Dodaj do ulubionych

po prostu nie pić

19.12.06, 21:07
jestem chora, więc teraz będę pewnie produkować wątki na potęgę. ale właśnie z
tego powodu, że jestem chora wpisałam "nie piję" w wyszukiwarkę i przez wiele
godzin wczytywałam się w tak różne i dziwne strony, blogi kobiet pijących i
niepijących, fora internetowe, gdzie zbuntowana młodzież piła bądź nie piła,
kilka srednio ciekawych artykułów o alkoholizmie w polsce i fora internetowe
dla tych, którzy szukaja pomocy.
te ostatnie to była srednia lektura.

był tutaj kolega wolny32 zbuntowany i kapryśny, zadawał wiele pytań i ja jego
determinacja w tym, żeby zadawać pytania, a nie przyjmować to co się mówi za
pewnik byla dla mnie bardzo inspirująca. to co czytałam dzisiaj było
przerażające o tyle, o ile np. człowiekowi który po prostu chciał przestać pić
zaczęto wmawiać, że czeka go detoks i delirium tremens.

chciałabym po prostu nie pić, a nie budować swoje życie dookoła tematu bycia
alkoholikiem. bo czasem mam wraxenie, że to działa tak : masz pustkę w życiu -
pijesz towarzysko - okazuje się xe problem pustki się rozwiązuje. potem nie
możesz już pić i twoim nowym sensem jest po prostu niepicie.
to hej, przecież to jest żaden cel na dłuższą metę.

I jeszcze jak słyszę tę calą nomenklaturę - piciorys, zapić, ... to jest takie
topornie usystematyzowane. a ja naprawde nie wierzę w to że mi siła wyższa
ode mnie pomoże. i jak mam w takim razie uporać się ze swoim problemem ?

czy bycie trzeźwym alkoholikiem może być cool ? mnie się wydaje bardzo cool, a
w przypadku kobiet sexy.
Obserwuj wątek
    • e4ska Re: po prostu nie pić 19.12.06, 22:23
      Halberek, gdybyś sobie porównała słodycz forumów uzależnieniowych sprzed roku,
      dwóch lat z tym, co masz teraz ---:))) zobaczyłabyś, jak bardzo zmieniło się
      podejście do alkoholizmu, a właściwie - do proponowanych metod zachowania
      trzeźwości. Właściwie każdy, kto napisał gdziekolwiek na czynne forum, był
      kierowany do "fachowców" czyli na terapię. Terapia wydawała się złotą baśnią,
      gdzie rycerze terapeutyczni walczyli skutecznie ze smokiem naszych nałogów, a my
      powinnismy grzecznie ich słuchać i za skarby "nie myśleć" - co tak ładnie ujął
      aaugust. Na terapii otrzymywaliśmy niesłychanie ponętne nauki życiowe - jak być
      szczęsliwym - czyli jak ugasić pożar emocji. To przecież zaważyło na podjęciu
      terapii przez Wolnego czyli Addiego - myślał chlopak, że jak pójdzie do tych
      super fachowców, to wyprostują jego kręte drogi.

      Wielu entuzjastów fachowej podpórki "pozwól sobie pomóc" zauważyło niechcący, że
      tak jakoś im się nawroty zdarzają... inni całkiem zbzikowali i uczynili z
      abstynencji jakąś religię... niezdolni do porozumiewania sie poza kręgiem takich
      samych jak oni, nudni w swoich wyświechtanych sloganach... na zawsze skazani na
      pobyt za spiżowym murem. A mamy tylko jedno życie.

      Pomyśl sobie, co zrobiłby np. august, gdyby wynaleziono pigułkę na alkoholizm...
      co zrobiliby terapeuci... boją się oni wszelkich poszukiwań... a że naszym,
      alkoholików, kosztem... kogo to obchodzi? mnie - tak, ciebie - tak, ale innych
      zawodowców w doskonaleniu?

      Żyją sobie trzeźwo i spokojnie, z problemami mniejszymi lub większymi tacy
      ludzie jak ja - ani nie zatrzaskuję drzwi mojej przeszłości, ani nie odgradzam
      się asertywnym "ja nie piję" - od innych... pewnie, mam więcej czasu, pieniędzy,
      zdrowia, siły, przygód dziwnych niż wtedy, gdy piłam dzień po dniu - przez wiele
      miesięcy, przerwa, wiele miesięcy... i tak w kółko. Siebie z czasów picia bardzo
      lubię i... szanuję też - za to, że jednak pracowałam, jak mogłam, wypełniałam
      rozmaite obowiązki, walczyłam z nałogiem jak tygrys... wreszcie - wyszłam ze
      zmagań i mam dwudziesty miesiąc trzeźwości, a co przede mną? - jestem optymistką:)

      Ale od chorego świata suchych kaców, dupościsków, zapić, mechanizmów, systemów
      iluzji i zaprzeczeń, przydymionych zwierc8iadeł, emocjonalnych problemów i co
      teraz czujesz i dlaczego pytasz... trzymam się z daleka. Daleko - jak najdalej.

      • halberek Re: po prostu nie pić 20.12.06, 10:49
        jezu, to jest też świat przydymionych zwierciadeł ? mnie wystarczająco chyba już
        zdziwiły suche kace. Wszystko co napisałaś wydaje mi się niezwykle przekonywujące.
        Rok temu wchodziłam i na to forum i pierwsza rada jaką słyszałam brzmiała że mam
        iść na miting AA.
        nawet i może jakaś część mnie chciała pójśc, bo chciała sobie pomoc, tylko potem
        po zdobywaniu jakiejś wiedzy z książek i internetu nagle zobaczyłam, że to
        raczej nie dla mnie.
        mało tego - przygnębiające naprawdę jest, że wmawia się ogólnie, że istnieje
        jeden sposób na leczenie alkoholika (tzn z pewnoscią jeśli przyjmniemy że
        niepicie jest sposobem, to jest jeden, tylko że to przecież nie jest leczenie,
        prawda, tak do końca ?).
        dziwią mnie bardzo zalecenia z którymi się spotykam, jak te żeby unikać jak
        ognia czegokolwiek co ma związek z alkoholem. rozumiem, że można byc w różnym
        stopniu uzależnionym, rozumiem, że ci którzy trafiają do aa byc może inaczej po
        prostu zapiliby się na smierć i kumam to i szanuję. ale przecież są inni, jest
        ich całe mnóstwo, ja sama moglabym na luzie pokazać wśród moich znajomych kilku,
        którzy są w pól drogi, ja sama w pół drogi się czuję i w życiu by mi do gfłowy
        nie przyszło żeby się bać, bo zjadłam czekoladkę rumową. Ale potem okazuje się,
        że trzeba uwaxać, bo od czekoladki prostu do trzytygodniowego ciągu a potem delirka.
        i tak zamiast ludzi motywować do zmian się ich straszy.

        i wiesz co ? w sumie ja też wolalabym się pointeresować czymś innym, b o chyba
        najgorsze w aa jest to, że tam jesteś alkoholikiem i wszystko co cię interesuje
        jest skażone byciem alkoholikiem. a to nie jest ten sposób myślenia, który
        motywuje do rozwoju.

        • baasil Re: po prostu nie pić 20.12.06, 11:29
          jak to dobrze,że jesteśmy tacy różni.i mamy przecież wolną wolę wyboru własnej
          drogi.a każdą ideę można zniszczyć ortodoksją i fanatyzmem.ja akurat
          skorzystałem i z terapii,i korzystam z idei AA,czytuję forum,mnóstwo książek -
          różnorakich,pomagam innym i dzięki temu sam się rozwijam,poznaję,rozumię i żyję
          normalnie.tylko trzeba umieć złapać dystans i umieć wyważyć:gdzie sercem,a
          gdzie rozumem lub też wiarą.i dziś najpierw jestem
          człowiekiem,mężczyzną,mężem,ojcem(jeszcze też synem),pracownikiem,czasem
          jajcarzem-czasem smutasem,etc.z całą gamą rozmaitych wad i zalet.i gdzieś tam
          pamiętam,że jestem też alkoholikiem(bo zapomnieć nie mogę-dla własnego
          bezpieczeństwa).ale nie róbmy z tego religii.(nota bene-paradoksalnie każda
          religia oddala od Boga-ale to nie na to forum)
          i na szczęscie całe życie przed nami,a tylko od nas zależy co z nim zrobimy.
          pogody ducha - bo tego najczęściej brak :)
          • halberek Re: po prostu nie pić 20.12.06, 12:26
            no i bardzo sie cieszę, że to napisałeś. bo właśnie o taki stan ducha chyba mi
            chodzi. o taką w nim kolejność. a naprawdę kiedy prześledziłam tych
            kilkadziesiąt stron zdjął mnie blady strach. najpierw nie podejmowałam decyzji o
            niepiciu, bo trzymał mnie nałóg. potem, kiedy zaczęłam robić coraz dłuższe
            przerwy okazało się, że się da - że po jakimś czasie znikają problemy z
            zasypianiem np.
            Ale myślałam, że będę chojrakiem i będę żyć sobie tak jak do tej pory, a tu
            okazało się, że chodzenie na imprezy z moim wtedy jeszcze pijącym chłopakiem i z
            innymi pijącymi były absolutną katorgą i za którymś razem po prostu nie
            wytrzymałam (co pewnie jest zupełnie normalną drogą każdego z nas...)
            a teraz ?...
            teraz myślę sobie, że może już dojrzałam do jakiejś wyższej szczerości ze sobą.
            no ale niestety jestem chyba głównie smutasem, co może jednak minie.

            ale cieszę się, że są tacy, jak Ty baasil, którzy mogą mi powiedzieć - ok.
            jestem alkoholikiem i muszę o tym pamietać, dla własnego bezpieczeństwa, ale to
            nie jestem bajważniejsze zagadnienie.
            bo właśnie czasem mam wrażeenie, że dla niektórych trzeźwych alkoholików jest. i
            to mnie naprawdę przeraża. bo ja potrzebuję kontaktu z tymi "normalnymi".
        • aaugustw Re: po prostu nie pić 20.12.06, 11:42
          halberek napisała:

          > Rok temu wchodziłam i na to forum i pierwsza rada jaką słyszałam brzmiała że
          mam iść na miting AA.
          > nawet i może jakaś część mnie chciała pójśc, bo chciała sobie pomoc, tylko
          potem po zdobywaniu jakiejś wiedzy z książek i internetu nagle zobaczyłam, że to
          > raczej nie dla mnie.
          _______________________________________________________________________________.
          Halberek, po zdobyciu tej Twojej (jak sama piszesz),jakiejs wiedzy, musze
          przyznac, ze doszlas do slusznego koncowego wniosku, bo faktycznie Wspolnota AA
          nie jest dla "madrali". Ona zostala utworzona dla alkoholikow...!
          A...
      • aaugustw Re: po prostu nie pić 20.12.06, 11:35
        e4ska napisała:

        > Pomyśl sobie, co zrobiłby np. august, gdyby wynaleziono pigułkę na
        alkoholizm..
        ___________________________________________________________________.

        No pomysl sobie Halberek, bo i ja pomyslal...! ;-))
        Pomyslalem tak;
        Poszedlbym do tego, ktory taka tabletke wymyslil i poprosilbym go,
        zeby on teraz pomodlil sie o Eski zdrowie, bo o rozum za pozno...!
        A... ;-))
        • halberek Re: po prostu nie pić 20.12.06, 12:18
          to raczej byłoby bez sensu taka tabletka. bo każdy alkoholik na samym dnie myśli
          że chodzi o to, że będzie mógł "pić normalnie". Zresztą co to znaczy 'pić
          normalnie" to też jest niezła zagwostka, bo dla kręgu w którym się obracałam
          pijąc ĺpić normalnie" to zdecydowanie było coś innego, niż to, co oficjalnie się
          uznaje.

          gdyby można więc "pić normalnie", to możnaby pić w ogóle, czyli nie zmierzać się
          z demonami, które w nas drzemią i od których po prostu uciekamy.
          aczkolwiek prowadziłam takie dyskusje, bo istnieją blokery na narkotyki. jeśli
          bierze się bloker, nie odczuwa się pociągu do danej substancji i tyle. i
          zastanawialiśmy się nad blokerami na alkohol.
    • tenjaras Re: po prostu nie pić 20.12.06, 13:59
      kiedyś niesmakował mi kalafior, smak miał jakiś bezsmaczny, unikałem
      wszystkiego co kalafiorem świeciło, aż pewnego dnia, kobieta ukryta za pięknymi
      świecącymi oczami dała mi kawałek surowego kalafiora, jej urodę przyćmiło
      zaskoczenie, że kalafior ma smak i w dodatku smaczny...
      bez własnego kontaktu nie potrafię określić własnego stosunku

      okoliczności zewnętrzne powodują, że czyni się coś na wzór mojej gotowości,
      jakiejś mojej formy uczestnictwa, nie planowałem ani bycia alkoholikiem, ani,
      że będę się wspierał AA, ale jak mam się męczyć i odkrywać samodzielnie to co
      spisane zostało już przez takich, którzy zdążyli to przerabiać przede mną - to
      korzystam

      Siła Wyższa

      napróbowałem się życiem co niemiara, okazało się, że nie muszę - to nie będę
      będę sobie robił to co potrzebuję, to, co akurat ma znaczenie - siła wyższa

      dziś nie muszę również dbać o swój wizerunek, trzymając się prawdy niczego nie
      muszę pamiętać, mogę robić swoje i dbać by się nie zatracić - a to już nie
      takie proste ;-) ale wiem, że mogę i że zawsze znajdzie się człowiek, który
      pomoże mi wrócić na własną ścieżkę - po co mam sobie tego odmawiać?

      wstaję rano i mówię "oto jestem" ciesząc się na możliwości dnia, choć bywają
      trudne i takie, których wolałbym uniknąć ;-) jednak nie prześladują mnie
      koszmary jak w czasach gdy jeszcze chorowałem, a przebudzenia zawsze niosły ze
      sobą najgorsze oczekiwania i wymogi, teraz pamiętając jedynie o braku umiaru w
      piciu alkoholu wystarczy "po prostu nie pić"

      przyjąłem to co podpowiedzili mi ci, którzy już to przerabiali, drogę rozwoju
      osobistego i staram się to swoje robić coraz lepiej i świadomiej
      dzięki temu to całe niepicie nie jest jakąś katorgą, podoba mi się porównanie
      alkoholizmu do rośliny, a osoby do gruntu, byłem dobrym gruntem, dobrze
      obsianym i dobrą roślinę wydałem, przyszedł jednak czas zmiany w hodowli,
      wyrwałem starą roślinę, zasiałem nową i dbam o nią, pamiętając, że każda
      roślina chce żyć i będzie żyć, ale poznawania się na uprawie pozwala coraz
      lepiej i szybciej zauważyć "chwasta" ;-)
      • tranzyt80 Re: po prostu nie pić 20.12.06, 14:58
        czytajac Ciebie nie moge od siebie odgonic uczucia,ze
        piszesz jakbys byl na jakims haju,
        jakbys nie zyl w trzezwej rzeczywistosci...

        PS.i codziennie juz
        od samego rana tak sie nakrecasz ?

        "> wstaję rano i mówię "oto jestem" ciesząc się na możliwości..."
        • marblad Re: po prostu nie pić 20.12.06, 15:06
          A ja, jak wstawalem kazdego dnia w okresie nie-picia, to sobie mowilem:"no, dobra, trzeba, k...a, brac sie
          za robote!".
          • aaugustw Re: po prostu nie pić 20.12.06, 15:18
            marblad napisał:

            > A ja, jak wstawalem kazdego dnia w okresie nie-picia, to sobie mowilem:"no,
            dobra, trzeba, k...a, brac sie za robote!".
            ____________________________________________________________________________.
            Czy to "k...a" mialo wyrazac zlosc na te butelke w glowie, ktora przeszkadzala
            wykonywac normalnie, z uciecha dana robote... !?
            A...

          • tranzyt80 Re: po prostu nie pić 20.12.06, 15:20
            marblad napisał:

            "no, dobra, trzeba, k...a, brac sie za robote!".

            a co byles,k...a,na telefon...;)
            • marblad Re: po prostu nie pić 20.12.06, 15:50
              Nie, to taki okrzyk bojowy.

              Nie mialem butelki w glowie. Czasami moze cos zabrzeczalo, ale przez ostatnie 2 lata dosc latwo
              wstawalem i cieszylem sie z bardzo bardzo wczesnego wstawania.
    • tranzyt80 Re: po prostu nie pić 20.12.06, 15:31
      halberek napisała:
      > czy bycie trzeźwym alkoholikiem może być cool ? mnie się wydaje bardzo cool, a
      > w przypadku kobiet sexy.

      -halberek,piszesz to po trzezwemu,czy po pijanemu ?
      Czy kobieta trzezwa jest sexy...to chyba jakis krzywo nawiedzony i to na
      dodatek na ostatnim miejscu bierze pod uwage jej trzezwosc w ocenie czy ona
      sexy ;)))
      • myszabrum Re: po prostu nie pić 20.12.06, 15:35
        Dziewczyny tak się pocieszają. U tych z AA to często słyszałam. Że abstynencja
        jest sexy.
        • aaugustw Re: po prostu nie pić 20.12.06, 15:43
          myszabrum napisała:

          > Dziewczyny tak się pocieszają. U tych z AA to często słyszałam. Że
          abstynencja jest sexy.
          ____________________________________________________________________.
          Moze i jest sexy, ta abstynencja, ale zeby trzezwienie przyrownywac
          do sexu...! :-()
          Czy Ty napewno chodzilas na Mityngi AA, czy byl to taki klub, w ktorym
          bylo slychac tylko; Aaaaaa....?
          A... ;-))

          • myszabrum Re: po prostu nie pić 20.12.06, 15:52
            Nie, August. To po prostu takie babskie pocieszanki.
            Słyszałam też wygłaszane przez aówki teorie, że dziewczyny z AA, gdy już
            prztrzeżwieją, to znajdują najlepszych partnerów, bo uczą się stawiać granice
            (typu "nie polewaj mi" :)). Jakoś to się nie potwierdzało w praktyce.
        • halberek Re: po prostu nie pić 20.12.06, 15:49
          dzięki, brum, że wytłumaczyłaś to za mnie. ale nie wpadłoby mi do głowy, że
          trzeba to tłumaczyć.
        • tranzyt80 Abstynenckie Dziewczyny 20.12.06, 15:50
          a czy jeszcze sie pocieszaja :)
          • tranzyt80 Re: Abstynenckie Dziewczyny 20.12.06, 15:53
            zgubilem.......m......czym ?
          • marblad Re: Abstynenckie Dziewczyny 20.12.06, 15:54
            Ale takie nie-pijace kobietki to chyba ciezko jest "wyrwac"?

            Jak siegam pamiecia, zawsze alkohol towarzyszyl podrywom. I moze dlatego, ze po pijaku sie wybieralo
            zony, to pozniej czlowiek za to placi.
            • tranzyt80 Re: Abstynenckie Dziewczyny 20.12.06, 16:01
              marblad napisał:
              > Ale takie nie-pijace kobietki to chyba ciezko jest "wyrwac"?

              -to ty zostajesz wyrwany,wiec siedz spokojnie tam gdzie siedzisz(cafe)
              i czekaj ;)

              PS.po pijaku to nawet kozy sie nie kupuje,
              wyprobowac mozesz
              • marblad Re: Abstynenckie Dziewczyny 20.12.06, 16:04
                E, nie no... to siedze grzecznie. Wystarczy tylko byc trzezwym? I juz?
                • myszabrum Re: Abstynenckie Dziewczyny 20.12.06, 16:04
                  Marblad siedzisz w Arkadii :)))?
                  • marblad Re: Abstynenckie Dziewczyny 20.12.06, 16:06
                    Nie, siedze w domu.
                    • myszabrum Re: Abstynenckie Dziewczyny 20.12.06, 16:08
                      No, z siedzenia w domu to faktycznie nic nie wyniknie, musisz grzecznie
                      siedzieć, ale tam, gdzie jakiś ruch jest w interesie :))
                      • marblad Re: Abstynenckie Dziewczyny 20.12.06, 16:11
                        Tak se wlasnie siedze i mysle to samo, ze nic z tego siedzenia w domu nie wyniknie.
                        Jak na razie, to ja jestem na etapie "oblizywania sie".
                        • marblad Wychodze! 20.12.06, 16:14
                          Wychodze z domu!
                          • tranzyt80 Re: Wychodze! 20.12.06, 16:25
                            tylko zro dobra mine do dobrej gry...oszukanego nieszczesnika...one to lubia
                            • myszabrum Re: Wychodze! 20.12.06, 16:26
                              Zwłaszcza to lubi Tranzyt :)))
                              • tranzyt80 Re: Wychodze! 20.12.06, 16:51
                                u mnie to nie przechodzi,
                                nie wygladam na nieszczesnika ;)
                                • marblad Re: Wychodze! 20.12.06, 17:45
                                  Tylko sie oblizalem... musialem na chwile wpasc do marketu.
                                  I wcale nie musze udawac nieszczesnika. Tak patrze w lustro i przedstawiam dosc zalosny widok.
              • aaugustw Re: Abstynenckie Dziewczyny 20.12.06, 17:01
                tranzyt80 napisał:

                > PS.po pijaku to nawet kozy sie nie kupuje, wyprobowac mozesz
                _______________________________________________________________.
                Ale z kobietami jest jak z krawatami... - Wybieramy je zazwyczaj
                na szybko i po ciemku a potem wisza one na karku cale zycie...
                A... ;-))

            • aaugustw Re: Abstynenckie Dziewczyny 20.12.06, 16:59
              marblad napisał:

              > Ale takie nie-pijace kobietki to chyba ciezko jest "wyrwac"?
              > Jak siegam pamiecia, zawsze alkohol towarzyszyl podrywom. I moze dlatego, ze
              po pijaku sie wybieralo zony, to pozniej czlowiek za to placi.
              _________________________________________________________________.
              A slyszal juz, ze wiekszosc mezczyzn wraz z uzyskaniem trzezwosci,
              traca mozliwosc uprawiania sexu z innymi kobietami, oprocz zony...!?
              A...

              • jerzy30 a ja oddalem wwszystko "sile wyzszej" 20.12.06, 17:46
                - ale mi to zajelo 14 lat bez mala by zrozumiec "zasade jej dzialania" - na
                dzis jest dobrze i tylko jak probuje te moja "sile wyzsza" zastepowac to mi sie
                zaczyna pieprzec w zyciu - z tym ze czym jest ta sila wyzsza to nie wiem - wiem
                ze jestem alkoholikiem - korzystam z kazdej formy terapii [a raczej
                korzystalem] czasami chadzam na mityngi - spotykam sie w alkoholowym
                towarzystwie - zdarza mie sie zjesc czekoladke z rumem [i nie wpadam w ciag
                alkoholowy] - jak dostaje gorzale w prezencie [a zdarza sie to czesto] to nie
                wyrzucam tej flaszki do smieci - oddaje po prostu innym [nieuzaleznionym] -
                chodze do knajpy, bawie sie zyciem - chadam z kolegami do pubu [oni pija piwo -
                ja nie] - nie utracilem mozliwosci uprawiania sexu - zone znalazlem na trzezwo
                Dlaczego na poczatku podalem informacje o "sile wyzszej" - bo ta sila wyzsza to
                wlasnie prowadz mnie przez to moje aktualne zycie
                • tranzyt80 ktos rozumie ? 20.12.06, 21:01
                  Czy ktos rozumie to co tu nam pan Jerzy przedstawia ?
                  Zrobilem dla jasnosci uproszczone zestawienie:

                  1)a ja oddalem wwszystko "sile wyzszej"
                  z tym ze czym jest ta sila wyzsza to nie wiem
                  ale mi to zajelo 14 lat bez mala by zrozumiec "zasade jej dzialania"

                  2)jak probuje te moja "sile wyzsza" zastepowac to mi sie zaczyna pieprzec w
                  zyciu
                  z tym ze czym jest ta sila wyzsza to nie wiem

                  3)wiem ze jestem alkoholikiem
                  zdarza mie sie zjesc czekoladke z rumem [i nie wpadam w ciag alkoholowy]


                  4)bo ta sila wyzsza to wlasnie prowadz mnie przez to moje aktualne zycie
                  a ja oddalem wwszystko "sile wyzszej"
                  z tym ze czym jest ta sila wyzsza to nie wiem
                  ale mi to zajelo 14 lat bez mala by zrozumiec "zasade jej dzialania"

                  • jerzy30 po prostu - alkoholik to tez normalny 20.12.06, 21:04
                    czlowiek - i zyc mozna tez jak kazdy inny - moze za 14 lat to pojmiesz
                    • tranzyt80 Re: po prostu - alkoholik to tez normalny 20.12.06, 21:40
                      jerzy30 napisał:
                      moze za 14 lat to pojmiesz

                      -to dopiero w grudniu 2020 roku ?

                      PS.niektorzy zapowiadaja wczesniej koniec swiata,
                      moge nie doczekac
                      • jerzy30 eeeeeeeeeee cofam te 14 lat 20.12.06, 22:02
                        tera bedzie szybciej bo mamy internet ")))))))))))
              • marblad Re: Abstynenckie Dziewczyny 20.12.06, 17:48
                Nie slyszalem o tym. To ciekawostka.
                Czy zdrady dokonuje sie tylko po pijaku? Czy chodzi Ci o inna "trzezwosc", w sensie bardziej ogolnym?
                • aaugustw Re: Abstynenckie Dziewczyny 20.12.06, 20:51
                  marblad napisał:

                  > Nie slyszalem o tym. To ciekawostka.
                  > Czy zdrady dokonuje sie tylko po pijaku? Czy chodzi Ci o inna "trzezwosc", w
                  sensie bardziej ogolnym?
                  __________________________________________________________________________.
                  Powiedzialem "A", musze (w tym ukladzie) powiedziec i "B"...!
                  Tak. U mnie tak przynajmniej bylo...! - Z tego co slyszalem u wielu takze
                  innych.
                  A...
                  Ps. zdolnosci do uprawiania seksu nie utracilem - o NIE...! ;-))
                  (mysle, ze tak bedzie, dopoki zyje!).

    • promocja1000 Re: po prostu nie pić 21.12.06, 05:38
      Jestem alkoholiczką i narkomanką z zamiłowania i z przekonania.

      Niestety zapłaciłam bardzo wysoką cenę za swoje tendencje do uzależnień.
      Zachorowałam na cyklofrenię i trochę wymogło to na mnie trochę pokory.
      Uswiadomiłam sobie, że skoro mój umysł zaczął tak bezkarnie sobie poczynac już
      nawet bez aktywnych substancji, to jest groźnie i że ja się na to nie zgadzam.

      Pomogło to, że byłam na lekach i pic teoretycznie nie mogłam (bzdura). Miałam
      pomysł żeby nie pic wogóle i żyłam tak nawet jakiś, czas ale to było w takiej
      sprzeczności z moją ideologią życiową, że czułam się jak idiotka. Piłam przez
      całe życie i teraz niby co? mam udac ze tego nie było? ze tego już nie lubię?
      (tak mówili na AA), że nie chcę? Terefere kuku

      Zaczęłam się więc zastanawiac co tak na prawdę jest moim problemem. Pokminiłam
      i doszłam do tego że mogę się napic jeśli zrezugnuję ze statusu zdeklarowanej
      pijanicy pańskiej. Bo to nie piwo jest problemem tylko to co to piwo ze mnie
      zrobiło. Zmieniłam optykę i piję sobie uważnie, nie za dużo, nigdy się nie
      upijam. Zachowuję czystośc intencji i pamiętam tylko to co pomaga mi w tym
      stanie umysłu pozostac.

      Nie żałuję niczego i nie obarczam się winą. Zamykam pewnien okres swojego życia
      i cieszę się swoją autorską wolnością.


      • promocja1000 kurdę, może nie powinnam pisac? Jestem... 21.12.06, 06:31
        chyba trochę nie na miejscu z tym swoim piwkiem na luziku.

        Przepraszam jeżeli ktoś czuje się urażony albo uważa mnie za skrajną idiotkę.

        Nie jestem żóltodziobem, piłam przez 15 lat i gdybym nie zachorowała - piłabym
        dalej bez mrugnięcia okiem. Lubiłam tę robotę i nie wyprę się tego. Byłam
        zaczarowana i czułam się z tym dobrze. To był mój sposób na życie, moja zbroja
        w walce z beznadzieją tego świata. Jako dorosły człowiek miałam prawo wybrac
        taką drogę. I szłam nią radośnie, czasem na czworakach, czasem robiąc głupie
        rzeczy, ale jako że nie jestem złym człowiekiem nigdy nikogo poważnie nie
        skrzywdziłam. Wychowałam po drodze wspaniałe dziecko, zrobiłam karierę (choc
        wywalono mnie kiedys za przychodzenie na kacu), ale generalnie jakoś to było...

        Ale piłam, piłam prawie codziennie i pic musiałam.

        Taaak. Więc wybaczcie mi, że cieszy mnie jak cholera to, że już nie muszę.
        Ale jest coś jeszcze fajniejszego. Że mogę.

        Polityka zachowania status qvo. Bez patetycznych ofiar jak na mitingach, gdzie
        każdy jest bohaterem i czeka na brawo, bo to brawo da mu siłę przetrwac kolejny
        tydzien.

        Zupełnie nowa filozofia radzenia sobie z problemem. Nie dana w zacisznym
        gabinecie terpeuty ani nie wypracowana grupowo. Bo nie można odciąc się od
        przeszłości i udac ze jak sie nie bedzie wchodziło do baru to wystarczy. Nie tu
        leży problem.

        Dziękuję za wysłuchanie i już zmykam.
        Może ktoś skorzysta a może nie.
        Nieważne i tak pozdrawiam
        • promocja1000 na koniec 21.12.06, 07:01
          Nie pisze tylko ze swojego doswiadczenia. Mój pierwszy mąż był alkoholikiem,
          esperal te sprawy. Trwało to 5 lat i było tak intensywne, że prawie nie do
          opisania. Nic nie skutkowało więc zaczął leczyc się heroiną... I tak oto
          bezpowrotnie go straciłam.

          Wiele lat tułał się po ośrodkach lub wycierał ulice, zgniła mu noga, złapał
          AIDS... Totalna degrengolada.

          Monarowskie indoktrynacje nie przynosiły efektów, całe morze doświadczonych
          terapeutów ani taj-chi, ani strzelanie z łuku... Pracował facet nad sobą ciężko
          przez parę miesięcy ale jak tylko wychodził z ośrodka od razu szedł na bajzel.
          Chory człowiek w szponach swojej chorej namiętności, która zniszczyła mu życie.

          Ale oto stał się cud. Spotkał kobietę, która pochyliła się nad nim i wzięła go
          takiego jakim był. Z całym bagażem tych okropieństw, bez palca, z AIDSem, z
          całym bólem istnienia i problemem z którym nie potrafił zmierzyc sie nikt.

          Dzis sa szczesliwym malzenstwem. On pracuje i swietnie sobie radzi. Ona go
          kocha i gotuje pyszne obiady. Udało im się stworzyc prawdziwy dom.

          On nie bierze już heroiny i raczej już nigdy nie wezmie. Skąd wiem? Bo wydaje
          mi się, że to przepracowali. Poza tym domyślam się że był to jeden z warunków,
          a pewne warunki AŻ CHCE się spełniac jeśli cel jest dla ciebie jasny i pewny.

          Coś poświęcasz, coś dostajesz w zamian... Cały cymes i tajemnica sukccesu
          polega na tym, że to musi cię satysfakcjonowac. Papka Monaru nie była
          apetyczna, ale ta miłośc owszem.

          On nie bierze heroiny.

          Ale jak idzie do knajpy to browara sobie walnie, bo to już nie jest żaden
          problem.

          • tranzyt80 Re: na koniec 21.12.06, 10:47
            krotko mowiac pic,cpac,nie zalowac,
            bida musi pofolgowac...

            Ty i Twoje historie to jak chodzaca reklama na cpanie i picie dla mlodziezy...
            • promocja1000 Re: na koniec 21.12.06, 11:13
              tranzyt80 napisał:

              > krotko mowiac pic,cpac,nie zalowac,
              > bida musi pofolgowac...
              >
              > Ty i Twoje historie to jak chodzaca reklama na cpanie i picie dla mlodziezy...

              Kurcze, poważnie? Nie to jest moją intencją. Bardzo mi przykro, że tak to
              odbierasz i mam nadzieje, że będziesz odosobniona w swojej ocenie.
              Nie gloryfikuje picia ani cpania bo cena jaka sie za to płaci jest zawsze
              bardzo wysoka. I ja tą cenę zapłaciłam. Uwierz.
        • tranzyt80 Re: kurdę, może nie powinnam pisac? Jestem... 21.12.06, 10:53
          promocja1000 napisała:

          > chyba trochę nie na miejscu z tym swoim piwkiem na luziku.

          -cyklo... ma chyba dwie fazy,
          chyba nie znajdujesz sie obecnie w tej wesolej ;)
          • promocja1000 Re: kurdę, może nie powinnam pisac? Jestem... 21.12.06, 11:09
            teraz już nie, ale było trochę niebezpiecznie. wiesz jestem na stabilizatorach,
            wiec te hustawki nie sa takie straszne, ale ja mam mak rozszalałe ego, że i tak
            mam średnio 3 ataki w roku. naszczęście nie piję i dzięki temu mogę zauważyc ze
            się zblizaja i szybko zareagowac.

            a pisze tak jak nakrecona, bo niedawno sie dopiero wpielam w siec i sprawia mi
            to wielka przyjemnosc. zyje z pisania i jest to cos co bardzo lubie robic a i w
            glowie mi sie troche poukladalo o tych moich pomyslach na siebie i chhcialam to
            gdziec przecwiczyc na sucho. mam nadzieje, ze Ci to nie przeszkadza
      • tranzyt80 Re: po prostu nie pić 21.12.06, 10:39
        promocja1000 napisała:
        > Zachorowałam na cyklofrenię...

        -ale przeciez nie z powodu picia alkoholu!

        czułam się jak idiotka. Piłam przez
        > całe życie i teraz niby co? mam udac ze tego nie było? ze tego już nie lubię?
        > (tak mówili na AA), że nie chcę? Terefere kuku

        -pisz jak najwiecej,tylko nie zapomnij po jakims czasie czytac wlasnych postow,
        to pomaga...

        > i cieszę się swoją autorską wolnością.

        -a my razem z Toba :)
        • promocja1000 Re: po prostu nie pić 21.12.06, 10:55
          tranzyt80 napisał:

          > -ale przeciez nie z powodu picia alkoholu!

          Już o tym pisałam ale chętnie Ci powtórzę: przyczyny nie znane, zawsze w parze
          z alkoholizmem, narkomanią itd. Gdybym nie bombardowała się takimi ilościami
          chemii najprawdopodobniej nie zachorowałabym.

          > -pisz jak najwiecej,tylko nie zapomnij po jakims czasie czytac wlasnych
          postow, to pomaga...

          zrobiłam z siebie głupa? zarzucasz mi kłamstwo? przyłapałeś mnie na
          niekonsekwencji? jestem głupia, tak?

          Trudno, będę musiała z tym życ :) Poradzę sobie, dorosła jestem
          >
          > > i cieszę się swoją autorską wolnością.
          >
          > -a my razem z Toba :)

          Co? Poniosło mnie? Wiem, wiem, jestem egzaltowaną panienką i powinnam w końcu
          dorosnąc. Ale wiesz, ja strasznie dużo piszę, i na codzień mam do czynienia z
          takim trochę patetycznym stylem, który tutaj pewnie wydaje się byc szczytem
          infantylizmu. Trudno. To też biorę na klatę.
          • tranzyt80 Re: po prostu nie pić 21.12.06, 11:41
            pisze i celuje do Ciebie prosto,jak strzala z luku,
            bez jakichkolwiek podtekstow,
            czy dwuznacznosci,
            takze daj spokoj z wlasna interpretacja kazdego napisanego przeze mnie slowa

            PS:
            glany,skora...i bierzesz na klate :)))
            fajna z Ciebie dziewczyna,pewnie chuda jak wior ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka