Dodaj do ulubionych

Jestem wściekła na naszą chorobę!!!

01.02.07, 18:51
4 tygodnie temu ucieszyła mnie decyzja
przyjaciela z terapii,
że ma dosyć sponiewieranego zycia i chce zacząc trzeźwieć.
3-ci (i jak mu zapowiedziałam ostatni) raz w ciagu naszej 3-letniej
znajomości zdecydowałam sie mu pomóc.
Nie chciał iśc na kolejna terapię i na mityngi AA.
Poczytał na naszym forum, że można samemu skoro się chce
zacząc trzeźwieć, a jest niegłupi i o naszej chorobie
wie wszystko.
Uwierzyłam, że ten naprawdę dobry człowiek postanowił
odmienic swoje zycie
Znalazł w internecie świetna pracę w Holandii.
Pomogłam mu pisać Cv i pojechał w niedzielę.
Dzisiaj zadzwonił pijany, że wrócil do Polski.
Chce mi sie płakać ze złości :-(


Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 01.02.07, 20:06
      7zahir napisała:

      > 4 tygodnie temu ucieszyła mnie decyzja
      > przyjaciela z terapii,
      > że ma dosyć sponiewieranego zycia i chce zacząc trzeźwieć.
      > 3-ci (i jak mu zapowiedziałam ostatni) raz w ciagu naszej 3-letniej
      > znajomości zdecydowałam sie mu pomóc.
      > Nie chciał iśc na kolejna terapię i na mityngi AA.
      > Poczytał na naszym forum, że można samemu skoro się chce
      > zacząc trzeźwieć, a jest niegłupi i o naszej chorobie
      > wie wszystko.
      > Uwierzyłam, że ten naprawdę dobry człowiek postanowił
      > odmienic swoje zycie
      > Znalazł w internecie świetna pracę w Holandii.
      > Pomogłam mu pisać Cv i pojechał w niedzielę.
      > Dzisiaj zadzwonił pijany, że wrócil do Polski.
      > Chce mi sie płakać ze złości :-(
      _______________________________________________________.
      Placz nic tu nie pomoze. W tej chorobie czesciej bywamy
      bezradni... - Jego nawrot, niestety trzeba wkalkulowac
      w jego chorobe.
      Moglabys mu znowu wybaczyc i pomagac tak, jak do tej pory,
      pomimo, ze nic to nie dalo, ale powinnas byc konsekwentna
      skoro mu powiedzialas, ze 3-ci i ostatni raz mu pomoglas.
      A...
      • 7zahir Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 01.02.07, 20:21
        Dla jego dobra bede konsekwentna.
        Nie dam mu umrzeć pod płotem,o czym nie wie,
        lecz musi przestać na mnie liczyć.
        Tylko, kurcze ..... to boli.... mnie :-(
        • aaugustw Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 01.02.07, 20:31
          7zahir napisała:
          > Dla jego dobra bede konsekwentna.
          > Nie dam mu umrzeć pod płotem,o czym nie wie,
          > lecz musi przestać na mnie liczyć.
          > Tylko, kurcze ..... to boli.... mnie :-(
          _________________________________________.
          Wiem, ale to jedyna szansa...!
          A...
          Pozdrawiam i do jutra.
          • 7zahir Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 02.02.07, 06:58
            aaugustw napisał:

            > 7zahir napisała:
            > > Dla jego dobra bede konsekwentna.
            > > Nie dam mu umrzeć pod płotem,o czym nie wie,
            > > lecz musi przestać na mnie liczyć.
            > > Tylko, kurcze ..... to boli.... mnie :-(
            > _________________________________________.
            > Wiem, ale to jedyna szansa...!
            > A...

            Wszystko to rozumiem.
            Cięzko być alkoholiczką na dodatek współuzaleznioną.
            Brak zaufania do własnych decyzji
            i to odwieczne pytanie: a może zrobiłam coś nie tak?
            Bez sensu?
            • ewag52 Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 02.02.07, 08:23
              7zahir napisała:
              >>nie dam mu umrzeć pod płotem,o czym nie wie,

              Mylisz się Zahir, on to wie.Jeżeli Ty, to wiesz, to on tym bardziej.Zapeniam Cię.
              Nie doceniasz uzależnionych
        • xyz68 Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 02.02.07, 08:42
          Dla jego dobra bede konsekwentna.
          > Nie dam mu umrzeć pod płotem,o czym nie wie,
          > lecz musi przestać na mnie liczyć.
          > Tylko, kurcze ..... to boli.... mnie :-(

          hmmm zdaje się kobietą jesteś niegłupią...ale za ewą powtórzę...nie tylko
          dobrze wie że nie dasz mu umrzeć...ale też w typowo alkoholicki sposób ten fakt
          wykorzystuje...
          ps. naprawdę "będziesz konsekwentna" ?? no ok ale jak wielkie będzie Twoje
          poczucie winy jeśli naprawdę umrze ??
          • 7zahir Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 02.02.07, 08:55
            xyz68 napisał:

            > Dla jego dobra bede konsekwentna.
            > > Nie dam mu umrzeć pod płotem,o czym nie wie,
            > > lecz musi przestać na mnie liczyć.
            > > Tylko, kurcze ..... to boli.... mnie :-(
            >
            > hmmm zdaje się kobietą jesteś niegłupią...ale za ewą powtórzę...nie tylko
            > dobrze wie że nie dasz mu umrzeć...ale też w typowo alkoholicki sposób ten
            fakt wykorzystuje...

            Obie macie racje - on wie.
            Nie tyle niedoceniałam, bo sama jestem alkoholiczką,
            ale okłamywalam sama siebie.Chyba w celu upewnienie samej siebie,
            ze wystarczająco jasno postawiłam ostateczną granicę mojej pomocy.

            > ps. naprawdę "będziesz konsekwentna" ?? no ok ale jak wielkie będzie Twoje
            > poczucie winy jeśli naprawdę umrze ??

            To okrutne pytanie :-(
            Nie tylko uzalezniony umysł cierpi na widok,
            lub ze swiadomoscia śmierci przyjaciela :-(

            Pracuję nad sobą na drodze trzeźwości
            i na dzisiaj mogę Ci odpowiedzieć, że takie poczucie winy
            na pewno może mnie pogrązyć.

            Na szczęście w sierpniu urodzi się moje wnuczatko,
            które juz teraz jest na pierwszym miejscu w moim sercu.
            Mam dla kogo żyć :-)
            • ewag52 Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 02.02.07, 09:51
              Zahir, proszę, nie daj się wpędzić w poczucie winy.Nie ma w niczym Twojej winy.
              Spróbuj nad tym popracować. To cholerne poczucie winy, jest jak kula u nogi,
              przeszkadza w każdym konstruktywnym działaniu, ale można się go pozbyć.
              Na prawdę można.
              • xyz68 Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 02.02.07, 10:01
                hmmmm :) obie nie mamy racji...oboje mamy to tak...że tak powiem ja to on :))) -
                ale wracając do tematu...poczucie winy...odpowiedzialności za kogoś,
                chęci "niesienia pomocy"...MUSI MIEC SWOJE GRANICE...
                • xyz68 Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 02.02.07, 10:03
                  - JEŚLI TYCH GRANIC NIE USTALISZ....może to okrutne ale już dziś możesz
                  siadać "za stołem"....
                  • 7zahir Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 02.02.07, 10:56
                    xyz68 napisał:

                    > - JEŚLI TYCH GRANIC NIE USTALISZ....może to okrutne ale już dziś możesz
                    > siadać "za stołem"....

                    dzięki, granicą śa tylko rozmowy przez tel
                    i tylko na trzeźwo + "0" wizyt".
                • 7zahir Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 02.02.07, 11:01
                  sorry za niezamierzoną błyskawiczna
                  zmianę płci :-))
              • 7zahir Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 02.02.07, 11:02
                ewag52 napisała:

                > Zahir, proszę, nie daj się wpędzić w poczucie winy.Nie ma w niczym Twojej
                winy
                > .
                > Spróbuj nad tym popracować. To cholerne poczucie winy, jest jak kula u nogi,
                > przeszkadza w każdym konstruktywnym działaniu, ale można się go pozbyć.
                > Na prawdę można.
                • 7zahir Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 02.02.07, 11:05
                  uciekło :-)
                  dziekuje Ewuniu za wsparcie.
                  Wydawało mi się, ze wyleczyłam juz swoje poczucie wartości.
                  Widać nie do konca.Tak musiało byc, żebym sie o tym przekonała.
                  Pozdrawiam ciepło :-)
                  • ewag52 Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 02.02.07, 14:13
                    Miło mi,że poczułaś się lepiej. Takie uczucia bardzo, bardzo pomagają w ulecze-
                    niu siebie i innych.Trudno jest uwierzyć w swoją wartośc,kiedy uzależnienie
                    dotyczy nas samych, a co powiedzieć na dwa?
                    Zahir, można prawie wszystko osiągnąć,jeżeli sie chce i nie da sobą manipulować.

                    pozdrawiam Cię
                  • ewag52 Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 02.02.07, 18:02
                    zahir, jeszcze raz uparcie powtórzę, wszystko co nas dotyka i jest naszym
                    udziałem, nie dzieje się bez potrzeby. Popatrz na mnie. Jestem wolna, od
                    poczucia winy i nawet dużo dla siebie z tego wyniosłam (chociaz wielu jest
                    to nie w smak). Można, można. A jeżeli (oby tak nie było)cokolwiek złego,
                    przytrafi sie Twojemu przyjacielowi, to na pewno nie Ty będziesz temu winna.
                    Jeżeli natomiast Twoja wściekłość, na Waszą chorobę, może być dla Ciebie moto-
                    rem do pozytywnych działań, to ją może wykorzystaj.
                    pozdrawiam Cię.
                    I ciesz się z tego,że będziesz babcia!!
            • aaugustw Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 02.02.07, 16:02
              7zahir napisała:
              > ...i na dzisiaj mogę Ci odpowiedzieć, że takie poczucie winy
              > na pewno może mnie pogrązyć.
              - - - - - - - - - - -
              Zahir, poczucie winy, czy wyrzuty sumienia mozna miec wtedy,
              jak sie ma, lub mialo na to cos wplyw!
              W przypadku Twojego partnera jestes bezsilna...
              Bezsilna jestes takze na jego chorobe alkoholowa.
              __________________________________________________.
              7zahir napisała dalej:
              > Na szczęście w sierpniu urodzi się moje wnuczatko,
              > które juz teraz jest na pierwszym miejscu w moim sercu.
              > Mam dla kogo żyć :-)
              - - - - - -
              ;-))
              A...

    • 7zahir Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 02.02.07, 19:14
      za przywolanie mnie do porządku.
      Tak jak napisała Ewa - zdarzyło sie to po coś.
      Mysle, że po to zeby nauczyc mnie pokory
      i udiwidnić, ze wcale nie jest tak dobrze
      z moimi emocjami jak myslalam.
      Trochę podcieło mi kolana męskie pytaniekolegi xyz68,
      ale dzieki za nie - bo uchwycilam sie deski ratunkowej
      tj pojecia besilności, z która jak widać
      moje ego tez nie do końca się pogodziło.

      Mam nadzieję, że czytający nowicjusze,
      przyjma historię nawrotu mojego przyjaciela
      jako jeden z wielu dowodów na to, że kazdy z nas
      ma swoja drogę trzeźwienia i mozliwośc jej wyboru.
      Nie ma lepszych czy gorszych.
      Sa takie które dzialaja albo nie,
      ale tak naprawdę, to my decydujemy czy chcemy życ godnie.

      Pozdrawiam wszystkich ciepło:-)
      • 7zahir Dziekuje Wam kochani :-) 02.02.07, 19:15
        To miał byc tytuł poprzedniego wpisu.
        Jak widać wzruszenie poplątało mi palce
        na klawiaturze :-)
        • tenjaras Re: Dziekuje Wam kochani :-) 05.02.07, 10:24
          zahir rób po prostu swoje - dla siebie i pozwalaj innym z tego korzystać, nie
          rób innym, by samej na tym korzystać
          • 7zahir Re: Dziekuje Wam kochani :-) 05.02.07, 16:30
            tenjaras napisał:

            > zahir rób po prostu swoje - dla siebie i pozwalaj innym z tego korzystać, nie
            > rób innym, by samej na tym korzystać >

            Treściwie i celnie :-)
            Dzieki że to zauważyłeś, bo często słyszałam to od pierwszego
            kroku na drodze trzeźwosci - ciągle wylazi moje " stare JA " :-)


    • rauchen Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 02.02.07, 20:49
      Z tego co ja wiem, zmiana miejsca zamieszkania, podroze, sa odradzane w
      pierwszych dwoch latach trzezwienia.
      Wlasciwie tak jak patrze na siebie, to bylo kolejne samooszukiwanie sie, ze
      gdzie indziej bedzie lepiej, bedzie lepsza praca i takie bla bla bla.
      W ciagu ostatnich dwoch lat w Polsce zmienialam kilkakrotnie mieszkanie.
      Zostawialo sie brudne wspomnienia w starym mieszkaniu, liczac ze w tym nowym
      bedzie lepiej, i picie bedzie inne, bo inne srodowisko.
      Stopniowo i tak zawsze byl powrot do tego samego.
      Wyjechac za granice tez wlasciwie zdecydowalam sie na ogromnym kacu. Kolejna
      ucieczka ze zludnymi marzeniami jako bagaz.
      Czy przestalam pic bo wyjechalam?
      Nie.
      Czy przestalam pic bo dostalam prace?
      Nie.
      Nie jedna stracilam przez picie.
      Tracilam coraz bardziej i checi na podejmowanie nowej, tracilam coraz bardziej
      nadzieje ze mam jakakolwiek szanse na kolejna, bo skoro i tak strace przez
      najprawdopodobne zapicie?
      Przez ostatnie moje 14 miesiecy nie zmienilam mieszkania.
      Uczylam sie byc w nim, choc zwyklo to byc miejsce mojego picia.
      Uczylam sie zyc na nowo w srodowisku tych ludzi, ktorzy widzieli mnie pijana.
      z kazdym dniem wlasciwie powoli odzyskiwalam nadzieje ze z kazdym dniem
      trzezwienia moja szansa na znalezienie dobrej pracy wzrasta, ale i tak musialam
      liczyc sie z tym ze jestem nietutejsza, obca, wiec mniejsze szanse, ale mimo
      wszystko.
      Dwa miesiace temu dostalam prace powyzej moich oczekiwan.
      Prawie miesiac zalatwiania rozmaitych spraw do zalatwienia w zwiazku z nia, i
      prawie dwa miesiace kiedy praktycznie wszystko co bylo dotad trzeba bylo
      odwrocic do gory nogami.
      Te dwa miesiace udalo mi sie przezyc w duzym stopniu dlatego, ze mialam juz za
      soba rok trzezwienia, rok pracy nad soba.
      Bo nie pojawila sie chyba ani raz mysl, ze dzieki tej nowej sytuacji na pewno
      nie bede pic - tego nie wiem, wiec nie musze sie oszukiwac.
      Ta praca nie jest terapia mojego alkoholizmu - to wiem na pewno.
      jest po prostu sytuacja zyciowa do ktorej musze sie dostosowac.
      bedac alkoholiczka, i pamietajac o tym.
      Bo z jednej strony ta nowa sytuacja dac mi moze nadal zludna nadzieje, ze jak
      sie udalo z praca, to moze i z piciem sie teraz uda kontrolowanym.
      Z samej satysfakcji tej pracy.
      Z samej zmiany sytuacji.
      Oj, wydaje mi sie ze nawet bardziej musze byc ostrozna jesli chodzi o moj
      alkoholizm, niz przedtem, bo siedze na dwoch biegunach niebezpiecznych dla
      alkoholika:
      zmeczenie zmiana sytuacji i ogromna radosc z tej zmiany.
      • janulodz Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 02.02.07, 22:08
        Po co to komplikujesz. Zerwałaś z piciem, rozwijasz się, awansujesz, wiesz, że nie możesz sie napić już do końca życia, wiesz ile straciłaś przez alkohol i jeszcze Ci chodzą po głowie jakieś eksperymenty? I co znaczy, że musisz być bardziej ostrożna. Masz nawrót? Chcesz się napić, czy to tylko takie rozważnia czysto teoretyczne. Jeżeli to tylko teoria to po diabła zadręczasz się tymi myślami. Idź do kina, na spacer, na fitness. Wyjedź na narty. Luzik Rauchen, luzik. Przecież nie pijesz.
        • rauchen Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 03.02.07, 12:43
          ja wiem ze jest troche tych komplikacji, ale to na pewno jest wynikiem zmian, i
          troche dziwne by bylo zeby wraz z nimi nie szly emocje.
          Zdaje sobie z tego sprawe, i po prostu ograniczylam jakakolwiek inne
          aktywnosci, zeby sie nie poglebiac. Gdy rozmawiam czasami na ten temat z
          ludzmi, ktorzy alkoholikami sami nie sa, a o moim alkoholizmie nie wiedza,
          otrzymuje od nich zapewnienie ze w podobny sposob by zareagowali.
          A co do eksperymentow, to same sie czasem pojawiaja sytuacje, wystawiajace na
          probe.Mianowicie pojawil sie szampan urodzinowy w szkole, wieczorem, godzina 9.
          Zmeczona po pracy, szczesliwa z powodu pracy, a tu szampan. Nie pilam.
          Ale dwa dni pozniej mialam jak do tej pory chyba najciezszy alkoholowy sen.
          szczesliwie tylko sen, a z drugiej strony dobrze ze sie pojawil, bo odebralam
          go jako zbawienie.
          Otoz przypomnial mi sie wolny pozniej, i tak sobie skojarzylam, ze po co ja mam
          eksperymentowac na jawie, skoro mam swoje piekne sny alkoholowe, a reakcje po
          nim doslownie identyczne jak wolnego po jednym piwie :)))

          Ej, janu, nie jest zle, zapewniam cie,
          choc w sumie dobrze ze zareagowales na moj wpis.
          I gratulacje z okazji 4 :)))

          • tenjaras Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 05.02.07, 10:22
            jak już przestajemy pić to niech to będzie jednorazowy akt, w końcu ta decyzja
            zapada w chwili dość jasnego myślenia, w AA wyczytałem "Bóg przywraca
            rozsądek" "nie ma powrotu do myślenia o jakiejkolwiek kontroli" "tej nocy
            problem alkoholowy przeminął i poza chwilowymi zachciankami, nigdy już nie
            myślał o alkoholu, wydawało się, że nawet gdyby chciał się napić to by nie
            mógł" - tak konstruowałem swoje myślenie o alkoholu i dziś nie mam z nim
            problemu, a z kłopotami życiowymi radzę sobie coraz lepiej, właśnie dlatego, że
            już zdążyłem poradzić sobie z alkoholizmem, albo jak wolę mówić, nastąpiła
            ingerencja z zewnątrz i przestałem pić, aby móc się zająć sobą
            • janulodz Bingooo !!! 05.02.07, 16:13
              Kurczę Jaras, ja mam to SAMO.
              Poradziłem sobie z alkoholizmem,, nie mam problemów z alkoholem i coraz lepiej radzę sobie z kłopotami życiowymi. Przestałem pić i mogę zająć się sobą. Był to jednorazowy akt i decyzję podjąłem w chwili dość jasnego myślenia.
              Tylko u mnie nie było ingerencji z zewnątrz. Ale to przecież drobiazg.

              Fajnie, że tak jasno to ująłeś. Może nareszcie dojdziemy do jakiegoś porozumienia i przestaniemy się spierać o to która prawda jest mojsza.


              • tenjaras Re: Bingooo !!! 05.02.07, 18:34
                a my się spieramy?

                w zależności od woli - u mnie nastąpiło to przy ingerencji, ale przecież byłem
                przy tym obecny, więc mógłbym na siłę wziąć to na siebie, podobnie podejrzewam
                u Ciebie, można by się doszukać ingerencji z zewnątrz, doprowadzenia do takiej,
                a nie innej sytuacji, aby stało się to co się stało
                • janulodz Re: Bingooo !!! 05.02.07, 20:22
                  Idźmy w takim razie dalej Jaras.
                  Odpowiadam Ci jednocześnie na pytanie zadane w wątku augusta.
                  Zacytowałeś Woroba. Ja wybrałem trudniejszą drogę.
                  Nie dlatego, że jestem przeciw AA.
                  Dlatego, że nie podoba mi się ta cała celebra z tym zwiazana.
                  Ja nie odkrywam wszystkich prawd zawartych w tej wiedzy. Ja z niej również czerpię. Sam to przecież zauważasz. Wybieram dla siebie to co uważam za najlepsze. Może nieraz błądzę, ale to przyjemne błądzenie. Ze wzgledu na mój światopogląd nie doszukuję się w swoim trzeżwieniu żadnej metafizyki. Ale nie neguję, że komuś innemu ona pomaga. Staram sie ulepszać po swojemu to co poznaję.
                  Napisałeś, ze cały czas w ruchu AA ktoś coś ulepsza, udoskonala, poprawia.
                  Jesteś na tym forum dawno. Ja chyba krócej od Ciebie. Na początku kłociłem sie ze zwolennikami ruchu AA o swoje samodzielne trzeźwienie. Potem przyjąłem pewne prawdy do wiadomosci. Z czasem dogadałem się ze zwolennikami tego ruchu i wydawało mi się, że wspólnie możemy wnieść w nasz proces trzeźwienia coś nowego. I wtedy pojawił sie August
                  I wszystko spieprzył. Wprowadził antagonizmy, przepychanki, jego ortodoksyjne poglądy i negowanie wszystkiego co nie AAowskie spowodowało, że to forum stało się jednym wielkim targowiskiem. Boli mnie to, bo to już było Nasze Forum.
                  Myśmy się tu dogadywali. Doszliśmy do cosensusu. Było fajnie. A co jest teraz?
                  Ile osób stąd odeszło. Ile się w ogóle nie odzywa. Ilu nowych rezygnuje już na starcie. Odpowiada Ci to? Bo mnie nie. Mnie to boli.
                  • tenjaras Re: Bingooo !!! 05.02.07, 23:12
                    pomyślałem sobie, że August tam w Niemczech zrobił się dla nas jak supermarket,
                    nie da się z niego wziąć to co potrzeba, trzeba zapełniać koszyk...

                    znam Augusta osobiście, zrobił na mnie duże i dobre wrażenie, nie przegadaliśmy
                    całych nocy, ale swoje

                    Auguście chylę czoła przed Twoją dociekliwością w dążeniu do istoty sprawy

                    AA, to i inne forum dyskusyjne oraz pozostałe tematy, które są w kręgu moich
                    zainteresowań traktuję wybiórczo, wybieram to, co dla mnie ważne, potrafię
                    wyjść z supermaketu z kilkoma konkretnymi zakupami po jakie wyszedłem z domu do
                    sklepu, podobnie traktuję słowa Augusta, jednak martwiłem się dlaczego kilka
                    osób łapię za to co nie lubię...

                    pamiętam jak funkcjonuje umysł, jak niezależny byt, koduje informację bez
                    wiedzy właściciela - jeśli ktoś powie Ci, że można się przenieść z Warszawy do
                    Szanghaju w sześć sekund to po krótkiej analizie w umyśle dojdziesz do tego, że
                    to nie możliwe, a przez kilka najbliższych dni będziesz mógł zaobserwować
                    zwracanie uwagi na informacje typu: ...pociąg z Wrocławia do Poznania dwie i
                    pół godziny... ...samolot po sześciu godzinach lotu... ...pólgodzinny spacer po
                    parku... tak właśnie działa umysł, ale jedno jest pewne, jeśli otworzysz się na
                    informację, pomimo działań umysłu, o jakimś innym sposobie przemieszczania,
                    może i nie odkryjesz owej tajemnicy, ale na pewno spotkasz ludzi, o których
                    myślałeś, że nie istnieją... ja w to wierzę, kiedy po raz pierwszy otworzyłem
                    się na nową mi informację, którą miałem absolutnie wypartą ze świadomości,
                    spotkałem ludzi, o których myślałem, że nie istnieją, byli to rzeczywiście
                    niepijący alkoholicy, wcześniej nie wierzyłem, że można przestać pić, myślałem,
                    że jestem na to skazany i skończe marnie, stąd moje słowa o ingerencji z
                    zewnątrz, sprzyjające warunki, które mnie przytłoczyły i wyrwały z błogiego
                    stanu nieświadomości i powodowany strachem pozwoliłem sobie na przemianę,
                    pozwoliłem na obecność drugiego człowieka, na czyjąś rację, to nie był łatwy
                    albo przyjemny proces, bo ujawniałem się, czułem się jak obnażony w środku
                    miasta, ale warto było i dziś wiem, że mój umysł tak nadal funkcjonuje jak
                    kiedyś, to naturalne, więc potrzebuję konfrontacji, potrzebuję ludzi, najlepiej
                    takich jak ja, im bardziej podobnych tym lepszy efekt, dlatego AA i to forum

                    to jest pomysł Billa - alkoholik dla alkoholika - jeden z tych, którego na tym
                    forum, jak i innych, niektórzy się wypierają, a który tu funkcjonuje

                    inny aspekt AA - pomoc nowicjuszom, mówienie im co się zrobiło, że jest się tu
                    gdzie jest, nowicjuszom pomaga się zidentyfikować i przyjąć, dzięki tej
                    identyfikacji, nową wiedzę - jak sobie poradzić

                    po co się spotykamy w AA? aby trwać w trzeźwości i pomagać innym w jej
                    osiągnięciu, a po co piszemy na tym forum? czy ktoś wątpi w to, że gdyby Bill
                    jeszcze żył, to nie pisałby na takich forach?
                    pionierzy AA już na początku lat 40tych organizowali warsztaty 12 Kroków, bo
                    nie nadążali w sponsorowaniu czyli nauczaniu nowicjuszy jak trzeźwieć na 12
                    Krokach, to nie zaadoptowaliby internetu? z taką możliwością anonimowości?

                    zinstytucjonalizowaliśmy sobie to AA skomplikowaliśmy sprawę, dr. Bob krzywiłby
                    by nosa... tak naprawdę AA to to, co dzieje się między dwoma lub trzema
                    alkoholikami, kiedy rozmawiają o swoim alkoholiźmie i sposobach wyjścia z
                    problemu, a nie to całe zetesempowskie zebrania, ale jak jest jest, a nie jak
                    być powinno ;-) bozia wie co robi, a ja wierzę, że alkoholicy nie zapomnieli
                    siły radykalnych przemian, dr. Bob to wspólzałożyciel AA, drugi trzeźwy, gdy
                    Bill widział go ostatni raz usłyszał: pozostawmy to w prostocie...
                    • janulodz Re: Bingooo !!! 05.02.07, 23:45
                      Znów jesteś na mitingu.
                      Wpadnij jeszcze kiedyś.
                    • aaugustw Re: Bingooo !!! 06.02.07, 15:32
                      O maly wlos przeoczylbym maila Jarasia, z ktorego
                      duzo znowu zabralem dla siebie... - Dziekuje Jaras..!
                      ____________________________________________________.
                      Ja mam tylko jedna wielka nadzieje Jaras, mianowicie
                      zebys Ty (ani inni, ktorzy uczeszczaja na Mityngi AA,
                      w realu), nie oceniali moich postow tu, na tym forum,
                      wedlug zasad i regul ogolnie przyjetych na Mityngach AA.
                      Bardzo mi na tym zalezy szczegolnie w korelacji z Toba
                      i sam nie wiem dlaczego...!?
                      (moze dlatego, ze jestes dla mnie jednym z tych "polskich"
                      sponsorow na odleglosc. Bardzo duzo juz wzialem od Ciebie
                      dla siebie - ale emocje moje pozostana moimi...!). ;-))
                      A...
                      ________________________________________________________________.
                      > ... tak naprawdę AA to to, co dzieje się między dwoma lub trzema
                      > alkoholikami, kiedy rozmawiają o swoim alkoholiźmie i sposobach wyjścia z
                      > problemu, a nie to całe zetesempowskie zebrania,
                      • tenjaras Re: Bingooo !!! 06.02.07, 22:25
                        aaugustw napisał:

                        > Ja mam tylko jedna wielka nadzieje Jaras, mianowicie
                        > zebys Ty (ani inni, ktorzy uczeszczaja na Mityngi AA,
                        > w realu), nie oceniali moich postow tu, na tym forum,
                        > wedlug zasad i regul ogolnie przyjetych na Mityngach AA.

                        mogę tylko wyrazić nadzieję, że mi się udaje, ale właśnie dzięki regułom jakie
                        przyjąłem w AA...
                    • aniolparys Re: Bingooo !!! 06.02.07, 21:50
                      tenjaras napisał:

                      > znam Augusta osobiście, zrobił na mnie duże i dobre wrażenie,

                      Jesteś pewien, że to jedna i ta sama osoba?
                      • tenjaras Re: Bingooo !!! 06.02.07, 22:27
                        aniolparys napisał:

                        > tenjaras napisał:
                        >
                        > > znam Augusta osobiście, zrobił na mnie duże i dobre wrażenie,
                        >
                        > Jesteś pewien, że to jedna i ta sama osoba?
                        >

                        absolutnie jestem pewien
                        • aaugustw Re: Bingooo !!! - do Aniolka... (parysa) ;-)) 07.02.07, 19:12
                          > aniolparys napisał:
                          >
                          > > > tenjaras napisał:
                          > > > znam Augusta osobiście, zrobił na mnie duże i dobre wrażenie,
                          > >
                          > > Jesteś pewien, że to jedna i ta sama osoba?
                          > >
                          > absolutnie jestem pewien
                          ___________________________________________________________________.
                          Aniolku, Twoje pytanie i te watpliwosci z tym pytaniem zwiazane,
                          ktore skierowales w strone Jarasia sa jak najbardziej na miejscu...!
                          Taki pozytywny odbior mojej osoby przez ludzi, jak to opisal Jaras
                          nie zawsze ma jednak miejsce w zyciu, o czym Jaras wiedziec nie moze!
                          Kiedy spotykam na swej drodze obibokow, pijusow, klamcow, ludzi
                          niepokornych i wywyzszajacych sie (czyt. pijanych na trzezwo), w
                          dodatku jezeli maja oni te cechy w jednej osobie, wtedy robie na takich
                          na pewno inne juz wrazenie, gdyz mowie im te prawde o nich samych bez
                          jakichkolwiek filtrow, masek i bialych rekawiczek...
                          Na szczescie sa to tylko wyjatki, ktore w calosci malo sie licza - Bogu
                          dzieki...! ;-))
                          A...
                        • aaugustw Re: Bingooo !!! 07.02.07, 19:15
                          > aniolparys napisał:
                          >
                          > > > tenjaras napisał:
                          > > > znam Augusta osobiście, zrobił na mnie duże i dobre wrażenie,
                          > >
                          > > Jesteś pewien, że to jedna i ta sama osoba?
                          > >
                          > absolutnie jestem pewien
                          ___________________________________________________________________.
                          Aniolku, Twoje pytanie i te watpliwosci z tym pytaniem zwiazane,
                          ktore skierowales w strone Jarasia sa jak najbardziej na miejscu...!
                          Taki pozytywny odbior mojej osoby przez ludzi, jak to opisal Jaras
                          nie zawsze ma jednak miejsce w zyciu, o czym Jaras wiedziec nie moze!
                          Kiedy spotykam na swej drodze obibokow, pijusow, klamcow, ludzi
                          niepokornych i wywyzszajacych sie (czyt. pijanych na trzezwo), w
                          dodatku jezeli maja oni te cechy w jednej osobie, wtedy robie na takich
                          na pewno inne juz wrazenie, gdyz mowie im te prawde o nich samych bez
                          jakichkolwiek filtrow, masek i bialych rekawiczek...
                          Na szczescie sa to tylko wyjatki, ktore w calosci malo sie licza - Bogu
                          dzieki...! ;-))
                          A...
            • rauchen Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 06.02.07, 18:46
              oj, ja moze poprosze o odrobine wyrozumialosci,
              nie wyskocze przeciez z ta calkowita akceptacja alkoholizmu swego,
              jak przyslowiowy Filip z konopii,
              a przy intergracji z zewnatrz to moze lepiej zeby nie nastapilo wydzielenie
              energii jak przy rozszepianiu atomu, bo sie jeszcze poobijam :)))

              Liczy sie postep, nie doskonalosc,
              postepy widze, choc nie spodziewalam sie ze przyjda w miare szybko,
              do doskonalosci mi daleko, no ale jakies cele w zyciu trzeba miec, no nie :))))
              • aaugustw Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 06.02.07, 19:00
                rauchen napisała:
                > Liczy sie postep, nie doskonalosc,
                > postepy widze, choc nie spodziewalam sie ze przyjda w miare szybko,
                > do doskonalosci mi daleko, no ale jakies cele w zyciu trzeba miec, no
                nie :))))
                __________________________________________________________________.
                Ano tak...!
                Lubie czytac te Twoje trzezwe posty...! ;-))
                (Twojej opinii o moich nie chce znac!) :-((
                A...
                • rauchen Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 06.02.07, 19:17
                  opinie o tobie, powiadasz?
                  no to masz:
                  NA DWOR ODSNIEZAC, a nie nie warte zachodu watki otwierac!!!!

                  :)
                  • aaugustw Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 06.02.07, 19:42
                    rauchen napisała:
                    > opinie o tobie, powiadasz?
                    > no to masz:
                    > NA DWOR ODSNIEZAC, a nie nie warte zachodu watki otwierac!!!!
                    > :)
                    ______________________________________________________________.
                    Ale ja nie wiem jak wyglada snieg tegoroczny...! :-((
                    (na moje szczescie) ;-))
                    A...
    • keyshia Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 05.02.07, 15:17
      7zahir a co powiesz swojemu przyjacielowi jak znów zadzwoni z prośbą o pomoc?
      Dziękuję za odpowiedź.
      • 7zahir Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 05.02.07, 16:27
        Powiem, że dostał ode mnie już wszystkie "narzędzia"
        , wie co ma robić,
        i teraz musi sobie radzic sam,
        bo nie mam zamiaru go wiecj wyreczać.
        • havana06 Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 06.02.07, 18:39
          Zashir , Ty wiesz co robić- już nic.
          To przykre, że właśnie od Ciebie są takie wieści.
          Jestem bardzo daleko, ale z Tobą.
          havana
          • aaugustw Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 06.02.07, 18:57
            havana06 napisała:
            ::::::::::::::::::
            _________________.
            Witaj Havana na tratwie i
            wybacz, ze wtedy nie odpisalem,
            ale juz nie zdazylem...!
            A... ;-))
            • jerzy30 Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 06.02.07, 20:36
              "Powiem, że dostał ode mnie już wszystkie "narzędzia"
              , wie co ma robić,
              i teraz musi sobie radzic sam,
              bo nie mam zamiaru go wiecj wyreczać."
              aLE BADZ CZUJNA NA JEGO MANIPULACE LZY I PLACZ ORAZ PRZYSIEGI
              • 7zahir Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 07.02.07, 09:08
                Powiem, że dostał ode mnie już wszystkie "narzędzia"
                > , wie co ma robić,
                > i teraz musi sobie radzic sam,
                > bo nie mam zamiaru go wiecj wyreczać."
                > aLE BADZ CZUJNA NA JEGO MANIPULACE LZY I PLACZ ORAZ PRZYSIEGI

                Dziękuję, to już było wcześniej.
                Teraz nawet nie próbuje.... na szczęście :-)

                • jerzy30 Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 07.02.07, 19:19
                  alkoholicy to kopalnia pomyslow - i kazdy pomysl w kategorii nagrody Nobla
                  Pozdrawiam - trzymaj sie pogodnie
    • 7zahir Wiem, że to przeczyta.... 09.02.07, 19:26
      Powiedzialam mojemu przyjacielowi,
      że załozyłam tu watek o jego nawrocie.
      Wiem, ze będzie czytał.
      Czy mogę poprosić Was o wsparcie?
      • 7zahir Prosze o kilka słów... 09.02.07, 19:53
        do mojego przyjaciela.
        Może ktoś z Was dotrze do niego celnymi słowami
        i dzieki temu skutecznie wkroczy na droge godnego
        trzeżwego życia.

        Dziekuje za kazde słowo:-)

        Dodałam ten wpis, bo nie chcialabym,
        żebyście odniesli wrazenie, że czuje sie zagrozona.
        Chodzi o wsparcie dla niego.
      • tenjaras Re: Wiem, że to przeczyta.... 10.02.07, 08:18
        więc jeśli to przeczytasz przyjacielu 7zahir to napiszę Ci krótko

        Twoje życie, Twoja broszka

        dajesz ludziom to co posiadasz, kiedy pijesz i się użalasz, dajesz swój nie
        najlepszy wizerunek i żal, kiedy jesteś trzeżwy, trzeźwość
        od Ciebie to zależy, nie od nich

        nie znam Cię i może nie poznam, ale pozostanę trzeźwy, będę sobie robił swoje,
        a co Ty będziesz robił to Twoje i Ty będziesz się z tym czuł, Ty zawsze, inni,
        których w to wkręcisz, czasem, ja i mi podobni, którzy poznali na czym TO
        polega, nigdy.
      • aaugustw Re: Wiem, że to przeczyta.... 10.02.07, 13:26
        7zahir napisała:
        > Powiedzialam mojemu przyjacielowi,
        > że załozyłam tu watek o jego nawrocie.
        > Wiem, ze będzie czytał.
        > Czy mogę poprosić Was o wsparcie?
        _________________________________________.
        Zahir, mimo wielkiego szacunku dla Ciebie,
        dla niego zrobie to dopiero wtedy, kiedy
        on mnie o to poprosi...!
        A...
    • 7zahir Re: Jestem wściekła na naszą chorobę!!! 15.02.07, 07:08
      Wczoraj pojawił się pod moimi drzwiami
      a ja " zdębiałam " i ....pozwolilam mu przenocować.

      Znalazlam w internecie ośrodek dla bezdomnych mężczyzn
      z programem " resocjalizacji ".
      Zadzwonilam i załatwiłam ,że od jutra tam zamieszka.
      Od jutra, bo badają alkomatem - a jak powiedziano mi
      po tak długim ciagu muszą byc 2 dni przerwy.

      Wiem, co napiszecie- zrobilam głupstwo wpuszczając go do domu,
      ale kurczę, nie potrafilam w Walentynki, odmówić pomocy :-(
      • janulodz Oby Zahir nikogo już nie skrzywdziłała 15.02.07, 09:46
        Zahir.
        Odpisałaś na moim wątku, że nie prowadzisz archiwum
        • janulodz Re: Oby Zahir nikogo już nie skrzywdziłała 15.02.07, 09:52
          Chyba nie jest Ci potrzebne, aby przypomnieć sobie na jakiej podstawie rzuciłaś swoje oskarżenie. Postawiłaś wyraźny zarzut, że Eska wykorzstała Twoją prywatną korespondencję na Forum. Podaj w jakich to było okolicznosciach i jeżeli zupa rzeczywiście się wylała to i tak zostało to już publicznie napisane, więc możesz nam przypomnieć o co chodziło. I nie projektuj.

          "Eska mnie kręci"z
          • tranzyt80 Re: Oby Zahir nikogo już nie skrzywdziłała 15.02.07, 10:45
            Kto to jest(byla), ta moc_ca ???
            Pisala na forum Psychologia juz od 21.09.2003 roku...

            Re: seminarium
            moc_ca 19.06.06, 10:55 zarchiwizowany


            7zahir napisała:

            > To Twoja interpretacja,
            > a ja wcale nie musze się z nią zgadzać.
            > Czy autorka watku prosiła, żebyś była jej rzeczniczką?
            > I kto tu popełnił błąd?
            > Mniej piany moc_ca, a może raczej Eska?

            Masz jakis problem, zahir ..? Czy to choroba o ktorej chcesz porozmawiać?
            JAKA Eska????? Sugerujesz że zmieniłam nick?
            Zajmuj się sednem sparwy, pisz merytorycznie, przestań pleść bzdury bo pomyślę
            że masz obsesje jak nasza forumowa koleżanka-psychopatka albo okaże się że
            zahir7 to kolejne jej wcielenie! hehehehe
            Nie jestem Anną Bystroń, szakalem ani eską - zrozumiałaś mnie dobrze, zahir?

            O pianie to ja napisałam do Ciebie więc nie przepisuj moich słów - to zbędny
            zabieg. Gwoli ścisłości wyjaśniam że autorka wątku nie prosiła abym była jej
            rzeczniczka i nie mam zamiaru tej funkcji pełnić, wypowiadam sie w wątku
            ktorego temat mi się podoba i tak się wypowiadam jak widzisz i czytasz. Sądzę
            że podlegasz tym samym prawom bo robisz to co ja, mianowicie wypowiadasz się
            w tym samym wątku i piszesz to co chcesz. I rób to dalej! :-)))
            Jeszcze raz:
            mniej urojeń i rozsierdzenia z pianą na ustach, ok zahir?
            moc_ca (a nie eska!)
        • e4ska Re: Oby Zahir nikogo już nie skrzywdziłała 15.02.07, 10:11
          Janu, najpierw sprawa pierwsza: Zahir ma specyficzne problemy. To nie jest tylko
          ta "choroba" - ale też fabularyzacja życia, wymyślanie zdarzeń - zapełnianie
          pustki - paranoja. Przyjaciel w walentynkowy wieczór - czemu nie Yeti? albo
          człowiek z Cro-magnon? Ta fabuła musi się toczyć - apele o pomoc, bo on czyta
          forum... gdzie? jak do przytułku go mają przyjąć - chore majaczenia.

          Co mnie czynić wypada wobec oskarżeń o krzywdę? Przecież - jeśli nie może
          odnaleźć wątków, gdzie fragmenty listów prywatnych, a nieistniejących -
          zamieszczam, to przecież jest u góry - wyszukiwarka. Wpisuję słowo, dwa, frazę -
          i po kłopocie. Kiedy chcę coś wyszukać - również ze swoich czy cudzych postów -
          to tak robię.

          Zahir ma problemy - ale ci, którzy ją bronią w takich działaniach - postępują
          głupio, szkodzą kobiecie. Dobrze byłoby, gdyby np. august, zamiast mącić o
          półrocznych wpisach, zapytał znajomego psychologa czy psychiatry, jak reagować
          na urojenia... na pewno - nie podpuszczać. Nie podkręcać. Bo osoba taka nie
          odróżnia odrębnych sfer rzeczywistości - nie tylko netowej od życiowej, ale
          realnej od wymyślonej. Mam wrażenie - zahir wierzy, że dzieje się jej krzywda...
          takie osoby potrzebują wrogów. I muszą sobie ich znaleźć. Lepiej, niech ma
          obsesję eski niż obsesję picia.

          Pewnie, gdyby rzecz nie była śmieszna, gdyby jaka sprawa kryminalna - to jest
          możliwość techniczna sprawdzić, co kto do mnie przesyłał - liczba postów, daty,
          adresy mailowe. Ale - zahir nie jest niebezpieczna - tutaj. A świecie realnym -
          też nie. Zwyczajna mania.

          Więc niech sobie pisze.
          • janulodz Dobrze 15.02.07, 10:27
            Zgadzam się. Będę litościwy. Ale smród pozostał.


            "Eska mnie kręci"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka