Dodaj do ulubionych

harcerzykowatość AA

25.08.06, 20:09
No właśnie... czy nie wydaje się Wam, że AA jest takie skautowsko-masońsko-
harcerzykowate? Te rytuały, te kroki... Dlaczego akurat 12 kroków, a nie 8, 5
albo 27? Ktoś musiał trochę pogłówkować, żeby wyszła akurat taka ładna
liczba...
No i te odznaki, medaliki (bardziej typowe dla amerykańskiego AA, co prawda).
Trzymanie się za ręce, wczytywanie w "słowo objawione" rytualnej księgi...
Przyznaję, bardzo chciałam w to uwierzyć, zangażować się, ale jakoś mnie
to... śmieszy. Acha, nie piję od roku. Wasze refleksje?
Obserwuj wątek
    • addicted1 Re: harcerzykowatość AA 25.08.06, 20:37
      Roznica jest taka, ze do masonerii kazdy chce nalezec, a niewielu moze,
      a do AA nikt nie chce ale wielu musi:)


      a dlaczego 12?
      bo tylu bylo apostołów:)

      • sarkoid --no-no--no 25.08.06, 21:11
        nie wiem, czy pisałaś/eś aby się pożalić albo sprowokować do dyskusji-nie wiem,
        również czy uczeszczałaś/eś na terapię, albo chodzisz na "mitingi"
        w każdym razie moje wrażenia są takie, że:
        jeśli nabyłaś/eś wiedzę na temat tej choroby to teraz błyszczysz! myślisz, że
        masz już odpowiednią wizję świata! a może przemawia przez Ciebie głód? wszystko
        Ci drażni a zwłaszcza tradycje i kroki wspólnoty AA
        przecież nikt Ci nie każe a tym bardziej zmusza do ich praktykowania tudzież
        uczestnictwa. Pamiętaj jednak to, że jest to choroba-nawet sklasyfikowana
        (jakbyś zapomniała/ł) i jak dotąd nie ma leku. Jeśli Ciebie taka sytuacja
        przerasta to odpuść sobie płytką prowokację. AA ma to do siebie, że jest
        najlepszym jak do tej pory źródłem trzeźwienia!

        a może śmieszą Cie inne choroby? czy wymyślisz kolejną głupią wypowiedź i
        poruszysz sens wspierania narkomanów, hazardzistów, seksoholików, pracoholików,
        uzależnionych od internetu itp
        a moze napiszesz jaki sens ma leczenie chorych na aids? przeciez tez nie mają
        leku!
        głód męczy???
        • myszabrum Re: --no-no--no 25.08.06, 21:21
          Pewnie, że nikt mnie nie zmusza. To tak, jak z krytykowaniem programu w
          telewizji - oczywiście, jak mi się nie podoba, to nie muszę ogladać. Niemniej,
          jest to FORUM, jak sama nazwa wskazuje, miejsce do dyskusji.
          To, czy czuję głód, czy nie, nie ma tu nic do rzeczy. Czuję, i różne rzeczy
          mnie drażnią, i co z tego? To przecież nie znaczy, że zatraciłam zdolność do
          samodzielnego myślenia.
          Pozdrawiam.
          • myszabrum Re: --no-no--no 25.08.06, 21:27
            A fakt, że nie ma lekarstwa właśnie bardzo mnie smuci, i stąd mój post.
    • jack1971 Re: harcerzykowatość AA 25.08.06, 21:04
      Nie trzeba wybierać drogi AA. Nikt nie zmusza. Można próbować w inny (może
      wcale nie mniej trudny lub mniej "śmieszny") sposób.
      • kylly Re: harcerzykowatość AA 25.08.06, 21:05
        hmmm z postem mysza...coś tam polemizował nie będę...bo jest idiotyczny...ale
        addi poważnie do AA nikt nie MUSI należeć...i w AA nikt nic nie MUSI...
        • myszabrum Re: harcerzykowatość AA 25.08.06, 21:26
          A co w moim poście było idiotycznego? Mi naprawdę te rytuały wydają się
          odrobinę niepoważne. Zrobiłam 90 mityngów w 90 dni, słuchałam uważnie i nadal
          nie potrafię się przekonać się do uzdrawiającej mocy tych spotkań.
          A mój post wynika raczej z rozgoryczenia faktem, że nie potrafię znaleźć
          sensownego programu, z którym mogłabym się utożsamić.
          • kylly Re: harcerzykowatość AA 25.08.06, 21:37
            No właśnie... czy nie wydaje się Wam, że AA jest takie skautowsko-masońsko-
            harcerzykowate? Te rytuały, te kroki... Dlaczego akurat 12 kroków, a nie 8, 5
            albo 27? Ktoś musiał trochę pogłówkować, żeby wyszła akurat taka ładna
            liczba...

            ok Tobie nie pomaga więc nie korzystaj...po co te mam wrażenie troszkę
            uszczypliwe komentarze ?? jaki masz cel w opisywaniu "masońsko-skautowsko-
            harcerzykowatych kroków" czy śmiesznego "trzymania się za ręce" ??
            poszukaj swojej drogi...nie oceniaj innych...znajdziesz ciekawszą, lepszą,
            bardziej rozwijającą...wygrałaś...nie znajdziesz...cóż niestety przegrałaś..i
            tyle
            • myszabrum Re: harcerzykowatość AA 25.08.06, 21:50
              Tak jak napisałam - to jest FORUM. I tak, jak mam prawo krytykować program
              telewizyjny, choć przecież mogłabym wyłączyć telewizor, tak samo mam chyba
              prawo wyrażać wątpliwości wobec programu duchowego.
              Po prostu smutno mi, że zainwestowałam w coś wiele czasu i energii, i wciąż
              jakbym odbijała się o szklaną ścianę... Mityngi mnie dołują, chyba już nic na
              to nie poradzę. I nie wiem, czy z tym programem, czy to ze mną coś nie tak.
            • addicted1 Re: harcerzykowatość AA 26.08.06, 13:52
              kylly napisał:

              ok Tobie nie pomaga więc nie korzystaj...po co te mam wrażenie troszkę
              > uszczypliwe komentarze ?? jaki masz cel w opisywaniu "masońsko-skautowsko-
              > harcerzykowatych kroków" czy śmiesznego "trzymania się za ręce" ??

              Kylly, ja to znam z autopsji i nie dziwi mnie postawa Myszy- chociaz bezspornie
              jest niegrzeczna i niekulturalna.( jak moje nieraz tez)
              Dziewczyna chodzila 90 dni na mityngi i nie kupila tego.
              I co dalej?
              Tu sie klania zwykla psychologia.
              ALbo cos z nia nie tak albo cos z tymi mityngami nie tak.
              Aby ratowac woje samopoczucie podswiadomie wybrala ze cos nie tak z mityngami.
              Ale ze ma zaszczepione w glowie, ze "powinna" chodzic da AA, ze "zaleca sie",
              ze moze nie chodzic, ale wtedy psychiatryk-grób-wiezienie*niepotrzebne
              skreslic, no to sie skołowała.

              Oczywisty wybor dla zdrowego czlowieka jest prosty- nie podba sie to nie chodz.
              Ja by to zrozumiec musialem wpisac tu wiele postow.
              ALe ta oczywista konkluzja nie jest wcale oczywista w przypadku AA, bo gdy tam
              wchodzi wbijaja Ci do glowy, ze jesli Ci sie nie podoba to owszem mozez nie
              chodzic, ale poza psychiatryk-grób-wiezienie*niepotrzebne skreslic musisz
              uznac, ze cos z Toba nie halo.

              Jestes ulomny?Dziwak?
              • addicted1 Niemal cytat 26.08.06, 20:18
                Na mityngach (chyba na kazdym o ile sie nie myle)
                jest odczytywany tekst w rodzaju:
                "sa tacy NIESZCZESNICY, ktorzy nie umieja lub nie moga poddac sie temu prostemu
                programowi. To nie ich wina. tacy sie urodzili. itd"
                to brzmi tak, jakby byla mowa o niedorozwinietych
                • addicted1 Re: Niemal cytat 27.08.06, 12:08
                  mam wyrzuty sumienia ze to napisalem.
                  przepraszam, jezeli komus popsulem humor albo urazilem.
                  (zastanawiam sie, czy wyrzuty sumienia czul tez dunski karykaturzysta Mahometa).
                  • addicted1 Re: Niemal cytat 27.08.06, 12:13
                    mnie

                    boje sie uzyc tego slowa
                    smieszy

                    lezenie plackiem w kosciele, poklony mozaistow czy mahometan,

                    smieszy mnie wznoszenie toastow
                    taniec na weselu

                    i wiele innych rzeczy, ktore innych nie smiesza.

                    innych smieszy, gdy ja na koncercie rockowym macham glowa.
                    albo gdy wypisuje madrosci na gazeta.pl:)
          • addicted1 Re: harcerzykowatość AA 26.08.06, 13:47
            Zrobiłam 90 mityngów w 90 dni, słuchałam uważnie i nadal
            > nie potrafię się przekonać się do uzdrawiającej mocy tych spotkań.

            |HAHA, musisz chodzic dalej.
            W AA jest takie powiedzenie "nie Ty bedziesz przerabial program to kiedys
            program zacznie przerabiac Ciebie" albo "przynies cialo, dusza sama przyjdzie".
            Od początku zastanawialo mnie, czy gdybym np. 90 razy po 1.5 przez 90 dni
            godziny spedzał na sluchaniu Disco POLO (ktorego nie cierpie), to czy dusza tez
            by "dotarła".
            a apropo czy do AA MUSI SIE CZY NIE.
            oczywiscie, ze formalnie nie.
    • tranzyt80 Re: harcerzykowatość AA 25.08.06, 21:09
      Zwolennikow na forum duzo nie znajdziesz!

      Moje spostrzezenia z AA opisalem wszesniej,oto Kopia :


      "Na spotkaniu ludzi ,ktorzy sami twierdza ze sa uzaleznieni od alkocholu,
      uczestniczylem dwa razy.Za pierwszym razem Mistrz ceremoni wstepne zagajenie
      zaczal trzy razy od poczatku(zawsze mu cos nie wyszlo).Nie omijajac
      kazdorazowego"ja alkocholik" wstep byl dlugi i w gruncie rzeczy posrednio
      czy tez bezposrednio dotyczyl Mistrza, o Mistrzu, przez Mistrza.W kolei
      nastapily zwierzenia.Mistrz jest pierwszy.Zdjal zegarek,polozyl uderzajac
      dzwiecznie o blat stolu, przed soba.U innych powialo niepokojem po twarzach.
      Popatrzyli ukradkiem na zegarki.Dwadziescia zyciodajnych minut stracili.
      Mistrz ceremoni brnie nerwowo dalej analizujac dlaczego chcac uzyl slowa
      szklanki, uzyl slowo KIELISZKI.Widac , ze jest to dla niego szok.
      Nie liczac sie towarzyszami, sam chce sie jakby najwiecej
      "napic" wypowiadanymi przez siebie slowami.Publiczne obrzucanie sie blotem
      wlasnego alkocholizmu przynosi mu wreszcie oczekiwana wewnetrzna ulge.
      Zamilkl.Nastala cisza...Kto nastepny!? Do skoku gotowi sa wszyscy...
      Ale zyciodajnych minut/kropli zostalo tylko trzynascie...nie da sie podzielic
      na wszystkich...
      Drugie spotkani bylo podobne.Doszedl nowy.Ja odszedlem. Nie pozegnalem sie,za
      bardzo trzesly mi sie rece.
      Acha!obiecano mi dac pozniej jakis medalik na szyje:"teraz nie mamy,tylu tu
      takich przychodzi i zaraz odchodzi ze zabraklo"...
      • kylly Re: harcerzykowatość AA 25.08.06, 21:31
        hehe Twoje spostrzeżenia...cóż...generalizujesz na podstawie "swoich"
        odczuć...mam wrażenie że Twoja elokwencja w pisaniu dorównuje Twemu pragnieniu
        zaprzestania picia...dworujesz z ludzi którzy sobie i innym pomagają tak jak
        umieją i wiele osób w taki sposób sobie radzi...to nie tylko smutne ale i
        piramidalnie głupie - cóż chyba to co piszesz ta "dawka" złośliwego jadu to nie
        z powodu medalika którego nie dostałeś...
        ok kończę polemikę bo do niczego mi to niepotrzebne...zdrowia życzę
        • tranzyt80 Re: harcerzykowatość AA 25.08.06, 22:35
          Kylly napisal:
          dworujesz z ludzi którzy sobie i innym pomagają tak jak
          > umieją i wiele osób w taki sposób sobie radzi...

          -tylko nie "dworujesz z ludzi" ! Moja zasada: zyc w wolnosci i innym dac zyc w
          wolnosci !
          Dzisia jestem juz zmeczony,dosyc nasmolilem.Poczytaj,to moze zrozumiesz
          o co mi glownie chodzi.Pisalem do Augusta.O Cel nie forme pisania tu idzie.
          O wolnosc Ludzi idzie,o nic innego!Ja z Rakazami nie mialem Nic! i jestem
          wolny!Nie biegam 7 razy w tyg. przez nascie lat jak ze sraczka.Zrozum,Ciebie
          tez nie interesuja np.bebnianki tybetanskie,bo nie jestes od nich uzalezniony.
          A buddysci klada sie plackiem na ziemi,powstaja,jeden krok wprzod i pasc...
          i tak kilometry.A dlaczego ? Bo Sila Wyzsza !Nic mi do tego!Szanuje!


          cóż chyba to co piszesz ta "dawka" złośliwego jadu to nie
          >
          > z powodu medalika którego nie dostałeś...

          -Nie cos TY! To SW przeciez pognala mnie precz ze stadka,
          medalika nie dala,to prawda!,ale za to obficie obdarzyla jadem uzdrawiajacym,
          wiec uzywam go co laska...

    • rauchen Re: harcerzykowatość AA 25.08.06, 21:44
      a dlaczego piwo sprzedaja w szesciopakach, albo dwunastopakach, a nie w
      siedmiopakach?
      ponadto jesli jestes alkoholiczka, to pewnie tez mialas swoj rytualik picia,
      tyle ze teraz pytanie czy ten rytualik pijacki byl lepszy?
      • myszabrum Re: harcerzykowatość AA 25.08.06, 21:53
        Masz rację, moje rytualiki też były... ykhm... strach pomyśleć. No, ale teraz
        szukam czegoś w zamian... :).
        • sarkoid ;-/ 25.08.06, 22:17
          z jakiegos powodu trafilas na miting, terapie. Przypuszczam, ze oczekiwania
          byly (moze nadal sa) aby otrzymac zloty srodek na picie kontrolowane i dzieki
          temu nie przezyc jeszcze raz przykrosci (kaca moralnego) po wypiciu...
          utrzymalas absytnencje rok czasu-szczerze gratuluje!! zastanów się co dał Ci
          ten rok! czy nie jest lepiej? porównaj to ze swoimi pijanymi grzeszkami sprzed
          roku! myśle, że wynik jest o wiele korzystniejszy.
          Tak jak ktos napisal, jesli chcesz szukac innej drogi pomocy w trzeźwieniu to
          możesz spróbować-gdyby przyniosła efekt to super! jeśli nie to zaczniesz od
          nowa (jeśli nie będzie za późno)
          ps. nie jeden był taki co próbował..skończył wiadomo jak......może będziesz
          pionierem w leczeniu! tylko nie zrób sobie i innym krzywdy....zanim wymyślona
          spadochron wielu śmiałków zginęło..
          ps2. i jeszcze takie porównanie->człowiek, który jest uzależniony to ogórek
          kiszony, który przez resztę swojego życia nie zdoła być ogórkiem dopiero co
          zerwanym na polu!.....
    • e4ska Re: harcerzykowatość AA 25.08.06, 23:31
      Dużo zrobiłas dla swojego trzeźwienia - pozornie. Piszesz o dyskusji na forum:
      jeszcze rok temu na większości takich stron panowała jedna tylko tendencja: nie
      da się wytrzeźwieć samodzielnie. Namawiając pijaków do uczestnictwa w
      zorganizowanych formach szkolenia czy ruchu bardzo przeciez mistycznego (nie
      krytykuję), zapominano o jednej waznej sprawie - to wcale nie rozwiązuje
      problemów KAŻDEGO uczestnika. Stąd pełne rozpaczy, zagubienia, chaotycznej
      szamotaniny teksty długoletnich uczęszczaczy, które czytałam na forach - i
      jedyne rady - następna terapia, następne dziewięćdziesiąt mityngów, zamknięty
      odwyk, zawsze rada terapeuty - a co on moze w takiej sytuacji doradzić? I
      wpadka:((( I coraz coraz gorzej.

      Myszko, najważniejsze, to żeby się nie podłamać. Z mojego punktu widzenia - a ja
      rzuciłam picie sama, choc byłam na paru spotkaniach indywidualnych w osrodku
      (wrazenie fatalne)- te dziewięćdziesiąt mityngów na siłę niewiele dało, bylo
      zabiciem czasu... nikogo tam dobrego i miłego nie poznałaś? nie zaprzyjaźnilaś
      się? może jesteś "typem aspołecznym"?

      Słuchaj, czemu potrzebujesz programu? Na co Ci program? Chcesz sobie
      zaprogramować zycie? Źle Cie ustawiono, straciłas swoją samodzielność... i co,
      ktos ma Cię prowadzić za rekę do końca życia? Popatrz, jak zyją inni ludzie, i
      naśladuj ich, może więcej ruchu fizycznego, może remont, może nauka tańca, może
      pisanie opowiadań... Jesli cięzko na spotkaniach, to je ograniczaj. Nie wiem,
      jakie masz realne obowiązki, ale najwazniejsze: nie nudzić się. I nie traktowac
      programu zbyt poważnie, jesli go "nie czujesz". Nie pić - wbrew opowiesciom
      uważam, że bycie trzeźwym to dla pijaka niepowtarzalne przezycie, wartość sama w
      sobie... niech na całym swiecie wojna... ale ja jestem trzeźwa:)))

    • tenjaras Re: harcerzykowatość AA 26.08.06, 09:19
      stawką jest życie własne, każdy z nas ma je do dyspozycji, a jeśli w chorobie
      uzależnieniowej przy krytyce lub podważaniu zasadności programów zdrowienia nie
      chodzi o głód to o co?

      podstawą wyzdrowienia z alkoholizmu jest nie tylko przyznanie się do
      uzależnienia, ale również odrzucenie dawnej postawy

      jednym z najważniejszych zdań, jakie trafiło do mnie na początku, kiedy
      próbowałem znaleźć coś co mnie połączy z tymi, którzy wyszli z nałogu, a nie co
      mnie z nimi dzieli, bo tylko w tym widziałem swoją szansę i nie miało dla mnie
      znaczenia czy to się nazywa AA czy bębny tybetańskie - ja nie chciałem
      cierpieć, bo mi uświadomiono, że, jak i dlaczego cierpie, poddałem się, choć
      jeszcze pięć minut wcześniej byłem odwrotnego zdania, wierzyłem, że mam plan i
      wiem co robię, usłyszałem wtedy - "najnieszczęśliwszą istotą na świecie jest
      chroniczny alkoholik, który ogromnie tęskni do radowania się życiem tak, jak
      radował się nim kiedyś, ale nie może już sobie wyobrazić życia bez alkoholu"

      i zawsze pamiętam, że mam trzy drogi - izolacja od społeczeństwa, śmierć albo
      zachowanie abstynencji, ale sama abstynencja jest nie dla mnie, ja potrzebuję
      czegoś więcej i dokonuje wyborów na swojej drodze rozwoju, bazując na
      doświadczeniu innych, bo nie zdążyłem nauczyć się życia, miałem ważniejsze
      rzeczy na głowie, robię to teraz, bo otrzymałem taką szansę drugi raz w tym
      samym wcieleniu więc korzystam

      jestem uczciwy wobec siebie, uczę się tego, również na tym forum, nie piszę pod
      tego czy tamtego, nie wspieram się opiniami - jestem ja, jestem sobą i tym się
      dzielę, jeśli jest w moim przesłaniu coś, co ktoś zechce wykorzystać - jest to
      jego, "bierz co uznajesz za ważne dla siebie, reszte pozostaw", analizuje
      postawy innych alkoholików i czerpię z nich naukę, zbyt dobrze się znam na
      alkoholiźmie by dać się zwieść zawiści innych, ja jestem ważny, nie słowa
      innych, ich opinia na mój temat czy mojego postępowania, żyję i jestem wolny,
      ani AA, ani terapia, ani alkoholizm mi w tym nie przeszkadzają

      życzę możliwości dokonywania wyborów :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka