me_and_my_monkey
12.08.10, 01:38
Cały dzień się zbieram aby tu posta napisać i oczywiście piwka musiałam wypić
żeby się odważyć.
Mam pytanie do ludzi poważnych i konkretnych mających problem z alkoholem.Nie
potrzebuję "kopów" nawracania i takich tam pierdół :wszystkowiedzących"
Pytanie swe kieruję do ludzi poważnych,którzy znają problem i mają konkretną
odpowiedź.
Do rzeczy.
Jestem osobą uzależnioną od piwa-alkoholiczką po prostu.Żłopię tego dużo w
ciągu dnia...z nudów i z samej swojej chęci żłopania.Życie mi się
wali...dziecko,mąż długo tego nie udźwigną:) Nie zachlewam się do
nieprzytomności ale ciągle wszyscy mnie widzą z puszeczką,lekko
zawirowaną,nienaturalnie rozgadaną.Pomijam usprawiedliwienia na taki stan
rzeczy:( Mam dużo usprawiedliwień ,ale jak to mój mąż mówi"Każde jest dobre-bo
pogoda nie taka,bo mnie brzuch boli,bo telefon nie fajny dostałam" Ma rację.
Do rzeczy przechodzę.Czuję,że sama sobie z nałogiem poradzę...mogę nie pić
tego piwa...Poradźcie mi doświadczeni,jak sobie dać radę z efektem
odstawieniowym????:( Jeść mi się nie chce ,na drżenie rąk i innych powiek mam
magnez-guzik mi pomaga....CO MAM RANO ROBIĆ??? żeby normalnie żyć? Bo ok...idę
do sklepu po zakupy na obiad i mogę nie kupić tego piwa,ale co ja mam kuźwa
zrobić ,żeby mnie nie trzęsło?
Teraz czuję ,że mam totalne załamanie:( rano wstaję ,biegnę do sklepu aby
kupić ziemniaki i mięso na obiad a tak naprawdę biegnę po piwo:( Dlaczego? bo
mnie trzęsie,bo jestem poddenerwowana,bo nic mi się nie chce jak puszki obok
nie ma:( Poradźcie mi.....jak można fizyczne objawy odstawieniowe
zminimalizować? ...Glukoza?,wmusić w siebie kanapkę,jogurt? napić się
soku(jakiego?) Czy odstawiać powoli....no ale jak jedno wypiję to czuję że
żyję:P i tak w koło Macieju.Nie doradzajcie mi terapii ,oczekuję porad jak
powinien zacząć dzień były -tudzież niedoszły alkoholik-żeby zająć
myśli,nakarmić organizm i w sklepie nie kupować piwa.