Dodaj do ulubionych

Mój start...

22.07.06, 10:58
Od prawie dwóch lat piłem codziennie, czasem zdarzył się dzień przerwy, czasem
dwa. Więcej niż trzy chyba nie... Na początku wino - jedno, drugie, trzecie -
na spokojniejszy sen, na lepszy nastrój. Potem wino już nie wystarczało,
zaczęła się wódka. Dużo wódki. Kiedyś sądziłem, że takie ilości pije się tylko
na filmach... Z czasem jednak przestawała poprawiać nastrój, zaczęła wpędzać
nastroje depresyjne. Wstydziłem się już wychodzić z domu. Na uczelni nie
miałem już wiele zajęć, więc nie było motywacji do popracowania nad sińcami
pod oczyma i ziemistą cerą. Wczoraj nad ranem wypiłem niewiele, ale nawet to
było dla mnie kroplą przepełniającą czarę. Powiedziałem sobie, że albo skończę
z TYM, albo ze sobą...Położyłem się spać i okazało się chyba, że opamietanie
przyszło za późno - dostałem dreszczy, zimnych potów a kiedy zbliżał się sen
pojawiały mi się przed oczami dziwne wizje (nikt nie chciałby ich widzieć).
Postanowiłem poczekać ze snem do wieczora. Niestety wieczorem było to samo...
Nie spałem więc w ogóle od wczoraj. Boję się o to, co będzie dzisiaj. Nie piję
już ponad 24 godziny i na razie nie czuję, że muszę. Chyba za bardzo
przestraszyłem się tego, co działo się w nocy. Życzcie mi powodzenia, może się
jeszcze odezwę, a może...
Obserwuj wątek
    • rauchen Re: Mój start... 22.07.06, 11:38
      stan odstawienia...to co widziales przed oczami wielu widzialo, moze niektorzy
      nawet gorsze rzeczy...w ostatnim widzeniu odchodzilam w ciemnosc, tak jakbym
      odchodzila juz z tego swiata tylko zaczelam sie bac, czy tam dokad ide jest
      jeszcze cos...czy jest tam jakis bog czy ktokolwiek...zawrocilam i zostalam...i
      nie pije...i dobrze mi tu i na razie nie potrzebuje wiedziec co jest po drugiej
      stronie.
      Zostan tu na forum, znajdz miejsce gdzie sa tacy, ktorzy ci pomoga odnalezc
      droge zeby nie pic, AA, terapia.
      Po prostu zostan TU, warto!!!
    • wojtech451 Re: Mój start... 22.07.06, 12:13
      Jeżeli to start do trzeźwości to faktycznie niezły...
      Co dalej? Cóż standart:
      - odtrucie
      - leczenie
      - utrzymanie trzeźwości.
      Proste prawda?
      I tylko jeden malutki waruneczek - trzeba chcieć!
      Sam strach (zapewne chwilowy) nie wystarczy....
    • 7zahir Re: Mój start... 22.07.06, 14:18
      Podobnie jak Ty zaczynałam próby trzeźwienia
      od szukania pomocy w internecie.
      Mój błąd polegał na tym, że myslałam,
      ze sama sobie poradze i zwlekałam z terapią.
      Straciłam przez to kolejny rok.
      Badź mądrzejszy ode mnie.Zrobiłeś ten pierwszy krok,
      postaw natychmiast drugi!

      Poczytaj też tu:
      www.alkoholizm.akcjasos.pl/12.php
    • e4ska Re: Mój start... 22.07.06, 23:29
      Daleko zaszedłeś... ale wielu z nas też było daleko, a przecież wróciliśmy.
      Po takim wyniszczeniu spodziewałeś się... czego, że samo przejdzie jakby nigdy
      nic? Nie, to wszystko trzeba wytrzymać, sam na sam... sam musisz wytrzeźwieć,
      zanim cokolwiek zrobisz. Ale to uczucie, że się umiera, jest typowe, gorzej z
      wizjami. Sny koszmarne czy halucynacje? Jak to drugie, to źle - ale
      najważniejsze, żebyś wiedział, że "to" nie jest realne.

      Pragnienie końca... zaawansowany alkoholik ma dość. Widzisz, moze dzięki temu
      rzucisz to picie, powiesz: nigdy, i słowa sobie danego dotrzymasz? To przecież
      dla Ciebie wielka szansa, że zaczynasz rozumieć, że dosyć masz, że możesz zacząć
      wszystko inaczej, lepiej, za parę dni, jak najgorsze przejdzie?

      Jesteś tam, Meatku? Zobacz, jak się ratować, w innych wątkach, bardzo
      rozbudowany jest wątek Blue, tutaj zaraz obok na tym forum, sprawdź,
      skorzystaj... i jeśli jesteś w Polsce, w tych upałach, pamiętaj, żeby dużo pić
      wody, żeby się nie odwodnić, kompresy, przecieraj twarz zimną wodą, a jakby źle
      było, dzwoń po pomoc medyczną... Nie pij. No, co z Tobą, pisałeś rano, a teraz?

      Trzeźwienie jest straszne, Meatku, trwa długo, ale da się wytrzymać... kiedyś
      musiało nadejść, nadeszło, przetrwasz... Dbaj o siebie, leż, myśl o dobrych
      rzeczach, nie o złych... Zdrowiej... powoli, a skutecznie... post zdrufki...
      • meat_hook82 Re: Mój start... 23.07.06, 00:10
        Nie wypiłem. W ciągu dnia zdarzyło mi się nawet kilka razy poczuć jakieś
        przebłyski dobrej myśli pośród otępienia i marazmu. Wyszedłem na słońce,
        czytałem. Kiedyś uwielbiałem książki, ale przez ostatnie miesiące bardziej
        zajmowała mnie lektura etykietek... Po południu drzemka - spokojna, ale krótka.
        Dwie godziny temu próbowałem zasnąć znowu. Powtórzyło się to, co zeszłej nocy,
        chociaż w łagodniejszej formie.

        e4ska napisała:
        Sny koszmarne czy halucynacje? Jak to drugie, to źle - ale
        > najważniejsze, żebyś wiedział, że "to" nie jest realne.

        Sam nie wiem jak to nazwać... Po około minucie od przyłożenia głowy do poduszki
        i zamknięcia oczu pojawiają się obrazy, dźwięki wymieszane ze sobą w tak
        absurdalny, surrealistyczny i niezrozumiały sposób, że budzą moje przerażenie.
        Rezegnuję z próby zaśnięcia chociaż jestem bardzo zmęczony a powieki ciążą jak
        ołów, wstaję i zajmuję się czymś przez kilka minut, a potem znowu próbuję...
        Teraz wziąłem melissę i polopirynę. Za chwilę spróbuję znowu zasnąć.
        Ale każda nieudana próba kieruje moje myśli w stronę 40-procentowego wyrzutu
        sumienia ukrytego w szafce.
        Nie wiem, jak będzie...
        • e4ska Re: Mój start... 23.07.06, 01:15
          Cho....ra, no tu bym zaczęła kląć jak pijany woźnica, to Ty z wyrzutem sumienia
          sypiasz? W szafie to się trzyma kochanka, no, może kochankę, ale nie gorzałę...
          Ładnie trzeźwiejesz, nie ma co... wiem, wiem, ja też bałam sie nad życie, że mi
          może zabraknąć. To jest jeden z obyczajów pijackich. Niech sie wali, niech sie
          pali, byle bym wiedział, że mam, tutaj, obok... Zapasy.

          Ja to tak już swego czasu zglupiałam, ze kiedy wyjeżdżałam, to bez flaszki z
          domu nie wyszłam. Potem, u krewnych, musiałam nieraz szybciutko zapas schowac w
          dobre miejsce, zeby mi jaka ciotka albo dziecię nieletnie flaszki nie
          wyciągli... no to szybko myśl: gdzie by tu schowac, zeby i pod ręka, i zeby nie
          znaleźli, np. latem do ciotczynej kieszeni w futrze karakułowym, w sandałki
          zimą, albo w łazience w ręczniki papierowe w zapasach... bylam spocona ze
          strachu podczas nocnych wycieczek w sobie znane miejsca... pijak to inteligentne
          stworzenie, niby to trzeźwieje, ale nie do konca, zawsze ta furteczka musi być:(

          Ale dobrze, Meatku, że na razie jeszcze bez... mimo szafy,... ja tez
          wytrzeźwiałam w domu pełnym zapasow oficjalnych i nieoficjalnych, jak sie
          zaweźmiesz, dasz radę nawet w gorzelni. A na sen dobry to ja, wracając do
          trzeźwosci, miałam swoje mantry: a teraz pomysle o czyms dobrym, teraz o dobrym,
          potem, jak już wyjdę, bede myślała o złym... i przypominałam sobie same wesołe
          rzeczy, jakieś miłe zdarzenia, plywanie w morzu, zbieranie grzybow, psoty
          dziecięce, nawet dowcipy... i mi to pomagało. Nie bałam się po prostu, a przy
          okazji przemyślałam swoje życie, bo nigdy na to nie było czasu.

          Piszę w pospiechu, wybacz literówki... leż sobie w ciszy, nie spiesz sie ze
          snem, spokojnie, mysl o dobrym, pamietaj, że my tutaj, ze ja np. że też tak
          bardzo byłam sama, i byłam przerazona w ciemnościach... a udało mi się, powoli,
          powoli, i dziś zaczynam miesiąc siedemnasty... rozumiesz? nie dzień, ale
          miesiąc... i byłam w tym czasie szczęśliwa, dużo zrobiłam dobrego dla siebie i
          dla innych ludzi, czuję sie silna, zdrowa, potrzebna, tak i z Tobą będzie... Do
          jutra, śpij spokojnie, wszystko złe przeminie, zobaczysz:)
        • 7zahir Re: Mój start... 23.07.06, 10:58
          To typowe objawy zespołu odstawienia.
          Zgłos się na detoks - rozcienczenie
          we krwi adehydu - trucizny powstałej
          po przemianie alkoholu.
          Przepłuczesz szare komórki i przestana sie
          kotłować zdezorientowane brakiem uzywki.
          Po detoksie poczujesz się tak dobrze,
          że możesz zapomniec o konieczności nastepnego
          krou terapii, więc napisz sobie dużymi literami
          że musisz to zrobić!!!
          • 7zahir Re: Ps. Mój start... 23.07.06, 11:42
            Poczytaj na tej ciekawej stronie:
            www.tenjaras.webpark.pl/
        • tenjaras Re: Mój start... 23.07.06, 18:34
          życzę wytrwałości :-)

          e4ska Ci napisała, że można, ja napiszę z czego

          podobne objawy o których piszesz miałem gdy nie byłem jeszcze pełnoletni, piłem
          do 33 roku życia, dwa razy dłużej, już nie wiedziałem co było zmorą senna, co
          rzeczywistością, co majakami pijackimi, piłem codziennie starając się za
          wszelką cenę się nie upić, gdy dzionki cieniowałem piwem prawie się udawało,
          nie potrafiłem żyć, ani wyobrazić sobie życia bez alkoholu, ale gdy brałem do
          ręki wódkę, wiedziałem co będzie dalej, a jednak brałem... nie potrafiąc tego
          zrozumieć

          jeszcze na godzine przed momentem, w którym stało się to mało wytłumaczalne
          coś, byłem pewny, że nie jest ze mną jeszcze tak źle, myślałem, że mam plan...

          dopiero jakiś czas później, gdy już nie piłem, zacząłem szukać odpowiedzi co
          się wydarzyło, okazało się, że standartowe rzeczy, AA nazywa to przebudzeniem,
          przywróceniem rozsądku, to jednorazowy akt, ale potrzebne jest wsparcie i
          poddanie się czemuś, co lepiej wie co wtedy robić, dla mnie była to terapia, a
          potem równorzędnie AA, dużo czasu spędzam też w necie wśród alkoholików, dziś
          już bardziej dając siłę, niż biorąc, ale ona wynika z dawania, życie alkoholika
          to paradoks - tu gdzie się poddaje, tu wygrywa

          www.aa.org.pl/fundacja/sklep/index.php?p=productMore&iProduct=1
    • e4ska Re: Mój start... 24.07.06, 01:05
      No i... nic nie piszesz. Dlaczego?
      • meat_hook82 Re: Mój start... 24.07.06, 04:09
        A więc kolejny poranek od chwili startu. Noc była chyba trochę lepsza od
        wczorajszej. Co prawda sen nie był zbyt spokojny i budziłem się często, ale
        najważniejsze, że nie było przed oczami Salvadora Dalego przy zasypianiu.

        Wczoraj często zaglądałem do TEJ szafki. Szczególnie w ciężkich chwilach. Brałem
        do ręki symbol mojego skundlenia i powtarzałem: "Pewnego dnia będziesz mógł
        pomyśleć o tym jak o trofeum, jak o wieńcu laurowym. Chcesz?" Trochę pomagało.
        Większym wyzwaniem były dwa piwa, które mi ktoś przyniósł. Przy 34 stopniach w
        cieniu mam tylko dwa pragnienia: 1. zimne piwo, 2. dorwać cwaniaka z telewizji,
        który zapowiadał deszczowe lato. Na szczęście flaszki spoczęły w lodówce między
        margaryną a pomidorami zamiast w moim żołądku. Zamiast w mojej głowie.

        Spróbuję chyba jeszcze zasnąć na godzinkę...
        • 7zahir Re: Mój start... 24.07.06, 09:34
          Pierwsza zasada "WYWALIC alkohol",
          a nie trenować silnej woli,
          bo my jestesmy jej pozbawieni w odniesieniu do alkoholu.
          Szansą na zwyciestwo jest zaprzestanie walki
          i uznanie swojej bezsilności wobec alkoholu.
          • e4ska Re: Mój start... 24.07.06, 10:45
            Najlepiej też, migiem i biegusiem, spalić browary, gorzelnie, plantacje chmielu
            zaorać, winnice powyrywać, sklepy z gorzałą zaminować, założyć sobie kaganiec na
            pysk,"bo my jestesmy jej (silnej woli) pozbawieni w odniesieniu do alkoholu".

            Właśnie, Meatku, silną wolę masz tylko do tego momentu, dopóki nie wypijesz ani
            kropli. Alkohol ma to do siebie, że po spożyciu tracisz panowanie nad sobą -
            takie jest działanie tej trucizny. W wątku na samej górze, przyklejonym, jest
            mowa o niezdolnosci do picia kontrolowanego. Probowałam sama rzucic picie
            wczesniej, wciąż zadawałam sobie pytanie: dlaczego leżę i zdycham, przecież
            miałam sie nie upić, tym razem nie. Na drugi raz wypiję tylko trochę, normalnie.
            Kiedy zrozumiałam, że nie ma dla mnie "normalnie", skończyłam.

            Powinieneś przemyślec sobie taką rzecz: masz wizje, halucynacje, to już blisko
            delirki. Teraz jeszcze Twój mózg rozróżnia w miarę, co jest prawdą, a co złudą.
            Jeśli się napijesz wódki albo chłodnego piwa, następnym razem możesz już nie
            rozróżnić. Nawet jak Cię uratują, zmiany w mózgu mogą być nieodwracalne - Ty nie
            wiesz, jakie są Twoje fizyczne możliwości i odporność organizmu. Chcesz
            warzywnej wegetacji? Nie chcesz, to się opamiętaj - najpierw życie, a potem
            dopiero Twój sposób na życie.
            Trzymaj się z daleka od szafy:)))
            • e4ska Re: Mój start... 27.07.06, 00:13
              Na wozie czy pod wozem? z tarczą czy na tarczy? w szafie czy na stole? co
              słychać i jak słychać? zapościsz jeszcze czy już nie zapościsz??? No?
              • tenjaras Re: Mój start... 27.07.06, 07:18
                to nigdy nie jest kwestią woli, siła czy słabość nie ma tu nic do rzeczy, sam o
                sobie mówię, że mam wolę potężną, jak skała, tylko że leży na dużej kupie...
                mokrej gliny i trudno mi samemu utrzymać ją w równowadze, potrzebuję do tego
                ludzi, wcześniej siadałem na niej radosny i brylowałem jak kowboj na rodeo
                myśląc, że na tym polega życie

                dziś wiem, że to kwestia wyboru, a alkoholizm spowodował, że dopóki nie
                popracuję nad sobą i nie nabiorę odpowiedniego dystansu do alkoholu, to lepiej
                nie mieć go pod ręką, bo to przecież proste jest - po co mi piwo w lodówce,
                wódka w szafce? do ozdoby? chwały? dla gości? bo wypada? bo zawsze były?

                albo wprowadza się zmiany, albo nie... trzecia droga to ch... nie wybór
                • meat_hook82 Re: Mój start... 27.07.06, 08:36
                  Od dwóch dni zasypiam jak niemowlę. Budzę się w nastroju pół-boga. Nie czułem
                  się tak od kilku lat. Czas zacząć żyć. Straciłem z życiorysu 2 lata. Wierzę, że
                  wiele mogę jeszcze odzyskać, wiele rzeczy naprawić. Niestety, tej najważniejszej
                  już nie... Życie nie będzie więc łatwe, ale teraz przynajmniej będzie MOŻLIWE.

                  Wierzcie, lub nie, ale wczoraj podczas meczu Legii ani razu nie pomyślałem o
                  piwie. Dawniej chyba nawet nie opłacałoby mi się włączać telewizora bez
                  przygotowanych "nabojów":)
                  Zapasy z lodówki - oddane.
                  Zapasy z szafki - cóż...na razie wolałbym mieć je pod ręką...

                  • e4ska Re: Mój start... 27.07.06, 09:24
                    Wiesz, Meatku, jak dobrze z rana, zamiast tego osławionego piwa czy, w moim
                    przypadku, wódki z tonikiem, wzmocnić się takim postępowym postem... Dzięki:)))

                    A na młodziutkiej i rozchwianej jeszcze trzeźwości najlepiej zabawić się w
                    kartografa przeszłości, batalistycznie zaś podejść do przyszłości; u mnie to
                    biegło tym tropem: jak już się dołujemy obrachunkami nad tym, co stracone, to i
                    swoje wady wytropić, które da sie wyrwac, a z którymi trzeba się pogodzić - co
                    jest w nas czarne, co jest białe... później mało na to czasu będzie, teraz
                    jesteś jak czysta tablica... nowonarodzony, wszystko od nowa możesz zaczynać,
                    złapać swoją szansę... a szafa - cóż - wielu pijaków byłych ma swoje pamiątki.
                    Jeżeli naprawdę chcesz być wolny i zdrowy, nie sięgniesz, a jesli sam tylko sie
                    oszukujesz, to nawet jak tę pamiątke wyrzucisz, to szybko postarasz się o nową.
                    A z piwami dobrze zrobiłeś:)))
                    zdrufki.
                  • 7zahir Re: Mój start - PO CO ??? 27.07.06, 18:31
                    Przeczytaj wypwoiedź Letka.
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=45771112&a=45934000

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka