Dodaj do ulubionych

Syn+narkotyki

IP: *.proxy.aol.com 12.08.03, 03:06
Nie mam pojecia co robic..syn 15 letni pali trawke...podobno juz tez probowal
inne mocniejsze rzeczy..kradnie pieniadze z domu..alkohol i papierosy rowniez
z domu wynosi..ostatnio przyrzekl mi ,ze to juz koniec,ze ma tego dosc,ze juz
tego swinstwa nie wezmie do ust..czy moge mu wierzyc???....co powinnam
zrobic?..jutro robie wizyte u psychologa, co da nam ta wizyta u
lekarza??..czego moge po niej sie spodziewac?..zdaje sobie sprawe,ze nie
skonczy sie to na jednej sesji...jak mam dowiedziec sie czy on juz jest od
tego uZalezniony czy jeszcze nie??..pomozcie mi!!..prosze..moze ktos ma takie
same doswiadczenia..jak z tego wybrneliscie??..najchetniej to bym sie
przeprowadzila w inne miejsce z dala od jego podejrzanego towarzystwa ale
zdaje sobie sprwe ,ze wszedzie znajdzie dostep gdy bedzie mu na tym
zalezalo..nie zakryje go kloszem lub swoimi skrzydlami...czy lekarz moze
skierowac go na szpitalne leczenie ??..czy ja jako rodzic musze o to sie
postarac??...pytan mam mnostwo...prosze odpowiedzcie mi jesli juz
spotkaliscie sie z takim problemem...
pozdrawiam..i dziekuje..
zalamana matka...
Obserwuj wątek
    • Gość: j.spiwor Re: Syn+narkotyki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.08.03, 09:49
      Gość portalu: Matka napisał(a):

      > Nie mam pojecia co robic..syn 15 letni pali trawke...podobno juz tez probowal
      > inne mocniejsze rzeczy..kradnie pieniadze z domu..alkohol i papierosy rowniez
      > z domu wynosi..ostatnio przyrzekl mi ,ze to juz koniec,ze ma tego dosc,ze juz
      > tego swinstwa nie wezmie do ust..czy moge mu wierzyc???....co powinnam
      > zrobic?..jutro robie wizyte u psychologa, co da nam ta wizyta u
      > lekarza??..czego moge po niej sie spodziewac?..zdaje sobie sprawe,ze nie
      > skonczy sie to na jednej sesji...jak mam dowiedziec sie czy on juz jest od
      > tego uZalezniony czy jeszcze nie??..pomozcie mi!!..prosze..moze ktos ma takie
      > same doswiadczenia..jak z tego wybrneliscie??..najchetniej to bym sie
      > przeprowadzila w inne miejsce z dala od jego podejrzanego towarzystwa ale
      > zdaje sobie sprwe ,ze wszedzie znajdzie dostep gdy bedzie mu na tym
      > zalezalo..nie zakryje go kloszem lub swoimi skrzydlami...czy lekarz moze
      > skierowac go na szpitalne leczenie ??..czy ja jako rodzic musze o to sie
      > postarac??...pytan mam mnostwo...prosze odpowiedzcie mi jesli juz
      > spotkaliscie sie z takim problemem...
      > pozdrawiam..i dziekuje..
      > zalamana matka...

      Spróbuj rozwinąć jego zainteresowania, hobby, ale nie mówiąc tego wprost.
      Tylko, że takie jedno prawdziwe zainteresowanie o czym często mówi. Niewiem
      czym mógłby się interesować ale jak naprzykład bronią to nie piszę, że trzeba
      mu kupić odrazu karabin tylko dowiedzieć się o najbliższy klub sportowy ze
      strzelnicą i weź go za rękę i zapisz go tam. Nie mów mu żeby sam poszedł tylko
      go zaprowadź wtedy gdy ma poczucie winy, nic na siłę. 15 lat to za młody wiek
      na marihuanę, wtedy jest największy okres buntu i kształtuje się osobowość,
      zaczynają się fascynacje. Tylko, że to musi być jego zainteresowanie tak żeby
      za szybko się nie znudził i żeby czuł zainteresowanie twoje jak rozwija się to
      jego hobby.

      W jego wieku byłem taki sam, gdzy się ma 15 lat jest potrzebna pomoc rodziców w
      kształtowaniu osobowości, wiem zamartwiasz się tym , że może być uzależniony
      ale póki nie jest za późno nie dawaj się przekonać, że tak jest bo nieświadomie
      zmienia się nastawienie do człowieka uzależnionego, chce się pomóc ale
      nieświadomie wytwarza się jeszcze większą krzywdę. I nigdy nie daj sobie
      wmówić, że to wina rodziców bo to wszystko wina jakie wybierze sobie
      towarzystwo. Trzymam kciuki, powodzenia.

      Wszystko co napisałem traktuj z dystansem, bo nie jestem rodzicem ale 26 letnim
      narkomanem który teraz wie, że w okresie buntu wybrał złe hobby bo nie
      kształcące swojej osobowości. Niech psycholog(psychiatra) powie co masz robić
      bo na pewno wielu ludziom pomogli.

      Od samej marihuany nie da się uzależnić, może wejść okresowa fascynacja ale to
      środek w przeciwieństwie do alkoholu, częste palenie się nudzi. Dlatego
      marihuana powinna być zalegalizowana, byłby legalny dostęp od 18 lub 21 lat i
      skończyłaby się sprzedaż narkotyków przez dilerów gówniarzom.

      Ale narkomanom przecież się nie wierzy ;)

      • Gość: Butlazgazem Re: Syn+narkotyki IP: 80.48.119.* 12.08.03, 17:16
        Spiwor nie jestes narkomanem bo czytuje twoje posty na hyperrealu i doszedlem
        do wniosku ze po prostu lubisz odmienne stany swiadomosci a to chyba jeszcze
        nie narkomania ale moge sie mylic przeciez cie nie znam
        • Gość: j.spiwor Re: Syn+narkotyki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.08.03, 10:47
          E nie, pewnie jestem bo zażywam narkotyki ale zacząłem się tym przejmować w
          myśl zasady co ludzie powiedzą. Zacząłem się strasznie dołować, wołałem o
          pomoc, na szczęście mi przeszło wczoraj. Każdy ma prawo do swojego szczęścia a
          szczęście innych nie koniecznie jest moim szczęściem.
          • Gość: as Re: Syn+narkotyki IP: 212.154.3.* 15.08.03, 17:04
            E tam, jak pali tylko trawke to jest dobrze....Oby palił
            ja do konca życia....Gorzej z innymi dragami...z tym
            trzeba walczyc...Szkoda chlopaka bo młody.
    • Gość: johnnyJOINT Re: Syn+narkotyki IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 15.08.03, 23:27
      jak już pali maryhe, to nie przestanie :-) nawet jak dasz go na detoks, do
      szpitala, czy gdzie jeszcze wymyślisz, on i tak będzie palił...bo palenie to
      zajebista sprawa... ale ta zajebista sprawa, nie byłaby Twojemu nieletniemu
      synowi dostępna, gdyby była ograniczona przez jej LEGALIZACJĘ!!!
      uczyń coś w kierunku LEGALIZACJI konopii indyjskich... pewnie nie chcesz, aby
      to spotkało innych "gówniarzy" ? :-)

      pozdrawiam
      johnnyJOINT
    • Gość: przegrana Re: Syn+narkotyki IP: 62.233.141.* 20.08.03, 14:16
      jestem również matką, tylko mój syn ma już 26 lat a zaczął mając lat 15. To
      były czasy kiedy b. trudno było znałeżć pomoc, teraz dużo się o tym mówi i
      łatwiej zdobyć wiedzę na ten temat. Ja przegrałam, może nie doceniłam
      problemu, wierzyłam w zapewnienia a może chciałam wierzyć. Dzisiaj wiem, że
      trzeba działac bezwzględnie, natychmiast a przede wszystkiem wykorzystac
      jeszcze to że jest niepełnoletni. Kiedy skończy 18 lat nie będziesz miała
      szans, on decyduje sam. Konieczny jest detoks i ośrodek, ale dobry ośrodek np.
      w Toruniu, trzeba go wyrwać z tego środowiska i samej poddać się terapii
      chociażby po to żeby pomóc synowi..
      • Gość: chilum Re: Syn+narkotyki IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.08.03, 17:43
        Nie demonizujmy trawy.
        Większym zagrozeniem jest to,że już pije i pali nikotynę.
        To sa narkotyki wiele grożźniejsze dla zdrowia i psychiki niż marijuana.
        Nie daj się otumanić i skierowac całej aktywności na niepalenie trawy!!
        Alkoho&nikotyna mogą się przyczynić do upadku(Czego nie życzę)Twojego syna
        bardziej jak stuff.
        Nie wierz w teorię o "nrkotyku-furtce do innych".
        Są oparte na niereprezentatywnej grupie osoob.
        • Gość: przegrana Re: Syn+narkotyki IP: 62.233.141.* 20.08.03, 21:17
          rozbudzać zainteresowania - to nie zawsze wystarcza, mojemu synowi to nie
          wystarczyło. Nauka ang. od 5 roku życia, Pałac Młodziezy, tenis,
          świetnie pływa, uwielbia narty, komputer kiedy niewielu o tym mogło marzyć,
          cała podstawówka z czerwonym paskiem, wszystko mu się udawało, dusza
          towarzystwa. I niestety te wszystkie swoje możliwości wykorzystał nie tam
          gdzie powinien. Przeszłam cała drogę matki narkomana, teraz to wiem ale wtedy
          nie chcialam wierzyc, że to wszystko o czym opowiadają jest możliwe. Bardzo
          niewielu kończy na trawce większość sięga po coraz mocniejsze środki bo te już
          nie wystarczają. A potem ginie coraz więcej z domu, dochodzi agresja,
          kradzieże na ulicy i ze sklepow, napady, u dziewcząt prostytucja. Schemat
          działania jest taki sam, opowieści matek narkomanów będą prawie takie same.
          Koniec jest różny ale wybór niewielki. Nie lituj się nad nim, on teraz
          potrzebuje Twojej miłości ale przedewszystkim stanowczości, to trudne i
          bolesne ale jedyne wyjście póki masz nad nim władze. Kolega mojego syna
          przedawkował w zeszłym roku, miał 24 lata, jedynak. Moj syn czeka na rozprawe
          w wiezieniu ale żyje i po raz pierwszy od 9 lat jest naprawde trzeżwy, jest
          przerażony tym co zrobił ze swoim i naszym życiem ale może to jest jego
          szansa. Matko, jestem z Tobą
          • Gość: Anizetka Re: Syn+narkotyki IP: *.us / 10.2.0.* 21.08.03, 12:16
            Witaj Przegrana,


            i ja przechodziłam przez to wszystko o czym piszesz. I ja walczyłam latami o
            swego jedynego syna... Popieram Twą wypowiedź w każdym punkcie. Dlatego jeszcze
            raz proszę Matkę, aby nie zważała na te brednie o nieszkodliwości marihuany.
            Droga jest tylko jedena: albo uratuje syna, albo go straci. Z całego serca
            życzę jej i jemu powodzenia. A Tobie, Przegrana, powiem: jesteś dzielnym i
            dobrym człowiekiem. Niech Bóg chroni Was wszystkich. Pozdrawiam, Anizetka.
          • Gość: chyba niestety też Re: Syn+narkotyki IP: *.ichf.edu.pl 03.09.03, 13:47
            Co Twój syn brał , czy podjęłaś decyzję o wyrzuceniu z domu tak zalecaną przez
            specjalistów Mój syn tez ma 26 lat wyszedł z heroiny - nie bierze od 3 lat ale
            od jakiegoś czasu kombinuje z czymś innym ( amfa odpada bo spi normalnie ). Są
            dni kiedy jest nie do wytrzymania - humorzasty , spi i ma wszystko gdzieś .
            Skończył się uczyć , szuka pracy ale jakoś mało skutecznie nie przejawiając
            przy tym wielkiej chęci . Jestem u kresu wytrzymałości - chyba sie zdecyduję
            jednak na krok drastyczny ... Tylko czy to będzie rzeczywiście dla .. jego dobra
            Jeśli mozesz odpisz - moze mi coś to ułatwi w podejmowaniu decyzji moich
    • Gość: kania Re: Syn+narkotyki IP: 217.153.35.* 20.08.03, 17:45
      Niestety, zwolennicy legalizacji mają rację w tym punkcie, że gdyby państwo
      miało nad marihuaną kontrolę, można by może kontrolować również jakość. Palenie
      w tak młodym wieku może być początkiem zjazdu, ale pośrednio, przez brak
      pomysłu na siebie. 15- latek rzadko kiedy wie kim chce być i co chce w życiu
      robić. Ja pierwszy raz zapaliłem mając lat 21 (przywilej mieszkańca małego
      miasteczka ;). Wtedy już byłem na 3 roku wymarzonych studiów i popalam nadal
      (mam 35). w związku z tym wiem jedno, to czym się handluje na ulicach jest
      wszystkim tylko nie marihuaną i, że dilerzy robią dzieciakom jajecznice z
      mózgów świadomie.
    • Gość: Anizetka Re: Syn+narkotyki IP: *.us / 10.2.0.* 20.08.03, 20:17
      Witam Cię, Matko,

      niestety, w złym miejscu szukasz pomocy. Jedynie Przegrana, może dlatego, że
      sama jest matką, odpowiedziała Ci po ludzku. Ci wszyscy, którzy tak lekko sobie
      piszą o paleniu marihuany, jej wręcz nieszkodliwości, niemożności wciągnięcia
      się przez jej używanie w nałóg, w narkomaństwo, o potrzebie lagalizacji -
      kłamią. To ludzie, którzy w jakiejś mierze zdają sobie sprawę, że są
      uzależnieni i plotą te duby smolone, aby choć trochę usprawiedliwić swoją
      sytuację. Im więcej osób będzie ją paliło, tym mniejszy będzie ostracyzm
      społeczny. Legalizacja marihuany, coraz więcej bezmyślnych smarkaczy
      sięgających po nią - o, tak! Im więcej takich, tym bardziej wszystko zyskuje na
      normalności. Ten mądrala, który pali już tyle lat i tak troszczy się o innych,
      że pragnie powszechnej, usankcjonowanej prawem dostępności do marihuany - niech
      spróbuje obyć sie bez tego przez kilkanascie miesięcy. Albo, jeśli nie
      potrafi, to niech zabija się sam i nie mąci innym w głowach. Matko, posłuchaj
      Przegranej: jesli zalezy Ci na synu, to potraktuj rzecz poważnie. Wykorzystaj
      wszelkie dostępne sposoby: detoks, poradnię, zmianę szkoły, zmianę zamieszkania.
      Rozbudzaj w synu wszelkie zainteresowania, opiekuj się nim, kochaj. Walcz o
      niego. I nigdy nie słuchaj ludzi, którzy majaczą o nieszkodliwości marihuany.

      Pozdrawiam Cie serdecznie, niech Bóg ma w opiece Ciebie i Twego syna.
      Anizetka
      • Gość: j.s. Re: Syn+narkotyki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.08.03, 21:49
        Kto powiedział, że marihuana nie jest szkodliwa? Czy wy czytacie co ktoś pisze?

        Popatrz od strony chłopaka. On nie widzi żadnych zakazów, że to jest złe, on
        wszystko próbuje z ciekawości a jakieś zakazy, że to jest śmiertelnie groźne to
        nie widzi, widzi tylko same pozytywne aspekty narkotyzowania się. To tak jak
        nad jeziorem gdzie dużo ludzi zaczęło się kąpać i nagle ktoś postawił tabliczkę
        zakaz kąpieli. Osoba niedoświadczona nie zauważy tego znaku a pewnie jeszcze
        kamieniami obrzuca bo chce się po prostu wykąpać żebu mu było przyjemnie a
        drudzy bardziej doświadczeni będą w tym znaku widzieć ostrzeżenie.

        A jednym z powodów z których powinna być zalegalizowana marihuana, ąe będzie
        dostępna od 18lat będzie jakaś kontrol przy sprzedaży a nie kupno od dila
        któremu zależy na pieniądzach. Gówniarz czy nie to i tak mu sprzedają.


        Drodzy rodzice!!
        My nie jesteśmy wcale tacy źli, my was kochamy ale chcemy jeszcze żeby nam było
        dobrze w życiu a co jednemu się nie podoba może podobać się drugiemu. A co kto
        lubi skąd możemy wiedzieć.
        • Gość: przegrana Re: Syn+narkotyki IP: 62.233.141.* 21.08.03, 23:03
          nie wiem ile masz lat, ale nie masz racji. Papierosy i alkochol są od 18 lat
          i co z tego, małolaty wcale nie mają problemu z ich kupnem albo osobiście albo
          za pośrednictwem życzliwych dorosłych... Byli narkomani dopiero na trzeźwo
          odkrywają uroki życia, w narkotycznym transie nie wiedzą czy jest słońce czy
          deszcz,jak smakuje zycie ,zabawa, jedzenie muszą zdobyć narkotyk...
          mój syn odkrywa smak owoców, kolory, ciepło słońca czyli po prostu życie
          chociaz zza krat...
      • Gość: kania Re: Syn+narkotyki IP: 217.153.35.* 21.08.03, 23:13
        No nie ma to jak wściekła nawiedzona. Tak, niech matka weźmie go za włosy,
        zawiezie na detoks, a potem zakmnie w domu i po kefirem. W ramach wszelkich
        środków może jeszcze mu odrąbać ręce i i przetrącic krzyż. Na pewno będzie
        wygrana. Ach, zapomniałem, że może mu kupić różaniec. Przypomina mi to mojego
        przygłupiego dyrektora z liceum, który mawiał:" Problem jest w tym, żeby z
        młodzieżą nie było problemu i to jest właśnie problem". Jakkolwiek by nie
        myśleć, to chłopak może się niczym nie interesować i nie musi być głupi. Walczy
        o swoją tożsamość. Zgoda, że nieudolnie i na nienajwłaściwszej drodze. To nie o
        to chodzi,żeby mu proponować nasze własne zainteresowania. Trzeba rozpoznać
        jakie mogą być jego. Mimo wszystko jemu należy się przede wszystkim szacunek.
        • Gość: Anizetka Re: Syn+narkotyki IP: *.us / 10.2.0.* 22.08.03, 11:45
          Kania,

          coś mi się widzi, że nie masz nic sensownego do powiedzenia, może dostrzegasz,
          że wpuściłeś się w drogę, z której tak bardzo ciężko zawrócić i zaczynasz
          okazywać złość w stosunku do ludzi, którzy próbuja ratować swych bliskich.
          Oczywiście, młodym ludziom należy się szacunek - jednakże nie wyłącznie za to,
          że są młodzi! Nikt, młodzi również, nie żyje sam sobie. Na szacunek, Kania,
          trzeba choć odrobinę zapracować. Piszesz o legalizacji marihuany: pytam Cię
          wprost: poprawi to Twoje samopoczucie, kiedy zobaczysz wokół siebie coraz
          więcej osób odurzonych, podobnych do Ciebie? Będziesz czuł się normalniej?
          Powiedz mi: masz rodzinę, masz dzieci? Czy doprawdy Twoim największym
          pragnieniem jest widok Twej córki lub syna, otępiałych od palenia marihuany,
          sięgających potem po amfetaminę, LSD, opium, morfinę, heroinę czy co tam
          jeszcze - bo przecież bardzo często tak się dzieje. A może dostrzegasz w swych
          wizjach całe społeczeństwo zanurzone w błogich oparach marihuanowego dymu?
          Urągasz tym, którzy mają przeciwne do Twego zdanie. Żal mi Cię, Kania, bo
          obojętnie co powiesz, bez obawy większej pomyłki stwierdzić można, że zagoniłeś
          się w ślepy zaułek. Przehandlowałeś swe życie na narkotyki (bo i marihuana jest
          także narkotykiem) i masz chyba tego świadomość. Jesli kołacze się w Tobie
          jakaś resztka przyzwoitości, to proszę: przestań opowiadać o nieszkodliwości
          palenia marihuany, zostaw w spokoju tych wszystkich młodych, którzy jeszcze
          tego nie próbowali.

          Anizetka
          • Gość: kania Re: Syn+narkotyki IP: 217.153.35.* 23.08.03, 04:13
            Gość portalu: Anizetka napisał(a):

            > Kania,
            >
            > coś mi się widzi, że nie masz nic sensownego do powiedzenia, może
            >dostrzegasz,
            > że wpuściłeś się w drogę, z której tak bardzo ciężko zawrócić i zaczynasz
            > okazywać złość w stosunku do ludzi, którzy próbuja ratować swych bliskich.

            Ktoś tu się złości?

            > Oczywiście, młodym ludziom należy się szacunek - jednakże nie wyłącznie za
            >to,
            > że są młodzi!

            Brak precyzji. Mojej. Chodziło mi o to, że rodzice powinni szanować swoje
            dzieci jako istoty ludzkie. Z pełnią praw, równiez z prawem do własnej śmierci
            (polecam lekturę Janusza Korczaka na ten temat). W tym kontekście wiek nie gra
            roli.

            >Piszesz o legalizacji marihuany: pytam Cię
            > wprost: poprawi to Twoje samopoczucie, kiedy zobaczysz wokół siebie coraz
            > więcej osób odurzonych, podobnych do Ciebie?

            Cytując za Gombrowiczem to Ty jesteś pijana swoimi poglądami. Ja jestem w 100%
            trzeźwy.

            > Powiedz mi: masz rodzinę, masz dzieci?

            Tak.

            >Czy doprawdy Twoim największym
            > pragnieniem jest widok Twej córki lub syna, otępiałych od palenia marihuany,
            > sięgających potem po amfetaminę, LSD, opium, morfinę, heroinę czy co tam
            > jeszcze - bo przecież bardzo często tak się dzieje.

            Kiedy spytasz alkoholika, czy narkomana od czego zaczynał, to odpowiedź
            usłyszysz zgodną z Twoimi pogladami. Tak, najczęściej od słabszych do
            mocniejszych.
            Ja stawiam pytanie inaczej. Przydałby się eksperyment - bierzemy 10 ludzi
            (100?), których po raz pierwszy w życiu czestujemy marihuaną (piwem?).
            Spotykamy się za 10 lat (20?) i sprawdzamy jaki procent z nich stał się
            narokomanami (alkoholikami). Może obyłoby się bez mitologizowania i urojeń.

            >A może dostrzegasz w swych
            > wizjach całe społeczeństwo zanurzone w błogich oparach marihuanowego dymu?

            Nie. Uważam, że branie narkotyków jest skutkiem, a nie przyczyną zła.

            > Urągasz tym, którzy mają przeciwne do Twego zdanie.

            O, Boże!

            Żal mi Cię, Kania, bo
            > obojętnie co powiesz, bez obawy większej pomyłki stwierdzić można, że
            >zagoniłeś się w ślepy zaułek.

            Faktycznie, z Tobą rozmawiać poprzestanę na tym poście.

            >Przehandlowałeś swe życie na narkotyki

            No comments. Ty wiesz lepiej.

            >(bo i marihuana jest także narkotykiem) i masz chyba tego świadomość.

            Jest nim także nikotyna, alkohol, seks (czy istnienie seksoholizmu daje Ci
            legitymację do zakazania uprawiania seksu?), praca (j.w.), władza, gniew,
            mięso, nienawiść, adrenalina, a na pewno monopolizowanie swoich racji.

            >Jesli kołacze się w Tobie
            > jakaś resztka przyzwoitości, to proszę: przestań opowiadać o nieszkodliwości
            > palenia marihuany, zostaw w spokoju tych wszystkich młodych, którzy jeszcze
            > tego nie próbowali.

            Ja nikogo nie zmuszam do niczego i proszę o to samo. Nigdy nie mówiłem o
            nieszkodliwości. Za to wiem, że mniej uzależnia niż nikotyna i nie trzeba jej
            demonizować. Nota bene w pierwszym poście zwróciłem uwagę, że zostawianie jej w
            rękach dilerów bez żadnej kontroli powoduje to, że zamiast thc dzieciaki
            dostają całą tablicę Mendelejewa. Pół biedy jeśli się kończy na dolewaniu
            denaturatu do sadzonek (to przyśpiesza rozwój roślin).


            > Anizetka

            kania.
            • Gość: Anizetka Re: Syn+narkotyki IP: *.us / 10.2.0.* 23.08.03, 10:24
              Kania,

              dziękuje, wyjaśniłeś wszystko. I, niestety, całą swoją niedojrzałość. Nie cytuj
              mi Gombrowicza. Gombrowicz, to - nawet z jego oparciem i wzorcami z życia -
              jednak tylko literatura. Nasze życie, Kania, jest życiem realnym; życiem, które
              dostarcza nam prawdziwej namacalnej radości oraz prawdziwego bólu. W tym życiu
              naprawdę umieramy. To nie jest zapisany papier! To są tragedie rozgrywające się
              tu i teraz. Piszesz o uszanowaniu praw dziecka, w tym prawa do śmierci.
              Oczywiście, kiedy dziecko jest nieuleczlnie chore, niezdolne do normalnej
              egzystencji: tak. Ale nie mów mi o poszanowaniu prawa dziecka do śmierci z
              przedawkowania narkotyków. I Ty jesteś ojcem? Jestem tylko zwykłą matką, która
              pragnie dla swego dziecka radości, życia wolnego od przymusu jakiegokolwiek
              narkotyku. Nie trzymam go pod kloszem, chcę tylko, aby trzymał się z daleka od
              takich, jak Ty. Moim zdaniem, zatraciłeś miarę i dorabiasz do swego nałogu całą
              filozofię, żeby odzyskać choć trochę sensu w tym co robisz. Opowiadasz o
              marihuanie banialuki, bo im więcej osób wciągniesz, tym będziesz czuł się
              normalniej. Napisałeś, że masz dzieci: proszę Cię - daj im marihuanowego
              skręta. Niech wiedzą, jakiego dobrego mają tatusia. Możesz teraz sobie
              pocytować, naubliżać mi, co tylko chcesz. Nie potrafisz jedynie spojrzeć
              prawdzie w oczy. Ja nie bedę już więcej pisała.

              Anizetka
      • Gość: chil[u]m Re: Syn+narkotyki IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.03, 18:22
        Gość portalu: Anizetka napisał(a):

        >
        > piszą o paleniu marihuany, jej wręcz nieszkodliwości, niemożności wciągnięcia
        > się przez jej używanie w nałóg, w narkomaństwo, o potrzebie lagalizacji -
        > kłamią.
        Może jakiś przykład kłamsta nt.marijuany(tylko nie,ze wprowadza w inne,ani,że
        mutuje geny,oraz całe stado mitów na ten temat)
        To ludzie, którzy w jakiejś mierze zdają sobie sprawę, że są
        >
        >to niech zabija się sam i nie mąci innym w głowach.
        O nic innego nie chodzi!!!:-)))
        Tylko o prawo do stanowieniu o sobie i swoim życiu.
        Wolna wola(To chyba bliższy Ci termin,co?)
        Legalizacja nie oznacza swobodnego dostepu dla wszystkich.
        Matko, posłuchaj
        > Przegranej: jesli zalezy Ci na synu, to potraktuj rzecz poważnie. Wykorzystaj
        > wszelkie dostępne sposoby: detoks,
        Na detox czekają ludzie poważnie uzaleznieni od opiatów.
        Nie zajmuj im miejsca,a sądzę,że diagnoza:"Syn popala trawkę" nie wystarczy do
        przyjęcia na oddział.

        STOP WAR on DRUGS
    • Gość: ja Re: Syn+narkotyki IP: *.ipt.aol.com 22.08.03, 21:15
      Mam 16 lat...pierwszego blanta zapalilam rok temu, czyli w tym samym wieku co
      pani syn...pale do dzis. Kilka razy palilam Haszysz raz siegnelam po
      amfetamine. Wyjchalam teraz za granice na wakacje z nadzieja, ze tutaj bedzie
      mi trudniej znalezc sie w towarzystwie ludzi ktorzy pala. Jakze sie mylilam!
      Od tego nie da sie uciec...przez rok uczeszczalam do psychologa
      szkolnego...pomagali mi znajomi (ci ktorzy nie pala...a jest ich juz niewielu)
      siostra...niestety bez powodzenia...ale chce walczyc:) I bede! Chyba to co tu
      napisalam nie bardzo pani pomoze, ale niech pani tez walczy! I mysle,ze
      psycholog to dobry pomysl:) Mi pomogl...niestety teraz musial wyjechac za
      granice...nie mam juz oparcia...
      • Gość: koniec Re: Syn+narkotyki IP: *.protonet.pl 24.08.03, 12:56
        marihuana jest na poczatku. oczywiscie ,nie zawsze zalezy od osoby.ja bylam
        ciekawa innych rzeczy zarzekalam sie ze nie spróbuje prochów.rok palenia
        marychy i tak mi dal w dupe ,mialm doly. chodzilam do terapeuty nie dawalam
        sobie rady z tym -wiedzialam ze to zle , ze mnie niszczy.w koncu po dwoch
        probach skonczenia z paleniem dalam sobie spokoj.terapeuta powiedzial ze
        pewne miejsca ,osoby, okolicznosci beda powodowac ze bede chciala zapalic -
        najwazniejsze to uciec od tego towarzystwa,bo raz idzie odmówic ale jesli
        ciagle sie przebywa z nimi to nie ma na to szans.
        Po niecalm 1,5 roq spróbowalam amfetaminy i ekstazy...i zaczel sie jazda
        to mnie uzaleznilo ale nie na tyle by brac codziennie, robilam mieszanki
        wybuchowe mieszaBam kilka rodzaji.3 mies temu przecholowanie chociaz nic mi
        sie szczegolnego nie stalo zapasc czy
        drgawki spróbowalam koki plus mase innych
        chemicznych gówien..w sumie 4 dni wrzucania...to byl ostani raz bo poznalam
        kogos w tych okolicznosciach i razem z tego wyszlismy tzn jak na razie sie
        trzymiemy ...najgorsze to jest to towrzystwo cpun szuka cpuna a normalny nie
        umie gadac z cpunem. teraz widze jak te 2 lata umknely mi przez palce
        zawalilam mnostwo rzeczy..to jest niesamowite co sie dzieje z czlowiekiem
        który cpa.Zatraca po czasie swoja osobowasc , jego swiat sie zweza
        interesuje go tylko cpunski swiat, upadla sie ,staje sie
        falszywy ,klamie,robi rzeczy ktorych wczesniej by nie zrobil ,czesto jest
        bezwzgledny wobec rodziny narasta w nim agresja.na szczescie u mnie to juz
        przeszlosc, chodziaz wiem ze zetkne sie z tym jeszcze wiele razy .Jak na
        razie trzymiemy sie razem, najwazniejsze to miec przy sobie odpowiednia osobe.
        pozdrawiam
        • Gość: przegrana Re: Syn+narkotyki IP: 62.233.141.* 24.08.03, 22:37
          typowy życiorys narkomana, każdy mówi że nie sięgnie po nic mocniejszego, że
          jego to nie dotyczy a potem nie wiadomo kiedy jest po wszystkim. Mój syn
          powiedział mamo, pzrez te wszystkie lata nie miałaś syna - syna zabrała ci
          heroina. Mocno wierze że ci się uda, walcz, poszukaj kontaktu z
          grupami "powrót z U", mają grupy terapeutyczne na wzór klubów anonimowych
          alkocholików to działa... powodzenia
          mocno wierzę, że póki się próbuje jest szansa , tylko śmierć jest ostateczna
          • Gość: Trzeźwy Re: Syn+narkotyki IP: *.net 26.08.03, 15:28
            Czeka Ciebie długa i ciężka walka o syna. Ja mam 24 lata i nigdy w życiu
            niczego nie paliłem (może 3 papierosy) piję też bardzo rzadko bo wiem jak
            niepostrzeżenie przemienić się to możę w nałóg. Szlag mnie trafi jak
            słyszę/czytam opinie małolatów o tym że marihuanan nie szkodzi, a zasada jest
            moim zdaniem taka, że im więcej ktoś znajduje argumentów za nieszkodliwością
            czy legalizacją tym ma większy problem z jaraniem. Stara się w ten sposób
            zagłuszyć własne wyrzuty sumienia, czy też atakuje innych ludzi, za to że sami
            nie biorą, a w głębi duszy zazdroszcząc im abstynencji. Z doświadczenia wiem
            jedno (jako nałogowiec hazardowy), Twój syn będzie na razie brał, zawali pewnie
            szkołę, narobi jeszcze parę głupstw, a do leczenia skłoni go pewnie tylko
            świadomość strat i pustek jakich osiągnął w swoim życiu, a to potrwa parę lat.
            Jednocześnie trzymam za Ciebie kciuki (jak i za wszystkich rodziców walczących
            z nałogami dzieci), że Ci się uda.
    • Gość: trzepka Re: Syn+narkotyki IP: 213.17.164.* 03.09.03, 17:00
      Niech Pani zacznie dzialac i to natychmiast. Prosze pamietac, ze najczesciej
      zaczyna sie od trawki a potem siega po mocniejsze dragi. Moj mlodszy brat ma 20
      lat i od okolo 2 lat regularnie bierze amfetamine, a zaczynal wlasnie od trawki.
      Dopóki Pani syn nie jest pelnoletni moze go Pani skierowac na przymusowe
      leczenie do Osrodka. Trzeba sie w tej sprawie postarac o postanowienie sadu
      rodzinnego. Jezeli skonczy 18 lat, nie bedzie go Pani mogla zmusic do leczenia,
      bo wtedy jest ono dobrowolne i tylko od niego bedzie zalezalo czy sie temu
      podda czy nie. A oni najczesciej nie chca sie leczyc! Nalezy go bardzo
      kontrolowac, przeszukiwac pokoj, ubrania, torbe. Obserwowac zrenice i sposob
      zachowania. W aptece sa do kupienia testy sprawdzajace zawartosc narkotykow w
      moczu, b. latwe do wykonania. Najlepiej isc z synem do Poradni Uzaleznien lub
      osrodka prowadzonego przez Monar, gdzie doswiadczeni psychoterapeuci prowadza
      zajecia, zarowno dla osoby uzaleznionej jak i dla rodziny. To sa tzw. grupy
      wsparcia. Trzeba dzialac, poki nie jest za pozno. Eksperymenty i probowanie
      innych narkotykow moze byc bardzo niebezpieczne. Dobrze tez zorganizowac mu
      wolny czas w taki sposob aby nie mogl sie nudzic i myslec o narkotykach.

      Zycze duzo cierpliwosci i powodzenia.
    • Gość: B Re: Syn+narkotyki IP: *.acn.pl 04.09.03, 08:56
      Z jakiego miasta jestes? jesli W-wa to podrzuce Ci kilka tel sprawdzonych
      przychodni. Musisz byc bardzo dzielna i wytrwała. Podaj swójego e-maila.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka