aaugustw
09.01.19, 20:25
Dwa rodzaje duchowosci:
(1.- duchowosc Programu AA):
OJCIEC LUCJEN DUVAL - jestem alkoholikiem
Jestem alkoholikiem. To znaczy nie istnieje dla mnie ani wino, ani piwo, ani wódka. Nie chciałem żyć. Nie mogłem znieść siebie takim, jakim jestem, ani świata takiego, jaki jest. Tego świata, który ma ciągle słowa nauka i rozum na ustach, a nigdy słowa czułość.
Jestem chory - nie niechluj, nie odpychający człowiek. Chory - rozumiecie ? Wy, którzy na mnie z ukosa patrzycie, osądzacie mnie, odwracacie głowę na ulicy, ostentacyjnie pociągacie nosem, gdy wam mówię dzień dobry, wy, co mnie lekceważycie, gdy wikłają się moje słowa, a ręce drżą.
Alkoholizm to choroba, nie wada. Cierpienie, nie przyjemność. To jest niewola, nie zabawa. Człowiek staje się alkoholikiem nie przez przypadek, lecz z konieczności. Może biologicznej, ale na pewno - psychologicznej. U kresu wytrzymałości nerwowej, u kresu odwagi - zatelefonowałem......
Słowo Bóg może razić alkoholika. Ale gdy wstrzemięźliwość się rozwija, gdy spokój wewnętrzny nastaje, gdy pojawia się umiłowanie wolności, trzeźwiejący alkoholik nie odczuwa przykrości, nazywając tę niepospolitą Przyjaźń po imieniu. Co wiecie o Bogu wy, z dobrym samopoczuciem, skoro Bóg was z niczego nie wyratował ? My, którzy straciliśmy wszystko, posłużyliśmy się Bogiem - na wszelki wypadek... Bóg nie jest tym, za co się Go na ogół uważa. Bóg nie jest tam, gdzie się Go szuka. Bóg nie ma usposobienia, jakie Mu przypisujemy. Bóg nie jest w chmurach. Magdalena wzięła Go za ogrodnika, apostołowie za zjawę, a Piotr za eksperta w sztuce łowienia ryb, zaś ja nieszczęsny szukałem Go w dogmatach, podczas gdy On, spokojny i przyjazny, znajdował się w rzeczywistości wśród chorych.
Nigdy nie mówiłem o Bogu na spotkaniach Anonimowych Alkoholików. Nie było potrzeby. On tam był.
Powyższy fragment pochodzi w "Problemów Alkoholizmu" nr 2-3/1997 na podstawie: Ojciec Lucien Duval - "Dziecko i księżyc" (fragmenty),
PRZEKRÓJ nr (16) 2443 z dnia 19 IV 92.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
(2. - duchowosc religijna): 12.11.2004 - z „Ziarenek”
"I gdy Jezus ujrzał go leżącego, i poznał, że już od dłuższego czasu
choruje, zapytał go: Chcesz być zdrowy?"
Ew. Jana 5:6
Po powrocie z Indii pewien misjonarz opowiadał historię o kalekim żebraku, który dzień w dzień przesiadywał w tym samym miejscu, mając nadzieję na przypadkowe datki przechodniów. Zauważył go
lekarz-chrześcijanin, i pełen współczucia zaproponował mu zbadanie jego kalekiej nogi. Okazało się, że operacja dawała duże szanse na wyleczenie, co też się stało w istocie. Człowiek ten zaczął samodzielnie chodzić. Jednak po jakimś czasie ten sam lekarz zobaczył go znów żebrzącego, udającego kalekę. Zrozumiał, że dla wygody odrzucił on realne możliwości, jakie otwierało mu odzyskane zdrowie. Wolał to, do czego się przyzwyczaił i co było dla niego łatwe. W podobny sposób mogli myśleć i inni chorzy, których napotykał Jezus. Dlatego człowiekowi znad sadzawki postawił pytanie, które nas może nieco zdumiewa. Jezus chciał wiedzieć, czy jego pragnienie zdrowia jest szczere, czy rzeczywiście chce zmiany i wiążących się z nią nowych zadań. Nasz Pan i dzisiaj nie narzuca się z pomocą tym, którzy jej nie chcą lub boją się przemian, jakie Jego ingerencja wprowadziłaby w ich życie. Większość ludzi woli pozostać przy tym, do czego przywykli, choćby dostrzegali nawet, że jest to istnienie niepełne, niekiedy wręcz chore lub kalekie. Człowiek bez Bożego wsparcia zawsze będzie utykał, Jezus jednak nie uzdrawia nikogo wbrew jego woli.
"To twoja wolność w ostatecznej konsekwencji decyduje czy propozycję wyzyskasz ku swej nędzy, czy ku swej wielkości."
/ks.Józef Tischner/
-----
A...