Dodaj do ulubionych

i co dalej?

09.07.06, 22:45
zgłaszam sie do poradni, mowie "jestem uzalezniony" i jak to dalej wyglada?
prosze opiszcie......
u mnie w domu nikt nie moze wiedziec, ani dorosli ani dzieci.ile czasu w
tygodniu musze poswiecic na leczenie?jak to powinno wygladac?
dzieki za zainteresowanie, Beata
Obserwuj wątek
    • tranzyt80 Re: i co dalej? 10.07.06, 00:01
      Moze napisz dziecko czy chcesz do laryngologa,sexuologa,
      a moze do ksiedza czy prosto do baru...
      • milomilka Re: i co dalej? 10.07.06, 09:28
        chyba usilujesz w prymitywny sposob mi dokopac.Zapytalam raczej osob zyczliwych
        jak to wyglada.
        Chce zglosic sie do poradni leczenia uzaleznien ale chce wiedziec jak to bedzie
        wygladalo w praktyce.Czy odrazu zostane skierowana na terapie, czy sie
        czeka.Ile razy w tygodniu odbywaja sie mitingi.Czy bede tez leczona
        farmakologicznie.
        Jak to wygladalo u innych.Chyba dobrze , ze dojrzalam do tego by sie tam
        zglosic.A do baru wcale nie chodze.
        Mam rodzine i dzieci na swoim utrzymaniu i nie posiadam pomocy domowej wiec
        chyba moje pytanie nie jest pozbawione sensu?W tygodniu nie mam czasu na kino i
        zakupy wiec chce wiedziec ile musze wygospodarowac na wizyty w poradni.
        • tranzyt80 Re: i co dalej? 10.07.06, 09:56
          "Ile razy w tygodniu odbywaja sie mitingi"

          Alle dla kogo Basiuniu?
          Al......... ?
          • milomilka Re: i co dalej? 10.07.06, 10:01
            jestes żenujacy.Jak sie trafia na takie odpowiedzi to sie chce wiac z forum.
            Nie mozesz napisac nic normalniej?
            Chodzi o uzaleznienie od alkoholu .
            • tranzyt80 Re: i co dalej? 10.07.06, 10:26
              Zenujaca i smieszna w tej Twojej Tajemniczosci jestes
              tylko TY.
              Chcesz sie naprawde leczyc?!
              Z alkocholizmu?!
              POTAJEMNIE???!!!

              PS.Tobie sie nie dziwie,rozumie:)ale Drak:(
              • milomilka Re: i co dalej? 10.07.06, 10:33
                nie chce leczyc sie potajemnie.Potajemnie to ja piję.Nie uwazam abym byla
                zobowiazana o tym trabic .Nie ma sie czym chwalic.A tak naprawde zbyt wiele
                mogłabym stracic.
                I nie wiem jak mozesz napisac do mnie takie slowa-do osoby , ktora chce sie
                leczyc.To zwyczajnie podłe, bo dla mnie podjecie tej decyzji nie jest sprawa
                prosta..

                Wystarczy , ze o moich problemach wie mąż.Uwazasz ze powinnam powiedziec o tym
                dziecku , a ono kolegom na podworku?
                A moze mam powiedziec o tym rodzicom tylko po to by ich zmartwic?(bo nie widze
                innej przyczyny dla ktorej mialabym im powiedziec)
                Chce rozpoczac leczenie dopoki nikt inny na tym nie ucierpiał.Czy to zle?
                • tranzyt80 Re: i co dalej? 10.07.06, 10:46
                  A jakie slowa tak podle cie ubodly?
                  Jakos po Twoich pierwszych dwuch postach ciezko bylo bez szyfru
                  wywnioskowac co Ci dolega...czytaj sama!!!...
                  • milomilka Re: i co dalej? 10.07.06, 10:54
                    ton....Napisałam tu drugi raz w zyciu , nic o mnie nie wiesz a potraktowałes
                    jak szczeniare.Na mój post odpowiedziałeś arogancko a wystarczyło poprostu
                    zapytac o jaki typ uzaleznienia chodzi.Albo wcale nie pytac skoro nie chcesz
                    odpowiadac.
                    Chyba , ze Twoje traktowanie ludzi po szczeniacku sprawia ze czujesz sie
                    lepiej.Jesli tak - to ciesze sie , ze poprawilam Ci nastrój.
                    • tranzyt80 Re: i co dalej? 10.07.06, 11:13
                      jak jestes taka wrazliwa na dzwieki w eterze to moj "nastrojowy ton"
                      jest niczym do tego co moze uslyszysz od innych

                      PS.dziekuje za poprawiony nastroj!
                      • milomilka Re: i co dalej? 10.07.06, 11:40
                        ja tez dziekuje, bo duzo wniosłeś do tej dyskusji:)
                        • tranzyt80 Re: i co dalej? 10.07.06, 11:50
                          hal, hal...
        • drak02 Re: i co dalej? 10.07.06, 10:04
          Molomilka, nie przejmuj się niepoważnymi odpowiedziami.
          PO zgłoszeniu się to poradni odwykowej otrzymasz ankietę którą będziesz musiała
          wypełnić, ankieta pozwoli psychoterapeutom określić stopień zaawansowanie
          twojego uzależnienia. Dla włsnego dobra należy dolidnie podejsc do pytań.
          Zotsaniesz przydzielona do konkretnej osoby prowadzącej (psycholog) który
          bedzie opiekował się tobą w czasie indywidualnych spotkań.
          Poza tym dostaniesz skierowanie do lekarza internisty i psychitary- internista
          i psychiatra mieszczą się w tej samej poradni odwykowej .
          Jeżeli nie bedzie żdnych przeciwskazań ze strony internisty i psychiatry , w
          ciagu kilku dni bedziesz mogła rozpocząć psychoterapię. Psychoterapia obejmuje
          spotkania indywidualne z prowadzacym psychologiem, wykłady teoretyczne oraz
          spotkania w ramach terapii grupowej. Generalnie o ile dobrze pamietam to są 2
          spotkania w tygodniu po ok. 1,5 godziny. Przez pierwsze kilka miesęcy (ok 4)
          uczęśzczasz na tzw. grupę wstępną, poźniej przez następne 6 miesiećy na grupę
          zadaniową. Przed pierwszą wizyta w poradni czułem prawdziwy strach i wstyd.
          Później nie maiałem żadnego problemu i bardzo szybko zaadoptowałem sie do nowej
          sytuacji. W terapii uczestniczą różne osoby (zróżnicowany wiek i status
          społeczny) ale wszystkie maja dokładnie ten sam problem - uzależnienie.
          Nie musisz wszystkim wokół trąbic że się leczysz , aczkolwiek dobrze jest mieć
          wsparcie kogoś bliskiego. Poza ty prawdziwym wsparciem będą dla ciebie inne
          osoby uzaleznione które mają dokładnie takie same problemy.
          • drak02 Re: i co dalej? 10.07.06, 10:07
            Przepraszam za literówki- pisałem zbyt szybko.
            Chciałem jesczez dodać że w czasie terapii nie stosuje się zadnych srodków
            farmakologicznych (wykluczony jest również esperal i pochodne)
          • milomilka Re: i co dalej? 10.07.06, 10:09
            Bardzo dziekuje.
            Jesli chodzi o męża to napewno bedzie mnie wspierał ale on chyba bardziej sie
            tego wstydzi niz ja.Widzi co robie ale milczy , chyba woli myslec , ze "samo
            przejdzie".
            Innym członkom rodziny nic nie powiem.Ojcu mogłabym złamac serce a reszta
            wypina sie na mnie w innych sytuacjach to w tej tym bardziej.
            W sumie nie odczuwam narazie wstydu przed poradnią ale wolałabym nikogo
            znajomego tam nie spotkać:)
            I jeszcze jedno pytanie: czy to sie odbywa w ramach funduszu czy moze anonimowo?
            • milomilka Re: i co dalej? 10.07.06, 10:14
              zapytałam o farmakologie, bo u mnie problem jest tego typu, że ja bardzo zle
              sie czuje fizycznie.
              otoczenie w ogóle nie ma stycznosci z moim piciem (stad nie musze nic rodzinie
              mowic, bo oni nawet nie podejrzewaja).Na codzien zupenie normalnie funkcjonuje
              tylko czuje sie coraz gorzej.Myslałam , że moze organizm odtruwają. Wiem, ze
              gdy przestane pic stopniowo bede coraz lepiej sie czuła ale nie moge
              przestac ...zreszta pewnie sam wiesz jak jest:)
              • drak02 Re: i co dalej? 10.07.06, 11:21
                Nie musisz wokół wszystkim opowiadać o swoim uzależnieniu. Jednakże z czasem
                sama zobaczysz że bedziesz mogła rozmawiać o swoim alkoholiźmie bez takiego
                skrępowania. Wiem jak trudno jest przerwać picie, proponuję ci jednak odstawić
                alkohol i zwrócić się o pomoc do poradni w skrajnym przypadku skierują cię na
                odział detoksykacyjny.
                Zachęcam cię do tego abyś podjęła decyzję bardzo szybko, będąc na kacu gigancie
                łatwiej bedzie ci zwrócić się o pomoc innych.
                Prawdopodbieństwo tego ze spotkasz w poradni znajome osoby jest doyć małe, a
                nawet jeżeli byłaby tam jakas znajoma osoba to przychodzi do poradni z
                dokładnie takim samym problemem i obawami jak ty. Leczenie jest nieodpłatne i
                pokrywane z funduszu zdrowia , natomiast przebieg leczenie i wszystko to co
                dzieje się na spotkaniach jest poufne. Rozumie twoje obawy , miałem również
                podobne przemyślenia. Natomiast prawdziwy wstyd to jest wtedy kiedy człowiek
                leży pijany na ziemi, wtedy gdy patrza na niego dzieci, wtedy gdy zapity i
                spuchnięty bełkocze coś pod nosem. To jst wstyd alkoholika. natomiast zwrócenie
                się o pomoc i leczenie budując swoją trzeźwosć nie jest wstydem , jest
                początkiem nowej jakosci życia. Nie piję 2 lata i czuję się z tym dobrze. Moje
                dzieci są ze mnie bardzo dumne. POzdrawiam:)
                • milomilka Re: i co dalej? 10.07.06, 11:46
                  decyzje o leczeniu podjelam i napewno jej nie zmienie.Chcialam tylko wiedziec
                  jak to wygląda w praktyce.
                  Mysle , ze potem bede latwo o tym mowic ale teraz nie chce nikogo krzywdzic
                  obarczajac wiedza o moim problemie.
                  Czy jest gdzies jakis watek , ktory poleca konkretne osrodki i terapeutow?Czy
                  istnieja np grupy tylko dla kobiet?Chyba chcialabym miec kontakt z kobietami w
                  mojej sytuacji .
                  • 7zahir Re: i co dalej? 10.07.06, 19:48
                    Poza terapią możesz chodzić
                    na kobiece mityngi AA.
                • addicted1 Zastanow sie 10.07.06, 12:55
                  ja chcę Cię uczulić na sprawe infoprmowania otoczenia o swoim leczeniu.
                  Ja tak zrobiłem- trochę z przekory, trochę dla szpanu, trochę dlatego, że
                  terapeuta mnie do tego zachęcił, a dziś mam mieszane uczucia.
                  Co prawda nikt mnie bezposrednio nie wysmial, nawet zrozumienie jest o wiele
                  wieksze niz myslalem.
                  Ale niektorzy ludzie rozumuja tak, ze jesli ktos trafil do osrodka to znaczy ze
                  bardzo z nim zle. Odczuwam cos w rodzaju zadziwienia pomieszanego z litoscia.
                  Informujac o pobycie na terapii sam siebie awansowalem do extraklasy, ligi
                  największych alkoholikow w okolicy, a to dlatego, ze w moim szerokim otoczeniu
                  wiele osob pije duzo, ale przez dlugie lata jeden byl na odwyku, zreszta zaraz
                  zapil i dlatego "wyciekla" informacja.
                  Niestety tak jest, taka hipokryzja- jak ktos ostro pije ale sie nie "przyznaje",
                  to otoczenie nie widzi problemu, a jak sie przestaje pic i mowi o leczeniu to
                  staje sie upadłym alkoholikiem.

                  • janulodz Re: Zastanow sie 10.07.06, 14:14
                    No i tu się po raz pierwszy z Tobą zgadzam Addi. W naszym narodnym grajdole pijaństwo nie jest wstydem. Leczenie pijaństwa jak najbardziej. Leczący się alkoholik, albo nie daj boże niepijący to wstyd i hańba i on na pewno donosi, albo fałszywy jakiś jest, albo zadżumiony. Zaprosiłbym Cię Sąsiedzie na imprezę , ale Ty przecież nie pijesz to i jakoś tak głupio.(autentyczne). Zrobilibyśmy Ci ten płot, ale Ty się z nami po robocie nie napijesz , tylko chcesz zapłacic, a my od sąsiada nie bierzemy. ( autentyczne).Pijak jest traktowany z przymrużeniem oka. Leczący się alkoholik to ciężko, beznadziejnie i nieuleczalnie chory człowiek. Taka jest niestety mentalność większości.
                    No i jak tu trwać w abstynencji:)))
                    Milomilka!
                    Radzę zachować wstrzemięźliwość. W mówieniu też. Jak najszybciej do lekarza.Adresy placóewk d/s uzależnien:
                    www.parpa.pl/?subL=11
                    • tenjaras Re: Zastanow sie 11.07.06, 00:21
                      a to ciekawe co tu piszecie...
                      mnie nikt nie odtracił, dlatego że nie piję... chyba, że osoby, które same
                      cierpią spowodu nadmiernego pijaństwa, takim trudno zrozumieć trzeźwość, ale
                      przecież wiem po co...

                      natomiast zdecydowana większość ludzi mnie chwali, gratuluje, podziwia, więc
                      zamknąłem paszcze, bo robiło się jakieś gwieżdżenie...

                      drako co ty tutaj opisałeś?? jesteś jasnowidz?? po takim tekście bym wyszedł z
                      naszej tutejszej odwykaczki, bo nic takiego tam nie robią...

                      przyszedłem tam w fatalnym stanie, jakiś kwit z imieniem i nazwiskiem wypełniła
                      za mnie pielęgniarka z rejestracji, potem rozmawiałem z terapką, mówiła coś o
                      abstynencji, ale wtedy myślałem, że jest stuknięta, potem z psychiatrą, młodą i
                      śmiesznie się rumieniącą, był piątek i powiedzieli mi, że jak przyjdę w
                      poniedziałek to się mną zajmą, przyszedłem, bo wtedy myślałem, że ratuję swoją
                      pracę, a nie życie, szybko do mnie dotarło o co tam chodzi - na szczęście
                      byłem na terapii, która trwała 30 roboczych dni i chociaz byłem wtedy na
                      doxepinie to sztrasznie ją przeżywałem, mówienie prawdy bolało i gdyby nie
                      determinacja z utratą pracy, zarobku i świadomością, że jak mnie tu zwolnią to
                      już będzie ze mną całkowity koniec, to bym nie wytrwał, pomogło mi też
                      chodzenie na spotkania AA, odczuwałem wielką ulgę, że nie tylko ja "tak mam"
                      ten okres był tak trudny, że do dziś mam fatalne wspomnienia, nie zyczę sobie
                      przechodzić to jeszcze raz i zrobię wszystko, by nie wrócić do pijaństwa

                      milomilka - Tobie mogę tylko pogratulować odwagi i rozsądku, życzę wytrwałości
                    • e4ska Re: Zastanow sie 11.07.06, 00:42
                      A ja usłyszałam kiedyś taką uwagę: nie pijesz... a wiesz, dużo straciłaś... no i
                      zaraz się pokłóciliśmy... ale to pijak był:)))
    • drak02 Re: i co dalej? 10.07.06, 18:35
      Adresy poradni znajdziesz korzystając z linków. Z tego co wiem nie ma
      oddzielnych terapii dla kobiet, kobiety uczęszczają razem z męzczyznami.
      W czasie mojej terapi było kilka kobiet , nikt nie różnicował uczestników ze
      wzgledu na płeć. Panuje pełna demokrcja.
      www.psychologia.edu.pl/index.php?dz=strony&op=spis&id=167
      alkoholizm.akcjasos.pl/115.php

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka