Dodaj do ulubionych

Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku

08.02.10, 13:27
Deo tu kilkakrotnie powołuje się na mój autorytet w dziedzinie alkoholowej
(niewątpliwy) w rozmowie z Elą. Dlatego zakładam ten wątek. Oddzielny, bo nie
będę się doklejał do trzystu iluś wpisów i gmatwał zrozumienie dialogu jeszcze
bardziej.

Deo, robisz jednak unik w stronę robienia ze mnie rycerza broniącego swojej
damy serca. Już samo to wyklucza Twoje podejście. Nie mogę być rycerzem i
alkoholikiem jednocześnie, jak rozumuję z Twoich słów.

Absolutnie nie zgadzam się z Twoim zdaniem, że alkoholicy wracają do picia.
Trzeźwy człowiek, choćby nie wiem jakim był alkoholikiem, nie musi używać
alkoholu w życiu. Nie musi uciekać od swoich problemów i nie musi ukrywać
swojej twarzy. Być alkoholikiem to znaczy nie potrafić kontrolować ilości
wypijanego alkoholu.

Alkoholizm, choćby nie wiem dla jakiego alkoholika, nie jest istotą problemu,
a jedynie tego symptomem. Dlatego sama abstynencja nie gwarantuje powrotu do
normalnego życia. Trzeba skontaktować się z istotą problemu i tam siebie
uzdrowić. Jeżeli to zrobimy, mamy gwarancję, że abstynencja będzie zachowana
do końca życia. Wiem to z obserwacji innych alkoholików i literatury AA.

AA nie jest przestarzałą metodą na zdrowienie z alkoholizmu. Wręcz przeciwnie.
Pomijanie źródeł informacji lub ich mylenie, nie świadczy o jakimś nowszym
odkryciu. W książce Anonimowi Alkoholicy jest napisane wszystko to co
rzeczywiście działa. Cała reszta to chłam, na który nie warto tracić czasu i
pieniędzy. Lepiej od razu wrócić do nałogu.

Absolutnie też nie zgadzam się z tym, że alkoholicy to ludzie z marginesu. Jak
każda społeczność i tu tacy są, ale nie stanowią oni trzonu, ani nawet
większości. Takie zdanie to zwykły zabobon na temat alkoholizmu. Prowadzi do
nieszczęścia ludzi, którzy mogliby o wiele szybciej podjąć leczenie, gdyby nie
tego typu bujdy.

Wyleczony alkoholik to taki, którego stan zdrowia, zarówno fizyczny,
psychiczny jak i duchowy, jest w lepszym stanie niż zanim zachorował na
alkoholizm. Takie są konsekwencje leczenia alkoholizmu. To długi proces, ale
tak właśnie się kończy. Alkoholicy zachowują taką trzeźwość, jak
niepełnosprawni sprawność. W procesie zdrowienia stają się ludźmi ponad
przeciętnymi. Oczywiście nie stanowią tacy większości, ale trzon na pewno.
Podstawowe pytanie do alkoholików brzmi: jakim chcesz być człowiekiem?
Odpowiedź zawiera się w tym, z jakimi ludźmi trzyma.

Gdziekolwiek się udaję, udaję się tam JA, taki jaki naprawdę jestem. Nie
rozdzielam netu i reala. Porównałbym to do dwóch innych miejsc. Do kościoła i
na dworzec też przychodzę JA i jeżeli w tym dwóch miejscach jestem różny, to
gdzie udaję? Może nigdzie nie jestem sobą? Może zwyczajnie nie potrafię, a
rozdzielanie to jedynie kolejna bujda i zabobon, na potrzeby okłamania samego
siebie? Bo ile mogą oszukiwać innych...
Obserwuj wątek
    • kipur Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 08.02.10, 18:21
      Co więc jest lub co bywa istotą problemu dla alkoholika? Przecież
      nie jest napewno negatywny stosunek otoczenia do niego bo przecież w
      takim przypadku otoczenie powinno być bardziej pijane niż on/ona
      sam/sama
      • pierzchnia Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 08.02.10, 18:25
        Czy pośród zwierząt występuje alkoholizm?
        • aaugustw Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 08.02.10, 18:28
          pierzchnia napisał:
          > Czy pośród zwierząt występuje alkoholizm?
          ______________________________.
          Nie... - I stad chyba to powiedzenie:
          "Nie badz swinia, napij sie...!"
          A... ;-)
          • pierzchnia Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 08.02.10, 18:40
            Mam, w domu filmik gdzie małpy i inne pręgowane upijają się na sfermentowanych
            owocach.
            • aaugustw Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 08.02.10, 20:19
              pierzchnia napisał:
              > Mam, w domu filmik gdzie małpy i inne pręgowane upijają się na
              sfermentowanych owocach.
              ______________________________________________________.
              To ze sie upily nie znaczy jeszcze, ze sa alkoholikami.
              Generalnie kazde stworzenie lgnie do uzywek...!
              A...
        • 7zahir Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 08.02.10, 20:07
          pierzchnia napisał:

          > Czy pośród zwierząt występuje alkoholizm?>

          Tak.
          M.in wsród pszczół i innych owadów.
          Wśród naczelnych również.
          • pierzchnia Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 08.02.10, 20:26
            Podobno te z uzależnieniem produkują dwa razy więcej miodu.

            Można dowcipkować, ale tego nie wiedziałem.

            Pojechałem dzisiaj odwiedzić moich alkoholików-kiedy na nich patrzyłem
            dostrzegłem CIERPIENIE.
            Jestem trzeźwy z przeszłością i może dlatego widzę to ,czego -jako wyłącznie
            trzeźwy ,bym nie zauważył.
            Kiedyś było wesoło ,gdy piłem razem z nimi, ale teraz już mi nie jest wesoło bo
            serce mi się sciska.
            • deoand Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 08.02.10, 21:04
              Jaras męska rozmowa o alkoholiźmie to rozmowa w języku wolfowym i może się
              zdziwisz ale ten język też znam więc :

              Nie p..... Nie chlaj jak nie umiesz a jesteś d.. nie chłop.Ch ...to kogo
              interesuje czy jestes alko czy nie ... Zap ...aj do roboty jak każdy zwykły
              człowiek .
              koniec męskiej rozmowy a teraz wrócimy do rozmowy naukowej o alko

              cyt Absolutnie nie zgadzam się z Twoim zdaniem, że alkoholicy wracają do picia.

              a niby do czego wracaja - twój kolega alko- dalech pisał o gościu alkoholiku ,
              który wrócił do picia po 20 latach bycia trzeźwym alkoholikiem .. czyli wg
              ciebie do czego wrócił ??????
              kolejny gosc - alko wykształcony służebnik doskonały niemal wrócił do picia po 7
              latach itd ....
              czyli do czego wrócili kolego jaras ???????

              Jak to nie musi uciekac od swoich problemów - ano ileś tam lat uciekali od
              problemów albo dawali sobie z nimi rade aż tu pewnego razu problemy przerosły
              nawet super szkolonego alko i od nowa Polska Ludowa teraz Najjasniejsza
              Rzeczypospolita .
              Czyli poszły konie po betonie - nie znasz tego ???
              Cytuję :

              Alkoholizm, choćby nie wiem dla jakiego alkoholika, nie jest istotą problemu,
              > a jedynie tego symptomem. Dlatego sama abstynencja nie gwarantuje powrotu do

              A niby co jest istotą problemu - mlekoholizm - pepsiholizm czy niby co ???

              Alkohol jak i leki jak i narkotyki oraz papierosy sa środkami uzależniającymi a
              priori i same z siebie uzalezniaja tylko nie wiadomo kto akurat się uzależni a
              kto nie ...
              Oczywiście mówi się , że alkoholik cierpi na depresje i tez prawda ale nie każdy
              cierpiacy na depresje musi zostać alko a i nie każdy znowu alko musi mieć depresję .

              Alkoholik nie ma wążniejszego problemu w życiu oprócz swego picia
              a jak już akurat uda mu się przestać to podstawą niech ci będzie rozwoju
              duchowego jest całkowita abstynencja
              Bez abstynencji nie mamy żadnego trzeźwego alkoholika tylko po prostu pijacego
              goscia a nazwij go jak chcesz pijaczek czy alkoholik - wszystko jedno - pije
              Nie ma żadnej gwarancji dożywotniego nie picia - wiem to akurat z wieloletnich
              obserwacji własnych - a napisać każdy może co tylko mu się podoba !!! ale jak
              mnie nie wierzysz to czytaj dalecha

              AA jako organizacja samopomocowa może pomóc alkoholikowi oczywiście , że tak ale
              samo chodzenie na mitingii tak jak chodzenie na mszę nie zrobi z człowieka
              trzeźwego albo żarliwego katolika .
              Moze mu pomóc - oczywiscie Tak
              Na początku oczywiście jak najbardziej tyle tylko , że po czasie następuje
              zmęczenia materiału bo ile mozna słuchać tego samego na takim samym mitingu
              wśród tych samych kilku osób , które jeszcze wykruszaja się .. I tu jest
              problem ...

              cyt:
              Wyleczony alkoholik to taki, którego stan zdrowia, zarówno fizyczny,
              > psychiczny jak i duchowy, jest w lepszym stanie niż zanim zachorował na
              > alkoholizm.

              a niby kto ma to ocenić - sam alkoholik inny alkoholik czy inny pijak ... ???
              Kto ma wreszcie osądzić od kiedy pijak jest alkoholikiem i czy w ogóle jest nim
              od pierwszego wypitego kieliszka czy od kiedy niby ...większosc orzeczonych
              przez biegłych sądowych alkoholików w ogóle nie uważa się za żadnych alkoholików
              .. więc są czy nie są ????

              cyt
              W procesie zdrowienia stają się ludźmi ponad
              > przeciętnymi. Oczywiście nie stanowią tacy większości, ale trzon na pewno.

              Zawsze w każdym społeczeństwie znajdą się ludzie wybitni więc statystycznie i
              alko takimi akurat moga zostać ...

              a niby na czym ich ta ponad przeciętnośc ma polegać ????

              Margines społeczny ... zawsze alkoholik salonowy stanie się w końcu
              alkoholikiem śmietnikowym to normalny zwykły banał ...

              Kazdy stara sie być sobą albo jest sobą w realu ale czy w necie - być może ..
              natomiast będąc soba nikt nie każe ci opowiadac w kościele , że jesteś akurat
              alkoholik , gruźlik , syfilityk czy jakikolwiek inny ...

              Na koncu - chłop po to jest chłopem aby przestał sie mazać tylko wziął się do
              roboty jak normalny człowiek , mąz i ojciec !!!!

              Oczywiście leczenie alkoholizmu jest trudne i sukcesy niepewne ale komus tam się
              uda coś osiągnac i nie pic tak długo jak długo będzie stał twardo na ziemi a nie
              bujał głową w chmurach na wysokości Wielkiego Ducha AA !!!

              O alkoholiźmie kobiet nie bede pisał ... Taki też jest ale mnie nie interesuje
              bo jak wiesz alkoholizm to męska rzecz !!!!

              pzdr deoand


              > normalnego życia.

              • tenjaras Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 08.02.10, 21:39
                Deo, dla mnie wulgarny język to objaw tchórzostwa, a nie męskości. Ja to mierzę
                czym innym. Możesz nie wierzyć, nie mój problem, nawet jak piłem mało używałem
                wulgaryzmów.

                Pewnie że są tacy, którzy wracają do picia. Nie traktuj mnie jak królewnę
                śnieżkę, podejrzewam, że znam więcej historii alkoholików niż daleh. Jednak żeby
                wrócić do picia trzeba najpierw od czegoś odejść. Ale żeby od tego odejść,
                trzeba najpierw do tego dojść. Ktoś kto przestał dbać o swoją trzeźwość zaczyna
                ją zatracać. Ale dbając o nią pozostaje się bezpiecznym. Wspomniałem tu już raz,
                mogłeś przegapić w tłumie - najdłużej zachowana abstynencja u alkoholika o
                jakiej słyszałem to 63 lata. Trwała do śmierci. Ten człowiek znał założycieli
                AA, którzy również umierali trzeźwi po wieloletniej trzeźwości. Zawsze
                powtarzam, że żaden stan ducha nie jest nam dany raz na zawsze. Trzeźwość można
                porównać do rośliny, o którą trzeba dbać, pozostawiona sama sobie obumiera i
                usycha ;-)

                Powracający do picia nie są dla mnie wzorcem postępowania. Może dlatego widzę
                więcej trzeźwych, niż takich, którym nie starcza wytrwałości. Jeżeli ktoś mądrzy
                się na takim forum jak to, że wszyscy alkoholicy, jak twierdzisz deo, wracają do
                picia, kłamie. A już na pewno nie zna środowiska trzeźwych alkoholików. W Polsce
                ludzie zaczynają osiągać 30letnią trwałą abstynencję. Dzieje się tak dlatego, bo
                wtedy zaczęto stosować 12 Kroków. Mówię o masowym zdrowieniu, nie przypadkowych
                sytuacjach.

                Absolutnie się z Tobą, deo, zgodzę, że samo chodzenie na mityngi można sobie
                oszczędzić. Nie ma się co oszukiwać jak gorzała się tam marnuje po sklepach.
                Sukces jest pewny, jeżeli postępuje się zgodnie ze wskazówkami, które do niego
                prowadzą. Alkoholicy, którzy zdrowieją na Programie AA dołączają do tych
                wybitnych. Jeżeli jeszcze tego nie zauważyłeś, to przemyśl sobie na spokojnie
                dlaczego. W każdym razie ja tego jestem pewien, bo znam ludzi. A Ty jak chcesz
                poprzestawaj sobie na wolfowym poziomie rozumienia otaczającego nas świata. Nie
                ma sprawy, ja na tym nie tracę ;-)
              • aaugustw Trzy odp. nie do udowodnienia, zato do uwierzenia 08.02.10, 22:01
                deoand napisał:
                > a niby do czego wracaja - twój kolega alko- dalech pisał o gościu
                alkoholiku, który wrócił do picia po 20 latach bycia trzeźwym
                alkoholikiem ..
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                Slyszalbym cos juz o tym, z innych zrodel, a wiec:
                daleh..... nie wierze w to co napisal...!
                _________________________________________________.
                deoand napisał dalej:
                > Alkohol jak i leki jak i narkotyki oraz papierosy sa środkami
                uzależniającymi a priori i same z siebie uzalezniaja tylko nie
                wiadomo kto akurat się uzależni a kto nie ...
                - - - - - - - - - - - - - - - -
                Wazne jest nie to kto zachorowal, lecz to co uzdrawia chorego...!
                _______________________________________________________.
                deoand napisał dalej:
                > ... a napisać każdy może co tylko mu się podoba !!! ale jak
                > mnie nie wierzysz to czytaj dalecha...
                - - - - - - - - - - - - - - -
                ;-)))))))) (to nie jest ta trzecia odp. - to pierwszy autentyczny,
                szczery smiech...!) ;-)))))))
                _____________________________________.
                deoand napisał dalej:
                > AA jako organizacja samopomocowa może pomóc alkoholikowi
                oczywiście , że tak ale samo chodzenie na mitingii tak jak chodzenie
                na mszę nie zrobi z człowieka trzeźwego albo żarliwego katolika .
                > Moze mu pomóc - oczywiscie Tak Na początku oczywiście jak
                najbardziej tyle tylko , że po czasie następuje zmęczenia materiału
                bo ile mozna słuchać tego samego na takim samym mitingu
                > wśród tych samych kilku osób , które jeszcze wykruszaja się .. I
                tu jest problem ...
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                Ladnie potrafisz pisac kit...! ;-)) (to juz trzecia moja odp. i
                drugi szczery smiech...!).
                To mozesz wciskac swoim üpacjentom, zeby wzbogacic swoja kieszen,
                ale nie trzezwym - (w AA) alkoholikom...!
                Slyszales cos o Tradycjach AA, o glownym celu, jaki ma kazda Grupa
                AA...!? - O sluzbach w AA... - Ja potrzebuje dwa jeszcze zycia na
                to, zeby to obsluzyc na moim podworku, a ty potrzebujesz pare lat
                swietlnych, zeby to pojac jako nie-alkoholik ...! ;-)
                A...
                Ps. (Deo): > ...od kiedy pijak jest alkoholikiem i czy w ogóle jest
                nim od pierwszego wypitego kieliszka czy od kiedy niby ...większosc
                orzeczonych przez biegłych sądowych alkoholików w ogóle nie uważa
                się za żadnych alkoholik...<
                - - -
              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 09.02.10, 00:38
                Jedna rzecz umyka tu uwadze.
                Zycie to nie napisany program komputerowy (ktory zreszta tez moze sie zepsuc).
                Zycie jest nieprzewidywalne i wszystko wszedzie zawsze moze sie zdarzyc.
                Kazdy alkoholik moze wrocic do picia. I co z tego? Moze by tak dopowiedziec, ze
                kazdy niealkoholik moze stac sie alkoholikiem? Sa osoby, ktore wpadaja w
                alkoholizm w wieku niemal dzieciecym, ae sa tez takie, ktore alkoholizmu
                doswiadczaja dopiero na emeryturze. Byl taki reportaz w wyborczej kiedys o
                kobietach alkoholiczkach, ktora wpadly w nalog wlasnie na emeryturze- skonczyla
                sie praca, urwaly sie kontakty i panie odkryly uroki alkoholu.

                Oczywiscie alkoholik ma wieksza szanse zaczac pic jako alkoholik, bo nim juz
                jest, a inny dopiero moze sie nim stac. Ale ani tu ani tu nie ma ani pewnosci,
                ani gwarancji.

                To, czy ktos bedzie pil czy nie, zalezy- tu zgoze sie z Jarasem- od pozostalych
                okolicznosci. Czy zyje w sposob odpowiedni, umie panowac nad emocjami, jest
                zadowolony z zycia itp.

                I tu pojawia sie punkt dla trzezwiejacych alkoholikow, bo chociaz sa naznaczeni
                nalogiem to zarazem wkladaja wiekszy wysilek niz przecietny Kowalski w prace nad
                soba, przepracowywanie swoich problemow itp. Wiec tutaj moznaby wprowadzic male
                wyrownanie i powiedziec, ze alkoholik niepijacy pracujacy jakos nad soba czy tez
                majacy zrzadzeniem losu dobry zywot ma taka sama szanse pic lub nawet mniejsza
                jak niealkoholik, ktory wpada w problemy i nie umie sobie z nimi radzic.

                Deo w koncu, ku mojej pewnej satysfakcji, zostal dostrzezony jako swiadomy lub
                nie sabotazysta.


                Chcialbym tutaj nieco "zdekonspirowac" tez kolejna manipulacje- swiadoma lub
                nie-Deo. Otoz Deo poniza alkoholikow stawiajac ich przed niemozliwym do
                wykonania zadaniem. Zadaniem uzyskania akceptacji calosci spoleczenstwa i zdania
                sie na litosciwe przyjecie w grono ludzi nawet przez jakiegos niedouczonego
                szczerbatego wiesniaka ze wsi.

                Prawda jest taka, ze zaden czlowiek na swiecie nie jest lubiany i akceptowany
                przez wszystkich, nawet papiez, dalajlama czy Walesa. Zadaniem alkoholika nie
                jest wcale zyskanie akceptacji wszystkich, zadaniem jest zyskanie akceptacji na
                normalnym poziomie.
                Czyli trzeba sie liczyc z tym, ze ktos nie zaakceptuje alkoholika za sam
                alkoholizm, niezaleznie kim by byl, tak jak niektorzy nie zaakceptuja murzyna,
                zyda, homoseksualiste, katolika, lbierala czy socjaliste.
                W realu jest tak, ze alkoholik z bloku, ktory jest cichy i nawet czasem zasnie
                na schodach moze byc lubiany bardziej niz niepijaca wscibska slaca skargi do
                spoldzielni "porzadna" w rozumieniu Deo sasiadka. Nie mowiac juz, gdy tenze
                przestanie pic i spac na schodach.

                Deo by chcial, by alkoholik plaszczyl sie i blagal o akceptacje nawet u jakiegos
                prymitywa czy jakiejs niedopchnietej starej moherowej pindy, a prawda jestt
                taka, ze wcale nie musi uzyskiwac ich akceptacji.


                Tutaj widze slabosc programow terapeutycznych. One bowiem, przynajmniej ja tak
                to widze, koncentruja sie na naprawianiu win, ulepszaniu sie wiecznym i bezkresnym.

                A wedlug mnie jedna z obowiazkowych lekcji dla alkoholika ktory przestaje pic
                powinna byc lekcja, jak mowic spierd... Jesli ktos wie, ze jest w porzadku i
                przychodzi do niego jakis lachmyta i probuje sie dowartosciowac jego kosztem, bo
                to alkoholik a on nie alkoholik, tenze alkoholik powinien umiec z czystym
                sumieniem i pewnoscia siebie powiedziec- bujaj sie na szczaw.

                Tu na forum jest najlepszy przyklad. Deo od dawna poniza alkoholikow, stawia im
                wyzej opisane glupie wymagania, a przez dlugi czas byl wysluchiwany, nawet przez
                tuzow AA, imala sie go krytyka, roscicl sobie i wyroscicl prawo do obrazania
                innych przez sam fakt alkoholizmu.

                Mam nadzieje, ze to bedie dobra lekcja, a Deo pogladowym przykladem osoby, na
                ktorej opinie powino sie patrzec z politowaniem i traktowac go jak zazluzyl,
                czyli jak zakompleksionego faceta, ktory chce sie dowartosciowac.

                Tyle.
                • tenjaras Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 09.02.10, 10:00
                  Beka, przede wszystkim masz okazje obserwować jak życie jest niestabilne. Nic w
                  nim nie jest trwałe i pewne. Jedyne co jest w życiu pewne, to zmiany.

                  Dla mnie deo nie był i nie jest sabotażystą. To co chcę mu pokazać, to to, że
                  posunął się ostatnimi czasy za daleko. Jedynym moim celem w dialogu z deo, jest
                  wskazać na ten proces.

                  Programy terapeutyczne (12 Kroków, Minnesota i pochodne) maja na celu wskazać,
                  że naprawiać trzeba siebie, a na zewnątrz się oddziałuje. Oddziałuje się
                  dokładnie tak, jakim się jest. Dlatego życie to swoistego rodzaju lustro tego,
                  co reprezentujemy. Programy terapeutyczne uczulają nas na takie widzenie
                  rzeczywistości. Jeżeli alkoholik - człowiek bardzo dobrego gatunku - zna swoja
                  wartość i wyraża ją swoim codziennym bytowaniem w tym czasem dziwnym świecie, to
                  nie ma tego asertywnego problemu z powiedzeniem spie...j, kiedy trzeba. Musi
                  jednak być człowiekiem trzeźwym. A w trzeźwości nie ma drogi na skróty, nie ma
                  trochę tak, trochę nie. Albo się jest, albo nie. Trzeba być konkretnym.
            • tenjaras Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 08.02.10, 21:08
              Pierzchnia, chyba za długo przebywałeś wśród tych swoich znajomych. Zadaj
              pytanie, które nie będzie żartem na ich poziomie to pogadamy.
              • pierzchnia Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 08.02.10, 21:20
                Takim ludziom ,jak Ty ,nie zadaję pytań ponieważ nie są, w stanie na nie
                odpowiedzieć.
                Jeżeli chodzi ,o moich znajomych,to nie dorastasz im do pięt.
                • tenjaras Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 08.02.10, 21:40
                  I tak trzymaj Pierzchnia, nie popuszczaj!
                  • pierzchnia Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 09.02.10, 12:24
                    Dla mnie,tenjaras, nie jesteś nauczycielem dlatego swoje dyrektywy pozostaw dla
                    niektórych frajerów z AA.
                    Dziwnie się objawia to Twoje przesłanie duchowe-idiotów szukaj gdzie indziej.

                    • aaugustw Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 09.02.10, 13:13
                      pierzchnia napisał:
                      > Dla mnie,tenjaras, nie jesteś nauczycielem dlatego swoje dyrektywy
                      pozostaw dla niektórych frajerów z AA.
                      > Dziwnie się objawia to Twoje przesłanie duchowe-idiotów szukaj
                      gdzie indziej.
                      ________________________________________________.
                      Jak kazdy nietrzezwy abstynent, sam sie eliminujesz...! :-(
                      Niedlugo tu juz zabawisz na tym FU...!
                      A... ;-)
                      Ps. Alez ten Jaras twardo zapuscil korzenie w twojej glowie...! ;-)
                      • pierzchnia Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 09.02.10, 13:14
                        Przestań lizać dupę tenjarasowi!
                        • aaugustw Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 09.02.10, 13:31
                          pierzchnia napisał (do A...):
                          > Przestań lizać dupę tenjarasowi!
                          _________________________________.
                          Typowa reakcja dorastajacego dzieciaka...! ;-)
                          To co napisalem to: "Dzielo chwalace mistrza"
                          (czy teraz zrozumiales...!? - watpie) :-(
                          A...
                • aaugustw Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 08.02.10, 22:10
                  pierzchnia napisał:
                  > Takim ludziom ,jak Ty ,nie zadaję pytań ponieważ nie są, w stanie
                  na nie odpowiedzieć.
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Prorok cy co...!? ;-)
                  _______________________.
                  pierzchnia napisał dalej:
                  > Jeżeli chodzi ,o moich znajomych,to nie dorastasz im do pięt.
                  - - - - - - - - - - - - -
                  Tak nisko upadli...!? ;-)
                  Dobranoc: A...
                • ela_102 Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 09.02.10, 10:27
                  pierzchnia napisał:

                  Takim ludziom ,jak Ty ,nie zadaję pytań

                  Tuż po:
                  Czy pośród zwierząt występuje alkoholizm?

                  Więc nie rób tego, po prostu, w wątkach ludzi, których nie warto pytać.
                  Poniżanie ludzi ot tak sobie NICZEGO Ci NIE DODA z pewnością nie tylko w moich
                  oczach.
      • tenjaras Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 08.02.10, 21:07
        Kipur :-)

        Nie znam Cię zbyt dobrze, nie wiem kim jesteś. Na pewno alkoholizm nie ma nic
        wspólnego z czynnikami zewnętrznymi. Gadki typu, spotkałem kolegę, on postawił,
        z nim jak nie wypić, przełożony, rodzina i tego typu bujdy możesz włożyć w zabobony.

        Alkoholizm jest chorobą ciała, umysłu i ducha. Łatwo więc zauważyć, że tracimy
        umiejętność dbania o kondycję, niewłaściwie reagujemy źle odczytując emocje i
        kompletnie nie potrafimy się odnaleźć w tym czasem dziwnym świecie. Krótko
        pisząc istotą problemu jest niedojrzałość, a co za tym idzie nie potrafimy
        normalnie żyć. Dlatego nauka normalnego życia jest skutecznym lekarstwem na
        alkoholizm. Wykształcenie, stanowiska, prowadzenie firmy, wielkiej również,
        bycie głową rodziny czy inne tego typu osiągnięcia u alkoholików nie stanowią o
        dojrzałości i rozumieniu sensu własnego życia.
        Jest jeszcze jedno działanie alkoholu, o którym rzadko się tutaj pisze. Pomaga
        mistycznie podchodzić do rzeczywistości. Niejako zastępuje duchowy wysiłek,
        który musimy włożyć w to, by normalnie żyć, w zgodzie z wyznawanymi wartościami
        wyższymi i światopoglądem. To największe zakłamanie jakie sobie serwujemy będąc
        alkoholikami. Dam sobie włosy uciąć na krótko jak mi pokażesz alkoholika, który
        odkłamał się tylko dlatego, że przestał pić.
        Zaczynamy pić, bo nie potrafimy podjąć życia na jego warunkach. Pijąc pogłębiamy
        swój stan niedojrzałości. Zachowując abstynencję odcinamy się od wentyla
        bezpieczeństwa. Teraz już nie tylko sobie z niczym nie radzimy, nawet osiągając
        sukcesy w świecie materialnym (a może właśnie dlatego je osiągamy), ale nawet
        nie zaznajemy tych chwil ulgi jaki przynosi wypity alkohol i sposób myślenia
        jaki się wtedy uruchamia. I znikąd pomocy...
        Dlatego to co odkryli pionierzy zdrowienia z alkoholizmu jest tak rewolucyjne.
        Potem to przybrało cechy ruchu społecznego i nazwali siebie Anonimowymi
        Alkoholikami.
        AA śmiech wzbudza tylko u tych ludzi, którzy AA potrzebują. Ludzie, którzy
        poradzili sobie ze swoim problemem na 12 Krokach żyją w wolności od alkoholu i
        są szczęśliwi - po tym ich rozpoznasz ;-) Ludzie, którym AA nie jest do niczego
        potrzebne, bo nie mają problemów związanych z piciem alkoholu, nie śmieją się z
        tego. Wiedzą, że jak coś działa, to działa i trzeba zrobić coś w tym kierunku,
        by miało większy zasięg. Pewnie dlatego tylu niealkoholików wokół AA.
        • deoand Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 08.02.10, 22:55
          Faktycznie jaras i august wy widzicie alkoholików jak wznosza się na wyżyny
          Ducha aowskiego a ja ich widze jak juz spadna i trzesąc się jak osiki marzą o
          natychmiastowej pomocy chemicznej koledzy chemicznej mając naprawdę gdzieś 12
          kroków i całe AA aż sie sam lekko dziwię ...

          Nic na to nie poradze jak akurat weryfikuje waszę opowieści a nie odwrotnie i
          tego nie zmienicie szanowni !!

          Program AA jak program zawsze tak jest , że jakby ludzie żyli zgodnie z 10
          -cioma przykazaniami to by panowała ogólna szczęsliwośc a nie panuje i jakby
          realizowali 12 kroków to by zapanowała wieczna trzeźwośc a nie panuje ...

          Oczywiście jak ktoś chce do AA to prosze bardzo niech utrzymuje trzeźwośc i
          niech trzeźwieje - problem polega na tym ze niestety coraz mniej relatywnie
          ludzi chodzi do AA a jednak więcej pije ...

          Trudno - cudów nie ma !!! ale troche mozna zawsze w trzeźwości pożyc
          i oby jak najdłużej .
          • ela_102 Wynik sądy o podejściu Deo wśród kobiet 09.02.10, 09:47
            Ludzie którym się wydaje, że Forum to miejsce bicia pijany, to tylko tacy
            ludzie, którzy SAMI nie potrafią tutaj funkcjonować inaczej.
            Większość forum w necie to miejsca wymiany poglądów i zapatrywań.
            To, że kilka osób ze środowiska alkoholowego zrobiło w dwu czy trzech miejscach
            poligon nie świadczy o całości. A oto "próbka" sądowania przeze mnie podejścia
            Deo na interesującej nas kwestii w miejscu które bardzo dalekie jest o klimatu
            "bicia piany"

            ela_102

            Przez dwa dni oddawałam się bez reszty w świecie netu, "rozmowie" z pewnym
            panem, który ma jakiś wpływ na leczenie alkoholików - najprawdopodobniej pracuje
            na Detoksie - i twierdzi wprost, że alkoholik to człowiek z marginesu, który
            nigdy nie znajdzie miejsca w NORMALNYM społeczeństwie , a alkoholiczka to już
            podwójny margines, co najwyżej może się odnaleźć w świecie AA-owców. Normalny
            świat stoi przed nią ZAMKNIĘTY. (Żeby się nie zdziwił, że pani doktor która go
            leczy, jest alkoholiczką )
            Mówi też, że KAŻDY alkoholik ZAWSZE wraca do picia

            M:
            Elu, to co piszesz, to odzwierciedla stosunek społeczeństwa do choroby
            alkoholowej. Niektórzy lekarze, terapeuci znają problem z książek, i nie mają
            pojęcia jak to wygląda w praktyce...
            My wiemy swoje, i tego się trzymajmy

            L:
            Przeczytałam przed chwilką post Eli...No, cóż, tak właśnie bywa w tym
            tzw.normalnym świecie nieskazitelnych ludzi.Fajnie Elu, że powalczyłaś-moge
            tylko to sobie wyobrazić i wiem, że byłas dzielna.Swoja drogą współczuję
            pacjentom tego Pana, cóż on tam robi? Z tego wynika , ze sam się męczy robiąc
            coś, co -jego zdaniem nie ma sensu.Jakoś mu nie współczuję .

            D:
            niestety to co Ela pisze dzieje się naprawdę...wiem o tym,doświadczyłam
            bezpośrednio i pośrednio tego...Mam swoją opinię na temat dlaczego tak jest ale
            wolałabym ją pozostawić dla siebie,bo może i ja,jak nie zdam egzaminów też pójdę
            na łatwiznę... Ten Pan jednak ma mega ograniczone pojęcie na temat o jakim się
            wypowiada,-a to już powinno być karalne,bo szkodzi,terapeuta,lekarz,psycholog
            maja pomóc a przeświadczenie terapeuty o twoim potknięciu i jego pewnośc,że to
            nastąpi może świadczyć o jego własnych kompleksach....Szkoda mi go i jego
            podopiecznych...:/

            LA:
            Ładnie to ujęłaś-świat nieskazitelnych ludzi.
            A w/g słów tegoz pana z detoksu zaden alkoholik alkoholiczka nie ma do niego
            dostępu.
            Ciekawe.
            Ja miałam ostatnio kilka dość "dziwnych" sytuacji, gdzie wręcz przekonywałam ,że
            jestem alkoholiczką. Chcialam poprostu zamknąć temat o sobie. Wśrod znajomych
            wracał dość często.
            Dobrze, że to tylko znajomi. Mogę się tylko domyślać, że swoja postawa odbieram
            im komfort picia. Bo to nie o mnie chodzi tylko o nich. Natomiast moje
            przyjacółki przyjęły do wiadomości moja chorobe i nie wracaja do tematu. Jedynie
            "zazdroszczą" mozliwości uczestniczenia w zajeciach na terapii.
            Wiesz Elu, takich "panow" i "pań" to cała masa. Gdyby zajęłi się sobą przede
            wszystkim to zabrakło by czasu na innych i takie opinie.
            Jednak współczuje im bardzo.

            MA:

            Elu
            Ja mam wrażenie,że ten facet albo ma kogoś bliskiego, leczonego nieskutecznie
            albo sam ma problem z utrzymaniem trzeźwości,to coś jak mój eks.
            Ja przy moich alkoholikach,po mojej interwencji i jej efektach,też nie wierzyłam
            za bardzo,że alkoholik może na dłuższą metę normalnie żyć, ale z drugiej strony
            miałam tego potwierdzenie w paru naocznych przykładach,choć zaczynałam
            podejrzewać,że oni też chleją w ukryciu,a tak to wielcy terapeuci.
            Tylko,że ja mimo wszystko nie do końca rozumiałam istotę choroby,wogóle nie
            myślałam,że to choroba, a chęć rozrywki i olania wszystkiego,totalne
            zezwierzęcenie,wyobrażałam sobie w myślach,jak to ja sie męczę,a tu wystarczy
            flaszke kupić olać płaczące niemowlę i nie przejmowac się niczym,tylko że u mnie
            wyobraźnia swoje,a serce i rozum swoje,że nie potrafiła bym tak zrobić,nawet
            pijąc myslała bym o dziecku
            I z braku zrozumienia istoty choroby wynika takie społeczne myślenie i ja nie
            byłam lepsza,bo też tak myślałam o alkoholikach. Dopiero tu na forum coś do mnie
            dotarło i powiem wam,że ci trzeźwi alkoholicy,których znam to wspaniali ludzie,
            bo przecież są to wybrani spośród tych,którym za życia nie udało się
            wytrzeźwieć.Ogromna buźka dla nich

            M:

            Wracając do sprawy wiedzy, czy niewiedzy na temat alkoholizmu - przypomina się
            pewne spotkanie opłatkowe. Na uroczystym mitingu mieliśmy gości w osobie między
            innymi - pana burmistrza, i panią sekretarz. W peirwszej częsci mitinu - po
            przeczytaniu Kroków Pani sekretarz powiedziała, że tekst z Krokami powinien w
            każdym domu wisieć na lodówce, aby przypominać jak powinniśmy żyć...
            Ale nie zawsze tak było. W początkach istnienia naszego klubu byliśmy traktowani
            jak "ci gorsi ludzie z marginesu". I tylko nasza cierpliwość krok po kroku,
            przez lata kontaktu z tymi ludźmi z urzędu - zaowocowała, ze teraz jesteśmy
            szanowani, a nasza praca jest doceniana.... No i wreszcie liczą się z nami

            LA:

            Myślę , że na tego "specjalistę "od alkoholizmu szkoda naszego pisania.No, cóż
            są na świecie ludzie i "ludzie'.Czasami nawet mamy często wrażenie , że tych
            drugich jest za dużo....Na szczęście my tutaj obracamy sie w dobrym towarzystwie
            tych pierwszych, wspaniałych.....Pozdrawiam-mojw cudowne,prawdziwe kobitki!

            M:

            Ja tylko jeszcze, aby zakończyć temat wiedzy- niewiedzy nt. alkoholizmu - myślę,
            że mimo wszystko ta ignorancja społeczna w zakresie wiedzy powoduje ten wstyd z
            powodu którego tak ciężko jest zdecydować się na jakiekolwiek leczenie...
            Bo tak naprawdę, przeważnie chcemy raczej nie wyróżniać się tłumu....


            Czułam się w obowiązku Ci te opinie Deo przekazać.
          • ela_102 Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 09.02.10, 10:21
            problem polega na tym ze niestety coraz mniej relatywnie
            ludzi chodzi do AA a jednak więcej pije ...


            Mógłbyś przedstawić dowody na poparcie takiej tezy?
            Czy wiedzę na temat słabych punktów AA czerpiesz li tylko z własnej
            POMYSŁOWOŚCI? Pobożnych życzeń?
          • tenjaras Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 09.02.10, 10:35
            Rozpowszechniasz zabobony deo. Różnica między mną i Augustem, których tu
            wspominasz, a swoich pacjentów leczonych chemią polega dokładnie na tym co nas
            różni. Myśmy skorzystali z tego co działa naprawdę, a oni z tego co pomaga na
            chwilę. Gdybym zaryzykował próbę odpowiedzi z czego to wynika, to napisałbym, że
            myśmy się poddali, oni walczą.
            Nie wiem tez skąd bierzesz informację, że mniej ludzi chodzi na spotkania AA.
            Chodzi o jakieś dane przyrostu pijących do zaczynających uczestniczyć w AA? Mogę
            Ci powiedzieć jedno - osobniki typu daleh, czy wolf, z naturalnych powodów
            wykruszają się z AA. Pozostają tylko Ci, którzy mają co wnieść w społeczność
            ludzi leczących się alkoholizmu, którzy potrafią pomóc. Zdrowienie z alkoholizmu
            nie jest pracą jednostronną. Leczący się alkoholik musi się w to zaangażować
            równie silnie, jak angażował się w zachorowanie. Tu nie ma miejsca na mniunkwy.

            Ty, deo, nie weryfikujesz jakiejkolwiek opowieści. Zachowujesz się tak, jakbyś
            nawet nie miał własnej. Grzmisz i gromisz, a nie rozumiesz zasady działania
            prądu. Życie to nie jest miejsce, w którym rozpierducha i poczekalnia do
            kolejnej rozpierduchy. Życie jest konkretne i tylko konkretni w nim funkcjonują
            normalnie. A czy ich konkretność wynika z tego, czy innego rodzaju, ocknięcia,
            czy tak po prostu, bo potrafią normalnie żyć od samego początku, nie ma
            najmniejszego znaczenia. Wszystko rozgrywa się tu i teraz.
            • aaugustw Do Jarasa... 09.02.10, 11:00
              Dziekuje Jaras...!
              Lubie Cie czytac!.
              Nie potrzebuje wtedy nic juz pisac, zreszta po co? - Tylko bym
              spaczyl ten opisany przez Ciebie trzezwy, realny, zywy obraz naszego
              wyzwolenia sie...!
              Pozdro: A... ;-)
    • daleh Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 09.02.10, 10:27
      jaras...
      Deo tu kilkakrotnie powołuje się na mój autorytet w dziedzinie alkoholowej
      (niewątpliwy)
      • deoand Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 09.02.10, 14:15
        Elu, to co piszesz, to odzwierciedla stosunek społeczeństwa do
        choroby
        alkoholowej. Niektórzy lekarze, terapeuci znają problem z książek, i
        nie mają
        pojęcia jak to wygląda w praktyce...
        My wiemy swoje, i tego się trzymajmy

        Ja prezentuje tu rzeczywiście pogląd społeczeństwa a nie poglądy
        alkoholika a właściwie szkolonego alkoholika przez terapeutów / tu
        akurat ukłon w strone eski / . Alkoholicy to niecałe 15 %
        społeczeństwa i to oni muszą się dostosować do ogółu a nie ogól do
        nich jak by chciał ten instruktor czy jak mu tam ....

        i za chwile nastąpi cała ta bufonada aowska pt . ja wiem najlepiej -
        ja jestem alkoholikiem rozwiniętym duchowo a każdy kto mi sie
        przeciwstawi w czymś tam to jest niczym i następuje wymienianie
        ilości cech negatywnych jakie ja czyli ogólnie oponent może mieć ...

        To jest dobre w środowisku Aowskim i rzeczywiście podbudowuje albo
        dowartościowuje aowca ale nie ze mną te numery Bruner - ja je znam
        doskonale bo jak ci powiedziałem ja znam aowców i ogólnie
        alkoholików faktycznie głownie wtedy gdy z ich gónolotnego gadania
        zostanie ino strach i lęk o swoje życie

        Rozumiesz to jaras

        inna sprawa - oczywiście każdy niech się rozwija w AA - proszę
        bardzo ale nie rozumiem tego uciekania od rzeczywistości ...

        Jaras kim będziesz skoro nie pijesz ileś tam lat i ZACZNIESZ PIĆ

        wielkim szanowanym Jarasem

        tylko nie filozofuj jak beka tylko proszę o konkrety zaczynasz pić
        i pijesz no powiedzmy miesiąc i co kim jesteś ..... ??????

        Skoro jest tak dobrze to dlaczego jest tak źle ... ze 100 osób które
        przestana pić do AA trafi no max 2 osoby ... i o czym mowa ...

        Dlaczego nie chcą iśc do AA ??? a powinni - wszyscy generalnie o
        tym mówią ...
        Najprostsza kto wie czy nie własciwa odpowiedź - To Chcą PIĆ

        ale może nie tylko to ???

        pzdr deoand

        • ela_102 Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 09.02.10, 14:23
          Ja prezentuje tu rzeczywiście pogląd społeczeństwa

          jeden z możliwych - trzeba dodać - skrajny.
          Nie chcesz chyba napisać, że 85 % społeczeństwa ma tak jak TY?
        • ela_102 Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 09.02.10, 14:30
          Dlaczego nie chcą iśc do AA ??? a powinni - wszyscy generalnie o
          tym mówią ...Najprostsza kto wie czy nie własciwa odpowiedź - To Chcą PIĆ


          mogę tylko napisać dlaczego ja nie chciałam iść do AA.
          Bo czułam się lepszym człowiekiem DEO.
          Dla mnie AA to była kupa nieudaczników i dupków.
          Dziś dopiero wiem jak bardzo się myliłam.
          a skąd?
          Z konkretnych doświadczeń z tymi ludźmi, a nie wpisów osób, które pojęcia nie
          mają o czym piszą.
        • tenjaras Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 09.02.10, 15:05
          Skoro nie mogę pofilozofować, to będę trzymał się faktów.

          Musiałbym stracić zdrowy rozsądek, by sięgnąć po alkohol. Moja świadomość, że
          jestem alkoholikiem powstrzymuje mnie przed sięganiem po alkohol. Zawsze
          powtarzam, że byłbym głupcem, gdybym sięgnął po alkohol. Żaden alkoholizm, a
          zwłaszcza mój, nie usprawiedliwia takiego ruchu.

          Zdrowy rozsądek, którym teraz się posługuję nie wynika z mojego starania. Jest
          darem. Moją jedyną rolą w tym dziele jest uszanowanie daru i darczyńcy poprzez
          zachowanie i kształtowanie coraz bardziej zdroworozsądkowych zachowań.

          Nie sięgam więc po alkohol i nie zachowuję się jak tchórz i idiota. Wyczerpał mi
          się limit. Za szybko zacząłem i za intensywnie korzystałem. Nic nie mogę na to
          poradzić. Jak zrozumiesz co napisałem w tym tekście zajarzysz dlaczego niektórzy
          ludzie nie chcą AA. Z tym, że chciałem Ci jeszcze dodać, żebyś przestał
          korzystać z Twoich źródeł danych, fałszują Ci obraz rzeczywistości.
        • ela_102 Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 09.02.10, 15:52
          tylko nie filozofuj jak beka tylko proszę o konkrety zaczynasz pić
          i pijesz no powiedzmy miesiąc i co kim jesteś ..... ??????


          powiedzmy, że ja i Ty Deo siadamy i pijemy przez miesiąc.
          Ja się rozkręcam, lub startuję do wielkiego LOTU ,a Ty - umierasz(!)
          Taka to byłaby różnica w naszym piciu.
          Miesiąc picia nie pozbawiłby mnie ani dachu nad głową, ani tego wszystkiego co
          do tej pory zdobyłam, ani nie zabrałby tego wszystkiego dobrego co udało mi się
          przez wiele lat życia zrobić, przeżyć, doświadczyć.
          Co najwyżej mój organizm by się zbuntował na takie potraktowanie.
          Wiem jednak, że musiałbym oszaleć aby do picia chcieć wrócić.
          Gdybym jednak z jakiś powodów oszalała, jest wokół mnie wystarczająco dużo osób
          które wiedziałby jak ze mną postąpić.
          • deoand Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 09.02.10, 20:18
            Sugerujesz swoja statystyka, ze pozostale 98% idzie na terapie...!?
            Deo... nie pier-dziel, prosze...! :-(
            A...

            August wykaz sie chociaz minimalna wiedzą o alkoholiźmie i systemie leczenia w
            Polsce

            Ileś tam osób zaczyna swoja terapię czy to jako przymusowy ochotnik bo żona mu
            kazała czy padaczka go złapała czy sąd nakazał ... i ci delikwenci alkoholicy
            rozpoczynaja jakąs tam terapię ale niestety rzadko kto z tej grupy
            niewątpliwych alkoholików idzie do AA

            Dwa na sto to i tak chciałem byc za grzeczny dla Aowców

            co do służby zdrowia - tu zgoda z augustem to ostatnie miejsce gdzie słowo
            alkoholik budzi chocby neutralne uczucia a najwiekszymi tepicielkami alkoholików
            są KOBIETY a te z Izb Przyjęc to nie daj ci Panie Boze drogi Auguście

            teraz do Jarasa ... skoro jak sam napisałeś nie możesz / zgodnie z moja prośba
            pofilozofowac -za co dziękuje / to kolejne zadanie - klasyczne zadanie dla
            alkoholików
            nie chcę pic ponieważ ...........
            - prosze podac 5 słownie pięć powodów dla których pan.pani nie chce pić alkoholu .

            i co ty na to jaras - poprosze o 5 konkretów

            do eli ja bym nigdy nie pił przez miesiąc i pic nie będę a jakbym wytrwał to
            pewno stałbym sie alkoholikiem brrrrr

            Natomiast koncepcja , że ludzie z problemem alko nie ida do AA bo czuja się
            lepsi jest bardzo interesująca bo rzeczywiście AA jest postrzegana przez samych
            alko jako jakas sekta a jej członkowie jako nawiedzeni wariaci ...

            I trochę coś w tym być musi czego dowodzi nasza interesująca dyskusja , w której
            trudno was Aowców zmusic do stanięcia na ziemi i uznania oczywistych
            prozaicznych faktów a bujanie w obłokach jest zjawiskiem codziennym ...

            Z drugiej strony może coś w tym jest bo naprawdę aby nie pić to trzeba nawiedzić
            się trzeźwościa czyli dla normalnego człowieka pijącego nawet za dużo trzeba
            zostać wariatem w potocznym rozumieniu tego słowa ...

            pzdr deoand

            • ela_102 Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 09.02.10, 20:35
              Właśnie wróciłam z Parnassua, a tutaj ciąg dalszy, twory DEOMETEORY.
              Toć jedyny tutaj nie konkretny i nie rzeczywisty pozostajesz nieustanie Ty Deo.
              Dla mnie to trochę tak jakby jakiś tam człowiek nie dopuszczał istnienia dobra,
              miłości, przyjaźni i jednocześnie pisał o rzeczywistości spostrzeganego przez
              niego Świata. Coś jakby wykluczające się NIEMOŻLIWE!!!!

              do eli ja bym nigdy nie pił przez miesiąc i pic nie będę a jakbym wytrwał to
              pewno stałbym sie alkoholikiem brrrrr


              i to paradoksalnie mogłoby być dla Ciebie zbawienne DEO, ha ha ha :-)
              Mógłbyś stać się człowiekiem widzącym i rozumiejącym dwie strony medalu, lub
              inaczej RZECZYWISTOŚĆ PEŁNĄ.
              Lub w ogóle CZŁOWIEKIEM, a tak marne szanse ha ha ha ;-)
              • aaugustw Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 09.02.10, 21:01
                ela_102 napisała:
                > Właśnie wróciłam z Parnassua, a tutaj ciąg dalszy, twory
                DEOMETEORY.
                > Toć jedyny tutaj nie konkretny i nie rzeczywisty pozostajesz
                nieustanie Ty Deo.
                Dla mnie to trochę tak jakby jakiś tam człowiek nie dopuszczał
                istnienia dobra, miłości, przyjaźni i jednocześnie pisał o
                rzeczywistości spostrzeganego przez niego Świata. Coś jakby
                wykluczające się NIEMOŻLIWE!!!!
                do eli ja bym nigdy nie pił przez miesiąc i pic nie będę a jakbym
                wytrwał to pewno stałbym sie alkoholikiem brrrrr

                > i to paradoksalnie mogłoby być dla Ciebie zbawienne DEO, ha ha
                ha :-)
                > Mógłbyś stać się człowiekiem widzącym i rozumiejącym dwie strony
                medalu, lub inaczej RZECZYWISTOŚĆ PEŁNĄ.
                > Lub w ogóle CZŁOWIEKIEM, a tak marne szanse ha ha ha ;-)
                _____________________________________________________.
                Suuuperowe (i trafne) mysli Elu na 102...!! ;-))))
                A...
                Ps. deo, nie zlosc sie, ale "aowcy" to prawdomowni ludzie...!
            • aaugustw Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 09.02.10, 20:50
              deoand napisał:
              > ... August wykaz sie chociaz minimalna wiedzą o alkoholiźmie i
              systemie leczenia w Polsce
              > Ileś tam osób zaczyna swoja terapię czy to jako przymusowy
              ochotnik bo żona mu kazała czy padaczka go złapała czy sąd
              nakazał ... i ci delikwenci alkoholicy rozpoczynaja jakąs tam
              terapię ale niestety rzadko kto z tej grupy niewątpliwych
              alkoholików idzie do AA...
              - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Oj deo... deo...! Dzisiaj zarty sie ciebie trzymaja ;-)
              bo inaczej nie rozumie twojej logiki...
              Sam piszesz, ze sa to ludzie skierowani "na sile", wiec gdybys ty
              wykazal sie chociaz minimalna wiedzą o alkoholiźmie, wiedzialbys juz
              dawno, ze na sile to nie funkcjonuje, wiec te "dwie osoby" to chyba
              byly te po padaczce, albo po przemarszu wojsk...!? ;-)
              (jezeli chcesz ze mna zartowac - napisz. Ja lubie zartowac...!) ;-)
              _________________________________________________.
              deoand napisał dalej:
              > ... kolejne zadanie - klasyczne zadanie dla alkoholików
              > nie chcę pic ponieważ ...........
              > - prosze podac 5 słownie pięć powodów dla których pan.pani nie
              chce pić alkoholu .
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Pozwol deo, ze odpowiem klasyczna odpowiedzia trzezwego alkoholika,
              (powodow tych bedzie troche wiecej, aczkolwiek tych; dlaczego
              pilem):
              Anonimowa rozmowa:
              - Jak to sie stalo, ze ty wiecej nie pijesz?
              Nie wiecej jak kto? - zapytalem.
              - Mam na mysli to, ze ty wogole nie pijesz?
              Nie pije? – ja pije kawe, mleko, herbate, wode, soki owocowe...
              - Ja mam na mysli picie, ty wiesz – picie alkoholu!
              Tak... Masz racje alkoholu ja juz nie pije bo jestem alkoholikiem.
              Moja granica tolerancji jest slabsza...
              - To brzmi zawile i niezrozumiale!
              Myslisz, ze nie umiesz tego zrozumiec?
              Sprobuje Ci to opisac:
              * Pilem, zeby byc radosnym - a mnie ogarniala rozpacz
              * Pilem, zeby byc szczesliwym - a stawalem sie nieszczesliwym
              * Pilem, zeby przelamac bariery - a plaszczylem sie w sobie
              * Pilem, zeby byc wytworny i madry - a bylem szorstki i odrzucany
              * Pilem, zeby miec przyjaciol - a znajdywalem wrogow
              * Pilem, zeby pozbyc sie zmartwien - a kapalem sie w samouzalaniu
              * Pilem, zeby moc spac - a budzilem sie niewyspany
              * Pilem, z medycznych wzgledow - a bylem coraz bardziej chory
              * Pilem, zeby lepiej pracowac - a tracilem prace
              * Pilem, zeby sie odprezyc - a dostawalem trzesawek
              * Pilem, zeby byc odwaznym - a potem sie balem
              * Pilem, zeby byc pewniejszy - a stawalem sie niepewnym
              * Pilem, zeby uskrzydlic moje mysli - a ja tracilem film
              * Pilem, zeby byc rozmowniejszy - a moj jezyk byl sparalizowany
              * Pilem, zeby byc serdeczny i mily - a tracilem opanowanie
              * Pilem, zeby byc opanowany - a tracilem uprzejmosc
              * Pilem, zeby sie czuc jak w niebie - a poznalem pieklo
              * Pilem, zeby zapomniec - a bylem przesladowany
              * Pilem, zeby byc wolnym - a stalem sie niewolnikiem
              * Pilem, zeby uciec od problemow - a one sie potegowaly
              * Pilem, zeby zdobyc sile - a stawalem sie coraz slabszym
              * Pilem, zeby sprostac temu zyciu - a otarlem sie o smierc
              * Pilem, bo uwazalem to za wlasciwe - a wszystko bylo zle!

              - No to musiales porzadne ilosci wypic, zeby dojsc do takiego stanu!
              Tylko jeden kieliszek, wytlumaczylem mu. Tylko ten pierwszy...
              "Ten pierwszy jest dla mnie za duzo, a tysiace po nim za malo"
              - I dlatego nie pijesz wiecej?
              Ja sobie postanowilem przestrzegac takiej reguly:
              "Nie bede pil, dopoki jestem trzezwy!"
              Dobranoc deo:
              A...
              Ps. Powod dlaczego nie pije byl i jest dla mnie tylko jeden...!
              • ela_102 Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 09.02.10, 20:58
                Facet, pracujący z uzależnionymi, mający znajomych w AA, którzy nic nie robią
                tylko górnolotnie ględzą, a potem trafiają na detoks (szczęśliwie, że ich tylko
                dwu na 100, bo reszta nawet nie trafiła do AA, to dane w/G Deo czyli 98 sztuk
                nie wiadomo skąd) twierdzący na sam koniec wszystkich napisanych do tej pory
                KŁAMSTW, że gość przed sześćdziesiątką może uzależnić się w miesiąc - to już
                ponad moje siły, naprawdę (!) ten DEO to zwykła, najzwyklejsza w świecie Ściema ;-)

                Dobranoc :-)
            • pierzchnia Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 09.02.10, 21:00
              Alkoholizm to straszna niewola i cierpienie dlatego każda szczera chęć niesienia
              pomocy drugiemu człowiekowi zasługuje na szacunek.
              Nie znam procedur AA-nigdy nie byłem na jakimkolwiek mityngu,dlatego nie mogę
              oceniać czegoś, czego nie znam od wewnątrz.
              Picie alkoholu uważam za totalną głupotę ponieważ nie trzeba być uzależnionym
              żeby popaść, w tarapaty-mało było tragedii?
              Napisałem kiedyś, że tą subtelną różnicę w spoglądaniu na świat może zrozumieć
              tylko ten, kto wytrzeźwiał-nadal to podtrzymuję.
              Przypomniał mi się reportaż sprzed wielu lat-mało jest takich aktów człowieczeństwa.
              Pewna kobieta przyjęła do swego domu kobietę uzależnioną od alkoholu /opuchniętą
              na twarzy, bezdomną/,później po kilku miesiącach pokazała jej zdjęcia;
              "Spójrz-tak wtedy wyglądałaś..."
              Nigdy nie zapomnę tego świadectwa, tym bardziej, że kiedy ten film oglądałem nie
              byłem uzależniony.
              • aaugustw Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 09.02.10, 21:10
                pierzchnia napisał:
                > Alkoholizm to straszna niewola i cierpienie dlatego każda szczera
                chęć niesienia pomocy drugiemu człowiekowi zasługuje na szacunek.
                > Nie znam procedur AA-nigdy nie byłem na jakimkolwiek
                mityngu,dlatego nie mogę oceniać czegoś, czego nie znam od
                wewnątrz...
                ______________________________________________________.
                Pierzchnia nam wytrzezwial...! :-o (to mial byc zart...) ;-)
                A powaznie:
                Zyczylbym sobie wiecej takich ludzi, jak Ty z takim podejsciem i
                zrozumieniem dla chorego...!
                A...
            • tenjaras Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 10.02.10, 10:34
              deoand napisał:

              > teraz do Jarasa ... skoro jak sam napisałeś nie możesz / zgodnie z moja prośba
              > pofilozofowac -za co dziękuje / to kolejne zadanie - klasyczne zadanie dla
              > alkoholików
              > nie chcę pic ponieważ ...........
              > - prosze podac 5 słownie pięć powodów dla których pan.pani nie chce pić alkohol
              > u .
              >
              > i co ty na to jaras - poprosze o 5 konkretów

              Napiszę Ci tylko na jakim poziomie jest to pytanie. Zapytaj pierwszą lepszą,
              napotkana osobę, i zapytaj ją dlaczego nie wskakuje do płonącego pieca. Reakcje
              tych osób wyjaśnią Ci co mam na myśli.

              Łatwo też wysnuć wnioski czym jest alkoholizm, co robi z człowieka i z
              człowiekiem. Pijącego alkoholika można porównać do tego, który wskoczy. Będzie
              święcie przekonany, że tym razem się nie poparzy - już wie co robić w piecu, by
              być bezpiecznym. Z jakiegoś powodu uważa, że nie wolno mu oddalać się od pieca i
              ognia. Poparzenia dobrze o nim świadczą, a wskakiwanie do środka jest czymś
              absolutnie naturalnym i tylko głupcy sądzą inaczej. Wrogiem jest każdy, kto
              próbuje mu wyjaśnić co sobie robi. Wrogiem jest również każdy, kto kiedyś
              skakał, a teraz nawet do pieca nie podchodzi. Złe jest wszystko, co te dwie
              grupy ludzi reprezentują.

              Alkoholik, który wrócił do zdroworozsądkowego zachowania trzyma się swoich
              nowych zasad postępowania i nie potrzebuje do tego żadnych warunków i powodów.
              Po prostu takie jest już jego życie.

              Ja takim byłem i większość, których znam, trzeźwych alkoholików, na początku
              "testowało" ta nowość. Nie wiałem goniony uprzedzeniami, ale trwałem i
              przyglądałem się. Stwierdziłem, że Ci, którzy trzymają się z dala od pieca nic
              na tym nie tracą, ba! nawet zyskują. Stwierdziłem też, po jakimś czasie, że i ja
              potrafię poruszać się w tym nowym świecie bez kompleksów. Należę do tych, którzy
              przeżyli ten makabryczny eksperyment na sobie i nie znajdują najmniejszego
              powodu by do tego wracać. Jednak zawsze pamiętam, że to nie wynika z mojego
              pomysłu na życie. Osobiście wcale nie miałem pomysłu, że poza piecem jest jakieś
              normalne życie. Tak samo jak każdy alkoholik gardziłem nim i wcale za nim nie
              tęskniłem. Przemiana we mnie nastąpiła z jakichś przyczyn, które sięgają poza
              zasięg moich władz umysłowych. Dlatego, dla ułatwienia sobie życia, zwaliłem
              sprawę na Boga, posługuje się tutaj aowską terminologią i niech tak pozostanie.
        • aaugustw Dodatek, wcale nie taki nadzwyczajny... 09.02.10, 16:30
          deoand napisał:
          > ... Niektórzy lekarze, terapeuci znają problem z książek, i
          > nie mają pojęcia jak to wygląda w praktyce...
          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Z mojego doswiadczenia wiem, ze nie sa to tylko "niektorzy", lecz
          przewazajaca ich wiekszosc...! (a co sie tyczy lekarzy domowych, to
          juz katastrofa, no coz oni sa powolani do leczenia skutkow...!) :-(
          _____________________________________________.
          deoand napisał dalej:
          > Ja prezentuje tu rzeczywiście pogląd społeczeństwa a nie poglądy
          > alkoholika a właściwie szkolonego alkoholika przez terapeutów...
          - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Jesli chodzi o scislosc i historie tej choroby pragne przypomniec,
          ze to wpierw terapeuci uczyli sie od alkoholikow, konkretnie z ich
          Programu 12-Krokow AA zaczely powstawac te roznorakie szkolki i
          kazda z nich chwali swoja "skutecznosc w walce" z alkoholizmem...
          Jezeli chodzi o mnie, mialem to szczescie byc w takiej 3-
          miesiecznej "szkolce", zwanej terapeutyczna, w ktorej "szkolili mnie
          prawdziwi trzezwi alkoholicy...!! - Dostalem sie tam nie wiedzac
          jeszcze nic o Wspolnocie AA, ktorej zawdzieczam zycie...!
          Pamietam jak moje EGO bronilo sie przed tym, aby pojsc tam do
          tych "alkoholikow"... - Jakim ja bylem wtedy jeszcze nadetym
          bufonem...!
          _______________________________________________.
          deoand napisał dalej:
          > Alkoholicy to niecałe 15 % społeczeństwa i to oni muszą się
          dostosować do ogółu a nie ogól do nich jak by chciał ten instruktor
          czy jak mu tam ....
          - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Ha, ha, ha... ;-))) Dobre sobie... - Zapamietaj sobie na przyszlosc:
          Alkoholik NIC nie musi... - Alkoholik chce...!
          (to czyni ten Program, ktory przywraca nas w pelni z powrotem do
          spoleczenstwa...!).
          _______________________________________________.
          deoand napisał dalej:
          > ... ja znam aowców i ogólnie alkoholików faktycznie głownie wtedy
          gdy z ich gónolotnego gadania zostanie ino strach i lęk o swoje
          życie
          - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Musze przyznac; mam przedni ubaw...!! ;-)))
          "Mezczyzna, ktory mowi, ze zna kobiety nie zna ich wogole"...! ;-)
          Nie-alkoholik, ktory mowi to samo o alkoholikach i aowcach, nie wie
          nic ani o tej chorobie, ani o tej Wspolnocie... (procz uslyszanych i
          wyuczonych na pamiec teorii...) ;-))
          ________________________________________.
          deoand napisał dalej:
          > inna sprawa - oczywiście każdy niech się rozwija w AA - proszę
          > bardzo ale nie rozumiem tego uciekania od rzeczywistości ...
          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          ;-)) To co teraz napisze nie probuj zrozumiec, sprobuj jedynie
          pomyslec co ja chce tu przekazac odnosnie rzeczywistosci...! ;-))
          Dla alkoholika i wszystkich istot rozumnych, nie ma nic bardziej
          realnego od swiata duchowego...!
          Tolstoj powiedzial, ze: "Zycie ludzkie bez wiary, jest zyciem
          zwierzecia".
          ___________________________________________________________.
          deoand napisał dalej:
          > Skoro jest tak dobrze to dlaczego jest tak źle ... ze 100 osób
          które przestana pić do AA trafi no max 2 osoby ... i o czym mowa ...
          > Dlaczego nie chcą iśc do AA ??? a powinni - wszyscy generalnie o
          > tym mówią ...
          - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Sugerujesz swoja statystyka, ze pozostale 98% idzie na terapie...!?
          Deo... nie pier-dziel, prosze...! :-(
          A...
          • deoand Re: Dodatek, wcale nie taki nadzwyczajny... 09.02.10, 21:56
            to paradoksalnie mogłoby być dla Ciebie zbawienne DEO, ha ha ha :-)

            Ela mylisz pojęcia : TO nie ktoś albo coś ma być zbawienne dla DEO tylko deo
            moze być zbawienny dla kogos albo czegos - jak akurat bedzie chciał !!!

            Ja tez jestem prawdomówny / zawsze /auguście i elu więc pozwolę sobie na taka
            dygresję - zdaję sie , że zatraciliśmy nieco głowny sens naszej polemiki który
            to apriori wyklucza możliwośc jakiegokolwiek porozumienia ponieważ :

            elu czy auguscie Wy jesteście tylko alkoholikami a Ja jestem tylko i aż
            człowiekiem !!!

            możemy natomiast zblizyc nasze stanowiska w wątkach pobocznych typu
            czy alkoholizm to ciezka czy lekka choroba itp.

            A punk widzenia zawsze zależy od punktu siedzenia Ostatnio miałem przyjemność
            byc adwokatem diabła i przekonywac pewna pania , że alkoholik to tez dobry
            człowiek a pani była odmiennego zdania i stwierdziła , że zero współczucia nie
            mówiąc o zrozumieniu dla alko ...

            w końcu okazało sie , że pani jest dzieckiem alkoholika i ciężko dziwi sie matce
            , że wytrzymała z ojcem alko ileś tam lat - ona to by alko -ojca natychmiast na
            smietnik ...

            Ela a twoje dzieci co na to - przestałas pić 6 lat temu więc siła rzeczy twoje
            dzieci powinny byc dorosłe jak wspomniana przeze mnie pani ... czyli całe
            dzieciństwo i prawie początek wieku dojrzałego przebywały z matka co to litr
            wódki codziennie .

            i co one na to ????

            pzdr deoand



            • aaugustw Re: Dodatek, wcale nie taki nadzwyczajny... 09.02.10, 22:08
              deoand napisał:
              > ...elu czy auguscie Wy jesteście tylko alkoholikami a Ja jestem
              tylko i aż człowiekiem !!!
              ___________________________________________.
              No nie, deo... - Sam siebie splycasz...! ;-(
              Taka odzywka nie uchodzi, a u alkoholika jest
              nie do pomyslenia... - To wyklucza ciebie z gatunku homo...!
              A... ;-)
              • deoand Re: Dodatek, wcale nie taki nadzwyczajny... 09.02.10, 23:06
                August rusz no raz głową i przeanalizuj to co ja tutaj napisałem

                zważ , że ja pisze zawsze inteligentnie i dla ineligentnych i w moim

                pisaniu jest / chyba , że chodzi tylko o ironie i zabawe słowem / jakieś głebsze
                przesłanie ...

                Myśl august , myśl - myslenie nawet i aowcom nie zaszkodziło ... choc czy ja
                wiem

                Tak apropos napisałes mi litanie do Matki Boskiej Butelkowej litanie dlaczego
                PIŁEŚ co z reguły nie sprawia żadnego problemu alkoholikowi a zadanie było
                napisz 5 powodów dla których NIE CHCESZ
                PIC

                Rozumiesz po polsku auguście .... a co na to jaras ??
                • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Dodatek, wcale nie taki nadzwyczajny... 10.02.10, 01:27
                  Musze tu przyznac racje Deo. Alkoholik "zawodowy" z AA jesli zacznie pic, traci
                  wszystko. Wiarygodnosc, tozsamosc, cel i sens zycia. Kazdy jest przekonany, ze
                  to nie na niego padnie, ale coz- moze byc inaczej.
                  Taki Mel Gibson czy David Hasselhoff, gwiazdy na swieczniku, lata w aA, brak
                  "powodow" do picia, a ten drugi nawet napisal ksiazke, jak to kocha swoja
                  uzyskana trzezwosc i nigdy sie nie napije i co? Na ostatnich nagrodach
                  brytyjskich muzycznych nawalony jak bak wreczal komus tam nagrode.

                  Moze zdarzyc sie kazdemu, znany czy nie. Hasselhoff czy Gibson ma ten komfort,
                  ze maja duzo wiecej poza alkoholizmem, wiec ich zapicia sa najwyzej ciekawostka
                  dla prasy i ludu, i tak nie traca szacunku i popularnosci, nawet moga zyskiwac.
                  Ale co ma TenJaras czy Ela poza alkoholizmem? Pija i wszystko leci w dol. Wiec
                  moze nieco sprobowac budowac tozsamosc na czyms innym? Na przyklad, ze jestem
                  milym sasiadem, dobrym pracownikiem, poeta, dzialaczem spolecznym?
                  Taki ktos jak zapije bedzie kims w stylu- dobry sasiad ale pije, a ten co tylko
                  zyje z tego, ze nie pije, straci wszystko.

                  • ela_102 Adi? 10.02.10, 10:06
                    Ale co ma TenJaras czy Ela poza alkoholizmem?

                    Adi, wierzyć się po prostu nie chce, że taki inteligentny facet, może wierzyć a
                    takie idiotyzmy.W dodatku tylko twory własnej wyobraźni.
                    Prawda wygląda tak - ela z jarasem mają WSZYSTKO co im do życia potrzebne, a Ty
                    masz tylko alkoholizm właśnie.
                    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Adi? 10.02.10, 14:22

                      ela_102 napisała:

                      > Ale co ma TenJaras czy Ela poza alkoholizmem?
                      >
                      > Adi, wierzyć się po prostu nie chce, że taki inteligentny facet, może wierzyć a
                      > takie idiotyzmy.W dodatku tylko twory własnej wyobraźni.
                      > Prawda wygląda tak - ela z jarasem mają WSZYSTKO co im do życia potrzebne, a Ty
                      > masz tylko alkoholizm właśnie.



                      W odpowiedzi na Pani odpowiedz prosilbym o dodatkowa w celu zrozumienia tresci
                      wypowiedzi.
                      Bedzie to definicja stwierdzenia "wszystko co do zycia potrzebne".

                      Pytanie dodtalkowe, ktore z ponizszych w zakres terminu wchodzi:

                      - toster
                      - gasnica pianowa
                      - przebranie na halloween
                      ???
                      • ela_102 Re: Adi? 10.02.10, 14:27
                        W odpowiedzi na Pani odpowiedz prosilbym o dodatkowa w celu zrozumienia
                        tresci wypowiedzi.


                        prosić można. Kpić bez końca również. Udawać głupka jak najbardziej.
                        Skoro nie rozumiesz tak PROSTEJ treści nie zrozumiesz żadnej innej.
                        Kwestia po co? tak usilnie starasz się nie rozumieć, co to znaczy mieć
                        SATYSFAKCJONUJĄCE życie.
                        • beka.smiechu-w.sali.obok lalala 10.02.10, 16:18

                          ela_102 napisała:

                          > W odpowiedzi na Pani odpowiedz prosilbym o dodatkowa w celu zrozumienia
                          > tresci wypowiedzi.

                          >
                          > prosić można. Kpić bez końca również. Udawać głupka jak najbardziej.
                          > Skoro nie rozumiesz tak PROSTEJ treści nie zrozumiesz żadnej innej.
                          > Kwestia po co? tak usilnie starasz się nie rozumieć, co to znaczy mieć
                          > SATYSFAKCJONUJĄCE życie.



                          o kurcze, chyba nam sie jaroslaw elzbiecie do komputera wlamal i zapisal
                          odpowiedz za nia.

                          ale odpowiem.
                          jak nie wiesz o co chodzi bo myslisz ze nie o to cos chodzi tylko o cos innego,
                          a chodzi nie o to o chodzi ale o co mogloby chodzic, to pomysl ze chodzi o cos
                          innego, zgola innego nie naprawde chodzi.
                          i o to chodzi.












                      • ity Re: Adi? 10.02.10, 15:02
                        Adam i Ewa,żyli w Raju, mieli też wszystko co do życia potrzebne
                        i jeden zakaz: nie wolno im było spożyć ...
                        Jednak zakaz ten złamali:)



                        beka.smiechu-w.sali.obok napisała:

                        > Bedzie to definicja stwierdzenia "wszystko co do zycia potrzebne".
                        • ela_102 Re: Adi? 10.02.10, 15:32
                          Jednak zakaz ten złamali:)

                          I do dziś ludzkość, a to im za to dziękuje - kiedy korzysta w profitów
                          grzeszności i za to samo przeklina, gdy trzeba za grzeszność płacić.
                          Nikt z nas nie wie, co to znaczy żyć w raju.
                          Nikt ze śmiertelników tego nie doświadczył.
                          W złamaniu zakazu objawiła się jedynie ludzka natura.
                          Zakazane kusi jak diabli.
                          Póki jednak rozum nie śpi, pokusa jest tylko pokusą.
                          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Adi? 10.02.10, 16:27
                            ela_102 napisała:

                            > Jednak zakaz ten złamali:)
                            >
                            > I do dziś ludzkość, a to im za to dziękuje - kiedy korzysta w profitów
                            > grzeszności i za to samo przeklina, gdy trzeba za grzeszność płacić.
                            > Nikt z nas nie wie, co to znaczy żyć w raju.
                            > Nikt ze śmiertelników tego nie doświadczył


                            No jak nie, August jest przeciez w raju od kiedy wstapil do AA


                            --
                            • aaugustw Re: Adi? 10.02.10, 19:35
                              beka.smiechu-w.sali.obok napisała:

                              > > Nikt z nas nie wie, co to znaczy żyć w raju.
                              > > Nikt ze śmiertelników tego nie doświadczył
                              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                              > No jak nie, August jest przeciez w raju od kiedy wstapil do AA
                              _________________________________________.
                              W niebie, beka... - W niebie na ziemi...! ;-)
                              (o raju wspominalem tylko z dwa razy, kiedy
                              chcialem podkreslic daleh... i twoje malpie pochodzenie).
                              A...
                        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Adi? 10.02.10, 16:20
                          ity napisał:

                          > Adam i Ewa,żyli w Raju, mieli też wszystko co do życia potrzebne
                          >
                          i jeden zakaz: nie wolno im było spożyć ...
                          > Jednak zakaz ten złamali:)
                          >
                          >
                          >
                          > beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                          >
                          > > Bedzie to definicja stwierdzenia "wszystko co do zycia potrzebne".

                          jasne!
                          dlatego august nie pije. ewa i adam mieli wszystko i "zapili", August nie ma nic
                          to nie pije, lustro.
                          • ity Re: Adi? 10.02.10, 16:50
                            Aaugustw,Ela,Tenjaras czekaja,bebniac palcami o doczesnosc ludza
                            sie, że jak pojawia się w swoich rajach to będzie im lzej...
                            na duszy?
                            • ela_102 Piąte piwo? 10.02.10, 17:30
                              SENS takiego wpisu można zrozumieć dopiero po - piątym sięgnięciu po owoc
                              zakazany ;-)
                              ity żeby pisać zrozumiałe dla innych ludzi posty, trzeba było najpierw w życiu
                              napisać kilka listów i otrzymać na nie odpowiedź.
                              Czy posiadasz w swoich pamiątkach z dzieciństwa dowody takowej korespondencji?
                              Wiesz co robią i czego oczekują trzy stąd osoby - to się chwali.
                              Ale czy wiesz o co chodzi Tobie?
                            • aaugustw Re: Adi? 10.02.10, 19:16
                              ity napisał:
                              > Aaugustw,Ela,Tenjaras czekaja,bebniac palcami o doczesnosc ludza
                              > sie, że jak pojawia się w swoich rajach to będzie im lzej...
                              > na duszy?
                              ________________________.
                              W morde i ciemie bity....
                              Co to za kity (lub mity?)
                              Czy i ty Ity zapity...!?.
                              Nie kumam, jak blond-kobity
                              Ni to wydra, ni to hity,
                              czy aby pisaly to wity...?
                              Czuje sie juz pobity
                              dukajac te slowa mozgu-banity...!?
                              A... :-(
                              • ity Re: Adi? 11.02.10, 10:07
                                Wybaczcie, ale ja nie rozumiem waszego zacietrzewienia. Moje
                                stwierdzenie jest stosunkowo oczywiste. Ale wiem,ze Wy wolicie "kawe
                                na lawe",jak dla dzieci.

                                Dla Was:
                                www.youtube.com/watch?v=1uWjxB2wymo&feature=related
                                www.youtube.com/watch?v=wktI2yAVsfo&feature=related

                                • aaugustw Re: Adi? 11.02.10, 11:35
                                  ity napisał:
                                  > Wybaczcie, ale ja nie rozumiem waszego zacietrzewienia. Moje
                                  > stwierdzenie jest stosunkowo oczywiste. Ale wiem,ze Wy
                                  wolicie "kawe na lawe",jak dla dzieci...
                                  _______________________________________________.
                                  Tak to juz jest Ity... - Dorosli wola byc dziecmi...
                                  A...
                                  Ps. Jestes DDA...?
                          • aaugustw Re: Adi? 10.02.10, 19:31
                            beka.smiechu-w.sali.obok napisała:

                            > > > Bedzie to definicja stwierdzenia "wszystko co do zycia
                            potrzebne".
                            > jasne!
                            > dlatego august nie pije. ewa i adam mieli wszystko i "zapili",
                            August nie ma nic to nie pije, lustro.
                            _________________________________________________.
                            Czy ty beka z ity jedliscie dzisiaj cos specjalnego,
                            czy chodziliscie w dziecinstwie do szkoly specjalnej...!?
                            Nie moge waszego balakania zrozumiec, a chetnie nawiazalbym
                            dyskusje...
                            Wytlumacz mi wiec, prosze (jak potrafisz); co masz na mysli i co
                            oznacza dla ciebie wyraz; "nic" uzyty w zdaniu; " August nie ma nic
                            to nie pije, lustro."...?
                            (mam nadzieje, ze nie chodzi tu o twoja zupke mleczna....!?)
                            A...
                  • aaugustw Re: Dodatek, wcale nie taki nadzwyczajny... 10.02.10, 10:27
                    beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                    > Musze tu przyznac racje Deo...
                    - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    Ty przyznasz i Diablu racje, jezeli bedzie to przeciw AA...! ;-)
                    Masz ty swoje zdanie, czy tylko jestes klakierem deo, daleh.... itp.
                    ______________________________________________________.
                    beka.smiechu-w.sali.obok napisała dalej:
                    > Taki Mel Gibson czy David Hasselhoff, gwiazdy na swieczniku, lata
                    w aA,
                    - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    W samolotach American Airlines (aA)...!
                    A...
                • aaugustw Pracowita nocka deo...! ;-) 10.02.10, 10:21
                  Widze deo... ze miales pracowita nocke...(!?). ;-)
                  _____________________________________________.
                  deoand napisał:
                  > August rusz no raz głową i przeanalizuj to co ja tutaj napisałem
                  > zważ , że ja pisze zawsze inteligentnie i dla ineligentnych...
                  > Myśl august , myśl - myslenie nawet i aowcom nie zaszkodziło ...
                  choc czy ja wiem...
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Musialem jakos przeoczyc te przymioty, ktorymi nam sie tu sam
                  tytulujesz, ale ok przyjmuje ze tak jest i nawiaze do tego tematu;
                  myslenia i inteligencji...:
                  Z tym mysleniem trzeba uwazac, deo... - Popatrz na siebie; sam
                  namawiasz do niego, i slusznie, ale zaraz potem podswiadomie
                  "zdradzasz" sie i dopisujesz; "... choc czy ja wiem"...!
                  Wyjasnie ci to, poniewaz twoja niepewnosc ma swoje uzasadnienie...
                  Z tym mysleniem trzeba cholernie uwazac kazdemu... - Mnie osobiscie
                  o malo nie zaprowadzilo ono do "parku sztywnych". A u innych
                  slyszalem tez nie jest lepiej... Taki (np.)glupek mysli, ze jest
                  madry... - Malo inteligentny mysli, ze bryluje nad towarzystwem... -
                  Biedny z kolei mysli, ze wygra w totka... - Pijak, ze nie ma
                  problemu z alkoholem, jedynie bez.., etc...
                  Kazda nasza najdrobniejsza mysl przemienia nasze zycie, powodujac
                  to, ze albo bedziemy mieli powodzenie albo pecha, zdrowie albo
                  chorobe, cierpienie albo szczescie... (pomijam tu najwazniejsze, ze
                  nie wszystko zalezy od nas...!). Glupek np. nie zmieni tego, ze jest
                  glupkiem... - Alkoholik, ze jest alko...
                  A teraz dopiero przejde dalej, do pojecia; inteligencji...
                  Myslenie jest "materialem zastepczym" dla nie rozwinietej jeszcze
                  inteligencji...! Im wieksza inteligencja deo, tym mniej musimy
                  myslec...!
                  Dopiero wtedy potrafimy przyjmowac do naszej swiadomosci te realia i
                  rzeczywistosc, ktora ukryta jest za "oslepiajacym swiatlem"...
                  Tak dlugo dopoki nie bedziesz inteligentnym, skazany jestes na
                  myslenie, (do tego jednak potrzebny jest rozum - skazancu...) ;-)
                  Na pocieszenie: Myslenie jest przecudowna rzecza i powinienes je
                  opanowac, ale nie zapominaj przy tym o jednym; ono jest tylko
                  srodkiem zastepczym dla Madrosci i Milosci...!!
                  ______________________________________________.
                  deoand napisał dalej:
                  > Tak apropos napisałes mi... litanie dlaczego PIŁEŚ co z reguły nie
                  sprawia żadnego problemu alkoholikowi a zadanie było napisz 5
                  powodów dla których NIE CHCESZ PIC
                  > Rozumiesz po polsku auguście .... ??
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Nie posluchales wczoraj mojej troskliwej sugestii, aby pojsc
                  spac... - Szkoda!
                  Teraz widzisz, na jakich musiales jechac wczoraj emocjach...! ;-)
                  Jak mocno musiales byc rozkojarzony skoro nawet nie odebrales (nie
                  zauwazyles...!?) mojej odpowiedzi na twoje pytanie... - Coz, w
                  takich stanach emocjonalnych nawet srednie wyksztalcenie szkoly
                  podstawowej nie pomoze...! :-(
                  Rozumiesz po polsku deo.... ?? ;-)
                  A...
                • pierzchnia Pięć powodów, dla których znów chcę pić. 10.02.10, 11:56

                  1-Deo
                  2-Deo
                  3-Deo
                  4-Deo
                  5-August
                  • tenjaras Re: Pięć powodów, dla których znów chcę pić. 10.02.10, 12:01
                    Czuję się pominięty ;-)
                  • deoand Re: Pięć powodów, dla których znów chcę pić. 10.02.10, 12:33
                    Absolutna zgoda pierzchnia - ja nikomu nie zabraniam picia nawet
                    namawiam bo wtedy byłby to idealny materiał badawczy ... jak
                    będziesz pił przez tydzień- dwa -miesiąc to znaczy , że jestes
                    alkoholikiem a jak zatrzymasz sie po dwóch dniach a potem będziesz
                    sobie popijał weekendowo - to nie jestes alkoholikiem .

                    Proste i oczywiste ... jaras niestety nie chce sie poddać
                    eksperymentowi badawczemu a beka poddaje sie prawie codziennie tyle
                    tylko , że nie ma próby kontrolnej w postaci abstynencji minimum
                    miesięcznej .. co zafałszowuje wyniki badań !!!

                    pzdr deo
                    • pierzchnia Re: Pięć powodów, dla których znów chcę pić. 10.02.10, 12:41
                      Deo,
                      uważasz siebie za alkoholika?
                    • tenjaras Re: Pięć powodów, dla których znów chcę pić. 10.02.10, 14:19
                      Deo, oczywiście, że nie poddaję się eksperymentom i nie filozofuję na temat
                      alkoholizmu, bo już nie muszę. To co mi potrzebne, wiem.
                  • aaugustw Re: Pięć powodów, dla których znów chcę pić. 10.02.10, 13:41
                    pierzchnia napisał:
                    > Pięć powodów, dla których znów chcę pić:
                    > 1-Deo
                    > 2-Deo
                    > 3-Deo
                    > 4-Deo
                    > 5-August
                    ______________________________________________.
                    Masz na mysli:
                    Potem 4x terapie, a w koncu zbawienny Mityng AA...!
                    A...
                    • ela_102 Re: Pięć powodów, dla których znów chcę pić. 10.02.10, 14:30
                      Ubawiła się August, dzięki za błyskotliwość :-)))))
                      moja wersja byłaby taka:
                      1- DEOdetoks
                      2- DEOdetoks
                      3- DeOdetosk
                      4- DEOdetosk
                      5- Zbawienny Mityng :-)
            • aaugustw deo wpada w panike...! ;-) 09.02.10, 22:16
              deoand napisał:
              > ... miałem przyjemność byc adwokatem diabła i przekonywac pewna
              pania , że alkoholik to tez dobry człowiek a pani była odmiennego
              zdania i stwierdziła , że zero współczucia nie mówiąc o zrozumieniu
              dla alko ...
              > w końcu okazało sie , że pani jest dzieckiem alkoholika i ciężko
              dziwi sie matce, że wytrzymała z ojcem alko ileś tam lat - ona to by
              alko -ojca natychmiast na smietnik ...
              _____________________________________________.
              Dalej nie musialem czytac, bo domyslilem sie
              do kogo deo pije...! ;-))
              Deo, ty miales dzisiaj ciezki dzien... - Odpocznij sobie...!
              Dobranoc: A... ;-)
              > i co one na to ????
            • ela_102 Re: Dodatek, wcale nie taki nadzwyczajny... 10.02.10, 09:57
              Deo, żadnych, absolutnie żadnych pojęć nie mylę.
              Dla mnie o człowieczeństwie nie świadczą ludzkie choroby lub ich brak, ale
              wyznawane zasady i wartości, które są przyczynkiem do konkretnych działań. Ty te
              wartości masz delikatnie mówiąc WYPACZONE dlatego marnej jakości z Ciebie człowiek.
              zadane przez Ciebie pytania do mnie świadczą o tym jak Ty dalece NIE CZYTASZ
              postów, a skoro nie czytasz moich to i innych piszących tutaj osób też. Nie
              wiem, może to być jednak kwestia li tylko ograniczoności umysłowej, albo czegoś
              więcej, ale na to zdajadą się doktory, gdy się bardzo chce.
              Sama wychowywałam się wśród alkoholików - długo pogardzałam nimi w taki sam
              sposób jak Ty, dziś ich KOCHAM i szanuję, to zasługa zarówno AA jak i mojego
              katolicyzmu (tylko w przebaczeniu wolność).
              Pić na dobre, tak aby dzieci mogły mieć z tego powodu żal zaczęłam gdy syn miał
              17.5 roku, córka 11. Przestałam po dwu latach, na dobre.
              To na jakich ludzi ich wychowałam i jakimi ludźmi się otaczałam dało mi
              gwarancję - nie odrzucenia chorej i w potrzebie MATKI.
              Moje dzieci nigdy nie przestały mnie kochać.
              To co najistotniejsze, dokładnie i szybko prześledziły kurs upadania,
              uzależniania się i PODNOSZENIA się z tego z WIELKĄ klasą.
              Moje dzieci są ze mnie dumne a i czujne BARDZO na siebie.

              Moje dzieci mają jak już ogromne braki z powodu braku ojca w ich życiu. Nie z
              powodu Matki, która zabezpieczyła ich w życiu pod każdym względem upadając pod
              ciężarem życia zaledwie na dwa lata.

              A co Deo Twoje dzieci?
              Mające takiego jak Ty ojca?
              Nie o picie wszak tu idzie tak naprawdę, ale o to KIM się jest.
              Mój Tato pił całe życie i nigdy, przenigdy nie przyszło mi do głowy aby nim
              pogardzać (czasami się wstydziłam) bo był niezwykle w moich oczach wartościowy .
              Udowadniał to swoimi uczynkami.

              A co do tamtej kobiety.
              Mąż alkoholik, a Ona? co zrobiła aby pomóc i zrozumieć własną rodzinę? w jakim
              stopniu przyczyniła się do wyboru męża, jak i późniejszego jego picia? niech sie
              tym zajmie, a nie rozmową z Tobą.
              na to na pewno szkoda czasu.
              • ela_102 Dodatek specjalny 10.02.10, 10:49
                Deo:-)
                Mam swoją stronę www - wystarczy wpisać w google "Alkoholizm Kobiet" i to
                będzie PIERWSZY wynik.
                Nie będę podawać adresu, żeby mnie nie oskarżono o jakieś manipulacje, poza tym
                nie zależy mi na przyciąganiu idiotów. Mądrzy ludzie sami znajdą to czego
                szukają. Tobie daję wskazówkę tylko dlatego, że tam w księdze gości można
                przeczytać - co moje dzieci na mój alkoholizm?
    • ivoloty Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 09.02.10, 21:18
      z przyjemnością przeczytałam twoj post.
      zona alkoholoka, pijaczka itp.
      nie wiem co robic ratowac, zostawić.
      tyle porżek już było.
      szukam wsparcia. poposze...
      pozdrawiam i dziekuje za post
      • aaugustw Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 09.02.10, 21:48
        ivoloty napisała:
        > z przyjemnością przeczytałam twoj post.
        > zona alkoholoka, pijaczka itp.
        > nie wiem co robic ratowac, zostawić...
        ________________________________________.
        Pol zartem, pol serio chcialoby sie powiedziec:
        "Ratowac, zostawiajac...!" ;-)
        A calkiem powaznie:
        Sugeruja (co i mnie pomoglo), aby obdarzyc go zrozumieniem i
        miloscia ale przy tym zelazna konsekwencja w ponoszeniu
        odpowiedzialnosci za swoje postepowanie i czyny... - (tzw. "twarda
        milosc"). Nie straszyc, a wypowiedziane slowa, ktore wyplyna z
        serca, nie kombinatorskiej glowy - dotrzymywac...!
        A...
        • ivoloty Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 09.02.10, 22:21
          zyjemy razem pod wspólnym dachem 10 lat.
          miłośc ma swoje upadki i wzloty.wiem, samo życie.
          kocham go jak nie pije i nienawidzę jak pije.
          tyle już było rozmów i z moje strony i rodziców jego i moich {w naszej
          rodzinie tego nie było{. nie wiemy jak działać.
          to już są takie skrajnoiści, taki wstyd i takie porażki.
          np. picie w wiglie itp.
          takie straty moralne i na zdrowiu,i inne.
          on wie o tym. ale droga do AA jest taka kręta.
          mamy sie udać do specjalisty tj. do domwego po skierowanie. jak jedno i
          drugie jest ubep. w prywatnym Damianie. co mam spedzić cały dzien po
          skierowanie od lekarz 1 kontaktu, do Belgijekiej a tam pani wyduka o
          problemach naszch. byłam tam. mnie to martwi, że jest wola a mały
          profesjonalizm w pomocy/
          wiesz. oczekuje wsparcia specjalisty a nie początkujących.
          • aaugustw Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 09.02.10, 22:27
            ivoloty napisała:
            > ... on wie o tym. ale droga do AA jest taka kręta.
            > mamy sie udać do specjalisty tj. do domwego po skierowanie...
            ___________________________________________________.
            Napisalem ci w prywatnym mailu, ze aby pojsc do AA,
            nie potrzeba zadnego skierowania... - Przeczytaj co
            napisalem Ci prywatnie...!
            Dobranoc:
            A...
          • yuraathor Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 09.02.10, 22:30
            ivo najlepsi specjaliści to ludzie którzy poradzili sobie z tą chorobą,
            spotykają się oni na tzw mityngach AA, gdzie dzielą się siłą i nadzieją by trwać
            w trzeźwości i pomagać innym w zaprzestaniu picia
    • tenjaras Coś o statystykach 10.02.10, 11:58
      Zajrzałem sobie na stronę PARPY w celu poszukania konkretnych statystyk, jeżeli
      chodzi o rozwiązywanie problemu alkoholowego. Polska to USA, tu nie ma statystyk
      i prognoz na wszystko. Może szukałem niezbyt mocno, ale znalazłem kilka fajnych
      tekstów, np.:
      "Przeciwdziałanie
      marginalizacji społecznej w kontekście rozwiązywania problemów alk.w
      Polsce
      ", gdzie przeczytałem: "Ważnym czynnikiem zgłaszalności do
      leczenia wydają się też być postawy społeczne wobec osób, które trud leczenia
      podjęły. Na pytanie o to, czy alkoholik, który przestał pić zasługuje na wiele
      szacunku twierdząco odpowiedziało aż 89,2% badanych, w tym 53,1% –
      zdecydowanie."


      Pewnie można tam znaleźć coś bardziej aktualnego, jednak chodzi mi o to by przy
      podawaniu cyfr kierować się czymś więcej niż własne przemyślenia. Kiedy
      kończyłem swoje terapie, gdzieś w okolicach 2004 roku rozmawiałem z terapką na
      temat skuteczności leczenia. Powiedziała, że ten ośrodek
      (OPITU w Gdyni) ma jeden z najlepszych wyników,
      36%. Badane to było w ten sposób, że po dwóch latach od ukończenia terapii,
      alkoholicy, którzy są "namierzalni" wypełniają ankietę. Na podstawie jej wyników
      obliczają swoją skuteczność. Mówiła, że fajnie by było, gdyby takie badanie
      można było przeprowadzić jeszcze raz, po latach pięciu. Wiadomo, że efekt jest
      szacunkowy. Rok później ta terapka została panią derektor ośrodka. Jak się potem
      orientowałem wśród zainteresowanych, rzeczywiście ośrodki odwykowe dają około
      40% skuteczność.
      Większość trzeźwych alkoholików, których znam, robili terapię, a potem znaleźli
      swoje miejsce w AA. Ludzie, którzy zaczynali jeszcze w latach 80tych raczej
      tylko AA. Nie umiem tego oszacować, nie robię żadnych notatek, ale widzę, że Ci
      którym trzeźwość stała się czymś prawdziwie cennym, trwają w niej. Ci, dla
      których to jest zabawa albo osiągnięcie trzeźwości jest jedynie etapem w drodze,
      gubią ją i wracają do picia.
      Osobiście dzielę alkoholików na trzy grupy: nie pijących, albo pijących, albo
      nie pijących, takich nieokreślonych i trzecia grupa to alkoholicy nie żyjący. I
      tu kończy się moje demokratyczne myślenie o alkoholiźmie, wybrałem mniejszość i
      nie piję. Powiedziałem sobie, że zrobię wszystko, byle tylko się nie napić.
      Swoje pijaństwo porównałbym do wizyty w piekle. Zrobię wszystko by do niego nie
      wrócić. Nawet pójdę do nieba.
      • jerzy30 jarasie - potwierdzam 10.02.10, 19:40
        Większość trzeźwych alkoholików, których znam, robili terapię, a potem
        znaleźli swoje miejsce w AA. Ludzie, którzy zaczynali jeszcze w latach
        80tych raczej tylko AA.
        Jestem z tej pierwszej grupy.

        A jak mnie przypali chec "zajrzenia" chocby do piekla [przez okienko w
        piwnicy] to wpadam na mityng i glupie mysli tam zostawiam.
    • tenjaras Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 22.03.10, 12:15
      Pora przypomnieć wątek, bo robi się tu leperiada na temat AA.

      Dlaczego AA nie jest sektą i nigdy nie będzie?

      Ponieważ AA nie jest wspólnotą ludzi o charakterze religijnym. Kto tego nie
      rozumie, pozostanie w obszarze własnych uprzedzeń wobec prawdy i otaczającej go
      rzeczywistości. Ze szkodą nie tylko dla siebie, ale i ludzi, z którymi ma
      bezpośredni kontakt.

      Dlaczego niektórzy ludzie chcą wierzyć w to, że AA to jakąś sektą?

      Ponieważ mają w tym konkretny interes. Nie są to kierowcy autobusów
      podmiejskich, choć wśród nich może się zdarzyć taki przypadek. Nie są to
      nauczyciele wszelkich poziomów nauczania, choć wśród nich też mogą się znaleźć
      takie przypadki. Są to ludzie, którym AA, ze znanych sobie powodów, psuje
      komfort życia. Ściśle określony obszar życia. Każdy kto mówi o AA, że to sekta,
      wie o czym tutaj piszę, nie moją rolą jest tutaj tego nazywanie. Niech to sobie
      robią zainteresowani ludzie we własnym sumieniu. To nie jest łatwe i przyjemne,
      ale będzie właściwe.

      Dlaczego niektórzy chcą szerzyć wątpliwe informacje na temat AA?

      Ponieważ potrzebują upadlać innych. Tak budują sobie własną wartość. Ale zdają
      sobie sprawę, że są godni potępienia, ale nie pożałowania. Pożałowania godni są
      ich ofiary. Tacy ludzie nie potrafią zdobyć się na odpowiedzialność za swoje
      słowa i czyny. Pozwalają słabszym trwać w ich niedobrym stanie by móc widzieć
      gorszych od siebie. Dzięki temu czują, że są lepsi od innych, a tym samym, że są
      w porządku. To bardzo niskie pobudki współistnienia w ludźmi i nie mają one nic
      wspólnego z wartościami wyższymi, do jakich zostaliśmy powołani.
      • aaugustw Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 22.03.10, 13:45
        Dziekuje i Tobie Jaras za ten ostatni tekst...!
        PD: A...
        • tenjaras Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 22.03.10, 14:05
          Nie ma sprawy, August. Wiesz, że takie jest moje przekonanie i nie idę tutaj na
          żadne kompromisy. Życie ludzkie jest dla mnie najwyższą wartością i taką
          pozostanie, choćby skały srały.
          • aaugustw Re: Porozmawiajmy o alkoholiźmie po męsku 22.03.10, 15:35
            tenjaras napisał:
            > ... Życie ludzkie jest dla mnie najwyższą wartością i taką
            pozostanie, choćby skały srały.
            _________________________________________________.
            Tu sie nie roznimy niczym od siebie:
            "Chocby skaly sraly,
            a pierzchnie jeczaly.
            A... ;-)
        • pierzchnia Tenjaras 22.03.10, 14:05
          Ale to popieranie swoich i to, w takiej formie, nosi znamiona sekciarstwa.
          Zresztą, w encyklopedii czytamy, że to wspólnota trochę mistyczna-może dlatego jest postrzegana,w taki sposób?
          • aaugustw Re: Tenjaras 22.03.10, 15:29
            pierzchnia napisał:
            > Ale to popieranie swoich i to, w takiej formie...
            __________________________________________________.
            Pierzchnia; chetnie "zaczepilbym" sie do ktorejs z
            Twoich wypowiedzi, ale nie ma gdzie, tak bardzo sa
            "okragle", (czyt. jajowate)...!
            Co znaczy, np. w powyzszym tekscie popieranie swoich,
            jakich swoich...!? - Czy to: "popieranie w takiej formie".
            W jakiej formie...!? :-(
            A...
            • pierzchnia Re: Tenjaras 22.03.10, 16:24
              Możesz sobie pisać,co tylko chcesz, ale faktów już nie jesteś, w stanie zmienić-Pierzchnia okazał się WIELKIM CZŁOWIEKIEM!
              Otwieram prywatną praktykę!
              Dzięki! Zahir
              • aaugustw Re: Tenjaras 24.03.10, 12:10
                pierzchnia napisał:
                > ... Pierzchnia okazał się WIELKIM CZŁOWIEKIEM!
                > Otwieram prywatną praktykę!
                ________________________________.
                Juz tam oni za ciebie otworza te drzwi
                do tej praktyki bez klamek od wenatrz...
                A...
          • tenjaras Re: Tenjaras 23.03.10, 11:54
            Spotkało się dwóch rybaków... nie podchodź, to sekta!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka