sister_moon73
13.04.07, 12:48
Chodzi mi o zachowania mojego męża (od około pół roku):
- ciagłe poirytowanie - mam uczucie, że nienawidzi całego świata,
- podejrzliwość,
- ciagłe pretensje i roszczenia,
- brak ochoty to rozmów o czymkolwiek, a zwłaszcza o swoich uczucuiach -
wraca z pracy,mówi że tam już się "nagadał" - mam z nim zero kontaktu,
- drażliwość, awantury, agresja (o drobnostki -na zasadzie "zupa była za
słona"),
- narzekanie na samopoczucie - ciągle jest zmęczony albo chory,
- zamknięcie w sobie,zero czułości o seksie to już w ogóle nie wspomnę.
Oprócz tego wiem, że popija - wczoraj jak wrócił z pracy znalazłam w tego
torbie do połowy opróżnioną butelkę po koniaku, znajdowałam takie rzeczy też
wcześniej.Wychodzi codziennie wieczorem na spacer z psem i wtedy coś kupuje i
wypija zawsze sam, po kryjomu.Jak wypije "za dużo" to robi się bardzo
agresywny.
Mam wrażenie że to zupełnie inny człowiek, niż kiedyś.Zastanawiam się, czy to
depresja,czy inna choroba psychiczna, czy te wszystkie objawy wynikają z
problemu alkoholowego?
Mam za sobą (i on również) 10 lat narkotyków (głównie heroina, ale też amfa),
aktualnie od 4 lat nie bierzemy.Ja skończyłam terapię, on nie, ale narkotyków
nie bierze - tego jestem pewna (z tym by mnie nie "wykiwał").Ale z alkoholem
jest inaczej.
Ja już następnego uzależnienia nie wytrzymam.Wyszłam z brania, nawet
papierosów nie palę.Mam dosyć tego kłamstwa i wyrzutów sumienia.Jak on ćpał
to ukrywałam to przed wszystkimi, w końcu sama nie wytrzymałam tego nacisku i
też się uzależniłam.Nie przeżyję drugi raz czegoś takiego - czuję, że jestem
przez niego niszczona.Za bardzo szanuję swoją abstnencję, żeby znowu
rozkręcać te mechanizmy...
Powiedziałam o tym wszystkim rodzinie, bo nie chcę popełniać takich błędów
jak kiedyś.Kochałam mojego mężą bardzo i wbrew wszelkim okolicznością, nasz
związek dużo wytrzymał, ale teraz on jest po prostu kimś innym, czy to
alkohol tak zmienia?Nawet jak brał narkotyki nigdy się tak nie zachowywał -
agresja, awantury, nienawiść (dodam, że przez ten czas pracował i nikt z
zewnątrz nie wiedział o problemach z uzależnieniem).