Dodaj do ulubionych

powrót do picia

04.02.05, 10:59
Mam pytanie.
Jezeli niepijący alkoholik po kilku miesiącach niepica wypije przysłowiowy
kieliszek, co go czeka?
Chodzi o to, że jest totalny zakaz, nakaz abstynencji itp., bo to grozi
popłynięciem.
Czy jezeli nie piję kilka miesięcy, i raz się skusze, na jdeno piwo tylko, od
razu muszę popłynąć?
Czy naprawde niemożliwe jest, bym to kontrolował jakoś?
Czy to znaczy, że wypije piwo, i zaraz będe chciał nastepne, następne itp?

Czy wszyscy reagują tak samo, tzn, płyną?

a co, jeżeli wypiję, i okaze sie że nic się nie stało. Na drugi dzień wcale
nie bedzie mnie ciągnęło?

znam wiele osób, które ostro tankowały, miały ciągi, a w pewnym momencie
powiedziały stop, i dziś od wielu lat piją z umiarem, od przysłowiowego
swieta?
(znajomi, kilka osób w rodzinie).
Obserwuj wątek
    • hepik1 Re: powrót do picia 04.02.05, 11:35
      To ja tak teoretycznie-bo jak przestałem dwa lata temu,to wariantu ,który
      rozważasz nie przerabiałem.
      Ogólnie alkoholicy stanowia 3 % populacji,w Polsce to daje liczbe
      ok.900.000(dane za Woronowiczem)Duzo więcej ludzi pije po prostu o wiele za
      dużo.Ale nie sa alkoholikami tylko pijakami.I to są ci,którzy ilości wypitego
      alkoholu potrafia zmniejszyć czy nie pic wcale.
      Alkoholik tej umiejętności nie nabędzie i między innymi na tym polega ta choroba.
      Oczywiście,że jedno piwo nie musi skutkowac ciągiem.Wiele zalezy od tego w jaki
      sposób wcześniej piłeś a przecież nie wszyscy alkoholicy pili intensywnymi
      ciagami przerywanymi okresami abstynencji.
      Ale nawet gdy sposóby picia były inne-to jedno piwo spowoduje proces -jeśli
      wypiłem jedno i nic sie nie stało,to dlaczego nie spróbowac następnego?A jeśli
      po dwóch żyję -to następnym razem będą trzy itd itp.I powoli alkoholik znajduje
      sie znowu w punkcie wyjścia, z wszystkimi problemami,które były jego udziałem
      wcześniej.
      Natomiast ,i fachowcy ,i doświadczeni -twierdzą,że każdy powrót do picia jest
      intensywniejszy ,i groźniejszy-bardziej trudny do wychamowania.
      Tyle teorii.Jak by to w praktyce wygladało -doświadczać ochoty nie mam,czego i
      Tobie życzę.
    • szczesliwawa Re: powrót do picia 04.02.05, 14:51
      Ale jeśli wiesz, że jesteś uzależniony od alkoholu, to po co masz pić ten jeden
      kieliszek czy jedno piwo? To, że inni piją o niczym nie świadczy. Albo, że nie
      piją. Przecież nie chcesz znowu zacząć załatwiać sobie różnych spraw alkoholem?

      Przecież to bez sensu.

      Poza tym, to nie jest totalny zakaz, nakaz czy inny imperatyw. Kazdy dzień jest
      dniem dokonywania wyborów. I te codzienne wybory mają wpływ na przyszłość
      przecież. Przecież jeśli chcesz, możesz pić. Nikt Ci tego nie zabrania. Ale.
      Po co? Co ma Ci alkohol załatwić? Co ma Ci dać jeden kieliszek czy jedno piwo?
      Pozdrawiam,
      Sz
    • janulodz Re: powrót do picia 04.02.05, 17:11
      Mnie również od dwóch lat nurtuje to pytanie. Teraz panuję nad swoim niepiciem.
      Jest mi z tym dobrze. Nie chcę sprawdzać, czy zapanowałbym nad swoim piciem.To
      samo miałem z paleniem. Tylko,że wtedy, kiedy sie odzwyczjałem panował terror
      palaczy. Na szczęście teraz jest odwrotnie. Gorzej jest jednak z alkoholem,
      który nadal króluje niepodzielnie na każdym kroku. Trzeźwiejący nie tylko
      walczy ze sobą. Walczy również z terrorystami. Trzymaj się addicted1
      • jerzy30 Re: powrót do picia 04.02.05, 19:44
        6 lat to ćwiczyłem - ten pierwszy kieliszek [w wczesnej już terapii].
        Piorun mnie nie porażał, trupem też nie padałem. Ale zawsze i to zawsze
        kończyło się to ostrym popłynięciem. Za dzień, za trzy dni, za dwa miesiące.
        Tak było. lepiej tego nie sprawdzać. Chociaż w moim przypadku takie
        doświadczenia dały tyle, że po tamtych próbach od 14-tu lat jestem trzeźwy.
        Gorzała nie jest do życia niezbędna - to nie tlen i nie woda.
        Pozdrawiam.
        Alkoholikiem jest się do śmierci i jeden dzień dłużej.
    • stachu34 Re: powrót do picia 04.02.05, 23:12
      Takie rozważania świadczą o ostrym nawrocie choroby.Należy się tym natychmiast
      zająć.
    • jacek.przedniak Re: powrót do picia 07.02.05, 20:28
      Ja proponuje wogle nie pic nie warto tracic tego co sie nie dostrzeglo.
      Zdecydowalem ze nie bede pil,poniewaz na szali powiesilem dwie kwestie kobiete
      ktora kocham i alkohol.Wybralem milosc poniewaz milosc jest najcenniejsza.
    • tomti Re: powrót do picia 07.02.05, 20:55
      To spróbuj wypić ten przysłowiowy jeden kieliszek i zobaczysz, że na pewno
      popłyniesz. A potem wrócisz, przerwiesz na jakiś czas, znowu będzie ci się
      wydawało, że możesz bezpiecznie wypić jeden kieliszek i znowu popłyniesz. Bo
      widzisz: teraz ci się chce pić, ale jak wypijesz kieliszek, będzie ci się
      chciało pić 100 razy bardziej. Widzę, że jesteś początkujący, bo naiwnie
      wierzysz, że możesz pić pod kontrolą.
      A TO JEST JUŻ NIEMOŻLIWE!
      To przykre ale prawdziwe.
      • addicted1 Re: powrót do picia 11.02.05, 16:56
        Ja nie wiem, czy jestem uzależniony.
        Po prostu postanowiłem odstawic na jakiś czas alkohol.
        Ta sytuacja, którą opisałem, jest hipotetyczna, ja nie jestem w tej sytuacji.
        Obserwuję swoich kolegów, którzy dużo pili, i jakos łagodnie przestali.
        Pili tak, ze szkoda pisać- po 3 dni pod rząd, pili z rana, do upadłego.
        I zwyczajnie przestali, bez terapii, po prostu jakby "wyrośli" z tego.
        I ja postanowiłem do tej grupy dołączyć.
        Jeśli mam byc szczery, to nawet nie ciągnie mnie specjalnie, nie chcę już
        byćpijakiem, ale też nie chcę byc niewolnikiem zasady, ze nie mogę nawet toastu
        wznieść.
        Czy takie myślenie jest chore?
        Może sam sie oszukuję?
        Ale co wtedy z tymi moimi kolegami?

        • addicted1 Re: powrót do picia 11.02.05, 16:57
          dodam, ze napisałem o sobie "alkoholik", chociaż nie wiem, czy nim jestem.
          co znaczy, że nie wykluczam, ale też nie przesądzam.
          • jerzy30 Re: powrót do picia 12.02.05, 18:48
            Poczekaj zpbaczysz - obserwuj siebie. A z kolegami nie musisz
            zrywać????????????.
            Jak możesz odstawić to odstaw. Ale jest coś takiego, że osoba nieuzależniona
            nie myśli i nie odstawia. Ona po prostu wypije kielonek - z okazji lub bez i
            nie zastanawia się nad konsekwencjami picia, wypicia.
            Alkoholizm to choroba - nie każdy pijący na nią zapada.
            Inaczej byśmy wymarli jak dinozaury.
        • stachu34 Re: powrót do picia 12.02.05, 23:31
          Napisałeś..."ale też nie chcę byc niewolnikiem zasady, ze nie mogę nawet
          toastu"!Zastanów się nad tym...
          Nie przeszkadza ci ta podległośc,że toast należy spełniać alkoholem? Jesteś
          niewolnikem innej zasady.
    • addicted1 Re: powrót do picia 13.02.05, 14:26
      to fakt, ze nie=alkoholik nie liczy wypitej wodki, ale pijak juz moze-
      a z tym niewolnictwem to zgadza sie, to te jest niewola, tylko ze to ja chce
      wybierac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka