azeta4
04.06.11, 22:59
Od lat mieszkam zagranica i nie mam juz obywatelstwa polskiego.W mojej nowej ojczyznie jest ogromna ilosc alkoholow roznego rodzaju, gatunkowo dobrych i po dostepnej cenie.Nie ma pijakow tak jak w Polsce.W pracy nie ma oblewania urodzin, na uroczystosciach nikt nie pije wiecej niz pol kieliszka wina, nie mowiac juz o weselach itp.Osoba ktora pije, nie mowie juz o upijaniu sie, jest spolecznie przekreslona.Wystarczy tylko jeden raz i stracisz twarz.Beda pokazywac cie polcami i smiac sie z ciebie za plecami.W Polsce , za moich czasow tak nie bylo.Musiales "postawic", upic sie z przelozonymi i podwladnymi i to bylo wymagane przez system.Osoba pijana byla traktowana z wyrozumieniem, bo to normalne.Tu, gdzie mieszkam i pracuje, osoba pijana jest poza marginensem spoleczenstwa i jesli ktos zdaje sobie z tego sprawe, nie bedzie pil.Czasami przyjezdzaja delegacje z Polski.Sa przyjecia typu self-service.Delegacje z innych krajow Europy zachodniej pija po kieliszku wina, Polacy wymiotuja w ubikacji i inni mowia mi "popatrz sie, to twoi rodacy".Przykre ale prawdziwe.
Moj watek to zachecenie do dyskusji czy lepiej wyrzucic obraz pijaka ze spoleczenstwa czy tolerowac i potem leczyc?