź zawiera się w tym, z jakimi ludźmi trzyma.
Gdziekolwiek się udaję, udaję się tam JA, taki jaki naprawdę jestem. Nie
rozdzielam netu i reala. Porównałbym to do dwóch innych miejsc. Do kościoła i
na dworzec też przychodzę JA i jeżeli w tym dwóch miejscach jestem różny, to
gdzie udaję? Może nigdzie nie jestem sobą? Może zwyczajnie nie potrafię, a
rozdzielanie to jedynie kolejna bujda i zabobon, na potrzeby okłamania samego
siebie? Bo ile mogą oszukiwać innych...