myszabrum
25.08.06, 20:09
No właśnie... czy nie wydaje się Wam, że AA jest takie skautowsko-masońsko-
harcerzykowate? Te rytuały, te kroki... Dlaczego akurat 12 kroków, a nie 8, 5
albo 27? Ktoś musiał trochę pogłówkować, żeby wyszła akurat taka ładna
liczba...
No i te odznaki, medaliki (bardziej typowe dla amerykańskiego AA, co prawda).
Trzymanie się za ręce, wczytywanie w "słowo objawione" rytualnej księgi...
Przyznaję, bardzo chciałam w to uwierzyć, zangażować się, ale jakoś mnie
to... śmieszy. Acha, nie piję od roku. Wasze refleksje?