Dodaj do ulubionych

Niebezpieczna abstynencja

27.10.07, 18:38
Tytuł wątku prowokujący - ale chodzi o czastkowa odpowiedź na pytanie:
dlaczego tak powszechnie stosowane metody "leczenia" alkoholizmu przynoszą
skutki przeciwne oczekiwaniom?

Odsyłam do tekstu:
kobieta.interia.pl/zdrowie/news/skad-efekt-jojo,1000864
Tekst traktuje o efekcie jo-jo, wielkiej porażce odchudzających się. Ten sam
efekt - powrotu do straszliwego, niebezpiecznego dla życia i zdrowia pijaństwa
ludzi poddanych leczeniu czy podejmujących jakąś krótkotrwała abstynencję -
obserwujemy wśród wielu alkoholików.

"Psycholodzy stwierdzili, że kobiety opierające się chęci zjedzenia czegoś
smacznego pochłaniają w efekcie większe porcje. Naukowcy uważają, że ich
odkrycie może pomóc w wyjaśnieniu efektu jo-jo oraz epizodów objadania się po
wcześniejszym przestrzeganiu diety".

Całkowity zakaz spożywania alkoholu pod wszelką postacią, w tym słodyczy czy
lekarstw, przy jednoczesnym ustawicznym przypominaniu alkoholikowi o zakazach
i nakazach (mityngowanie, poprawianie terapii, nowe terapie, kontakty ze
środowiskiem terapeutów i pijaków, itp.)jest wedle powyższego wysoce
niebezpieczny.

"...jeśli wytyczymy sobie nierealistyczne z psychologicznego punktu widzenia
cele (nigdy nie zjem już czekolady albo nie sięgnę po kieliszek wina),
będziemy się koncentrować tylko na nich i łatwiej ulegniemy pokusie".

być może "lekkość" mojego wytrzeźwienia - bez kajdan zgromadzeń, bez "orki na
ugorze" wynika z tej jednej lampki szampana czy nalewki na żołądek, które mogę
wypić bez strachu przed powrotem do nałogu... nie mam całkowitego zakazu - a
więc nie muszę wciąż mysleć, dbać, żeby nie przeoczyć, żeby uniknąć - nie
wpędzam sie w pułapkę obsesyjnego myślenia... "zebym przypadkiem nie spożyła
kropli alkoholu"..., nic nie muszę... mogę czy nie mogę - nieważne.

Hipoteza ciekawa - a dla dręczonych głodem - może w jakiś sposób - pomocna?

Obserwuj wątek
    • myszabrum Re: Niebezpieczna abstynencja 27.10.07, 18:51
      Eska - a co konkretnie ma z tego wynikać? Zalecenie picia nalewek?

      Pytam bez agresji.


      • aaugustw Re: Niebezpieczna abstynencja 27.10.07, 19:37
        myszabrum napisała:
        > Eska - a co konkretnie ma z tego wynikać? Zalecenie picia nalewek?
        > Pytam bez agresji.
        ______________________________.
        A moze spozywania pokrzyw...!?
        Pytam tez bez agresji!.
        A... ;-))
    • zyg_zyg_zyg Re: Niebezpieczna abstynencja 27.10.07, 18:56
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=71107171&a=71113364
      No to wytłumacz mi, e4ska, dlaczego jak cie łapią głody, to sobie po
      prostu nie chlapniesz?
      • aaugustw Re: Niebezpieczna abstynencja 27.10.07, 19:38
        zyg_zyg_zyg napisała:
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=71107171&a=71113364
        > No to wytłumacz mi, e4ska, dlaczego jak cie łapią głody, to sobie
        po prostu nie chlapniesz?
        ________________________.
        Bo ona tu z nami chlapie!
        A... ;-))
      • e4ska Re: Niebezpieczna abstynencja 29.10.07, 09:41

        Zyg. Takie głody to nie są prawdziwe głody, to forma przyzwyczajenia, nawyku -
        jeśli przez długie lata wieczór z drinkiem w łapie był miłym wieczorem, alkohol
        dodawał energii, jeszcze nie zamulał - to czemu pamięć czy bezmyślny odruch
        Pawłowa miałyby nie podpowiadać określonych zachowań?

        Jeśli więc kojarzysz sobie, że na liście zakupów nie ma flaszki, to z tego
        powodu należałoby, wedle reguł trzeźwienia podpowiadanych przez fachowców, robić
        rachunek sumienia, obliczać litraże, rozpoznawać emocje, gnać na mityng - po
        prostu tak się nakręcić, żeby w końcu napić się - i to nie syropu łyżeczka na
        pół szklanki wody, ale naprawdę sie opić. Nie słyszałam, aby "zapicie" polegało
        na sięgnięciu po syrop przy dolegliwościach żołądkowych. Chyba że kto ma
        ustawiczne mdłości:)))

        Demonizowane głody alkoholika biorą się, jak myślę, z niezdrowego rozmyślania
        nad przyczynami, z krążenia nad owym zupełnie naturalnym dla pijaków
        odruchem... ja sobie "nie chlapnę", ponieważ skojarzenie trwa u mnie około
        jednej minuty - sprawdziłam, obliczając drogę, jaką pokonuję, pamiętając:
        przypomniałam sobie koło tego sklepu, a tutaj już myślałam o czymś innym.

        Zamiast rozmyślać o swoim alkoholizmie lepiej o nim nie myśleć wcale, zwłaszcza
        gdy czeka cię pracowity wieczór... ot, cała filozofia:)
        • rauchen Re: Niebezpieczna abstynencja 29.10.07, 10:56
          > Zamiast rozmyślać o swoim alkoholizmie lepiej o nim nie myśleć
          wcale...

          ...tylko wymadrzac sie ile wlezie, bo to eskowa filozofia taka;
          no i wymyslila, jo-jo KolumbEski:)))
        • zyg_zyg_zyg Re: Niebezpieczna abstynencja 29.10.07, 11:19
          > Jeśli więc kojarzysz sobie, że na liście zakupów nie ma flaszki,
          to z tego
          > powodu należałoby, wedle reguł trzeźwienia podpowiadanych przez
          fachowców, robić
          > rachunek sumienia, obliczać litraże, rozpoznawać emocje, gnać na
          mityng - po
          > prostu tak się nakręcić, żeby w końcu napić się - i to nie syropu
          łyżeczka na pół szklanki wody, ale naprawdę sie opić.

          No to znamy zupełnie różne reguły trzeźwienia...
          • rauchen Re: Niebezpieczna abstynencja 29.10.07, 11:40
            a to eska zna jakiekolwiek reguly trzezwienia??
            no pomijajac regule efektu jo-jo???

            :)
            • aaugustw Re: Niebezpieczna abstynencja 29.10.07, 13:35
              rauchen napisała:
              > a to eska zna jakiekolwiek reguly trzezwienia??
              > no pomijajac regule efektu jo-jo???
              ________________________________________________.
              To wlasnie mialem na mysli w poprzednim poscie..!
              A... ;-))

          • aaugustw Re: Niebezpieczna abstynencja 29.10.07, 13:33
            zyg_zyg_zyg napisała (do Eski):
            > > No to znamy zupełnie różne reguły trzeźwienia...
            ______________________________________.
            Eski reguła trzeźwienia to re-wgula...!
            (i od nowa...).
            A... ;-))

        • ariel48 Re: Niebezpieczna abstynencja 29.10.07, 12:42
          Eska :

          > rachunek sumienia, obliczać litraże, rozpoznawać emocje, gnać na mityng - po
          > prostu tak się nakręcić, żeby w końcu napić się - i to nie syropu łyżeczka na
          > pół szklanki wody, ale naprawdę sie opić. Nie słyszałam, aby "zapicie" polegało
          > na sięgnięciu po syrop przy dolegliwościach żołądkowych. Chyba że kto ma
          > ustawiczne mdłości:)))

          A mnie się wydaje , Esko , że coraz bardziej się zapetlasz w swoich postach.


          > Demonizowane głody alkoholika biorą się, jak myślę, z niezdrowego rozmyślania
          > nad przyczynami, z krążenia nad owym zupełnie naturalnym dla pijaków
          > odruchem... ja sobie "nie chlapnę", ponieważ skojarzenie trwa u mnie około
          > jednej minuty - sprawdziłam, obliczając drogę, jaką pokonuję, pamiętając:
          > przypomniałam sobie koło tego sklepu, a tutaj już myślałam o czymś innym.

          A mnie się wogóle nic nie kojarzy.
          Zaden sklep,żadna półka, żadna lista na której nie ma flaszki.
          Tobie , Esko... niestety tego brakuje jeszcze.
          Tak sobie tylko pomyślałam.
          Odnoszę czasami wrażenie , że żal Ci , że nie pijesz.
          Nie chcę Ci wróżyć żle , ale .... cosik dziwnie ostatnio wszystko tłumaczysz.
          Zupełnie nielogicznie. Nieskowo.


          ************************************************

          To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
          • e4ska Re: Niebezpieczna abstynencja 29.10.07, 15:24
            Ariel, mnie sie dobrze piło w dawnych czasach - a teraz mi sie dobrze nie pije.
            Pewnie, cel terapii to zohydzenie pijackiej przeszłości, ale już ja wiem sama,
            co było straszne, a co było miłe. Wielu rzeczy mi dziś nie wolno czy by sie nie
            robić nie chciało - ot, wybrać sie z młodą gromadką na disco w akademiku,
            wyszaleć do oporu, a potem o świcie pieszo wracać z animuszem kilometrów osiem z
            hakiem, po mrozie i ślizgawicy... zaś rano żadnych zespołów odstawiennych nie
            odczuwać. Przejeżdżałam sobie wczoraj przez te miłe sercu okolice - i co... i
            nic... na tańce sie nie wybieram, choć z usmiechem je wspominam... ostatnie
            krzyżyk temu:)))

            i tak samo jak o tańcach owych pomyślałam, odczuwając - dziwne - radosne
            podniecenie, jakbym miała zsiąść z roweru i za chwilę ćwiczyć skoki w rytmie -
            tak samo pamiętam o swoich drinkach i winach... ale pamięć to jedno, a rozsądek
            - drugie. Co było, a nie jest... czyli - wszystko przeminie... kiedyś nawet i na
            rower nie wsiądę, tylko z laską chadzać do konfesjonału zacznę, żeby sklerozą
            proboszczowi głowę zawracać... jak dożyję:)
            • ariel48 Re: Niebezpieczna abstynencja 29.10.07, 17:45
              Eska :



              > Ariel, mnie sie dobrze piło w dawnych czasach - a teraz mi sie dobrze nie pije.
              > Pewnie, cel terapii to zohydzenie pijackiej przeszłości, ale już ja wiem sama,
              > co było straszne, a co było miłe.

              Esko - każdemu się dobrze piło.
              I niektórym nadal się dobrze pije.
              Piszesz , że wielu rzeczy Ci nie wolno.
              Widzisz ... to mnie różni od Ciebie.
              Mnie wszystko wolno. Pić również .
              Tylko , że ja nie chcę . :-)))
              I nie myśl , że nie piję ze strachu , bo coś tam ...
              Mnie od alkoholu odrzuca. Czuję do niego wstręt.
              I wyobraż sobie , że nie mam żalu po stracie.
              Nie mogę sobie darować , że piłam. FUJ !!!
              Ile czasu zmarnowanego , ile jałowych,pijackich dyskusji .... brrrr.
              Już nigdy nie chcę niczego ,, zamydlającego ,, prawdziwe życie.

              > i tak samo jak o tańcach owych pomyślałam, odczuwając - dziwne - radosne
              > podniecenie,

              A co stoi na przeszkodzie , byś tańczyła ?
              Wygłupiała się i szalała ?
              Nie umiesz bez alkoholu ?
              Ja umiem ... teraz w dwójnasób ... :-)))
              Szalałam tydzień temu ... i trzy tygodnie temu ...i disco też było.
              Esko . Zapewwniam Cię , że teraz to dopiero frajda.
              Do rana ... dwie godziny snu ... i NIC. Wstajesz , jak nowo
              narodzona.
              Robię wszystko co chcę . Bo chcę .
              Swiadomie,radośnie,spontanicznie. I będę to robiła , póki sił
              mi starczy. Bo robię to dla siebie,nie dla innych.
              Odwagi ... Esko. Twój żal po stracie minie.
              Dopiero wtedy minie .


              > tak samo pamiętam o swoich drinkach i winach.

              Ja też pamiętam . I robi mi się niedobrze.

              Ja już nie wiem ... czy ja jestem jakiś cudak , czy cuś ?
              Ja nie mam głodów od siedmiu lat !!!


              ************************************************

              To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
              • e4ska Re: Niebezpieczna abstynencja 29.10.07, 19:03
                Ariel, mylisz zupełnie sens mojej wypowiedzi albo celowo tak piszesz: żal po
                stracie. Jaki żal? Że czas mija - bo mija - i żadne tańce obecne moje nie są
                tańcami, które wykonywałam w dniach owych na parkietach studenckiego klubu...
                kobieto - teraz by mi absolutnie nie wypadało - bo już widać latka - ochrona by
                osłupiała i nikt by na mnie nie poleciał:))) Owszem, nadal tańce są przyjemne,
                ale w inny sposób. Jak ma się tyle lat, ile się ma, to nie ma co sie siłować na
                zgrywną laskę.

                podobnie i pijaństwa szalone - teraz - cóż mi po nich by było - nic oprócz głowy
                bolenia i goleni stłuczenia:)))

                w ogóle żal po stracie jest jeszcze jednym łgarstwem terapeutycznym, które
                wmawia sie naiwnemu klientowi - a że niektórzy kupują toto - ich sprawa. Czego
                mam żałować? Że o mało nie zdechłam? To czyste szaleństwo... podobnie jak
                pisanie listów do flaszki... bzdet epistolarny:)

                A wspomnienie cudnych wieczorów i nocy - mnie tam alkohol otworzył wiele drzwi i
                pozwolił na wiele radości... nie to, że się upijałam, ale bawiliśmy się pod
                wpływem i mnie pasowały te klimaty. Spotykamy sie nieraz w dawnym gronie czy z
                dawnymi przyjaciółmi, wspominamy to, co było i śmiejemy się sami z siebie,
                jeszcze nam huczą dawne sztandary... jesteśmy weteranami, którzy stoczyli
                niejedną bitwę ze smutkami, problemami, swoją rozdygotaną tożsamością... a ta
                bliskość, która wtedy sie wytworzyła, łączy nas nadal - a zawdzięczamy ją naszym
                biesiadom.

                widok ulubionych niegdyś gatunków trunkowych nie sprawia mi przykrości - to, co
                nazwałam głodem to może bardziej cień przyjemności, wspomnienie... ważne, żeby
                sie nie poddać nastrojowi chwili - a jak dotąd - nie mam z tym kłopotu.
                Prawdziwy głód alkoholowy to ten, który mnie zmuszał do trwania w ciągu i jako
                taki jest straszny - wiec póki co wolę, żeby bestia spała.

                poza tym wydaje mi się, że picie nie sprawiłoby mi żadnej przyjemności... teraz?
                po co? nie widzę celu, nie widzę potrzeby - jestem emerytowana pijaczką - i
                niech tak zostanie:)
                • rauchen Re: Niebezpieczna abstynencja 29.10.07, 19:28
                  - jestem emerytowana pijaczką - i
                  > niech tak zostanie:)


                  dobrze ze masz jeszcze szanse dorobic na boku na tej emeryturce:
                  tu ci wpadnie szampanik, no wiesz, tyle co na weselu leja, tu znow
                  naleweczka z pokrzywy...nie ma to jak zwawa emerytka :)))
                  • e4ska Re: Niebezpieczna abstynencja 29.10.07, 19:37
                    Powtarzasz się, Rauchen. Toteż i ja powtórzę: mnie szampan weselny nie szkodzi,
                    ale ciebie może zabić. Miej to na uprzejmym względzie.
                    • rauchen Re: Niebezpieczna abstynencja 29.10.07, 19:58
                      mnie eska nie szkodzi niepicie,
                      ale ciebie moze zabic :)))
                    • janulodz Re: Niebezpieczna abstynencja 29.10.07, 21:03
                      Mam tak samo jak Eska. Wspomnienie alkoholowch imprez, które nie były organizowane dla potrzeby picia. Alkohol był częścią składową tej zabawy, tak samo, jak muzyka, tańce, wygłupy, gadki o wszystkim, niczym, ważnym i nieistotnym. Nie był jej celem. Przełamywał pewne bariery, wywoływał inicjatwę, ośmielał i rozwiązywał języki.
                      Mam całą masę zdjęć i wspomnień z takich imprez, bali przebierańców, połączonych z grami, flirtami i zawieraniami znajomości. Śpiewy, pląsy, zachwyty, i śmichy do bólu brzucha i tchu utraty. Tego czasem mi żal i młodości beztroskiej.
                      Teraz nie piję. Nie robię z tego religii, ani wielkiego halo. Wchodzę do sklepu pełnego alkoholi i ogarnia mnie smutek. Nie za tym, że bym się napił TERAZ. Za tym co było. Bo ten alkohol to był też i cząstką mojego zycia. Dopiero długo później mi go spieprzył, a właściwie ja sam to spieprzyłem. Wiekszośc moich znajomch nie wpadła w nałóg, a pilismy wtedy wszyscy. Taki los. Ja nie potępiam alkoholu. Nie mam żalu do młotka, jak sie pier...nę w palec. To Moja wina, a nie młotka.
                      Ile razy nieswiadomie wąchałem, lizałem i łykałem pod różnmi postaciami alkohol. W ciastku, syropie, czekoladce, torcie, języku umoczonym w szampania weselnym, czy urodzinowm, kroplach różnch i płynach. Ostatnio , zanim się zorientowałem wypiłem miarkę buerlecitinum, był tam alkohol i zyję.
                      I jakoś nie płynę, bo to JA nie piję. Nie szukam i nie mam "smaka" na szampana i "koniaka". No może najwżej na "torta". Ale chyba prędzej bym sie zrzygał, jak upił.
                      Jestem szczęsliwy, ze już nie muszę. Pić.
                      Niepicie jest fajne
                      • ariel48 Re: Niebezpieczna abstynencja 29.10.07, 21:32
                        Janu :


                        > Mam tak samo jak Eska. Wspomnienie alkoholowch imprez, które nie były organizow
                        > ane dla potrzeby picia. Alkohol był częścią składową tej zabawy, tak samo, jak
                        > muzyka, tańce, wygłupy, gadki o wszystkim, niczym, ważnym i nieistotnym. Nie b
                        > ył jej celem. Przełamywał pewne bariery, wywoływał inicjatwę, ośmielał i rozwią
                        > zywał języki.

                        No tutaj akurat nie odkryliście Ameryki ... :-)))
                        Ja akurat mam na myśli takie imprezy , gdzie moim głównym celem
                        było NAPIĆ SIĘ wódki.
                        Taki stan trwał kupę lat . Mimo , że nigdy jako takiej ,,plamy ,,
                        na imprezie nigdy nie dałam. Miałam ,,mocny łeb ,, , z czego byłam bardzo znana
                        . Byłam dumna z tego. :-)))
                        No i co z tego ? Cieszyłam się jak głupia na kolejną imprezkę
                        alkoholową . Chciałam jak najszybciej wlać w siebie dawkę , której
                        domagał sie organizm. Gadki ... szmatki ... były przy okazji.
                        Oczy i myśli były skierowane na butelkę .
                        Potem wpadłam na genialny pomysł. Skoro nie potrafiłam się upić
                        tak jak inni na imprezie - imprezkę kontynuowałam w domu. Sama.
                        Bez towarzystwa.
                        A potem ... potem - to już nie była mi potrzebna ani impreza , ani towarzystwo.
                        Nie musiałam czekać , aż mi poleją . Sama sobie polewałam kiedy chciałam i ile
                        chciałam. BEZ ŁASKI.
                        Takie imprezy mam na myśli ...
                        Bo początki każdy z nas miał podobne.
                        Picie towarzyskie - dla towarzystwa.
                        Potem picie - dla picia.
                        ************************************************

                        To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                        • janulodz Re: Niebezpieczna abstynencja 29.10.07, 21:43
                          no to Ty też Amerki nie odkryłas, :))
                          Bo po latach nastał czas ponurego wlewania w siebie alkoholu, a imprezy były doskonałym tego pretekstem. Tylko juz nie było tak wesoło.
                          A jest tu ktoś, kto się od początku MUSIAŁ upijać?
                          I dla którego alkohol od początku był udręką?
                          • ariel48 Re: Niebezpieczna abstynencja 29.10.07, 21:51
                            Janu :

                            > I dla którego alkohol od początku był udręką?

                            Samo picie pewnie nie.
                            Ale znam takiego , który drugiego dnia umierał.
                            Na sam widok butelki / nawet pustej ..:-))) / ... wymiotował , głowa pękała ,
                            jęki , stęki ....
                            Został alkoholikiem.

                            Ja takich objawów nie miałam .
                            Wiele lat byłam ,, nie do zdarcia ,, .
                            Ludziska zdychali po imprezie - ja góry przewracałam.


                            I ten jęczący ... i ja .. zostaliśmy alkoholikami.
                            Kto by pomyślał ... zupełnie inni ludzie - a tacy sami.

                            ************************************************

                            To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                          • aaugustw Re: Niebezpieczna abstynencja 30.10.07, 13:25
                            janulodz napisał:
                            > A jest tu ktoś, kto się od początku MUSIAŁ upijać?
                            > I dla którego alkohol od początku był udręką?
                            ______________________________________________.
                            I znowu nam sie tu "zdradziles"...! ;-))
                            Do tej kategorii ludzi, o ktorych pytasz naleza
                            alkoholicy... (nie mylic z drobnopijoczkami)!.
                            A... ;-))
                            • ariel48 Re: Niebezpieczna abstynencja 30.10.07, 22:09
                              Gucio :
                              > I znowu nam sie tu "zdradziles"...! ;-))
                              > Do tej kategorii ludzi, o ktorych pytasz naleza
                              > alkoholicy... (nie mylic z drobnopijoczkami)!.

                              Czasami tak strasznie skomplikowanie piszesz , Gustliku.
                              Nie czasami ... prawie zawsze.
                              Czy ja dobrze zrozumiałam , że Ty od pierwszego kieliszka
                              padłeś na twarz ?
                              I od razu Ci się napisało na czole - August Alkoholik ?


                              ************************************************

                              To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                              • ariel48 Re: Niebezpieczna abstynencja 30.10.07, 22:10

                                Przed chwilą napisałam 500 posta.


                                ************************************************

                                To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                                • janulodz Re: Niebezpieczna abstynencja 30.10.07, 22:37
                                  Mnie wyszło 473 :))
                                • e4ska Re: Niebezpieczna abstynencja 30.10.07, 22:42
                                  Co to, Hepik już nie wylicza? Musi chory albo i co????
                                  :(((( ?:(?:( !:)))))

                                  gratuluję, Ariel - i dodam, że twoje pościki od razu rzucają sie w oko. Taki
                                  ślepy traf - od pierwszego wpisu.

                                  szkoda, że za pisarstwo forumowe nie dają Nobli - jakaż to strata dla ludzkości.
                                  • ariel48 Re: Niebezpieczna abstynencja 31.10.07, 10:16
                                    Eska :


                                    > twoje pościki od razu rzucają sie w oko.

                                    Bo mam ładny szlaczek z gwiazdkami ...:-))


                                    ************************************************

                                    To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                                    • aaugustw Re: Niebezpieczna abstynencja 31.10.07, 15:24
                                      ariel48 napisała:

                                      > Eska :
                                      > twoje pościki od razu rzucają sie w oko.
                                      >
                                      > Bo mam ładny szlaczek z gwiazdkami ...
                                      ************************************************
                                      Od kogo dostalas ten "szlag", ze masz ciagle
                                      takie "gwiazdki"...!?
                                      A... ;-))
                          • tenjaras Re: Niebezpieczna abstynencja 30.10.07, 15:03
                            > A jest tu ktoś, kto się od początku MUSIAŁ upijać?
                            > I dla którego alkohol od początku był udręką?

                            dla mnie na początku picie bez umiaru świadczyło o dobrej zabawie,
                            to, że się porzygałem było oznaką męskości, nie alkoholizmu, to, że
                            obaliłem się przed końcem imprezy było powodem do chwały itd.

                            alkohol sam w sobie jest tak ohydny, że do dziś mnie wstrząsa jak
                            wspomne, że potrafiłem się nim katować, potrafiłem się oszukiwać i
                            wmawiać sobie, że był dobry, miał fajne działanie i pomagał

                            ble
                          • rauchen Re: Niebezpieczna abstynencja 30.10.07, 18:11
                            chyba mylisz sie Janu.
                            Ja pilam na samym poczatku malo, szklaneczke whisky z cola, jedna,
                            mala, i szlam po tym spac, bo mi styklo.
                            Po pewnym czasie to zniklo, i moglam w siebie bezkarnie wlewac duze
                            ilosci alkoholu, bez zadnych konsekwencji.
                            I pamietam jeszcze cos takiego, ze jak moj brat zaczal pic, to ja go
                            nigdy nie pamietam zeby on byl troche pijany, on byl zawsze pijany
                            dosc dobrze, od samego poczatku jak pamietam.
                            • janulodz Re: Niebezpieczna abstynencja 30.10.07, 22:32
                              Rauchen, czy ty w ogóle kumasz o co mi chodzi?
                              Nic nie pisałem o tym ile kto może wypić.
                              Pisałem, że mi to na początku sprawiało przyjemnośc. Od razu nie zostałem alkoholikiem.
                              piłem dla zabawy, towarzystwa, przyjemności. Smakowało mi piwo, lubiłem sobie posiedzieć z kumplami przy kufelku, wypić do obiadu, strzelić lufke dla kurażu, itd, itp. Uzależnienie i mroczne samotne zalewanie łba przyszło dużooooooo póżniej. Czytajże wreszcie to co ja piszę, a nie uprzedzaj sie do tego, kto pisze.
                              • rauchen Re: Niebezpieczna abstynencja 31.10.07, 07:20
                                ja sie nie uprzedzam,
                                zwyczajnie sie nie rozumiemy, janu
                                po prostu pisze, ze sa ludzie, ok, dla towarzystwa, dla byle czego,
                                ale chyba jakos tak maja ze uwalic sie to cos, co jakos towarzyszy
                                od poczatku - poczucie ze im wiecej, tym lepiej, ze ten stan po
                                wypiciu nie jest wystarczajaco dobry, a nawet jesli, zapewne bylby
                                lepszy, gdyby sie jeszcze troche wypilo.
                                Glod, mimo ze jestes najedzony, bo przed chwila jadles.
                                Zlapales pana boga za piety, dawaj od razu lapac za uszy, bedzie
                                lepiej.
                                Ja w jakis sposob, mimo ze wcale nie przecze ze mi alkohol nie
                                smakowal - chociaz czy ja wiem?? piwo polubilam dopiero po jakim
                                czasie, tylko czy w tym wszystkim gory nie wzielo wlasnie szukanie
                                lepszego, niz tego co sie mialo.
                              • tenjaras Re: Niebezpieczna abstynencja 31.10.07, 12:11
                                całe lata spędziłem na wmawianiu sobie jak mi dobrze, bo piję tylko
                                kilka piwek dziennie, w jakim to ja towarzychu nie przebywam i piję
                                same alkohole w najwyższych półek

                                jakie impry - każdy alkoholik brał udział w jakichś szaleństwach,
                                przecie nikt z nas nie pił dla samego picia, trzeba było zadbać
                                o "otoczkę", nie pomijam tu rockowych jazd, blues, reggae, działo
                                się, oj się działo

                                co z tego?

                                skończyłbym w kanałach, gdybym nie przestał, bo zrozumiałem, że nie
                                zdążę się zapić na smierć, zanim świat podziemia mnie dopadnie...

                                zadałem sobie któregoś dnia pytanie, po co mi kolorowe i
                                koloryzowane wspomnienia, skoro buduję absolutnie nowy świat, gdzie
                                odmienny stan świadomości jest do niczego nie potrzebny?

                                wspominam prawdę o sobie, a nie to, co świadczyłoby o tym, że nie do
                                końca byłem taki, jakim byłem, widzę, że są ludzie, którzy dobrze
                                wychodzą na tej prawdzie, pierniczyć im nie będę, bo mnie wyśmieją,
                                albo pokażą, że skoro tak mi pięknie, to co teraz robię między nimi?

                                tymczasem korzystam z tego co przynosi mi dzień dzisiejszy, a jest
                                to na tyle atrakcyjne, że nie muszę się oglądać na przeszłość
                • cortona Re: Niebezpieczna abstynencja 29.10.07, 20:38
                  e4ska napisała:

                  "Spotykamy sie nieraz w dawnym gronie czy z dawnymi przyjaciółmi,
                  wspominamy to, co było i śmiejemy się sami z siebie, jeszcze nam
                  huczą dawne sztandary... jesteśmy weteranami, którzy stoczyli
                  niejedną bitwę ze smutkami, problemami, swoją rozdygotaną
                  tożsamością... a ta bliskość, która wtedy sie wytworzyła, łączy nas
                  nadal - a zawdzięczamy ją naszym biesiadom."

                  Eska, tak to jest... W swoim gronie też zauważam, że wesołe
                  dziewuszki, w dalszym ciągu są wesołe, ale za nadmiar trunków już
                  dziękują.
                  Nabawiliśmy się, nazarywaliśmy nocy, a teraz zaczynamy być grzeczni.
                  Robimy tylko to, co nam służy. A służy nam higieniczny tryb życia,
                  dieta, ruch na świeżym powietrzu i dobrze rozplanowana praca.
                  A że tęskni się za szaleństwami, to inna sprawa. Za dzieciństwem też
                  się tęskni. Wszystko musi być w swoim czasie.
                  I ważne, żeby niczego nie żałować...
                  • e4ska Re: Niebezpieczna abstynencja 30.10.07, 22:53
                    Pomyśl, Corti droga, jak to dobrze - w porę złapać sie na imprezki, w porę
                    nabrać dystansu... moje koleżanki, bo o panach niewiele moge stwierdzić, też
                    jakby - przycichły... jedną to nawet rodzina chciała ubezwłasnowolnić, do
                    psychiatry znajomego ja wysyłano... i co? pije, ale tyle co nic. Tak że mi nawet
                    specjalnie nikt nie wadzi swoim piciem - wreszcie spoważniałam czy co? a może -
                    mam taki wzrok zabójczy, że dziewczynom odchodzi chęć wypicia? ciekawe:)))

                    gorzej, kiedy kobieta nie piła całe swoje życie - kiedy jeszcze picie miało
                    jakieś towarzyskie walory - i zaczyna - na emeryturze... jakoś nikogo los babci
                    starej pod setkę nie obchodzi... i tak do piachu. Na terapie też wolą młodszych,
                    najlepiej nastolatków, bo to zawsze łatwiej urabiać, kierować i roztaczać
                    cudowne miraże.

                    A wspominanie - jest takie pogodne i miłe - to nie żal, Cortono, to świadomość
                    dobrze przebytych dni... głupi, kto biesiad w porę nie szanuje - bo nie wie, co
                    traci.

                    • tenjaras Re: Niebezpieczna abstynencja 31.10.07, 12:14
                      > specjalnie nikt nie wadzi swoim piciem - wreszcie spoważniałam czy
                      co? a może -
                      > mam taki wzrok zabójczy, że dziewczynom odchodzi chęć wypicia?
                      ciekawe:)))

                      zapytaj...
                    • aaugustw Re: Niebezpieczna abstynencja 31.10.07, 15:47
                      e4ska napisała:
                      > A wspominanie - ...to nie żal, Cortono, to świadomość
                      > dobrze przebytych dni... głupi, kto biesiad w porę nie
                      szanuje - bo nie wie, co traci.
                      ________________________________________________________.
                      Eska, chocbys nie wiem jak ladnie pisala, starego wrobla
                      nie naciagniesz na te plewy...! ;-))
                      Dante Alighieri mowil o takich nieszczesnikach, jak Ty:
                      "Nie ma wiekszego bolu od tego, gdy w rozpaczy
                      i zalu wspomnina sie swoje szczesliwe czasy".
                      A... ;-))
                    • aaugustw Re: Niebezpieczna abstynencja 31.10.07, 17:05
                      e4ska napisała:
                      > ... o panach niewiele moge stwierdzić, też jakby - przycichły...
                      _________________________________________________________________.
                      One sa - te pany i czytaja zza wegla nasze posty...!
                      (z wyjatkiem aniolka... - On patrzy na nas z gory!).
                      A... ;-))
                  • tenjaras Re: Niebezpieczna abstynencja 31.10.07, 12:14
                    > I ważne, żeby niczego nie żałować...

                    o to chodzi :-)
        • aaugustw Re: Niebezpieczna abstynencja 29.10.07, 13:28
          e4ska rozmyslala:
          > Zamiast rozmyślać o swoim alkoholizmie lepiej o nim nie myśleć.
          ________________________________________________________________.
          Zamiast rozmyślać o swojej chorobie raka lepiej o niej nie dumać!
          To iście rewolucyjne spostrzezenie od czasow Pawlowa... - Szkoda,
          ze nie jestem psem...! :-((
          A... ;-))
    • ariel48 Re: Niebezpieczna abstynencja 27.10.07, 18:58
      Eska :


      > nie mam całkowitego zakazu

      Nikt nie ma całkowitego zakazu.
      Albo się pije , albo nie.
      Ja wybrałam abstynencję .
      I nie muszę się dzisiaj głowić , czy lampka szmpana zaszkodzi mi , czy nie.


      ************************************************

      To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
      • aaugustw Re: Niebezpieczna abstynencja 27.10.07, 19:40
        ariel48 napisała:

        > Eska :
        > > nie mam całkowitego zakazu

        > Nikt nie ma całkowitego zakazu.
        > Albo się pije , albo nie.
        > Ja wybrałam abstynencję .
        __________________________________________________.
        To jestes Ty - Ariel, ale Eska jest tylko pijaczka.
        Ona moze... - Rozumiesz to!?
        A...
    • tenjaras Re: Niebezpieczna abstynencja 27.10.07, 19:08
      eska, widzę, że sporo czasu zajmuje Ci ten prosty dylemat, dziękuję
      Ci za Twoje działania, dzięki Tobie wiem, że wybrałem lepszą drogę

      podobnie jak wcześniej tu wpisujący, wybrałem abstynencję i jestem
      wolny od miarkowania i całego tego pie..nia się z alkoholem

      jestem wolny :-D
      • aaugustw Re: Niebezpieczna abstynencja 27.10.07, 19:42
        tenjaras napisał:
        > ...wybrałem abstynencję i jestem wolny od miarkowania i całego
        tego pie..nia się z alkoholem jestem wolny :-D
        __________________________________________________________.
        Co z tego, ze jestes wolny, jak nie mozesz byc nawalony jak
        stodola - powie Eska...! ;-)))
        A...
        • tenjaras Re: Niebezpieczna abstynencja 27.10.07, 20:06
          nad eską rąk załamywał nie będę, od tego ma swoich wiernych, moje
          ręce zachowam dla siebie, mogą się przydać ;-) zacząłem żyć w
          związku :-)

          nawalony mogę być nawet za kilka minut, ale to już było, dziś
          znacznie bardziej bawi mnie to, że mogę być trzeźwy i poznaję co mi
          to przynosi

          gdybym teraz zajmował się warzeniem alkoholi albo rozpatrywaniem kto
          co gadał to znacząco zwiększyłbym szansę przegapienia tego co mogę
          poznać :-) i doznać ;-)
    • yuraathor Re: Niebezpieczna abstynencja 27.10.07, 19:10
      Eska, Twój błąd polega na tym, że wciąż myślisz że wiesz coś o AA,
      mitingach , terapiach a wiesz tyle ile wyczytasz w necie czyli w
      moim pojeciu niewiele.
      Mysle ze myslacy człowiek jest w stanie z tych nakazów, zakazów
      wybrac to z czym jest w stanie sie zgodzić,jesli trzeźwieje dla
      siebie a nie dla kogoś(zona, rodzina czy terapeuta)

      a ja tam jak przejdę na emerytke za jakieś 15-20 lat to sie napruję
      do nieprzytomnosci. hi hi hi, a dziś nie piję
      • aaugustw Re: Niebezpieczna abstynencja 27.10.07, 19:50
        yuraathor napisał:
        > a ja tam jak przejdę na emerytke za jakieś 15-20 lat
        to sie napruję do nieprzytomnosci. hi hi hi, a dziś nie piję
        __________________________________________________________.
        Podobnie myslalem przed kilkunastu laty w mojej abstynencji
        i w koncu postanowilem to wyprobowac wczesniej... Potem od
        nowa zaczalem liczyc moje (juz) trzezwienie w AA...!
        A...
    • aaugustw Re: Niebezpieczna abstynencja 27.10.07, 19:35
      e4ska napisała:
      > Tytuł wątku prowokujący - ale chodzi o czastkowa odpowiedź na
      pytanie: dlaczego tak powszechnie stosowane metody "leczenia"
      alkoholizmu przynoszą skutki przeciwne oczekiwaniom?
      ___________________________________________________.
      Odpowiem nie czastkowo, lecz w calosci:
      Bo pijakom brakuje wiary...
      A...
    • drak02 Re: Niebezpieczna abstynencja 28.10.07, 18:11
      e4ska napisała:

      > "Psycholodzy stwierdzili, że kobiety opierające się chęci
      zjedzenia czegoś
      > smacznego pochłaniają w efekcie większe porcje. Naukowcy uważają,
      że ich
      > odkrycie może pomóc w wyjaśnieniu efektu jo-jo oraz epizodów
      objadania się po
      > wcześniejszym przestrzeganiu diety".
      >
      > Całkowity zakaz spożywania alkoholu pod wszelką postacią, w tym
      słodyczy czy
      > lekarstw, przy jednoczesnym ustawicznym przypominaniu alkoholikowi
      o zakazach
      > i nakazach (mityngowanie, poprawianie terapii, nowe terapie,
      kontakty ze
      > środowiskiem terapeutów i pijaków, itp.)jest wedle powyższego
      wysoce
      > niebezpieczny.
      >
      > "...jeśli wytyczymy sobie nierealistyczne z psychologicznego
      punktu widzenia
      > cele (nigdy nie zjem już czekolady albo nie sięgnę po kieliszek
      wina),
      > będziemy się koncentrować tylko na nich i łatwiej ulegniemy
      pokusie".
      >
      > być może "lekkość" mojego wytrzeźwienia - bez kajdan zgromadzeń,
      bez "orki na
      > ugorze" wynika z tej jednej lampki szampana czy nalewki na
      żołądek, które mogę
      > wypić bez strachu przed powrotem do nałogu... nie mam całkowitego
      zakazu - a
      > więc nie muszę wciąż mysleć, dbać, żeby nie przeoczyć, żeby
      uniknąć - nie
      > wpędzam sie w pułapkę obsesyjnego myślenia... "zebym przypadkiem
      nie spożyła
      > kropli alkoholu"..., nic nie muszę... mogę czy nie mogę - nieważne.
      >
      > Hipoteza ciekawa - a dla dręczonych głodem - może w jakiś sposób -
      pomocna?
      >
      >

      Eska, przyznaję ze karkołomność twojej argumentacji powaliła mnie z
      nóg. Zgrabny wywód na temat bezrozumnego objadania się kobiet z
      nadwagą a potem nagle błyskotliwa konkluzja, że zamiast gledzić o
      trzeźwieniu lepiej sie czegoś od czasu do czasu napić. Nie wiem
      skąd bierze się Twoje przekonanie o tym, że osoby które korzytsłay z
      poocy innych obsesyjnie myślą od rana do wieczora o tym aby się nie
      uchlać. Z twoich postów wnioskuję , że to obsesyjne myslenie dręczy
      właśnie Ciebie, stąd te dywagacje na temat nalewek i szampana.
      Pozdrawiam i życzę uważnego obchodzenia się z ciastkami.
    • rauchen Re: Niebezpieczna abstynencja 28.10.07, 18:24
      chachachacha

      eska, tobie efekt jo-jo nie grozi
      bo ty masz efekt ku-ku...na muniu :))))))
      • deoand Re: Niebezpieczna abstynencja 29.10.07, 13:48

        cyt ariel
        Odnoszę czasami wrażenie , że żal Ci , że nie pijesz.
        Nie chcę Ci wróżyć żle , ale .... cosik dziwnie ostatnio wszystko
        tłumaczysz.
        Zupełnie nielogicznie. Nieskowo.

        Więc znowu trzeba bedzie " za kudełki "

        i ... do terapeuty !!!!!

        chyba ze najpierw na Kilińskiego 232

        moze znowu starczy na dwa lata !!!

        pzdr deo

        • e4ska Re: Niebezpieczna abstynencja 29.10.07, 15:28
          A co tam dają na Kiliskiego dwieście z przechodem? znam na tejże ulicy parę
          sklepów dla pijaków oraz pubów, a także wiem, w której bramie jakie pijaki stoją
          wieczorami, ale to są raczej niższe numerki.

          i nie na dwa lata:)
          • tenjaras Re: Niebezpieczna abstynencja 29.10.07, 20:41
            niektórzy w takich bramach zapadają na znacznie dłużej, niektórzy
            już nie wychodzą...

            a alkoholizm to poniżenie, nawet jeśli są tacy, którzy zaszli dalej,
            to alkoholik jest alkoholikiem - utracił kontrolę nad ilością
            spożywanego alkoholu i tyle

            ale to czy pije, czy nie, to jego wybór - na pewno wtedy, gdy już
            wie, że pić nie musi...
    • ela_102 Re: Niebezpieczna abstynencja 01.11.07, 18:35
      Eska:-)
      Powiedz czy sama ciebie nie dziwi fakt ciaglego wypowiadania sie
      przez ciebie w jednym temacie?
      W dodatku w temacie w ktorym liznalas go zaledwie?
      To tak jakby student 1 roku wywalony za brak checi do nauki po
      pierwszym miesiacu jej ignorowania...pisal jak zostal zle
      potraktowany przez wladze uczelni...i ze wszystkie takie wladze w
      kraju to ignoranci...laicy...i zlodzieje panstwowych pieniedzy...a
      studenci to bezladne kukielki ktore nie potrafia zdobyc wiedzy na
      wlasna reke:-) ktorej przeciez pelno wszedzie:-)

      O ile bez jedzenia czlowiek umiera...
      o tyle alkoholik bez alkoholu zaczyna zyc...
      a jesli jeszcze zacznie sie leczyc...to zyje i daje zyc innym:-)
      • aaugustw Za to porownanie, chyle czolo Elu na 102...! 01.11.07, 19:15
        ela_102 napisała:

        > Eska:-)
        > Powiedz czy sama ciebie nie dziwi fakt ciaglego wypowiadania sie
        > przez ciebie w jednym temacie?
        > W dodatku w temacie w ktorym liznalas go zaledwie?
        > To tak jakby student 1 roku wywalony za brak checi do nauki po
        > pierwszym miesiacu jej ignorowania...pisal jak zostal zle
        > potraktowany przez wladze uczelni...i ze wszystkie takie wladze w
        > kraju to ignoranci...laicy...i zlodzieje panstwowych pieniedzy...a
        > studenci to bezladne kukielki ktore nie potrafia zdobyc wiedzy na
        > wlasna reke:-) ktorej przeciez pelno wszedzie:-)
        _________________________________________________.
        Musze przyznac, ze nie tylko trafne, ale i pieknie
        to porownanie, ktore wlasnie przeczytalem...! ;-))
        A... ;-))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka