Parys, mam prośbę

04.08.07, 07:36
ponieważ zbyt rozwlekłe tematy i wielowątkowość powoduje, że staje się to dla
mnie nieczytelne, robię oddzielny temat

widziałem, że pisałeś, że to dobrze, że nie poszedłeś na AA

możesz to rozwinąć i przekazać swoje wnioski?
    • aaugustw Re: Parys, mam prośbę 04.08.07, 11:00
      tenjaras napisał:
      > ponieważ zbyt rozwlekłe tematy i wielowątkowość powoduje, że staje się to dla
      > mnie nieczytelne, robię oddzielny temat
      > widziałem, że pisałeś, że to dobrze, że nie poszedłeś na AA
      > możesz to rozwinąć i przekazać swoje wnioski?
      ______________________________________________.
      Tos trafil kula w plot... - Przeciez on potrafi
      rozwijac tylko o kims swoje wnioski...!
      Pozdrawiam: A... ;-))
    • aniolparys Re: Parys, mam prośbę 04.08.07, 21:07
      Nie napisałem, że dobrze, że nie poszedłem na AA.
      Napisałem że teraz, z perspektywy, oceniam, że nie popełniłem wtedy błędu, że
      nie poszedłem na AA.
      Po roku niepicia z ciekawości zajrzałem do polskiego Internetu co on ma na ten
      temat do powiedzenia. I zacząłem mieć wątpliwości, czy wszystko ze mną jest ok.
      Trafiałem wyłącznie na teksty związane z AA i modelem trzeźwienia opartym na
      podobnej filozofii.
      O pracy u podstaw, ugorze, zgniłym ogórku, wyzwalaczach. Rozwoju duchowym. Sile
      wyższej. Wacie w ustach. Że do końca życia będę chory. Że zaprzestanie
      chodzenia na mitingi oznacza powrót do nałogu...
      Sam zresztą wiesz najlepiej.

      Siłą rzeczy zainteresowałem się tematem. I uspokoiłem się z czasem. AA jest
      sobie, pomaga ludziom, ale nie jest dla mnie. Po prostu nie nadaję się.
      Nie potrafię być pokorny. Podejrzliwy jestem wobec wszelkiego rodzaju
      autorytetów, Ksiąg, Sił Wyższych, Kroków itp. Nie potrafię powierzyć swojego
      losu Bogu. Sam tworzę mój los i czuję się za niego odpowiedzialny.

      AA nie jest dla każdego. Nie jest dla mnie. Źle bym się tam czuł i wiem, że
      niewiele by mi pomogło.

      Przy okazji dostałem premię od losu – normalne życie wśród ludzi. W domu są
      kieliszki i alkohol. Chodzę na imprezy i polewam innym.
      Mam poczucie wygranej, której sam jestem autorem. Sam do końca czuję się
      odpowiedzialny za moją trzeźwość. I nie czuję, żeby była ona zagrożona.

      Na tym forum spotykamy niepijących alkoholików po AA i terapiach oraz tych, co
      poradzili sobie bez tego. I przyznam, bliżej mi jakoś do tej drugiej grupy.
      Wydają mi się sympatyczniejsi. Nie mają ukrytych pretensji do świata o to, że
      nie piją.
      • rauchen Re: Parys, mam prośbę 04.08.07, 22:12
        . Nie mają ukrytych pretensji do świata o to, że
        > nie piją.

        za to nie wiem czemu maja pretensje do AA, ze istnieje, w takiej formie jakiej
        istnieje, i ze dzieki temu ludziom udaje sie trzezwiec, i tu mozliwie ludziom
        ktorym samym mozlmiwie ze nigdy nie udaloby sie wytrzezwiec, lub tez to
        trzezwienie trwalo by dluzej i dluzej.
        Pretensja raczej rodzi sie wtedy, gdy ludziom z AA, osoby spoza, odbieraja
        jakies prawa, lub przypisuja pewne sprawy. I czy Parys tego chesz czy nie
        pretensje powstaja obustronnie.
        oczywiscie tylko, ze ty nie korzystajac z AA, i wlasciwie nie wiedzac, nie
        bedac w stanie pojac, co tak naprawde tym ludziom pomaga, bedziesz stawial sie
        po stronie tych, co to pretensji nie maja ponoc. Wlasciwie przemysl to.

        ja nie poszlam do AA po to, zeby ktos mi przyklejal nalepke AA, ja tam poszlam
        po wlasciwie ostatnie kolo ratunku, czy sie to komus podoba czy nie.
        Od tamtego dnia nie pije. A do tamtego dnia, przez jakies 6 lat bylam nie na
        jednej stronie internetowej zeby raz po raz czytac na temat ogorkow, sil
        wyzszych, nie moznosci powrotu do picia kontrolowanego u alkoholika.
        Samo czytanie i sama wiedza mi nie pomogla.
        A jednak dzieki temu ze poszlam do AA, poszlam na terapie, na dzien dzisiejszy
        udaje mi sie od 20 miesiecy nie pic. I uregulowac sprawy, i wrocic na poziom
        zycia, ktory wydawal mi sie juz nie do osiagniecia, i wejsc na poziom spokoju
        wewnetrznego, ktorego chyba nigdy w zyciu przedtem nie osiagnelam.

        I tak ogolnie dziwi mnie, ze osoby, takie jak ty, ktorym AA do niczego
        potrzebne nie bylo i nie jest, tak bardzo probuja je rozpracowac.
        czy problem lezy w tym, ze przez rok, nie czytajac nic na temat alkoholizmu
        udawalo ci sie trzezwiec dla siebie, a od czasu wejscia na temat AA
        postanowiles trzezwiec wbrew AA??? na przekor???
        • addicted11 Re: Parys, mam prośbę 04.08.07, 23:24


          > . Nie mają ukrytych pretensji do świata o to, że
          > > nie piją.


          zauwazylem, ze osoby "spoza" grona sa bardziej bezposrednie i szczere.

          Tak na przyklad- ja wielokrotnie pisalem, ze czasem marze by wpasc w ciag.
          jestem przypadkiem skrajnym, ale
          Eska te nadmieniala o jakichs czasem melancholiach
          Nawet Janu ze 2 razy napisal o jakims sentymencie do picia, choc pic nie
          zamierza.
          Tranzyt tez.
          Mysz cos w ten desen cos tam skrobnie.


          A teraz- rauchen, August, Jaras- czy kiedykolwiek z ich ust padlo choc slowko,
          ze jakkolwiek chocby seknuda zycia tesknia do upicia sie, smaku piwa?
          Zdaja sie nigdy.

          Dla nich alkohol byl zawsze zly, nic nigdy nie dawal, to oszust ktory nic nie
          daje w zamioan- tylko nasuwa sie pytanie, po co pili?
          I nie wierze w to, ze nieraz nie maja takich mysli.
          Rauchen cos ostatnio napisala o "checi ucieczki" czyli jak nawet mysl sie
          pojawila- to od razu w takiej formie terapeutycznej.

          Nie wierze w to.


          rauchen:
          I tak ogolnie dziwi mnie, ze osoby, takie jak ty, ktorym AA do niczego
          > potrzebne nie bylo i nie jest, tak bardzo probuja je rozpracowac.
          > czy problem lezy w tym, ze przez rok, nie czytajac nic na temat alkoholizmu
          > udawalo ci sie trzezwiec dla siebie, a od czasu wejscia na temat AA
          > postanowiles trzezwiec wbrew AA??? na przekor???



          Odpwoeidz wg mie jest baaardzo prosta, juz zreszta o tym jak o wszystkim chyba
          pisalem.
          Po prostu- AA jet pupilkiem, jest wciskane wszystkich tasmowo na sile, jest
          idealizowane, a z drugiesj strony niechodzenie do AA jest traktowane z
          podejrzliwoscia, pietnowane.


          Zawsze pod kazda szerokoscia geograficzna jak ktos cos na sile wciska to budzi
          to wieli opor i rodzi takich jak addi obsesjonatow, ktorzy maja ochote sie z
          tym rozprawic.

          tak jak komuna tworzy anarchistow, kapitalizm lewakow, katolicyzm satanistow a
          fastfoody antyglobalistow.


          Czy to tak K U R W A ciezko pojac?
          • janulodz Re: Parys, mam prośbę 05.08.07, 00:00
            Napiszę ci rauchen tak:
            Pierwszy swój post zamieściłem na tym forum w drugą rocznicę swojej trzeźwości
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=20041639&v=2&s=0
            (siedziałęm w internecie dużo wcześniej, ale nie zabierałem głosu). Pochwaliłem się wtedy, że nie chodziłem na terapię i AA.
            Od razu zostałem upomniany i poinformowany, że z moim trzeźwieniem jest coś nie tak, bo nie chodzę do AA.
            Potem się zaczęło. Wszyscy usiłowali mnie przekonać, łącznie z tobą, kiedy pojawiłaś się na forum prawie rok po mnie, ze bez AA to nijak nie można. Takimi zagorzałymi oredownikami był Hepik, Paulsixtus, Killy, Yuraathor, TY rauchen, Zahir i jeszcze parę innych. No i na koniec pajac nad pajace August we własnej osobie.
            Wszyscy wielkim głosem krzyczeliscie, że moja trzeźwośc jest gowno warta, bo eksternistycznie się nie trzeźwieje. Pamietam z jakim zapamiętaniem ze mna dyskutowałaś, choć chyba dopiero z miesiąc nie piłaś. Byłas fanatycznie zaangażowana i nic do ciebie nie docierało.
            Postanowiłem zatem udowodnić, że się bardzo mylicie. Zacząłem rozpracowywać struktury aowskie i wynajdywałem w nich dużo błedów i niescisłosci. Wtedy przypuszczaliście na mnie wściekłe ataki. W miedzyczasie pojawiła się Eska, potem Tranzyt, Parys, Myszka, Addi i parę innych osob, którym również nie odpowiadały konwencje Aowskie. Zaczęliśmy Was Aowców przekonywac, że można inaczej.
            Wsztystko na nic.
            Każdy argunment, równiez przez Ciebie był traktowany jako atak na AA. Oczywiście dyskusje przekształacały się w pyskówki, przepychanki i zniewagi. Ale to nie my atakowaliśmy na początku. Aowcy twierdzili cały czas, ze nie można inaczej.
            I tak to trwa do dzisiaj.
            A ja jestem trzeźwy juz ponad pięć i pół roku. Jakoś bez żadnych wspomagaczy, czy się to komuś podoba, czy nie.
            I też uważam, że wy aowcy to jakieś takie smutasy jesteście.
            Pa

            • janulodz Re: Parys, mam prośbę 05.08.07, 00:27
              Małe sprostowanko. Z rozpędu dodałem sobie rok. Jestem trzeźwy ponad cztery lata. Pięć będę miał w styczniu.
            • rauchen Re: Parys, mam prośbę 05.08.07, 08:57
              na swoja obrone co do mojego owczesnego stanowiska w stosunku do ciebie janu,
              napisze ci ze byly to moje pierwsze miesiace trzezwosci, i pierwsze miesiace AA.
              Ja sama przeszlam po pierwszym meetingu burze watpliwosci, dalam sobie z nimi
              spokoj, poszlam na kolejny, i na kolejny.
              Ja swoje watpliwosci do AA mialam, bez potrzeby wnikania w statysyki i inne
              niesprawdzone czy sprawdzone zrodla.
              Moje nierozumienie tematu sprowadzalo sie w sumie do dwoch niezrozumialych
              rzeczy: dlaczego wbrew MOIM obawom AA, program okazywal sie dla mnie prostrzy
              do zrozumienia anizeli w moich obawach, dwa, skad wlasciwie brala sie we mnie
              niechec do AA zanim do AA trafilam, i czy w osobach tak bardzo krytycznych do
              AA sprawy nie wygladaja podobnie.
              Na dzien dzisiejszy, nie czujac sie przez AA ani okaleczona, ani czegokolwiek
              pozbawiona, przy czym co najwazniejsze trzezwa, ja tylko zauwazam ze wizja AA
              tych osob, ktore jednak z AA nie korzystaja, nabiera tak przejaskrwawionych
              barw, ze o ile kiedys myslalam ze to kwestia nieznajomosci przez te osoby
              programu, to teraz mysle ze zaczela sie pewna obsesja obrony prawa do zycia
              udowadnianiem jak to te AA jest zle.
              Dlatego tez i uwazam, ze od jakiegos czasu wasz trzezwosc zalezec zaczela od AA.

              pozostaje wiec tylko nadzieja ze faktycznie sa ludzie na swiecie ktorym udalo
              sie wyjsc z alkoholizmu samym, ale nie maja dostepu do netu, i to oni bronia
              waszej teorii ze udaje sie samemu z alkoholizmu wysjc, czemu ja nie zaprzeczam
              wcale, dopuszczam cos takiego - przy czym niekoniecznie wy przypuszczacie do
              siebie mysl, ze niekoniecznie kazdy AA za jedyna droge wyjscia z alkoholizmu
              uwaza AA.
              Zreszta: ja na poczatku w AA mialam powiedziane ze AA mi wszystko wyjmie i nie
              potrzebuje juz na terapie: na terapie poszlam, bez wzgledu na to czy jeden z
              drugim AA-owcow dopuszcza tqkq ewentuqlnosc czy nie. I nie odzielam jednego od
              drugiego w moim trzezwieniu, ani nie uprawiam ststystyk w jakim stopniu jedno
              mi pomoglo, a ile drugie.

              I zazwyczaj janu to tutaj, od osob przeciwnikow AA na dzien dzisiejszy
              dowiaduje sie o sobie tak niesamowitych rzeczy, ze w wiekszosci odpuszczm sobie
              tlumaczenia - choc tobie ostatnio napisalam, ze ja ani nie mam sponsora,ani nie
              widzialam na meetingu swiec - wystarczy elektyczne, na meetingu jest nie tylko
              kawa, ale jest i woda mineralna, czasami i kola, a kartki sa wysylne tylko i
              wylacznie ludziom ktorzy trafili z jakis tam powodow do szpitala - nie, nie z
              powodu smiertelnego zapicia :)))

              I mnie wlasciwie pozostaje tylko zyczyc osobosm, ktore dalej chca ciagnac temat
              szkodliwosci AA, bujnej wyobrazni, ba nawet rozbujanej, no dobra, przynajmniej
              tak zawianej jak po porzadnym zapiciu przez wlasciciela :)))
              • janulodz Re: Parys, mam prośbę 05.08.07, 10:30
                Przykro mi rauchen, ale nic nie zrozumiałas. Mnie AA nie jest potrzebne do niczego. Nie jestem też jego przeciwnikiem. Jak tobie jest konieczne to dobrze.
                Nie pijesz i o to chodzi.
                Ja też nie piję.
                To po co mi AA. Nie czuję do niego ani nienawiści, ani sympatii.
                Odbieram Aowców jako fanatyków metody. Napisałem, ze to ja zostałem pierwwszy zaatakowany, a teraz łazi za mną oszołom i każdy mój wpis okrasza swoim bobkiem. Zaciskam zęby i staram się nie reagować na jego chamskie docinki, ale moja cierpliwośc ma swoje granice. Nie stawia to w dobrym swietle Twojego stowarzyszenia. Tym bardziej,że ma on twoje na to przyzwolenie.
                Dlatego z przekory wytykam błędy. Mogę w każdej chwili zakończyć ten temat i zająć się np koszeniem trawy, albo otworzyć pracę doktorską.
                Ale akurat mam kaprys, żeby czytać i brać czynny udział w tym forum.
                Nie spinaj się tak.
                I tak
                • rauchen Re: Parys, mam prośbę 05.08.07, 11:08
                  august nie jest tu od zawsze, pretensje do AA zaczely sie przed pojawiem
                  augusta.
                  No dobra, niech ci janu bedzie ze august w twoich oczach stawia AA w zlym
                  swietle,
                  natomiast w jakim swietle stawiacie Swoja organizacje, jesli piszesz ze w
                  waszej organizacji jeden august jest w stanie doprowadzic do granic
                  cierpliwosci??? Moze granice cierpliwosci w waszej organizacji sa marne :)))

                  ps. i nie odpisuj mi prosze janu ze znow nie zrozumialam :)
                  • janulodz Re: Parys, mam prośbę 05.08.07, 12:12
                    Jakie pretensje rauchen. To była obrona.
                    Ja nie prowadzę z wami wojny. I wypowiadam się w swoim imieniu. Z nikim nie tworzę żadnego związku za wyjątkiem małżeńskiego.
                    Ja nawet nigdy nie spotkałem na żywo żadnego wytrzeźwiałego pijaka.
                    Na razie zawieszam temat. Kończę budować dla wnuka piaskownicę.
          • rauchen Re: Parys, mam prośbę 05.08.07, 09:23
            nie addi, nie mialam na dzien dzisiejszy przez ostatnie 20 miesiecy ochoty zeby
            sie napic. Moze po prostu za krotko trzezwieje.
            Czy przyjmujesz takie usprawiedliwienie, czy mam sie dalej tlumaczyc ze nie
            jestem wielbladem, a raczej ze nim jestem i nie potrzebowalam pic??????

            W pierwxszych miesiacach bylam na spotkaniu pewnych panow, umawialam sie ze za
            trunki nie odpowiadam, niech sobie sami polewaja, ja tylko co najwyzej
            posprzatam po zarciu, zeby na drugi dzien sala konferencyjna nadawala sie do
            zycia.
            Nie mniej jednak wyszlo tak, ze te kilka szampanow otworzylam, a potem z gory
            znioslam dostawe, bo panom zabraklo, az wrescie i polac panom trzeba bylo ze
            dwa razy.
            fajnie te szampany wygladaly w butelce, fajnie sie prezentowaly w kieliszkach.
            Na koniec jednak, trzeba bylo oproznic resztki flaszek jak panowie sobie juz
            poszli, do zlewu.
            Smrod zmieszanego w zlewie szampana, i wina wszelakiej masci byl tak ogromny,
            ze malo sie sorry nie zrzygalam.
            To bylo wlasciwie dobre doswiadczenie jak dla mnie, ze te piekne szampany i
            wina ladnie wygladajace we flaszkach i kieliszkach w zlewie zlane do kupy po
            prostu smierdza niesamowicie.
            Od tamtego czasu jakos tak jest, ze jak jestem w jakims towarzystwie i ktos
            pije wino, to sorry, nie musze widziec ze to wino, tylko czuje ze cos smierdzi.
            Stoaj w towarzystwie osob pijacych piwo z khajpie, wiem ze cos mi smierdzi.
            Ostatnio weszlam do kuchni i od drzwi cos mi smierdzialo: a tam stala
            nieoplukana szklanka po dopiero co wypitym piwie.
            Alkohol, czy to ci sie podoba czy nie, zaczal mi smierdziec, zanim o nim
            pomysle. Mozesz mnie za to winnic, lub sprawe zaakceptowac, ze jak na moje
            krotkie 20 miesiecy nie mialam ochoty na odplyniecie w ciag alkoholowy.

            Moja ostatnia chec ucieczki, byla po prosttu checia ucieczki w odplyw jaki
            dawal wczesniej alkohol, tyle ze z pelna swiadomoscia ze alkohol nie wchodzi w
            gre. Sorry, wiecej ci z tego doswiadczenia nie opisze, bo czasami ubogosc
            jezyka sprawia, ze pewne uczucia trudno jest opisac slowami.

            Kaca od czasu do czasu mam we snie, ostatnio rzadko, choc wczoraj rano mialam
            akurat. Wystarcza mi.

            Ostatnio zasypiajac wieczorem, zapadlam w sen, przy czym nie wiem z jakiego
            powodu blyskawicznie sie z niego wybudzilam.
            Uczucie takie jak na porzadnym kacu, zdychajac z powodu przepicia i
            jednoczesnie probujac zasnac. Nie mialam jakos ochoty poprawiac doznac probujac
            z alkoholem.

            I co ty K.U.R.W.A jeszcze chcesz ode mnie????
            Mam sie K.U.R.W.A dalej tlumaczyc za siebie, tylko dlatego ze tobie nie udaje
            sie przezyc dnia bez mysleniu o alkoholu i od czasu do czasu organoleptycznych
            z nim doswiadczen???
        • aniolparys Re: Parys, mam prośbę 05.08.07, 12:33
          Inaczej to widzę. Pozostańmy przy naszych zdaniach - nie ma potrzeby jednomyślności.

          Tak naprawdę nikt nie atakuje tutaj AA.
          Można (przy złej woli) jako atak odebrać niektóre zabawy słowem i myślą Addiego.
          Czasami inteligentne i dowcipne. Zamiast kłócić się z nim o to lepiej
          skontaktowalibyście się na privie, umówili gdzieś i mieli razem dzieci. Dla
          wszystkich lepiej.

          Kilka osób wyraża się tutaj czasami krytycznie o AA. Krytyka ta nie jest
          atakiem. I w sumie można by się bez niej obyć.
          Choć w sumie po co? Przecież to jest grupa dyskusyjna i kieruje się swoimi prawami.
          Ta krytyka jest (wg mnie) reakcją obronną na nachalną propagandę prowadzoną
          przez aaugustwa. Propaganda doktrynerska, głupia po prostu. W połączeniu z jego
          agresją i osobistym chamstwem wywołuje naturalny sprzeciw. Nawet Janu - człowiek
          do rany przyłóż (jak ja mu zazdroszczę jego grona wielbicielek) daje się czasami
          ponosić emocjom.
          A Ty (i nie tylko Ty) z jakiś powodów przyjęłaś pozycję oblężonej twierdzy.
          Nerwicowo reagujesz i bierzesz osobiście do siebie wszelkie uwagi odnośnie AA.
          Nikt Ci nie chce odebrać AA.

          Rozmawiajmy. I zachowajmy wzajemny szacunek.
          • rauchen Re: Parys, mam prośbę 05.08.07, 13:12
            no tak,
            ja sie nerwicuje a janu ulega emocjom :)))
            czyli ja mam nerwice a janu jest romantyczny, czy tak???

            jesli w ten sam sposob nazywasz roznice pomiedzy twoja obrona a atakiem
            augusta, to wszystko jasne :)))
            • aniolparys Re: Parys, mam prośbę 05.08.07, 13:16
              Janu cholera bierze a Ciebie smucą ataki na AA.
              Lepiej? ;-))
              Nie kłóć się o słowa.
              • rauchen Re: Parys, mam prośbę 05.08.07, 13:49
                to nie wydaje mi sie klotnia o slowa,
                ale rowniez o pewne odbieranie spraw;
                to tak jakby twoje roze w twoim ogrodzie tobie pachnialy,
                przy czym te same roze zasadzone w moim, no coz, smierdzialyby.
                Czy tak trudno dostrzec ze problem nie lezy w tych kwiatach tylko zupelnie
                gdzies indziej?
                I ja nie uwazam ze ty sie tylko grzecznie bronisz, a AA bezczelnie atakuje, bo
                znajdujesz sie raz tu, raz tam, august rowniez, jesli nie poprzez osobisty
                wpis, to na przyklad poparcie wpisu, ktory to sie ci "podoba", takich jak
                addiego, ktore ponoc sa smieszne - dla ciebie, dla mnie nie sa, bo
                addiego "zarty" na przelomie jego tutaj stazu dwu lat, bardziej przypominaja
                tragikomedie czlowieka nie chorego na alkoholizm tylko na dreczace mysli o
                alkoholu, przy czym addi nie jest wg mnie osoba ani wysatrczajaco trzezwa ani
                wystarczajaco pijana, zeby na podstawie wlasnych doswiadczen pewne sprawy byc w
                stanie wykazac, za to bardzo chetnie zrzuca na kogos innego odpowiedzialnosc za
                swoj stan w zawieszeniu.
                • addicted11 Re: Parys, mam prośbę 05.08.07, 14:45
                  nie addi, nie mialam na dzien dzisiejszy przez ostatnie 20 miesiecy ochoty zeby
                  sie napic. Moze po prostu za krotko trzezwieje.
                  Czy przyjmujesz takie usprawiedliwienie, czy mam sie dalej tlumaczyc ze nie
                  jestem wielbladem, a raczej ze nim jestem i nie potrzebowalam pic??????

                  Nie wiem, w osrodku od terapeutow slyszalem, ze kazdemu akoholikowi zdarza sie
                  ochota na picie, dlatego wlasnie musi chodzic do AA bo inaczej niby sobie z tym
                  nie poradzi, kazdy powiedzieli- moze jednak i nie mieli racji ( ah te wrzucanie
                  do wspolnego wora) i Tobie akurat sie nie chce.

                  A to:
                  I co ty K.U.R.W.A jeszcze chcesz ode mnie????
                  Mam sie K.U.R.W.A dalej tlumaczyc za siebie, tylko dlatego ze tobie nie udaje
                  sie przezyc dnia bez mysleniu o alkoholu i od czasu do czasu organoleptycznych
                  z nim doswiadczen???


                  Moje zdanie "Czy to tak k u r w a tak trudno pojac"
                  dotyczylo przyczyn niecheci do AA, ktore wyjasnilem- to moja opinia oczywiscie-
                  a nie Twojej checi czy niecheci niepicia.
                  Nie jestem takim pyszalkiem, zeby piszac o Twoich uczuciach twierdzic, ze ja
                  wiem lepiej co ty czujesz i myslisz- od takich spraw specem jest TenJaras.

                  Ja napisalem tylko, ze ci nie wierze, ale niech ci bedzie, wierze Ci, nie
                  chcialo Ci sie pic, zadowolona?
                  Tylko ta k u r w a nie miala nic do tego.




                  A tu dajesz juz popis, sama wkurzasz sie ze ja niby ( bo tak nie robie) wiem
                  lepiej co z Toba jest, a sama to chwile pozniej robisz:
                  (...)takich jak
                  > addiego, ktore ponoc sa smieszne - dla ciebie, dla mnie nie sa, bo
                  > addiego "zarty" na przelomie jego tutaj stazu dwu lat, bardziej przypominaja
                  > tragikomedie czlowieka nie chorego na alkoholizm tylko na dreczace mysli o
                  > alkoholu, przy czym addi nie jest wg mnie osoba ani wysatrczajaco trzezwa ani
                  > wystarczajaco pijana, zeby na podstawie wlasnych doswiadczen pewne sprawy byc
                  w
                  >
                  > stanie wykazac, za to bardzo chetnie zrzuca na kogos innego odpowiedzialnosc
                  za
                  >
                  > swoj stan w zawieszeniu.

                  A kim Ty jestes ze rozdajesz prawa i zakazy w dyskutowaniu?
                  Sama jestes w zawieszeniu, jak nie to przestan odwiedzac psychiatre, pytam po
                  co tam chodzisz skoro Ci nic nie dolega, jestes taka wspaniala trzezwa i
                  rozsadna.
                  Nie wierzysz sama sobie?
                  To taka ma byc trzezwosc, ze mam nie wierzyc sam sobie?
                  A zarazem pysznisc sie trzezwoscia?

                  Nie, dzziekuje.


                  A mysli o alkoholu codzienne mam, wcale nie ukrywam.
                  Dziennie przez moja glowe przelatuje nie wiem, ale mysle ze jakies 10 tsyiecy
                  mysli.
                  Niech z nich bedzie 100 o alkoholu- to bardzo duzo, ale to tylko jedna setna.

                  A Ty w ogole nie myslisz o alkoholu, a na tym forum pewnie caly czas znajduesz
                  sie przypadkowo szukajac przepisu na zupe grzybowa.

                  Poza tym co to znaczy byc niewystarczajaco trzezwym i niewystarczajaco pijanym?
                  Moze to jest po prostu rozsadek?

                  Ty i paru innych jestescie 100% trzezwi, jak Piotrek byl tez 100% pewien ze sie
                  nie zaprze, Jazus dal mu prztyczka w nos i ja Tobie tez niniejszym daje.


                  • rauchen Re: Parys, mam prośbę 05.08.07, 15:24
                    wlasnie addi, zapomnialam ci napisac:

                    w piatek, jadac rano do pracy, stalam sobie na przystanku, szukalam w torebce
                    biletu - znalazlam, szukalam w torebce sluchawek - znalazlam.
                    I gdy juz sie podlaczylam, nagle tak spojrzalam na chodnik, a na chodniku,
                    doslownie jakies mniej niz pol metra ode mnie stala na chodniku szklanka, ale
                    nie zwykla szklanka, tylko taka markowa z nazwa piwa. A w szklance - a w
                    szklance bylo cos co najprawdopodobniej bylo piwem.
                    I to az dziwne bylo, ze tylko stala ta szklanka z tym piwem, zadnej obok puszki
                    po piwie, ba, nie bylo nawet orzeszkow :)))

                    mozesz uznac ze klamie, dopuszczam taka mozliwosc, natomiast ja moge o alkoholu
                    nie myslec, za to alkohol za mna chodzi...doslownie :)))

                    wiec na tym forum jestem doslownie przez przypadek...zeby przez przypadek nie
                    zapomniec ze ja alkoholiczka :)))
                    • addicted11 Re: Parys, mam prośbę 05.08.07, 15:32
                      rauchen napisała:

                      > wlasnie addi, zapomnialam ci napisac:
                      >
                      > w piatek, jadac rano do pracy, stalam sobie na przystanku, szukalam w torebce
                      > biletu - znalazlam, szukalam w torebce sluchawek - znalazlam.
                      > I gdy juz sie podlaczylam, nagle tak spojrzalam na chodnik, a na chodniku,
                      > doslownie jakies mniej niz pol metra ode mnie stala na chodniku szklanka, ale
                      > nie zwykla szklanka, tylko taka markowa z nazwa piwa. A w szklance - a w
                      > szklance bylo cos co najprawdopodobniej bylo piwem.
                      > I to az dziwne bylo, ze tylko stala ta szklanka z tym piwem, zadnej obok
                      puszki
                      >
                      > po piwie, ba, nie bylo nawet orzeszkow :)))
                      >
                      > mozesz uznac ze klamie, dopuszczam taka mozliwosc, natomiast ja moge o
                      alkoholu
                      >
                      > nie myslec, za to alkohol za mna chodzi...doslownie :)))
                      >
                      > wiec na tym forum jestem doslownie przez przypadek...zeby przez przypadek nie
                      > zapomniec ze ja alkoholiczka :)))



                      Taka Wielka Dama i autobusem do pracy jezdzi?
                      Fe, autobusami to sie tlocza przepoceni smierdzacy robotnicy po zmianie w
                      fabryce, taka dama powinna jechac Porsche co najmniej.


                      Dobrze ze chociaz kupujesz bilet.

                      ;-))))


                      A co dziwnego ze stoi szklanka bez puszki?
                      dziwne byloby gdyby stala z puszka, bo to jakby ktos zestaw do picia ze soba
                      nosil.
                      Pewnie ktos z knajpy wzial i nie dopil.
                      • rauchen Re: Parys, mam prośbę 05.08.07, 15:49
                        problem polega na tym addi, ze robotnicy z fabryki tutaj kupuja sobie porsche,
                        zeby jezdzic do pracy i aby sie pokazac, przy czym moj szef dojezdza jakies tak
                        15 km rowerem, a potem bierze prysznic w pracy.

                        Co do biletu, to kolega z pracy, ktory ma tak z pol kilometra dalej do pracy
                        niz ja, tez sie dziwi ze kupuje bilet i jezdze autobusem, bo on chodzi na
                        piechote, i zabiera mu to cos kolo 25 minut.
                        Niestety on zaczyna prace wczesniej, wiec chodzi do pracy w czasie kiedy ruch
                        na drodze jest maly, a kiedy ja ide do pracy, to idac ta trasa co kolega to sie
                        ryzykuje zyciem.

                        Czy wystarczajaco sie wytlumaczylam/ :))))
                        • addicted11 Re: Parys, mam prośbę 05.08.07, 17:42
                          rauchen napisała:

                          > problem polega na tym addi, ze robotnicy z fabryki tutaj kupuja sobie
                          porsche,
                          > zeby jezdzic do pracy i aby sie pokazac, przy czym moj szef dojezdza jakies
                          tak
                          >
                          > 15 km rowerem, a potem bierze prysznic w pracy.
                          >
                          > Co do biletu, to kolega z pracy, ktory ma tak z pol kilometra dalej do pracy
                          > niz ja, tez sie dziwi ze kupuje bilet i jezdze autobusem, bo on chodzi na
                          > piechote, i zabiera mu to cos kolo 25 minut.
                          > Niestety on zaczyna prace wczesniej, wiec chodzi do pracy w czasie kiedy ruch
                          > na drodze jest maly, a kiedy ja ide do pracy, to idac ta trasa co kolega to
                          sie
                          >
                          > ryzykuje zyciem.
                          >
                          > Czy wystarczajaco sie wytlumaczylam/ :))))


                          Tak, a wiec snobujesz sie na czlonkinie zarzadu, jak pan prezez rowerkiem,
                          zastapca piechotka to pani rauchen chociaz autobusem nie?

                          A robol wylazi z Porsche a inny robol z Mercedesa, popatrz pan jakie czasy, jak
                          nam sie to talatajstwo wzbogacilo, chyba podniesiemyu podatki im.

                          W ogole ciekawa koncepcja- robotnik chce sie pokazac w pracy szefowi poprzez
                          zakup Porsche, a szef chce sie pokazac poprzez zakup roweru, a moze ten rower
                          drozsz niz to porsche, albo chociaz spinki na mankietach z 89 karatowwego zlota
                          po kilosie wagi?
      • tenjaras Re: Parys, mam prośbę 05.08.07, 08:35
        ciekawostką jest dla mnie to:
        > Nie potrafię być pokorny. Podejrzliwy jestem wobec wszelkiego rodzaju
        > autorytetów, Ksiąg, Sił Wyższych, Kroków itp. Nie potrafię powierzyć swojego
        > losu Bogu. Sam tworzę mój los i czuję się za niego odpowiedzialny.

        podpisałbym sie pod tymi słowami, naprawdę bardzo selekcjonuję informację i
        wciąż się uczę tego selekcjonowania, to nakręca się jak spirala, im lepsza
        informacja tym sam staję lepszy i lepszej informacji szukam...

        zaciekawiło mnie co napisałeś o tym, że choroba jest do końca życia - w moim
        pojęciu chodzi o to, że umiaru w piciu już nie odzyskam nigdy, a świadomość
        tego jest objawem zdrowia, a nie choroby

        trzymam się też nauki AA, że to nie mityng pozwala niepić, a usystematyzowanie
        sobie życia, wprowadzenie kilku stałych elementów, pomagających zachować
        trzeźwość - coś co w AA nazywane jest uczciwością wobec siebie, a nie wobec
        kogokolwiek, czy czegokolwiek, mam żyć zgodnie z własnym sumieniem,
        niekoniecznie przekonaniami, bo one bywają ulotne, po to w AA jest proponowane
        12 Kroków, by się siebie nauczyć i potrafić odczytywać własne sumienie bez
        zniekształceń, których sporo naleciało przez lata pijaństwa

        a Siła wyższa oznacza, w moim rozumieniu, że pora zmienić nastawienie do życia,
        przyjąć jakiś czynnik zewnętrzny, który ułatwi znacząco życie i pokonywanie
        przeszkód, by to zobrazować mówię o gdyńskich trolejbusach - mogę swoją droge
        przebyć pieszo, ale równie dobrze mogę przejechać się trajtkiem, a to przecież
        wiąże się z kosztami, które muszę ponieść

        wyzwalacze są tego typu przeszkodami, pisze o tym w Wielkiej Księdze na
        stronach 87 - 90 od słów "Jeśli osiągniemy...", wyzwalacze nie są mi
        przypisane - kiedyś wyzwalaczem było otworzenie oczu z rana na czczo... od
        jakiegoś czasu zacząłem je otwierać i zmieniłem myślenie o tym jakże wtedy
        trudnym procesie, dziś nawet nie zauważam, że to robię

        zawsze powtarzam, że ilu ludzi opierających się w swym trzeźwieniu o AA, tyle
        interpretacji - nie może być inaczej w tym środowisku, podobnie mają
        psycholodzy i terapeuci, i kierują się indywidualnym traktowaniem pacjenta,
        jedynie pacjent może okazać się nie przygotowany na takie traktowanie, warto to
        przemyśleć, na początek dostaje się kilka standartowych informacji, a reakcja
        powoduje dalsze postępowanie, obserwowałem to na terapiach grupowych i
        rozmawiałem z ludźmi o terapkach z naszego ośrodka, tu się sprawdza recenzja
        Adikta - każdy ... na swój strój ;-)

        ja też nie trzymam z tymi, którzy maja pretensje do świata, nie tylko w AA, ale
        i w biznesie, i w trajtkach, i wszędzie tam, gdzie bywam, nie walczę z nimi,
        ani ze sobą, że takich nie może być na tym czasem dziwnym świecie, są i są
        ważni - obserwuję ich, by się uczyć, czego nie robić
        • janulodz Re: Parys, mam prośbę 05.08.07, 08:53
          Jaras żyj i daj zyć innym.
          Ty swoje trzeżwienie masz zaprogramowane, wtłoczyłeś je w ramy zorganizowanej rzeczywistości, posługujesz się gotowcami, opracowanymi na pismie przepisami i jak to mówisz 70 letnim doświadczeniem zorganizowanych pijaków. Ja też wykorzystuję w swoim trzeźwieniu informację, szukam, nieraz błądzę, nie trzymam z nieudacznikami, żyję i nie piję.
          Napisałeś o informacji. Z tego co piszesz zacząłeś być jej głodny dopiero , kiedy trzeźwiałeś. Może tu tkwi między nami róznica. Ja informacji poszukuję przez całe życie.
          Do czego ty chcesz mnie przekonać?
          Że jedynie twoja metoda jest skuteczna?
          Jestem trzeźwy.
          Może dzięki temu, że miałem wcześniej informację?
          Może to się nazywa wykształcenie?
          A głodny jestem całe zycie.
          • tenjaras Re: Parys, mam prośbę 05.08.07, 10:44
            ja się nie czuję odpowiedzialny za Twoje niezrozumienie janu
            do niczego nie chcę Cie przekonywać, piszę o sobie, jeśli coś widzisz
            pożytecznego bierz, a reszte olej

            albo inaczej - szukaj tego, co naprawde jest dla Ciebie pożyteczne, a nie tego
            co Cie utwierdza przy swoim, bo kurczowe trzymanie czegoś w rękach, nie pozwala
            sięgać po nowe
            • janulodz Re: Parys, mam prośbę 05.08.07, 12:22
              Czego ja niby nie rozumiem jaras.
              Twojego pitolenia? Piepszysz jak potłuczony nie swoje teksty i nawet nie próbujesz wykapować o co mi chodzi.
              Co to znaczy:
              "szukaj tego, co naprawde jest dla Ciebie pożyteczne, a nie tego
              co Cie utwierdza przy swoim, bo kurczowe trzymanie czegoś w rękach, nie pozwala
              sięgać po nowe "

              a co ty wiesz co dla mnie jest pożyteczne. Ty snujesz mrzonki, a ja stoję na ziemi. Kurczowo złapałeś się tej sekty i utonąłeś w ideologii.
              Daj se spokój. I przestań mędrkować chłopski filozofie. Zostań z bogiem.
              • tenjaras Re: Parys, mam prośbę 05.08.07, 13:11
                czy ja piszę, że wiem co dla Ciebie pożyteczne? pewnie, że nie wiem, wiem tylko
                co się u mnie sprawdza

                i mam wrażenie, że dla Ciebie jest ważniejsze, żebym piepszył bzdury, niż
                branie tego co pożyteczne
                • janulodz Re: Parys, mam prośbę 05.08.07, 13:22
                  Rozumiem, ze nie spoczniesz dopóki nie napiszę, że masz rację.
                  Dobrze jaras masz rację.
                  Nie wiesz co jest dla mnie pożyteczne.

                  A twoje wrażenia mnie nie interesują.
                  • rauchen Re: Parys, mam prośbę 05.08.07, 13:29
                    janu, dziecko czeka na piaskownice :))))

                    no chyba ze wpadles na neta zeby piasek do piaskownicy kupic na allegro :))))))
                    • janulodz Re: Parys, mam prośbę 05.08.07, 13:36
                      Dziecko śpi po drugim sniadaniu, a ja czekam na niego, bo ma mi pomóc przykręcać srubki. Nie darowałby mi ,ze nie zrobił tego sam. Piasek już przesiany. Pamietasz jak się robi babki z piasku? Właśnie szukam przepisu na necie.
                      Przy okazji dowartościowałem jarasa. Przyznałem mu rację :))
                      • rauchen Re: Parys, mam prośbę 05.08.07, 13:56
                        pamietam ze przy okazji jakiegos remontu znalazlam puszki po farbie, z taka
                        przykryweczka, co sie daly puszki zamknac,wiec wypelnilam puszki piaskiem,
                        zamknelam, i gdzies sobie poszlam. Gdy wrocilam puszeczek nie bylo, ja
                        rozczarowana ze ktos mi moje puszki zabral, ale ja sie nie skarzylam, w sumie
                        kto by zrozumial problem utraconych puszek po farbie z pokryweczka.
                        Po jakis dwoch latach znow wyszla gdzies kwestia malowania czegos, moja matka i
                        babcia dyskutowaly, matka chciala farbe kupic, a babcia: a gdzie tam, farba
                        jest, i wyciagnela skads puszeczki po farbie...Otworzyla, a tam moj piasek :)))
                      • tenjaras Re: Parys, mam prośbę 05.08.07, 15:02
                        janulodz napisał:

                        > Przy okazji dowartościowałem jarasa. Przyznałem mu rację :))


                        rzeczywiście nie rozumiesz...
                        ale miło mi, że masz baczenie na moje słowa, że jestem ważny i to co pisze ma
                        dla Ciebie znaczenie, nawet, jeśli w moim przekonaniu wcale nie musi
                        • janulodz Re: Parys, mam prośbę 05.08.07, 15:16
                          A tak własciwie to o co jaras ci chodzi.
                          Tylko bez pierdów.
                          W krótkich paru zdaniach wyjasnij co ty ode mnie chcesz.
                          Może będę mógł ci pomóc.
                          • tenjaras Re: Parys, mam prośbę 05.08.07, 18:23
                            to teraz ja będę ciota, którą zaczniesz ścigać po każdym wpisie?
                            • janulodz Re: Parys, mam prośbę 05.08.07, 19:10
                              Zadałem pytanie jaras a ty jak zwykle stosujesz technikę uników.
                              Poza tym nie bój się ja nie august. Nie jesteś w moim typie. To o co ci generalnie chodzi?
                              Jak ci pomóc?
                              • tenjaras Re: Parys, mam prośbę 05.08.07, 23:33
                                rób swoje
Pełna wersja