Dodaj do ulubionych

zapijanie problemow- debilizm

12.11.07, 22:27
Ja Beczka przezylam dzis trudne doswiadczenie. Moja reakcja bylo
silne zdenerwowanie, obawa i niepewnosc. Reakcja byl calkowity brak
checi napicia sie i "utopienia" problemu.
Nastepstwem bylo dostrzezenie faktu, ze ja Beczka nigdy nie
zapijalam trudnych problemow.
Owszem, walczylam z pewnym konkretnym problemem alkoholowo-
traktujac go instrumentalnie- co bylo dzi wiem glupie.
Stosowalam tez alko na "ogolne" problemy, typu nuda, ogolny stres (
bez konkretnej przyczyny)- to tez jest glupie, choc dosyc powszechne
( jakby nie bylo wiekszosc ludzi po to wlasnie pije).

Tak czy owak nie znam reakcji takiej, ze pojawia sie jakis duzy,
konkretny problem a ja ide w tany. Nie dalabym hyba nawet rady zapic
takiego problemu, wiec po co probowac.

Tego innym zycze.
Nie zapijac prawdziwych problemow, jedynie jesli juz te male i
glupie, bo potem sie konczy jak s.p. wokalista Universe
Obserwuj wątek
    • e4ska Re: zapijanie problemow- debilizm 13.11.07, 11:43
      W ogóle śmieszne jest poszukiwanie odpowiedzi na pytania: dlaczego pijesz?
      dlaczego piłeś?

      Ja nie wiem, dlaczego piłam. A teraz nie piję - szczerze mówiąc, też za bardzo
      nie wiem - dlaczego:)

      A już założenie: alkoholizm jest chorobą emocji - uważam za szkodliwą głupotę.
      Szkodliwą, bo usankcjonowaną instytucjonalnie.
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: zapijanie problemow- debilizm 13.11.07, 12:00
        he he, wiesz Eska, wlasciwie ja uwazam przeciwnie.
        ALe prawda jak mysle z reguly lezy posrodku.
        Ludzie roznie wpadaja w problemy z piciem i rozne sa przyczyny.
        Sa przeciez tacy, co wlasciwie niemal przypadkowo wpadaja- okazja
        czyni zlodzieja- zyja w branzy, gdzie leje sie alkohol, gdzie jest
        przyzwolenie.
        Sa i tacy, ktorzy sami tworza okazje, "zlodziej czyni okazje" wtedy
        raczej emocje chodza w gre.

        To o czym ja pisalem to kwestia rozumu a nie emocji. Mozna "zapijac"
        jakies nieuregulowane emocje, ogolny stres czy niepokoj- choc glupie
        jest to jakos tam racjonalne, bo na krotka mete "pomaga".

        Ale urznac sie z powodu tego, ze np. przyszlo wezwanie z urzedu
        skarbowego to czysta glupota. Zadnych profitow, pzoa chwilowym
        zapomnieniem o problemie.

        Czyli- jak jest konkretny problem to rozumny czlowiek go nie zapija,
        jak problem jest w sposob praktyczny nierozwiazywalny ( np. rzucila
        dziewczyna, nieokreslony lek) to zapijanie jest bardziej racjonalne,
        choc podkreslam- dziala na krotka mete i w efekcie rowniez jest
        glupie.

        Ale musi byc jakas skala.
      • ariel48 Re: zapijanie problemow- debilizm 13.11.07, 14:42
        Eska :

        > Ja nie wiem, dlaczego piłam.

        A ja wiem .
        Uzalezniłam sie od pierwszego kieliszka,ktorego wypiłam w wieku 15 lat ...i
        poooooooszło !!!! :-)))



        ************************************************

        To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
        • tranzyt80 Re: zapijanie problemow- debilizm 13.11.07, 18:04
          ariel48 napisała:
          > Uzalezniłam sie od pierwszego kieliszka,ktorego wypiłam w wieku 15 lat...

          -sorry!ale w cos takiego to nawet doaand nie uwierzy,
          nie mowiac o mnie
          • ariel48 Re: zapijanie problemow- debilizm 14.11.07, 09:18
            Tranzyt :

            > -sorry!ale w cos takiego to nawet doaand nie uwierzy,
            > nie mowiac o mnie


            ,,Wynika z nich również, że zarówno u kobiet jak i u mężczyzn 50–60% ryzyka
            alkoholizmu jest zdeterminowane genetycznie [2–5]. Same geny nie rozstrzygają
            jednak z góry, czy ktoś będzie alkoholikiem — pozostałą część ryzyka wyjaśniają
            cechy środowiska i ich interakcje z genami.,,


            ,,Już przy pierwszym drinku ludzie istotnie różnią się między sobą reakcjami na
            alkohol. Badania genetyczne pomagają zrozumieć, jak geny kształtują metaboliczną
            i behawioralna reakcję na alkohol i co powoduje, że jedna osoba jest bardziej
            podatna na uzależnienie niż inna. Zrozumienie genetycznego podłoża alkoholizmu
            może pomóc zidentyfikować osoby nim zagrożone i w dalszej perspektywie
            dostarczyć podstaw do planowania profilaktyki i leczenia zgodnie z fizjologią
            konkretnej osoby.,,


            Tranzycie ... nawet , gdybym wiedziała , że jestem podatna na uzależnienia -
            niczego by to nie zmieniło .Nie uwierzyłabym w to.
            Na 100 procent nie uwierzyłabym.
            Wypiłabym ten pierwszy kieliszek.
            ************************************************

            To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
            • tranzyt80 Re: zapijanie problemow- debilizm 14.11.07, 21:29
              Ariel...;)pierwszy kieliszek w wieku pietnastu lat wypija wiekszosc ludzkiej
              populacji i nic im sie z genami nie dzieje,nie zaczynaja pic nalogowo.

              Zeby stac sie nalogowym alkoholikiem trzeba byc bardzo aktywny i sumienny w
              piciu,szczegolnie w pierwszej fazie,potem,z reguly dotyczy to lat -nastu,moze
              wygladac to roznie.Niektorzy pija dzien w dzien,bez jakichkolwiek przerw,przez
              lata,inni,jak ja,pili rzadko,ale ostro,ciagi z uplywem lat wydluzyly sie do
              kilkudniowek.
              Sa rozne "style" bycia alkoholikiem.
              Jedno mamy wspolne,po pierwszej wypitej setce,nie umiemy(nie chcemy?) lub juz
              nie mozemy,zaprzestac picia,pijemy do "zgonu",nie odczuwamy tego uczucia
              sytosci,co normalni,pijemy dalej,dalej,ciagle wiecej,ciagle szybciej...w koncu
              padamy,budzimy sie z kacem...
              pic dzisiaj dalej,czy zrobic dzisiaj "zamek"...?
              Cykliczny alkoholik musial sie dopic,niekiedy wystarczalo dwa,niekiedy trzy
              dni,a byly i przypadki,ze i po pieciu dniach nie bylo dosc...bo wpadal akurat
              znajomy i prosil "ze mna sie nie napijesz,ze mna...?",
              -"napije sie,czemu nie,ale jutro juz "kaplica","zamek"!,do nastepnego razu,moze
              napije sie za rok,za miesiac... ?"

              Tak to kiedys bywalo.

              • ariel48 Re: zapijanie problemow- debilizm 15.11.07, 10:08

                tranzyt80 napisał:

                > Ariel...;)pierwszy kieliszek w wieku pietnastu lat wypija wiekszosc ludzkiej
                > populacji i nic im sie z genami nie dzieje,nie zaczynaja pic nalogowo.

                To niczego nie dowodzi , Tranzycie.
                Przykład autentyczny :
                - ten sam dom
                - Ci sami rodzice
                - takie samo traktowanie i akceptowanie
                - dwie siostry
                - jedyne rodzeństwo dla siebie
                - miłość i przyjażń miedzy nimi do dzisiaj
                - obie wiele osiągnęły w życiu osobistym i zawodowym
                - pierwszy kieliszek w wieku 15 lat
                - jedna uzalezniona , druga nie
                - ta nieuzależniona o wiele więcej imprezowała w wieku młodzieńczym
                / internat,akademik , brak nadzoru rodziców ...pełna swoboda /
                - ta uzależniona ... z tolerancyjnymi rodzicami,
                koledzy,koleżanki,imprezy, chłopak / obecnie mąż / ... dzieci ...
                swoboda - do pewnych granic ... praca ciagle ta sama /dająca
                satysfakcję / ...
                - mnóstwo wspólnych imprez , gdzie był alkohol ...


                Obecnie jedna z nich jest przewodniczącą komisji d/s rozwiazywania problemów
                alkoholowych ...
                Druga jest niepijącą alkoholiczką ...

                Nikt świadomie i dobrowolnie nie chce postępować w niszczący go sposób,a jednak
                tak się dzieje. Dzisiaj również bardzo wielu młodych ludzi sięga po alkohol,
                mimo że prowadzi to do śmiertelnej choroby, dramatycznej degradacji ich życia
                osobistego, a jednocześnie do ogromnego cierpienia ich najbliższej rodziny.
                Wielu sięga po inne środki uzależniające, jak choćby narkotyki, nikotynę, leki
                psychotropowe czy tabletki uspokajające. Dlaczego więc dla wielu ludzi narkotyk
                czy alkohol jawi się jako coś tak bardzo atrakcyjnego, że gotowi są
                podporządkować mu wszystko: własne zdrowie, sumienie, życie osobiste, rodzinę
                czy pozycję społeczną?


                ************************************************

                To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                • tranzyt80 Re: zapijanie problemow- debilizm 16.11.07, 10:11
                  Ariel,odpowiedz sobie na nastepujace pytanie(tych z gatunku "Gdyby":):

                  -Gdybys nie miala zadnej siostry
                  (Przewodniczacej Komisji d/s rozwiazywania problemow alkoholowych! sic!),
                  i byla np. po rozwodzie...
                  (bo "maz",w koncu mezczyzna,znalazl sobie jakas Ariel28),

                  przyjmijmy,ze jestes w zyciu sama,niezalezna od nikogo i niczego, wolna kobieta
                  sukcesu,
                  i nadaza Ci sie jeden z tych Twoich ciezkich momentow,kiedy sie naprawde chce
                  ciut wypic,w koncu naprawde rozprezyc,kiedy gleboko gdzies mamy wlasne
                  zdrowie,sumienie,trzezwe zycie...
                  czy wtedy nie siegnelabys w kierunku lampki
                  wysmienitego czerwonego wina ?


                  Na pewno nie!Bo po siedmiu latach niepicia,w srodku Ariel48 nie ma juz zadnej
                  maki.Ariel48 fruwa ze szczescia w oblokach,przynajmniej swoich postach.Tylko kto
                  to kupi jako prawde,ja na pewno nie.
                  Ariel!
                  Zaden prawdziwy alkoholik nie bedzie nigdy kochal w calosci siebie
                  trzezwego.Nienawidzi tez siebie pijanego.

                  Alkoholika dusi za dluga trzezwosc,z kolei nietrzezwosc go zabija.
                  Alkoholizm nie pozostawia wolnego miejsca na bycie szczesliwym,
                  ale moze co najwyzej nauczyc,sprytnie oszukiwac siebie samego...

                  Nie na darmo rasowi alkoholicy zycza sobie owego "spokoju ducha",jak sie tak na
                  powaznie zastanowic,to ma to swoja gleboka wymowe!
                  • ariel48 Re: zapijanie problemow- debilizm 16.11.07, 10:53
                    tranzyt80 napisał:

                    > Ariel,odpowiedz sobie na nastepujace pytanie(tych z gatunku "Gdyby":):
                    >
                    > -Gdybys nie miala zadnej siostry
                    > (Przewodniczacej Komisji d/s rozwiazywania problemow alkoholowych! sic!),
                    > i byla np. po rozwodzie...
                    > (bo "maz",w koncu mezczyzna,znalazl sobie jakas Ariel28),

                    Tranzycie .
                    Mam siostrę i mam męża . Także bezsensowne jest GDYBANIE.:-)))
                    Równie dobrze mogłabym sobie gdybać ... co by było , gdybym nie była
                    alkoholiczką , a przecież jestem wyznawcą zasady:
                    ,, skazana na alkoholizm ,,
                    z którą Ty nie musisz się zgadzać.
                    Co do siostry ... nawias zbędny , nawet złosliwy powiedziałabym.
                    Co do męża ... nie jest możliwe , by znalazł sobie Ariel28 .
                    Ale tego akurat nie mam zamiaru Ci tłumaczyć - ja to po prostu wiem , a Ty
                    również i w to nie musisz wierzyć .
                    Skoro gdybanie jest bez sensu ... więc nie gdybam.
                    Wiesz - że jutro mogę nie żyć ? Albo Ty?

                    > i nadaza Ci sie jeden z tych Twoich ciezkich momentow,kiedy sie naprawde chce
                    > ciut wypic,w koncu naprawde rozprezyc,kiedy gleboko gdzies mamy wlasne
                    > zdrowie,sumienie,trzezwe zycie...

                    Mówię Ci zupełnie poważnie .
                    Nie mam takich momentów. Nie mam momentów , kiedy bierze mnie chętka na alkohol.
                    teraz w tym momencie , spróbowałam sobie to wyobrazić.
                    I momentalnie zrobiło mi się niedobrze,włosy na ciele stanęły dęba...:-))))
                    Przypomniały mi się od razu moje kace..moje umieranie .
                    Dla mnie nie ma nic gorszego , jak przeżywać to jeszcze raz .
                    Poza tym odprężam się w zupełnie inny sposób. Czytam. Wyłączam się
                    z realnego świata. Albo robię inne rzeczy , które sprawiają mi przyjemność. Albo
                    nie robię nic ... uwielbiam ,,nicnierobienie,, od czasu do czasu ...lubię pobyć
                    sama ...zupełnie sama...
                    tranzycie ...nie wiem , ile masz lat. Ja nie jestem już młoda ...
                    Może ...gdybym miała lat 30 - to pisałabym tak , jak Ty ....
                    Może bym tęskniła za szumem w głowie...za rauszem..
                    Dzisiaj z całą odpowiedzialnością mówię ; ALKOHOL NIE JEST MI DO NICZEGO POTRZEBNY.

                    > Na pewno nie!Bo po siedmiu latach niepicia,w srodku Ariel48 nie ma juz zadnej
                    > maki.Ariel48 fruwa ze szczescia w oblokach,przynajmniej swoich postach.Tylko kt
                    > o
                    > to kupi jako prawde,ja na pewno nie.

                    Czy ja już Ci pisałam , że nie zrozumiesz - póki tego nie doświadczysz ?
                    Mimo Twoich złośliwości ... życzę , byś DOŚWIADCZYŁ .

                    Poza tym .. nie tylko ja tutaj fruwam .
                    Myślę nawet ... że wyjątkowo mało fruwam.
                    A mam powody ... by o wiele bardziej fruwać ...
                    A bardziej nie fruwam ... bo mi niepotrzebne ,aby ktoś musiał to kupować ... :-)))
                    tego nauczyłam się na innym forum.



                    ************************************************

                    To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                    • tenjaras Re: zapijanie problemow- debilizm 16.11.07, 12:19
                      chylę czoła przy takich treściach :-)
                    • tranzyt80 Re: zapijanie problemow- debilizm 16.11.07, 12:23
                      ariel48 napisała:
                      > Mam siostrę i mam męża . Także bezsensowne jest GDYBANIE.:-)))

                      -"Mam..." -dlatego tez siedem lat nie siegnelas po lampke.Nie odwazylas
                      sie..ciekawe czy boisz sie bardziej siebie czy ich.
                      Z tego co piszesz,widac,ze Tobie przypadla rola czarnej owcy w rodzinie,siostra
                      zagrala role tej bialej...i chyba jest mlodsza.
                      Koniec z koncem,Ty masz dla kogo i dzieki komu nie pic,inaczej niz wiekszosc
                      nalogowcow,oni nie maja az takiej siostry
                      i az takiego meza(jest bardziej tolerancyjny czy niezaradny,albo tylko gleboko
                      wierzacy?).
                      Moje pytani,to z rodzaju "gdyby" ,ie bylo bez sensu.Chcialem zwrocic uwage,ze
                      jedynym powodem Twojego niepicia jest trzymajaca cie w kleszczach,tolerujaca i
                      poki jestes trzezwa,napewno i kochajaca Cie rodzina.



                      > teraz w tym momencie , spróbowałam sobie to wyobrazić
                      (to=chec na lampke)
                      > I momentalnie zrobiło mi się niedobrze,włosy na ciele stanęły dęba...:-))))

                      -wierze Ci

                      > Dzisiaj z całą odpowiedzialnością mówię ; ALKOHOL NIE JEST MI DO NICZEGO POTRZE
                      > BNY.

                      -wierze Ci,ciekawe do czego byl Ci potrzebny przez wszczesniejsze lata,dlaczego
                      wczesniej tak nie uwazalas,kace Cie wystraszyly?
                      Ja objawy lekkiego kaca miewalem nawet po jednym piwie,a o tych po kilku
                      butelkach wole nie wspominac,zreszta,jak straszne te wspomnienia by nie
                      byly,plowialy szybko i
                      powstrzymac mnie od kolejnej alkoholowej imprezy,nie byly w stanie.


                      Ariel,ja nie umie byc zlosliwy,a co do twojego fruwania,to czy chcesz czy nie
                      ale jakos zawsze piszesz o sobie tylko w zachwycie i pozytywnie.Czyzbys na
                      prawde przestala dostrzegac negatywne elementy Twojego zycia i charakteru ?Chyba
                      nie jest to ktoras pochodna od,nie pije...
                      • tenjaras Re: zapijanie problemow- debilizm 16.11.07, 12:47
                        tu pozwolę się wtrącić

                        > Chcialem zwrocic uwage,ze jedynym powodem Twojego niepicia jest
                        > trzymajaca cie w kleszczach,tolerujaca i poki jestes
                        > trzezwa,napewno i kochajaca Cie rodzina.

                        mnie rodzina "odrzuciła" zostałem potraktowany jak odmieniec, nie
                        miałem własnej, mówię o rodzicach, ciotkach, wujkach i innych
                        ludziach z mojego otoczenia

                        wszystko buduję od początku, całe swoje życie, siebie i sam już nie
                        wiem co jeszcze ;-)

                        udaje się, żyję i mam się dobrze, dzieją się różne rzeczy w
                        międzyczasie, śmierć ciotki i mamy, rozstanie z kobietą, znalezienie
                        nowej, rzucenie się z motyką na słońce i pozbieranie do kupy -
                        zwolniłem się z pracy, nie zabezpieczając tyłów, popadłem w kłopoty
                        i wyszedłem z nich, przeprowadzki, zagłębianie się w zainteresowania
                        własne, rozwój... pełno tego, naprawdę dawka emocji niezwykła,
                        rozumienie ich i akceptacja - to wszystko na trzeźwo

                        podobnie jak Ariel i wielu innych, nauczyłem się relaksu bez
                        konsekwencji typu kac, moralniak czy inne opeery, "nicnierobienie",
                        spacery, muzyka, lektura, przebywanie z fajnymi ludźmi, to zupełnie
                        odmienny świat, którego wcześniej nie znałem, a teraz poznaję...

                        nie ma czasu na nudę ;-)
                      • ariel48 Re: zapijanie problemow- debilizm 16.11.07, 13:32
                        Tranzyt :
                        > Z tego co piszesz,widac,ze Tobie przypadla rola czarnej owcy w rodzinie,siostra
                        > zagrala role tej bialej...i chyba jest mlodsza.

                        Siostra jest o trzy lata starsza.:-)))
                        Ona jest ,, dobra ,, w swojej dziedzinie ....
                        A ja jestem ,,dobra ,, w swojej ...
                        Jeżeli można mnie nazwać ,,czarną owcą ,, ze względu na mój alkoholizm - to tak
                        ... jestem czarną owcą .
                        Dla Ciebie ... bo nie dla niej. I żeby nie przyszło Ci do głowy , że
                        przyczyniła się ,w związku z pełnioną funkcją , do tego , że pojechałam na
                        terapię. Owszem ...dzięki niej dowiedziałam się , że wogóle jest coś takiego ,
                        jak terapia dla alkoholików.

                        Pytasz się , czy się ich boję ... :-)))
                        Nie ... ja ich po prostu kocham . Nie boję się nikogo.
                        I nie daję sobie w kaszę dmuchać . Nigdy i nigdzie.
                        Taką mam osobowość . Wkurza mnie to czasami .... ;-)))

                        (jest bardziej tolerancyjny czy niezaradny,albo tylko gleboko
                        > wierzacy?).

                        A nic innego nie przyszło Ci do głowy ?

                        > Moje pytani,to z rodzaju "gdyby" ,ie bylo bez sensu.Chcialem zwrocic uwage,ze
                        > jedynym powodem Twojego niepicia jest trzymajaca cie w kleszczach,tolerujaca i
                        > poki jestes trzezwa,napewno i kochajaca Cie rodzina.

                        Odpowiem krótko.
                        I nie będę dalej tego komentować.
                        Wypiłam swój ostatni kieliszek w listopadzie 2000 r.
                        Pięć miesięcy póżniej - mój mąż wypił swój ostatni kieliszek.
                        Jesteśmy abstynetami .
                        Pochwalę się ... mój mąż - to prawdziwy facet/ to odpowiedż na tolerancję ,
                        niezaradność ... i takie tam / .
                        W pełnym tego słowa znaczeniu.
                        A do tego cholernie przystojny ...

                        > -wierze Ci,ciekawe do czego byl Ci potrzebny przez wszczesniejsze lata,dlaczego
                        > wczesniej tak nie uwazalas,kace Cie wystraszyly?
                        > Ja objawy lekkiego kaca miewalem nawet po jednym piwie,a o tych po kilku
                        > butelkach wole nie wspominac,zreszta,jak straszne te wspomnienia by nie
                        > byly,plowialy szybko i
                        > powstrzymac mnie od kolejnej alkoholowej imprezy,nie byly w stanie.



                        Sądzisz , że przez 33 lata piłam destrukcyjnie ?
                        Gdyby tak było ... byłabym abstynetką pewnie gdzieś od około 30 lat ....
                        Nie słyszałeś o syndromie mocnej głowy ?
                        Miałam taką ...
                        Dlaczego umierałam ... około siedem lat temu okazało się , że jestem również
                        cukrzykiem. Cukrzyca i alkohol - potworne zatrucie organizmu...ale to już
                        okazało się , kiedy wytrzeżwiałam na AMEN.

                        Piszesz , że nie powstrzymywałeś się po kacu przed imprezowaniem...
                        Tranzycie ..ja też nie ... :-))) ..przez długie lata nie powstrzymywałam się ...
                        Jeszcze po terapii zapijałam ...
                        Ale już nie zapijam ...
                        I nie mam takiego zamiaru.

                        Czyzbys na
                        > prawde przestala dostrzegac negatywne elementy Twojego zycia i charakteru ?


                        Na tyle samokrytycyzmu mnie stać , by powiedzieć : Jędza jestem .
                        Ale i tak mnie lubią ... są tacy.
                        ************************************************

                        To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                        • tranzyt80 Re: zapijanie problemow- debilizm 16.11.07, 17:53
                          Podkreslalas uparcie genowe pochodzenie Twojego alkoholizmu,czyzbys pochodzila z
                          imprezowej rodziny ?Po kims przeciez mialas odziedziczyc ten "pijany" gen,jezeli
                          wrecz dowodzisz,ze toto u Ciebie sprawa genow.
                          Ciekawym tez aspektem w tym kierunku jest zawod Twojej siostry,tam z przypadku
                          czy z zamilowania raczej trudno sie znalezc.


                          > Wypiłam swój ostatni kieliszek w listopadzie 2000 r.
                          > Pięć miesięcy póżniej - mój mąż wypił swój ostatni kieliszek.
                          > Jesteśmy abstynetami .

                          -do tej pory uwazalem,ze abstynentem moze zostac tylko alkoholik,
                          ale widze,ze moze byc inaczej...
                          osobiscie,nigdy bym nie zamienil,lampki czwewonego wina na abstynecje zony,bo
                          kiedys moglo by mi sie znudzic,czy moglbym sie zapomniec i zona mialaby argument
                          zeby zaczac...;)

                          > Nie słyszałeś o syndromie mocnej głowy ?
                          > Miałam taką ...

                          -mowie szczerze,slyszalem o mocnej glowie w przechwalkach kumpli,ale widziec na
                          wlasne oczy,nigdy nie widzialem,po litrze wodki zadna glowa nie jest
                          normalna...moze kobieca?,kobiety pijacej ostro,osobiscie nigdy nie znalem.

                          > Jeszcze po terapii zapijałam ...
                          > Ale już nie zapijam ...
                          > I nie mam takiego zamiaru.

                          -w prawie mojrzeszowym siodmy rok zajmuje szczegolna role w zyciu
                          czlowieka,poniewaz dopiero po siedmiu latach wszystko bylo "odpokutowane",wtedy
                          wszystkie dobra czlowieka mogly i musialy powrocic do wlasciciela,mialo to
                          umozliwic mu,bez zadnych obciazen,zaczynac zycie od nowa,z radoscia i nadzieja,
                          a przeszlosc byla raz na zawsze wymazywana!


                          • tranzyt80 Re: zapijanie problemow- debilizm 16.11.07, 17:56
                            Mojzesz,skad to imie,arabskie?Na pewno nie pisze sie przez "rz" ;O(
                          • ariel48 Re: zapijanie problemow- debilizm 16.11.07, 23:17
                            tranzyt80 napisał:

                            > Podkreslalas uparcie genowe pochodzenie Twojego alkoholizmu,czyzbys pochodzila
                            > z
                            > imprezowej rodziny ?Po kims przeciez mialas odziedziczyc ten "pijany" gen,jezel
                            > i
                            > wrecz dowodzisz,ze toto u Ciebie sprawa genow.

                            Genetyka - to nie tylko dziedziczenie , Tranzycie...
                            Gdyby było tak - jak mówisz - powiedziałabym , że winowajcami są
                            Adam i Ewa , prawda ? Gdyby genetyk była taka prosta , jak wnioskujesz ...
                            bylibyśmy tacy , jak nasi rodzice , jak nasze rodzeństwo ...a przecież tak nie
                            jest .
                            Czy homoseksualista jest homoseksualistą po rodzicach ?
                            Czy pedofil jest pedofilem po rodzicach ?
                            Geny się mutują ... różna jest budowa tego samego genu u mnie , a
                            inna u mojej mamy ...
                            Moja sistra ma 1,58 wzrostu ... ja mam 170 ... a nasi rodzice
                            jeszcze inny ...
                            Ale nie mam zamiaru sie tutaj zapętlać w wywodzie na temat genetyki. Są od tego
                            są naukowcy . Chcesz - poczytaj .
                            Same geny nie rozstrzygają jednak z góry, czy ktoś będzie alkoholikiem —
                            pozostałą część ryzyka wyjaśniają cechy środowiska i ich interakcje z genami
                            podatnymi na alkohol.

                            > Ciekawym tez aspektem w tym kierunku jest zawod Twojej siostry,tam z przypadku
                            > czy z zamilowania raczej trudno sie znalezc.

                            To nie jest zawód , Tranzycie.
                            A komisja nie jest Poradnią Uzależnień ...
                            I jej członkowie nie są terapeutami.
                            To ludziska , którym dany samorząd zaproponował pracę w takiej komisji.Bo taką
                            komisje finansuje samorząd. Za swoją ,,pracę ,,
                            otrzymują symboliczną ,, dietę ,, .
                            W skład takiej komisji na ogół wchodzi ktoś z lokalnej służby zdrowia, ktoś z
                            policji , jakiś pedagog,jakiś prawnik,jakiś wychowawca młodzieży ... itp.itd ...
                            To jest taka prawie społeczna praca na rzecz mieszkańców danego środowiska.
                            Oni nie leczą alkoholizmu. Efekt ich pracy i skuteczność w tym temacie są
                            zerowe. Są fikcją .
                            Są pośrednikami między rodzinami , a sądami ...
                            Dają zgodę na wydanie koncesji w sprzedaży alkoholu ...
                            Łażą po dyskotekach i wywalają gały na pijaną lub naćpaną młodzież .
                            Piszą sprawozdania z tego , co zobaczyli.
                            Ich prestiż z racji szumnej nazwy - to fikcja.

                            Istnienie takich komisji uważam za zbędne.
                            Ale to moje zdanie.

                            > -do tej pory uwazalem,ze abstynentem moze zostac tylko alkoholik,

                            Tranzycie ... naprawdę tak myslałeś ?
                            Jestem w małym szoku.
                            Alkoholika niepijącego mało kto nazywa abstynentem.
                            Prawdziwi abstynenci , to ludzie , którzy nigdy nie pili
                            alkoholu ,bo taki obrali styl życia z różnych powodów / religijnych np. lub dla
                            szpanu - bo i tacy są .../ lub nie piją , bo uważają , że ich geny stwarzają
                            duże ryzyko uzależnienia ...
                            Zapytaj Hepika - jego kolega , znany niektórym z nas z innego forum ,
                            stał się abstynentem , bo jego mama jest, niepijącą już , alkoholiczką . Facet
                            bardzo świadomy zagrożenia - postanowił zostać na wszelki wypadek abstynentem.
                            Jest w wieku jednego z moich synów.

                            Poza tym ... abstynencje są różne ... :-)))... nie tylko od alkoholu ... Deo
                            jest abstynentem nikotynowym...


                            > -mowie szczerze,slyszalem o mocnej glowie w przechwalkach kumpli,

                            Czy piszesz mi to na przekór , czy to faktem jest ?
                            Bo jeżeli jest faktem - to rzeczywiście mało widziałeś.
                            A przecież bywałeś i ,,tu ... i ,,tam ,, ...
                            No - ale pewnie należysz do tych , którzy mają słabą głowę i
                            z tej racji - logicznym jest - że ten z mocniejszą głową
                            widział Tranzyta bez świadomości .... a nie na odwrót.
                            Ale nie piszę tego , by się licytować . To akurat nie jest powód ,
                            bym miała być z tego powodu dumna. To raczej był powód mojej
                            ,,zguby ,, . i nie odkrywam tutaj Ameryki , Tranzycie...
                            Osoby z ,,mocną głową ,, są również grupie ryzyka uzależnienia się .
                            To akurat pamiętam z terapii . I mocno si zdziwiłam , kiedy sie o tym
                            dowiedziałam. Długo sądziłam , że jest inaczej. Ze Ci leżacy pod stołem , to
                            ochlapusy ... a ja - twardziel. Oporny na wszystko twardziel. No cóż - zbytnia
                            pewność siebie zgubiła nie tylko mnie .
                            Zgubiła wielu innych.


                            > -w prawie mojrzeszowym siodmy rok zajmuje szczegolna role w zyciu
                            > czlowieka,poniewaz dopiero po siedmiu latach wszystko bylo "odpokutowane",wtedy
                            > wszystkie dobra czlowieka mogly i musialy powrocic do wlasciciela,mialo to
                            > umozliwic mu,bez zadnych obciazen,zaczynac zycie od nowa,z radoscia i nadzieja,
                            > a przeszlosc byla raz na zawsze wymazywana!

                            W przyszłym tygodniu wejdę w ósmy rok.
                            I wierzę w przeznaczenie. Banalne to - ale cóż ...
                            Będzie , co ma być ...



                            ************************************************

                            To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: zapijanie problemow- debilizm 17.11.07, 02:45
                              Tranzycie, pragne poprzec Ariel w teorii "pierwszego kieliszka", bo
                              ze mna bylo tak samo.
                              Jak sie glebiej przyjrzalom swoim problemom z alkoholem, to
                              wlasciwie pojawil sie niemal od poczatku- a moze i od samego
                              poczaatku- moich kontaktow z alkoholem i wlasciwie przez wszystkie
                              lata sie niewiele zmienil.
                              Zmiany, ktore zaszly, wiazaly sie przedw wszystkim z teoria
                              prawdopodobienstwa.
                              Jak?
                              Mowi sie, ze alkohoiizm to choroba postepujaca, z czasem dochodza
                              nowe straty itp.
                              A sprawa w moim przypadku jest dosyc prosta- powiedzmy, ze od samego
                              poczatku bylem statystycznie co piate picie na urwanym filmie, co
                              dziesiate picie bylem koradany.
                              Jezeli pilem dwa razy w tygodniu, to po pierwszym roku bylem
                              kilkanascie razy na urwanym filmie i kilka razy okradziony.
                              Po 10 latach bylem juz kilkaset razy na urwanym filmie i kilkanascie
                              razy okradziony.
                              Progresja?
                              A jakze, chociaz bez progresji.
                              ( prawde mowiac okradziony bylem raz, wyolbrzyilem dla przykladu)

                              Owszem, innego rodzaju rozwoj tez nastepowal- ale tez czy byl to
                              rozwoj "choroby" czy po prostu nieuchronny rozwoj wynikajacy z
                              uplywu czasu i zdobywania "doswiadczen"?


                              Ja pijac teraz- po powrocie do picia- czuje sie dokladnie tak samo
                              jak czulem sie na samym poczatku. wrocilem do korzeni.
                              Czyli- na przyklad nie mam ochoty na klinowanie, wiec nie wpadam
                              w "ciagi".
                              Ale czesto po kilku glebszych czuje ochote na wiecej.
                              I jak pamietam, to taka ochote mialem juz od pierwszego kieliszka.
                              Kiedys nie mialem doswiadczen- i konczylo sie na ochocie.
                              Potem "uczylem sie" od starszych fachem, potem oduczylem sie.

                              Ale potencjal mam ten sam jak na poczatku.
                              • tranzyt80 Re: zapijanie problemow- debilizm 17.11.07, 12:49
                                beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                                > Tranzycie, pragne poprzec Ariel w teorii "pierwszego kieliszka", bo
                                > ze mna bylo tak samo.

                                -Dedykujac tropem "pierwszego kielonka",mozna dojsc do wniosku,ze
                                miales w swoim zyciu prostego jak cep,pecha,
                                i zbedne jest zaglebianie sie w jakies wyfiksowane jarasowoaugustowe teorie o
                                bogu,na dodatek chyba slepym na jedno oko,bo widzac w lapsku nieswiadomego
                                15-letniego Addiego,kielonek z wodka,niezareagowal,a musial wiedziec jakie ciosy
                                w calym zycie na ciebie spadna.
                                OTo teoria duchowa pierwszego kielonka ;))
                              • tranzyt80 beka smiechu+kielonek=beka prochu ? 17.11.07, 13:28
                                beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                                • tranzyt80 Re: beka smiechu+kielonek=beka prochu ? 17.11.07, 13:39
                                  > beka.smiechu-w.sali.obok napisała:

                                  Ja pijac teraz- po powrocie do picia- czuje sie dokladnie tak samo
                                  jak czulem sie na samym poczatku. wrocilem do korzeni.
                                  Czyli- na przyklad nie mam ochoty na klinowanie, wiec nie wpadam
                                  w "ciagi".
                                  Ale czesto po kilku glebszych czuje ochote na wiecej.
                                  I jak pamietam, to taka ochote mialem juz od pierwszego kieliszka.
                                  Kiedys nie mialem doswiadczen- i konczylo sie na ochocie.
                                  Potem "uczylem sie" od starszych fachem, potem oduczylem sie.

                                  Ale potencjal mam ten sam jak na poczatku.


                                  -Addi!!!o jakich kilku glebszych wpominasz ?!
                                  Opamietaj sie!Z alkoholem nie ma zartow,sam wiesz najlepiej.
                                  Jedno czy dwa piwa na caly kumpelski wieczor,przy jedzeniu i duzych ilosciach
                                  wody niegazowanej,to jeszcze rozumie.I to tez,raz na jakis czas i to od
                                  "wielkiego dzwonu".
                                  Addi,nigdy nie schylaj sie po to,co raz juz z odrzuciles !
                                  • beka.smiechu-w.sali.obok Re: beka smiechu+kielonek=beka prochu ? 17.11.07, 23:07
                                    Tranzycie:
                                    nie panikuj
                                    napisalem " ja czesto po kilku glebszych czuje chec na wiecej". ale
                                    to nie znaczy ze czesto kilka glebszych pije tylko ze czesto- jak
                                    pije- czuje ochote na wiecej, ale pije rzadko wiec ochote mam
                                    rzadko:)
                                    A poza tym konczy sie na ochocie, nie ma wielkiego cisnienia, raczej
                                    pojawia sie melancholia jakas- ze "bylo minelo".


                                    a dwa-
                                    teoria 1 kieliszka i pech- ja to widze tak- od zawsze, dziecinstwa,
                                    mialem duza wyobraznie, lubilem jej uzywac, lubilem odlatywac w inny
                                    wymiar. Czytalem mnostwo ksiazek, wczuwalem sie w nie. Zakochiwalem
                                    sie na smierc w idolach z kreskowek dla dzieci
                                    ( jak mialem jakies 10 lat nie moglem uwolnic sie od myslenia o
                                    corce piotra fronczewskiego magdzie, normalnie chcialem jechac i sie
                                    do niej wprowadzic, chcialem tez dorwac aktora grajacego kevina
                                    arnolda oraz usidlic winnie cooper).
                                    Rzadko albo nigdy nie widzialem swiata jaki jest, tylko uciekalem w
                                    iluzje. A wiec- chyba nie lubilem swiata.

                                    I z pierwszym kieliszkiem znalazlem najdoskonalsza iluzje, silna,
                                    szybka i skuteczna.
                                    Zawsze traktowalem alkohol jako narkotyk, cos co mnie przenosi w
                                    inny wymiar.
                                    Nigdy nie pilem towarzysko ( tzn w istocie pilem, ale bez
                                    przyjemnosci tylko dla swietego spokoju zeby sie ode mnie odwalili).
                                    od poczatku to bylo malibu oraz wisky z cola.
                                    potem polubilem i piwo i wino, ale to musialem dlugo sie oswajac.
                                    wodki do dzis nie lubie i rzygam na sama mysl.
                                    Dodatkowo, jako "iluzjonista: zafascynowalem sie na pewnym etapie
                                    swiatem rocka i sztuki- no to daej chyba nie musze wyjasniac.

                                    zreszta w moim domu nigdy nikt nie pil kulturalnie alkoholu, alkohol
                                    to byl zawsze wrog, morderca i zlodziej.
                                    ojciec jak pil to na umor raz na pol roku i zawsze kocznylo sie to 3
                                    dnuiowa awantura.
                                    rodzina ojca, lubiaca imprezy i tance, przez moja matke byla
                                    okreslana jako pijaki, ze oni to tylko pic i tanczyc0 w sensie
                                    wielki zarzut, niemoralni.
                                    mieszanka piorunujaca, na pewni nie predysponujaca do uksztaltowania
                                    takiego, co malutkimu lyczkami jak z podrecznikow savoir vivre muska
                                    koniak.
                                    o nie, nie.
                                    i nawet chyba z tego sie ciesze, bo takie muskanie to w istocie
                                    obciach na maksa
                                    ( tak jak oczepiny na weselu)

                            • tranzyt80 Re: zapijanie problemow- debilizm 17.11.07, 10:23
                              ariel48 napisała:
                              > Czy homoseksualista jest homoseksualistą po rodzicach ?
                              > Czy pedofil jest pedofilem po rodzicach ?

                              -(pseudo?)teorie genow,mowiace ze np. homo-pedofilskie ospermione postrzeganie
                              swiata jest czysto losowym przypadkiem,moze trafic na kazdego,
                              mnie osobiscie nie przekonuje,
                              sklonny jestem przyznac racje tym,ktorzy twierdza,
                              ze kazde zdarzenie ma swoja konkretna przyczyne.
                              Wszelakie odchylki od Ogolnych Norm,sa tylko wtedy do tolerowania,kiedy drugiemu
                              nie wyrzadzaja krzywdy,cala reszte nalezy glosno nazywac i tepic lub leczyc.

                              > Moja sistra ma 1,58 wzrostu ... ja mam 170 ... a nasi rodzice
                              > jeszcze inny ...

                              -moze wypijalas za nia mleko,ze o twarozku nie wspomne


                              > pozostałą część ryzyka wyjaśniają cechy środowiska i ich interakcje z genami
                              > podatnymi na alkohol.

                              -w/g mnie,najlepsze "interakcje" wychodza mieszajac rozne rodzaje
                              alkocholi,wstep widac na parkiecie,a epilog z rana...


                              > A komisja nie jest Poradnią Uzależnień ...
                              (...)
                              > Łażą po dyskotekach i wywalają gały na pijaną lub naćpaną młodzież
                              > Piszą sprawozdania z tego , co zobaczyli.
                              > Ich prestiż z racji szumnej nazwy - to fikcja.
                              > Istnienie takich komisji uważam za zbędne.
                              > Ale to moje zdanie.

                              -piers moja wypelnila sie radoscia,i to tylko z powodu,ze masz
                              akurat TAKIE zdanie! :)

                              > Zapytaj Hepika...

                              -Hepik?! Potwierdz,ze Ariel klamie... ?;))


                              > Poza tym ... abstynencje są różne ... :-)))... nie tylko od alkoholu ... Deo
                              > jest abstynentem nikotynowym...

                              -Deo,pisal,ze wczesniej,zanim "pokochal" abstynecje,wcinal codziennie nikotyne
                              lyzkami,
                              a nikotyna to ponoc najlepszy srodek na Alzheimery,Sklerozy i takie tam...

                              > W przyszłym tygodniu wejdę w ósmy rok.
                              > I wierzę w przeznaczenie. Banalne to - ale cóż ...
                              > Będzie , co ma być ...

                              -Na pewno nigdy nie moze byc prawda stwierdzenie,ze rodzice tej przekozackiej
                              smarkuli Ariel,nie poswiecili jej odpowiednio duzo czasu,na pokazanie piekna
                              otaczajacego ja swiata i ludzi.
                              Na pweno nie.
                              • ariel48 Re: zapijanie problemow- debilizm 17.11.07, 19:04

                                Tranzyt :

                                > Wszelakie odchylki od Ogolnych Norm,sa tylko wtedy do tolerowania,kiedy drugiem
                                > u
                                > nie wyrzadzaja krzywdy,

                                Homoseksualista nie wyrządza nikomu krzywdy.
                                To normalny człowiek , taki , jak Ty , czy ja ...
                                Ma jedynie inną orientację seksualną .
                                Nie jego to wina. Ani jego rodziców.
                                To doskonały przykład , byś zobaczył , że nie wszystko jest w porządku w naszym
                                genomie.

                                Ciekawostka:
                                ,,Nie można zostać homoseksualistą. Nie nabywamy homoseksualizmu w procesie
                                socjalizacji, nikt nie staje się homoseksualistą, dlatego że został uwiedziony.
                                To nie choroba, nie można się zarazić. Homoseksualizm jest wrodzony i nie do
                                zmiany.Wiadomo. Nasza orientacja seksualna formuje się w okresie prenatalnym i
                                zależy od wypływu hormonów na kształtujący się układ nerwowy. Na początku każdy
                                płód czy to męski czy żeński rozwija się w identyczny sposób. Potem, żeby
                                wyróżnicował się mózg i narządy płciowe mężczyzny musi zadziałać testosteron.
                                Jeśli zadziała on na płód męski w innym czasie niż zwykle lub też będzie w
                                niskim stężeniu wykształci się orientacja homoseksualna, bądź też ta orientacja
                                nie będzie zdefiniowana i wtedy mówimy orientacji biseksualnej. Jeśli natomiast
                                testosteron zadziała na płód żeński większym niż zwykle, u kobiety wykształci
                                się orientacja homoseksualna.,,

                                > -Deo,pisal,ze wczesniej,zanim "pokochal" abstynecje,wcinal codziennie nikotyne
                                > lyzkami,

                                A czy pisał nasz Deo , dlaczego jadł łyżkami a nie łyżeczkami ?
                                No chyba nie dlatego , bo miał taki kaprys ....
                                Jakiś powód musiał być . Podejrzewam , że taki sam , jak u alkoholika... chce
                                się coraz więcej i więcej ...
                                Różnica między nikotynowcem a alkoholkiem jest jednaak znaczna według mnie.
                                Nikotyna nie powoduje ,,haju ,, .


                                > -Na pewno nigdy nie moze byc prawda stwierdzenie,ze rodzice tej przekozackiej
                                > smarkuli Ariel,nie poswiecili jej odpowiednio duzo czasu,na pokazanie piekna
                                > otaczajacego ja swiata i ludzi.
                                > Na pweno nie.

                                Przekozacka smarkula ... :-)))
                                Po raz pierwszy spotykam się z takim określeniem ...
                                Bardzo śmieszne i zabawne połączenie słów.... poważnie ... :-)))
                                Tylko ,, cygan ,, mógł na to wpaść .
                                A propos ... jeżeli ja jestem smarkula , to Ty zapewne czekasz na setne urodziny
                                ...nic inaczej ... a myślałam do tej pory ,
                                że to Ty jesteś smarkacz....
                                Ano ... wychodzi na to , że oboje jesteśmy młodzi duchem .

                                Pozdrawiam serdecznie ...




                                ************************************************

                                To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                    • e4ska Re: zapijanie problemow- debilizm 16.11.07, 12:35
                      Ariel - Ty nic nie tracisz, kiedy nie pijesz, więcej - tylko zyskujesz. Ale
                      musisz zrozumieć, że niektórzy tracą.

                      Pisał kiedyś Tranzyt, że alkohol otwiera każde drzwi - czy coś w tym stylu. I to
                      jest prawda. Ja doświadczyłam podobnych rzeczy - gdyby nie moje pijackie
                      wesołości, nie poznałabym "takich" ludzi ani "tak" bym ich nie poznała.
                      Niestety, za szybko wysiadłam z pędzącego pociągu - popełniłam wiele błędów... a
                      podstawowym było uznanie, że najważniejsza we wszystkim jest flaszka.

                      No - ale mnie już nawet by sie nie chciało pić, gdybym mogła - spoważniałam ;-)
                      Zaś Tranzyt to facet w sile wieku, któremu pożegnanie z gorzałą przypadło na
                      czas pożegnania z pierwszą czy drugą młodością. Do tego jeszcze natura to
                      rozwichrzona i spontaniczna, człowiek szalenie wobec siebie uczciwy i
                      skrupulatny w rozliczeniach... bardzo szlachetny - z dobrego kruszcu topiony.

                      Takie to niby pochwały, bo w sumie ktosiom w rodzaju Tranzyta nigdy za słodko
                      nie bywa...

                      Na starość zostanie filozofem:)))
                      • tenjaras Re: zapijanie problemow- debilizm 16.11.07, 12:53
                        tyle, że podobnie jak Ty, ja i inni na tym forum - wysiadł z
                        pociągu, a powrót do niego jest niebezpieczny...

                        poza tym to nie jest prawda, że alkohol otwiera drzwi, to się robi
                        klamką, napisz czego ostatnio nie załatwiłaś, bo Ci powiedzieli, że
                        nie przyniosłaś gorzały... z takimi ludźmi robisz "interesy"?

                        spróbuj z takimi, którym potrzebne są Twoje kompetencje
                  • tenjaras Re: zapijanie problemow- debilizm 16.11.07, 12:31
                    > Alkoholika dusi za dluga trzezwosc,z kolei nietrzezwosc go zabija.
                    > Alkoholizm nie pozostawia wolnego miejsca na bycie szczesliwym,
                    > ale moze co najwyzej nauczyc,sprytnie oszukiwac siebie samego...

                    dla mnie niesamowite wrażenie zrobiło "na dzień dobry", że spotkałem
                    alkoholików, którzy rzeczywiście zachowywali trzeźwość i nic im się
                    z tego powodu nie stało, ale nie potrafiłem im wtedy nie uwierzyć,
                    że są prawdziwi, nie obyło się bez "testów", a to spowodowało, że
                    niewiarygodni odpadali, a niektórzy sami "odpadali", pozostali tylko
                    Ci najwartościowsi i z nimi popracowałem nad sobą konkretnie

                    dziś należę do tych "wybrańców" i dobrze mi z tym, ludzie mnie
                    szanują za moją postawę wobec siebie i ogólnie życiową, alkohol
                    stracił u mnie całą swoją atrakcyjność, zrozumiałem swoją przemianę
                    po przeczytaniu "Anonimowych Alkoholików", poradnika, w którym
                    wyczytałem co się dzieje i będzie, dlaczego i po co, dzięki temu
                    rozumiem siebie, swoje dolegliwości, a dzięki fachowcom w tej
                    dziedzinie, podobnie jak w każdej innej, która mnie interesuje i
                    jest dla mnie ważna, pomagam sobie tak, jak tylko potrafię i na ile
                    jestem gotów
    • tenjaras Re: zapijanie problemow- debilizm 13.11.07, 17:57
      każdy alkoholik pije z jednego powodu - byle powodu
      • tranzyt80 Re: zapijanie problemow- debilizm 13.11.07, 18:05
        tenjaras napisał:

        > każdy alkoholik pije z jednego powodu - byle powodu


        -grubo sie mylisz,kazdy ma swoj powod,tylko nie kazdy zdaje sobie z niego sprawy
        • tenjaras Re: zapijanie problemow- debilizm 13.11.07, 18:23
          tranzyt, jestem alkoholikiem, znam mechanizmy tej choroby, możesz mi
          opowiadać opowieści różnej treści, dla mnie to będą tylko bzdurki

          myślisz, że ja nie miałem powodów do picia? - milion, każdego dnia

          jak się zorientowałem, że piję dla samego alkoholu, to przestałem
          pić...
          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: zapijanie problemow- debilizm 14.11.07, 00:51
            Jaras to chyba wszystko robisz z byle powodu, z byle powodu piles i
            z byle powodu trzezwiejesz.
            A poza tym skoro pilem z byle powodu, to znaczy ze nie miales
            powodow, wiec po co ci trzezwienie, nie pij i wystarczy, jak Ci nic
            nie dolega to odstaw tabletki jak normalny a nie hipochondria na
            maksa.
          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: zapijanie problemow- debilizm 14.11.07, 01:20
            tenjaras napisał:

            >> jak się zorientowałem, że piję dla samego alkoholu, to przestałem
            > pić...
            >


            Co to w ogole za pustoslowie- picie dla alkoholu?

            Zabawa slowna.
            Picie dla picia.
            Magia niebieska.


            ALe alkohol dziala na organizm, czyz nie?
            Mozna to nawet zmierzyc fizycznie i chemicznie.

            Wiec pije sie dla efektow alkoholu czy dla alkoholu.

            Wiec magia czy dzialanie alkoholu?
            Pije bo mam w ten spobo szybko i tanio dobry nastroj czy co tam, czy
            pije bo jakies nie wiadomo co nie wiadomo skad mi kaze pic?

            Ciekawe.

            • tenjaras Re: zapijanie problemow- debilizm 14.11.07, 11:50
              nie uwierzyłbym w to, ale skoro to mam, to nie mogę się wyprzeć - na
              trzeźwo przeżywam znacznie lepiej i głębiej, niż pod każdą ilością
              alkoholu, eksperymentowałem również narkotykami

              dopiero trzeźwe przeżywanie daje rzeczywistego kopa
          • tranzyt80 Re: zapijanie problemow- debilizm 14.11.07, 09:37
            tenjaras napisał:
            możesz mi
            > opowiadać opowieści różnej treści, dla mnie to będą tylko bzdurki

            -placiles,placisz i bedziesz placil coraz wiecej,za to swoje "swiete"
            niepicie,ale sam jestes sobie winny,wybrales ta najciezsza z trzezwosci,wybrales
            trzezwosc o ktora musisz codziennie walczyc,samooklamywac sie,powtarzac w
            nieskonczonosc wyuczone slogsny,a to zwiazane jest ze strachem,z przymusem,bo
            wiesz,ze z chwila zerwania z AA,zerwania ze "swieczkowymi obrzadkami",idziesz pic.
            Popatrz na radosna Eske.Zreszta po twoich postach jasno widac,z jakim
            zakamuflowanym podziwem spozierasz...
            Dla takich osob jak ja,Eska,Janulodz,AAdi,twoje zycie,lata picia i niepicia,to
            lata bezpowrotnie zmarnowane,lata poswiecone na nic,to podgrzewanie lodowca
            AA-owska zapalniczka i przekonywanie wszystkich w kolo,ze to najlepsza metoda do
            stopienia lodowca...
            • tenjaras Re: zapijanie problemow- debilizm 14.11.07, 11:55
              tranzyt, żale o to, że pijesz miej do siebie, a nie do mnie,
              przecież nie mam z tym nic wspólnego, to Twój wybór i masz jak masz,
              znam to życie i wybrałem jego odwrotność - nie muszę obawiać swoich
              kontaktów z alkoholem, bo dopóki nie piję, nie zrobię nic pod jego
              wpływem, co mi zaszkodzi lub będę się tego wstydził

              jeśli popełnię błąd to trzeźwo i trzeźwo się za niego wezmę, by się
              nie powtarzać, picie alkohol wkręcało mnie w coraz większe kłopoty,
              nie pamiętasz już, dlaczego przestałeś pić kilka lat temu?
              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: zapijanie problemow- debilizm 14.11.07, 12:23
                no wlasnie Tranzyt, nie obwiniaj Jarasa o swoje zapicie i to, co
                wyprawiasz.
              • tranzyt80 Re: zapijanie problemow- debilizm 14.11.07, 22:33
                Jaras,ja nie znam twojego alkoholowego swiata,jest mi tez osobiscie obcy twoj
                terazniejszy swiat,swiat w ktorym dzisiaj powstrzymujesz sie od picia.

                Nigdy tez nie mialem przyjemnosci poznac podobnych tobie ludzi w realu.
                Jedynym zrodlem wiedzy,sa twoje posty.Tylko na ich podstawie uruchamia sie moja
                wyobraznia,a ze na forum kazdy z kazdym wymienia sie spostrzezeniami,to sam
                rozumiesz,pisze prawde,to co w danej chwili odczuwam.

                Wiem,ze ciezko jest ci zrozumiec takiego goscia jak ja,niepijacego
                alkoholika,ktory moze wypic,raz na jakis czas,piwo.Wiem,ze nie miesci ci sie tez
                w glowie,ze wlasnie tylko dzieki tej swiadomosci,dalej nie pije i jestem
                niepijacym i trzezwym alkoholikiem.
                Wiem tez,ze w teoriach,ktore cie nauczono,nie ma takiej opcji jak moja.Nie ja
                jestem winien za twoj waski punkt widzenia.

                Rozumie tez,ze z kolei cala twoja budowla i wszystkie zasady dzieki ktorym
                utrzymujesz abstynecje,zbudowane sa na aksjomacie totalnej i dozgonnej abstynecji.
                Wpojono ci od pierwszych sekund,bo sam na to nie wpadles,ze juz pierwszy kropla
                alkoholu
                to twoja smierc.
                I dobrze,ze w to uwierzyles i nadal wierzysz,bo wierzac nie pijesz.

                Cierpienia z powodu niepicia alkoholu i strach przed napiciem sie
                alkoholu to temat ocean,dla wszystkich alkoholikow nie do polkniecia,a co
                dopiero przez jednego Jarasa.
                Ciebie nauczono mowic tylko o radosci z dotychczasowej trzezwosci,ale jakim
                kosztem sie to odbywa,ZAMILCZASZ,zagluszasz.

                Nie uwazasz,ze nalezaloby wspomniec choc niekiedy i o tej skrywanej sferze
                "codziennych obowiazkow"...a mam tu mysli tych wszystkich ciekawskich
                nowicjuszy-alkoholikow,ktorzy na poczatku trzezwienia,ze szczera
                naiwnoscia,gotowi pognac za kazdym,kto pomoc obiecuje pomoc,zapominajac
                wspomniec(dokladnie wytlumaczys!)JAKIM KOSZTEM!!!

                PRZESTAC PIC JEST PROSTO,
                PROBLEMEM STAJE SIE WYBRANIE WLASCIWEJ DLA SIEBIE METODY UTRZYMANIA TRZEZWOSCI,
                WEDLUG MNIE Z SIECI AA WYJSCIA NIE MA,WITAMY CIE=MAMY CIE

                To sa tylko moje osobiste,prywatne spostrzezenia.
            • rauchen Re: zapijanie problemow- debilizm 14.11.07, 18:46
              Dla takich osob jak ja,Eska,Janulodz,AAdi,twoje zycie,lata picia i
              niepicia,to
              > lata bezpowrotnie zmarnowane,lata poswiecone na nic,to
              podgrzewanie lodowca
              > AA-owska zapalniczka i przekonywanie wszystkich w kolo,ze to
              najlepsza metoda d
              > o
              > stopienia lodowca...

              chachachachachacha
              lata zmarnowane i poswiecone na nic :)))

              tranzytek, pochwal sie tym co przez picie osiagneles, i co dala ci
              ta pozorna trzezwosc, zakonczona konsumcja czekoladek???
              Na pewno wyciagneles zyciowe doswiadczenie, ze ci czekoladek nie
              mozna bo ci szkodza???

              Eska - zamiast zajac sie wychowywaniem dziecka, jak na matke
              przystalo - chlala i podbierala dziecku kase ze skarbonki na
              flaszczke jeszcze jedna tylko, bo zdychac przyszlo bez.
              oczywiscie ci co chca niech wierza, ze dziecko mialo wtedy lat juz
              przynajmniej 18 kiedy jej stany takie sie pojawialy,
              choc trudno mi wierzyc ze dzieciatko lat 18scie ma jeszcze
              skarboneczke i nie jest w stanie wygluwkowac ze kasy w niej brakuje
              rownowaznosc flaszki lub wiecej.
              Teraz wziela sie za nadzorowanie forum, bo jej widocznie instynk
              macierzynski powrocil, szkoda ze do pijakow.

              Janu na swoj widok z okna czekal kilkanascie lat, chlajac.
              Dobrze, ze wrescie przejrzal przez to okno, choc oczywiscie nalezy
              mu sie wg tranzyta pochwala, za wszystkie te widoki "z okna" ktorych
              nie widzial. Czemu to? A bo to bo tamto.

              No i addiczek...tyle ze tu az slow braknie, zeby cos napisac,
              zreszta wystarczy go poczytac, i nie potrzeba charakterystyki jego
              dorobki picia i niepicia i picia.

              Dla mnie tranzyt to jest po prostu rzucanie perel przed wieprze, ich
              przy tym nazywajac wieprzami rowniejszymi, bo wyobrazasz sobie jakby
              oni mieli na sumieniu mniej niz zwykly alkoholik, a to tylko dlatego
              ze ty sobie tak zyczysz.

              Cos ci sie tranzyt chyba pomerdalo.

              PS no chyba ze eske nazywasz rowniejsza, bo mogac moderowac to forum
              calkowicie nadaje sens temu, co robila pijac.
              Acha, rozumiem :)))))


              • tranzyt80 Re: zapijanie problemow- debilizm 14.11.07, 22:47
                rauchen napisała:
                > chachachachachacha
                > lata zmarnowane i poswiecone na nic :)))

                -wiesz dlaczego tak napisalem?
                Uwazam,ze alkoholicy typu Jarasa,stoja jakoby na bardzo wysokim i waskim
                cokole,a pod nimi,ze wszystkich stron przepasc,wystarczy chwila
                nieuwagi,malutkie zachwianie,jakis podmuch zefirka i bec,leci w dol,na sam
                dol...na samo dno,lot pikujacy trwa dluzej lub krocej,lecz w istocie jest to bez
                znaczenia.
                Zycie w pozycji na bacznosc,z wolnego wyboru,czy nie jest to co najmniej komiczne ?
                • e4ska Re: zapijanie problemow- debilizm 14.11.07, 23:35
                  Tranzyt... podziwiam twoją plastyczną wyobraźnię. To jest bardzo dobre
                  określenie - stać na baczność, na iglicy i udawać, że to zupełnie normalne
                  zajęcie. Może w twoim obrazku kryje sie odpowiedź na pytanie: dlaczego ludzie po
                  terapiach tak ostro zapijają - ze skutkiem śmiertelnym... Wystarczy mały
                  zefirek: jedna lampka szampana, jedna czekoladka z likierem, jeden krem ze
                  spirytusem, woda kolońska, perfumy, przejście obok pubu, spojrzenie na flaszki z
                  wystawy, cuchnący menel - i lecą ze świstem w dół.

                  Opowiadał mi zacny mój terapeuta o pijaku, który w rocznicę trzeźwości kupił był
                  sobie wodę kolońską, wszedł do łazienki i... wypił. No i bodajże już długo nie
                  trzeźwiał. Inny znów musiał wyjść z przyjęcia, gdyż ciotka podała tort z jakąś
                  winną nasączką. I tak sobie myślę, czy pijaki nie sprzedają terapeutom i
                  psychiatrom badziewnych opowiastek... że naprawdę głód ich chwycił prawdziwy,
                  rzetelny, nienasycony - i nie żadne kolońskie wody, ale wódy czyste pili w
                  łazience, zgrywając się na niewiniątka.

                  Ja tam wpadałam w ciągi z powodu setki z sokiem - duszkiem - żadnej więc setki
                  strzelać nie będę. Albo butelki mocnego wina. Jakoś tak się składało, ze zawsze,
                  mając zamiar skromny poprzestania na lampce czy kieliszeczku, robiłam zapasy...
                  to tylko taka samo-gra była - sama przed sobą odstawiałam komedie.

                  Dziwi mnie, kiedy czytam lub słyszę, np. jak to kobieta stabilna, po terapiach
                  takich owakich, jedzie na wesele i... po małym winku wpada w ciąg. Mam takie
                  ciche podejrzenie, ze na tym weselu to nie była lampka wina, tylko normalna
                  gorzała w sporych ilościach... na drugi dzień normalny kac - i dalej też normalnie.

                  Bo też z trzeźwości nie ma co robić jakiś wielkich ceregieli - to jest stan
                  naturalny. Ileż ja po rzuceniu picia imprez zaliczyłam, gdzie ludzie pili - i
                  widzę, jak bardzo sie ograniczają, jak mówią: no, dosyć, wypiłoby sie jeszcze po
                  jednym, ale trzeba jutro wstać... jutro jechać... jutro pracować. Ja też tak
                  kiedyś reagowałam... pilnowałam, żeby nie przedobrzyć, nie wygłupić, żeby sie
                  wyspać w spokoju - potem dopiero coś trzasło.

                  Każdy ma swoje zapatrywania - swoje możliwości. Ja w ciągi nie wpadam, jeśli
                  spożyję lekarstwo czy śladową ilość wina przy wielkich okazjach - a inni -
                  wpadają. Prawdę mówiąc - nie przywiązuję do "nagannych" zachowań wagi - wiem,
                  ze sie nie upiję, nie wprawię w stan rauszu - nie przeżywam stresu... jestem
                  zajęta innymi sprawami.

                  ale np. na ostatnim weselu zapowiedziałam matce: mamusiu, jeśliby mnie wzięła
                  ochota na wódkę, to natychmiast jadę do domu... żebyś sie nie gniewała w razie
                  czego. Nie było żadnego "natychmiast". Żadnych zazdrości wobec pijących,
                  żadnych barier - nikt mi nie miał za złe pustego kieliszka ani ja nikomu za jego
                  toasty... W ogóle o tym nie myślałam - bo tyle się działo:)))

                  Jedni piją, drudzy nie - jedni dużo, inni prawie wcale - tak było, jest i
                  będzie. Wystarczy popatrzeć:)
                  • beka.smiechu-w.sali.obok Re: zapijanie problemow- debilizm 15.11.07, 02:03
                    Zasade calkowitej abstynencji rozumiem w dwoch przypadkach:
                    jeden to jest taki, gdy ktos wie- jest pewien- ze nie umie wypic
                    nieco. Wtedy swiadomie wybira nic.
                    Gdy ktos tak nie ma, zasada calkowitej abstynencji nadal ma cel- a
                    wynika on z natury ludzkiej psychiki, jej slabosci. Czyli ze jak cos
                    nie jest zasada to nie jest zasada. Proste.
                    Tu umiescilbym Tranzytowa zasade "1 kieliszka"- w istocie nie rozni
                    sie ona wiele pod tym wzgledem od Jarasowej "0 kieliszka".
                    Granica jest po prostu o 1 kieliszek dalej- ale nadal obowiazuje
                    zasada.

                    Sprawa jest prosta- nie pije to zasada prosta w realizacji.
                    "Malo pije" nie- bo co to znaczy ,alo? Dzis jedno piwo jutro piec.
                    No i ta ludzka psychika- jak nie ma zasady- bicza- to lubi sie
                    rozsurmanic.

                    ALe tu wkracza nowa jakosc- terror. Gdy ktos nie pije z powodu
                    terroru- ze jeden kielszek to tragedia- to wypicie go jest
                    oczywisice czym? Tragedia.

                    Gdy po prostu zlamalem zasade- to latwiej sie podniesc. Gdy
                    natomiast dokonalem rzeczy tragicznej- to naturalna reakcja ludzka,
                    nie alkoholika, to "depresja, przygnebienie, poczucie porazki, wstyd.

                    Szczesliwie sie dzieje, gdy te okropne uczucia uda sie przezyc na
                    trzezwo i pojsc dalej. Gorzej, gdy ktos wpadnie w taki szal, ze
                    bedzie go chcial zagluszyc. Dalej moze byc tylko gorzej. Bo porazka
                    goni porazke, tragedia tragedie. Na samym koncu jest poczucie, ze
                    jest sie do niczego, ze zostal tylko sznur.

                    DLatego wedlug mnie ludzie trenowani wedle myslenia AA tak strasznie
                    zapijaja i zle koncza. Przez to poczucie tragedii. Dlatego tez ta
                    mysl jest idiotyczna.
                    Bo jest jak niedzialajace lekarstwo- choremu nie pomoze a zdrowemu i
                    tak go nie trzeba.


                    Problem ludzi typu Jaras jest taki, ze oni nie potrafia sobie
                    wyobrazic innego podejscia, bo ono grzeszy im albo "lekcewazeniem"
                    powagi alkoholizmu, albo swietokradztwem.
                    Nie moga zrozumiec, ze ozna trzezwiec z mniejszym zadeciem.
                    Bo mniejsze zadecie traktuja jak zdrade.

                    • rauchen Re: zapijanie problemow- debilizm 15.11.07, 07:45
                      > Problem ludzi typu Jaras jest taki, ze oni nie potrafia sobie
                      > wyobrazic innego podejscia, bo ono grzeszy im albo "lekcewazeniem"
                      > powagi alkoholizmu, albo swietokradztwem.
                      > Nie moga zrozumiec, ze ozna trzezwiec z mniejszym zadeciem.
                      > Bo mniejsze zadecie traktuja jak zdrade.
                      >

                      Zajmij sie addi swoimi problemami,
                      problem jarasa ma wlasciciela,
                      niech sie wlasciciel nim zajmie.

                    • rauchen Re: zapijanie problemow- debilizm 15.11.07, 08:05
                      i jeszcze takie jedno spostrzezenie na temat problemow:
                      jak okreslisz problem osoby,
                      ktora juz kilkakrotnie deklarowala odejscie z tego forum,
                      po czym za kazdym razem wraca,
                      i jeszcze na wszelki wypadek,
                      zeby odsunac uwage od wlasnego powrotu
                      tworzy idiotyczny nick.
                      to jest manipulacja.
                      OK, to jedno.

                      A co powiesz o braku konsekwencji tej osoby??
                      Jesli w ten sam sposob w jaki skladala deklaracje
                      a potem dostaje odwidow, i wraca,
                      polazla na terapie,
                      a potem dostala odwida,
                      to cale to twoje pisanie,
                      twoje teorie
                      to takie na piasku pisane
                      bo tu co krok, to odwid, i zmiana deklaracji.
                      Powiedz ty addi,
                      ile ty w tych ostatnich dwoch lat,
                      odwidow miales tylko i wylacznie na temat wlasnego picia;
                      ty nie piles, i piles, i picie kontrolowane, i bezkontrolowane
                      teraz picie a mialkie problemy
                      bo duzych nie masz.

                      Czy toba do jasnej cholery nie moga zajac sie jacys twoi przyjaciele,
                      bo ponoc tylu ich masz,
                      jak do polski pojechales???
                    • aniolparys Re: zapijanie problemow- debilizm 15.11.07, 08:30
                      Widzę to tak samo jak ty, Beka :-)
                      Charakterystycznym objawem patetycznego stosunku do abstynencji jest sytuacja,
                      gdy facet po 10 latach niepicia zacznie chlać.
                      Jedna postawa to "O rety! 10 lat stracone. Nieszczęście. Wszystko trzeba
                      zaczynać od nowa. Nie wiadomo czy warto, bo znów po 10 latach wszystko znów może
                      pójść się paść." Przy takiej postawie logiczne jest zapić się na śmierć. 10 lat
                      życia stracone.
                      Jest możliwe inna postawa. Przecież miałem 10 lat zyskane. Normalnego życia. Jak
                      teraz przestanę pić, to do tamtych 10 lat dołożę choćby 3 lata. Warto.
                      Mobilizacja naturalnych sił obronnych człowieka jest najważniejsza.
                      Dlatego kiedyś optymistycznie wyraziłem się, że wierzę, że Addi czy Tranzyt
                      wyliżą się. Jaras w podobnej sytuacji wg mnie byłby bez szans.
                      Największym grzechem terapii w dzisiejszym ujęciu jest wg mnie to, że nie uczą
                      człowieka jak się zachować w przypadku powrotu do picia. Wszystko albo nic. Nie
                      jest to ludzka postawa.
                • rauchen Re: zapijanie problemow- debilizm 15.11.07, 07:43
                  a nie uwazasz czasem tranzyt,
                  ze lepiej by bylo zebys uwazal kolejny raz
                  przed rozpoczeciem pudeleczka z czekoladkami z likierkiem
                  anizeli uwazac na czym stoi jaras i alkoholicy typu??
                  Na pewno wyjdzisz na tym o niebo lepiej,
                  niz uwazajac na jarasa i alkoholikow typu.

                  Sorry tranzyt,
                  ale ty na plaskim terenie przewrociles sie o pudelko czekoladek.
                  • tranzyt80 Re: zapijanie problemow- debilizm 15.11.07, 09:15
                    "...przewrociles sie o pudelko czekoladek."

                    -W twoich oczach sie przewrocilem,a w moich powrocilem(z niziutkiej, najwyzej
                    polmetrowej wysokosci "duchowego uwielbiania";) na ziemie!
                    Jestem racjonalista,nie lubie fruwac w oblokach,im blizej wacham ziemie,tym
                    lepiej dla mnie,tym szczesliwszy jestem,glosniej sie smieje,z nogami na ziemi
                    czasu nie trace,wiecej zarabiam.
                    Totalna abstynecje przyrownam do samonadymajacego sie Balona,taki nadymany
                    Balon,predzej czy pozniej musi uniesc sie we wlasnym uwielbieniu w duchowe
                    przestworza,czy jak kto woli,pokona alkoholowa grawitacje,i
                    uleci,uleci,wysoko,wysoko,coraz wyzej,az do nieba niebieskiego...

                    Tam niebo nazywa sie,np.stratosfera,i tam z reguly nastepuje TO duchowe niepicia
                    pekniecie,droga Rauchen.Na ziemie spada sie jako pekniety flak,takiego Balona
                    sie juz nie flekuje.Pozostaje sie flak,czy psychiczny wrak do konca zycia.

                    Obym nigdy nie dal sie skusic na fruwanie,w duchowych przestworzach...spraw panie!;)


                    • aniolparys Re: zapijanie problemow- debilizm 15.11.07, 09:18
                      Można nie pić bez nadymania się.
                      • szacki wierszyk dla aniolparys 15.11.07, 09:37
                        a można sie nadąć i walnąć
                        kieliszka do pyszczka
                        gdy wyjdzie opryszczka
                        na pyszczku opryszka
                        zagrycha to szyszka
                        na forum klik myszka
                        i wchodzi jak w masło
                        komp wysiadl i zgaslo
                        o boze! swiatelko w monitorze!
                        juz przyszla i klika wraz z nim cala klika
                        tak zmienil sie pijak dzis w informatyka
                        na forum pisuje - ze on dziś spasuje
                        i pic juz nie bedzie oglosil oredzie
                        narobil rumoru napisal na forum
                        podda sie terapii bo szlag go juz trafi
                        nadał sie potwornie i jak se nie golnie!
                        popłynął aż milo i tak sie skończyło .....


                        mikołaj szacki ;- ) z pozdrowieniami




                    • rauchen Re: zapijanie problemow- debilizm 15.11.07, 09:44
                      obawiam sie tranzyt,
                      ze poszukujesz odpowiedzi na to czemu twoje trzezwienie jest niby
                      lepsze,
                      wiec oczywiscie cos tam znajdziesz.
                      Niestety, nie majac w tym wzgledzie zadnego doswiadczeni - bo niby
                      opowiedz mi, skad wiesz, ze jaras niby nadyma sie jak balon, skoro
                      jarasem nie jestes - bujasz w oblokach i uzywasz ku temu celowi
                      wyobrazni, wlasnej, mozna powiedziec ze zafalszowanej, bo tylko i
                      wylacznie twojej, i na podstawie tego, co wyczytujesz, wybierajac
                      oczywiscie to, co dla ciebie jest wygodniejsze, latwiejsze do
                      wylumaczenia sobie ze robisz tak, a nie inaczej.

                      I wlasciwie nadal nie wiem,
                      skad to wlasciwie poswiecanie tyle czasu na zastanawianie sie co
                      jaras robi zle,
                      zamiast zajac sie soba samym.
                      Twoj problem nie lezy w jarasie, czy we mnie
                      i szukajac problemow w nas,
                      po prostu za wszelka cene
                      raz, odsuwasz problem od siebie,
                      dwa sie wybielasz.

                      Szczerze mowiac, nikt nie wie,
                      jak bedzie z jarasem
                      a jak bedzie z toba.
                      To, ze masz jakies tam teorie,
                      to wszystko co masz na ten moment.
                      Na kiego sie z tym wychylasz, wybiegajac w przyszlosc???
                      Jaras jeszcze nie skonczyl, ty tez chyba nie.

                      A i tak, w ostatecznej rozgrywce,
                      to i tak jaras, ja, ci, ktorzy przede wszystkim korzystaja z AA,
                      so w stanie zobaczyc namacalne przyklady tych,
                      ktorzy nie pekli i po 30 latach.
                      Dla mnie tacy,
                      sa nadzieja, ze mozna - chociaz trudno mi sie znalesc w swoich za 30
                      lat.
                      A dla mnie i tak pozostaje kopanie w moim wlasnym ogrodeczku,
                      i sadzenie marcheweczki,
                      a to czy plon bedzie wspanialy czy tez totalna kleska
                      to nie jestes ani ty ani aniol zeby o tym decydowac
                      no chyba ze razem wkroczycie do mojego ogrodeczka zeby mi
                      popodgryzac marcheweczke, bo tylko wtedy macie 100 procent
                      gwarancji, ze wasze teorie mojej kleski sa 100procentowo wlasciwie.

                      Tak ze wlasciwie,
                      to co proponuje zazwyczaj w takich przypadkach
                      to caluj sie tranzytek w nos,
                      lub aniola w tylek.

                      • aniolparys Re: zapijanie problemow- debilizm 15.11.07, 10:06
                        Lubisz Rauchen czepiać się ludzi.
                        Nikt tu nic nie ma do Twojego trzeźwienia.
                        Jaras też tu nie jest ważny. Jest on tylko symbolem człowieka systemu.
                        Pozbawionego śladu własnej refleksji. Wbrew oczywistym faktom da się posiekać za
                        to, że AA nie jest organizacją czy za to co powiedziały mu terapki. Z postawą
                        wszystkowiedzącego i bez szacunku dla odmienności innych.
                        • rauchen Re: zapijanie problemow- debilizm 15.11.07, 10:45
                          Z postawą
                          > wszystkowiedzącego i bez szacunku dla odmienności innych.

                          ktos kto wystawia taka recenzje komus innemu:
                          znaczy sie wszystko wie, nawet jak nie wiem - podaj roznice miedzy
                          toba a jarasem - jaras, dajacy sie posiekac za AA, ty tez, zeby
                          udowodnic swoje teorie o AA.
                          I prosze aniol, pokaz jak w twoim wydaniu wyglada szacunek do
                          odmiennosci innych???
                          • aniolparys Re: zapijanie problemow- debilizm 15.11.07, 11:08
                            rauchen napisała:

                            > I prosze aniol, pokaz jak w twoim wydaniu wyglada szacunek do
                            > odmiennosci innych???

                            Troszkę mnie zaskoczyłaś.
                            Jest to postawa. Słowami się tego nie wyraża.
                            Może najlepiej to widać w tym, że nigdy nie napisałem "moje jest lepsze"?
                            • rauchen Re: zapijanie problemow- debilizm 15.11.07, 11:12
                              nie bede aniol biegac po forum
                              i sprawdzac czy nigdy nie napisales,
                              czy twoje jest lepsze.
                              W kazdym badz razie
                              trudno mi sie doszukac w twoich wywodach na temat typow jarasowch
                              ze typy jarasowe sa rownowazne z twoimi,
                              ba, nawet sa lepsze.
                      • ariel48 Re: zapijanie problemow- debilizm 15.11.07, 10:12
                        Rauchen :

                        > A i tak, w ostatecznej rozgrywce,
                        > to i tak jaras, ja, ci, ktorzy przede wszystkim korzystaja z AA,
                        > so w stanie zobaczyc namacalne przyklady tych,
                        > ktorzy nie pekli i po 30 latach.
                        > Dla mnie tacy,
                        > sa nadzieja, ze mozna - chociaz trudno mi sie znalesc w swoich za 30
                        > lat.

                        A powinni być nadzieją wszyscy niepijący ... nie tylko Ci z AA .
                        Wszyscy Ci , którzy są na tyle silni , by poradzić sobie z nałogiem.

                        ************************************************

                        To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                        • rauchen Re: zapijanie problemow- debilizm 15.11.07, 10:41
                          to ze powinni to jedna sprawa
                          to czy sobie ta szanse daja, zupelnie inna:
                          majac do dyspozycji tylko i wylacznie wlasna wyobraznie
                          i za wszelka cene doszukujacych sie wad trzezwienia innych
                          mimo ze tych innych nigdy na oczy nie widzieli.
                        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: zapijanie problemow- debilizm 15.11.07, 10:50
                          Hehe rauchen, zapedzasz sie.
                          Zmienianie nickow w celu manipulacji?

                          Gdy zmienilem nick z Addicted na Wolny, chcialem sie w ten sposob
                          symbolicznie odcicac od siebie piszacego o swoich wewnetrznych
                          problemach i analizujacego w nieskonczonosc problemy z dziecinstwa
                          itp. Jaka to manipuacja, gdy zrobilem to jawnie?
                          Potem postanowilem odejsc z forum- unioslem sie emocjami i honorem,
                          pamietam, ktos mnie obrazil czy cos tam- niewazne.

                          Wtedy niekonsekwentnie wrocilem na forum- pod nickiem Addicted11-
                          rzeczywicia manipulacja, nikt nie wie kto to.

                          A jedyna manipulacja- choc ja bardziej nazwalbym to eksperymentem-
                          bylo wymyslenie nicku Beka.smiechu-w.sali.obok

                          Powiem Ci jak z nim bylo. Odszedlem znowu z forum, skasowalem nicka,
                          zeby nie kusilo- bo ja przeciez wcale nie ukrywam swojej
                          niekonsekwencji lekkiej- i jakis czas nie wchodzilem tutaj.

                          Ale licho podkusilo i wszedlem. No i widze przewspaniale odkrycie
                          logiczno- filozoficzne Rauchen, cos w stylu
                          "skoro kogos obraza nazywanie go nawalonym to widac jest nawalony".

                          Tak mnie to rozbroilo, ze postanowilem na to zwrocic uwage i
                          stworzylem sobie jakis byle nick, porypany jak nicki norki cos tam
                          cos tam.
                          Dokonalem ze dwa wpisy, jawnie przesmiewcze- z czego latwo sie bylo
                          domyslec, kto to.
                          Ale po drodze wpadlem na zabojczy pomysl, ktory bylby naprawde
                          pouczajacym kesperymentem, gdyby nie moja niedokladnosc.
                          Otoz pod tym samym nickiem, pod ktorym sie juz ujawnilem niejako,
                          postanowilem skreowac Nowa Postac, ktora przebije w fanatyzmie i
                          obludzie Ele, Jarasa i Augusta razem wzietych. Chyba po cihcu
                          liczylem na to, ze ludzie "przeocza" te 2 pierwsze zdradzajace mnie
                          wpisy

                          Tak powstala koncepcja nawroconej kobiety, ktora przezyla cud-
                          rozmawiala z nia matka boza-, ktora niesie w swoich slowach
                          doprowadzajace do mdlosci ilosci sow o milosci, wierze, oddaniu,
                          przyjazni- a przy okazji sama bedzie kopac, gryzc i kasac.

                          Ale Ela, ktora wysiaduje caly dzien przed kompem jak kura jajka,
                          zauwazyla ze to ja- bo wielu nie zauwazylo, co swiadczy ze moje
                          nadzieje mogly miec podstawy.
                          Nie zauwazyl na poczatku August, Deo, ktos tam jeszcze.

                          I taka to wielka "manipulacja".


                          A jesli chodzi o sprawe niekonsekwencji i tak dalej- mozna na to
                          spojrzec z dwoch stron.
                          W koncu prawa nie lamie, dzieci poczetych nie porzucilem, szkoly nie
                          przerwalem, pracy nie rzucilem- zadna z powaznych spraw zyciowych.
                          To tylko forum.

                          Ale niekonsekwencja jest niekonsekwencja- duza czy mala.
                          Tu przyznaje Ci racje. Moga te ropzstania i powroty wydac sie
                          zabawne- mnie tez sie takie czesto wydaja.
                          ALe robienie na ich podstawie wariata ze mnie albo dorabianie
                          ideologii do innych tematow to inna sprawa.

                          Moje poglady co do terapii, AA, abstynencji, picia kontrolowanego,
                          sa wlasciwie niezmienne od poczatku, wyjawszy kilka miesiecy
                          oslepienia naparzajacym w twarz swiatlem terapeutyczno- aowskim,
                          kiedy na poczatku uleglem jakiejs fascynacji tym, a potem juz widzac
                          brak i niescislosci jeszcze sie jakis cas przymuszalem i wewnetrznie
                          walczylem o to, by tam zostac.



                          Dzis widze to tak- moja fascynacja AA i terapia wynikala z checi
                          ucieczki i pojscia na skroty.
                          Wmowilem sobie ( a pomogl mi w tym wydatnie terapeuta), ze jak
                          przestane pic to wszystko co zle zginie, bo to przeciez przez
                          alkohol.


                          A jak chcesz w punktach, wo wymienie Ci powody, dla ktorych
                          poszedlem na terapie- bo Ty wychodzisz z zalozenia, ze moze byc
                          tylko jeden, a ja mialem kilka:
                          1. bylem rekonwalescentem po powaznej operacji- wiec uznalem, ze mam
                          duzo czasu by "cos porobic"
                          2 chcialem wyludzic 6 tygodni zarcia i opierunku i kase za ten czas
                          3 chciaelm zaimponowac kumplom i rodzinie
                          4 chcialem zrobic cos z problemem drzacych rak- fobii sytuacyjnej- a
                          ze "leczylem" ja alkoholem, to uznalem ze musze sie od niego odciac
                          by sie jej pozbyc
                          5 namowil mnie terapeuta i jacys ludzie z AA- wyjaskrawiajac zalety
                          i przemilczajac wady
                          6 chcialem poczuc sie jak "gwiazda rocka", z ktoych jak wiadomo
                          wiele laduje na odwykach
                          7 z buntu wobec samego siebie- bo cos wewnetrznie mimo wszystko (
                          punkty 1-6) mnie blokowalo, wiec na zlosc sobie poszedlem


                          ALe jak widac z tej listy, na tej lisicie nie ma " chcialem
                          dozywotnio przestac pic" "chcialem sie doskonalic duchowo" "chcalem
                          wyizolowac sie w AA" i tak dalej.

                          Stad wyniklo male nieporozumienie.

                          za ten blad winie w najwiekszym stopniu siebie i swoje myslenie
                          zyczeniowe.

                          I dalej- w prawach tzw. asertywnych ktore ostatnio wpisala Ela chyba
                          jest cos takiego
                          "prawo do zmiany wlasnego zdania"

                          respektuj te prawo rauchen ok?
                          • rauchen Re: zapijanie problemow- debilizm 15.11.07, 11:09
                            po dlugosci addi twojego wpisu
                            niestety widze,
                            ze ty sam nie wierzysz w to co piszesz,
                            skoro az tyle miejsca potrzebujesz na udowodnianie.
                            Przykre i zalosne, addi :(
                            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: zapijanie problemow- debilizm 15.11.07, 16:58
                              Rauchen, slaba musi byc Twoja sytuacja, skoro juz siegasz po
                              argumenty typu dlugosc postu.

                              Rauchen., przykro jest patrzec jak toniesz, juz tylko odchylona do
                              gory maksymalnie glowa pozwala Ci jeszcze oddychac, a ty na dodatek
                              krzyczysz.
                              Pozwol sobie pomoc dziewczyno, wyciagnieta reka z brzegu czeka na
                              Ciebie, tylko przyjmij te pomoc.
                              Nie ton tylko dla wlasnej ambicji...
              • e4ska Re: zapijanie problemow- debilizm 14.11.07, 23:49
                Rauchen, ja bardzo lubię czytać twoje posty... szczególnie te na mój temat.
                Przypomniałaś mi niechcący pewien rys obyczajowy w mojej rodzinie: my nigdy nie
                mieliśmy skarbonek. Ja zanosiłam pieniądze na książeczkę SKO, brat też - w
                wakacje trzymałam datki w szufladzie, w darowanym portfelu, kiedyś w pudełku po
                butach... matka nam zarekwirowała całkiem sporą sumę, ech... :(

                Mój syn też nie miał skarbonki, a pieniądze trzymał na książeczce... Fundusze u
                nas były otwarte... kto chciał, to brał. Do czasu, jak mnie sie pieniądze
                skończyły:)

                Ja mówię: dziecko - ale w sensie, że to moje dziecko, a nie w sensie, że
                niedorosły... Ale dorosły czy niedorosły - fakt gromadzenia kasy na flaszkę
                kosztem bliskich jest paskudny i cieszę sie bardzo, bo dawno tego nie robię.
                • rauchen Re: zapijanie problemow- debilizm 15.11.07, 07:38
                  wiesz co eska,
                  u ciebie ciekawe jest to,
                  ze informujac wszystkich naokolo
                  ze dla ciebie alkoholizm jest garbem
                  a alkoholik jest jak garbaty,
                  sama usilujesz sobie ten garb wyprostowac.

                  Takze tlumacz sie tlumacz,
                  skarbonki, kasa, pudelko po butach,
                  tralalala
    • szacki Re: zapijanie problemow- debilizm 14.11.07, 09:54
      masz racje beka ze to zadne wyjscie zapic zacpac isc spac ale
      czasami to jedyne rozwiazanie ktore pozwala choc na chwile zapomiec,
      oderwac sie. wiem po sobie ka juz totalnie nie daje rady płyne co
      dostarcza mi jeszcze wikeszych problemow a potem jest z gorki siedze
      w gownie po uszy i nie wiem jak sie z tego wykaraskac a terapeuta
      jeden drugi prywatny czy panstwowy nie pomoga, oni moga wysluchac
      tych wszystkich problemow ale ich nie zabiora, one nie znikna a
      wyciagniete na swiatlo dzienne w pokoju terapii jeszcze nabieraja
      straszniejszych ksztaltow, oczy terapeuty robia sie na ich widok
      coraz wieksze a ty stajesz sie malutka taka ze miescilabys sie do
      dziurki od fifki przeszla jak maslo przez budelke od flaszki
      wycodzisz od wielebnego terapeuty i co robisz? no co?
      • anciax Re: zapijanie problemow- debilizm 14.11.07, 10:06
        szacki, dobrze kombinujesz: "oni moga wysluchac
        > tych wszystkich problemow ale ich nie zabiora, one nie znikna", moja szkoła.
        Tylko że na tym u Ciebie koniec... ;(

        "a
        > wyciagniete na swiatlo dzienne w pokoju terapii jeszcze nabieraja
        > straszniejszych ksztaltow"

        I takie mają być - ma być szorstko, ale skutecznie, a Ty wciąż marudzisz. Hehhh,
        pewnie pomyślisz, że zołza nie wie co to głód. ;)

        Walcz Szacki, szkoda by było takiej fajnej duszyczki :)
        • szacki Re: zapijanie problemow- debilizm 14.11.07, 10:23
          nie anciax ja nie jestem taki ktory uwaza ze tylko on ma glody i to
          najstarszliwsze na swiecie NIE! ja wiem inni maja gozej i wcale sie
          tu nie licytuje mysle ze wiesz co to glod lub kac skoro tu
          przychodzisz kazdy to wie bo kazdy to przechodzil lub bedzie
          przechodzic wczesniej lub pozniej. u terapeuty nei jest przyjemnie
          jest tak ze prosze o wczesniejsze skonczenie sesji bo nie jestem w
          stanie tego wytzrymac ja jestem hedonista pieprzonym i unikam
          wszystkiego co nieprzyjemne. taki lalus ze mnie i slabeusz. i nie
          uwazam Cie za zolze - juz nie ;- )
          • anciax Re: zapijanie problemow- debilizm 14.11.07, 10:30
            Szacki, ćwicz psychikę, kiedyś może Ci się przydać :)
            Im więcej teraz zniesiesz tym wiecej wytrzymasz w przyszłosci. Bądź dzielny
            Szacki! :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka