Dodaj do ulubionych

legalizacji konopi

IP: *.net17.katowice.pl 05.10.02, 18:54
Ruch na rzecz legalizacji konopi Kanaba zainicjował akcję zbierania podpisów
pod inicjatywą obywatelską, zmieniającą obecne brzmienie ustawy o
przeciwdziałaniu narkomanii.

hyperreal.info/legalize/
Obserwuj wątek
    • yogaz Re: legalizacji konopi 07.10.02, 22:49
      Ja podpisze sie lewa i prawa reka
      • Gość: THC Re: legalizacji konopi IP: proxy / *.chello.pl 09.10.02, 00:40
        Daddi mammadi, sur le mic, ça c'est Haki
        Fais tourner l'herbe cosmique
        Pour que la famille mette la panique
        Un bandeau-pro avec tous les machos chauds
        Et c'est parti pour le show
        FF, freestyle pour représenter avec un joint d'gandja
        Tu ne peux pas lutter
        Fumes, fumes, fumes avant que la vie ne te fume
        Aujourd'hui j'assume avec le Shit Squad
        Kif-Kif Production, association banguée
        Pour des fins de soirées, très fatigué
        J'envoie ziguer les télés
        Pour tous les frères avec qui j'ai calciné des bambous
        Du Secteur au Café Julien
        Les neveux ne craignent plus rien
        Accrochés sur la locale comme des morts de faim
        Chambre jusqu'à demain

        • Gość: ann Re: legalizacji konopi IP: *.otosf.com.pl 14.10.02, 14:43
          Gość portalu: THC napisał(a):

          >> Fumes, fumes, fumes avant que la vie ne te fume

          od dzis to zdanie jest moja dewizą ;)))
          czyje to?
          • Gość: THC Re: legalizacji konopi IP: proxy / *.chello.pl 19.10.02, 09:56
            Fonky Family, a konkretnie Menzo.
        • Gość: POLKA Re: legalizacji konopi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 13:03
          WE TO WYTŁUMACZ!!!!!!!!!!
    • Gość: RADHAz Re: legalizacji konopi IP: proxy / *.swiecie.sdi.tpnet.pl 15.10.02, 10:28
      powinni to zegalizować :
      alkohol w nadmiernych ilościach wywołuje agresje , marihuana wręcz przeciwnie.
      zalegalizować GANDZIĘ , ALKOHOL zdjąć z pułek.
    • julek_piotrowski Podstepne klamstwo 01.11.02, 12:03
      Czy sie to komus podoba czy nie MARIHUANA JEST NARKOTYKIEM.
      Akcje propagowania legalizacji rozpetali przede wszystkim ci, ktorzy robia na
      tym niewyobrazalne pieniadze. To samo sie tyczy wielu pseudonaukowych
      publikacji na temat zastosowania tetrahydrokanabinoli w medycynie.

      Stawianie znaku rownosci miedzy uzywaniem danego srodka chemicznego w
      lecznictwie zamknietym a swobodnej jego dostepnosci w sprzedazy detalicznej
      jest prymitywnym i populistycznym uproszczeniem obliczonym na wywolanie
      okreslonego efektu.

      Ostatnio coraz czesciej po narkotyki z tej grupy co marihuana siegaja dziec w
      wieku nawet 12 lat.Tak!!!Narkomania wkracza juz do podstawowek.
      Niezwykle ciekawe i pouczajace sa rozmowy z ludzmi w wieku kilkunastu lat,
      ktorzy majac przez jakis czas kontakt z tymi substancjami WYSZLI Z TEGO O
      WLASNYCH SILACH I ODRZUCILI ten styl zycia wymagajacy kupowania coraz wiekszych
      dawek narkotyku.Czuli sie nieraz oglupiani przez tych, ktorzy zachwalali, jakie
      to dobre i jak pomaga na "wszystkie klopoty zyciowe".

      Czesto wlasnie mlody czlowiek, nie przesiakniety konformizmem, relatywizmem,
      wrazliwy na zaklamanie i oszukancze metody naklaniania do korzystania z
      narkotyku w sposob bardzo wyrazisty widzi falsz tego zjawiska.

      Nie slyszalem o kims, kto powiedzialby, ze dzieki narkotykom cos osiagnal w
      zyciu, uszczesliwil rodzine czy swoje najblizsze otoczenie.
      Natomiast wiele jest ludzi, zwlaszcza mlodych, ktorzy maja poczucie winy,
      poczucie straconego czasu i okaleczonej woli.

      Zycie nigdy nie bylo latwe, zawsze, dla kazdego jest ono wyzwaniem, trudnosci
      uniknac sie nie da.
      Kazdy kto chodzi po gorach wie, ze droga na skroty moza okazac sie najdluzsza i
      czasem ostatnia.
      Tak samo tutaj.
      Narkotyki nie sa potrzebne do odnalezienia celu w zyciu, do osiagniecia
      satysfakcji.
      Czy w historii ludzkosci byl kiedys okres, ktory mozemy nazwac "latwe czasy"?
      Z tego, co mi wiadomo, zawsze byli tacy, co swoja slabosc usprawiedliwiali
      "dzisiejszymi czasami", ale tez byli tacy, co po prostu, mimo trudnosci,
      starali sie je pokonywac i wiele osiagali.

      Mlody czlowieku!!!
      Zanim siegniesz po pierwszego skreta, ktory bezmyslnie podsunie ci kolega,
      kolezanka lub dealer,sam sobie odpowiedz na pytanie: PO CO?
      Nie daj sie nabrac na piekne opakowanie z bublem w srodku.

      Pozdrawiam

      Julek - lekarz
      • Gość: chilum[u] Re: Podstepne klamstwo IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 02.11.02, 14:25
        Cze!
        wstaw w miejsce "narkotyki","marijuana" alkohol.
        Widzisz roożnicę?
        Ja nie.
        Może raport WHO nt.poroownania szkodliwości Marijuany i innych środkoow(w tym
        alkoholu,ktoory spełnia wszystkie kryteria narkotyku)?
        Może coś o wolności osobistej,o prawie do decydowania o Sobie?
        O korzyściach z prohibicjii wiemy z historii USA.
        Ciekawe,czy sam pijesz alkohol(legalny,a przynoszący nieproownanie więcej
        szkood jak marijuana-w każdym aspekcie życia)

        • julek_piotrowski Re: Podstepne klamstwo 04.11.02, 11:19
          Nie wiesz, co to jest wolnosc osobista...
          Czy rozprowadzanie marihuany wsrod uczniow podstawowek miesci sie Twoim zdaniem
          w granicach tej wolnosci?
          Alkoholizm to tez problem spoleczny, nie myl pojec ( lub nie mydl oczu).
          Widze, ze propaganda prowadzona przez narkobiznes wyprala Co mozg, lub...nie
          dopuszczasz do Siebie mysli, ze palac marihuane jestes narkomanem....a negacja
          uzaleznienia to...pierwszy podstawowy objaw tego, ze wlasnie jest sie
          uzaleznionym.
          A co do raportow, poczytaj cos z naszego podworka.
          Jest w Polsce sposo osob zajmujacych sie od lat, ZWLASZCZA WTEDY KIEDY "PROBLEM
          NIE ISTNIAL" bo w "ustroju socjalistycznym nie bylo problemow narkomanii"...
          Ci ludzie zjedli zeby na tym, ich sie zapytaj, zamiast glupkowato sie wymadrzac.
          • alfalfa Re: Jedno pytanie... no w sumie dwa:) 04.11.02, 23:32
            Czy pan wie ile kosztuje marihuana w np. Holandii gdzie jest "legalna" a ile w
            Polsce? I jak niby "narkobiznes" miałby zarobić na legalizacji?
            • julek_piotrowski Re: Jedno pytanie... no w sumie dwa:) 05.11.02, 09:43
              Szanowny, chcacy robic wrazenie inteligentnego, czlowieku!

              Piszesz NARKOBIZNES w cudzyslowie...dosc znaczace - pozostawiam bez komentarza.
              Czyzbys negowal istnienie takowego?

              Najbardziej szkodliewe jest klamstwo, ktore jest mieszanina kilku prawdziwych
              faktow, sluzacych uwiarygodnieniu jakiegos twierdzenia, ktore jest sednem
              sprawy.
              Dokad marihuana bedzie oficjalnie uwazana za NARKOTYK, a zadne dotychczasowe
              badania nie prowadza dow nioskow, ze jest inaczej, dotad ten fakt bedzie dla
              ogromnej rzeszy ludzi bariera bezpieczenstwa.
              Cala propagadna pronarkotykowa opiera sie wlasnie na rozmiekczeniu opinni
              publicznej, na RELATYWIZACJI zjawiska, na BEZWZGLEDNEJ WALCE z naturalnym
              odruchem, jakim jest STRACH przed chocby tylko sprobowaniem specyfiku, ktory
              wielu zaprowadzil na DNO.
              Bardziej doglebna analiza roznego rodzaju pseudonaukowych i
              pseudopublicystycznych publikacji dowiedzie, ze podstawy rozumowania "ZA" sa po
              pierwsze kruche i oparte o bardzo prymitywna argumentacje, po drugie, ze fakty,
              ktore moga byc niewygodne celowo sie przemilcza, udaje sie, ze "srodki uboczne"
              po prostu nie istnieja.
              Tym czasem KAZDY, nawet dostepny bez recepty w aptece lek, MA DZIALANIA
              UBOCZNE, a co dopiero tak silnie dzialajace na osrodkowy uklad nerwowy
              substancje jak tetrahydrokanabinole.
              To dowodzi, ze wlasnie zwolennikom tzw. legalizacji chodzi o zwiekszenie rynku
              zbytu, popytu na te srodki. Nie wierze w bezinteresowna
              dzialalnosci "uszczesliwiaczy".

              To co uderza we wszystkich glosach opowiadajacych sie za swobodnym dostepem do
              narkotykow to...paniczna i czesto nie werbalizowana wprost obawa, zeby
              przypadkiem nie byc uwazanym za...narkomana. Uderzajace, wrecz histeryczne
              odrzucanie tezy, ze marihuana jest narkotykiem. Negowanie, unikanie, gdzie
              tylko mozna tego slowa, majacego jednoznaczne konotacje.
              Nie wykluczone, ze sila inercji uczestnicza w tym ludzie juz mocno uzaleznieni
              od tego narkotyku, a to co tutaj pisza ma sluzyc jedynie zagluszaniu sumienia,
              ktore gdzies tam gasnie...

              A dlaczego argumenty przeciwnikow legalizacji takie wywazone i przedstawiane
              spokojnie, bez paniki?

              Bardzo znaczace, prawda? :))))))
              • Gość: GAAZA Re: Jedno pytanie... no w sumie dwa:) IP: *.megaproxy.com 05.11.02, 13:12
                To dobrze ze na tym forum zaczelly sie pojawiac osoby z ktorymi mozna w normalny sposob podyskutowac, w przeciwienstwie piszacych: "DRUGS POWER" albo "WON DO MONARU NARKOMANI".
                Postaram sie odpowiedziec obiektywnie, choc moje prywatne zdanie wcale takie nie jest...
                >Piszesz NARKOBIZNES w cudzyslowie...dosc znaczace - pozostawiam bez komentarza.
                Czyzbys negowal istnienie takowego?

                Bardzo zauwazylem ze pan lubi naciskac na szczegoly, definicjie, lapac za slowo choc nikt tak naprawde nie wiem czy pan sam je zna, jest to czesta rutyna w przypadku... hmm... wypracowan maturalnych, czyli tzw. "przerost formy nad trescia". Radze sie dwukrotnie zastanowic nad nastepnym takim wywodem, poniewaz niczego nie dowodzi, jest tylko odbiciem danego argumentu w przeciwna strone.

                Narkobiznes rodzi sie sam z siebie, to nie pojedynczy ludzie(ktorych mozna zamknac i zapomniec o sprawie) sa korzeniami takowego, jest to oczywiscie prohibicja czegos, czego ludzie chca uzywac(nazwalem marijuane czyms, bo gdybym w ekonomiczny sposob nazwa ja dobrem, zapewne by pan probowal mnie lapac za slowo :)). Przyklad prohibicji alkoholowej jest najczesciej uzywanym argumentem, jesli chodzi o slowo prohibicja w przypadku konopii, ale rowniez jest chyba wiarygodnym argumentem. W ludzkiej historii nie bylo chyba nigdy skutecznej prohibicji, jesli byla to prosze mi powiedziec jaka. Obecne prawo(w polsce) jest naprawde malo przemyslane(kazdy wie ze pan krzeklewski chcial miec wiecej glosow wyborczych wprowadzajac je, nie bylo w nim zadnych idealow; komuna ja wszystkie sprzedala kapitalizmowi), stawia sie na rowni handlarza i palacza(uzaleznionego czy tez nie, choc samo uzaleznienie od konopii jest juz dyskusyjne), a polskie "pokomunalne" organy probuja temu palaczowi zarzucic jak najwiecej jesli nie zaplaci nalezytej kwoty czyli tzw. lapowki. Czy jest do sprawiedliwe rozwizanie? Napewno nie! Krzywdzi wszystkich poza organami rzadowymi, a tu juz swidczy o niekompetencji osob bezposrednio zamieszanych w polskie prawo ustawodawcze. Wynikiem tego jest to iz "wielcy" handlarze zarabiaja tyle ile zarabiali i czuja sie dobrze, natomiast niewinni(winni?) ludzie trafaiaja do wiezen i zakladow w ktorychto podawane im sa duzo szkodliwsze rzeczy(pod pozorem pomocy).

                > Najbardziej szkodliewe jest klamstwo, ktore jest mieszanina kilku prawdziwych
                faktow, sluzacych uwiarygodnieniu jakiegos twierdzenia, ktore jest sednem
                sprawy.

                Czy kampania anty-konopna z lat 30 prowadzona w USA nie pasuje do tego stwierdzenia bardziej niz obecnie prowadzone kampanie na rzecz legalizacji(chodzi mi glownie o USA).

                > Dokad marihuana bedzie oficjalnie uwazana za NARKOTYK, a zadne dotychczasowe
                badania nie prowadza dow nioskow, ze jest inaczej, dotad ten fakt bedzie dla
                ogromnej rzeszy ludzi bariera bezpieczenstwa.

                To juz zalezy z punktu widzenia jakiego lekarza i naukowca, sugeruje panu zdefiniowac pojecie narkotyk, a w jego miejce wstawic dowolna inna substancje, wszak uzaleznic psychicznie sie mozna od wszytkiego w tak biednym kraju jak polska, to nie sama substancja(czy cokolwiek innego) uzaleznia, to ludzie sie od niej uzalezniaja, a to juz zupelnie co innego.

                > Cala propagadna pronarkotykowa opiera sie wlasnie na rozmiekczeniu opinni
                publicznej, na RELATYWIZACJI zjawiska, na BEZWZGLEDNEJ WALCE z naturalnym
                odruchem, jakim jest STRACH przed chocby tylko sprobowaniem specyfiku, ktory
                wielu zaprowadzil na DNO.

                Cala propagadna antynarkotykowa opiera sie wlasnie na rozmiekczeniu opinni
                publicznej, na RELATYWIZACJI zjawiska, na BEZWZGLEDNEJ WALCE z naturalnym
                odruchem, jakim jest CIEKAWOSC przed chocby tylko sprobowaniem specyfiku, ktorego dzialanie jest SUBIEKTYWNE, a recze ze 99% osob ktore sprobowaly, sa z tego zadowlone.

                > Bardziej doglebna analiza roznego rodzaju pseudonaukowych i
                pseudopublicystycznych publikacji dowiedzie, ze podstawy rozumowania "ZA" sa po
                pierwsze kruche i oparte o bardzo prymitywna argumentacje, po drugie, ze fakty,
                ktore moga byc niewygodne celowo sie przemilcza, udaje sie, ze "srodki uboczne"
                po prostu nie istnieja.

                Czyz nie pasuje to idealnie do zatajonego raportu WHO?

                >Tym czasem KAZDY, nawet dostepny bez recepty w aptece lek, MA DZIALANIA
                UBOCZNE, a co dopiero tak silnie dzialajace na osrodkowy uklad nerwowy
                substancje jak tetrahydrokanabinole.
                To dowodzi, ze wlasnie zwolennikom tzw. legalizacji chodzi o zwiekszenie rynku
                zbytu, popytu na te srodki. Nie wierze w bezinteresowna
                dzialalnosci "uszczesliwiaczy".

                Pierwsze zdanie jest dobre(choc dzialanie thc nie jest do konca znane, ba naukowcy nie wiedza nawet czemu na kroliki thc wogule nie dziala co swiadczy o plytkosci takich badan), drugie dowodzi iz nie wie pan w jaki sposob legalizacja zostala rozwiazana w holandii oraz jak to tam dziala. W tym przypadku dane statystyczne mowia same za siebie.

                > To co uderza we wszystkich glosach opowiadajacych sie za swobodnym dostepem do narkotykow to...paniczna i czesto nie werbalizowana wprost obawa, zeby
                przypadkiem nie byc uwazanym za...narkomana. Uderzajace, wrecz histeryczne
                odrzucanie tezy, ze marihuana jest narkotykiem. Negowanie, unikanie, gdzie
                tylko mozna tego slowa, majacego jednoznaczne konotacje.
                Nie wykluczone, ze sila inercji uczestnicza w tym ludzie juz mocno uzaleznieni
                od tego narkotyku, a to co tutaj pisza ma sluzyc jedynie zagluszaniu sumienia,
                ktore gdzies tam gasnie...

                Jestem wolnym czlowiekiem w wolnym kraju, przynajmniej chcialbym zeby tak bylo.
                Chcialbym zeby wolnosc ta dawala mi i innym prawo do publicznego uzwania czego zechce i publicznego mowienia czego zechce. Dlatego jesli mialbym realne prawo do zazywania tego co zechce to inni mieliby realne prawo do nazywania mnie tak jak im sie podoba. I w taki sam sposob bym im odpowiadal.
                • julek_piotrowski Re: Jedno pytanie... no w sumie dwa:) 05.11.02, 14:22
                  Wydaje mi sie, ze to wlasnie co Pan zaprezentowal, jest rozmydlaniem problemu.

                  Oczywscie, w ten sposob mozemy sobie podyskutowac w cztery oczy, wykazujac
                  nawzajem, ze pewnych pojec nie znamy w 100%. Swoja droga, czy Pan zna jakas
                  idealna definicje wielu innych pojec, z ktora inni zgadzaliby sie w 100%?
                  Chyba nie o to chodzi.

                  Wolnosc chyba tez rozumiemy inaczej.
                  Jesli Pan chce sobie robic krzywde, to rzeczywiscie jest to Pana decyzja.
                  Tak samo, jak pacjent ma prawo nie zgodzic sie na operacje, zabieg ratujacy
                  zycie. Nie ma przymusu.

                  Prosze jednak zwrocic uwage na to, ze wiele wypowiedzi, materialow ( w tym
                  internetowych) dotyczacych korzystania z marihuany i innych narkotykow
                  sporzadzana jest w taki sposob, aby wlasnie do zaspokojenia tej, jak Pan pisze
                  jaknajbardziej naturalnej ciekawosci, u mlodego czlowieka doprowadzic.
                  Tam, gdzie zaczyna sie manipulacja i socjotechnika wolnosc, w moim przekonaniu,
                  zdecydowanie sie konczy.

                  CZY JESLI KTOS JEST CIEKAWY, JAKIE SIE MA SAMOPOCZUCIE SPADAJAC Z 30 PIETRA
                  PALACU KULTURY, NAMOWILBY GO PAN DO SPROBOWANIA?

                  Przyslowia sa madroscia narodu...

                  "Ciekawosc to pierwszy sopien do piekla"

                  Moze jednak nie jest to tak do konca glupie...

                  PS.

                  Kiedys sprobuje tu wkleic swiadectwo odwaznej 14 letniej dziewczyny, ktora o
                  wlasnych silach wyszla z marihuanizmu, moze nie czytala zbyt wielu naukowych
                  publikacji, po prostu w pore zorientowala sie, co sie z nia dzieje.

                  Moja zas wlasna kuzynka, ktora swego czasu w szkole podstawowej jeszcze miala
                  odwage publicznie opowiedziec sie przeciwko paleniu narkotykow, jako czesci
                  pewnego stylu zycia ( a miala dziewczyna posluch wsrod rowiesnikow) byla przez
                  rok zastraszana i szykanowana, a pewne typy z pogrozkami wydzwanialy do domu
                  codziennie.

                  O takiej "wolnosci" Pan marzy?
              • alfalfa Re: Jedno pytanie... no w sumie dwa:) 05.11.02, 22:22
                julek_piotrowski napisał(a):

                > Szanowny, chcacy robic wrazenie inteligentnego, czlowieku!

                "...robić wrażenie inteligentnego..."? Coś sugerujesz, sympatyczny dyskutancie?
                Zadałem Ci grzecznie proste dwa pytania a Ty mi tu elaborat smęcisz? Nie umiesz
                czy nie chcesz odpowiedzieć na proste pytania? Narkobiznes jest najbardziej
                zainteresowany utrzymaniem nielegalności narkotyków - z takim zapałem go
                popierasz więc może masz coś z tego?

                >
                > Piszesz NARKOBIZNES w cudzyslowie...dosc znaczace - pozostawiam bez
                komentarza.
                > Czyzbys negowal istnienie takowego?
                >
                > Najbardziej szkodliewe jest klamstwo, ktore jest mieszanina kilku prawdziwych
                > faktow, sluzacych uwiarygodnieniu jakiegos twierdzenia, ktore jest sednem
                > sprawy.
                > Dokad marihuana bedzie oficjalnie uwazana za NARKOTYK, a zadne dotychczasowe
                > badania nie prowadza dow nioskow, ze jest inaczej, dotad ten fakt bedzie dla
                > ogromnej rzeszy ludzi bariera bezpieczenstwa.
                > Cala propagadna pronarkotykowa opiera sie wlasnie na rozmiekczeniu opinni
                > publicznej, na RELATYWIZACJI zjawiska, na BEZWZGLEDNEJ WALCE z naturalnym
                > odruchem, jakim jest STRACH przed chocby tylko sprobowaniem specyfiku, ktory
                > wielu zaprowadzil na DNO.
                > Bardziej doglebna analiza roznego rodzaju pseudonaukowych i
                > pseudopublicystycznych publikacji dowiedzie, ze podstawy rozumowania "ZA" sa
                po
                >
                > pierwsze kruche i oparte o bardzo prymitywna argumentacje, po drugie, ze
                fakty,
                >
                > ktore moga byc niewygodne celowo sie przemilcza, udaje sie, ze "srodki
                uboczne"
                >
                > po prostu nie istnieja.
                > Tym czasem KAZDY, nawet dostepny bez recepty w aptece lek, MA DZIALANIA
                > UBOCZNE, a co dopiero tak silnie dzialajace na osrodkowy uklad nerwowy
                > substancje jak tetrahydrokanabinole.
                > To dowodzi, ze wlasnie zwolennikom tzw. legalizacji chodzi o zwiekszenie
                rynku
                > zbytu, popytu na te srodki. Nie wierze w bezinteresowna
                > dzialalnosci "uszczesliwiaczy".
                >
                > To co uderza we wszystkich glosach opowiadajacych sie za swobodnym dostepem
                do
                > narkotykow to...paniczna i czesto nie werbalizowana wprost obawa, zeby
                > przypadkiem nie byc uwazanym za...narkomana. Uderzajace, wrecz histeryczne
                > odrzucanie tezy, ze marihuana jest narkotykiem. Negowanie, unikanie, gdzie
                > tylko mozna tego slowa, majacego jednoznaczne konotacje.
                > Nie wykluczone, ze sila inercji uczestnicza w tym ludzie juz mocno
                uzaleznieni
                > od tego narkotyku, a to co tutaj pisza ma sluzyc jedynie zagluszaniu
                sumienia,
                > ktore gdzies tam gasnie...
                >
                > A dlaczego argumenty przeciwnikow legalizacji takie wywazone i przedstawiane
                > spokojnie, bez paniki?
                >
                > Bardzo znaczace, prawda? :))))))
            • Gość: RV Re: Jedno pytanie... no w sumie dwa:) IP: *.adsl.xs4all.nl 22.11.03, 22:10
              ad 1) 1 gram marychy w Holandii kosztuje od 5 EUR wzwyz, czasem, w sklepach na
              przedmiesciach, zdarzaja sie nizsze ceny, od 4 EUR, ale w takich sklepikach nie
              ma gwarancji czystosci konopii (ani jej "mocy"). 5 EUR to nieco ponad 20 PLN. W
              Polsce trawka kosztuje ok. 30 PLN za gram. Dodam, ze srednie zarobki w Holandii
              sa o NIEBO wyzsze, niz w Polsce. Oficjalnie, sprzedaz marijuany w Holandii nie
              jest legalna. Natomiast legalne jest jej posiadanie w nieduzej ilosci (do 5
              gram). Panstwo nieoficjalnie jednak przyzwala na ich sprzedaz i posiadanie.
              Chodzi o to, ze przepisy UE nie pozwalaja na w pelni oficjalna sprzedaz
              jakichkolwiek narkotykow. Jednak Holandia wewnetrznie na to przyzwala. Mieszkam
              w Holandii i chwala im za takie rozwiazania prawne. Oczywiscie, OD 18 LAT !

              ad 2) Narkobiznes oczywiscie straci na legalizacji - I O TO CHODZI W
              LEGALIZACJI. Jesli juz postanowilem palic maryche, wlacznie z jakimkolwiek
              ewentualnym ryzykiem dla zdrowia, to wole oczywiscie placic panstwu, a nie
              dilerowi ! Stronie od wszelkich substancji, ktore uzalezniaja fizycznie.
              Osobiscie, tylko takie substancje uwazam za narkotyki. Nie zgodzam sie na
              nazwanie narkotykami marijuany, haszyszu i LSD. Zaden z nich fizycznie nie
              uzaleznia. Niestety, prawo jest jakie jest.
          • Gość: ann Re: Podstepne klamstwo IP: *.otosf.com.pl 06.11.02, 11:45
            "Narkobiznes" najwięcej straciłby na legalizacji. W państwach, gdzie marih.
            jest legalna, to państwo reguluje cene i pobiera podatki. Nielegalny obieg w
            tej sytuacji jest nieopłacalny. Wiec przestan tu chrzanic o propagandzie masowo
            prowadzonej przez dilerów - oni NIC by nie zyskali, a WSZYSTKO stracili. I o to
            chodzi. Zarobi rolnik, do ktorego sie w tej chwili dopłaca.
            • alfalfa Re: Podstepne klamstwo 06.11.02, 14:00
              Podejrzewam, że Julek sam jest dilerem albo polimilicjantem biorącym w łapę od
              dilera (-ów).:)))
              pzdr.
              • julek_piotrowski Re: Podstepne klamstwo 07.11.02, 15:02
                Nie masz prawa nikogo obrazac cyniczny pseudointeligencie.
                • alfalfa Re: Podstepne klamstwo 07.11.02, 21:18
                  julek_piotrowski napisał(a):

                  > Nie masz prawa nikogo obrazac cyniczny pseudointeligencie.

                  A to z innego Twojego postu:

                  "Szanowny, chcacy robic wrazenie inteligentnego, czlowieku!"

                  Ty zaczałeś, szanowny pseudolekarzu od siedmiu boleści:))))))

                  Nie powiem nic więcej bo szkoda na Ciebie czasu.
              • julek_piotrowski Re: Podstepne klamstwo 07.11.02, 22:07
                Rozumiem, ze kiedy brakuje argumentow, siega sie po inwektywy...dosc
                charakterystyczne.
                Choc to akurat nie sa inwektywy, tylko rzucenie oskarzenia.
                W realu mogloby to skonczyc sie to w sadzie.
                Mam tylko pytanie do Ciebie:
                Masz dzieci lub zamierzasz je miec?
                • alfalfa Re: Podstepne klamstwo 07.11.02, 22:39
                  julek_piotrowski napisał(a):

                  > Rozumiem, ze kiedy brakuje argumentow, siega sie po inwektywy...dosc
                  > charakterystyczne.

                  Skoro pan rozumie to, ze swej strony tak robiąc, robi pan to świadomie? No to
                  robimy tak samo.

                  > Choc to akurat nie sa inwektywy, tylko rzucenie oskarzenia.
                  > W realu mogloby to skonczyc sie to w sadzie.
                  > Mam tylko pytanie do Ciebie:
                  > Masz dzieci lub zamierzasz je miec?

                  Na pytania pana nie będę odpowiadał gdyż pan nie odpowiada na moje. Co więcej z
                  osobą tak sztywną - dyskutowąć nie zamierzam. Pan nie rozumie kontesktu i
                  ironii? Pan w ogóle rozmie co się do pana pisze czy tylko zamierza pan pisac o
                  sobie i co sam uważa? Kończę.
            • julek_piotrowski Re: Podstepne klamstwo 07.11.02, 15:01
              Cynizm i glupota....nic dodac, nic ujac.
              Ciekawe, czy zmienisz zdanie, jak uzalezni sie jedno z Twoich dzieci...
              Jesli je masz.
          • Gość: chilum[u] Re: Podstepne klamstwo IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 11.11.02, 13:42
            julek_piotrowski napisał(a):

            > Nie wiesz, co to jest wolnosc osobista...
            Na podstawie jakich przesłanek tak sadzisz.
            Nic o mnie nie wiesz,nie znasz mnie,a wypowiadasz się jak ktoś z kim "zjadłem
            beczkę soli"
            > Czy rozprowadzanie marihuany wsrod uczniow podstawowek miesci sie Twoim
            zdaniem

            > w granicach tej wolnosci?
            Legalizacja marijuany nie oznacza swobodnego dostepu dla każdego.
            Tak jak i w przypadku innych używek.
            > Alkoholizm to tez problem spoleczny, nie myl pojec ( lub nie mydl oczu).
            To Pan,doktorze mydli oczy.Sorry,proobuje mydlić.
            > Widze, ze propaganda prowadzona przez narkobiznes wyprala Co mozg, lub...nie
            > dopuszczasz do Siebie mysli, ze palac marihuane jestes narkomanem....a
            negacja
            > uzaleznienia to...pierwszy podstawowy objaw tego, ze wlasnie jest sie
            > uzaleznionym.
            Doktorze!
            Skąd info. o tym,że ja palę?
            Skąd dane o moim mocno działającym SIiZ,ktoory uniemożliwia mi określenie
            swojej narkomańskiej tożsamości?(Wie Pan,chyba co to jest SIiZ)
            Nie trzeba palić,aby dojrzeć hipokryzję sytuacji w ktoorej panuje "dyktatura
            alkoholikoow"
            > A co do raportow, poczytaj cos z naszego podworka.
            Np.co?
            Czy Raport WHO nie jest miarodajny.
            Badania trwały ładnych parę lat.
            > Jest w Polsce sposo osob zajmujacych sie od lat, ZWLASZCZA WTEDY
            KIEDY "PROBLEM
            >
            > NIE ISTNIAL" bo w "ustroju socjalistycznym nie bylo problemow narkomanii"...
            > Ci ludzie zjedli zeby na tym, ich sie zapytaj, zamiast glupkowato sie
            wymadrzac
            Jak argumentoow brak,to proobujmy zdyskredytować rozmoowcę.
            Tak,tak.
            Erystyka to trudna sztuka.
            Proponuję doedukować się.
            Przeglądarka+"marijuana myths"+enter
            www.erowid.org
            Dla nie znających j.angiekskiego(do nie do Ciebie,bo Ty znasz 40-ci językoow)
            www.hyperreal.info

            życzę powodzenia
            chilum[u]
          • Gość: DOBRY Re: Podstepne klamstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 13:13
            WEŻ TY MI TU NIE MORALIZUJ PRZECIEŻ NIE O TO TU CHODZI .!!! TEGO SIĘ BOJA MŁODZI
        • Gość: katarka Re: Podstepne klamstwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.03, 09:42
          zdecydowanie opowiadam się za legalizacją, chociaż sama wpadłam po uszy i
          odbiło się rzeczywiście trochę na psychice.
          Czemu zatem za: to zjawisko jest i nic tego nie zmieni, to, że jest w podziemiu
          to jeszcze gorzej, zakazane rzeczy jak wiadomo zawsze lepiej smakują
          korzyści finansowe dla państwa, nieocenione, załatana dziura budżetowa
          nowe stanowiska pracy, począwszy od miejsc uprawnych, lokali w któych by była
          legalna sprzedaż, następnie cała masa terapeutów, którzy w razie potrzeby byli
          by w stanie pomóc,rozkwit turystyki co za tym idzie, kolejne pieniążki w każdej
          działce handlu, jest to moment w którym można jeszcze na tym zarobić, bo coraz
          więcej państw zaczyna się opowiadać za legalizacją, trzeba uważać żeby się nie
          spóżńić. Wyciągnijmy polskę z długów! Maryśka to po części taka moda.
          Papieroski były modne i ludziska paliły bez względu na szkodliwość, teraz są
          nie modne i młodzi ludzi nie chcą się w to pchać. Legalizacja nie ma z tym nic
          wspólnego, to też sie kiedyś znudzi.
          • astral_25 Re: Podstepne klamstwo 07.12.03, 10:42
            Amen. Plus konkretna edukacja na ten temat, zeby bylo jak najmniej tych
            co "wpadna". Wydaje mi sie jednak, ze stanie sie to za ok. 15-20 lat, kiedy
            mlode pokolenie politykow znajdzie sie u wladzy. Bo starsze pokolenie woli
            zakazac i biadolic nad faktem, ze co piaty polak zapalil przynajmniej raz. A na
            dodatek, jesli wierzyc psychologom, tendencja jest wzrostowa.

            A katarka, z ciekawosci.. jak czesto i jak duzo palilas ? Tylko pytam.
            ---
            [Astral] aka [RV]
            • Gość: katarka Re: Podstepne klamstwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.03, 18:30
              codziennie, w różnych dawkach ale nie małych, w zależności ile było materialu
              pod ręką i jaki, najczęściej jednak do oporu, ile się da, w sumie na okrągło
              przez około rok, bez dnia przerwy, cały czas taka jedna długa jazda z
              wstawkami małymi na coś mocniejszego- ale to z żadka. Pod koniec zaczęly się
              zdarzać male przerwy, jednodniowe, dwu dniowe, ale one były wogóle nie
              odczuwalne. (jak zainteresowanym wiadomo maryśka utlenia się z organizmu nie
              tak odrazu). Rok na zupełnym odlocie, nie jest łatwo potem wrócić do
              rzeczywistości. Wcześniej też trochę, ale tak lajtowo, jakoś zaczeło się bardzo
              niewinnie, pierwszy raz zapalilam i miałam rok przerwy, potem co jakiś czas
              bardzo sporadycznie, potem raz na miesiąc, potem raz na tydzień, no tak to się
              zaczeło, wkońcu zaczęłam palić na okrągło. Spodobało mi się to poprostu. Było
              fajnie bez żadnego wysiłku, oczywiście do czasu. Teraz 5 lat nie palę. Palenie
              skończyło się przestrasznymi dołami. Powiedzmy pół roku, coraz głębsze
              poznawanie fazki, drugie pół totalna jazda w dół. Ale tak jak powiedziałam
              jestem za legalizacją i edukacją. Większość ludzi jest poprostu
              rozsądniejszych, poza tym to też pewna sytuacja życiowa itd itp. Nic nie jest
              takie poprostu....
              • astral_25 Re: Podstepne klamstwo 08.12.03, 08:34
                Rozumiem. I dziekuje za szczera odpowiedz.

                Pozdrawiam.
        • Gość: BRAWO BRAWO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 13:08
          BRAWO
    • Gość: wsm Trawa nie będzie legalna IP: 62.233.204.* 12.11.02, 04:55
      Nie chce mi się po raz tysięczny dyskutować ze zwolennikami legalizacji
      marihuany. Wszystkie argumenty po obu stronach tego sporu wypowiadano juz
      wielokrotnie.
      Pozostaje jedynie stwierdzić: możecie sobie zbierać podpisy, a narkotyki i tak
      pozostaną nielegalne. Na szczęście nie ma żadnych szans, by parlament
      przychylił się do waszych żądań. I bardzo dobrze.
      • vampir01 Re: Trawa nie będzie legalna 13.11.02, 04:00
        Palę zioło od 2 lat i pewnie jestem uzależniony. Oczywiście jestem zwolennikiem
        legalizacji zioła a to z prostej przyczyny że w obecnej sytuacji aby nabyć
        grass trzeba mieć często przestępcze kontakty pozatym wielu kupując zioło może
        przy okazji łatwo nabyć inne dragi znacznie groźniejsze od zioła. Legalizacja
        ograniczyła by proceder a także przyniosła wymierne efekty dla państwa.Dostępo
        legalny do zioła pozwoliłby uniknąć kontaktu z delerami, co nie wątpliwie
        miałoby korzystny wpływ na młodych ludzi.
        Widzę że bardzo mocno zabiera tu głos jakiś doktorek, który swoje wywody opiera
        pewnie na przeczytanch publikacjach i jest całkowitym laikiem w sprawach dragów.
        Ja mimo że palę tak krótko mogę powiedzieć że zioło wywiera bardzo pozytywny
        wpływ na moje życie i dodaje mi chęci aby dalej istnieć w tej jakże szarej
        rzeczywistości. Nie popieram palenia czegokolwiek przez dzieci. Jednak każdy
        obywatel według konstytucji może sam decydować o sobie. Dlatego legalizacja
        marihuany to trudna rzecz, lecz przeprowadzona w odpowiedni sposób tylko by
        polepszyła sytuację a nie zaszkodziła.
        • Gość: doktorek Re: Trawa nie będzie legalna IP: *.banacha.amwaw.edu.pl / 10.1.0.* 14.11.02, 09:40
          "...możecie sobie zbierać podpisy, a narkotyki i tak
          pozostaną nielegalne. Na szczęście nie ma żadnych szans, by parlament
          przychylił się do waszych żądań. I bardzo dobrze!!!"

          I rzeczywiscie nie ma co dyskutowac z osobami, ktorych osobowosc jest trwale
          zmieniona pod wplywem dlugotrwalego przyjmowania narkotyku ( ktory oni dla
          samousprawiedliwnia nazywaja lagodnie "ziolem").
          Jesli otaczajacy Cie swiat uwazasz za szary, jesli potrafisz zyc tylko palac to
          swinstwo i uwazasz, ze prawo powinno byc naginane do Twojej chorej wizji, to
          tylko dowod, ze powinienes poddac sie leczeniu odwykowemu.

          W tych wypowiedziach na tym forum nie chodzi o zapobiezenie legalizacji
          narkotykow, bo tego w Polsce po prostu nie bedzie. Wynika to z bardzo wielu
          czynnikow, o ktorych tutaj pisac nie warto.

          Natomiast jest czyms waznym, zeby bezmyslne poglady tzw. "Zwolennikow" byly
          rownowazone, nie pozostawaly bez odpowiedzi, bo te strony moga czytac ludzie
          nieraz bardzo mlodzi, mogacy byc podatni na manipulacje.

          "Doktorkow" sie nie lubi, zwlaszcza w Polsce, i wcale mnie to nie dziwi, bo my
          Polacy w ogromnej wiekszosci nie lubimy, jak sie mowi przykra prawde.
          Niemniej jednak jesta faktem, ze ten kto nie moze zyc bez palenia narkotykow
          jest czlowiekiem chorym wymagajacym leczenia.Koniec, kropka!
          • alfalfa Re: Trawa nie będzie legalna 14.11.02, 20:16
            Masz rację doktorku. Prędzej zalegalizuje się eutanazję niż narkotyki. Takie
            społeczeństwo:)))))
          • Gość: vampir01 Re: Trawa nie będzie legalna IP: 195.114.189.* 15.11.02, 02:40
            Pewnie macie rację że w Polsce jeszcze długo zioło nie będzie legalne a to z
            takiej przyczyny że polskie społeczeństwo pod względem tolerancji jest dalego
            za społeczeństwami Europy zachodniej. Polacy tak bardzo katoliccy mają taką
            mentalnść a nie inną i to się długo jeszcze nie zmień, ale dzięki akcji
            zbierania podpisów w którą sam się zaangażowałem może w końcu ten problem
            zostanie poruszony na forum publicznym to znaczy ogólno-społecznym. Chodzi o to
            żeby Polacy zobaczyli że są w Polsce ludzie, którym zależy aby uchronić ludzi
            od kontaktów z delerami. Wiem że całkowita legalizaja marihuany nie wchodzi w
            grę, ale czy uważanie że polka ustwa narkotykow jest dobra. Jestem młody i chcę
            coś osiągnąć coś w życiu a tu mi krozi 3 lata pobytu więzienia za posiadanie
            jakiejkolwiek ilości marihuany, ciekawe czy po takim pobycie w więzieniu
            wyszyedłbym zresocjalizowany i wolny od nałogu palenia marihuany, czy wręcz
            odwrotnie. Dużo jest ludzi wykształconych, którzy nie mają problemów z prawem i
            przestępczością a lubi czasami zapalić jointa. Czy w porządku jest zamykanie
            takich ludzi w wzięzieniach, które i tak są przepełniowne (utrzymanie więźnia w
            Polsce kosztuje ok. 1.7 tys.) kto za to płaci? Ja za to płacę, pan płaci, całe
            społeczeństwo ponosi tego koszty. Tak więc jestem za tym aby małe ilości na
            własny użytek można było mieć i nawet jestem skłonny aby było to karalene ale
            nie w taki sposób jak jest to teraz można np. za złapanie kogoś z małą ilością
            narkotyków wypisać mu mandat, czy ukarać go grzywną.
            Co do tego że nie mogę palić to jest nie prawdą, ja mogę nie palić tylko nie
            chcę przestać pewnie pan panie doktorze nie widzi w tym rzadnej różnicy, jednak
            takowa istnieje, jedank zdaję sobie sprawę z faktu że jestm uzależniony
            psychicznie od marihuany, jedank to jest mój problem.
            • Gość: doktorek I to wlasnie jest relatywizm w czystej postaci. IP: *.banacha.amwaw.edu.pl / 10.1.0.* 15.11.02, 09:05
              Ostatnie Twoje zdanie jest przyznaniem sie do tego, ze masz problem z
              narkotykami, a to wymaga postepowania specjalistycznego. Oczywiscie, w Polsce
              nie ma przymusu leczenia, wiec to, co dalej zrobisz ze swoim zyciem jest Twoja
              sprawa. Tylko nie mydl oczu innym, ze to, co robisz jest dobre i prowadzi do
              sukcesu.
              Pozwole sobie natomiast troche przerobic Twoj oststni wpis, z gory
              przepraszajac za drastycznosc. Ale moze to wlasnie uzmyslowi Tobie i innym
              czytajacym, ze tak manipulowac argumentami jest po prostu nieuczciwie...
              Idac twoim rozumowaniem doslownie mozna by tez napisac tak...:

              "Pewnie macie rację że w Polsce jeszcze długo [uprawianie seksu z osobami
              ponizej 15 roku zycia]* nie będzie legalne a to z takiej przyczyny że polskie
              społeczeństwo pod względem tolerancji jest dalego za społeczeństwami Europy
              zachodniej. Polacy tak bardzo katoliccy mają taką mentalnść a nie inną i to się
              długo jeszcze nie zmień, ale dzięki akcji zbierania podpisów w którą sam się
              zaangażowałem może w końcu ten problem zostanie poruszony na forum publicznym
              to znaczy ogólno-społecznym. Chodzi o to żeby Polacy zobaczyli że są w Polsce
              ludzie, którym zależy aby uchronić ludzi od kontaktów z [sutenerami]*. Wiem że
              całkowita legalizaja [kontaktow seksualnych z osobami ponizej 15 rokuz zycia]*
              nie wchodzi w grę, ale czy uważanie że polskie prawo karne jest dobre? Jestem
              młody i chcę coś osiągnąć coś w życiu a tu mi krozi 3 lata pobytu więzienia za
              jakiejkikolwiek kontakt intymny z taka osoba. Ciekawe czy po takim pobycie w
              więzieniu wyszyedłbym zresocjalizowany i wolny od popedu do nieletnich, czy
              wręcz odwrotnie. Dużo jest ludzi wykształconych, którzy nie mają problemów z
              prawem i przestępczością a lubią czasami [przelecieć malolate]. Czy w porządku
              jest zamykanie takich ludzi w wzięzieniach, które i tak są przepełniowne
              (utrzymanie więźnia w Polsce kosztuje ok. 1.7 tys.) kto za to płaci? Ja za to
              płacę, pan płaci, całe społeczeństwo ponosi tego koszty. Tak więc jestem za tym
              aby [od czasu do czasu] na własny użytek można było to robic i nawet jestem
              skłonny aby było to karalne ale nie w taki sposób jak jest to teraz można np.
              za złapanie kogoś z malolata w lozku wypisać mu mandat, czy ukarać go grzywną.
              Co do tego że musze [to robic] to jest nie prawdą, ja mogę nie [robic tego]
              tylko nie chcę przestać. Pewnie pan panie doktorze nie widzi w tym rzadnej
              różnicy, jednak takowa istnieje, jedank zdaję sobie sprawę z faktu że jestm
              uzależniony psychicznie od [tego], jedank to jest mój problem."

              No jak to brzmi?
              Dopasowujemy prawo do tego co nam sie podoba?
              A teraz popatrz...wstaw w nawiasy kwadratowe [---]* inne drastyczne pojecia.
              A moze w ogole zlikwidowac kare pozbawienia wolnosci?
              Przeciez wtedy dopiero zyskamy solidnie na oszczednosciach nie muszac
              utrzymywac przebywajacych w wiezieniach przestepcow?
              Pozwolilem sobie na male "przerobienie Twojej wypowiedzi dla wykazania
              absurdalnosci Twojego rozumowania, jak tez i wewnetrznej niespojnosci. No bo
              jak odniesc sie do zdania:
              "...nawet jestem skłonny aby było to karalne ale nie w taki sposób jak jest to
              teraz..."

              No to w koncu chyba resztki twojego sumienia cos Ci tam szepcza, ze tak do
              konca OKI to nie jest " w tym temacie"..co nie?

              No bo inaczej to bys z poczuciem pewnosci odpowiedzial na to:

              "FACET, LUUUUUUUZ....."

              Pozdrawiam i przepraszam czytelnikow za drastycznosc przykladu.

              • Gość: profesorek Re: I to wlasnie jest relatywizm w czystej postac IP: 195.116.31.* 15.11.02, 12:27
                Gość portalu: doktorek napisał(a):

                > Pozwolilem sobie na male "przerobienie Twojej wypowiedzi dla wykazania
                > absurdalnosci Twojego rozumowania, jak tez i wewnetrznej niespojnosci.

                Nic nie wykazałeś.
                Można by zamiast marihuany czy pedofilii podstawić np. sadzenie paprotek. Żeby
                tworzyć analogie trzeba korzystać z analogicznych przykładów. Pedofilia nie
                jest równa marihuanie. Bo peofilia to krzywdzenie innych, a palenie marihuany
                to w najgorszym przypadku krzywdzenie samego siebie (co innego handel).

                Jeśli chcesz bawić się w podmiany wyrazów to może tak - narkotyki =
                przestępstwo.
                Twoj sposób myślenia:
                "Wszystkie narkotyki są tak samo złe. Marihuana, heroina, amfetamina - niczym
                się nie różnią. Wszystkie zabijają i powinny być nielegalne."
                A ja to zmieniam:
                "Wszystkie przestępstwa są tak samo złe. Kradzież batona w sklepie, gwałt i
                morderstwo, obraza policjanta - niczym się nie różnią. Za wszystkie powinna być
                kara śmierci."

                Co ty na to?
                :)


                kuba
              • alfalfa Re: panie doktorku 15.11.02, 13:43
                Tak apropos tego relatywizmu - Czy chciałby pan tez penalizować spożywanie,
                sprzedaż i posiadanie alkoholu? Czy zdarza się panu pić alkohol? A może widział
                pan sprzedawców sprzedających alkohol dzieciom? Czy może alkohol to inna sprawa
                bo kultura itd. i o tym nie rozmawiamy? Pan pewnie orientuje się w statystykach
                szkodliwości alkoholu vs narkotyków? Kilka słów nt...?

                I jeszcze jedno - ja już nie używam marychy, już m się nie chce. Uwierzysz pan?
                Po kilkunastu latach palenia, w trakcie których zrobiłem maturę, studia,
                założyłem firmę "udało mi się" - niesamowite, nie?:) Wcale nie było tak trudno.
                Teraz czasem popijam piwo w ilości kilku flaszek i tak mi dobrze! Już nie
                jestem na bakier ze społeczeństwem:))))))

                ps. co by tu zrobic z bieluniem? Wszędzie "cholera" rośnie, nawalić się tym
                można znacznie bardziej niż marychą (którą też po krzakach można łatwo
                znaleść) - może jakaś praca habilitacyjna na temat zwalczania tego świństwa?
                Może nawet Nobel gdzieś za rogiem czeka? :))
              • Gość: sleja Re: I to wlasnie jest relatywizm w czystej postac IP: *.zambrow.sdi.tpnet.pl 16.11.02, 18:32
                trawa jeszcze nikogo nie zabiła,nikogo ! ! !A wracająv do dilerów w
                podstawówkach.Lepiej jeśli taki dzieciak by wzioł trwae nish amfe ,browna albo
                inne gówno.Najlepiej by było gdyby nic nie brali.Jak kcą palić to chociaż niech
                14 lat mają.wtedy ich mózg inaczej na to reaguje.spoko
                nara
              • Gość: vampir01 Re: I to jest właśnie absurdalne myślenie. IP: 195.114.189.* 18.11.02, 00:18
                Panie doktorze takie przerobienie mojego tekstu jest delikatnie mówiąc nie fer.
                Nie można porównywać seksu z nieletnią do palenia marihuany, takie porównanie
                jest dla mnie absolutnie absurdalną paranoją, wogóle nie wiem jak pan wpadł na
                taki pomysł aby jedno z drugim utożsamiać. Co do tego że przyznałem że mogę
                przyjąć żeby posiadanie marihuany było karalne, to nie zrobiłem tego ze względu
                na to że moje wewnętrzen sumienie mówi mi że to jest złe, tylko dlatego że
                patrzę na sprawę obiektywnie i rozumiem że państwo(rząd) jeszcze nie jest w
                stanie zaakceptować posiadania miękich narkotyków na własne posiadanie.
                • Gość: doktorek Pewnie i tak w to nie wierzysz IP: *.banacha.amwaw.edu.pl / 10.1.0.* 18.11.02, 09:23
                  Marihuana:
                  NARKOTYK należący grupy określanej potocznie "lekkich narkotyków" uwydatnia
                  zmysły, ma lekkie działanie halucynogenne, zmniejsza poczucie czasu i
                  przestrzeni, w zależności od nastroju, sytuacji może powodować radość lub
                  smutek. Skutki uboczne to mogące wystąpić wymioty, uczucie apatii, obojętności -
                  nawet do kilku dni po zażyciu. Regularne zażywanie ma także negatywny wpływ na
                  układy rozrodcze u kobiet i mężczyzn. Uzależnienie psychiczne może doprowadzić
                  do chęci zażycia silniejszych narkotyków ze wszystkimi tego konsekwencjami.

                  Marihuana: NARKOTYK pochodzenia roślinnego wytwarzany z konopi, rozróżniamy ich
                  trzy rodzaje: Cannabis rudealis - rosnąca terenach Afganistanu, Kazachstanu,
                  Kirgistanu, Turkmenistanu i Uzbekistanu, Cannabis indica rosnąca na Półwyspie
                  Indyjskim oraz Cannabis sativa pochodząca z centralnej Azji przywieziona do
                  Europy i Ameryki. Jako substancji psychoaktywnej zaczęto jej używać w Europie w
                  pierwszej połowie XIX w. Nastąpiło to po kolonizacji Indii przez Wielką
                  Brytanię i wyprawie Napoleona do Egiptu. Naukowcy powracający z Indii i Egiptu
                  w wyniku poczynionych tam obserwacji rozważali możliwość zastosowania marihuany
                  w medycynie.
                  W 1839 została zastosowana z powodzeniem jako środek znieczulający przy bólach
                  reumatycznych i bólach tężcowych. Terapię taką stosował u swoich pacjentów W.
                  B. O'Shaughnessy.
                  Obecnie, pomimo delegalizacji, jest szeroko stosowana jako narkotyk
                  rekreacyjny, jej działanie w dużym stopniu zależy od psychiki przyjmującego
                  narkotyk. Zewnętrzne objawy przyjęcia narkotyku to przekrwione oczy, stan
                  głębokiego zamyślenia lub tzw. wesołkowatość. Najczęściej opisywane efekty
                  działania to: zwiększone poczucie humoru, euforia, empatia, poczucie jedności
                  ze światem, wyczulenie zmysłów dotyku, smaku i słuchu, zaburzenia w odczuwaniu
                  mijającego czasu, odczucie fizycznego relaksu, częste zapominanie, kłopoty z
                  pamięcią krótką utrzymujące się do paru dni od zażycia, łatwość zasypiania. Do
                  rzadko spotykanych należą: nudności, chwilowa utrata kontroli nad własnym
                  ciałem, złe samopoczucie, zawroty głowy, zaburzenia widzenia i słyszenia,
                  drżenie mięśni, palpitacje serca oraz lekkie halucynacje. Najczęściej spotykaną
                  formą przyjmowania narkotyku jest palenie go w ręcznie skręcanych papierosach
                  zwanych potocznie "joint", przygotowywanych z suszonych żeńskich kwiatostanów
                  konopi wymieszanych z tytoniem. Równie popularne jest użycie specjalnej fajki z
                  filtrem wodnym, zwanej "bongo". Inną formą przyjmowania narkotyku jest
                  spożywanie ciastek, nalewek itp. zawierających THC.
                  Składnikami psychoaktywnymi marihuany są kanabinole: δ-1- i δ-6-
                  tetrahydrokannabinole (THC). THC jest rozpuszczalne w tłuszczach i alkoholu, co
                  powoduje odkładanie się narkotyku w komórkach tłuszczowych organizmu. Całkowite
                  usunięcie THC z organizmu zajmuje około jednego miesiąca po jednokrotnym
                  przyjęciu (około 10% dziennie). Przedawkowanie prowadzi do śmierci. Dawka
                  śmiertelna to ok. 3,5 kg szczytów roślin wypalonych lub zjedzonych w czasie 24
                  godzin. Marihuana nie wywołuje uzależnienia fizjologicznego, jednakże zdarzają
                  się przypadki lekkiego uzależnia psychicznego. Zaprzestanie przyjmowania
                  narkotyku nie wywołuje skutków ubocznych określanych potocznie zespołem
                  odstawienia, z jakim mamy do czynienia np. przy odstawieniu heroiny, kokainy,
                  alkoholu, nikotyny czy innych narkotyków.

                  Dostępna na czarnym rynku w formie suszonych żeńskich kwiatostanów z dodatkiem
                  liści. Uprawa, handel, a także samo posiadanie są w Polsce, jak i w większości
                  krajów europejskich karalne. Wyjątek stanowi Holandia, gdzie marihuanę można
                  nabyć i używać legalnie.
                  Negatywnie wpływa na zdolność prowadzenia samochodu i obsługę maszyn.
                  Wieloletnie palenie marihuany może prowadzić do chorób górnych dróg oddechowych
                  z powodu zawartych w niej substancji smolistych (nieżyty, zapalenia i
                  bronchit). Białka oczu mogą nabrać charakterystycznego żółtawego koloru na
                  skutek zaczopowania znajdujących się w nich naczyń krwionośnych.

                  • sochacky Re: Pewnie i tak w to nie wierzysz 22.11.03, 18:17
                    Czy ja tutaj czegoś nie rozumiem? Doktorek wyowiadał się przeciw trawce
                    i "narkomanom" a tutaj przytacza tekst przemawiający za.

                    Jeżeli uważa że ten tekst jest argumentem przeciw marihuanie, to niech
                    przytoczy analogiczne definicje tytoniu czy alkoholu.

                    Co do "groźnych chorób górnych dróg oddechowych", legalizacja marihuany
                    mogłaby doprowadzić do takiego rozwoju technologii, że niepotrzebne by było
                    palenie. Jedynym bodaj w 100% szkodliwym i udowadnialnym skutkiem palenia jest
                    uszkadzanie płuc poprzez wdychanie dymu.

                    Jednak ciastka z marihuaną, lub herbatki "ziołowe" miałyby znikomą jeżeli nie
                    zerową szkodliwość. Masowa produkcja doprowadziłaby do tego że nie szkoda by
                    było "towaru" na doustne przyjmowanie.

                    Dawka śmiertelna - 3.5 kilo!!! Wow! Koniem nie jestem
                • Gość: doktorek cytat IP: *.banacha.amwaw.edu.pl / 10.1.0.* 18.11.02, 09:32
                  Nie wierzysz?

                  "Ja myślę że ty jesteś noramlnie pojebany, marihuana jest o wiele bardziej
                  niebezpieczna od alkoholu dlatego że po marihuanie zaczynaja się inne dragi.
                  Tak było w moim i większości przypadków. Tak samo chce ci powiedzieć ze nie ma
                  czegoś takiego ze narkotyki można normalnie zarzywać i jednocześnie kontrolować
                  ich dawke tzn, można ale do pewnego czasu, bo potem taka dawka na Ciebie nie
                  działa więc bez namysłu bierzesz więcej...
                  Alkoholizm to takie same gówno jak narkomania , tylko że uzależnienie od
                  narkotyków jest o wiele silniejsze i o wiele trudniej z niego wyjść, wiem coś o
                  tym.

                  A inni niech pomyślą zamiat piepszyć głupoty... "

                  narkomanka

                  • Gość: vampir01 Re: Legalizacja IP: *.leczna.dialup.inetia.pl 19.11.02, 00:32
                    Panie doktorze o marihuanie nie chwaląc się tylko normalnie mówiąc to ja wiem o
                    wiele więcej od pana i ten tekst, który przekopiował pan z jakiejś strony(nie
                    pamiętam jakiej, bo jest ich dużo) to ja już czytałem kilka lat temu. Jak chce
                    pan poczytać na temat dragów wszelkiego rodzaju to polecam serwis:
                    www.hyperreal.info tam znajduje się opis wszelkich dostępnych substancji
                    psychoaktywnych. Co do teori eskalacji, czyli że zaczyna się od niewinnej
                    zabawy z paleniem marihuna a kończy na wstrzykiwaniu sobie heroiny została
                    dawno obalona. Oczywiście, że istnieje prawdopodobieństwo że niktórzy pod
                    wpływem marihunay zdecydują się spróbować czegoś innego, mocniejszego ale to
                    nie znaczy że wszyscy tak robią. I tu kolejny argument na rzecz legalizacji
                    cannabis, mianowicie teraz gdy zioło jest nielegalne, to aby je kupić trzeba
                    nawiązać kontakt z delarem. To z kolei powoduje, że po kilkukrotnym kupieniu od
                    niego trawki on może zaproponować coś innego np: LSD czy amfetaminę i ktoś kto
                    jest wpływowy ma okazję do spróbowania takowych substancji. Legalizacja
                    spowodowała by upadek dealerów a tym samy uniemożliwiła by łatwy dostęp do
                    twardych narkotyków. To o czym piszę nie jest tylko teorią, przykładem jest
                    Holandia w której po przyzwoleniu państwa na handel konopiami zauważono spadek
                    liczby heroinistów.
                  • Gość: vampir01 Re: Teoria eskalacji IP: *.leczna.dialup.inetia.pl 19.11.02, 00:34
                    Marihuana jest narkotykiem "wejsciowym" (?gateway - brama do sprobowania
                    czegos "mocniejszego") - prowadzi do ciezkich narkotykow (hard drugs)

                    To jest jeden z bardziej upartych mitów (one of the more persistent myths).
                    Rzeczywistym przykładem tego, co nastapi gdy marihuana będzie powszechnie
                    dostępna może być Holandia. Holandia częsciowo zalegalizowała marihuanę w 1970.
                    Od tej pory użycie twardych narkotyków: heroiny i kokainy - stale ZANIKAŁO.
                    Jesli marihuana byłaby rzeczywiscie narkotykiem "wejsciowym" możnaby się raczej
                    spodziewać iż używanie twardych narkotyków zwiększy się, a nie zmaleje.
                    Negatywne wejscie (?negatywna brama - negative gateway) zostało także
                    zaobserwowane w Stanach Zjednoczonych. Badania czynione we wczesnych latach "70
                    pokazują ujemny współczynnik (?powiazanie - correlation) pomiedzy używaniem
                    marihuany i używaniem alkoholu.
                    Studium Rand Corporation z 1993 roku, która porównuje używanie narkotyków w
                    stanach, gdzie marihuana została zalegalizowana i w stanach, gdzie marihuana
                    jest nielegalna pokazują iż tam gdzie marihuana jest ogólnie dostępna - czyli
                    tam gdzie jest ona legalna - używanie twardych narkotyków, mierzone w ilosci
                    wypadków na oddziałach reanimacyjnych (?emergency room), zmalało.
                    W skrócie, nauka i aktualne doswiadczenia pokazują nam iż marihuana nie ma
                    skłonnosci do bycia substytutem dla znacznie niebezpieczniejszych narkotyków,
                    takich jak alkohol, kokaina i heroina.

                    Tekst pochodzi z hyperreal.pl
                    • Gość: doktorek wiarygodnosc wynikow... IP: *.banacha.amwaw.edu.pl / 10.1.0.* 19.11.02, 11:24
                      W zasadzie tego sie mozna bylo spodziewac...

                      Twoje fragmenty zaczerpniete ze strony hyperreal nosza te same znamiona, co
                      inne pseudonaukowe, prawdopodobnie sponsorowane publikacje majace na celu
                      rozmiekczenie opinni publicznej, likwidowanie naturalnej bariery strachu przed
                      stosowaniem substancji psychoaktywnych dla celow nazwijmy to nieleczniczych.
                      Jako lekarz i pracownik Kliniki wiem cos o mechanizmie, w jakim moga powstawac
                      rozne prace naukowe. O randze danej pracy moze swiadczyc nie tylko osrodek, z
                      jakiego pochodzi publikacja, ale tez miedzynarodowa ranga pisma, w jakim sie
                      dany artykul ukazuje.
                      Co do chociazby "slynnego" raportu WHO, wielokrotnie przywolywanego tutaj (
                      choc tylko w czesci, co juz jest pewnym rodzajem manipulacji), pragne dodac, a
                      pewnie nie wszyscy o tym wiedza, ze od roznych raportow WHO czesto dystansuje
                      sie wiele powaznych i liczacych sie w swiecie towarzystw naukowych.

                      Niestety, czesto sam fakt, ze jakas praca ma charakter naukowy (choc lepiej
                      brzmialoby NAUKAWY ) jest w oczach przecietnego czylenika jakims
                      uwiarygodnieniem. Nie musze przypominac, ze na takich socjotechnicznych
                      sztuczkach bazuje chociazby reklama ( blendamed, witaminki...)

                      Prosze wiec podac nazwisko kogos, kto w Polsce w srodowisku medycznym odwaznie
                      propaguje "zbawienne skutki narkotyzowania sie". Beda trudnosci z odnalezieniem
                      kogos takiego, z gory uprzedzam, ale...zycze sukcesow w poszukiwaniach.

                      Jeszcze raz powtarzam, nie mam zamiaru przekonywac kogokolwiek z osob
                      propagujacych narkomanie tu na tym forum, bo z jakiegos wiadomego wam powodu to
                      robicie i bedziecie robic. Mi chodzi tylko o to, zeby ktos, kto tutaj wchodzi,
                      a nie ma doswiadczenia, wlasnego zdania nie odnosil wrazenia, ze:
                      osoba wyksztalcona, nowoczesna=zwolennik legalizacji. Bo takie wrazenie
                      probujecie ksztaltowac, a jest to falszywe.

                      W moim przekonaniu, najgrozniejsze jest nie tyle otwarte propagowanie
                      narkotykow i ich stosowania, co BAGATELIZOWANIE SKUTKOW, oddzialywanie na
                      podswiadomosc mlodego nie majacego dystansu do wielu spraw czlowieka.

                      Na zakonczenie nie moge nie wspomniec o wczorajszym spotkaniu z przeurocza
                      mloda osoba, ktora opowiadala mi, w jaki sposob odmawiala (wielokrotnie!)
                      przyjecia "poczestunku" skretem. Z jednej strony czyms niezwykle budujacym jest
                      Jej motywacja, z drugiej tez wiele do myslenia daly mi "argumenty" tych ktorzy
                      do tego namawiali ( "bo sie boisz", "bo nie wiesz, jaki po tym
                      odlot", "przeciez i tak wiekszosc to robi"). Milo mi bylo posluchac tego, co ma
                      do powiedzenia osoba dopiero wchodzaca w dorosle zycie, umiajaca odszukac
                      mniejsze i wieksze radosci w zyciu bez "substancji pomocniczych".
                      Zastanawiajacy jest brak uszanowania dla takiej postawy, proby osmieszenia i
                      wydrwienia przez tych, ktorzy tak wiele potrafia mowic o "tolerancji" dla
                      narkomanii...

                      Odpowiedz na to wszystko i tak przyniesie czas.
                      Ciekawe ilu z tych, co tak bunczucznie zapewniaja, ze wszystko jest OKI i SPOKO
                      rzeczywiscie w zyciu cos osiagnie...
                      Bo o tym, ze moj wczorajszy przeuroczy Gosc zajdzie bardzo dalego jestem wiecej
                      niz przekonanny!!!
                      Tak trzymaj:)))))

                      Pozdrawiam wszystkich

                      Julek

                      • sochacky Re: wiarygodnosc wynikow... 22.11.03, 18:40
                        No no, widzę że julek trochę spuścił z tonu i zaczyna mówić z sensem.

                        Zgadzam się że drwienie z kogoś kto odmawia skręta to prymitywizm. To wybór
                        indywidualny, co apropos jest argumentem za legalizacją, i każdy ma prawo go
                        dokonywać samemu.

                        Ma też rację że przytaczane przez zwolenników źródła nie zawwsze są
                        wiarygodne, przynajmniej w teorii.

                        Ale tak samo niewiarygodne, jeżeli nie bardziej, są raporty o szkodliwości
                        marihuany i zgubnych skutkach jej zażywania.

                        Chodzi o to że ileś tam lat temu pblikowano bzdury w które wierzono, podobnie
                        jak obecnie publikowane raporty mogą być bzdurami. Mamy jednak większe powody
                        wierzyć obecnym, z prostego powodu że technologia zaszła znacznie do przodu, i
                        ilość przebadanych przypadków jest wystarczająca do wysunięcia wiarygodnych
                        wniosków.

                        Na pewno nie wierzyłbym w publikacje popierane przez organizacje państwowe,
                        gdyż te chcą jedynie utrzymać status quo, no bo po co się wysilać i rozmyślać
                        nad kolejną ciężką ustawą, jak można sobie spokojnie kosić milioniki na
                        ciepłym stopłku w sejmie?

                        Osobiście czytałem opracowania nie mające nic wspólnego ani z rządowymi ani z
                        WHO, które już w 1976 roku wskazywały na nierzetelność tych wcześniejszych.

                        Gdyby nie to że znam dobrze angielski, niestety nie dotarłbym do 20%
                        materiałów które na ten temat przeczytałem, i pewnie teraz byłbym zagorzałym
                        przeciwnikiem marihuany.

                        Dotrzeć do prawdy, lub chociaż się do niej zbliżyć w tym temacie jest bardzo
                        trudne.

                        Więc jeżeli Julek mówi o krytycznym traktowaniu pewnych publikacji, niech sam
                        nie przedstawia poglądów opartych na równie lub bardziej niewiarygodnych
                        materiałach


                        Jeżeli wiesz coś o mechaniźmie powstawania prac naukowych, Julku, to proszę
                        popatrz na (chociaż tytuł) ten dokument: www.republika.pl/zientarka/pot.pdf i
                        skomentuj jego wiarygodność. (niestety po angieslku)


                        W skrócie powiem że po przeczytaniu go przestałem się obawiać marihuany.

                        Jestem ciekawy opinii fachowca...
                      • sochacky Re: wiarygodnosc wynikow... 29.11.03, 11:15
                        Nazwisko chociaż jednego... niech pomyślę. Jerzy Velutani?


                        www1.gazeta.pl/nauka/1,34157,522722.html
                        Miłej lektury
                  • Gość: vampir01 Re: Marihuana uszkadza system rozrodczy IP: *.leczna.dialup.inetia.pl 19.11.02, 00:35
                    Marihuana uszkadza system rozrodczy (reproductive system - genitalia?)

                    Ten pomysł jest bazowany głównie na pracy Dr. Gabriel Nahas, który
                    eksperymentował z tkankami (komórkami) izolowanymi na szalkach petriego, a
                    także na pracach badaczy którzy podawali zwierzętom niemal-smiertelne (near-
                    lethal) dawki kanaboidów (np. upajającymi (intoxicating) składnikami
                    marihuany). Generalizacje Dr. Nahas"a (?przenoszenie wyników z szalek petriego
                    na ludzi) na temat doswiadczeń z szalkami petriego zostały odrzucone przez
                    srodowisko naukowe jako nieprawdziwe (?invalid).
                    W przypadku doswiadczeń na zwierzętach, te które przetrwały swoje doswiadczenie
                    powrociły do normalnego stanu w czasie mniejszym niż 30 dni od zakończenia
                    eksperymentu. Badania na ludzkich populacjach nie były wstanie udowodnić iż
                    marihuana niekorzystnie wpływa na system reprodukcyjny.

                    Tekst pochodzi z hyperreal.pl
                  • sochacky Re: cytat 29.11.03, 11:10
                    Droga narkomanko. Przykro mi że się uzależniłaś, jednak nie zgodzę się z tobą
                    że marihuana jest o wiele bardziej niebespieczna od alkoholu. W
                    przeciwieństwie do alkoholu, nie uzależnia fizycznie, a uzależnienie
                    psychiczne może nastąpić przy każdej przyjemności jaką ludzie mogą odczuwać, i
                    nie jest to powód by przyjemności unikać!

                    To żę maria prowadzi do innych dragów już dawon odrzucono jako argument.
                    Ludzie którzy biorą mocniejsze dragi mają to w sobie, i z czy bez marysi i tak
                    by to zrobili. Zaczynali od trawki bo ona jest najlżejsza, ale to wszystko. I
                    prawdopodobnie spróbowałaś mocniejszych dragów, bo miałaś kontakt z dealerem,
                    który ci zaproponował, prawda? Przy legalizacji nie było by takiej możliwości,
                    bo nie byłoby dealerów.

                    Nie zwalajcie winy na narkotyki, bo słabość tkwi w ludziach. Wszystko trzeba
                    umieć używać. Mówienie że narkotyki mnie zabijają jest tylko wymówką,
                    usprawiedliwianiem swojej słabości i nieodpowiedzialności.


                    Ale trzeba mieć wroga, nie?

                  • Gość: i_tyle Re: cytat IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.12.03, 15:14
                    Poniższych wątków nie czytałam.
                    Od narkotyków byłam uzależniona 6 lat głównie od marihuany i amfetaminy,
                    opiatów nigdy. ja wiem, ze to sie na mojej psychice odbiło strasznie i nie
                    jeden psychiatra by nad moim przypadkiem ręce rozłożył. Z narkotykami się
                    rozstałam za pomocą alkoholu. Piję codziennie i chociaż się staram nie mogę z
                    tym skończyć. To było tak, że przy dragach umiałam zrobić chociaż kilkudniową
                    przerwę a pić muszę codziennie. Uważam że alkohol uzależnił mnie bardziej i
                    bez pomocy raczej się nie obejdzie.
                    dodam jeszcze że to nie miało wyglądać na przechwalanki to jest tylko przykład
                    z życia wzięty
                    • astral_25 Re: cytat 09.12.03, 16:34
                      Jak dla mnie wcale nie zabrzmialo to jako przechwalki. Oby z picia udalo ci sie
                      wyjsc. Jedna z rzeczy, ktorych sie dowiedzialem na tym forum, to to, ze z
                      alkoholizmu samemu sie raczej nie da wyjsc. Najlepsza rzecza, jaka mozesz
                      zrobic, to poszukac fachowej pomocy.
                      Moge spytac jak czesto i ile palilas maryche ? I ile i jak czesto bralas amfe ?
                      Oczywiscie, jesli nie chcesz, nie musisz odpowiadac, uszanuje to.

                      Pozdrawiam.
                      ---
                      [Astral] aka [RV]
              • sochacky Re: I to wlasnie jest relatywizm w czystej postac 22.11.03, 18:04
                Takie stawianie sprawy jest z góry skazane na odrzucenie ponieważ traktuje sex
                z małolatami na równi z paleniem marihuany. Szkodliwość społeczna tych czynów
                jest diametralnie różna, a więc i stosowanie prawa poowinno być inne. Jeżeli
                doktorek nie widzi róznicy pomiędzy pedofilią a paleniem trawki to albo jest
                głupi albo po prostu się zagalopował w swoim znienawidzeniu narkotyków.

                Jestem za legalizacją z powodów moralnych, ekonomicznych i ze względów
                bezpieczeństwa.

                Ludzie palą i będą palić trawkę. Kwestia wyboru czy chcemy by odbywało się to
                w podziemiu, gdzie nik tego nie kontroluje, czy unormujemy to tak by wszyscy
                na tym skorzystali.

                W tej chwili nie dość że kwitnie świat przestępczy, a państwo nie zarabia, to
                jakość marihuany jest niekontrolowana, i tak na prawdę nie wiesz co palisz.
                Gdyby to było legalne, a papierosy są, jak i alkohol,i wcale nie oznacza to że
                dzieci będą się narkotyzować, więc gdyby to było legalne, stosowanie
                canaboidów byłoby bezpieczniejsze, i ograniczyłoby użycie innych narkotyków.

                Zresztą nie ma sensu przytaczać wszystkich argumentów za, bo wszyscy je
                znamy.

                Myślę że rządzący nie chcą nic zrobić bo
                1. boją się - a boimy się tego czego nie znamy - niestety nasze "elity" są tak
                samo niedoinformowane jak większość społeczeństwa
                2. byłby to proces trudny i wymagający dobrych rozwiązań i gruntownego
                przemyślenia, a na to naszych polityów nie stać, albo po prostu się im nie
                chce. Ich celem jest przedłużenie swojego bytowania na dobrze płatnych
                posadach, i nic ponadto. Mężów stanu w palamencie nie uświadczysz...

                Polska to przykry kraj
                ...politycznie rzecz ujmując

                • Gość: RV Re: I to wlasnie jest relatywizm w czystej postac IP: *.adsl.xs4all.nl 23.11.03, 16:31
                  Juz ktorys raz, czytajac wypowiedz sochacky'ego, w pelni sie z nia zgadzam :).
                  To nie marihuana prowadzi do twardych narkotykow, to najczesciej DILER do nich
                  namawia (a czasem znajomi, czasem tez przez wlasna glupote + ciekawosc) ! Pale
                  trawke juz ok. 8 lat, nieregularnie, i bede ja palil, sprawia mi to spora
                  przyjemnosc i nie mam po niej efektow odstawiennych (a zdarzalo mi sie nie
                  palic jej 6 miesiecy), rowniez nie biore zadnych twardych narkotykow. Na
                  torebce z trawka NIE jest napisane "WEZ TWARDY DRUG". A pare razy spotkalem sie
                  z tym, jak diler zachwalal mi np. amfetamine. I w tym momencie powiedzialem mu
                  twardo "NIE". Po stokroc wolalbym placic za maryche panstwu, niz dilerowi.
    • heliov pytania 06.12.03, 14:19
      Witam,
      I mam na początek pytania:

      1. Czy konopie można uprawiać w Polsce? i ewentuallnie jakie ilości...

      2. Czy alkohol może powodowac uzależnienie i jesli tak to czy w wyniku jego
      spożycia wystepują cięzkie choroby a często także śmierć ?

      3. Czy zażywanie "przetworzonych konopii " może powodować uzależnienie i jeśli
      tak to czy w wyniku ich spożycia wystepują cięzkie choroby a często także
      śmierć ?

      3. Ilu (około) nieleczących sie alkoholików umiera w ciągu roku.? wPolsce
      oczywiście tu to nie ma znczenia...

      4. Ilu (około) nieleczących się "konopiarzy" (odróznienie od innych
      zażywających) umiera w ciągu roku w Polsce?

      5 ilu nie leczących sie "konopiarzy" umiera w ciągu roku w Holandii

      zamieniam sie w słuch i czekam...
      • astral_25 Re: pytania 06.12.03, 15:34
        ad. 1
        Wolno, o ile nie zawieraja powyzej 0.2 % kanabinoli (w praktyce odpadaja
        prawie wszystkie, nawet samosiejka ma powyzej 1%)

        ad. 2
        Uzaleznienie : Moze, silne.
        Choroby : Wysiada watroba, mozg, jelita, trzustka, czasem nerki.
        Dawka smiertelna : ok 5x (piec) dawka efektywna

        ad. 3
        Uzaleznienie : Moze, slabe.
        Choroby : Nie.
        Dawka smiertelna : ok 12000x (dwanascie tysiecy) dawka efektywna

        ad. 3b
        Tysiace, moze dziesiatki tysiecy. Wliczajac wypadki samochodowe "pod wplywem".

        ad. 4
        Zero. Wliczajac wypadki samochodowe "pod wplywem".

        ad. 5
        Zero. Wliczajac wypadki samochodowe "pod wplywem".
        • awu84 Re: pytania 06.12.03, 22:46
          lhehe a tu widze urząd statystyczny się znalazł, wyrocznia, wszystko wiadomo co
          gdzie i jak hehe
          fakt, takie dane z takich źródel napewno są wiele warte
          lepiej zapytaj się ile osób dostaje psychozy od marychy albo ilu osobom się to
          zawiesza...
          tylko błagam nie mówicie mi że nikomu...

          jarać każdy może, nikt nikogo nie zmusza
          zajarać jest dobrze od czasu do czasu polatać se na haju
          • astral_25 Re: pytania 06.12.03, 23:20
            Jak wiesz lepiej, to slucham.
        • heliov Re: pytania 08.12.03, 09:35
          Witam,
          I mam na początek pytania:

          1. Czy konopie można uprawiać w Polsce? i ewentuallnie jakie ilości...

          2. Czy alkohol może powodowac uzależnienie i jesli tak to czy w wyniku jego
          spożycia wystepują cięzkie choroby a często także śmierć ?

          3. Czy zażywanie "przetworzonych konopii " może powodować uzależnienie i jeśli
          tak to czy w wyniku ich spożycia wystepują cięzkie choroby a często także
          śmierć ?

          3b. Ilu (około) nieleczących sie alkoholików umiera w ciągu roku.? wPolsce
          oczywiście tu to nie ma znczenia...

          4. Ilu (około) nieleczących się "konopiarzy" (odróznienie od innych
          zażywających) umiera w ciągu roku w Polsce?

          5 ilu nie leczących sie "konopiarzy" umiera w ciągu roku w Holandii

          zamieniam sie w słuch i czekam...

          astral_25 napisał:


          TU KOLEJNY LIST:



          > ad. 1
          > Wolno, o ile nie zawieraja powyzej 0.2 % kanabinoli (w praktyce odpadaja
          > prawie wszystkie, nawet samosiejka ma powyzej 1%)

          Właściwie nie do końca sie zrozumieliśmy , chodzi o słowo "można" - Ty
          zrozumiałes je w znaczeniu "dozwolone przez prawo" , gdy mi chodziło
          o "możliwości (fizyczne) potencjalne , ze względu na glebę , klimat...(nie
          myslę tu o kwestii legalności)" zatem pytanie wciąz pozostaje otwarte...
          Jednak odpwowiedź , której mi udzieliłeś tez jest ważna , czyli zabrakło
          jednego pytania, dzięki

          > ad. 2
          > Uzaleznienie : Moze, silne.
          > Choroby : Wysiada watroba, mozg, jelita, trzustka, czasem nerki.
          > Dawka smiertelna : ok 5x (piec) dawka efektywna

          Tu się z Toba nie zgadzam i znowu to "może" , uzależnienie
          wystepuje "napewno!" i nikt nie ma co do tego watpliwości
          dalej mysle podobnie



          > ad. 3
          > Uzaleznienie : Moze, slabe.
          > Choroby : Nie.
          > Dawka smiertelna : ok 12000x (dwanascie tysiecy) dawka efektywna


          > ad. 3b
          > Tysiace, moze dziesiatki tysiecy. Wliczajac wypadki samochodowe "pod
          wplywem".
          >
          > ad. 4
          > Zero. Wliczajac wypadki samochodowe "pod wplywem".
          >
          > ad. 5
          > Zero. Wliczajac wypadki samochodowe "pod wplywem".

          Ad 3b)
          Wiemy juz jakie skutki wywołuje naduzywanie alkoholu (nawet jesli nadmiernie
          pijemy i tylko "alkohol słaby" - piwo) nie zastanawiamy sie jednak nad
          legalnościa jego sprzedaży , dlaczego tak się dzieje?

          Ad 4) Znamy także skutki zazywania konopii , i "zastanawiamy się jedynie w
          niewielkim stopniu" nad legalizacją konopii" dlaczego tak jest :


          Na konie zarówno zwolennicy i przeciwnicy widzą i wiedzą doskonale , że
          alkohol powoduje wiele tysięcy przypadków cięzkich chorób i śmierci konopie
          nie powoduję tysięcy cięzkich chorób i smierci , w czym rzecz?

          Bardzo istotna sprawa "przechodzenia"
          od palenia marichuany do narkotyków twardych

          a z drugiej strony od "picia towarzyskiego" do nałogu


          została juz wyjaśniona przez Astrala , który podał równiez zestawienie
          procentowe , o co w tym wszystkim chodzi.

          Nie obrażę się gdy na moje pytania odpowiedzą także przeciwnicy "legalizacji
          marichuany" ale zdecydowanie wolałbym porozmawiać merytorycznie na temat
          p o s z c z e g ó l n y c h punktów ....
          • astral_25 Re: pytania 08.12.03, 11:18
            Aha, czyli chodzilo ci o to czy da sie marihuane hodowac w Polsce ? "Dac" sie
            napewno da, sam mialem zasadzony "krzaczek" w doniczce, z nasion kupionych w
            Holandii. Rosl sobie zdrowo i wysoko, mimo iz zadnych specjalnych
            zabiegow "kwiaciarskich" nie stosowalem. Jedyne co specjalnie na ten cel
            kupilem, to lampka do oswietlania roslin za kilkanascie PLN. W Holandii uprawia
            sie ja na szeroka skale, glownie w szklarniach, gdzie osiaga rozmiary i "moc"
            zaiste godna podziwu. A klimat w Holandii jest jeszcze surowszy niz w Polsce.
            Czyli "da sie".

            Jesli alkohol napewno uzaleznia, to czemu tylko czesc ludzi pijacych w ogole
            alkohol staje sie alkoholikami ? Dam ci przyklad mnie, bo jest dosc wyrazisty.
            Jeszcze pare lat temu, na urlopie za granica, bywalo, ze pilem doslownie
            codziennie (wieczorami) i to sporo. Ale z kazdym dniem mialem coraz bardziej i
            bardziej dosc. Po 4-5 dniach po prostu juz na sama mysl o wypiciu chocby piwa
            chcialo mi sie, za przeproszeniem, rzygac. Takze na mnie regularne picie
            alkoholu zadzialalo nie "uzalezniajaco", a raczej odwrotnie - "odrzucajaco" :).
            Podobnie zreszta wyglada to w przypadku marihuany. Byl moment, kiedy przez
            kilka dni palilem non-stop, ale pozniej tez mialem juz naprawde dosc. Pewne
            jest, ze jakas czesc pijacych alkohol czy tez palacych trawke sie od tego
            uzaleznia. Ale nie u wszystkich tak to wyglada. Stad napisalem, ze "moze
            uzaleznic", a nie "musi".

            Co do legalnosci alkoholu, a nielegalnosci marihuany.. Wiesz, Polska ma bardzo
            dluga tradycje picia. Piwo i wino leje sie u nasz doslownie rzekami i od
            wieluset lat tak bylo. Znamy alkohol dobrze i oswoilismy sie z nim. Z jakichs
            tam powodow, alkohol nazywamy "uzywka", a marihuane "narkotykiem". Wielu osobom
            zadalem to pytanie, prawie kazdy tak mi odpowiedzial - alkohol to uzywka, a
            marihuana to narkotyk. Chodzi mi nie o medyczne nazewnictwo, lecz tak, jak
            nazywamy to my, jako spoleczenstwo. Z medycznego punktu widzenia, oba sa
            narkotykami, zreszta np. kofeina tez. Wydaje mi sie, ze wlasnie z tego powodu,
            ze tak malo znamy marihuane i tak malo wiemy "czy" i "jak" ja spozywac/palic, a
            z koleji tak dobrze znamy alkohol i wiemy "czy" i "jak" go spozywac, wymysla
            sie tak wiele nieprawdziwych informacji. Z drugiej strony, gdybysmy w Polsce
            mieli wielusetletnia tradycje palenia trawki, a nie picia alkoholu, dzis
            zapewne bylyby te same watpliwosci i ta sama propaganda, tyle ze dotyczylaby
            picia :). Gdyby nasi poslowie lubili zapalic, a nie wypic, zapewne tez byloby
            na odwrot niz jest teraz, mielibysmy zakaz sprzedazy i picia alkoholu, a trawka
            bylaby w sklepach i miala banderole :).
            Sadze, ze wynika to z tego, co napisalem wyzej. A jak jest w istocie, wiedza
            tylko prawodawcy.

            Pozdrawiam.
            ---
            [Astral] aka [RV]
            • heliov korzyści i zagroż. legal. upra. konop i spoż trawk 09.12.03, 10:42
              astral_25 napisał:

              > Aha, czyli chodzilo ci o to czy da sie marihuane hodowac w Polsce ? "Dac"
              sie
              > napewno da, sam mialem zasadzony "krzaczek" w doniczce, z nasion kupionych w
              > Holandii. Rosl sobie zdrowo i wysoko, mimo iz zadnych specjalnych
              > zabiegow "kwiaciarskich" nie stosowalem. Jedyne co specjalnie na ten cel
              > kupilem, to lampka do oswietlania roslin za kilkanascie PLN. W Holandii
              uprawia
              >
              > sie ja na szeroka skale, glownie w szklarniach, gdzie osiaga rozmiary
              i "moc"
              > zaiste godna podziwu. A klimat w Holandii jest jeszcze surowszy niz w
              Polsce.
              > Czyli "da sie".


              Oczywiście chodziło mi o to znaczenie słowa "mozna" , zatem "mozna" wyciągnąć
              dodatkow,a korzyść (wcale nie "byle jaką"!) podnieść poziom dochodów polskich
              rolników! i może dopłacać do KRUSu niekoniecznie 90 % z budżetu a np 60...to
              jest niezły interes dla Chłopów , którzy naprawde mają cięzka sytuację a teraz
              obok rzepaku:-) jeszcze i na konopiach mogliby zarobić.
              Ja tez sobie przypominam , ze w Polsce były chyba kiedys uprawiane konopie ,
              ale nie celem zrobienia marichuany...mylę się, czy nie?


              > Jesli alkohol napewno uzaleznia, to czemu tylko czesc ludzi pijacych w ogole
              > alkohol staje sie alkoholikami ? Dam ci przyklad mnie, bo jest dosc
              wyrazisty.
              > Jeszcze pare lat temu, na urlopie za granica, bywalo, ze pilem doslownie
              > codziennie (wieczorami) i to sporo. Ale z kazdym dniem mialem coraz bardziej
              i
              > bardziej dosc. Po 4-5 dniach po prostu juz na sama mysl o wypiciu chocby
              piwa
              > chcialo mi sie, za przeproszeniem, rzygac. Takze na mnie regularne picie
              > alkoholu zadzialalo nie "uzalezniajaco", a raczej odwrotnie -
              "odrzucajaco" :).
              >
              > Podobnie zreszta wyglada to w przypadku marihuany. Byl moment, kiedy przez
              > kilka dni palilem non-stop, ale pozniej tez mialem juz naprawde dosc. Pewne
              > jest, ze jakas czesc pijacych alkohol czy tez palacych trawke sie od tego
              > uzaleznia.

              I o to ostatnie zdanie mi chodziło "napewno" - ale dotyczy części
              oczywiście , że tylko część pijących się uzależnia, pewnie że nie "napewno" -
              "wszyscy" :-)


              Astral bardzo zainteresowała mnie tez sprawa Twojego codziennego picia i
              nastepnie odstawienia alkoholu.. ale to nie wiem czy nie jest tenmat na inną
              okazję?, choc zastanwaim sie jak długo wcześniej(przed odstawieniem) piłeś
              tylko na urlopie ?, kilka miesiecy , lat...? ale jak mówie może przy innej
              okazji:-), właścieie to mógłym napisać na pocztę?


              >Ale nie u wszystkich tak to wyglada. Stad napisalem, ze "moze
              > uzaleznic", a nie "musi".

              Jasne!


              > Co do legalnosci alkoholu, a nielegalnosci marihuany.. Wiesz, Polska ma
              bardzo
              > dluga tradycje picia. Piwo i wino leje sie u nasz doslownie rzekami i od
              > wieluset lat tak bylo. Znamy alkohol dobrze i oswoilismy sie z nim. jakichs
              > tam powodow, alkohol nazywamy "uzywka", a marihuane "narkotykiem". Wielu
              osobom
              >
              > zadalem to pytanie, prawie kazdy tak mi odpowiedzial - alkohol to uzywka, a
              > marihuana to narkotyk. Chodzi mi nie o medyczne nazewnictwo, lecz tak, jak
              > nazywamy to my, jako spoleczenstwo. Z medycznego punktu widzenia, oba sa
              > narkotykami, zreszta np. kofeina tez. Wydaje mi sie, ze wlasnie z tego
              powodu,
              > ze tak malo znamy marihuane i tak malo wiemy "czy" i "jak" ja
              spozywac/palic, a
              >
              > z koleji tak dobrze znamy alkohol i wiemy "czy" i "jak" go spozywac, wymysla
              > sie tak wiele nieprawdziwych informacji. Z drugiej strony, gdybysmy w Polsce
              > mieli wielusetletnia tradycje palenia trawki, a nie picia alkoholu, dzis
              > zapewne bylyby te same watpliwosci i ta sama propaganda, tyle ze dotyczylaby
              > picia :). Gdyby nasi poslowie lubili zapalic, a nie wypic, zapewne tez
              byloby
              > na odwrot niz jest teraz, mielibysmy zakaz sprzedazy i picia alkoholu, a
              trawka
              >
              > bylaby w sklepach i miala banderole :).
              > Sadze, ze wynika to z tego, co napisalem wyzej. A jak jest w istocie, wiedza
              > tylko prawodawcy.
              >
              > Pozdrawiam.
              > ---
              > [Astral] aka [RV]


              Bardzo ciekawe i oryginalne uzasadnienie "trwania nielegalności marichuany",
              ale mam wrażenie , że jest w nim wiele prawdy...
              A ewntualnych przeciwników prosiłbym żeby swoje argumenty przeciw trawce
              rozpoczynali od poziomu przedstawionych przeze mnie pkt. jesli bedzię to tylko
              rzucanie sloganów to nie wiem czy jest sens podejmować dyskusje , ja nie mam
              dużo wolnego czasu i wolałbym rozmawiać o k o n k r e t a c h podobnie jak z
              Astralem, chyba że poprostu zostaną mi
              przedstawione , sprawdzone , konkretne !!:
              korzyści....
              zagrożenia spozywania trwaki..... , to tez jest sposób ...
              pozdrawiam
              H
              • astral_25 Re: korzyści i zagroż. legal. upra. konop i spoż 09.12.03, 13:35
                Co do budzetu, juz na chlopski rozum mozna wyciagnac ciekawy wniosek.
                Przyjmijmy, ze w Polsce jest 1.000.000 (1/4 z tych osob, ktore palily wiecej
                niz raz) osob, ktore w roku choc raz kupuja marihuane. Koszt jednego "zakupu"
                to ok. 30 PLN. Jest wiele osob, ktore kupuja wrecz co pare dni, sa takie, ktore
                raz do roku.. usrednie to na miesiac. Wiec masz 1.000.000 osob, ktore 12 razy w
                roku, wydaja na ten cel 30 PLN. 12*30*1.000.000 = 360.000.000 PLN w ciagu roku.
                Jest to minimalna kwota, jestem pewien, ze jest wieksza, ale przyjmijmy
                minimum. 360 mln ZL w ciagu roku ! I mowimy tylko o marihuanie. Zalozmy, ze
                haszyszu pali sie w Polsce niewiele, wiec tylko zaokragle ta liczbe na
                400.000.000 PLN rocznie. To jest ogromna kwota ! I to wszystko, wpada w rece
                dilerow. Na kilku innych forach czytalem podobne wyliczenia, ale zakladaly zbyt
                duza liczbe palaczy, i wieksze kwoty, wychodzily im sumy rzedu 4-5 miliardow.
                Wg mnie, jest to ostro przesadzone, ale blisko pol miliarda (!) PLN rocznie
                brzmi juz calkiem realnie.
                Oczywiscie tylko spekuluje, jak jest naprawde, tego nikt w sumie nie wie.
                Ja to widze tak : w tej chwili mam zakaz, propagande itd. A dziwnym trafem ok
                4.000.000 Polakow palilo wiecej niz raz, i tendencja rosnie. Nie wiem jak
                tobie, ale mnie sie wydaje, ze COS JEST NIE TAK. Pocieszajace jest, ze opiaty
                wychodza "z mody". Czytalem na jakiejs stronie, ze liczba uzaleznionych od
                opiatow powoli, ale regularnie spada, choc wciaz jest jeszcze na dosc wysokim
                poziome (30-40 tys). Czy to prawda, nie wiem, ale nie mam powodow, zeby w to
                nie wierzyc. Wydaje mi sie, ze to dlatego, ze coraz wiecej o narkotykach sie
                mowi i coraz wiecej o nich wiadomo.

                Z tym codziennym piciem.. hehe, zazwyczaj pije tak jak miliony innych ludzi -
                raz kiedys. Po prostu raz na urlopie zdarzylo mi sie pic ostro co wieczor,
                podczas jakichs swiat w Grecji, ktore trwaja 7 dni. Nie zrozum mnie zle, to nie
                byl jakis "ciag" alkoholowy - podczas tych swiat, Grecy tradycyjnie pija co
                wieczor przez okragly tydzien :). Zreszta, oni wogole pija duzo, chyba nawet
                wiecej niz Polacy. Dodam, ze chodzi o wino. Po 5 dniach juz rzygalem na sama
                mysl o wypiciu chocby kieliszka. Prawde mowiac, alkoholu nie lubie i nigdy nie
                lubilem, oprocz dobrego piwa.
                ---
                [Astral] aka [RV]
                • heliov Re: korzyści i zagroż. legal. upra. konop i spoż 11.12.03, 20:00
                  Witam, ostatnio jestem trochę zabiegany ...i nie mam czasu
                  A zatem wynika z tych wyliczeń , ze można by nieźle zarobić na
                  konopiach! ...słyszałem , że już kiedys uprawiano konopie w Polsce ,ale nie
                  produkowano potem marichuany tylko zdaje się w innym celu, warto zatem
                  pomysleć o tym znowu:-)))

                  a jak się okazuję -są o wiele mniej szkodliwe!niz alkohol - przynajmniej tak
                  piesze Astral:- (chyba , ze mnie oszukujesz:-) ?]

                  w tej sytuacji naprawde nie rozumiem co stoi na przeszkodzie?


                  astral_25 napisał:

                  > Co do budzetu, juz na chlopski rozum mozna wyciagnac ciekawy wniosek.
                  > Przyjmijmy, ze w Polsce jest 1.000.000 (1/4 z tych osob, ktore palily wiecej
                  > niz raz) osob, ktore w roku choc raz kupuja marihuane. Koszt
                  jednego "zakupu"
                  > to ok. 30 PLN. Jest wiele osob, ktore kupuja wrecz co pare dni, sa takie,
                  ktore
                  >
                  > raz do roku.. usrednie to na miesiac. Wiec masz 1.000.000 osob, ktore 12
                  razy w
                  >
                  > roku, wydaja na ten cel 30 PLN. 12*30*1.000.000 = 360.000.000 PLN w ciagu
                  roku.
                  >
                  > Jest to minimalna kwota, jestem pewien, ze jest wieksza, ale przyjmijmy
                  > minimum. 360 mln ZL w ciagu roku ! I mowimy tylko o marihuanie. Zalozmy, ze
                  > haszyszu pali sie w Polsce niewiele, wiec tylko zaokragle ta liczbe na
                  > 400.000.000 PLN rocznie. To jest ogromna kwota ! I to wszystko, wpada w rece
                  > dilerow. Na kilku innych forach czytalem podobne wyliczenia, ale zakladaly
                  zbyt
                  >
                  > duza liczbe palaczy, i wieksze kwoty, wychodzily im sumy rzedu 4-5
                  miliardow.
                  > Wg mnie, jest to ostro przesadzone, ale blisko pol miliarda (!) PLN rocznie
                  > brzmi juz calkiem realnie.
                  > Oczywiscie tylko spekuluje, jak jest naprawde, tego nikt w sumie nie wie.
                  > Ja to widze tak : w tej chwili mam zakaz, propagande itd. A dziwnym trafem
                  ok
                  > 4.000.000 Polakow palilo wiecej niz raz, i tendencja rosnie.
                  • astral_25 Re: korzyści i zagroż. legal. upra. konop i spoż 11.12.03, 21:48
                    Hehe, nie "oszukuje" cie. Ale to jest TYLKO to, jak ja to widze. Milion innych
                    ludzi moze to widziec inaczej. Takze NIC "na slowo" ode mnie nie bierz, sam
                    przemysl ! :)

                    Zarobic da sie, i to calkiem sporo. W Holandii jest tak, ze panstwo zarabia na
                    podatkach od marihuany. Na samych dochodach netto, zarabiaja hodowcy, czy
                    raczej "rolnicy". Osoby (czy raczej firmy), ktore zajmuje sie hodowla konopii
                    na wieksza skale, dostaja na to specjalne zezwolenia. Ale tez i prywatne osoby
                    moga sie trudnic uprawa, tyle ze max 7 (czy 8) roslin. I jest to calkiem
                    dochodowe, sam znam tu pare osob, ktore wlasnie z tego zyja. Wyhodowane
                    kwiatostany sprzedaja coffee-shopom. Zarabiaja na tym 3.500-4.000 EUR
                    miesiecznie. Dziwnym trafem, od kiedy mozna tu kupic marihuane normalnie w
                    sklepie, nie stala sie zadna narkotykowa apokalipsa. Ilosc palaczy wcale sie
                    nie zwiekszyla, wrecz zaczela SPADAC, przynajmniej tak twierdza niektore dane
                    statystyczne. Zapewne dlatego, ze zniknal element "owocu zakazanego". Przestaje
                    to juz byc modne w oczach Holendrow. Tutaj trawka juz nie jest
                    symbolem "buntu". Za ich przykladem poszla Belgia. Mam szczera nadzieje, ze
                    inne kraje tez wkrotce to choc rozwaza. Polska, jak we wszystkim, bedzie
                    zapewne jedna z ostatnich. O uprawie w Polsce konopii nic mi nie wiadomo.
                    Pewnie chodzi o okres przedwojenny, ale nie interesowalem sie tym.

                    Sadze, ze szkodliwosci (dla zdrowia), tak naprawde, nie sposob porownac. Z
                    jednej prostej przyczyny, ze BARDZO duzo zalezy od czestosci i sposobu uzycia
                    jednego i drugiego. Jedno sie pije, drugie pali, co dodatkowo prawie
                    uniemozliwia porownanie. Co do szkodliwosci kazdy powie ci co innego.
                    Zwolennicy powiedza ci, ze to jest super, ze nieszkodliwe.. i sie zapewne myla.
                    Przeciwnicy powiedza ci, ze to gowno, ze to wpedza do psychiatryka, prowadzi do
                    twardych drugow.. i tez sie zapewne myla. Prawda zazwyczaj lezy po srodku.
                    Pewniak jest jeden - alkohol zabil juz miliony osob, marihuana jeszcze nikogo.
                    Ogranicze sie tylko do tego zdania, bo dalsze wywody bylyby "gdybaniem".
                    Co do chorob czy utraty zdrowia ogolnie, oczywiscie, ze jak ktos pali duzo i
                    czesto, to mu to zaszkodzi. Tak samo alkohol, tak samo kawa, tak samo mleko,
                    czy cokolwiek innego. Substancji szkodliwej czy nieszkodliwej na tej planecie
                    tak naprawde NIE MA. Wszystko zalezy od ilosci. Aha, tu ciekawostka : Sa
                    udokumentowane przypadki smierci od.. wody ! Glownie bylo to wypicie naraz
                    kilku litrow (takie zawody w piciu wody). Pamietam, ze w jednym z przypadkow
                    pekl facetowi zoladek (!), a w innym nastapilo tzw "rozcienczenie krwi"
                    (pozniej spiaczka i zgon). Nawet woda moze zabic. :) Niestety, nie pamietam juz
                    gdzie to czytalem, to byla jakas ksiazka o roznych ciekawostkach, ale tytulu
                    nie jestem ci w stanie podac.
                    Natomiast szkodliwosc SPOLECZNA alkoholu jest o wiele wieksza. Na stronie
                    Komendy Glownej Policji (www.kgp.gov.pl), sa coroczne statystyki
                    przestepstw. Dane, ktore tam sa, sa tak wymowne, ze juz sie bardziej nie da :
                    Samobojstwa w Polsce, rok 2002 :
                    W nawiasach jest liczba mezczyzn
                    - 815 (595) - trzeźwi
                    - 1069 (960) - pod wpływem alkoholu (!!!)
                    - 80 (51) - pod wpływem substancji psychotropowych (!)
                    - 41 (27) - pod wpływem innych środków
                    Ale ze samobojstwa nie sa najwiekszym problemem spolecznym, idzmy dalej.
                    Najwiekszym sa, wiadomo, morderstwa. Statystyki zabojstw, rok 2002.
                    Cytuje :
                    - "...Spośród 1155 dorosłych podejrzanych, stan trzeźwości zbadano w przypadku
                    789 osób, z których tylko 205 osób było trzeźwych, natomiast 571 (!!!) było pod
                    wpływem alkoholu, 5 (!) pod wpływem narkotyków, a 8 (!) pod wpływem innych
                    środków odurzających .
                    Spośród 51 nieletnich podejrzanych stan trzeźwości zbadano w przypadku 30 osób,
                    z których tylko 16 osób było trzeźwych, natomiast 11 było pod wpływem alkoholu,
                    3 pod wpływem narkotyków."
                    Szczerze watpie, zeby w ktorejkolwiek z tych liczb "pod wplywem narkotykow",
                    byla marihuana, a juz napewno nie TYLKO marihuana. Niestety wielu jest idiotow,
                    ktorzy laduja w siebie co popadnie, a pozniej na badaniu maja w organizmie pol
                    tablicy mendelejewa. No ale tego, niestety, nie napisano, wiec na 100% nie wiem.
                    No NIKT mi nie wmowi, ze jest cos szkodliwszego spolecznie od alkoholu,
                    wystarczy spojrzec na te liczby. Ale dziwnym trafem, jest w pelni legalny. Wiec
                    jesli pytasz, co bardziej szkodzi, to odpowiem, ze alkohol. Ale nie cytuj mnie,
                    to tylko moje zdanie. ;)

                    Jedno alkohol i marihuana maja wspolne - naduzywanie obu prowadzi do
                    uzaleznienia, jak i naduzywanie obu szkodzi zdrowiu, czy to fizycznemu, czy to
                    psychicznemu. Rozne jest to uzaleznienie, rozne sa tez te szkody zdrowotne. Ale
                    jesli miliony ludzi umieja pic z umiarem i nie popadaja w alkoholizm, to w czym
                    problem w paleniu z umiarem i nie popadaniu w narkomanie ?
                    Wszystko znow wraca do punktu wyjscia - czyli "naszej" (jako spoleczenstwa)
                    niezdarnosci w korzystaniu z uzywek, zwlaszcza tych, ktore slabo znamy.

                    Podrawiam. :)
                    ---
                    [Astral] aka [RV]
                    • heliov Re: korzyści i zagroż. legal. upra. konop i spoż 11.12.03, 22:00
                      Astral dzięki za list:-), akurat jestem przed komputerem , to napiszę jeszcze
                      parę słów...
                      Odnośnie zarabianie kasy na konopiach bardzo mi się spodobała ta myśl i
                      świetnie byłoby gdybysmy mogli te roslinki uprawiac - A te wyliczenia sa
                      naprawdę interesujące!
                      Robi tez na mnie wrażenie informacja o wypadkach po alkoholu, to tez jest
                      ciekawe!
                      Pozól , ze odniosę się jeszcze do jednej kwestii. Alkochol zabił miliony osób
                      a marichuana jeszcze nikogo! wybacz ale to robi wrażenie...!
                      Co to w ogule jest ? i piszesz , ze trudno zbadać co jest bardziej szkodliwe
                      alkohol czy marichuana?
                      wnioski nasuwają się oczywiste...
                      muszę spadać.
                      Pozdrawiam
                      Heliov


                      astral_25 napisał:

                      > Hehe, nie "oszukuje" cie. Ale to jest TYLKO to, jak ja to widze. Milion
                      innych
                      > ludzi moze to widziec inaczej. Takze NIC "na slowo" ode mnie nie bierz, sam
                      > przemysl ! :)
                      >
                      > Zarobic da sie, i to calkiem sporo. W Holandii jest tak, ze panstwo zarabia
                      na
                      > podatkach od marihuany. Na samych dochodach netto, zarabiaja hodowcy, czy
                      > raczej "rolnicy". Osoby (czy raczej firmy), ktore zajmuje sie hodowla
                      konopii
                      > na wieksza skale, dostaja na to specjalne zezwolenia. Ale tez i prywatne
                      osoby
                      > moga sie trudnic uprawa, tyle ze max 7 (czy 8) roslin. I jest to calkiem
                      > dochodowe, sam znam tu pare osob, ktore wlasnie z tego zyja. Wyhodowane
                      > kwiatostany sprzedaja coffee-shopom. Zarabiaja na tym 3.500-4.000 EUR
                      > miesiecznie. Dziwnym trafem, od kiedy mozna tu kupic marihuane normalnie w
                      > sklepie, nie stala sie zadna narkotykowa apokalipsa. Ilosc palaczy wcale sie
                      > nie zwiekszyla, wrecz zaczela SPADAC, przynajmniej tak twierdza niektore
                      dane
                      > statystyczne. Zapewne dlatego, ze zniknal element "owocu zakazanego".
                      Przestaje
                      >
                      > to juz byc modne w oczach Holendrow. Tutaj trawka juz nie jest
                      > symbolem "buntu". Za ich przykladem poszla Belgia. Mam szczera nadzieje, ze
                      > inne kraje tez wkrotce to choc rozwaza. Polska, jak we wszystkim, bedzie
                      > zapewne jedna z ostatnich. O uprawie w Polsce konopii nic mi nie wiadomo.
                      > Pewnie chodzi o okres przedwojenny, ale nie interesowalem sie tym.
                      >
                      > Sadze, ze szkodliwosci (dla zdrowia), tak naprawde, nie sposob porownac. Z
                      > jednej prostej przyczyny, ze BARDZO duzo zalezy od czestosci i sposobu
                      uzycia
                      > jednego i drugiego. Jedno sie pije, drugie pali, co dodatkowo prawie
                      > uniemozliwia porownanie. Co do szkodliwosci kazdy powie ci co innego.
                      > Zwolennicy powiedza ci, ze to jest super, ze nieszkodliwe.. i sie zapewne
                      myla.
                      >
                      > Przeciwnicy powiedza ci, ze to gowno, ze to wpedza do psychiatryka, prowadzi
                      do
                      >
                      > twardych drugow.. i tez sie zapewne myla. Prawda zazwyczaj lezy po srodku.
                      > Pewniak jest jeden - alkohol zabil juz miliony osob, marihuana jeszcze
                      nikogo.
                      > Ogranicze sie tylko do tego zdania, bo dalsze wywody bylyby "gdybaniem".
                      > Co do chorob czy utraty zdrowia ogolnie, oczywiscie, ze jak ktos pali duzo i
                      > czesto, to mu to zaszkodzi. Tak samo alkohol, tak samo kawa, tak samo mleko,
                      > czy cokolwiek innego. Substancji szkodliwej czy nieszkodliwej na tej
                      planecie
                      > tak naprawde NIE MA. Wszystko zalezy od ilosci. Aha, tu ciekawostka : Sa
                      > udokumentowane przypadki smierci od.. wody ! Glownie bylo to wypicie naraz
                      > kilku litrow (takie zawody w piciu wody). Pamietam, ze w jednym z przypadkow
                      > pekl facetowi zoladek (!), a w innym nastapilo tzw "rozcienczenie krwi"
                      > (pozniej spiaczka i zgon). Nawet woda moze zabic. :) Niestety, nie pamietam
                      juz
                      >
                      > gdzie to czytalem, to byla jakas ksiazka o roznych ciekawostkach, ale tytulu
                      > nie jestem ci w stanie podac.
                      > Natomiast szkodliwosc SPOLECZNA alkoholu jest o wiele wieksza. Na stronie
                      > Komendy Glownej Policji (www.kgp.gov.pl), sa coroczne
                      statystyki
                      > przestepstw. Dane, ktore tam sa, sa tak wymowne, ze juz sie bardziej nie da :
                      > Samobojstwa w Polsce, rok 2002 :
                      > W nawiasach jest liczba mezczyzn
                      > - 815 (595) - trzeźwi
                      > - 1069 (960) - pod wpływem alkoholu (!!!)
                      > - 80 (51) - pod wpływem substancji psychotropowych (!)
                      > - 41 (27) - pod wpływem innych środków
                      > Ale ze samobojstwa nie sa najwiekszym problemem spolecznym, idzmy dalej.
                      > Najwiekszym sa, wiadomo, morderstwa. Statystyki zabojstw, rok 2002.
                      > Cytuje :
                      > - "...Spośród 1155 dorosłych podejrzanych, stan trzeźwości zbadano w
                      przypadku
                      > 789 osób, z których tylko 205 osób było trzeźwych, natomiast 571 (!!!) było
                      pod
                      >
                      > wpływem alkoholu, 5 (!) pod wpływem narkotyków, a 8 (!) pod wpływem innych
                      > środków odurzających .
                      > Spośród 51 nieletnich podejrzanych stan trzeźwości zbadano w przypadku 30
                      osób,
                      >
                      > z których tylko 16 osób było trzeźwych, natomiast 11 było pod wpływem
                      alkoholu,
                      >
                      > 3 pod wpływem narkotyków."
                      > Szczerze watpie, zeby w ktorejkolwiek z tych liczb "pod wplywem narkotykow",
                      > byla marihuana, a juz napewno nie TYLKO marihuana. Niestety wielu jest
                      idiotow,
                      >
                      > ktorzy laduja w siebie co popadnie, a pozniej na badaniu maja w organizmie
                      pol
                      > tablicy mendelejewa. No ale tego, niestety, nie napisano, wiec na 100% nie
                      wiem
                      > .
                      > No NIKT mi nie wmowi, ze jest cos szkodliwszego spolecznie od alkoholu,
                      > wystarczy spojrzec na te liczby. Ale dziwnym trafem, jest w pelni legalny.
                      Wiec
                      >
                      > jesli pytasz, co bardziej szkodzi, to odpowiem, ze alkohol. Ale nie cytuj
                      mnie,
                      >
                      > to tylko moje zdanie. ;)
                      >
                      > Jedno alkohol i marihuana maja wspolne - naduzywanie obu prowadzi do
                      > uzaleznienia, jak i naduzywanie obu szkodzi zdrowiu, czy to fizycznemu, czy
                      to
                      > psychicznemu. Rozne jest to uzaleznienie, rozne sa tez te szkody zdrowotne.
                      Ale
                      >
                      > jesli miliony ludzi umieja pic z umiarem i nie popadaja w alkoholizm, to w
                      czym
                      >
                      > problem w paleniu z umiarem i nie popadaniu w narkomanie ?
                      > Wszystko znow wraca do punktu wyjscia - czyli "naszej" (jako spoleczenstwa)
                      > niezdarnosci w korzystaniu z uzywek, zwlaszcza tych, ktore slabo znamy.
                      >
                      > Podrawiam. :)
                      > ---
                      > [Astral] aka [RV]
    • astral_25 Re: legalizacji konopi 07.12.03, 17:48
      Na stronie studentow z olsztyna jest calkiem ciekawa praca magisterska, o
      marihuanie. Napisana przez niejakiego Grzegorza K.-Patyczaka, pod kierunkiem
      prof. dra hab. Marka Ziółkowskiego z uniwersytetu im. Mickiewicza.
      Cala tresc jest na
      www.student.twp.olsztyn.pl/~ladkowski/jumba/kontrola.htm
      M.in. zaciekawilo mnie jedno zdanie :
      "...liczba uzależnionych od opiatów ustabilizowała się: od kilku lat jest
      względnie stała i wynosi 30 - 40 tyś. osób w skali kraju."

      Poniewaz istnieje rozpowszechniona teoria, ze marihuana prowadzi do ciezkich
      narkotykow, a (poprawcie mnie, jesli sie myle) heroinisci i morfinisci sa w
      Polsce najliczniejsza grupa narkomanow, to co sie okazuje : Jesli wierzyc
      wszelkim statystykom i ankietom, z ktorych wynika, ze co piaty Polak
      przynajmniej raz palil marihuane, a polowa z nich palila wiecej niz raz, to...
      1/5 Polakow to ok 8.000.000 ludzi. polowa z nich, to ok 4 mln osob. Czyli na
      4.000.000 palacych marihuane w ogole, mamy ok 40.000 uzaleznionych od opiatow
      (heroina, morfina itd). Jesli te dane sa prawdziwe, to "teoria eskalacji"
      sprawdza sie w przypadku 1 osoby na 100 (sto). Zjawisko, ktore wystepuje w 1%,
      ma swoja nazwe. Ta nazwa to MARGINALNE. Nawet zakladajac, ze liczba wszystkich
      uzaleznionych we wszystkich osrodkach leczenia narkomani, wynosi 100.000, to
      skala tego zjawiska, w najgorszym przypadku, wynosi 4 na 100 osob, czyli 2,5%.
      To chyba na tyle, jesli chodzi o prawdziwosc teorii eskalacji.
      Ciekawe jednak, na ile dokladne sa te podane wyzej liczby. Ma ktos jakies
      konkretne dane ?

      Pozdrawiam.
      ---
      [Astral] aka [RV]
      • astral_25 Re: legalizacji konopi 07.12.03, 18:21
        Oczywiscie 4 ze 100 to 4%. Sorki. :)
      • Gość: maja Re: legalizacji konopi IP: 213.25.194.* 18.12.03, 15:17
        hmmm.... dziwne, że praca jakiegoś studencika jest dla Ciebie podstawą do
        wysnuwanych wniosków. Kto i w jaki sposób obliczył liczbę heroinistów ? Czy to
        osoby przebywające w ośrodkach ? Bardzo mnie ciekawi ten fakt.
        Astral - nie będę dyskutowac o legalizacji - bo nagadaliśmy się już gdzie
        indziej. Niemniej jednak, czytając te wszystkie posty chce mi sie płakać.
        Przypominam sobie swoje podejście do grasu i to co potem nastąpiło. Żal mi tych
        wszystkich ludzi. Tylko tyle napiszę.
        • astral_25 Re: legalizacji konopi 23.12.03, 14:48
          Maju, ciezko jest znalezc bardziej konkretne liczby. Tez dlatego tamten post
          zakonczylem pytaniem, czy ktos posiada pewniejsze dane. Jak to policzono - nie
          wiem. Zauwaz, ze i tak przyjalem ogromny margines bledu. Widzisz, moje
          podejscie do marihuany jest takie samo od lat i prawdopodobnie takie samo
          pozostanie, bez wzgledu na to, czy w przyszlosci bede palil, czy nie. Masa
          innych ludzi ma tez takie podejscie. W koncu tylko mala czesc palacych ma z
          tego powodu jakis problem. Jesli uwazasz, ze w tamtym poscie jest jakis blad,
          czy to logiczny, czy liczbowy, to wskaz gdzie.
          Moze po prostu nie zwracaj uwagi na ten watek, jesli cie on razi (czy smuci). W
          ten sposob i wilk bedzie syty i owca cala. :)
          Pozdrawiam.
          ---
          [Astral]
          • Gość: maja Re: legalizacji konopi IP: 213.25.194.* 23.12.03, 15:51
            Po prostu wiem, że nie ma możliwości sprawdzenia, ile osób jest uzaleznionych
            od tzw. twardych narkotyków. Tym bardziej, że liczba ta jest niesmowicie
            zmienna (dochodzą nowi no i przede wszystkim wiekszośc z nich umiera (mówię o
            długotrwałym nałogu, powyżej kilku lat)). Liczba ta wydaje mi się baaardzo
            zaniżona. Widzę moje środowisko, wiem, kto zarzuca, i zastanawiam się, na
            jakiej podtawie oszacowano tą liczbę ?
            Smuci mnie ten wątek i to bardzo, bo ja kiedyś myślałam podobnie jak większośc
            forumowiczów. I gdyby nie przypadek, to kto wie ??
    • Gość: zarith Re: legalizacji konopi IP: 62.233.181.* 16.12.03, 11:32
      palę już bóg da trzynasty rok, i to palę dużo... i co? mam dobrą pracę, grono
      przyjaciół, nie kradnę, nie strzelam po batach, jestem lubiany i lubię innych,
      nie mam generalnie żadnych problemów związanych z gandzią. Palę bo chcę a nie
      dlatego że muszę. Jestem za legalizacją. Z kilku powodów. Przede wszystkim,
      gandzai nie jest aż tak szkodliwa żeby zabijała, jak alko czy tytaxa
      (papierochy dla nieqmatych:)). Uważam za głupotę, że mogę sobie perforować
      wątrobę tanim wińskiem a nie moge zapalić bluncika. Poza tym, legalizacja
      oznacza kontrolę. Trudniej będzie sprzedawać gandzię dzieciom, ponieważ zajmą
      się tym odpowiednie, nazwijmy to, podmioty gospodarcze. Po kolejne, zmniejszy
      się cena gandzi. Mieszkałem w Holandii (i mam zamiar jeszcze tam pomieszkać:))
      i muszę wam powiedzieć, że tamten model rzeczywiście działa. Po kolejne
      jeszcze, nie zgadzam się na kontrolę mojej osoby i ograniczanie mojej wolności
      przez nikogo oprócz mnie (prawo moralne we mnie, niebo gwiaździste nade mną,
      I.Kant), a w szczególności przez te indywidua które w Polsce zyskały mylącą
      nazwę 'elity politycznej'. Po ostatnie, należy sobie wyraźnie powiedzieć, że mj
      to nie narkotyk a używka. Jeśli odróżni się prawnie mj i hasz od hery na
      przykład czy amfy, to ludzie nie będą przechodzić od trawy do strzykawy. Bo nie
      będzie tak, że diler jak nie ma gandzi to wciśnie herę żeby zarobić.
      • astral_25 Re: legalizacji konopi 16.12.03, 12:23
        Widzisz, legalizacja dla wielu jest niezrozumiala. Wiele osob wyobraza sobie
        jakas narkotykowa apokalipse. A Holendrzy to tez "tylko" ludzie, zyjacy "tylko"
        w spoleczenstwie. Posrod wielu normalnych ludzi, znajdziesz tam tez (tak samo
        jak i w Polsce) analfabetow, idiotow, alkoholikow, narkomanow itd itd. To tylko
        inny kraj, a nie inna planeta. Ta teoria "przechodzenia" od trawy do strzykawy
        juz dawno zostala obalona, bo logika jest w niej taka sama, jak w tym, ze "od
        piwa do alkoholizmu". Sprawdza sie tylko w bardzo malym procencie. Dziwnym
        trafem wiekszosc uwaza, ze aptekarka duzo rzadziej zapyta o wiek, niz diler. A
        ten nigdy nie pyta o wiek. W Holandii jest zakaz sprzedazy marihuany nieletnim.
        Jakos jeszcze, odkad mieszkam w Holandii, nie slyszalem o dilerze, ktory
        nielegalnie odsprzedawalby trawke nieletnim. Zreszta przy tych cenach, nie
        dziwie sie. Jesli sie to zdarza, to to musi byc jakies marginalne zjawisko.

        Technicznie rzecz biorac jest to oczywiscie narkotyk. Slowo "uzywka" to tylko
        nasz spoleczny wymysl na "zmiekczenie" pewnych narkotykow, na ktore, jako
        spoleczenstwo, dajemy pewne przyzwolenie moralne. W Polsce od zawsze uzywkami
        byly nikotyna i alkohol. A ze tak jest, nikt nie moze ci zabronic nazywania
        tego uzywka, bo TY, jako czlonek spoleczenstwa, dajesz SOBIE przyzwolenie
        moralne na palenie marihuany. Slowo "narkotyk" to najbardziej demonizowane
        slowo w historii ludzkosci. Sposrod, o ile sie nie myle, 300 rodzajow
        narkotykow, tylko czesc jest nielegalna. Jest jeszcze sporo narkotykow, ktorych
        nawet nie odkrylismy. Wiekszosc z nich, jest w pelni legalna, znajdziesz je na
        lakach, w lesie, w sklepie, jak i w aptece. Coz, polscy prawodawcy widza
        wieksze zastosowanie dla dekstrometorfanu (DXM) i dla efydryny, niz dla
        marihuany. Jak silnymi narkotykami sa te co wymienilem, chyba nie musze
        wyjasniac. Jesli ich nie znasz, spojrz na www.hyperreal.info , sa dokladnie
        opisane. Ale nikt nie dostanie 3 lata wiezienia za zazycie syropu na kaszel (z
        DXM), ani np. aviomarinu, ktory rowniez zawiera psychedeliki.
        Jakies 5% pijacych alkohol w Polsce to alkoholicy, ale dziwnym trafem nikt
        nie "naskakuje" na piwo, ze to gowno, ze prowadzi do choroby, do alkoholizmu
        itd itd.
        Co do prawa... hehe, dam ci przyklad. Czasem, gdy idziesz sobie polanka,
        spotkasz tu i owdzie rosnace sobie grzyby. Czasem spotkasz takie male grzybki,
        lysiczki lancetowate. Ladne sa ? Zrywasz jednego i.. jestes przestepca z art.48
        p.1 ustawy o przeciwdzialaniu narkomanii ! Jak wyzej, grozi ci do 3 lat
        wiezienia. Nikogo nie bedzie obchodzic, ze mogles nawet nie wiedziec co to za
        grzyb.
        Ech, wolny kraj ;)
        Pozdrawiam.
        ---
        [Astral] aka [RV]
        • Gość: zarith Re: legalizacji konopi IP: 62.233.181.* 22.12.03, 10:42
          o tym właśnie pisałe,. rescepta, man :P
    • Gość: Kinga dekryminalizacja a nie legalizacja konopi IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.12.03, 00:38
      O zadnej legalizacji nie ma mowy ani w Kanadzie ani nigdzie indziej. W
      Kanadzie chodzi dekryminalizacje, co absolutnie nie jest rowne z legalizacja.
      Tylko naiwni i uzaleznieni ludza sie ze marihuana im nie szkodzi , a niektorzy
      wrecz twierdza ze im pomaga(SM,epilepsja itp). To totalna bzdura i
      uzaleznienie. A spostoszenie jakie sieje w organizmach jest ogromne.
      • astral_25 Re: dekryminalizacja a nie legalizacja konopi 26.12.03, 03:12
        I oczywiscie TY, jako epileptyczka, potrafisz stwierdzic, ze to NIE pomaga ?
        "Tylko naiwni i uzaleznieni ludza sie ze marihuana im nie szkodzi" - tak, tu
        przyznaje ci pelna racje.
        Nikt rozsadny nie stwierdzi, ze marihuana jest nieszkodliwa.
        Ale "spustoszenie" ? Nie przesadzaj.
        Szkodliwosc nie moze byc rozsadnym powodem nielegalnosci czegos. Gdyby byla,
        nie mielibysmy w sklepach rozpuszczalnikow, a ze stacji zniknelaby benzyna,
        jakze bardziej przeciez szkodliwe substancje.
        ---
        [Astral]
      • Gość: xil Re: dekryminalizacja a nie legalizacja konopi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.03, 11:20
        Gość portalu: Kinga napisał(a):
        > a niektorzy wrecz twierdza ze im pomaga(SM,epilepsja itp). To totalna bzdura
        > i uzaleznienie
        ehh wszystko moge zrozumiec, ale nie pierd***** takich bzdur! skad Ty to
        wiesz? jestes madrzejsza od ludzi ktorzy odkryli to? jestes madrzejsza od
        chorych? dal mnie to juz jest poprostu zwykle kurestwo zabierac jedyna
        nadzieje na normalniejsze zycie chorym ludziom, za cos takiego powinno byc
        wiezienie a nie za posiadanie...
        ja jeszcze raz powtarzam, palcie czarownice na stosie za kiladziesia/kilkaset
        lat beda sie z Was tak samo smiali jak smieja sie teraz z tych kretynow co w
        czarownice wierzyli...
        pozdr
        • Gość: inż. Mamoń Zaśmianie się na śmierć! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.01.04, 16:16
          Jestem przeciwny legalizacji!!! Zakazać używania, zażywania, palenia,
          posiadania. Marihuana jest strasznym narkotykiem. Wczoraj mało brakowało a
          padłbym pierwszą na świecie i w naszej galaktyce śmiertelną ofiarą tej
          zakazanej używki. Przejdę do sedna: mało co nie umarłem ze śmiechu po zażuciu
          tego piekielstwa. Czy ktoś mogłby mi pomóc. Zabrnąłem już tak daleko,
          następnym razem mogę się śmiać jeszcze bardziej, a przestać zażywać już nie
          mogę bo jestem zdegenerowanym do szpiku kości narkomanem. Czuje że nie daje
          sobie rady na obu kierunkach studiów, które podjąłem. Ostanio dostałem z
          kolokwium tylko 4. Czym tłumaczyć moje mierne wyniki w nauce? Boję się
          pomyśleć, że zawinił mój nałóg.
          • Gość: xil Re: Zaśmianie się na śmierć! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.04, 01:08
            coz dla Ciebie jedynym ratunkiem jest 3 letni pobyt w wiezieniu gdzie
            zostaniesz zresocjalizowany i staniesz sie prawdziwym i porzadnym czlowiekiem!
            przeciez od tego sa wiezienia, zeby ze zlych ludzi robic dobrych! no i przy
            okazji oddzielic nas normalnych pijacych wspaniala wodke ludzi od tych
            ochydnych cpunow palacych ten smiercionosny narkotyk MARIHUANE ! przeciez
            posiadajaca taki anrkotyk osoba to najniebzpieczniejsza istota! gorsza od
            samobojcy terrorysty!


            dopra niech bedzie jestem cpunek ;)
            • astral_25 Re: Zaśmianie się na śmierć! 02.01.04, 22:51
              Dobre, dobre hehe.
              3 lata to tylko wtedy, jak ktos jest jakims bossem mafii i handluje np. kokaina
              na cala wschodnia europe. Jak ktos zostaje przylapany z drobna iloscia trawki,
              to dostaje grzywne, ok 100-200 PLN. Przeciez musi zaplacic za to, ze palac
              marijuane zanieczyscil powietrze, powiekszyl dziure ozonowa i przez niego
              zmniejsza sie zalesienie amazonskiego lasu tropikalnego ! :)
              ---
              [Astral]
              • heliov Re: Zaśmianie się na śmierć! 03.01.04, 19:59
                A ja jeszcze nigdy nie paliłem trawy ...poważnie !, a też bym się chetnie
                posmiał:-))) ale niestety w sklepie nie sprzedaja trawy to i nie wiem gdzie to
                zielsko dostać!, to nie były żarty!, poważnie nie wiem chcecie to wierzcie a
                jak nie to nie!
                - a zatem proszę zalegalizwoać trawę , chciałbym spróbować co to jest i jak
                działa i czy rzeczywiście mniej niebezpieczne od wódki to jest
                pozdrawiam Atrala i Innych
                heliov
                • astral_25 Re: Zaśmianie się na śmierć! 03.01.04, 22:28
                  Coz, zapraszam do Holandii hehe.

                  Rowniez pozdr.
                  ---
                  [Astral]
                • Gość: xil Re: Zaśmianie się na śmierć! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.04, 22:34
                  no to do Holandii polecam wycieczke ;) zwlaszcza do Amsterdamu naprawde
                  wspanialem i wciagajace miasto!

                  a tak btw. ani alko ani dragi nie sa zle, zle jest ich naduzywanie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka