Dodaj do ulubionych

Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny?

04.06.11, 22:59
Od lat mieszkam zagranica i nie mam juz obywatelstwa polskiego.W mojej nowej ojczyznie jest ogromna ilosc alkoholow roznego rodzaju, gatunkowo dobrych i po dostepnej cenie.Nie ma pijakow tak jak w Polsce.W pracy nie ma oblewania urodzin, na uroczystosciach nikt nie pije wiecej niz pol kieliszka wina, nie mowiac juz o weselach itp.Osoba ktora pije, nie mowie juz o upijaniu sie, jest spolecznie przekreslona.Wystarczy tylko jeden raz i stracisz twarz.Beda pokazywac cie polcami i smiac sie z ciebie za plecami.W Polsce , za moich czasow tak nie bylo.Musiales "postawic", upic sie z przelozonymi i podwladnymi i to bylo wymagane przez system.Osoba pijana byla traktowana z wyrozumieniem, bo to normalne.Tu, gdzie mieszkam i pracuje, osoba pijana jest poza marginensem spoleczenstwa i jesli ktos zdaje sobie z tego sprawe, nie bedzie pil.Czasami przyjezdzaja delegacje z Polski.Sa przyjecia typu self-service.Delegacje z innych krajow Europy zachodniej pija po kieliszku wina, Polacy wymiotuja w ubikacji i inni mowia mi "popatrz sie, to twoi rodacy".Przykre ale prawdziwe.
Moj watek to zachecenie do dyskusji czy lepiej wyrzucic obraz pijaka ze spoleczenstwa czy tolerowac i potem leczyc?
Obserwuj wątek
    • pierzchnia Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 04.06.11, 23:13
      To pewnie sklepy monopolowe mocno podupadły - jeden klient na tydzień..
    • upsididit1 Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 05.06.11, 07:54
      azeta4 napisał:

      > Od lat mieszkam zagranica i nie mam juz obywatelstwa polskiego.W mojej nowej oj
      > czyznie jest ogromna ilosc alkoholow roznego rodzaju, gatunkowo dobrych i po do
      > stepnej cenie.Nie ma pijakow tak jak w Polsce.W pracy nie ma oblewania urodzin,
      > na uroczystosciach nikt nie pije wiecej niz pol kieliszka wina, nie mowiac juz
      > o weselach itp.Osoba ktora pije, nie mowie juz o upijaniu sie, jest spolecznie
      > przekreslona.Wystarczy tylko jeden raz i stracisz twarz.Beda pokazywac cie pol
      > cami i smiac sie z ciebie za plecami.W Polsce , za moich czasow tak nie bylo.M
      > usiales "postawic", upic sie z przelozonymi i podwladnymi i to bylo wymagane pr
      > zez system.Osoba pijana byla traktowana z wyrozumieniem, bo to normalne.Tu, gdz
      > ie mieszkam i pracuje, osoba pijana jest poza marginensem spoleczenstwa i jesli
      > ktos zdaje sobie z tego sprawe, nie bedzie pil.Czasami przyjezdzaja delegacje
      > z Polski.Sa przyjecia typu self-service.Delegacje z innych krajow Europy zachod
      > niej pija po kieliszku wina, Polacy wymiotuja w ubikacji i inni mowia mi "popat
      > rz sie, to twoi rodacy".Przykre ale prawdziwe.
      > Moj watek to zachecenie do dyskusji czy lepiej wyrzucic obraz pijaka ze spolecz
      > enstwa czy tolerowac i potem leczyc?

      Cześć, moim zadaniem lepiej by było wyrzucić ze społeczeństwa obraz tego, że to normalne i fajne i wręcz obowiązkowe nieraz- być pijanym. Że alkohol świetnie wpływa na kontakty towarzyskie, że bez niego zabawa jest beznadziejna a przyjęcie skąpe. Tak, taki stereotyp funkcjonuje w Polskiej kulturze i z tym warto by było zawalczyć. A czy wyrzucać pijaków ze społeczeństwa- NIE :), "jakąż ozdobę straciłby świat" ;), załączam też listę sławnych abstynentów, z których większość była wcześniej pogrążona w nałogu en.wikipedia.org/wiki/List_of_teetotalers , oczywiście nie jest to pełna lista.
      pozdrawiam :)
      -Upsi
      • 7zahir Społeczny. 05.06.11, 11:00
        Nie tylko w Polsce - alkoholizm jak kazde uzaleznienie
        jest chorobą cywilizacyjną - nasz umysł nie nadąża za tempem przemian.

        Do tego dochodzą wzorce wychowawcze - utrzymania za wszelką cene
        obrazu własnej rodziny jako nieskazitelnie idealnej.
        • aaugustw Re: Społeczny. 05.06.11, 13:50
          7zahir napisała: Spoleczny
          > Nie tylko w Polsce - alkoholizm jak kazde uzaleznienie
          > jest chorobą cywilizacyjną - nasz umysł nie nadąża za tempem przemian...
          ______________________________________________________________.
          Jak to sie ma do rzezby Greka Myrona z 5 w. p.n.e, (tworcy slynnej rzezby
          dyskobolisty), ktory wyrzezbil postac "pijaka"...!?
          (rzezba jego posluzyla mi do namalowania obrazu olejnego, o tematyce AA).
          A...
          tinypic.com/r/r720rp/7
          • aaugustw Re: Społeczny. 05.06.11, 14:55
            Zapomnialem dodac do n/w pytania, ze: Wtedy nie bylo zadnego
            jeszcze tempa rozwoju, procz wysokiego rozwoju duchowego...!
            A...
            ____________________________________________________.
            aaugustw napisał:

            > 7zahir napisała: Spoleczny
            > > Nie tylko w Polsce - alkoholizm jak kazde uzaleznienie
            > > jest chorobą cywilizacyjną - nasz umysł nie nadąża za tempem przemian...
            > ______________________________________________________________.
            > Jak to sie ma do rzezby Greka Myrona z 5 w. p.n.e, (tworcy slynnej rzezby
            > dyskobolisty), ktory wyrzezbil postac "pijaka"...!?
            > (rzezba jego posluzyla mi do namalowania obrazu olejnego, o tematyce AA).
            > A...
            > tinypic.com/r/r720rp/7
        • aaugustw Re: Społeczny. 05.06.11, 19:47
          7zahir napisała:
          > ... alkoholizm jak kazde uzaleznienie jest chorobą cywilizacyjną...
          _______________________________________________________.
          Wyczytalem wlasnie w slowach krytyka i badacza AA, ze:
          "Alkoholizm jest postrzegany jako choroba, która charakteryzuje się
          "fizycznym naciskem" picia alkoholu, polaczonym z "duchowym opetaniem"
          [Anonimowi Alkoholicy World Services Inc 1984, s. 6], pijacy sa zupełnie
          bezradni i nie potrafia się temu oprzeć. Jako przyczynę choroby podane sa
          fizjologiczne anomalia dotkniętych osób, w szczególności w odniesieniu do
          teorii dr Silkworth, "alergii" na alkohol... - (moje wolne tlumaczenie).
          A...
      • azeta4 Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 05.06.11, 22:17
        Dziekuje wszystkim forumowiczom za wypowiedzi i za ich poziom.Oczywiscie problemu tak ogromnego nie mozna zredukowac do paru zdan.Dodam, ze 2 lata temu bylem z wizyta w Polsce.Ex sasiedzi zastawiki stol, barszczyk, schabowy na i wodka.Kawalej cleba i pierwsze " na zdrowie".Wypic szybko caly kieliszek ktory jest natychmiast napelniony.Potem nastepne.Nie sluzy odwrocenie kieliszka, mowienie ze juz wystarczy.To obyczaj ktory doprowadza do zaleznosci.Kto jest wiecej podatny, kto mniej ale obyczje zmuszaja do picia nawet te osoby ktora tego nie chce.Potem jest uzaleznienie yak jak na nikotyne, narkotyki itp.Mozliwe ze gdyby obyczaje spoleczne byly inne - nie zmuszanie do picia, nie upijanie sie przy kazdej okazji bo " tak trzeba" - nie byloby mowienia " pijany jak Polak" co boli ale nie jest pozbawione prawdy.
        A gdyby zaczynac zerwac z ta tradycja bycia? Moze wnuki obecnych pieciolatkow bylyby inne?
        Moi koledzy z pracy byli w Polsce w ramach wspolpracy.Po powrocie mowie ze im sie podobalo, przyjeci goscinnie i juz po trzecim "na zdrowie" byli pod stolem.
        Jeszcze raz dziekuje aurorom za poziom wypowiedzi.
    • aaugustw Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 05.06.11, 10:00
      azeta4 napisał:
      > Od lat mieszkam zagranica...W mojej nowej ojczyznie jest ogromna ilosc alkoholow roznego rodzaju, gatunkowo dobrych i po dostepnej cenie.Nie ma pijakow tak jak w Polsce.W pracy nie ma oblewania urodzin, na uroczystosciach nikt nie pije wiecej niz pol kieliszka wina, nie mowiac juz o weselach itp.Osoba ktora pije, nie mowie juz o upijaniu sie, jest spolecznie przekreslona.Wystarczy tylko jeden raz i stracisz twarz.Beda pokazywac cie pol
      > cami i smiac sie z ciebie za plecami.W Polsce , za moich czasow tak nie bylo.M
      > usiales "postawic", upic sie z przelozonymi i podwladnymi i to bylo wymagane pr
      > zez system.Osoba pijana byla traktowana z wyrozumieniem, bo to normalne.Tu, gdz
      > ie mieszkam i pracuje, osoba pijana jest poza marginensem spoleczenstwa i jesli
      > ktos zdaje sobie z tego sprawe, nie bedzie pil.Czasami przyjezdzaja delegacje
      > z Polski.Sa przyjecia typu self-service.Delegacje z innych krajow Europy zachod
      > niej pija po kieliszku wina, Polacy wymiotuja w ubikacji i inni mowia mi "popat
      > rz sie, to twoi rodacy".Przykre ale prawdziwe.
      > Moj watek to zachecenie do dyskusji czy lepiej wyrzucic obraz pijaka ze spolecz
      > enstwa czy tolerowac i potem leczyc?
      ______________________________________________________________.
      Zachecilas Azeta do dyskujsji... - Chetnie sie do niej przylacze i przedstawie
      moj punkt widzenia w tym temacie...
      Najpierw sie przedstawie:
      Jestem 14,5 lat trzezwym alkoholikiem, ktory od ponad cwierc wieku mieszka
      poza granicami Polski...
      W opisanych nam tutaj slowach domyslam sie, ze wyjechalas na przelomie zmian
      ustrojowych w Polsce, albo jeszcze za czasow "komuny"... - Ponadto musisz
      mieszkac daleko od Polski, (pln. Ameryka..?), bo nie znasz obecnego jej obrazu...
      Nie mysl, ze ja tu probuje bronic lub szkalowc kogokolwiek... - Postaram sie oddac
      optymalnie moj obiektywny obecny wizerunek Europy... - Tak, Europy a nie Polski,
      czy zachodniej tylko Europy... - Polska to juz Europa i alkoholu maja takze w brod...!
      Ten wizerunek pijanych ludzi na ulicach Polski dawno juz "wyginal"... - Rzadkoscia
      jest obraz pijanej osoby na ulicy, a jezdze tam dosc czesto... - Nastapily wielkie
      zmiany w Europie... - Zmienila sie takze mentalnosc ludzi...
      Oczywiscie oni, ci pijacy pija dalej, ale pija inaczej... - Nie w kapitalistycznych
      zakladach pracy, ani na ulicy, lecz robia to wiecej w domu... - Tam teraz
      (jak napisalas) wymiotuje sie w ubikacjach tak, jak to juz wczesniej robili w Europie,
      czy w kraju, w ktorym Ty przebywasz...!
      Po zaktualizowaniu tego obecnego obrazu wspolnej Europy, przechodze do
      odpowiedzi na Twoje pytanie:
      > "... czy lepiej wyrzucic obraz pijaka ze spoleczenstwa czy tolerowac i potem leczyc?" <
      - - - -
      Obraz pijaka jest juz wyrzucony ze spoleczenstwa, a ten ktory sie pojawia w spoleczenstwie ma swoje korzenie w rodzinie, w domu... - Moja wiec odpowiedz brzmi:
      Czy mozna tolerowac pijaka w domu i potem dopiero leczyc...!?
      A...
      Ps. Prymitywne to spoleczenstwo, ktore za plecami smieje sie z chorego czlowieka,
      nie dajac mu wczesniej szansy na ozdrowienie...!
      Bylem w Kanadzie i USA, ale ja wyniosle inny - pozytywny - obraz tych zachowan spoleczenstwa do alkholika... - Podobnie jest w krajach Europy zach... - Jaki pozostal
      stosunek spoleczenstwa do alkoholika w Polsce, na dzien dzisiejszy nie wiem...!
      • pierzchnia Antrakt 05.06.11, 13:24
        Tekst lVashe Blagorodieinka
      • ta_ruda Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 14.06.11, 14:53
        aaugustw napisał:

        nigdy nie tolerowac, nie dawac 'kolejnych' szans, szczegolnie jak poprzednie zawiodly, nie dac sie zmanipulowac tekstom typu ' juz nigdy do ust nie wezme', wyprowadzic sie z domu, i dac mu opcje powrotu kiedy bedzie zdrowy.
        Po to aby choc nie niszczyc swojego zycia. Bo alkoholik swoje zycie na zyczenie swoje moze sobie niszczyc.

        zgadzam sie z opinia o postawie Polakow do alkoholikow - smieja sie za plecami, a w twarz namawiaja do picia. Prostota, ignorancja, i zlosliwosc.
        Ale robia to tylko inni alkoholicy.

        > - - - -
        > Obraz pijaka jest juz wyrzucony ze spoleczenstwa, a ten ktory sie pojawia w spo
        > leczenstwie ma swoje korzenie w rodzinie, w domu... - Moja wiec odpowiedz brzmi
        > :
        > Czy mozna tolerowac pijaka w domu i potem dopiero leczyc...!?
        > A...
        > Ps. Prymitywne to spoleczenstwo, ktore za plecami smieje sie z chorego czlowiek
        > a,
        > nie dajac mu wczesniej szansy na ozdrowienie...!
        > Bylem w Kanadzie i USA, ale ja wyniosle inny - pozytywny - obraz tych zachowan
        > spoleczenstwa do alkholika... - Podobnie jest w krajach Europy zach... - Jaki p
        > ozostal
        > stosunek spoleczenstwa do alkoholika w Polsce, na dzien dzisiejszy nie wiem...!
        • aaugustw Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 14.06.11, 15:05
          ta_ruda napisała:

          > aaugustw napisał:
          > nigdy nie tolerowac, nie dawac 'kolejnych' szans, szczegolnie jak poprzednie za
          > wiodly, nie dac sie zmanipulowac tekstom typu ' juz nigdy do ust nie wezme', wy
          > > - - - -
          > > Obraz pijaka jest juz wyrzucony ze spoleczenstwa...
          ________________________________________________.
          Ruda, jak ty przytaczasz te slowa...!? - Co kto tu napisal...!?
          Wiesz chociaz o co tu chodzi...!? - Czujesz sie dobrze dzisiaj...!?
          Spokojnie... - Wyluzuj...!
          A...
          • ta_ruda Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 14.06.11, 15:09
            ale o co ci chodzi??? pytanie w wypowiedzi do ktorej odpowiedz napisalam m iala pytanie @czy tolerowac pijaka a pozniej go ze spoleczenstwa wyrzucic@ ktore ty zmieniles na 'czy tolerowac pijaka w domu i a potem wyrzucic'

            wiec napisalam, nigdy nie tolerowac, nie dawac kolejnych szans, nie 'ratowac'.

            aaugustw napisał:

            > ta_ruda napisała:
            >
            > > aaugustw napisał:
            > > nigdy nie tolerowac, nie dawac 'kolejnych' szans, szczegolnie jak poprzed
            > nie za
            > > wiodly, nie dac sie zmanipulowac tekstom typu ' juz nigdy do ust nie wezm
            > e', wy
            > > > - - - -
            > > > Obraz pijaka jest juz wyrzucony ze spoleczenstwa...
            > ________________________________________________.
            > Ruda, jak ty przytaczasz te slowa...!? - Co kto tu napisal...!?
            > Wiesz chociaz o co tu chodzi...!? - Czujesz sie dobrze dzisiaj...!?
            > Spokojnie... - Wyluzuj...!
            > A...
    • kipur Re: Alkoholizm: do azeta 12.06.11, 21:06
      Tak się składa że od lat włóczę się po świecie . Zjechałem go wzdłuż i w szerz . Nie spotkałem kraju w którym nie byłoby alkoholików lub żyli tylko sami abstynęci za wyjątkiem niektórych krajów arabskich .Rozejżyj się dokoła a zobaczysz ich . Rzecz jasna że taki sposób i taką kulturę picia jak w Polsce można spotkać tylko na wschód od naszych granic co wcale nie znaczy że na zachód od nas przerabia się mniej alkoholu a wręcz przeciwnie czasem znacznie więcej . Zachowanie po alkoholu też jest wszędzie podobne .
    • tititaca Ktore nacje? 14.06.11, 12:00
      No... ja mam rodzine w Wielkiej Brytanii (inteligencja, mieszkaja tam od 35 lat) i nie widze, zeby tam pilo sie mniej...
      Problemy z uzaleznieniem Szwedow i Finow sa powszechnie znane....
      Z moich obserwacji - z europejczykow - malo pija tylko Grecy....
      Idealne bylo podejscie do picia dawnych mieszkancow Ameryki (bodajze byli to Aztekowie): alkohol wolno bylo pic bez ograniczen osobom po 70. roku zycia, mlodsi mogli pic tylko w czasie swiat panstwowych (kilkanascie dni w roku), a rodzina miala prawo... zabic czlonka rodu ktory upil sie w 'czasie zakazanym'.
    • ann_alice Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 14.06.11, 12:43
      Nie wiem jaki jest problem z odmówieniem alkoholu. Siłą przecież nikt do ust nie wlewa.
      • aaugustw Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 14.06.11, 13:00
        ann_alice napisała:
        > Nie wiem jaki jest problem z odmówieniem alkoholu. Siłą przecież nikt do ust nie wlewa.
        ________________________________________________________________.
        Nie wiesz, mowisz.... - No to sprobuj sobie wyobrazic sraczke, (czyt. biegunka
        ostra), ktora musisz przetrzymac tylko do konca, np. seansu filmowego...! :-(
        (nie mowiac juz o calym dniu...!)
        A...
        • ann_alice Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 14.06.11, 13:20
          Jeżeli chodzi o odmawianie wypicia alkoholu, miałam na myśli imprezy. Ale tak naprawdę alkoholików mi nie żal, podobnie jak narkomanów. Bo ileż można trąbić o tym, że alkohol i narkotyki uzależniają, a do niektórych nie dociera i nigdy nie dotrze. Wiem, że to okrutne, ale jak dla mnie, skoro nie chcą się leczyć, to mogą się zapić. Siła już zmuszać do leczenia nie wolno, więc wolna wola, ale nie oczekujcie litości.
          Problem biegunki można rozwiązać lekami, tak przy okazji.
          • aaugustw Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 14.06.11, 13:42
            ann_alice napisała:
            > Jeżeli chodzi o odmawianie wypicia alkoholu, miałam na myśli imprezy...
            - - - - - - - - - - - - - - - - -
            Ja takze mowiac o wytrzymaniu, mialem na mysli tylko sraczke...!
            _____________________________________________________.
            ann_alice napisała dalej:
            > ... Ale tak naprawdę alkoholików mi nie żal, podobnie jak narkomanów. Bo ileż można trąbić o tym, że alkohol i narkotyki uzależniają, a do niektórych nie dociera i nigdy nie dotrze. Wiem, że to okrutne, ale jak dla mnie, skoro nie chcą się leczyć, to mogą się zapić...
            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            Takie jest to twoje zdanie, tylko kogo ono obchodzi...!? - Ani tych uzaleznionych, ani
            tych "ludzkich", ktorzy maja troche pojecia o tej chorobie, bo do tej resztki do ktorych
            nie dociera rozum, podobnie jak i do tych uzaleznionych, jezeli nie chca ze soba nic
            robic, to (jak sama instynktownie piszesz); musza w swojej glupocie tak juz zyc...! :-(
            ________________________________.
            ann_alice napisała dalej:
            > Problem biegunki można rozwiązać lekami, tak przy okazji.
            - - - - - - - - - - - - - - - - -
            Ponoc tak, choc ponoc nie zawsze...(!?)
            Problem alkoholu takze mozna rozwiazac, choc nie lekami, tak przy okazji...
            A...
            • ann_alice Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 14.06.11, 14:09
              Problem alkoholu ma się tak do biegunki jak rak złośliwy z przerzutami do przeziębienia - nie ośmieszaj się więc z porównaniami, o których nie masz pojęcia. Bo o ile biegunka niestety nie da się kontrolować, o tyle bez alkoholu żyć można i większość ludzi doskonale potrafi się bez niego obywać.
              Spotkałam w życiu alkoholików, którzy w d*p*e mieli to, że rujnują życie innym, więc nie dziw się, że później ci "inni" mają w takim samym poważaniu alkoholików i ich "problem".
              • aaugustw Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 14.06.11, 14:20
                ann_alice napisała:
                > ... nie ośmieszaj się więc z porównaniami, o których nie masz pojęcia. B
                > o o ile biegunka niestety nie da się kontrolować, o tyle bez alkoholu żyć można...
                ________________________________________________.
                Gdybys miala troche wiedzy w tym temacie, nie musialabys
                sie tutaj kompromitowac...!
                Wyobraz sobie w alkoholizmie takze, (jak i w biegunce), nie
                da sie kontrolowac picia... - A bez biegunki (jak i alkoholu)
                takze mozna zyc... - I to jak zyc...! ;-)
                A...
                Ps. Poczytaj troche o tej chorobie i przyjdz potem do nas,
                bo po co robic z siebie poswiewisko... - No nie...!? ;-)
                • ta_ruda Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 14.06.11, 14:41


                  ale o co ci chodzi? ze ona nie zaluje alkoholikow? ze nie siedzi i sie nad nimi nie uzala? Nie jest to jej obowiazkiem. To alkoholik podjal decyzje o rozpoczeciu picia wiedzac ze alkohol to trucizna, to narkotyk. To alkoholik podjal decyzje aby niszczyc swoje drowie, i czesto zdrowie i zycie innych wokol niego.

                  Czlowiek ktory sie nie umie powstrzymac od alkoholu, jest chory, na wlasne zyczenie, i rowniez na wlasne zyczenie ten problem musi rozwiazac ( i nie ma tu innego niestety rozwiazania). I jesli tak duzo o alkoholizmie wiesz, to o tym takze powinienies wiedziec.


                  aaugustw napisał:

                  > Gdybys miala troche wiedzy w tym temacie, nie musialabys
                  > sie tutaj kompromitowac...!
                  > Wyobraz sobie w alkoholizmie takze, (jak i w biegunce), nie
                  > da sie kontrolowac picia... - A bez biegunki (jak i alkoholu)
                  > takze mozna zyc... - I to jak zyc...! ;-)
                  > A...
                  > Ps. Poczytaj troche o tej chorobie i przyjdz potem do nas,
                  > bo po co robic z siebie poswiewisko... - No nie...!? ;-)
                  • aaugustw Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 14.06.11, 14:48
                    ta_ruda napisała:
                    > ale o co ci chodzi? ze ona nie zaluje alkoholikow? ze nie siedzi i sie nad nimi
                    > nie uzala? Nie jest to jej obowiazkiem...
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - --
                    Widze. ze reprezentujesz ten sam "wysoki poziom" wiedzy
                    na temat alkoholizmu, co i twoja poprzedniczka...!
                    (tak wysoki, ze go nie moge dostrzec...!) :-o
                    _____________________________.
                    ta_ruda napisała dalej:
                    > ... To alkoholik podjal decyzje o rozpocze
                    > ciu picia wiedzac ze alkohol to trucizna, to narkotyk. To alkoholik podjal decy
                    > zje aby niszczyc swoje drowie, i...
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    Odpowiedz mi, pürosze na jedno pytanie:
                    Czy ty nigdy jeszcze nie kosztowalas alkoholu...!?
                    A...
                    • ta_ruda Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 14.06.11, 15:05
                      widzisz aaugustw, nie mysle ze jestes trzezwym alkoholikiem (jak napisales to wyzej),
                      z Twoich wypowiedzi wynika ze ty jestes pijacym alkoholikiem ktory nadal sie nie uporal z nalogiem, i ktory stara sie ciagle jeszcze znalezc wytlumaczenie dla swojego zachowania, ktory sie nad soba uzala, i ktory ma jeszcze dluga droge to przejscia.

                      jeszcze raz napisze - kazdy podejmuje decyzje o piciu - NIKT go do tego nie zmusza (ani zona ktora pewnie czesto prosila aby alkoholik przestal pic, ani matka ktora tez tlumaczyla zeby przestac pic), i powtorze jeszcze raz - jako trzezwiejacy alkoholik powinienes o tym wiedziec. Bo to podstawa ktorej ucza na terapiach AA, ze kazdy jest odpowiedzialny za swoje decyzje i jedyna droga do trzezwego zycia jest decyzja alkoholika ( i zadne prosby od zony czy matki nie pomoga) aby przestac pic.


                      Alkoholu probowalam, lubie czasem piwo lub 2, i tyle. raz na jakis czas. i probowalam tez czekolady, kawy, papierosow, i co z tego?

                      nie kwestionuj prosze mojego poziomu wiedzy jak i doswiadczenia - zarowno jedno i drugie mam z roznych perspektych.

                      Pozdrawiam i zycze duzo sily w zdrowieniu i utrzymywaniu stanu trzezwosci.


                      aaugustw napisał:

                      > ta_ruda napisała:
                      > > ale o co ci chodzi? ze ona nie zaluje alkoholikow? ze nie siedzi i sie na
                      > d nimi
                      > > nie uzala? Nie jest to jej obowiazkiem...
                      > - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - --
                      > Widze. ze reprezentujesz ten sam "wysoki poziom" wiedzy
                      > na temat alkoholizmu, co i twoja poprzedniczka...!
                      > (tak wysoki, ze go nie moge dostrzec...!) :-o
                      > _____________________________.
                      > ta_ruda napisała dalej:
                      > > ... To alkoholik podjal decyzje o rozpocze
                      > > ciu picia wiedzac ze alkohol to trucizna, to narkotyk. To alkoholik podja
                      > l decy
                      > > zje aby niszczyc swoje drowie, i...
                      > - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                      > Odpowiedz mi, pürosze na jedno pytanie:
                      > Czy ty nigdy jeszcze nie kosztowalas alkoholu...!?
                      > A...
                      • aaugustw I znowu sa dwie..-Szkoda, ze poziom nizszy:-( 14.06.11, 15:20
                        ta_ruda napisała:
                        > widzisz aaugustw, nie mysle ze jestes trzezwym alkoholikiem...
                        - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                        Masz prawo tak myslec... - Ba, zmartwilbym sie, gdybys TY myslala inaczej...! ;-)
                        ________________________.
                        ta sama ruda napisała dalej:
                        > z Twoich wypowiedzi wynika ze ty jestes pijacym alkoholikiem ktory nadal sie ni
                        > e uporal z nalogiem, i ktory stara sie ciagle jeszcze znalezc wytlumaczenie dla
                        > swojego zachowania, ktory sie nad soba uzala, i ktory ma jeszcze dluga droge t
                        > o przejscia.
                        - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - --
                        Czy ty nie pomylilas forumow z kims kto jeszcze pije i nad soba sie uzala,
                        ktory - jak mowisz proroczo - ma dluga droge do przejscia...!??
                        (to drugie zdanie mnie ucieszylo...!) ;-)
                        ________________________.
                        ta sama ruda napisała dalej:
                        > ... to podstawa ktorej ucza na terapiach AA, ze kazdy jest odpowiedzialny za....
                        - - - - - - - - - - - - - - -
                        Maamo, ratuj mnie od terapii AA...!
                        A...
                • ann_alice Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 14.06.11, 14:48
                  Jak nie ma pieniędzy na alkohol, to się daje kontrolować jak najbardziej. Mojemu krewnemu jak się pieniądze skończyły, to i wino się skończyło, wyjechał robić za granice i ciężko fizycznie pracuje, nie ma czasu na fanaberie z alkoholizmem. Podobnie jak krewny męża - wyjechał do Skandynawi, a tam alkohol drogi i ciężko dostać, więc nie pije. Ot i tyle.
                  Cała ta szopka z alkoholikami to zwykłe mydlenie oczu naiwnym, ale nie każdego możecie nabrać.
                  Życzę ci miłego staczania się na dno, alkoholiku.
                  • aaugustw Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 14.06.11, 14:55
                    ann_alice napisała:
                    > Jak nie ma pieniędzy na alkohol, to się daje kontrolować jak najbardziej...
                    > Mojemu krewnemu jak się pieniądze skończyły, to i wino się skończyło, wyjechał robić
                    > za granice i ciężko fizycznie pracuje, nie ma czasu na fanaberie z alkoholizmem. Podobnie jak krewny męża - wyjechał do Skandynawi, a tam alkohol drogi...
                    > Cała ta szopka z alkoholikami to zwykłe mydlenie oczu naiwnym, ale nie każdego
                    > możecie nabrać.
                    > Życzę ci miłego staczania się na dno, alkoholiku.
                    _________________________________________.
                    ;-)) Wszystko jest fajnie napisane, ale to ostatnie
                    zdanie jest najslodsze...! ;-))
                    Przypomnialo mi to, jak z dwa lata temu musialem
                    dmuchac do balonika w Polsce...
                    Takze sie przy tym serdecznie usmialem...! ;-)
                    A...
                    Ps. "Wybaczcie im, oni nie wiedza co czynia"...!
                    Aha... - Jezeli chcesz mnie tytulowac, to koniecznie
                    musisz dodawac: TRZEZWY alkoholiku...!
                  • boja55 Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 14.06.11, 14:55
                    ann_alice napisała:

                    > Cała ta szopka z alkoholikami to zwykłe mydlenie oczu naiwnym, ale nie każdego
                    > możecie nabrać.
                    > Życzę ci miłego staczania się na dno, alkoholiku.
                    >
                    Brak słów i ręce opadają.Przeczytaj kilka razy i się zastanów co napisałaś
                    • ann_alice Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 14.06.11, 15:04
                      Wiem co napisałam. Że nie żal mi osób rujnujących swoje i cudze życie na swoje własne życzenie. Alkoholizm to nie choroba, to stan umysłu. Wy pomyślcie nad swoim życiem, nad życiem, które rujnujecie swojej rodzinie. Żałośni jesteście - oczekujecie współczucia i litości, nic w zamian nie dając.
                      • aaugustw Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 14.06.11, 15:10
                        ann_alice napisała:
                        > Wiem co napisałam. Że nie żal mi osób rujnujących swoje i cudze życie na swoje
                        > własne życzenie...
                        - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                        Ale kto ci kaze litowac sie nad nimi...!? - Dlaczego wytracasz energie na
                        alkoholikow...!? - Dlaczego nie spojrzysz na siebie...!? Tej osoby w lustrze
                        powinno ci byc zal...!
                        Przedstaw sie, dlaczego ziejesz takim ogniem, takim jadem...!?
                        _______________________________.
                        ann_alice napisała dalej:
                        > ... Alkoholizm to nie choroba, to stan umysłu. Wy pomyślcie nad sw
                        > oim życiem, nad życiem, które rujnujecie swojej rodzinie. Żałośni jesteście - o
                        > czekujecie współczucia i litości, nic w zamian nie dając.
                        - - - - - -
          • mrarm Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 14.06.11, 17:34
            Alkohol to też narkotyk, a o narkotykach się w ogóle nie mówi - np. tego, że wszystko jest dla ludzi, że ludzie używają ich od zawsze, że MOŻNA używać ich rozsądnie, nie mówi się o skutkach ubocznych, nie dystrybuuje informacji, nie ostrzega. Typowe zamiatanie problemów pod dywan. Narkomanów się potępia, alkoholików się usprawiedliwa. Schizofrenia społeczna, to nie mogło się skończyć dobrze.
            • aaugustw Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 14.06.11, 19:43
              mrarm napisał:
              > Alkohol to też narkotyk, a o narkotykach się w ogóle nie mówi - np. tego, że ws
              > zystko jest dla ludzi, że ludzie używają ich od zawsze...
              > ... Narkomanów się potępia, alkoholików się usprawiedliwa. Schizofrenia społeczna...
              _______________________________________________.
              Przesadasz... - Zarowno jedni, jak i ci drudzy sa tepieni...!
              A...
    • hollowcat to kiedy ty wyjechałaś? 14.06.11, 13:04
      30 lat temu?!

      czasy się troche zmieniły... no może oprócz środowisk związków zawodowych - to dalej ostoja socjalizmu.
    • admjb Czasy się zmieniły i nikt już tak nie chla wódy 14.06.11, 13:17
      jak kiedyś w zakładach pracy,
      ludzie się stali zamknięci i nie towarzyscy, imienin przy wódeczce nikt ( prawie ) nie świętuje,
      - najwięcej chla młodzież - piwo - naśladują zachodnią kulturę
    • tjaryma6 Konia z rzędem temu 14.06.11, 13:46
      kto oddzieli jednostkę od społeczeństwa. Nie ma problemów czysto społecznych i czysto indywidualnych. Pytanie jest źle postawione.
      • aaugustw Re: Konia z rzędem temu 14.06.11, 14:15
        tjaryma6 napisał:
        > Konia z rzędem temu kto oddzieli jednostkę od społeczeństwa. Nie ma problemów czysto społecznych i czysto indywidualnych. Pytanie jest źle postawione.
        ____________________________________________________.
        No to mam "konia z rzedem"...!
        Najpierw male wyjasnienie z Google:

        > "Problem społeczny występuje wtedy, gdy rzeczywistość społeczna odbiega od swojego stanu akceptowalnej przez społeczeństwo normalności. Mianem problemu społecznego, określa się zjawisko niekorzystne dla społeczności, w której występuje, oceniane przez tą zbiorowość jako zagrażające, niebezpieczne, konieczne do wyeliminowania..." < itd...

        Problemem spolecznym moze wiec byc (np.) homoseksualizm, alkoholizm, etc...!
        A...
    • joanna_can Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 14.06.11, 17:21
      A ja od 1983 jestem za granica i z cala stanowczoscia twierdze, ze ludzie pija. Mlodziez glownie piwo, starsi - piwo, wino, czasem cos innego, ale puby sa pelne, na przyjeciach zawsze znajdzie sie ktos dzwiekniety, a w klubach nocnych - wiecej niz jeden kompletnie pijany i rzygajacy. I to wcale nie Polacy. Mieszkam w Kanadzie, to tak gwoli dalszego wyjasnienia. Na tyle dlugo, ze bywam na imprezach niekoniecznie polskich. Nie podtrzymujmy wiec mitu o pijanych Polakach. Prawda jest, ze malo jest takich pokladajacych sie po rynsztokach, ale - sa. A wakacje gdzies, na Karaibach z Kanadyjczykami? Obsluga nocna zbiera ciala z trawnikow i odnosi do pokojow. Jedyne z czym sie zgadzam, to z tym, ze nie ma zwyczaju zmuszania kogos do picia...
      • lena1952 Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 14.06.11, 18:02
        Dobrze,że to napisałaś.Bo mnie również boli opinia "pijany jak Polak"
        Bywam w USA,bywam w domach polskich i amerykańskich.W domach amerykańskich picie
        zaczyna się zaraz po powrocie z pracy.Często drink za drinkiem.Więc nie dajmy sobie wmówić
        "pijany jak Polak".Bo Polak już jeździ po całym świecie i widzi.
        Lena1952
        • aaugustw Dlaczego chowac glowy w piasek...!? 14.06.11, 19:50
          lena1952 napisała:
          > Dobrze,że to napisałaś.Bo mnie również boli opinia "pijany jak Polak"
          > Bywam w USA,bywam w domach polskich i amerykańskich.W domach amerykańskich picie
          > zaczyna się zaraz po powrocie z pracy.Często drink za drinkiem.Więc nie dajmy s
          > obie wmówić "pijany jak Polak".Bo Polak już jeździ po całym świecie i widzi.
          ___________________________________________________________.
          Moja ostatnia "przygoda" z mocno pijanym czlowiekiem - Polakiem byla
          niedawno w Avignion - Francja, (pomijam tu szczegolowy opis ostatniego
          weekend gdzie obchodzilismy na dworze, przy kosciele wielka uroczystosc
          a dwie obce mi panie, ktore byly dosc dobrze wstawione zaklocaly porzadek
          publiczny, spiewajac przy tym; "My Polacy to jedna rodzina", czy jakos tak...!?) ;-)
          Otoz tam, w tym Avignion na placu w "miescie papiezy", wsrod tlumu
          turystow chodzil obrobiony fekaliami, wychudzony i z butami w reku, jeden z naszych... -
          Nie wiedzialbym, ze to "nasz", gdyby nie jego belkot do dwoch zblizajacych
          sie mezczyzn: "Tadek, q-rwa, chodzcie no tutaj"... - Tamten mu odpowiedzial:
          "najpierw sie umyj, potem pogadamy" i czym predzej odeszli...
          Lena, rozumiem Twoja obrone i patriotyzm, ale to tak, jakbys chciala przekonac,
          ze ruscy nie pija na wczasach... - te opinie nie biora sie powietrza...!
          A...
      • aaugustw Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 14.06.11, 19:30
        joanna_can napisała:
        > A ja od 1983 jestem za granica i z cala stanowczoscia twierdze, ze ludzie pija.
        > ... puby sa pelne, a w klubach nocnych - wiecej niz jeden kompletnie pijany i
        > rzygajacy. I to wcale nie Polacy. Mieszkam w Kanadzie...
        > ... Nie podtrzymujmy wiec mitu o pijanych Polakach. Prawda jest, ze malo jest takich pokladajacych sie po rynsztokach, ale - sa. A wakacje gdzies, na Karaibach z Kanadyjczykami? Obsluga nocna zbiera ciala z trawnikow i odnosi do pokojow....
        ___________________________________________________.
        Jestem od 1985 za granica, ale mam inne doswiadczenia...
        W powyzej opisanej scenerii to i pijani Polacy potrafia sie "zgubic"...!
        Zwlaszcza jak sie ma juz obywatelstwo inne...! ;-)
        A...
        • pierzchnia Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 14.06.11, 20:35
          Alkoholizm prowadzi wprost do rynsztoka i tyle...
          Dla mnie nie ma znaczenia jakiej narodowości jest tzw. alkoholik ponieważ mechanizm jest wszędzie ten sam.
          • aaugustw Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 14.06.11, 21:12
            pierzchnia napisał:
            > Alkoholizm prowadzi wprost do rynsztoka i tyle...
            > Dla mnie nie ma znaczenia jakiej narodowości jest tzw. alkoholik ponieważ mecha
            > nizm jest wszędzie ten sam.
            ______________________________________.
            To jest najprawdziwsza z prawd... - Tu nawet
            "slowianska dusza" nie ochroni przed tym...! ;-)
            A...
            • hornick Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 16.06.11, 12:59
              A ja znalazłem taką serię artykułów:
              Listy od nieznajomej
              Dziś nie piję i ten dzień jest dla mnie najważniejszy,
              gdyż na nim polega moje życie.
              • aaugustw Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 16.06.11, 13:23
                hornick napisał:
                > A ja znalazłem taką serię artykułów:
                > Listy od niezna
                > jomej

                > Dziś nie piję i ten dzień jest dla mnie najważniejszy,
                > gdyż na nim polega moje życie.
                ________________________.
                Poznaniem mi zajechalo...(!?) ;-)
                A...
                Ps. Tak jest: Tylko 24-godziny
    • boja55 Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 20.06.11, 11:41
      Wpadła mi dziś w ręce Rzeczpospolita z 11-12 czerwca 2011.
      Ze statystyk wynika że w Nowym Jorku alkohol jest odpowiedzialny za 1500 zgonów i 70000 interwencji na ostrych dyżurach miejskich szpitali rocznie.Ponad 40 procent nowojorczyków powyżej 21 roku życia pije regularnie po to żeby się upić ,czyli sporo ponad normę.
      Według WHO alkohol zajmuje trzecie miejsce na liście najpopularniejszych przyczyn zgonów na świecie-wypadków,prób samobójczych.Pity w dużych ilościach sprzyja występowaniu aż 60 poważnych chorób,w tym niektórych nowotworów.
      Według badań OBOP ok. 25 procent osób w Polsce pije alkohol przynajmniej raz w tygodniu.W sposób ryzykowny,sprzyjający uzależnieniom i chorobom-13 procent populacji ludzi dorosłych. Uzależnionych jest około 3-4 procent.
      Są to wyjątki z artykułu "Jeszcze dwa drinki temu..." Pauliny Wajszczak
    • kipur Re: Alkoholizm: problem osobisty czy spoleczny? 20.06.11, 13:41
      Jesteśmy daleko w tyle pod względem ilości wypijanego alkoholu tak od ,,radzieckich lotników '' , ,,brytyjskiej piechoty '' jak i od ,,amerykańskich rangers '' .Jesteśmy za to chyba najbradziej widoczni i widowiskowi po przekroczeniu granicy przyzwoitości. Nasza ,,ułańska fantazja '' jest dostrzegana wszędzie i przez wszystkich . Stąd opinie o polakach pijakach .I jest to problem kultury i sposobu picia , który w Plolsce jest jaki jest .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka