20.02.05, 02:59

Potrzebuje pomocy!
mieszkam w USA. Mam 22 letnia corke, studentke 2 roku psychologii. Jest fajna
dziewczyna ale jest chora. Uzalezniona od heroiny. Niestety tutaj to ogromny
problem. Jej zycie wisi na wlosku, probowalam juz wszystkiego, odwykowki
(kosztowalo mnie majatek), byla w wiezieniu i znowu bierze. Czy w Polsce
istnieja jakies dobre odwykowki? Jezeli cos nie zrobie to wyladuje w
wiezieniu albo na ulicy. Smierc z powodu przedawkowania jest bardzo czesta i
ostateczna komplikacja. Czy ktos moze mi pomoc? Udzielic rady? Czy macie cos
w Polsce?
Teresa


Obserwuj wątek
    • tynia3 Re: heroina 20.02.05, 07:29
      Mam nadzeję, że Twoja córka chce, by można było jej pomóc. Inaczej będzie
      cieżko ;(. Pozwodzenia!
      pzdr Marta

      www.monar.org/main.htm
    • leksheygyatso Ad vocem heroiny czyli brawn sugar 20.02.05, 09:53
      WITAM,
      w Polsce problem z polska herioną tzw. kompotem czy od paru lat z coraz
      popularniejszą heroina nowej generacji tzw.brawn sugar jest bardzo dobrze
      rozpoznany.
      Istnieje tez siec bezpłatnych ośrodków detoksykacyjnych i terapeutycznych m.in.
      Siec ośrodków MONAR załozona przes słynnego dr marka kotańskiego.
      Wazne jest jednak czy w usa czy w polsce czy córka ma jakakolwiek motywacje do
      pracy nad sobą i czy osiągneła juz dno w swoim ćpaniu.
      Niestety bez tego terapia moze nic nie dac.
      Podobnie jak nadopiekuńczośc nad córka.Ona sama to dno musi osiągnąc.
      Wiem że jest to dla Pana bolesne ale tak jest.
      Polecam do anonimowej konsultacji:

      0 801 199 990 - Ogólnopolski Telefon Zaufania
      Narkotyki - Narkomania
      Telefon oferuje: informację o sieci profesjonalnej pomocy, miniedukację,
      wsparcie psychologiczne.
      Czynny od 16.00 do 21.00 codziennie
      Całe połączenie płatne tylko 35 gr.


      0 800 12 02 89 - Infolinia Stowarzyszenia KARAN
      Informacja skierowująca i pomoc
      w problemach związanych z narkotykami
      Połączenie bezpłatne, czynne od pn. do pt., w godzinach 10.00 - 17.00

      0 801 109 696 - Infolinia Pogotowia Makowego
      Towarzystwo Powrót z U
      czynny codziennie od pon.-pt. 10.00-20.00, soboty 10.00-19.00

      Zyczę wszystkiego najlepszego i dużo zdrowia
      OM MANI PEME HUNG
      NAMO BODHISATTWA KSITIGARBHA
      NAMO BUDDHA UZDRAWIANIA-TATHAGATA PROMIENIUJĄCEGO LAPIS LAZULI
      pozdrawiam
      lekshey

      • chilum Re: Ad vocem heroiny czyli brawn sugar 20.02.05, 11:53
        > Wazne jest jednak czy w usa czy w polsce czy córka ma jakakolwiek motywacje >do pracy nad sobą


        O ile tu się zgadzam,to..

        >i czy osiągneła juz dno w swoim ćpaniu.
        > Niestety bez tego terapia moze nic nie dac.

        ..tu już mniej.
        Co rozumiesz przez dno??
        Jeśli ulicę,żebranie,brak domu,etc, to się nie zgodzę.

        Wiem,ze jest taka "teoria",ale moje doświadczenia życiowe wskazują na to,że nie jest to zasada ,która zawsze się sprawdza,a poza tym każdy ma "swoje,własne dno".
        Takie uogólnienie IMO moze w poszczególnych przypadkach przynieść więcej szkody,jak oczekiwanej zmiany w myśleniu i podjęciu decyzji o leczeniu(piszę o osobach,które nie biorą sporadycznie,ale są już uzależnione)
        Znam wielu grzejników,którzy osiągnęli dno,o którym ja wspomniałem(ulica,żebranie,itd) i żyją tak latami,czasem do śmierci.

        IMO nie jest receptą wyrzucić kogoś z domu,aby mu ułatwić sięgnięcie dna.
        Motywacja moze zrodzić się w najmniej przewidywanym i oczekiwanym momencie.
        Dla mnie była to śmierć ojca.



        Ze swojej strony chcę zaznaczyc,ze istnieją ośrodki w Polsce,które nie mają nic wspólnego z Monarem ,kościołem(KARAN).
        • tachruk Re: Ad vocem heroiny czyli brawn sugar 20.02.05, 16:43
          Czy znasz inne zrodla pomocy, poza Monarem i kosciolem, jesli tak to jakie?
          dziekuje
          teresa
          • chilum Re: Ad vocem heroiny czyli brawn sugar 20.02.05, 19:25
            Ośrodki i poradnie ZOZ-wskie np.

            Porady,terapia ambulatoryjna,grupy wparcia,skierowania na detox,potem ośrodki renhabilitacyjne(Wapienica/k Bielska,Czechowice-Dziedzice ,to tylko te które znam osobiście),CLU "Familia" w Gliwicach,OSrodek w Pławniowicach/k.Gliwic
        • tachruk Re: Ad vocem heroiny czyli brawn sugar 20.02.05, 16:51
          Rozumiem, to dno moja corka powinna osiagnac juz dawno, wedlug pogladow ludzi
          nieuzaleznionych. Wiem tylko, ze ona wciaz probuje cos robic. Moje szczere
          kondolencje z powodu Twojego ojca, mam nadzieje, ze sie za to nie winnisz. Twoj
          ojciec bylby bardzo szczesliwy gdyby widzial, ze jestes teraz czysty.
          Pozdrowienia, Teresa
      • tachruk Re: Ad vocem heroiny czyli brawn sugar 20.02.05, 16:40
        Dziekuje bardzo,
        Teresa
    • bob18 Re: heroina 22.02.05, 15:43
      Dzien dobry. Przeczytalem Pani maila i przelecial mi przez glowe film z ojego
      zycia. Jestem uzalezniony. W tej chwili od ponad 2 lat trzezwy. Nie biore
      zadnych narkotkow, nie pije alkoholu. Duzo by opowiadac o tym co przeszedlem
      ale nie o tym mialem pisac. Zadanie przed Pania bardzo powazne. Pytala Pani o
      placowki walczace z uzaleznieniem. Nie bede wypowiadal sie na temat osrodkow
      takich i owakich. Sam jestm po jednym z nich. Ale wiem teraz, ze nawet
      najdrozszy osrodek z najlepiej zagospodarowanym czasem wolnym (nuda to smierc
      dla trzezwiejacego narkomana), z najlepsza terapia i najlepszymi specjalistami
      w tej dziezinie nic nie wskora gdy osoba uzalezniona nie bedzie chciala sama
      podjac tego kroku. Dlatego zgadzam sie z niektorymi mailami. Mnie to bardzo
      duzo kosztowalo. Musialem dbajac o swoje bezpieczenstwo i trzezwosc zapomniec o
      swoich kolegach z okresu cpania, To bylo bardzo trudne. Choc laczyla mie z nimi
      czysta narkomanska znajomosc to jednak spedzalem z nimi duzo czasu. Niektore
      osoby po terapii zmieniaj miejsce zamieszkania by "odciac" sie od niepowolanych
      znajomych. Ale wiem, ze to jest wrecz niemozliwe. Nie bede sie rozpisywal bo
      moglbym przytaczac tutaj mnostwo przykladow. Prosze jednak pisac jezeli ma Pani
      pytania. Pozdrawiam i trzymam kciuki.
      • tachruk Re: heroina 24.02.05, 02:03
        Dziekuje za odpowiedz i mam pytanie. Jak pan to zrobil? Co panu pomaga nic nie
        uzywac od 2 lat? Wydaje mi sie, ze moja corka naprawde chce przestac, ona
        przeszla przez swoje pieklo mimo mlodego wieku, ale mysle ze czasami to jest
        silniejsze niz wszystko inne. Ona nie ma zadnych kontaktow z ludzmi z ktorymi
        brala (z wlasnego wyboru), ale tez niewiele kontaktow z innymi. Wybrala byc
        sama. Mysle, ze probuje. Jak uzywa to tez sama, wcale ja zadne towarzystwo nie
        interesuje. Zwykle jak ma pieniadze i nie moze wytrzymac to jedzie do
        tutejszego getta (mimo ze sie boi bo tam mozna stracic wiele, nawet zycie, albo
        wyladowac w wiezienniu) i kupuje i uzywa sama. Pozatym bardzo sie boi stracic
        to co ma (studia, rodzine, itp) i to jest bardzo realne dla niej. Nie lubi AA,
        ma problemy z mowieniem o swoich problemach. Chodzi do psychologa ale nawet tam
        nie sadze ze jest do konca szczera. Ja patrze na to z boku i nie widze konca
        tego koszmaru. Do uslyszenia,
        Teresa
        • kudiczini Re: heroina 25.02.05, 01:56
          proponuje wywieźć córkę na dłuższy okres w takie miejsce gdzie nie będzie
          ŻADNEGO dostępu do heroiny
          • morlok.rap Re: heroina 25.02.05, 11:09
            To nic nie da. Uzależnienie to nie trąd, grypa czy gruźlica. Jeśli sama
            uzależniona nie zechce z tym zerwać to wszystko na nic. Dłuższe wakacje a po
            powrocie od nowa. :((
        • sygneto Re: heroina 25.02.05, 15:25
          Dzien dobry.
          Nie watpie, ze pani corka nie probuje skonczyc z heroina, tylko czy jest pani
          na 100% pewna, ze te porby nie sa tylkokolejnym klamstwem? Narkoman mowi prawde
          tylko wtdy gdy sie pomyli, tak niestety jest. Malo osob podejmuje kroki ku
          leczeni na wlasne zyczenie. Zawsze wystepuja motywacje zewnerze typu: nie mam
          gdzeie mieszkac, juz nie nie mam sily kombinowac pieniedzy itd. Jezeli pani
          corka jest samotna, nie ma przy sobie grupy znajomycg, rodziny ktorzy beda
          jejpomagali w chwilach kiedy jej glowe zaprzata narkotykowa mysl, to zawsze
          bedzie sie wymykala do getta i bedzie szukala. Narkoman ktory odstawia
          narkotyki jest jak pusta szklank. Mozna powiedziec, ze narkotyki sa "woda". Jak
          sie ja ze szklanki wylej to zostaje wielka pustka. Dlatego wczesniej pisalem,
          ze dla trzezwiejacego narkomana nuda to samobojstwo. Trzeba miec zajecie, cos
          co daje satsfakcje i szczescie, jakas zdrowa zajawke. Uprzedzam, ze nie latwo
          to znalezc, bo dla nas uzaleznionych najwiekszym szczesciem do tejpory byly
          narkotyki. Pisze pani, ze corka nie chce straci tego co do tej pory osiagnela.
          Tylko czy ona zdaje sobie sprawe, ze postepujac w ten sposob jest na najlepszej
          drodze do unicestwienia sie i stracenia wszystkiego co kocha, lubi? I jeszcze
          jedno, z tego co pani pisze jej ruchy ku przestaniu sa strasznie polowiczne. Z
          jednej strony nie chce, ale tylko gdy ma pieniadze (pieniadze bardzo szybko
          wyzwalaja chce kupienia, sa nieswiadomym zgrozeniem dla narkomana) biegnie po
          towar, chodzi do psychologa, ale nie jest z nim szczera. Nie chce pani
          urazic,ale pamietam sam takie zachowania u mni i odgrywane przed moja mama, i
          powiem szczerze, ze nie mialem wtedy ochoty skonczyc z cpaniem.
          Musze konczyc ale jeszcze sie odezwe. Dowiezenia i pozdrawiam
          R.
          • tachruk Re: heroina 25.02.05, 17:44
            Dziekuje, nie urazil mnie pan. Ja biore wszystko po uwage, wiem ze ona klamie i
            ona wie ze jej sytuacja w domu wisi na wlosku i bardzo sie tego boi. To juz
            trwa 4 lata i wiele sie przez ten czas nauczylam. W tej chwili znowu rozwazam
            co robic, szukam nowych drog. Dlatego bardzo jestem wdzieczna za wszystkie
            listy. Zaczynalismy jej pomagac, zadluzajac sie i posylajac ja do osrodkow
            rehabilitacyjnych (tutaj okropnie drogie i trwaja tylko 28 dni), potem przez
            wiele miesiecy byla bezdomna, przeszla pieklo, wiezienie itp. Warunkiem powrotu
            do domu byl wyjazd do Polski do mojego brata. Brat mieszka na wsi, daleko
            od "pokus" i rozumie co uzaleznienie znaczy, sam jest alkoholikiem (nie pije od
            3lat). Przeczekal i wytrwala 3 miesiace i wrocila do nas, probowala to zastapic
            tabletkami, alkoholem, czym sie dalo, potem byla klinika methodonu i teraz
            znowu jest ciezko. To prawda nie moze znalesc niczego co by moglo ten ciag
            zastapic,szkola ja dosc interesuje, ale nie mysle, ze to wystarcza. Tutaj
            psycholog mi mowil, ze na 100 uzaleznionych od H. tylko jeden statystycznie
            moze z tego wyjsc. Wiem, ze ja za nia tego nie zrobie, ale wierze ze ona moze z
            tego wyjsc. Probuje szukac nowych drog, bedzie mi cholernie ciezko znowu ja
            wystawic, ale zrobie to jak bede musiala. Pozdrowienia :)
            • ta-matka Re: heroina 27.02.05, 18:54
              Droga tachruk...
              Bardzo ci wspolczuje....jestem w podobnej sytuacji i rowniez mieszkam w
              stanach.Roznica jest tylko taka ,ze moj syn ma 17 lat i palil "tylko"
              maryche..dla niektorych moze to TYLKO dla mnie bylo AZ..od 8 mcy moj syn jest w
              zamknietym zakladzie, z ktorego jest b zadowolony...pisalam juz kilka postow
              tutaj na ten temat ale nie bylam zalogowana wiec trudno by bylo je
              odnalezc.Piszesz ze corka juz bierze od 4 lat...a wiec zaczela gdy mialam
              18,tak?..nie sadze aby od razu brala heroine, musiala zaczac od czegos
              lzejszego...no ale to nie wazne....wysylam ci kilka linkow..gdzie maja
              dlugoterminowe leczenia...moj syn wlasnie tam jest...maja programy dla adults
              tez..rehaby sa finansowane przez panstwo a wiec ja nic nie place zreszta tak
              samo inni rodzice...skoro mieszkacie juz iles tam lat w stanach a wqiec chyba
              masz ty lub twoj maz prace z ubezpieczeniem a ubezpieczenie POKRYWA w 100%
              takowe leczenia dla swoich pracowanikow jak rowniez i dzieciom ..gdybys chciala
              wiecej info pisz na ten adres...moze masz gg??...chetnie wymienie doswiadczenia..
              www.daytop.com
              ta instytucja ma swoje rehaby prawie w calych stanach...jest jedna z
              najlepszych..zreszta maja tam swoje forumy wiec poczytaj opinie bylych
              "wychowankow"..wiem na pewno ze w NY jest daytop dla adults...
              zycze powodzenia..i szukaj wszedzie .. walcz o swoja corke!!!!!!!!!!!!!!
              • ta-matka Re: heroina 27.02.05, 19:01
                I jeszcze jedno..ktos wyzej wspomnial aby corke gdzies wywiezc....uwazam to
                rowniez za dobry pomysl..wlasnie jestem w trakcie pakowania i wyjezdzam w inna
                czesc panstwa..syn jest z tego b.zadowolony..za 2 mce konczy rehab i wraca do
                nowego otoczenia ..zaczynamy nowe zycie...syn wlasnie siedzi obok mnie ( jest na
                2 dniowej przepustce) i rozniez zalacza pozdrowienia i sily do walki;))))
                • tachruk Re: heroina 28.02.05, 00:54
                  Bardzo dziekuje. Zaraz pojde na ta strone, wydaje mi sie to prawie
                  nieprawdopodobne,ale to cudowna wiadomosc. Wyglada na to ze mieszkacie w
                  Californi, slyszalam ze tam jest wiecej i rzad wiecej pomaga. My mieszkamy w
                  Virginii, mam dobre ubezpieczenie na corke, (pracuje dla rzadu) ale jak narazie
                  ubezpieczenie nie pokrylo zadnego rehab. Placa tylko za outpatient clinic.
                  Oczywiscie sprobuje znowu. Dziekuje! Tak, corka zaczynala wczesniej z
                  alkoholem, marycha etc. Ciesze sie, ze Twoj syn wychodzi z tego, jestem pewna
                  ze wiele sie tam gdzie jest nauczyl i zrozumial. Zycze powodzenia. Co to jest
                  gg? Pozdrowienia, Teresa
                  ps. My zmienilismy dzielnice, corka poszla na studia i nie ma kontaktow z
                  bylymi kolegami. Mieszkala w miedzyczasie 2 lata w innym stanie, wiec stracila
                  te kontakty.
                  • ta-matka Re: heroina 28.02.05, 02:14
                    Witaj tachruk;))
                    Moze na poczatek wyjasnie ci co to jest gg:))..taki programik do komunikowania
                    sie, mozna wtedy pisac bezposrednio, gdybys go zainstalowala moglybysmy ze soba
                    "pogadac":))
                    Nie mieszkam w CA, mieszkamy w NY, mam nadzieje ,ze juz cos ciekawego wyczytalas
                    z tej stronki?..Dowiedz sie od swojego ubezpieczenia czy na 100% nie placa za
                    dlugoterminowe leczenie, z tego co wiem to placa ale tylko raz jedyny w
                    zyciu..syn moj tez byl na 28-dniowym rehabie ,ktore NIC nie pomoglo, niestety to
                    jest za krotki okres aby dzieci (sic) zmienily swoj sposob patrzenia na swiat,
                    i zrozumialy ,ze bez "dopingu" tez mozna egzystowac..jak masz pytania pisz
                    email...lub zaladuj gg...(gadu-gadu)..
                    matka;))
                  • ana-23 Re: heroina 28.02.05, 17:51
                    Witam! Czytam wszystko, co tu jest napisane i trudno dochodzic do jakichkolwiek
                    madrych wnioskow. Krotka historia o heroinie z mojego zycia: moj narzeczony
                    jest od niej uzalezniony. Probowal wiele, wiele razy. Bylam z nim w tym czasie,
                    ale jakby nie mialo to czasem znaczenia. Narkomanow ogarnia znieczulica. Ale ja
                    sie nie poddawalam. Widzialam, ze bardzo chce wyjsc z tego gowna. Ja to
                    poprostu widzialam. Szukalam pomocy w wielu miejscach. Zdawaloby sie, ze jest
                    wiele ludzi, miejsc i placowek, ktore pomagaja chorym i ich najblizszym w
                    takich sytuacjach. Ale jak sie okazuje, nie jest to takie proste. Pewnego dnia
                    poprostu wlazlam do internmetu i szukalam jakiegokolwiek detoksu. Juz bylam
                    zrezygnowana. Moj narzeczony stracil niemalze cale swoje pieniadze. W kazdym
                    razie moja rola byla w tym taka, ze znalazlam kilka numerow telefonow i dalam
                    mu je. Trafilismy na prywatny detoks w Warszawie, potem psychoterapie-kazdy
                    indywidualnie okresla ich czas. Najwazniejsza, jak sie okazalo, byla wspolpraca
                    naszj trojki: chory, ja i psycholog. Powiem krotko: bylam najszczesliwsza osoba
                    naswiecie, kiedy bylo po wszystkim, kiedy chodzilismy do psychologa, kiedy
                    zycie zaczelo byc znow kolorowe. Do wpadki. Byla wpadka! Krotka i szybka, bo ja
                    zareagowalam. Kolejne psychoterapie. NIe wiem, jak to sie stalo, ze na razie
                    jest czysty? Chce byc zdrowy, czy jego psychika wiele sie nauczyla, czy moze sa
                    inne powody? Nie mam pojecia. Wiem, ze psycholog nas wiele nauczyl, przekazal
                    profesjonalna wiedze na temat uzaleznien i wspoluzaleznien. Dla mnie byl to
                    cenny czas, ale nie chce, by powrocil. Teraz oboje mocniej stapamy po ziemi.
                    Moj narzeczony uczy sie szczerosci, prawdomownosci, normalnosci i milosci.
                    Wszystko zniknelo wraz z dzialaniem heroiny.
                    I pomimo tego, ze nie wiem jak bedzie wygladalo nasze zycie, ciesze sie, ze
                    chociaz tyle radosci spolnie zaznalismy i licze na to, ze jeszcze jej zaznamy.
                    Podaje Ci strone psychologa, ktory nam pomogl. To z nim wspopracowalismy od
                    poczatku do konca. Chociaz konca jeszcze nie ma...
                    www.narkotyki.com.pl
                    Jesli mozesz przyjechac do Polski, to polecam szczerze.
                    Powodzenia zycze Tobie i Twojej corce.
                    Ana
                    • tachruk Re: heroina 07.03.05, 04:06
                      Aniu,
                      Jak dlugo Twoj narzeczny nie bierze? Powodzenia, jesli juz nie bierze to
                      naprawde duza sprawa, psycholog tutaj powiedzial mi , ze statystycznie z
                      heroiny wychodzi jeden na stu. Mam nadzieje, ze on i Ty jestescie tymi
                      szczesliwczmi, ale badz czujna. Pozdrawiam :)
                      Teresa
                      • ana-23 Re: heroina 09.03.05, 19:10
                        Witaj!
                        To dopiero pol roku. Bo to wszystko to swieza sprawa. Swiezy problem. I bardzo
                        bardzo bolacy. Ale jest dzielny. A ja przy nim. Wiem, ze decydujac sie na
                        zwiazek z kims takim, wiele ryzykuje. Ale jego tez ktos musi kochac, a ze padlo
                        na mnie, coz! Licze sie z najwiekszymi porazkami, jakie moga mnie spotkac. Wiem
                        juz, jak mam reagowac na wiele spraw, co mam robic, czego mam nie robic. I
                        nadal sie tego ucze. Bo to walka do konca zycia, nasza wspolna -(jesli ja tego
                        oczywiscie bede chciala). Wiem, ze z heroiny wychodzi niewiele ludzi... ale do
                        cholery nie potrafie zyc bez takiej nadziei. Nie umiem go skreslic i powiedziec
                        mu, ze pewnie znow kiedys wezmie. Bo nie wiem tego, czy wezmie. To zalezy tylko
                        od niego. I jestem czujna...
                        Pozdrawiam Cie.
                        Ana
                        PS. Jesli chcesz mozesz napisac meila w krotkiej chwili. Moze moglybysmy sie
                        czegos od siebie nauczyc. Adres w naglowku. Jak sie ma Twoja corka?
                        • ana-23 Re: heroina 09.03.05, 19:13
                          Moj adres, bo nie ma go w naglowku:
                          ana-23@gazeta.pl
    • mika90 Re: heroina 19.03.05, 14:58
      Witaj Tachruk!
      Uważam że wręcz moim obowiązkiem jest przedstawienie tu mojej historii!
      Więc jestem uzależniona od heroiny i prawdopodobnie wszystkich narkotyków tego
      świata.W każdym razie brałam kompot przez około 5 lat.Zaczęłam w wieku 20 lat
      po uprzednim eksperymentowaniu z innymi narkotykami.Ja również studiowałam coś:
      plastykę a nawet resocjalizację .Ze studiów jednych zrezygnowałam z drugich
      mnie wyrzucili... Przeżyłam koszmar: żebranie, spanie na dworcach, kradzieże (
      w tym własnych rodziców)problemy z policją,detoksy,rozpacz moich
      rodziców.........!!!.Mam wirusa HCV. W tym momencie nie biorę już 3 lata, mam
      męża, dziecko, dom, miłość mamy....W moim przypadku poradzenie sobie samej
      kompletnie nie wchodziło w grę,długo oszukiwałam najbliższych że chcę z tego
      wyjść tylko po to żeby dali mi spokój.Był psycholog, psychiatra, najróżniejsze
      psychotropy(które też uzależniają).Przyszedł moment kiedy zaczęłam się bać...ja
      myślę że osiągnęłam swoje dno.Rodzice przestali mi stwarzać komfort brania.Jak
      bierzesz to wynocha......!Wystraszyłam się,bo pomimo tego co sobie robiłam w
      jakiś sposób się kocham.No i zaczeło się; drogi po ośrodkach, monar(którego nie
      polecam, ośrodek dla alkoholików, parę chwil w ośrodku katolickim(nie
      polecam).Trafiłam ostatecznie do ośrodka w Pławniowicach(032)2303247który
      według mnie jest b. dobrym ośrodkiem, ja niestety nie skończyłam go. Ukończyłam
      ośrodek w Toruniu i z całego serca go polecam(056)6236214.Owszem zdażyła się
      wpadka,ale juz mi było łatwiej. Miałam kogoś kto mnie kocha.Mówię o
      rodzicach.Teraz owszem są chwile zwątpienia, chwile depresyjne,płacz po kątach
      sny o narkotykach, chęć brania.......ale też są chwile przeciwstawne które mnie
      utrzymują przy MOJEJ DECYZJI, twarz mojego dzieciaczka,przytulenie męża,i
      milion różnych normalnych codziennych drobiazgów.Myślę Tachruk że prawda w tym
      przypadku jest bolesna, ona sama musi chcieć,podjąć decyzję ,ma kochajacą mamę
      to jest ok, to jest ważne.Możesz jej pomóc nie stwarzając jej w żaden sposób
      komfortu brania, a największy sukcesem byłoby gdyby zechciała iśc do
      ośrodka.Zyczę Ci wytrwałości, pozdrawiam
      • tachruk Re: heroina 23.03.05, 17:56
        Mika90,
        Dziekuje za za Twoj list. Ogromnie przypominasz mi moja corke, ona przechodzila
        to bardzo podobnie, lacznie z dostaniem virusa HCV. Teraz jest znowu na
        metodonie, bo inaczej by brala, mysle ze chce zaliczyc ten semestr dlatego to
        robi, troche sie tez boi ze ja wystawimy za drzwi. Sprobuje skontaktowac sie z
        tymi osrodkami. Zycze Ci powodzenia, masz olbrzymie osiagniecie za soba, trzy
        lata, to naprawde cos,mozesz byc z siebie dumna. Zycze Ci duzo szczescia :)
    • anka20005 Re: heroina 24.03.05, 22:04
      Witam
      Miałam też taką tragedię, moja córka też studiowała psychologię, już nie żyje ponad rok.
      Była heroinistką, długo ukrywała i kłamała.
      Jeśli nie chce żeby jej pomóc to będzie trudna sprawa. Heroina to najgorszy z narkotyków i niestety w szybkim tempie doprowadza do śmierci. Przykro mi, że nie mogę Ciebie pocieszyć ale rób wszystko co w twojej mocy i ratuj córkę.Mnie się niestety nie udało.
      • tachruk Re: heroina 25.03.05, 22:00
        Moje najszczersze kondolencje. Jak sobie z tym radzisz? Wyobrazam sobie jakie
        to musi ciezkie do przezycia . Ja zawsze bardzo sie tego boje, tutaj
        przedawkowanie jest bardzo czesta przyczyna smierci, moja corka juz raz
        wyladowala w szpitalu z tego powodu. Na szczescie uratowano ja. Wszystkiego
        dobrego!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka