pierzchnia
30.12.11, 14:16
Chyba się zakochałem...
i teraz wiodę żywot popaprańca.
Wszystkie siły witalne, cała moja potencja - odeszły.
A przecież jeszcze do niedawna byłem taki szczęśliwy - chodziłem z wędką nad rzekę i łowiłem ryby.
Założyłem Jej wszystkie kontakty, w mieszkaniu, lampy świetliste, sprowadziłem ogień i wodę, a Ona się tylko dziwnie uśmiecha i wciąż powtarza:
" Buziaki, buziaki..."
Matko Przenajświętsza!
Chrystusie Panie!
Auguście Wspaniały!
Co ja mam teraz zrobić?
Niedługo wyjeżdża - gdzieś do Patagonii, a wtedy jak nic kupię sobie butelczynę.
Teraz już wiecie skąd biorą się tacy jak ja - popaprańcy.