Dodaj do ulubionych

Wieczorny relaks... nieodzowny!!

11.08.08, 23:02
Mam sytuację w domu taką, że mąż codziennie o tej samej porze, wieczorem siada
do telewizji z drinkiem w ręku... nie kończy się na jednym a na butelce,
dwóch, najczęściej whisky.
Mąż jest człowiekiem sukcesu, silnym psychicznie, pogodnym, zaczął "drinkowac"
gdy mieliśmy problemy, teraz wszystko jest bardzo dobrze, jednak picie
zostało... chodzę spac wcześniej niż on, niestety budzi mnie co noc, ponieważ
ma problemy z trafieniem do łóżka...
Jestem przerażona, a on nie widzi problemu. Gdy z nim rozmawiam, zapewnia, że
panuje nad tym, że przecież nie pije w ciągu dnia, że dlaczego bronie mu tej
chwili relaksu...
Co zrobic? Mąż nigdy nie przyzna, że może miec z czymś problem. Nie ma
możliwości by poszedł gdzieś po pomoc...
Czy pozostaje mi tylko patrzec jak pije?
Obserwuj wątek
    • yuraathor Re: Wieczorny relaks... nieodzowny!! 11.08.08, 23:40
      też mówiłem że panuję nad tym i sam wiemkiedy mam pić a kiedy nie,
      aż nagle się okazało że to panuje nademną. Moja pani też mi pomagała
      trafić do łóżka, ułatwiała mi pogrążanie się, z niewiedzy. Jak
      postępować z kochaną osobą która znalazła sobie kochanke w postaci
      butelki nie uczą w żadnej szkole.
      na początek niech śpi tam gdzie padnie, zaciśnij zęby i nie pomagaj.
      są ludzie borykający się z pijącym partnerem i spotykają się w tzw
      grupach Al-anon,poszukaaj na
      www.psychologia.edu.pl
      albo napisz na moją pocztę skąd jesteś to ci adresy podeślę
    • oryginal23 Re: Wieczorny relaks... nieodzowny!! 11.08.08, 23:42
      Nie opowiadaj,że wypija dwie butelki whisky.Wtedy musiałabyś
      zawozić go dzień w dzień na odtrucie.
      Tutaj nie trzeba chyba nikomu imponować ilością wypijanej
      przez kogoś wódy.
      A jeżeli pije ostro co dzień to najpewniej oznacza,że jest
      alkoholikiem.Zapewnienia o kontroli nad piciem to jeden z
      dowodów na tę chorobę.Nie miej złudzeń,że jest silny psychicznie,
      to tylko poza.
      Zresztą zaraz august napisze,że jestem baran i wszystko ci
      wyjaśni,powie co i jak masz zrobić.
      23.
      • yuraathor Re: Wieczorny relaks... nieodzowny!! 12.08.08, 00:01
        Augustowi o 22 elektrykę herr Bauer wyłącza, a może frau
        taki u niego ordung
        • janulodz Re: Wieczorny relaks... nieodzowny!! 12.08.08, 00:20
          Jak on sie kładzie w stanie upojenia alkoholowego, to nie ma siły, żeby rano był
          trzeźwy. Na pewno wsiada do samochodu i jedzie do pracy. Tam leczy kaca. Może
          jeszcze nie alkoholem, ale po takiej ilości i częstotliwości picia, musi go
          mieć. Nie przyznaje się do tego, ale bankowo czuje się fatalnie. Wieczorem
          zaczyna od początku.
          Typowe uzależnienie. Będzie coraz gorzej. Zacznie zaniedbywać obowiązki, stanie
          sie kłótliwy, wszyscy dookoła będą wiedzieli, że popija, tylko jemu się będzie
          wydawało, ze nikt nie widzi. Na dokładkę Ty droga Leilo będziesz go kryć,
          bronić, pielęgnować i usprawiedliwiać. Bo przecież go kochasz. Tylko będzie
          coraz gorzej.
          On sam musi dojść do tego, że ma problem. Na początek zero reakcji na jego
          zachowanie . Nie pomagaj, nie usprawiedliwiaj, nie chroń. Żelazna konsekwencja.
        • aaugustw Re: Wieczorny relaks... nieodzowny!! 12.08.08, 14:58
          Yura (probujacy sie "odkuc", napisal o A...):
          Augustowi o 22 elektrykę herr Bauer wyłącza, a może frau
          taki u niego ordung
          _____________________________.
          U mnie przynajmniej,(choc ograniczenie w czasie) to swiatlo jest..!
          Szkoda, ze tego samego nie moge powiedziec o Tobie...! :-((
          A.. ;-))
          Ps. Czy wiesz, ze juz Ewa w raju, (jako pierwsza kobieta po fachu)
          bawila sie w elektryka, trzymajac kabel w reku, a potem dopiero
          powstal prąd(z)... - a swiatlo tez wtedy czesto gaslo...!
      • aaugustw Re: Wieczorny relaks... nieodzowny!! 12.08.08, 14:43
        oryginal23 napisał (do autorki tego watku, o jej mezu):
        > ... Zapewnienia o kontroli nad piciem to jeden z dowodów na tę
        chorobę.Nie miej złudzeń,że jest silny psychicznie,to tylko poza.
        Zresztą zaraz august napisze,że jestem baran i wszystko ci
        wyjaśni,powie co i jak masz zrobić.
        23.
        ____________________________________________________.
        Masz racje (Jot-23), we wszystkim co napisales wyzej...! ;-))
        A...
    • cortona1 Re: Wieczorny relaks... nieodzowny!! 12.08.08, 08:11
      laelia4 napisała:

      > Mąż jest człowiekiem sukcesu, silnym psychicznie, pogodnym,
      zaczął "drinkowac"
      > gdy mieliśmy problemy, teraz wszystko jest bardzo dobrze, jednak
      picie
      > zostało... , zapewnia, że
      > panuje nad tym, że przecież nie pije w ciągu dnia, że dlaczego
      bronie mu tej
      > chwili relaksu...
      Mąż nigdy nie przyzna, że może miec z czymś problem.

      Mąż jest człowiekiem sukcesu? A na czym ten sukces polega?
      Upija się co wieczór, a rano zakłada garniturek i udaje entuzjazm.
      Pewnie przynosi do domu sporo pieniędzy, więc jest sukces.
      Do kitu z takim sukcesem.

      Żeby było jasne, to nie jestem przeciwnikiem zarabiania pieniędzy
      i sukcesu zawodowego, ale ludzie często tracą dystans do swoich
      obowiązków zawodowych. Rodzina podtrzymuje delikwenta
      w przeświadczeniu, że bez jego harówki, to świat się zawali,
      a dzieci skończą na zasiłku z opieki społecznej.

      Laelia, ciekawa jestem, czy ty kochasz swojego męża, czy człowieka
      sukcesu? I czy dyskretnie, podprogowo, czy jak tam jeszcze, nie
      pomagasz mu w rujnowaniu sobie życia?
      Od jak dawna niepokoi Cię jego picie? Przecież żeby wypijać
      codziennie butelkę wódki, to najpierw trzeba długo i wytrwale
      ćwiczyć.
      Szkoda, że Twój mąż nie miał dość odwagi i dość egoizmu, żeby nie
      doprowadzić się do takiego stanu. To jeszcze jeden dowód na to, że
      każdy musi sam dbać o siebie, bo pracodawca i rodzina wycisną cię,
      jak cytrynę.


      • myszabrum Re: Wieczorny relaks... nieodzowny!! 12.08.08, 22:54
        Ja nie na temat (obok tematu) - cześć Corti :)
        Jak sobie radzisz?

        <:3)~~ brrrum :)
        • aaugustw Przedpoludniowy relaks... nieodzowny!! 13.08.08, 11:15
          myszabrum napisała:
          > Ja nie na temat (obok tematu) - cześć Corti :)
          > Jak sobie radzisz?>
          > <:3)~~ brrrum :)
          ____________________.
          Ja nie na temat (obok tematu) - cześć Mysza..! ;-))
          Jak sobie Ty radzisz...?
          Stesknilem sie za Toba...!
          Pozdrowka: A... ;-))
    • aaugustw Re: Wieczorny relaks... nieodzowny!! 12.08.08, 14:39
      laelia4 napisała:
      > Mam sytuację w domu taką, że mąż codziennie o tej samej porze,
      wieczorem siada do telewizji z drinkiem w ręku... nie kończy się na
      jednym a na butelce, dwóch, najczęściej whisky. Mąż jest człowiekiem
      sukcesu, silnym psychicznie, pogodnym, zaczął "drinkowac" gdy
      mieliśmy problemy, teraz wszystko jest bardzo dobrze, jednak picie
      zostało... chodzę spac wcześniej niż on, niestety budzi mnie co noc,
      ponieważ ma problemy z trafieniem do łóżka... Jestem przerażona, a
      on nie widzi problemu. Gdy z nim rozmawiam, zapewnia, że panuje nad
      tym, że przecież nie pije w ciągu dnia, że dlaczego bronie mu tej
      chwili relaksu... Co zrobic? Mąż nigdy nie przyzna, że może miec z
      czymś problem. Nie ma możliwości by poszedł gdzieś po pomoc... Czy
      pozostaje mi tylko patrzec jak pije?
      ____________________________________________.
      Ciagle czytam prawie zawsze to samo i bardzo podobnie, czyli tak:
      > "...wszystko jest OK, "tylko" ze on pije, jak mu pomoc...!?" <
      Zadna tu jeszcze nie napisala, (np.), ze: Mam problem... - Mam tego
      juz dosc... - Jestem zniewolona przez meza i niedoceniana przez
      niego... - Maz (tak go jeszcze nazywam) - chleje gorzale... - Nie
      dba o siebie, ani o mnie... - Nie spelnia obowiazkow malzenskich,
      ani roli meza... - Smierdzi mu z geby, nie dba o siebie... - Placze
      przez niego... - Nie mam go dla siebie, bo w dzien zajety jest
      praca, a wieczorami chleje... - Nie mam zadnej od niego czulosci,
      nie otrzymuje od niego uczuc, ktorych tak mocno potrzebuje, ani
      seksu... - Czasami jestem tak wsciekla na niego, ze mysle o
      zdradzie, (Marblad pozdrawiam...!) ;-)) Ze mna i moja psychika jest
      z dnia na dzien coraz gorzej... - Moje uczucia do niego zamieraja...-
      Nie wiem juz jak mam sobie pomoc... - Nie chce stracic jego
      pieniedzy, bo z nimi jest mi wygodnie, on sam moglby isc w "czorty
      matier"... - Boje sie cokolwiek powiedziec, zeby go nie stracic,
      wiec nic mu nie mowie, zeby nie stracic tego co mam, choc wiem ze
      kiedys i tak wszystko strace, jezeli nic sie u nas nie zmieni i
      jezeli ja cos nie zrobie...
      Co robic, zeby miec ciastko i zjesc ciastko...!?
      (odpowiadam):
      Pojdz do takich, ktorzy juz poradzili sobie z tym problemem... - Oni
      spotykaja sie na tzw. Mityngach Al-Anon (to sa szczesliwe dzis
      osoby, ktore byly (lub sa dalej) wspoluzaleznione od tych, ktorzy
      mieli problem z piciem alkoholu).
      • laelia4 Re: Wieczorny relaks... nieodzowny!! 12.08.08, 22:21
        Człowiek sukcesu, czyli ktoś kto jest spełniony zarówno zawodowo jak i w
        miłości, ma wspaniałą rodzinę, jest przez nią doceniany, ciężko pracował na
        sukces, ale teraz może pozwolic sobie na podróże, przyjemności.
        W naszym małżeństwie jest mnóstwo ciepła i czułości. Mąż ma dużo czasu dla
        rodziny i jej go poświęca.
        Proszę by się ograniczył, obiecuje, że to zrobi, ale na tym sie kończy, ostatnio
        przerzucił się na wino...
        Była raz taka sytuacja, że trzeba było teściowa zabrac do szpitala, a on nie
        mógł tego zrobic bo pił... nic to go nie ocuciło...
        Kiedy powiedziałam, że niszczy sobie zdrowie, to zrobił badania wszystkie i
        wyszły bez zarzutu...
        Rano nie musi wcześnie iśc do pracy, więc ma czas by dojśc do siebie.

        Naskoczyliście na mnie, obrażacie, a chyba nie o to na tym forum chodzi...

        Dziękuje za namiary na stronę, będę szukac pomocy...
        • aaugustw Do zobaczenia Laelio...! ;-)) 12.08.08, 22:28
          laelia4 napisała:
          > Człowiek sukcesu, czyli ktoś kto jest spełniony zarówno zawodowo
          jak i w miłości, ma wspaniałą rodzinę, jest przez nią doceniany,
          ciężko pracował na sukces, ale teraz może pozwolic sobie na podróże,
          przyjemności. W naszym małżeństwie jest mnóstwo ciepła i czułości.
          Mąż ma dużo czasu dla rodziny i jej go poświęca. Proszę by się
          ograniczył, obiecuje, że to zrobi, ale na tym sie kończy, ostatnio
          > przerzucił się na wino...
          ________________________________________________.
          Suuuper, czyli wszystko wrocilo do normy... - Sielanka domowa
          trwa...!
          Niepotrzebnie sie pospieszylas z tym "oczernianiem" meza i
          kwalifikowaniem go do naszego poziomu - alkoholikow...!
          Zycze udanych wieczorow przy zapachu unoszacego sie w powietrzu
          bouquetu wina...!
          Dobranoc:
          A... ;-))
          • janulodz Re: Do zobaczenia Laelio...! ;-)) 12.08.08, 23:21
            Wypijanie co wieczór w samotności pół litra wódki (czy iluś tam butelek wina)
            nie jest normalnym zachowaniem dorosłego mężczyzny i świadczy o jego poważnym
            uzależnieniu.
            I nie ma znaczenia, że facet enteligentny, a tronek przedni.
            Promille po tym takie same.
            Taki stan sam nie przechodzi. Pogłębia się i powoduje coraz większe spustoszenie.
            Zapytałaś na forum "Uzależnienia i odpowiadają Ci uzależnieni, a nie dowcipnisie
            z naszej klasy.
            Zaczynasz wykazywać objawy współuzależnienia i jesteś na dobrej drodze do
            wpadnięcia w ten sam kanał, do którego zmierza Twój mąż.

            Sama tu przyszłaś. Nikt cię nie zaczepia. My i nasi współmałżonkowie już to
            przerabiali. Na własnej skórze.
            A prosić to sobie go możesz. Tak samo, jak on obiecywać.
        • cortona1 Re: Wieczorny relaks... nieodzowny!! 13.08.08, 15:26
          Laelio, nie trzeba być psychologiem ani przechodzić przez żadne terapie żeby
          wiedzieć, że nałogi, to są choroby emocji.
          Jeśli twierdzisz, że Twój mąż jest silnym, zrównoważonym facetem, człowiekiem
          sukcesu i jeszcze dajesz mu to odczuć, to ja się nie dziwię, że on pije i to
          coraz więcej.
          Silny facet może sobie przecież pociągnąć z butelczyny, jak ma ochotę.

          A teraz z innej beczki:
          Myszko, trudno mi odpowiedzieć jak jest, ale jak się tak trochę zastanowię, to
          mogę powiedzieć, że chyba nieźle:-)
          No i brakuje mi Twoich tekścików. Ten o dziewiczości abstynencji bardzo mi się
          podobał:)






          • aaugustw Re: Wieczorny relaks... nieodzowny!! 13.08.08, 17:02
            cortona1 napisała:
            > Laelio, nie trzeba być psychologiem ani przechodzić przez żadne
            terapie żeby wiedzieć, że nałogi, to są choroby emocji.
            > Jeśli twierdzisz, że Twój mąż jest silnym, zrównoważonym facetem,
            człowiekiem sukcesu i jeszcze dajesz mu to odczuć, to ja się nie
            dziwię, że on pije i to coraz więcej. Silny facet może sobie
            przecież pociągnąć z butelczyny...
            - - - - - - - - - - - - - - - -
            Tak, Laelio nie trzeba byc psychologiem ani przechodzić przez żadne
            terapie żeby majaczyc takie bzdury... - Tu wystarczy byc swiezo po
            wypadku, albo nietrzezwym chronicznie...! ;-))
            A... ;-))
            Ps. Wg. cortony im silniejszy facet, tym mniejsza podatnosc na
            alkoholizm...! ;-))
          • aaugustw Re: Wieczorny relaks... nieodzowny!! 13.08.08, 17:12
            cortona1 napisała (na pytanie; jak jej idzie):
            > Myszko, trudno mi odpowiedzieć jak jest, ale jak się tak trochę
            zastanowię, to mogę powiedzieć, że chyba nieźle:-)
            - - - - - - - - - - - - -
            Gdybys dluzej pomyslala, byloby jeszcze gorzej...! :-((
            ________________________________________________.
            cortona1 napisała dalej (na pytanie; jak jej idzie):
            > ... brakuje mi Twoich tekścików. Ten o dziewiczości abstynencji
            bardzo mi się podobał:)
            - - - - - - - - - - - - -
            To moze myszka bedzie ten tekscik tu powtarzac dla ciebie
            codziennie...!? :-()
            (ciekawe jak wyglada alkoholik pozbyty dziewiczości abstynencji,
            ktory sie rozwija i twardo idzie droga swej trzezwosci...!?) :-\\
            A... ;-))
      • tulipan-3 Re: Wieczorny relaks... nieodzowny!! 13.08.08, 16:42

        > ____________________________________________.
        > Ciagle czytam prawie zawsze to samo i bardzo podobnie, czyli tak:
        > > "...wszystko jest OK, "tylko" ze on pije, jak mu pomoc...!?" <
        > Zadna tu jeszcze nie napisala, (np.), ze: Mam problem... - Mam
        tego
        > juz dosc... - Jestem zniewolona przez meza i niedoceniana przez
        > niego... - Maz (tak go jeszcze nazywam) - chleje gorzale... - Nie
        > dba o siebie, ani o mnie... - Nie spelnia obowiazkow malzenskich,
        > ani roli meza... - Smierdzi mu z geby, nie dba o siebie... -
        Placze
        > przez niego... - Nie mam go dla siebie, bo w dzien zajety jest
        > praca, a wieczorami chleje... - Nie mam zadnej od niego czulosci,
        > nie otrzymuje od niego uczuc, ktorych tak mocno potrzebuje, ani
        > seksu... - Czasami jestem tak wsciekla na niego, ze mysle o
        > zdradzie, (Marblad pozdrawiam...!) ;-)) Ze mna i moja psychika
        jest
        > z dnia na dzien coraz gorzej... - Moje uczucia do niego
        zamieraja...-
        > Nie wiem juz jak mam sobie pomoc... - Nie chce stracic jego
        > pieniedzy, bo z nimi jest mi wygodnie, on sam moglby isc w "czorty
        > matier"... - Boje sie cokolwiek powiedziec, zeby go nie stracic,
        > wiec nic mu nie mowie, zeby nie stracic tego co mam, choc wiem ze
        > kiedys i tak wszystko strace, jezeli nic sie u nas nie zmieni i
        > jezeli ja cos nie zrobie...##################################
        -aaugustow zgadzamsię z twoją wypowiedzią na temat nas żon
        alkohlików.Bo ja jestem zoną alkoholika. A sytułacja opisana przez
        Ciebie jest dokładnie taka sama.Moje zachowanie jest identyczne.
        Jestem od niedawna natym forum,szukam pomocy.Myślę że za Twoją
        wskazówką udam się na mitingi dla współuzależnionych bo mja
        cierpliwość już się wyczerpała i nie mogę patrzeć jak przykładam
        rękę do samozagłady.Dzięki aaugustw że otworzyłeś mi oczy.
        • aaugustw Re: Wieczorny relaks... nieodzowny!! 13.08.08, 17:24
          tulipan-3 napisała:
          >...za Twoją wskazówką udam się na mitingi dla współuzależnionych bo
          mja cierpliwość już się wyczerpała i nie mogę patrzeć jak przykładam
          rękę do samozagłady.Dzięki aaugustw że otworzyłeś mi oczy.
          _____________________________________________________.
          Ciesze sie zawsze, "Tuli-panko" ;-)) kiedy spotykam na swojej
          drodze kobiety madre, ktore wiedza czego od zycia pragna...!
          Kiedys taka wlasnie kobieta uratowala mi w podobny sposob zycie,
          ktore dzis stalo sie juz dla nas "niebem na ziemi", a bylo ciezkim
          Pieklem...!
          Niestety, bardzo rzadko mam okazje poznawac takie kobiety, jak Ty -
          a szkoda...!
          Pozdrawiam i zycze powodzenia dla meza, bo Ty idac do Al-Anonu
          bedziesz go miala z cala pewnoscia pelno...!
          A...
          • aaugustw Namiary na Al-Anon 13.08.08, 17:32
            > tulipan-3 napisała:
            > >...za Twoją wskazówką udam się na mitingi dla
            współuzależnionych...
            ________________________________________________.
            "Tuli-panko", jezeli nie wiesz jak znalezc najblizszy Mityng Al-
            Anon, napisz o tym, a ja podesle Ci linka, w ktorym znajdziesz
            wszystkie te Mityngi w Polsce...
            A...
            • aaugustw Re: Namiary na Al-Anon 13.08.08, 17:35
              Tulipanko, oto ten link:
              www.al-anon.org.pl/spis.htmlA...
              • aaugustw Re: Namiary na Al-Anon 13.08.08, 17:36
                Popelnilem blad - wysylam jeszcze raz:
                www.al-anon.org.pl/spis.html
                • tulipan-3 Re: Namiary na Al-Anon 14.08.08, 19:57

                  Dzięki aaugustw za kilka słów wsparcia i namiary odnalazłam
                  odpowiednią.Po niedzieli wybieram się chociaż muszę powiedzieć, że z
                  sercem na ramieniu, ale jak się nie odważę to będzie coraz gożej.
                  Bardzo bym chciała aby wróciły te czasy z przed lat.
                  Kiedy był spokój, zrozumienie,szczerość wiara w lepsze jutro.
                  Naszczęście pozostała jeszcze nadzieja i miłość.
                  P.S.
                  Mażę o tym, aby mój mąż był na takim etapie myślenia co Ty drogi
                  aaugustw.
                  Pozdrawiam.
                  • aaugustw Re: Namiary na Al-Anon 14.08.08, 20:48
                    tulipan-3 napisała:
                    > Dzięki aaugustw za kilka słów wsparcia i namiary odnalazłam
                    > odpowiednią.Po niedzieli wybieram się chociaż muszę powiedzieć, że
                    z sercem na ramieniu, ale jak się nie odważę to będzie coraz gożej.
                    > Bardzo bym chciała aby wróciły te czasy z przed lat.
                    > Kiedy był spokój, zrozumienie,szczerość wiara w lepsze jutro.
                    > Naszczęście pozostała jeszcze nadzieja i miłość.
                    > P.S.
                    > Mażę o tym, aby mój mąż był na takim etapie myślenia co Ty drogi
                    > aaugustw. Pozdrawiam.
                    _________________________________________________.
                    Twoja decyzja jest prawidlowa. Nie obawiaj sie tam nikogo.
                    Tam spotkasz takich samych, jak i Ty. Spotkania te sa anonimowe i
                    bezplatne. Jezeli nie zechcesz, nie musisz tam nic mowic, lecz tylko
                    sluchac innych o tym, jak sobie poradzili z tym problemem...!
                    A co do Twoich marzen i zyczen "Tulipanko", aby wróciły tamte czasy,
                    spokoj i szczerosc, oraz aby maz byl taki jak ja juz jestem... -
                    Otoz wiedz, ze to zalezy tylko od Was dwojga...
                    Zapytaj go kiedys powaznie, czy on chce zyc z Toba bez alkoholu...!?
                    Ze to jest Twoj jeden, jedyny warunek jaki mu stawiasz... -
                    (podkresl slowo: Warunek!). Jezeli otrzymasz odp. Tak, wtedy na
                    dobry poczatek "Tulipanko", (ale dopiero po spotkaniach w Al-Anon.
                    Nie rozpoczynaj z nim rozmow teraz, z wlasnej inicjatywy i nie
                    uruchamiaj wlasnych mysli, bo jak mowia; "tam gdzie ten problem
                    powstal, nie potrafi byc on rozwiazany". Tylko pogorszysz sytuacje),
                    sprobujecie - na trzezwo - ze soba spokojnie porozmawiac, ale tylko
                    i wylacznie z Prawda... - Obiecajcie to sobie przed kazda
                    rozmowa...!
                    Zeby takie rozmowy mialy powodzenie, powinniscie (tak i mnie
                    doradzono na terapii), na poczatku wytrenowac pewne techniki,
                    pewne "sztuczki" niezbedne do dyskusji... - Do najwazniejszych z
                    nich nalezy ta, aby umiec ze soba rozmawiac, to znaczy, aby w
                    rozmowie umiec sluchac i nie przeszkadzac drugiemu, dopoki tamten
                    nie skonczy - dot. to obydwoch stron). Nam (mnie i zonie),
                    powiedzieli aby takie "nasiadowki" robic z budzikiem i kazdy ma na
                    wypowiedz, np. 2 min. - Dyskusje te musza miec swoj koniec, np. po
                    paru minutach (na poczatek), az do...??????
                    Pozdrawiam: A... ;-))
                    Ps. Nadzieja umiera na samym koncu, a Twoja milosc do niego jest
                    najwiekszym w tej "grze" kapitalem... (nawet wtedy, kiedy go
                    nienawidzisz...! - milosc zabija tylko obojetnosc...)
                    • tulipan-3 Re: Namiary na Al-Anon 14.08.08, 21:29

                      Drogi aaugustw czytam toforum od kilku dni, jesteś dobrym duchem
                      na tej stronie.Z całego serca dziękuję CI za cenne wskazówki.
                      Żeby tylko mój mąż chciał się otworzyć i zaczoł mówić to chętnie
                      go wysłucham bo otym żeby słuchał to nie ma mowy.
                      Cały czas gra inną osobę niż jest. Im bardziej chcę mu pomuc tym
                      bardziej ucieka od tego.Muszę znaleść w sobie tyle siły aby przerwać
                      to zakłamanie.
                      A tobie życzę wytrwałości w postanowieniu jesteś tu porzebny.
                      Pozbrawiam.
                      • aaugustw Re: Namiary na Al-Anon 14.08.08, 21:55
                        tulipan-3 napisała:
                        > Drogi aaugustw czytam toforum od kilku dni, jesteś dobrym duchem
                        > na tej stronie.Z całego serca dziękuję CI za cenne wskazówki.
                        > Żeby tylko mój mąż chciał się otworzyć i zaczoł mówić to chętnie
                        > go wysłucham bo otym żeby słuchał to nie ma mowy.
                        > Cały czas gra inną osobę niż jest. Im bardziej chcę mu pomuc tym
                        > bardziej ucieka od tego...
                        ____________________________________________.
                        Przykro mi Tulipanko, ze to ja musze Tobie teraz pare prawd napisac
                        o tym, (m.in.), ze Ty nie jestes w stanie mu pomoc bezposrednio... -
                        Ty tylko sobie potrafisz pomoc, (np. w Al-Anon). Powinnas poznac
                        mechanizmy tej choroby, wtedy bedziesz inaczej sie zachowywac i
                        inaczej postepowac z mezem... Predzej czy pozniej alkoholizm zapedzi
                        go w kozi rog, z ktorego nie bedzie mial on juz wyjscia, wtedy
                        bedzie musial wybierac: albo trzezwe zycie z Toba, albo...???? :-(
                        Jedno jest pewne; jezeli on nie zechce nic robic w kierunku
                        abstynencji, Ty nie jestes w stanie tego zmienic, ale Ty mozesz
                        siebie zmienic...! - Na dzien dzisiejszy masz duzy problem zwiazany
                        z choroba alkoholowa i jestes przez to nieszczesliwa, ale tam (w Al-
                        Anon), jezeli tylko zechcesz (nikt Ci niczego tam nie zagwarantuje)
                        mozesz stac sie szczesliwa kobieta, bez wzgledu na to, co Twoj maz
                        zdecyduje...!
                        Wiem, ze malo z tych moich teraz chaotycznych slow do Ciebie tak
                        naprawde dotrze, ale uwierz mi tak to funkcjonuje... - Zacznij tylko
                        konsekwentnie dzialac...!).
                        A...
                        Ps. Taka dyskusja, kiedy tylko jedna strona slucha, nie jest
                        dyskusja, lecz monologiem... - Zapomnij taka "dyskusje"!) :-(
                        • tulipan-3 Re: Namiary na Al-Anon 15.08.08, 15:43

                          Witaj aaugustw!
                          Twoje słowa są lekiem dla mojej chorej duszy
                          i dodają mi siły do walki ze złem,myślę że będzie dobrze,
                          koniec z nażekaniem czas wżiąć się do pracy.
                          POzdrawiam!
                          • aaugustw Re: Namiary na Al-Anon 15.08.08, 15:53
                            tulipan-3 napisała:
                            > Witaj aaugustw!
                            > Twoje słowa są lekiem dla mojej chorej duszy
                            > i dodają mi siły do walki ze złem,myślę że będzie dobrze,
                            > koniec z nażekaniem czas wżiąć się do pracy.
                            > POzdrawiam!
                            _______________________________.
                            Tulipanko, wierze w Ciebie i w Twoje czyny...!
                            (juz w Biblii stoi, ze wszystkie rzeczy sa mozliwe
                            temu kto w nie uwierzy - sw. Marek 9,23)
                            I ja Ciebie pozdrawiam. Zycze duzo cierpliwosci,
                            konsekwencji, madrosci i wiary w to co teraz bedziesz czynic...!
                            A... ;-))
                            Ps. Dzisiaj, za 2 godz. ja jade na swoj Mityng (AA) ;-))
                            Juz teraz ciesze sie na spotkanie z tymi trzezwymi "mordami"..!
                            (a w salce obok siedza uczestnicy Al-Anon. Raz w miesiacu razem).
                            • tulipan-3 Re: Namiary na Al-Anon 15.08.08, 17:46

                              Miłej podruży,napewno będzie ciekawie.
                              Baw się dobrze.
                              A ja muszę pomóc mężowi ponieważ w sobotę i niedzielę będzie
                              cięszko pracował, a przy okazji oddawał swojemu nałogowi.Chociasz
                              obiecywał że będzie wstrzemiężliwy (w co nie wierzę).Dwa dni męki,a
                              może więcej?
    • sparko11 Re: Wieczorny relaks... nieodzowny!! 13.08.08, 09:32
      zmiana gatunku alkoholu - tu wódki na wino - klasyczny objaw
      działania mechanizmów obronnych uzależnionego (mechanizmów
      broniących uzależnienie, nie uzależnionego);
      "nawalenie" w przypadku nagłego wypadku/nagłej potrzeby w rodzinie z
      powodu bycia w nietrzeźwym stanie...
      aha - i ma dużo czasu dla Ciebie i rodziny, tylko - kiedy? jak
      codziennie pije...
      hmm...

      • oryginal23 Re: Wieczorny relaks... nieodzowny!! 13.08.08, 09:56
        Czułości po alkoholu sprawiają ci przyjemność?
        Lubisz te wyziewy?
        23.
        • aaugustw Re: Wieczorny relaks... nieodzowny!! 13.08.08, 11:34
          oryginal23 napisał:
          > Czułości po alkoholu sprawiają ci przyjemność?
          > Lubisz te wyziewy?
          > 23.
          ____________________________________________.
          A kto mowil, ze sa (lub byly) jakies czulosci...!?
          Tu musze stanac po Twojej stronie - Laelio...!
          (pssst, to jest nasz agent J-23, moze on zamienil sie
          w materac...?) :-()
          A... ;-))
      • aaugustw Re: Wieczorny relaks... nieodzowny!! 13.08.08, 11:29
        sparko11 napisała:
        > zmiana gatunku alkoholu - tu wódki na wino - klasyczny objaw
        > działania mechanizmów obronnych uzależnionego (mechanizmów
        > broniących uzależnienie, nie uzależnionego)...
        _______________________________________________.
        To byl moj trick, kiedy zona nie chciala juz, abym pil wodke,
        (lubilem whisky), wtedy przekonalem ja na jakis krotki czas,
        ze bede pil piwo, choc piwa nie lubilem nigdy, ale ono (to piwo)
        dawalo mi alibi, aby "ukryc" i wytlumaczyc ten smrod ziejacego z ust
        alkoholu, gdyz dalej pilem swoje ulubione whisky, ktore trzymalem
        byle gdzie w ukryciu, a piwo sluzylo mi tylko jako przykrywka do
        zlej gry... - Niedlugo to trwalo... - Zostalem szybko
        zdemaskowany...! :-((
        Wiem jednak, ze sa takie "cioty", ktore tego nie potrafia wykapowac,
        kiedy (np.) nie zalezy im na intymnosci i nie zblizaja sie
        wieczorami do swych mezow... - Wtedy takie piwa (wina) okazuja sie
        potem "mocne", po wypiciu juz tylko jednego szkla...
        A... ;-))
        • laelia4 Re: Wieczorny relaks... nieodzowny!! 13.08.08, 22:13
          Żeby było jasne, ja wiem, że problem jest OGROMNY, że mąż jest alkoholikiem.
          Przyszłam tu nie po to byście mi to uświadomili tylko z pytaniem, co mam zrobic.
          Co powiedziec, jak rozmawiac z kimś kto uparcie twierdzi, że problemu nie ma, że
          gdyby chciał to by przestał itd.itd. Wiem, że dla was to oczywista, klasyczna
          sytuacja. No ale dla mnie nie, więc po prostu nie mam pojęcia jak się wtedy
          postępuje...
          • janulodz Re: Wieczorny relaks... nieodzowny!! 13.08.08, 22:40
            Na tym etapie nie masz co domagać się od niego nierealistycznych przyrzeczeń, co
            do zaprzestania picia.
            Nie stwarzać mu komfortu picia.
            Zacząć myśleć o usamodzielnieniu się.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka