Dodaj do ulubionych

u kresu sil

16.09.10, 00:44


Jestem uzalezniona od partnera. Kiedy nie mam z nim kontakt bo nie odbiera telefonu albo sie nie widzimy to rece mi sie trzesa serce mi wali kreci mi sie w glowie. Nie jestem samodzielna. Co ma robic? poradzcie !
Obserwuj wątek
    • pierzchnia Re: u kresu sil 16.09.10, 01:47
      Przede wszystkim powstaje pytanie - czy tylko, w tej konkretnej sytuacji miewasz takie objawy?
      Być może jest to nerwica lękowa dlatego należy udać się do specjalisty, który pokieruje Twoim leczeniem.
    • 7zahir Re: u kresu sil 16.09.10, 18:58
      Poczytaj tu:
      www.kobieceserca.pl/
      i np tu:

      forum.gazeta.pl/forum/w,176,87749947,88947485,Uzaleznienie_to_choroba_duszy_niedojrzalej_.html
      A co robić?
      Pokochaj siebie:
      forum.gazeta.pl/forum/w,176,54629243,54629243,Jak_pokochac_siebie_.html
      Wtedy przestniesz uzalezniać swoje samopoczucie od kogoś
      lub czegoś.
      • oryginal23 Re: u kresu sil 16.09.10, 20:49
        Może to po prostu miłość?
        23.
        • aaugustw Re: u kresu sil 16.09.10, 21:05
          oryginal23 napisał:
          > Może to po prostu miłość?
          _____________.
          A może nie...!? :-(
          A... ;-)
        • pierzchnia Re: u kresu sil 16.09.10, 21:35
          Miłość na białym koniu śmierci jedzie...
          Przypomniała mi się moja rozmowa, z pewna malarką - rozmawialiśmy o tej tzw. miłości.
          Powiedziała , z pewna trwogą:
          "Te stany..."
          Cała sprawa polega, między innymi na tym, że taka parka tworzy pewną ścieżkę emocjonalną, po której /na drodze telepatycznej/ biegną informacje.
          Dalej nie mogę o tym pisać ponieważ są to rzeczy tajemne i część ludzi na forum mogłaby od tego oszaleć /tak jak ja kiedyś/.
          W każdym razie Św.Tereska napisała, że nie oddałaby swego serca człowiekowi.
    • maras2011 Re: u kresu sil 16.09.10, 21:02
      Może to chorobliwa zazdrość, albo w danych chwilach brak kontroli nad nim wprowadza cię w taki stan.
    • rethias Re: u kresu sil 16.09.10, 23:39

      Dziękuję za Wasze odpowiedzi. W chwili obecnej to po prostu uzależnienie od osoby, która z własnej nieprzymuszonej woli wie jak mi zrobić przykrośc i gorliwie to czyni. Wieloletni związek po przejściach. Postępowanie mojego partnera stało się dla mnie toksyczne. Gdy poproszę, żeby czegoś nie robił bo to sprawia mi ból - zauważyłam, że właśnie to robi.
      Miłość jest, zapewne ale w tym stanie rzeczy ja się rozlatuję psychicznie i fizycznie.
      Prawie nic nie jest jednoznaczne: nie mówi tak, ani nie.
      Rozstać sie nie chce. A ja już dłużej nie daję rady. Powiedział mi kiedyś, jak później tłumaczył - zlośliwie - chcąc za coś się na mnie odegrać, że nie odbierze telefonu tylko w takim przypadku kiedy będzie z kobietą. Potem zarzekał się, że nic takiego nie ma miejsca ale ziarno niepewności zostało zasiane. I tak ze wszystkim. Czuję się po prostu zaprogramowana z trojanem. Kocham go bardzo ale... ani prośby, ani groźby. Manipuluje mną. I to prawie zawsze - znienacka. to jest jak obuchem w głowę.

      Muszę coś zrobić bo inaczej doslownie się wykończę: jestem blada, nie mam w sobie energii, nic mi się nie chce, moje ulubione zajęcia poszły w kąt, nic mnie nie cieszy. do tego dolączyly się objawy kołatania serca, zdenerwowania, ostatnio mialam nieciekawe ekg, trochę niedokrwienia. Na razie na tle nerwowym ale jak tak dalej pójdzie...
      • kajda28 Re: u kresu sil 17.09.10, 07:10
        Miałam coś napisać, ale znowu byłoby że jestem agresywna, a autorka postu by uciekła. Więc może będzie lepiej jak nic nie napisze.

        Rethias jak najszybciej musisz udać się do terapeuty, psychiatry.
    • rethias Re: u kresu sil 17.09.10, 08:23

      No jak tak napisałaś, to domyślam sie co chciałaś napisać...
      Wiem, wiem... natura masochistyczna, durna baba, której odwalilo. Napisałam za Ciebie. Możesz się dopisac, zachęcam.

      Sama wiem. I to tyle "dobrego" w tej historii. Można kogoś wykończyć - małymi kroczkami. Uwierzcie. Byłam u psychiatry, zapisal mi jakis lek z grupy ssri. Oczywiście terapeuta powinien być, oczywiście. No i - odstawienie...

      Będzie mną telepało. Liczę na Waszą pomoc. A może liczę na zbyt wiele?
      • kajda28 Re: u kresu sil 17.09.10, 09:00

        > No jak tak napisałaś, to domyślam sie co chciałaś napisać...
        > Wiem, wiem... natura masochistyczna, durna baba, której odwalilo. Napisałam za
        > Ciebie. Możesz się dopisac, zachęcam.

        W żadnym wypadku tego nie chciałam napisać.

        > Sama wiem. I to tyle "dobrego" w tej historii. Można kogoś wykończyć - małymi
        > kroczkami. Uwierzcie.

        Wierzymy, ale ja to widzę trochę inaczej , to nie on ciebie tylko ty wykańczasz samą siebie a tez i jego. Z tego co piszesz to wywnioskowałam że wszelkie zachowania które nie są po Twojej myśli i tak jak ty to widzisz i byś chciała klasyfikujesz że są przeciwko tobie, aby ci dokopać, poniżyć.

        > Będzie mną telepało. Liczę na Waszą pomoc. A może liczę na zbyt wiele?

        Dlaczego liczysz na innych, nie licząc na siebie. BYłaś u lekarza , ok, ale z tego co piszesz to odstawiłaś te leki. Więc sama sobie nie chcesz pomóc, a chcesz aby inni ci pomagali? To trochę nie dorzeczne. Najpierw zrób wszystko co w twojej mocy aby sobie pomóc, a wtedy i pomoc z zewnątrz przyjdzie.
        Rethias jesteś dorosła, SAMA odpowiadasz za swoje życie i samopoczucie, na nikogo nie możesz tego zwalić- im wcześniej to zrozumiesz tym lepiej dla ciebie.
        • pierzchnia Re: u kresu sil 17.09.10, 09:20
          Nie można na innych patrzeć przez pryzmat samego siebie.

          Teraz powstaje pytanie, czy każdy Twój związek tak właśnie wygląda?
          Być może Twój partner się Tobą żywi - ma silniejszy magnetyzm i zaczynasz tracić własne ja.
          Wbrew pozorom to powszechne zjawisko - stosowane np. w handlu.
          Jedno jest pewne - cierpisz.
          Tabletki to pomoc doraźna - tutaj potrzebna jest terapia - kontakt z innymi ludźmi.
          Podobne zjawisko występuje, w sektach - uzależnienie od guru.
          Jeżeli partner to wychwyci, poczuje się pewny i zacznie to wykorzystywać.
          Oczywiście taki związek jest toksyczny - to rodzaj sadyzmu.

          • rethias Re: u kresu sil 17.09.10, 09:44


            To pierwszy tego typu mój związek. Niewiele miałam związków ale nigdy takiego. Bywalo różnie, czasami ja odchodziłam, on ale rozstawialiśmy się i koniec. Mówiliśmy to sobie, sprawa była jasna, było trudno to czasem przejść ale wiedziało się, na czym się stoi.
            Ale to było zdrowe, a to, co dzieje się teraz jest chore.
            Nie odstawiłam leku, ja dopiero zaczynam go brać, poza tym chcę wykrzesać z siebie jeszcze troche sily na samą siebie, na zawalczenie o siebie.
            • pierzchnia Re: u kresu sil 17.09.10, 10:48
              Trudno wyrokować na podstawie kilku wpisów.

              Skoro się rozstawaliście, a później godziliście, to musiał istnieć ku temu jakiś powód.
              Czy wy czasem ze sobą nie walczycie?
              • aaugustw Re: u kresu sil 17.09.10, 11:02
                pierzchnia napisał:
                > ... Czy wy czasem ze sobą nie walczycie?
                ___________________________________.
                Wg. mnie pytanie winno brzmiec:
                "Czy ty nie zabijasz tej milosci...!?"
                W milosci zawsze spotykamy takiego partnera, ktory nam odpowiada,
                (na zasadzie rezonansu...).
                Milosc polega na dawaniu, a nie braniu i oczekiwaniu na wlasne zyczenia.
                Milosc nie lubi zniewolenia... - Ona jest wolna...!
                Sens partnerstwa polega na konfrontowaniu z brakami, moze wlasnie dlatego on
                ro wszystko naprzeciw widzac (swiadomie lub podswiadomie) jej wady i braki...(!?).
                A...
                • pierzchnia Re: u kresu sil 17.09.10, 11:13
                  To są domniemania.
                  Według mnie tak się dzieje gdy ta tzw. miłość zderzy się z ego - człowiek nie godzi się na całkowite zawładnięcie przez uczucie.
                  Coś mi się zdaje, że Oryginal trafił pierwszy.
                  • aaugustw Re: u kresu sil 17.09.10, 11:55
                    pierzchnia napisał:
                    > To są domniemania...
                    > ... Coś mi się zdaje, że Oryginal trafił pierwszy.
                    ________________________________________.
                    W co trafil... - Ze to milosc...!?
                    Od kiedy chore uczucia nazywane sa: Miloscia...!?
                    A...
                    • kajda28 Re: u kresu sil 17.09.10, 12:38

                      > To są domniemania...
                      > > ... Coś mi się zdaje, że Oryginal trafił pierwszy.
                      > ________________________________________.
                      > W co trafil... - Ze to milosc...!?
                      > Od kiedy chore uczucia nazywane sa: Miloscia...!?

                      Też mi się wydaje że to co odczuwa autorka postu w żaden sposób nie można nazwać miłością. Nawet sama nazywa to uczucie uzależniem.
                    • pierzchnia Re: u kresu sil 17.09.10, 12:47
                      "W uczuciu, łaczącym Prouheze z Rodrygiem, doprawdy doprawdy boska część ich istot przyzywa się, szuka, stara się wzajem zdobyć, a jednak Prouheze przystaje, aby od tego, z czego sama nie godzi się złozyć ofiary - byłaby ponad jej siły - aby od tego odgrodziła ją łaska i aby łaska wykopała przepaść pomiędzy nią a ukochanym.Wyrzekając się swej miłości zachowuje ją na zawsze.Gdyby Prouheze oddała się Rodrygowi, ich zwiazek zakończyłby się - jak wszystkie ludzkie związki - w przyzwyczajeniu, nudzie, może wstręcie, a może nawet w nienawiści"
                      F.M
                      • aaugustw Re: u kresu sil 17.09.10, 13:13
                        pierzchnia napisał:
                        > "W uczuciu, łaczącym Prouheze z Rodrygiem, doprawdy doprawdy boska część ich is
                        > tot przyzywa się, szuka, stara się wzajem zdobyć, a jednak Prouheze przystaje,
                        > aby od tego, z czego sama nie godzi się złozyć ofiary - byłaby ponad jej siły -
                        > aby od tego odgrodziła ją łaska i aby łaska wykopała przepaść pomiędzy nią a u
                        > kochanym.Wyrzekając się swej miłości zachowuje ją na zawsze.Gdyby Prouheze odda
                        > ła się Rodrygowi, ich zwiazek zakończyłby się - jak wszystkie ludzkie związki -
                        > w przyzwyczajeniu, nudzie, może wstręcie, a może nawet w nienawiści"
                        > F.M
                        ___________________________________________________.
                        To dopiero jest "gdybanie" kogos ubogiego, kto nie zaznal nigdy tego szlachetnego uczucia, a jezeli juz to nie potrafil go ani uszanowac, ani o niego zadbac, wiec ono zwiedlo...! :-(
                        "Milosc jest jak kwiaty na drzewie, kiedy pojawiaja sie owoce ich juz dawno nie ma"...
                        A...
                        • pierzchnia Re: u kresu sil 17.09.10, 15:03
                          Akurat François Mauriac, od którego zaczerpnąłem tamten fragment, powinien być Tobie bliski bo to jeden z największych katolickich pisarzy.
                          Nie każdy,Auguście, potrafi udźwignąć taki ciężar - to, co ludzie nazywają miłością , najczęściej nie ma z nią nic wspólnego.
                          • aaugustw Re: u kresu sil 17.09.10, 15:56
                            pierzchnia napisał:
                            > Akurat François Mauriac, od którego zaczerpnąłem tamten fragment, powinien być
                            > Tobie bliski bo to jeden z największych katolickich pisarzy.
                            > Nie każdy,Auguście, potrafi udźwignąć taki ciężar - to, co ludzie nazywają miłością , najczęściej nie ma z nią nic wspólnego.
                            ___________________________________________.
                            Akurat wlasnie on ten filozof odnowy Kosciola potwierdza to co wczesniej napisalem...
                            On mial tylko szczescie piszac w swoim gatunku literackim, ze urodzil sie w okresie rozkwitu socjalizmu i modnego wtedy wyeliminowania Boga z tego swiata, co nb. doprowadzilo do rewolucji od Ameryki srodkowej po Ural i Indonezje, a to z kolei do nedzy i masowej zaglady ludzkosci i glodu...!
                            Biblia mowi, ze: "Bog jest Miloscia" (przez duze "M").
                            A...
                            • pierzchnia Re: u kresu sil 17.09.10, 16:02
                              Nie widzę związku pomiędzy nim, a socjalizmem i całą resztą, o której napisałeś.
                              Czy przeczytałeś chociaż jedną jego książkę?
                          • aaugustw Re: u kresu sil 17.09.10, 16:11
                            Mnie wystarczy, ze byl socjalista i odnowicielem Kosciola...!
                            A..
                            • pierzchnia Re: u kresu sil 17.09.10, 16:45

                              Jak Ty sobie to wyobrażasz, Auguście - człowiek głęboko wierzący, którego fundament religijny oparty jest głównie na Pascalu, ma legitymację PZPR-u?
                              Zaangażowanie polityczne, tego typu ludzi, nie może stać, w sprzeczności z ich poglądami religijnymi.
                              Jeżeli masz jakiś konkretny zarzut, w stosunku do tego człowieka to go przedstaw.
                              • aaugustw Filozofowanie bez praktyki... 17.09.10, 17:00
                                pierzchnia napisał:
                                > ... Jeżeli masz jakiś konkretny zarzut, w stosunku do tego człowieka to go przedstaw.
                                _____________________________________________________________________.
                                Oto on:
                                " ... Gdyby Prouheze oddała się Rodrygowi, ich zwiazek zakończyłby się - jak wszystkie ludzkie związki - w przyzwyczajeniu, nudzie, może wstręcie, a może nawet w nienawiści."
                                A...

                                Ps. "Filozofia nie usmierzysz bolu zeba",
                                albo to:
                                "Filozofowie sa jak dentysci, ktorzy potrafia borowac ale dziury w zebie nie moga zasklepic"
                                • pierzchnia Re: Filozofowanie bez praktyki... 17.09.10, 17:17
                                  Dalsza część:
                                  "Na zawsze posiadamy istotę, której się wyrzekliśmy.Serce, biedne serce wypełnione istotą ukochana czy pożądana, wyrzeka się jej, ale nie wyrzeka się za darmo.Oddajemy ja w zamian za drogocenną perłę, którą każdy z nas, grzeszników, trzymać może w zaciśniętej dłoni.Każdy z was jest kochany takim, jakim jest - zupełnie jak wtedy, kiedy sam kogoś kocha, i wówczas nawet najgorsze w ukochanej istocie nieraz go rozczula: jej wady mają więcej uroku niż cnoty ludzi cnotliwych.Stwórca w ten właśnie sposób kocha swoje stworzenie."

        • aaugustw Re: u kresu sil 17.09.10, 10:15
          Kajda, smieje sie teraz, bo widze jak na dloni jak to wspoluzaleznienie dziala...
          Ona jest glucha na Twoje slowa, zato szybko lapie te, ktore jej pasuja...!
          A...
          • rethias Re: u kresu sil 17.09.10, 18:00


            Wyjaśnij mi to, co napisałeś, że ja jestem głucha na słowa Kajdy a "lapie te które jej pasuja". To wniesie cos konstruktywnego bo ja nie chce działać przeciwko innym ani przeciwko sobie.
            Z moją psychiką nie może być w tej chwili dobrze, bo gdyby było ok to bym nie szukała wiadomości na temat uzależnienia. Ani forum, które porusza te sprawy. Nie przyszłam tu, żeby wykreować się na czyjąś ofiare i żeby usłyszeć, że mój partner to dopiero łobuz, a ja taka bezbronna owieczka. Do niczego nie jest mi coś takiego potrzebne. Zapętlilam się. Przyjęłam chyba w pewnym momencie jednak jego metody, żeby go zrozumieć, z miłości bo go bardzo kochałam. Głupie? Może. A "Kochaj - i rób co chcesz?" tez głupie? no nic. Zażartowałam, żeby jakoś odciążyć.
            On sobie ze swoim postrzeganiem świata daje sobie radę, ja w tym - wysiadam. Dla mnie to zbyt duża dawka chaosu.

            • aaugustw Re: u kresu sil 17.09.10, 18:40
              rethias napisała (do A...):
              > Wyjaśnij mi to, co napisałeś, że ja jestem głucha na słowa Kajdy...
              ________________________________________________________.
              Dzis niestety nie mam juz czasu na odpowiedz. Wyjezdzam na Mityng AA... - Jutro, c.d...
              Zanim jednak Tobie odpowiem, odpowiedz mi Ty; dlaczego przeskoczylas
              list Kajdy, a nawiazalas do ogolnych pytan Pierzchni dajac nic nie wnoszace odpowiedzi...!?
              A jezeli uwazasz inaczej to odpowiedz mi co sadzisz o spostrzezeniach Kajdy, z godz. 9:00, ktore rewolucjonizuja w koncu ten przedstawiony tu przez Ciebie punkt widzenia Twojego partnerstwa i Twoich uczuc... - Slow, z ktorych moglabys sie czegos nauczyc i skorzystac...
              A...
              • rethias Re: u kresu sil 18.09.10, 09:28
                kajda napisala:

                (...)wszelkie zachowania które nie są po Twojej myśli i tak jak ty to widzisz i byś chciała klasyfikujesz że są przeciwko tobie, aby ci dokopać, poniżyć.

                Przemyślałam sobie wczoraj to, co Kajda napisała, zadalam sobie pytanie, czy rzeczywiście tak jest? Nie, nie jestem do tego stopnia psychotyczna i despotyczna;) Niejest to prawdą. Jest jednak faktem, że mam ostatnio dośc niską samoocenę.

                Nie wiem dlaczego najpierw licze na innych, a nie na siebie - jeśli o mnie chodzi bo z reguly wszyscy moga na mnie liczyć na bank jeśli mają problemy. Że chcę się dowartościowac im pomagając? Az tak? Cholera... Cieszy mnie kiedy innym jest ok.
                Nie wierzę w siebie w temacie pomocy sobie. No tak...

                Ale tak w ogóle, to wiem, że jestem dorosła a nie brzdąc z lizakiem w łapce.

                • kajda28 Re: u kresu sil 18.09.10, 10:39
                  > Nie, nie jestem do tego stopnia psychotyczna i despotyczna

                  A twój partner uważa się za psychopatę i despotę?

                  Mam prośbę podaj przykłady tego co mu powiedziałaś aby nie robił, bo ciebie to rani?
                  Podaj konkretne przykłady jego manipulacji, bo bez tego trudno jest mi się wypowiedzieć.

                  > Nie wiem dlaczego najpierw licze na innych, a nie na siebie - jeśli o mnie chod
                  > zi bo z reguly wszyscy moga na mnie liczyć na bank jeśli mają problemy.

                  Wg. mnie nie ma w tym nic złego, pomagając im robisz sobie przyjemność, i dopóki tak będziesz to odczuwać jest całkowicie OK.
                  • rethias Re: u kresu sil 19.09.10, 00:39
                    kajda28 napisała:


                    >
                    > A twój partner uważa się za psychopatę i despotę?
                    >
                    > Mam prośbę podaj przykłady tego co mu powiedziałaś aby nie robił, bo ciebie to
                    > rani?
                    > Podaj konkretne przykłady jego manipulacji, bo bez tego trudno jest mi się wypowiedzieć.

                    Nie, nie uważa mnie ani za psychopatę, ani za despotę. Czasami twierdzi, że jestem zbyt uparta (zawsze podaję racjonalne powody mojego "nie" i są do dyskusji) Zbyt uparta bo "kobiete powinno dac się urobić". W jego wizji kobieta powinna być w domu. Doslownie.
                    Moja chęć wyjścia do teatru, na koncert, do kina jest kwitowana slowami, "lubisz sie wałęsać, nie lubisz domu". To jest manipulacja. Jakiś meżczyzna mowi mi komplement, że ładnie wygladam, po prostu: fajnie dziś wyglądasz. Konwencjonalnie uśmiecham się, dziekuję. "Jaka ty jesteś łasa na takie tanie słówka, podoba ci się ten facet, co? No przyznaj się, umówiliście się już?".


                    Jak go proszę, żeby nie wyłaczył telefonu, ktory ma dziś od wieczora wyłączony.
                    "Kochanie, proszę cię, nie wyłączaj telefonu. Martwię się wtedy i czasami chodzą mi po głowie głupie myśli, że gdzies jesteś... moze z kims. Wiec nie wylączaj go."

                    Jestem pewna, że w taki właśnie sposób pokazuje mu swoje słabe punkty i to mobilizuje go do grzmotnięcia w nie. Dzisiaj się troszkę poklóciliśmy i to jest rodzaj "kary" dla mnie. I śmieszne i głupie, i zalosne.

                    >
                    >
                    > Wg. mnie nie ma w tym nic złego, pomagając im robisz sobie przyjemność, i dopók
                    > i tak będziesz to odczuwać jest całkowicie OK.
                    >
                    też tak sądzę:-)
                    • kajda28 Re: u kresu sil 19.09.10, 08:05
                      Pytałam się czy on sam siebie uważa za psychopatę i despotę, czy przynajmniej za kogoś kto cię świadomie rani?


                      > Jak go proszę, żeby nie wyłaczył telefonu, ktory ma dziś od wieczora wyłączony.
                      > "Kochanie, proszę cię, nie wyłączaj telefonu. Martwię się wtedy i czasami chodz
                      > ą mi po głowie głupie myśli, że gdzies jesteś... moze z kims. Wiec nie wylączaj
                      > go."
                      >

                      Lubisz go kontrolować, wiedzieć co robi , z kim jest?


                      W jego wizji kobieta powinna
                      > być w domu. Doslownie.

                      No to już wiesz jak został wychowany i teraz tylko od ciebie zależy czy się na to zgodzisz czy nie. I nie zgadzanie się na tzn. odejście. Bo on taki styl bycia rodziny, kobiety ma zakorzeniony i nie zmienisz tego. Tak jak on nie zmieni u ciebie że masz ochotę wyjść z domu.

                      Moja chęć wyjścia do teatru, na koncert, do kina jest kwitowana slowami, "lubis
                      > z sie wałęsać, nie lubisz domu". To jest manipulacja. Jakiś meżczyzna mowi mi k
                      > omplement, że ładnie wygladam, po prostu: fajnie dziś wyglądasz. Konwencjonalni
                      > e uśmiecham się, dziekuję. "Jaka ty jesteś łasa na takie tanie słówka, podoba c
                      > i się ten facet, co? No przyznaj się, umówiliście się już?".

                      To jest mainpulacja ale tylko tak długo jak będziesz na to podatna. U mnie było podobnie, mój mąż po każdym (czyli po 3) moim wyjściu z domu kiedy on zostawał z dziećmi był chory. Jak wracałam miał problemy żołądkowe i próbował we mnie wzbudzić poczucie winy, że on chory z dziecmi a ja do koleżanek chodzę. W sumie to mu się udało, dla świętego spokoju nigdzie nie chodziłam. JUż kiedy nie byliśmy razem, on siedział z dziećmi ja wyszłam mówiąc że będę koło 20. Przyszłam dokładnie o 20:13, zwyrzutami do mnie że dlaczego zawsze później przychodzę , nigdy wcześniej. Jeszcze rok wcześniej nie odezwałabym się , tylko w myślach obiecała że następnym razem przyjdę wcześniej, czułabym się winna. Ale wtedy po prostu stwierdziłam że nie wiem o co mu chodzi, ja przyszłam na czas. Wiesz co on zrobił? Po ok 5 min zaczął się śmiać i przyznał mi rację. Myślę że gdybym wcześniej tak reagowała na próbę jego kontroli i manipulacji to może dalej byśmy byli razem.

                      Po prostu się nie dobraliście, macie inne charaktery, inaczej zostaliście wychowani, co innego was intereuje. Wniosuje to po tym co napisałaś, mogę się mylić. Dlaczego ciągniesz coś co nie ma prawa przetrwania?
                    • aaugustw Re: u kresu sil 19.09.10, 10:15
                      rethias napisała:

                      > kajda28 napisała:
                      > > A twój partner uważa się za psychopatę i despotę?
                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                      > Nie, nie uważa mnie ani za psychopatę, ani za despotę. Czasami twierdzi, że...
                      ____________________________________________.
                      Kajda pytala za kogo uwaza sie twój partner, dlaczego
                      wszedzie widzisz siebie w centrum uwagi...!?
                      A...
                      • rethias Re: u kresu sil 19.09.10, 13:30
                        aaugustw napisał:

                        > rethias napisała:
                        >
                        > > kajda28 napisała:
                        > > > A twój partner uważa się za psychopatę i despotę?
                        > - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                        > > Nie, nie uważa mnie ani za psychopatę, ani za despotę. Czasami twierdzi,
                        > że...
                        > ____________________________________________.
                        > Kajda pytala za kogo uwaza sie twój partner, dlaczego
                        > wszedzie widzisz siebie w centrum uwagi...!?
                        > A...

                        Czytałam bez okularów. Przestan! Wiesz co - spadaj!

                        Do Kajdy: Nie, nie uważa się za psychopate, uważa się za nerwicowca. I tym sie chowa za wszelkimi zachowaniami z gatunku "czepiajacych sie". Dlaczego nie odchodzę? A dlaczego alkoholik, który wie, ze to źle, że pije - ciagle jeszcze popija? Być może jestem jak pijak z Małego księcia, ktory pil ze smutku, że jest pijakiem:) Pozdrawiam Cię serdecznie
                        • kajda28 Re: u kresu sil 19.09.10, 15:57
                          Dlaczego nie odch
                          > odzę? A dlaczego alkoholik, który wie, ze to źle, że pije - ciagle jeszcze popi
                          > ja? Być może jestem jak pijak z Małego księcia, ktory pil ze smutku, że jest pi
                          > jakiem:)

                          Swój związek porównujesz do choroby alkoholowej a swoje zachowanie do zachowania alkoholika. Pomyśl nad tym.
                • aaugustw Rozpoznajesz siebie, Rethias...!? 18.09.10, 11:00
                  Zahir (m.in.) przytoczyla:
                  > " ... Jak rozpoznać Nałogowca Kochania?
                  Są trzy charakterystyczne wyznaczniki jego zachowań: skupia się obsesyjnie na partnerze, poświęca mu nieproporcjonalnie dużą ilość czasu; oczekuje od swego partnera bezwarunkowo pozytywnego stosunku do siebie; przestaje troszczyć się o siebie i wierzyć w swoja wartość. " <
                  Czy i teraz jeszcze Rethias musze Tobie, bedacej u "kresu sil" tlumaczyc moj post,
                  o ktory wczoraj zahaczylas...!?
                  A...
                  • pierzchnia Re: Rozpoznajesz siebie, Rethias...!? 18.09.10, 18:13
                    Miłość wymaga ducha entuzjazmu, a nie ducha strategicznych manewrów.
                    • aaugustw Re: Rozpoznajesz siebie, Rethias...!? 18.09.10, 20:20
                      pierzchnia napisał:
                      > Miłość wymaga ducha entuzjazmu, a nie ducha strategicznych manewrów.
                      _________________________________.
                      Miłość nic nie wymaga... - Miłość daje...!
                      W milosci znajdziesz tyle, ile tam wniesiesz!
                      A...
                      • pierzchnia Re: Rozpoznajesz siebie, Rethias...!? 18.09.10, 23:33
                        Całkiem możliwe - to było tak dawno temu, ze mogłem już wiele zapomnieć.
                  • rethias Re: Rozpoznajesz siebie, Rethias...!? 19.09.10, 00:47
                    aaugustw napisał:

                    > Zahir (m.in.) przytoczyla:
                    > > " ... Jak rozpoznać Nałogowca Kochania?
                    > Są trzy charakterystyczne wyznaczniki jego zachowań: skupia się obsesyjnie na p
                    > artnerze, poświęca mu nieproporcjonalnie dużą ilość czasu; oczekuje od swego pa
                    > rtnera bezwarunkowo pozytywnego stosunku do siebie; przestaje troszczyć się o s
                    > iebie i wierzyć w swoja wartość. " <
                    >

                    Czy i teraz jeszcze Rethias musze Tobie, bedacej u "kresu sil" tlumaczyc moj post,
                    o ktory wczoraj zahaczylas...!?
                    > A...

                    Oczywiscie, napisales "widze jak to dziala". no więc - jak działa. Odpowiedz ale nie stawiaj tu pomnikowej diagnozy, że jestem obsesyjnym nalogowcem kochania. co to w ogole znaczy: nalogowiec kochania? Według takiego myslenia zakochany Norwid byl psychopata bo ciagle pisał o niej i kochal się w Madame Calergis, Mickiewicz, Slowacki to już kazirodztwo wobec uczuc do matki.

                    Ja normalnie pracuję, żyję, wychodze na ulicę. Nie sledzę go, nie szukam niczego w jego komputerze, jest akurat odwrotnie, lubi czytac moja poczte, nie podsluchuje jego rozmów, a on lubi słyszec o czym ja mówię, i potem kwitowac to w nie zawsze miły sposób.

                    U kresu sił do tego związku... na który - bardzo liczyłam.
                    • aaugustw Re: Rozpoznajesz siebie, Rethias...!? 19.09.10, 10:20
                      rethias napisała:
                      > ... Ja normalnie pracuję, żyję, wychodze na ulicę. Nie sledzę go, nie szukam niczeg
                      > o w jego komputerze, jest akurat odwrotnie, lubi czytac moja poczte, nie podslu
                      > ch...e jego rozmów, a on lubi słyszec o czym ja mówię, i potem kwitowac to w nie
                      > zawsze miły sposób.
                      ______________________________________________.
                      Czyli: Znalazlas sie tu albo przez pomylke i przypadkowo,
                      albo spodobalo sie tobie stanie na scenie w swietle reflektorow...!?
                      A...
                      • rethias Re: Rozpoznajesz siebie, Rethias...!? 19.09.10, 13:14


                        Oj nie manipuluj przy niedzieli :-) Sądzisz, że chcialam wzbudzić Wasze zainteresowanie żeby dowartościować sie? Nonsens. Staram sie żyć normalnie, kapujesz? Staram. Ale przychodzi mi to coraz ciężej, i dlatego tytuł pierwszego postu "ukresu sił...". To nie oznacza że lezę w rynsztoku bulgocząc żalośliwie. Skąd miałabym net? ;)
                        • pierzchnia Re: Rozpoznajesz siebie, Rethias...!? 19.09.10, 20:15
                          Moje żarty dotyczą wyłącznie Augusta - nie były z Tobą powiązane.

                          Sfera uczuć rządzi się własnymi prawami i nie załatwisz tego, w pięć minut.
                          Ludzie, którzy przeszli takie sytuacje, nie chcą cierpieć po raz kolejny dlatego już się nie angażują.
                          To strasznie wyniszcza...
                          Czasem myślę, że po prostu to kolejne doświadczenie, które trzeba przejść by sięo czymś przekonać.
                          Nie żartowałem, z Ciebie.
            • 7zahir Re: u kresu sil 17.09.10, 19:03
              Tu też poczytaj:
              czytelnia.onet.pl/0,73274,0,12893,recenzje.html
      • aaugustw Uzaleznienie od alkoholu...!? 19.09.10, 17:40
        rethias napisała:
        > Jestem uzalezniona od partnera. Kiedy nie mam z nim kontakt bo nie odbiera tel
        > efonu albo sie nie widzimy to rece mi sie trzesa serce mi wali kreci mi sie w g
        > lowie. Nie jestem samodzielna. Co ma robic? poradzcie !
        _______________________________________________.
        Jestes uzalezniona, ale nie od partnera...!
        A...
        > „…Dlaczego nie odchodzę? A dlaczego alkoholik, który wie, ze to źle, że pije - ciagle jeszcze popija? Być może jestem jak pijak z Małego księcia, ktory pil ze smutku, że jest pijakiem:)“
        >dziękuję i - mimo wszystko Augustowi, choc nie powiedzial tego, co sygnalizowal, że powiedzieć chce. Możliwe, ze jeszcze pare mityngów i będzie mógł bardziej wyrazić "to co pomysli głowa". Szczerze mu tego życzę.
        > Masz swoje mityngi i jestes ORZEŁ teraz Ty - pokażesz światu ! Ok.
        > Staram sie żyć normalnie, kapujesz? Staram. Ale przychodzi mi to coraz ciężej, i dlatego tytuł pierwszego postu "ukresu sił...". To nie oznacza że lezę w rynsztoku bulgocząc żalośliwie.
        > A ja: A co ty jestes pudełko, ktore mozna oddawac, przestawiac, nie masz wlasnej woli?
        > Dzisiaj się troszkę poklóciliśmy i to jest rodzaj "kary" dla mnie. I śmieszne i głupie, i zalosne.
        > U kresu sil…
        - - -
        A...
        • rethias Re: Uzaleznienie od alkoholu...!? Nonsens 19.09.10, 19:33
          aaugustw napisał:

          > rethias napisała:
          > > Jestem uzalezniona od partnera. Kiedy nie mam z nim kontakt bo nie odbier
          > a tel
          > > efonu albo sie nie widzimy to rece mi sie trzesa serce mi wali kreci mi s
          > ie w g
          > > lowie. Nie jestem samodzielna. Co ma robic? poradzcie !
          > _______________________________________________.
          > Jestes uzalezniona, ale nie od partnera...!
          > A...
          > > „…Dlaczego nie odchodzę? A dlaczego alkoholik, który wie, ze
          > to źle, że pije - ciagle jeszcze popija? Być może jestem jak pijak z Małego ksi
          > ęcia, ktory pil ze smutku, że jest pijakiem:)“
          > >dziękuję i - mimo wszystko Augustowi, choc nie powiedzial tego, co sygnali
          > zowal, że powiedzieć chce. Możliwe, ze jeszcze pare mityngów i będzie mógł bard
          > ziej wyrazić "to co pomysli głowa". Szczerze mu tego życzę.
          > > Masz swoje mityngi i jestes ORZEŁ teraz Ty - pokażesz światu ! Ok.
          > > Staram sie żyć normalnie, kapujesz? Staram. Ale przychodzi mi to coraz ci
          > ężej, i dlatego tytuł pierwszego postu "ukresu sił...". To nie oznacza że lezę
          > w rynsztoku bulgocząc żalośliwie.
          > > A ja: A co ty jestes pudełko, ktore mozna oddawac, przestawiac, nie masz
          > wlasnej woli?
          > > Dzisiaj się troszkę poklóciliśmy i to jest rodzaj "kary" dla mnie. I śmie
          > szne i głupie, i zalosne.
          > > U kresu sil…
          > - - -
          > A...


          Mam nadzieję, że się wygłupiasz. Ponieważ jesli wywnioskowałes, z tego co napisałam, że ja mam problem alkoholowy - to nie jest z Tobą dobrze. Nie pisze tego złośliwie. Ponieważ sam masz, i to jak widze nielichy, problem alkoholowy, przenosisz go potencjalnie na wszystkich, którzy maja jakiekolwiek problemy.
          O Malym Księciu napisałam metaforycznie ! Widząc na tym forum sporo osób z problemem alkoholowym, bez urazy. A staram się żyć normalnie mimo moich problemów z partnerem, które tworzą pewien chaos w moim dotychczas dosyć uporzadkowanym życiu, zaś ręce trzęsa mi się ze zdenerwowania przedłużająca się, niekorzystna dla mnie sytuacją, być może też z braku kontaktu z tą osobą, która jest trochę jak narkotyk.To toksyczny związek, już ktoś trafnie o tym napisał tutaj.

          Czy teraz rozumiesz?

          Pozdrawiam.
    • rethias i jeszcze jedno 19.09.10, 01:00

      Jeżeli sie mówi partnerowi w jakich okolicznościach nie odebraloby sie telefonu albo wyłączylo go zupełnie - abstrahując od anormalnosci takiej rozmowy między partnerami - czyli gdyby BYŁO SIĘ Z INNA KOBIETĄ, po czym się nie odbiera lub wyłącza - to to COŚ znaczy. Kiedy po tej rozmowie zdarzyło się to pierwszy raz, zapytalam czemu wyłączył. odpowiedz: chciał być sam, zdenerwowalam go etc. Na co ja zaproponowalam, że zbyt wiele kosztowala mnie ta noc i moze dajmy sobie spokój bo kiedyś powiedział mi... i tak dalej. na co zaprzeczenie: "Przestań! Z nikim nie byłem! Przeciez wiesz że tylko do ciebie czuje to, co czuje kochanie, no! Kocham cie. Z nikim NIGDY nie pojde. A wylączyłem telefon bo powiedziałas, że nie jesteś o mnie zazdrosna. Bo ty myslisz, że ja nie podobam sie kobietom? No, ostatnio w - nazwa miasta - przyczepiła się do mnie taka... no ale podałem jej fałszywy adres do siebie wiec badz spokojna. Chciala mnie podwozic do hotelu... właścicielka restauracji, w której jadałem... ale przeciez wiesz, że tylko ty. Ja NIE JESTEM ŁASY na komplementy"

      nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek byla "łasa" na komplementy.

      Dobrze, uwierzyłam mu, postanowilam nie histeryzowac, no i - mam. Zabawa trwa, z tym, że dzisiaj mniej mi się trzesa ręce. Ja go już nie zatrzymuje. Kiedy mu to powiedziałam, odparl: I TAK LATWO BYS MNIE ODDAŁA?! Nie zalezy ci na mnie, ty kogos masz!". A ja: A co ty jestes pudełko, ktore mozna oddawac, przestawiac, nie masz wlasnej woli?
      odpowiedz- wyłaczenie telefonu.

      Nie mam sily do tej przepychanki, to nie moja bajka.
      • pierzchnia Re: i jeszcze jedno 19.09.10, 01:43
        www.youtube.com/watch?v=qQiFFb4u4x0
      • kajda28 Re: i jeszcze jedno 19.09.10, 08:23

        Na
        > co ja zaproponowalam, że zbyt wiele kosztowala mnie ta noc i moze dajmy sobie s
        > pokój bo kiedyś powiedział mi...

        Dlaczego chcesz aby to on podjął decyzję o waszym rozstaniu? Tobie jest źle nie jemu.


        A ja: A co ty jestes pudełko, ktore mozna oddawac, przestawiac,
        > nie masz wlasnej woli?
        > odpowiedz- wyłaczenie telefonu.
        >

        A ty masz własną wolę? Nie dziwię się mu że wyłączył tel, i nie dlatego że uważam że powinien cię ukarać, tylko dlatego że po niektórych słowach lepiej dać sobie czas na przemyślenie, ochłonięcie.

        Co do tych kompelmentów to czymś zdrowym jest lubieć je słuchać i cieszyć się z nich. To nam dodaje energii, siły ducha, radości. Nie musisz się czuć winna że je dostajesz, tylko osoba z niską samooceną, nieufająca ludziom ich nie lubi. Myślę że jak następnym razem będzie ci mówił że jesteś na nie łasa to powinnaś mu z uśmiechem przytkanąć.

        :) Ja mam bardzo podobną sytuację do Twojej. Jestem związku który powoli zaczyna mnie męczyć. Od jakiegoś czasu mówię mu o tym, z raz próbowałam to skończyć. Ciągle daje mu czas. A sobie daje czas na oswojenie z tą sytuacją, aby nie było to dla mnie za bardzo bolesne. TYlko że ja mam tak że jak mi jest źle to przestaje kochać, choć niektórzy twierdzą że przez rok to trwa jedynie zakochanie a nie miłość- może.
      • aaugustw Do utraty tchu...! (ale beze mnie). 19.09.10, 10:30
        rethias podsumowala siebie:
        > ... Zabawa trwa, z tym, że dzisiaj mniej mi się trzesa ręce.
        > ... Nie mam sily do tej przepychanki, to nie moja bajka.
        _________________________________________________.
        A ja nie mam wiecej ochoty brac udzialu w tej zabawie... -
        Zabieram swoje lalki, szmatki i koncze te dziecinade...!
        Mam powazniejsze zadania i obowiazki do wypelnienia...
        A...
        • pierzchnia Re: Do utraty tchu...! (ale beze mnie). 19.09.10, 11:58
          Powinieneś się wstydzić,Auguście - popsułeś taką świetną zabawę - niech Cię jasna chol...
          Jadąc na mityng uważaj na dziewczyny " zawieszone" na płocie:
          www.youtube.com/watch?v=QQOFzGcAsCY
          • rethias Re:podsumowanie 19.09.10, 13:24
            pierzchnia napisał:

            > Powinieneś się wstydzić,Auguście - popsułeś taką świetną zabawę - niech Cię jas
            > na chol...
            > Jadąc na mityng uważaj na dziewczyny " zawieszone" na płocie:
            > www.youtube.com/watch?v=QQOFzGcAsCY

            Ty sie bawisz? Ktoś, kto śmieje się nawet z żałosnej czyjejś tragedii jest zerem. Homo erectus, Wiesz w ogóle o co chodzi? Śmiejesz się?

            Ridi, Pagliaccio, sul tuo amore infranto...

            www.youtube.com/watch?v=CfpGN6qtCrA
            Z tym, że Twoje amore nie z człowiekiem ale z butelczyna, no ale "wódka to jest ktoś z kim można porozmawiać" no nie? Kajdzie dziękuję i - mimo wszystko Augustowi, choc nie powiedzial tego, co sygnalizowal, że powiedzieć chce. Możliwe, ze jeszcze pare mityngów i będzie mógł bardziej wyrazić "to co pomysli głowa".
            Szczerze mu tego życzę.
            A Kajdzie raz jeszcze - wszystkiego dobrego !
            • pierzchnia Re:podsumowanie 19.09.10, 15:37
              Dopóki nie przestaniesz skupiać się wyłącznie na sobie dopóty będziesz cierpieć.
              • pierzchnia Re:podsumowanie 19.09.10, 21:12
                www.jiddu-krishnamurti.net/pl/krishnamurti-wolnosc-od-znanego#10
                • aaugustw Odpowiedz do Pierzchni... 19.09.10, 21:30
                  pierzchnia przytoczył:
                  > rel="nofollow">www.jiddu-krishnamurti.net/pl/krishnamurti-wolnosc-od-znanego#10
                  _____________________________.
                  Wenn du das nicht hast,
                  dieses Stirb und Werde,
                  bist du nur ein trüber Gast
                  auf dieser dunklen Erde. (Goethe)

                  w moim wolnym tlumaczeniu:

                  "Jezeli nie masz tego cos,
                  zeby umrzec i sie zmienic,
                  bedziesz zawsze szary gosc
                  na tej czarnej ziemi ." (nie dotyczy alkoholikow)

                  Dobranoc:
                  A...
                  • pierzchnia Re: Odpowiedz do Pierzchni... 20.09.10, 08:55
                    Zwróć uwagę na analogię do entuzjazmu, o którym pisałem wcześniej - to jest właśnie owa żarliwość:

                    "Wydaje mi się, że jedna rzecz jest absolutnie konieczna, a mianowicie żarliwość pozbawiona interesowności: żarliwość, która nie jest wynikiem jakiegoś zobowiązania lub przywiązania, żarliwość, która nie jest żądzą. Człowiek, który nie wie, czym jest żarliwość, nie pozna nigdy miłośc"
                    J.K
                  • wolfigen Re: Odpowiedz do"xxxx."i...itd 20.09.10, 12:16
                    czy jest na sali lekarz?
                    • aaugustw Re: Odpowiedz do"xxxx."i...itd 20.09.10, 12:50
                      wolfigen napisał:
                      > czy jest na sali lekarz?
                      ___________________.
                      Czy znowu ci odbilo...!?
                      A...

                      • pierzchnia Re: Odpowiedz do"xxxx."i...itd 20.09.10, 14:47
                        www.youtube.com/watch?v=Yolor40dkUo
                  • rethias Re: Odpowiedz do Pierzchni... 20.09.10, 17:48
                    aaugustw napisał:

                    > pierzchnia przytoczył:
                    > > rel="nofollow">www.jiddu-krishnamurti.net/pl/krishnamurti-wolnosc-od-
                    > znanego#10
                    > _____________________________.
                    > Wenn du das nicht hast,
                    > dieses Stirb und Werde,
                    > bist du nur ein trüber Gast
                    > auf dieser dunklen Erde. (Goethe)
                    >
                    > w moim wolnym tlumaczeniu:
                    >
                    > "Jezeli nie masz tego cos,
                    > zeby umrzec i sie zmienic,
                    > bedziesz zawsze szary gosc
                    > na tej czarnej ziemi ." (nie dotyczy alkoholikow)
                    >
                    > Dobranoc:
                    > A...
                    _________________________________________________
                    Ich grolle nicht :-) Czy Ty nie cierpisz na mania grandiosa, człecze? Pytam z grzecznosci bo odpowiedz juz mam;))) Pamietaj, że nie ma takiego sukinsyna, ktora nie chcialby zmienic sie w aniola. Polecami Ci te chec zmiany....!


                    R...

                    • aaugustw Re: Odpowiedz do Pierzchni... 20.09.10, 18:25
                      rethias napisała:
                      > ... Czy Ty nie cierpisz na mania grandiosa, człecze? Pytam z grzecznosci bo odpowiedz juz mam;))) Pamietaj, że nie ma takiego sukinsyna, ktora nie chcialby zmienic sie w aniola. Polecami Ci te chec zmiany....!
                      ________________________________________________________________.
                      Kiedy bylas ostatni raz w kosciele, ze zaczynasz mi sie tu podpierac aniolami...!?
                      wg. motta; "Jak bida, to do Zyda, a po bidzie...itd..."
                      A...
                      Ps. rethias czemu sie tak glupkowato smiejesz za kazdym napisanym zdaniem...!?
                      Czy jest to rewanz, bo te moje usmieszki tak mocno cie denerwuja...!? ;-)
                    • kajda28 Re: Odpowiedz do Pierzchni... 20.09.10, 22:54
                      Pamietaj, że nie ma takiego sukinsyna, ktor
                      > a nie chcialby zmienic sie w aniola.

                      Rethias, a ja wierzę w to co mówił mój mąż: Wilka w psa nie zmienisz.
                      Wierzę, ale i tak zawsze wybieram wilka i chce aby zachowywał się jak pies.
                      • aaugustw Re: Odpowiedz do Pierzchni... 21.09.10, 13:13
                        kajda28 napisała:
                        > Rethias, a ja wierzę w to co mówił mój mąż: Wilka w psa nie zmienisz.
                        > Wierzę, ale i tak zawsze wybieram wilka i chce aby zachowywał się jak pies.
                        ___________________________________________________________.
                        Dobre to... - Zmusza do refleksji...!
                        A´propos psow: widze, ze nic mi juz nie grozi i znowu moge wyjsc...(!?).
                        A... ;-)
        • rethias Re: Do utraty tchu...! (ale beze mnie). 19.09.10, 13:16

          No jasne. Twoje zabaweczki są ważniejsze od moich. Bo Twoje. Masz swoje mityngi i jestes ORZEŁ teraz Ty - pokażesz światu ! Ok. Jest demokracja. Szerokiej drogi. ;)
    • rethias Hazard 21.09.10, 23:26
      O tym nie napisałam... Mój partner jest uzalezniony od gier hazardowych, wiem o tym od dwóch lat, prosil, żebym mu dała szansę. Zalatwilam psychiatre, ktory specjalizuje sięw tych sprawach - nie poszedł. Powiedział, że sam - wyjdzie z tego.Ppo większych przegranych - znowu umawiałam lekarza, obiecywal, że pojdzie. Kiedys posprzeczaliśmy się na temat niezaplaconego rachunku i on wyszedł z domu. Nie dobieral telefonu. W nocy. potem wylaczył. Wrócił rano spokojny jak głaz i pusty w środku, powiedział że przegral masę forsy, telepało nim i - musiał.

      nie pomogło banowanie go w kasynach, przysiegi w kosciele. ja - 30 lat, doktorat rozpaprany, dziekan za chwile wywali mnie z pracy, rodzice trzymaja się za serce:(
      Wziełam go na praktyki ze studentami, to mi sie przyznał po miesiącu, że idąc po papierosy, tak mi mówil, szdl grać w nieznanym mieście. ręce mi opadly.

      Nie rozumiem tego uzaleznienia ! Nie potrafię mu pomóc. Nie wiem, gdzie jest. Przegral furę pieniędzy. Kiedy chcę odejść, mówi: chcesz mnie w tej chorobie zostawic? I poczucie winy trzyma mnie przy nim. Ale nie chce iśc do lekarza, do grup wsparcia. O grupie wsparcia mówi, że ja go chcę w ramiona innej kobiety "popchnąć" - w tej grupie - bo taką tam spotka na pewno. No idzie ześwirować.
      Uczucia - stepione. Do mnie, do własnych rodziców.

      Ja nie dam rady. Bylam u psychiatry i przepisał mi lek z grupy srri. Musze pobrać, rozwija sie u mnie depresja reaktywna. Mam lęki. Nigdy nie grałam, nie piłam, nie paliłam.
      Jestem bardzo związana emocjonalnie z Mamą. Nie chce jej tego robić, i sobie. To przeklete poczucie winy. Przeze mnie poszedł i przegral fure kasy bo ja go zdenerwowałam. Nie wierzę, ale... to trudno zdefiniować ! Coś tam we mnie jest. Siedzi.

      Zaczynam sie gubić. Odejść nie da (moje poczucie winy), z nim - zyć się nie da. To dlatego, kiedy nie odbiera telefonu trzęsą mi się ręce. Albo kasyno albo kobitka.

      Zastanawiam się, czy nie jestem współuzalezniona... Mówiłam o tym psychiatrze, zaleciła psychoanalityka. Ale sie nadziałam !
      • elfkabezhaltera Re: Hazard 21.09.10, 23:58
        Owszem, nadziałaś się.
        Hazard jest uzależnieniem. Na mityngach spotykałem ludzi przedstawiających sie jako alkoholik-hazardzista. Jest też i odmiana AA, dla hazardzistów.

        > Nie rozumiem tego uzaleznienia !
        Nie muszisz tego rozumieć.

        > Nie potrafię mu pomóc.
        Nie muszisz umieć. Nie JESTEŚ w stanie mu pomoc. Tylko on może.

        > Kiedy chcę odejść, mówi: chcesz mnie w tej chorobie zos
        > tawic? I poczucie winy trzyma mnie przy nim. Ale nie chce iśc do lekarza, do gr
        > up wsparcia. O grupie wsparcia mówi, że ja go chcę w ramiona innej kobiety "pop
        > chnąć" - w tej grupie - bo taką tam spotka na pewno.
        Czyli nie chce, albo jeszcze nie potrafi sobie pomóc. Ale to nie musi byc twój problem. Twoim problemem jesteś Ty. Ty możesz coś ze sobą zrobić. Z nim nie jesteś w stanie cokolwiek zrobić.

        > Zastanawiam się, czy nie jestem współuzalezniona... Mówiłam o tym psychiatrze,
        Jakiemu psychiatrze? Pójdź do przychodni uzależnień. Skontaktuj się z Al-Anon.
        Jestem alkoholikiem, więc ci nie powiem czy miałem cos podobnego do ciebie czy też nie.


        • rethias Re: Hazard 22.09.10, 00:08
          Dzięki za odpowiedz. Pójdę do AA i opowiem o mojej sytuacji, neich oni mi coś poradzą. Mozliwe, że będę musiała podjąć leczenie. Niech już się zacznie coś dziac na in plus !

          nie chce się nad soba użalać ale aż mi duszno, kiedy sobie to wszystko uswiadowie. Ruina:(
      • kajda28 Re: Hazard 22.09.10, 08:20
        A co się stanie jak go zostawisz?

        Jaki może być najczarniejszy scenariusz?
        Co zrobi jak będzie sam a czego teraz z tobą nie zrobi?
        Czy to że z nim jesteś zapewnia że on nie będzie grał?
        Co zapewnia że z nim jesteś?
        Czy za rok będziesz się czuła lepiej z nim czy bez niego?



        Przeze mnie poszedł i przegral fure kasy bo ja go zd
        > enerwowałam. Nie wierzę, ale... to trudno zdefiniować ! Coś tam we mnie jest. S
        > iedzi.

        To jest nie prawda. Specjalnie się z tobą pokłócił, aby mieć na kogo zwalić winę.

        Uwierz mi , z takiego stanu można wyjść. Trzeba tylko nad tym poćwiczyć, słuchać ludzi którzy się nad tym znają. Tak więc wizyta u terapeuty, dobrym pomysłem jest poszukanie go w Centrum do spraw uzależnień. Może jakaś grupa wsparcia dla kobiet, grupa dla kobiet doznających przemocy w rodzinie też byłaby całkowicie na miejscu w twoim wypadku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka