Dodaj do ulubionych

on mnie szantażuje

03.04.10, 22:12
Może ktoś tutaj doradzi mi co mam zrobić, bo jestem już u kresu sił...
Przez 5 lat byłam związana z narkomanem. Pierwsze 2 lata to była ciągła
szarpanina, stres - trzeźwienie, ćpanie, trzeźwienie, ćpanie itd. Schudłam
10 kg, włosy wychodziły mi garściami. Ciągle wierzyłam, że mam wpływ na to
co się z nim dzieje, dopiero po jakimś czasie dowiedziałam się o
współuzależnieniu. Po prawie 2 latach emocjonalnej jazdy zostawiłam go w
końcu i ku wielkiemu zaskoczeniu on zaczął trzeźwieć. Poszedł się leczyć,
ukończył terapię, zdobył pracę, potem kolejną, zamieszkaliśmy razem i
wydawało się że wszystko już będzie dobrze. O naiwności.
Po prawie 3 latach - około miesiąca temu on wrócił do ćpania. Popłynął od
razu, nie trzeźwieje praktycznie od tamtego czasu.
Dla mnie wszystko runęło. Rozpadłam się. Ostatkiem sił wyprowadziłam się
ze wspólnego (wynajmowanego) mieszkania, wyprowadziłam również jego.
Oświadczyłam mu, że to koniec. W tym momencie nie zrobiło to na nim
żadnego wrażenia. Jednak od kilku dni najwidoczniej coś zaczęło do niego
docierać. Czuję się osaczona - on dzwoni, pisze maile i smsy w dzień i w
nocy na okrągło - chce rozmawiać, wracać, obiecuje poprawę i że sobie
poradzi z problemem. Dla mnie temat naszego związku jest zakończony. Nie
chcę czekać na jego trzeźwienie, które być może wcale nie nastąpi. Nie
chcę wiązać z nim życia, bo czuję, że nie potrafiłabym mu zaufać poraz
kolejny. Oczywiście jest we mnie mnóstwo niewygasłych uczuć oraz bólu i on
to wykorzystuje.
Dziś zaczął grozić, że popełni samobójstwo. Płakał. Próbował zmusić mnie
do spotkania z nim. Nie ugięłam się, ale cała się trzęsę. Natrętne myśli
oblepiają mnie jak muchy... Nie wiem co robić, jak się zachować, jak się
uwolnić.
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: on mnie szantażuje 03.04.10, 22:51
      marionettkka napisała:
      > on mnie szantażuje <
      > ... Nie wiem co robić, jak się zachować, jak się uwolnić.
      _______________________________________________________.
      Zawierzyc mu raz jeszcze, ale warunki teraz stawiasz Ty...!
      I to nie jest zadna porada, lecz moja sugestia wzieta
      z wlasnego doswiadczenia...
      Ta choroba rozwija sie jednakowo i rownolegle, zarowno
      dla uzaleznionego, jak i wspouzaleznionego...!
      Skoro Ty jestes juz u kresu swoich sil, to i on osiagnal
      juz swoje dno...!
      To zycie chorego w uzaleznieniu jest jak film dramatyczny,
      kiedy zbliza sie jego koniec a widz oczekuje wreszcie
      hapy endu, przy jego szczerej checi zycia w abstynencji,
      wtedy nastepuje rozpad zwiazku i placz...!
      Daj mu szanse, ale pod Twoje teraz dyktando i komando,
      i wiedz, ze to nie on Ciebie szantazuje, lecz Ty tylko
      sie dajesz szantazowac... - On (na razie) jest chory...
      Pokaz teraz swoja dorosla (twarda) milosc, ktora
      zawiera nastepujace warunki: zero ćpania, natychmiastowe
      odtrucie organizmu polaczone z terapia i spotkania z uczestnikami
      Grup na tzw. Mityngach... - Nie dotrzymanie przez niego jednego
      z tych warunkow, Ty konczysz pisanie tego scenariusza do Waszego
      filmu, ktory moze sie zakonczyc hapy endem, jak to mialo miejsce
      przed ponad 13-laty w moim przypadku...!
      A...
      Ps. Nie przejmuj sie jego nawrotem. To nalezy do tej choroby...
      (ale wiecej juz nie musi i nie moze, jezeli zacznie cos z soba
      robic...!). Byloby b. dobrze dla Ciebie gdybys (dla siebie) zaczela
      chodzic na spotkania Al-Anon, bo nawet gdybys od niego odeszla, Twoj
      problem pozostanie w Tobie dalej na wieki, jezeli nic z tym nie
      zrobisz... - Wesolych Swiat zycze, bo Twoje szczescie nie jest
      zalezne od warunkow zewnetrznych...!
    • czlowieek Re: on mnie szantażuje 04.04.10, 01:39

      Te same słowa do znudzenia powtarzane. Niby znane, i Tobie też na
      pewno, a jak strasznie trudno je wprowadzić w życie. Żeby zająć się
      sobą. Że ta jego choroba, to także Twoja choroba, ale leczyć możesz
      tylko siebie. Dbać o siebie. Zadbać o siebie tak, jak na to
      zasługujesz.

      Więc teraz nie pozwól mu się zamęczać, nie pozwól manipulować sobą,
      zastraszać, szantażować. Nie rozmawiaj z nim w ogóle. Niech i on
      zajmie się sobą. Właśnie w ten sposób go kochaj. Niech nauczy się
      najpierw żyć bez Ciebie, niech dorośleje w bólach, sam, a dopiero
      potem, dzięki temu, już będzie mógł żyć z Tobą. Ale co przyniesie
      czas? Jakie niespodzianki?

      Byłem w takiej bolesnej sytuacji jak On teraz jest. Pełen
      dziecięcego lęku. Nie wyobrażałem sobie życia bez pewnej kobiety, a
      ona wyrzuciła mnie za drzwi, w otchłań bez domu, bez pieniędzy, bez
      możliwości powrotu w żadne z moich miejsc. Rozdartego. Półżywego.
      Musiała to zrobić. A teraz, po kilku latach, dzięki temu właśnie,
      jestem zupełnie innym człowiekiem, niż wtedy byłem. To rozstanie
      było konieczne. Jestem jej za to bardzo wdzięczny, a ona jest teraz
      moją najwspanialszą, prawdziwą przyjaciółką.

      Tak szybko, jak to możliwe zwróć się, proszę, po pomoc do zawodowców
      w poradni uzależnień. I tak, jak pisze August, zacznij chodzić na
      mityngi Al-Anonu, gdzie spotykają się osoby z podobnym problemem do
      Twojego. Wspierają się. Dzielą się doświadczeniem. Jest lżej wtedy,
      i otwiera się także dla Ciebie, szansa na dobry rozwój.

      Pozdrawiam Cię serdecznie.
    • 7zahir Re: on mnie szantażuje 04.04.10, 09:06
      Zmienić numer telefonu,
      albo skorzystac z funkcji tzw filtra
      w aparacie - wszelkie polączenia z jego numeru
      będa odrzucane.
      Jeżeli tego nie masz - mozesz poprosić operatora Twojej sieci.

      Niedawno w sądzie zapadł wyrok skazujacy
      na osobę nękającą inna dokładnie tak samo jak on Ciebie.
      Możesz więc zgłosić to również na Policji - najlepiej pisemnie,
      jeżeli naprawdę chcesz się od niego uwolnić.
      • labadine Re: on mnie szantażuje 05.04.10, 19:51
        Zaufanie tzn milosc daje sie wylacznie tylko jeden raz.
        • pierzchnia Re: on mnie szantażuje 05.04.10, 20:12
          "Zaufanie tzn milosc "
          Dla Ciebie,labadine, te dwa słowa, mają takie samo znaczenie?
        • aaugustw Re: on mnie szantażuje 05.04.10, 20:15
          labadine napisał:
          > Zaufanie tzn milosc daje sie wylacznie tylko jeden raz.
          ________________________________________________________.
          Tak, labadine... - Od poczatku jej trwania, az do zgonu..!
          A to o czym ty piszesz jest tylko czekiem bez pokrycia,
          ktory dotyczy tylko pojecia; "zaufania" i ma sie tak do
          milosci, jak piernik do wiatraka...!
          A...
    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: on mnie szantażuje 06.04.10, 00:41
      jak rzadko, zgadzam sie z Augustem.
      • aaugustw Re: on mnie szantażuje 06.04.10, 13:03
        beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
        > jak rzadko, zgadzam sie z Augustem.
        ____________________________________.
        Wlasnym uszom nie moge uwierzyc...!
        A... ;-)
        • labadine Re: on mnie szantażuje 06.04.10, 19:40
          "Zaufanie tzn milosc daje sie tylko raz"-wlasnie w ten sposob odpowiedzialem dla
          "marionetkki" aby przestala faktycznie byc marionetka swego faceta i zeby nie
          dawala jakiejkolwiek szansy na wspolne zycie.Kredyt zaufania i milosci zostal
          wyczerpany a szczegolnie poprzez grozbe samobojstwa,jakby facet mial jaja to by
          faktycznie to zrobil zamiast szantazowac,jeczec i skomlec przed osoba ktora mu
          poswiecila wiele lat swego zycia.
          Wiem,ze uslysze:to wina jego choroby itd
          Pozdrowienia
          • aaugustw Re: on mnie szantażuje 06.04.10, 21:20
            labadine napisał:
            > ... Kredyt zaufania i milosci zostal wyczerpany a szczegolnie
            poprzez grozbe samobojstwa,jakby facet mial jaja to by faktycznie to
            zrobil zamiast szantazowac,jeczec i skomlec przed osoba ktora mu
            poswiecila wiele lat swego zycia.
            > Wiem,ze uslysze:to wina jego choroby itd
            ________________________________________________.
            Nie Labadine, nie uslyszysz, ze to wina choroby,
            lub ze to kogogolwiek wina...
            Tu nie ma winnych...!!
            A co do "zaufania" i "milosci", mialem nie pisac,
            ale powtorze; Kredyt zaufania mozna wyczerpac, ale
            milosc rzadzi sie innymi prawami...
            A...
    • marionettkka Re: on mnie szantażuje 07.04.10, 12:00
      Witajcie,
      dziekuje wszystkim, którzy zechcieli sie wypowiedziec.
      Nie zabil sie, ale nadal utrzymuje, ze to zrobi. Ponad to popada z jednego
      skrajnego nastroju w drugi. Od agresji slownej, poprzez prosby i blagania
      az do przeprosin. Przestalam odbierac telefon. Smsy i maile kasuje.
      Jakos sie trzymam, ale ... jest ciezko.
      Nie bedzie kolejnej szansy. Bylo ich zdecydowanie zbyt wiele. Cale
      pierwsze 2 lata zwiazku to byly nieustanne szanse. Ta ostatnia miala byc
      najostatniejsza. I bedzie. Dwukrotnie zamieszkiwalismy razem i w obu
      przypadkach zakonczylo sie koncertowym cpaniem. A w miedzyczasie odtrucia,
      osrodki, ucieczki z leczenia, powroty, nadzieja, rozpacz.. Owszem on jest
      chory a to jest jego choroba. A gdzie moje zycie?
      Teraz mysle o sobie. A przynajmniej sie staram, bo to calkiem nowa jakosc
      w moim zyciu. Mam 32 lata i dosyc czekania na cud.
      Dlatego Auguscie - nie zaufam mu poraz kolejny.
      mam pytanie zwiazane z Al-Anon - czy ktos moze mnie oswiecic kiedy i gdzie
      odbywaja sie mitingi otwarte?
      Na oficjalnej stronie znalazlam spis grup ale bez tej - jak mi sie zdaje -
      waznej informacji. Bo sadze ze nie moge wejsc sobie na ktorykolwiek miting
      prosto z ulicy?
      Pozdrawiam
      • aaugustw Re: on mnie szantażuje 07.04.10, 12:20
        marionettkka napisała:
        > ... Dlatego Auguscie - nie zaufam mu poraz kolejny.
        - - - - - - - - - - - - - -
        Twoj wybor Mario-netko...! ;-)
        Nie tylko ja, ale kazdy inny musi go uszanowac...!
        _________________________________________________.
        marionettkka napisała dalej:
        > mam pytanie zwiazane z Al-Anon - czy ktos moze mnie oswiecic kiedy
        i gdzie odbywaja sie mitingi otwarte?
        > Na oficjalnej stronie znalazlam spis grup ale bez tej - jak mi sie
        zdaje - waznej informacji. Bo sadze ze nie moge wejsc sobie na
        ktorykolwiek miting prosto z ulicy?
        - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        Ty mozesz sobie wejsc na KAZDY Mityng Al-Anonu (otwarty i
        zamkniety), one nic nie kosztuja, oprocz dobrowolnych drobnych
        zrzutek na kawe, herbate, czy ciastka...
        Przesylam ci linka, na z ktorego wybierzesz sobie pasujace Mityngi w
        miejscu Twojego zamieszkania...!
        A...
        www.al-anon.org.pl/spis.html#dolnoslaski
      • 7zahir Poczytaj też tu... 07.04.10, 13:35
        www.alkoholizm.akcjasos.pl/80.php
      • aaugustw Re: on mnie szantażuje 07.04.10, 13:50
        marionettkka napisała:
        > Witajcie,
        > dziekuje wszystkim, którzy zechcieli sie wypowiedziec.
        > Nie zabil sie, ale nadal utrzymuje, ze to zrobi. Ponadto popada z
        jednego skrajnego nastroju w drugi. Od agresji slownej, poprzez
        prosby i blagania az do przeprosin. Przestalam odbierac telefon.
        Smsy i maile kasuje.
        > Jakos sie trzymam, ale ... jest ciezko.
        ____________________________________________________.
        Zauwazylem takze, ze najpierw piszesz o nim, a dopiero
        potem o sobie... - Nie przejmuj sie tym, ze on przebiera
        i tupie nozkami... - Dzieci tak maja, dopoki stana sie
        doroslymi i odpowiedzialnymi za siebie i innych...!
        Tego rowniez nauczysz sie w Al-Anonie...
        A...
        Ps. Na Mityngi otwarte AA (Anonimowych Alkoholikow),
        takze mozesz pojsc. Na zakmniete - nie.
    • myriad1976 Re: on mnie szantażuje 07.05.10, 03:35
      Byłam kiedyś w bardzo podobnej sytuacji. Z tym że był to związek w
      którym uczucia z obu stron były bardzo silne. On po kolejnej szansie
      i kolejnym rozstaniu tupał, błagał, prosił, krzyczał i groził, że
      się zabije a nawet próbował się zabić. Ja trzymałam dystans.
      Wymagało to odwagi i ogromu pracy choć nie bałam się z nim spotkać,
      gdy zobaczył na własne oczy jakie jest moje stanowisko uspokoił się.
      Przestał myśleć, że to zdanie jest narzucone poczuł moją siłę.
      Choć moim celem nie było odrzucenie go - ja zrozumiałam, że muszę
      zająć się sobą i patrzyłam z daleka wyznaczając jasny dystans co on
      ze sobą zrobi. Z tym że ja go Kochałam. Po jakimś czasie po
      pierwszej fali rozgoryczenia zrozumiałam, że nie chcę go tracić ale
      nie chciałam też dać mu się znów niszczyć (a właściwie jego
      nałogowi). Dałam mu cichą szansę. Co jakiś czas sprawdzałam co robi
      ze swoim życiem, na początku delikatnie go prowadziłam tak żeby
      wiedział, że nie ma już wpływu na mnie - prowadziłam go bo był dużym
      dzieckiem dałam mu odczuć, że jeśli naprawdę zacznie zmieniać swoje
      życie i pozwoli mi zmieniać moje może kiedyś nasze drogi będą mogły
      się zejść, że kocham go jednak nową twardą miłością w której
      najpierw jestem ja, on na resztę może zapracować.
      I stał się cud bez wieszania się na mnie bez niańczenia zebrał się i
      rozpoczął pracę nad sobą. Dziś po wielu miesiącach jesteśmy razem.
      Cieszę się, że nie zabiłam w sobie tej miłości bo jest to
      najpiękniejsza choć najtrudniejsza miłość jakiej doświadczyłam.
      Jeszcze wiele pracy przed nami jeszcze wiele pracy przed nim.

      Co chcę powiedzieć to jeśli go kochasz i wiesz, że on czuje to samo
      do ciebie wyznacz granicę ale daj mu nadzieję. Zasiej i zobacz co
      wyrośnie. Jeśli cię kocha zapracuje na ciebie pracą nad sobą i da ci
      spokój. Jeśli nie - odejdzie, zmęczy się szarpaniną po jakimś czasie
      jak to tacy mają w zwyczaju. Ja bym się nie bała z nim spotkać
      wyznacz mu jakiś odległy ale realny termin gdy ty będziesz czuła się
      silna. Niech pokaże czy warto tracić na niego tych kilka chwil raz
      na jakiś czas - kto stawi się na to spotkanie ćpun czy mężczyzna.
      Nic nie ryzykujesz a masz szansę uratować uczucie - oczywiście jeśli
      jest tego warte.
      W moim wypadku niestety trzeba było na początku pokazać mu drogę aby
      się nie pogubił - określiłam wprost, że jeśli zobaczę, że warto to
      za tyle i tyle miesięcy będziemy mogli porozmawiać i zastanowię może
      nad dłuższym spotkaniem ale musi mi dać powietrze i odejść i sam
      pracować nad sobą dla siebie. Ja go znałam tak dobrze, że nie był w
      stanie ukryć nawet przez telefon czy jest trzeźwy czy nie. No i
      miałam zaufanie do jego matki. Zdecyduj sama ale decyzję podejmij
      gdy minie pierwsze rozgoryczenie i lęk bo łatwo jak ktoś pisał
      wcześniej stracić obiektywizm i zadeptać coś wartościowego.
    • myriad1976 Re: on mnie szantażuje 07.05.10, 04:21
      Miłość i kredyt zaufania. Jeśli jest to prawdziwa miłość
      Jest szansa aby odbudować zaufanie, wymaga to czasu i starań jednak
      jest możliwe. Wiem sama po swoim związku.
      Jednak to koniec końców on w pewnym momencie musiał podjąć tą pracę
      aby pokazać mi że jest wart abym choć na ułamek sekundy znów na
      niego spojrzała i chciała słuchać. Jeśli naprawdę cię kocha znajdzie
      drogę jeśli nie - wyparuje kawałek po kawałku jak każdy blagier.

      marionettkka napisała:

      > chcę czekać na jego trzeźwienie, które być może wcale nie nastąpi.
      Nie
      > chcę wiązać z nim życia, bo czuję, że nie potrafiłabym mu zaufać
      poraz
      > kolejny. Oczywiście jest we mnie mnóstwo niewygasłych uczuć oraz
    • elfkabezhaltera Brawo! 07.05.10, 08:46
      Ratuj siebie.
      Może mu będzie dane uratować siebie - ale na to nie masz wpływu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka