04.09.08, 13:57
Jakie sa pierwsze obiawy alkoholizmu? I po jakim czasie picia
alkholikiem mozna sie stac ,tj z jaka czestotliwoscia i jakie ilosci?
Obserwuj wątek
    • yuraathor Re: Pytanie 04.09.08, 14:31
      za trudne dla mnie pytanie.
      Piłem mimo strat jakie mi picie przynosiło, wcale nie lubiałem
      smaku alkoholu, alkoholikiem to się chyba urodzilem, pierwszy wypity
      alkohol spowodował nieuchronny ciąg zdarzeń, chociaż pić na poważnie
      zacząłem po trzydziestym roku życia a destrukcyjnie między 35 a 39,5
      to był koszmar.
      nie piję szósty rok i dalej jestem alkoholikiem.
      Na twoje pytanie jest tyle odpowiedzi ilu alkoholików no i
      alkoholiczek
      • aaugustw Re: Pytanie 04.09.08, 14:43
        yuraathor napisał:
        > za trudne dla mnie pytanie.
        > Piłem mimo strat jakie mi picie przynosiło, wcale nie lubiałem
        > smaku alkoholu, alkoholikiem to się chyba urodzilem, pierwszy
        wypity alkohol spowodował nieuchronny ciąg zdarzeń, chociaż pić na
        poważnie zacząłem po trzydziestym roku życia a destrukcyjnie między
        35 a 39,5 to był koszmar. nie piję szósty rok i dalej jestem
        alkoholikiem. Na twoje pytanie jest tyle odpowiedzi ilu alkoholików
        no i alkoholiczek
        _______________________________.
        Yuraa - pozdrawiam serdecznie...! ;-))
        A...
        Ps. Podoba mi sie Twoja (zrownowazona) wypowiedz... - Moze dlatego,
        ze mialem bardzo podobne doswiadczenie osobiste...!
    • aaugustw Odpowiedz... 04.09.08, 14:40
      olaa1984 napisała:
      > Jakie sa pierwsze obiawy alkoholizmu? I po jakim czasie picia
      > alkholikiem mozna sie stac ,tj z jaka czestotliwoscia i jakie
      ilosci?
      _____________________________________________.
      Ja to mam dobrze (i wygodnie) w zyciu...! ;-))
      Jestem alkoholikiem i swoja trzezwosc zawdzieczam nie studiom o
      alkoholizmie, lecz doswiadczonym fachowcom w tej dziedzinie, tzn.
      innym zwyczajnym alkoholikow, ktorzy nie musza juz drobic tej
      zapalki na tyle czesci, az powstanie z niej las, w ktorym sie potem
      sami gubia...!
      Dla mnie wystarczy sam fakt, ze ja wiem, ze jestem alkoholikiem...!
      (powtarzam to sobie conajmniej pare razy w tygodniu...!) ;-))
      A skad, po co i dlaczego...!? - Nie jest mi to potrzebne bo nie
      pisze pracy magisterskiej w tym temacie...!
      Musze jednak sie przyznac, ze spotykajac sie z roznymi "nalogami"
      (czyt. osobami uzaleznionymi) zdazylem takze co nieco liznac z tego
      tematu i poczytac tych innych "mondrych"...
      I tak wiem, ze choroba alkoholowa wystepuje zawsze z innymi
      chorobami psychicznymi i sa one ze soba w jakis tam sposob ze soba
      powiazane... - Moze dlatego nie potrafie u siebie, jako alkoholik
      uchwycic tej granicy alkoholizmu, ktora jest plynna jak sam alkohol.
      Objawy alkoholizmu...? - Dzisiaj widze, ze one byly juz wtedy, kiedy
      jeszcze nie zaczalem pic...! - A jezeli wierzyc temu to potem,
      gdybym mial szybciej dostep do narkotykow, bylbym prawdopodobnie
      dzis narkomanem...(!?).
      Alkoholikiem mozna sie zatem stac juz od urodzenia...! ;-))
      Pytasz jeszcze o ilosci... - I to takze jest bardzo rozne... Ja
      pilem do urwania filmu (periodyczny alkoholik), inni (utrzymujacy
      swoj codzienny staly poziom alkoholu we krwi), pija mniej, ale zato
      ciagle...!
      Dalej nie bede wiecej teoretyzowal, bo ta droga nie prowadzi do
      trzezwosci, a czy do madrosci...!? (osobiscie watpie, a jezeli juz
      to takiej, ktora jest w stanie wymyslic jeszcze jednej mendo-line...
      A.. ;-))
      • oryginal23 Re: Odpowiedz... 04.09.08, 15:10
        Są tacy,którzy pijąc całe życie nigdy nie stają się alkoholikami.
        Każdy z nas był przekonany,że jest jednym z nich.
        Gdy się zorientujesz,że coś jest nie tak,wtedy jest już za późno.
        23.
      • yuraathor Re: Odpowiedz... 04.09.08, 15:14
        jestem wdzięczny Bogu(mojemu Panu Bogu) że nigdy nie zetknął mnie z
        narkotykami.
        jak mnie łeb boli to zaraz myślę o tabletach przeciwbólowych a
        nieraz wystarczy zjeść batonika i popić kawą.
        taka osobowość nałoga
        • aaugustw Re: Odpowiedz... 04.09.08, 15:42
          yuraathor napisał:
          > jestem wdzięczny Bogu(mojemu Panu Bogu) że nigdy nie zetknął mnie
          z narkotykami. jak mnie łeb boli to zaraz myślę o tabletach
          przeciwbólowych...
          ___________________________________________.
          Mądrzy mowia, ze boli najczesciej to co najslabsze...(!?) :-()
          A... ;-))
          • yuraathor Re: Odpowiedz... 04.09.08, 15:52
            dobrze że boli bo wiem że jest , niektórych to już nie ma co boleć.
            • aaugustw Re: Odpowiedz... 04.09.08, 16:17
              yuraathor napisał:
              > dobrze że boli bo wiem że jest , niektórych to już nie ma co boleć.
              ________________________________.
              Ty zaczynasz, jak magtomal u lekarza; mowi o dolegliwosciach innych
              ludzi...!
              A... ;-))
              • tenjaras Re: Odpowiedz... 04.09.08, 16:25
                hehehe, jak to dobrze że są jacyś ludzie na tym czasem dziwnym
                świecie ;-)
    • tenjaras Re: Pytanie 04.09.08, 16:24
      jak byłem na terapii dowiadywałem różnych ciekawostek, wtedy dla
      mnie niewiarygodnych, kilka z nich pamiętam

      np. trzy piwa dziennie to podtrzymanie ciągu
      poważnie traktowanym elementem uzależnienia jest "klin"
      picie do zrzygania to nadmierne picie

      wtedy myślałem, że jak piję sześć piw dziennie to mam okres, w
      którym nie piję, o klinie myślałem, że mi uratował życie, a nie
      pijanstwo, mogłem po nim wrócić do normalnego funkcjonowania, a
      rzygać mi się chciało już po pierwszym i nie przechodziło wraz z
      ilością wypijanego alkoholu, ratował mnie pusty przeważnie żołądek...

      polecam test zwany "klatka"

      www.alkoholizm.eu/?sel=testy
    • ela_102 Re: Pytanie 04.09.08, 16:49
      Ja już przy pierwszym kontakcie a alkoholem miałam
      zaburzenia neurologiczne "podwójne widzenie" "krecenie się świata"
      "brak równowagi" "wymioty" Bylo to dla mnie tak przykre doświadczenie
      a potem dochodzenie do siebie że zawiesiłam tę działalnośc na długo.
      Mówiłam wtedy że z pewnoscią nie stanę się alkoholiczką.
      Byly potem krótkie spotkania "trzeciego stopnia"
      Mieszkalam w Akademiku więc...nie ma mocnych...
      Rodzina dzieci zajecia wokól tego odciagnęły mnie na bardzo
      długo od "towarzystwa" a zatem też od kultywowania spotakń alkoholem.
      Cieszylo mnie to bardzo ... zwłaszcza że często wówczas spotykalam
      się z rodziną i ich picie odstręczało mnie od wódki bardzo
      skutecznie.
      Miałam bardzo trudne zycie i zmagalam sie z nim dzielnie...
      (do dziś uważam że trudy mnie mobilizują)...nie pijąc.
      Problem zrodził sie po osiagnieciu sporej stabilizacji i jakby
      "wykonania zadania".Mieszkanie urządzone, dobra praca, dzieci
      odchowane, w miarę samodzielne ułozone...zaczęłam wieczorkami się
      nagradzać i tęsknić za miłością.
      wiedzialam że mocne trunki załatwiają mnie skutecznie i na dlugo.
      Więc piwko wydawalo sie akurat.Na poczatku tylko w soboty...
      Nawiązałam też nowe kontakty towarzyskie jaki i odświeżyłam stare...
      zdarzaly się huczne imprezy z wódką...wyjazdy...ognicha..pieczone
      świnie...i nie bylo w sumie w tym nic dziwnego, normalne
      życie...gdyby nie moje okropne samopoczucie i KAC.
      pamiętam jak kiedyś jedno małżeństwo przyjechało do mnie i zostali
      na noc. Tak więć wódeczka była jak najbardziej wskazana...
      na drugi dzien tradycyjne makabryczne samopoczucie...i Oni namówili
      mnie ( a to nie bylo łatwe) na klina.(pół szklaneczki piwa)

      Doznalam SZOKU i Olśnienia!!!!!!
      pomyślałam : Boże jak ja jestem durna:-(((( tyle męki a takie proste
      rozwiazanie.I zamiast sie wystraszyć ucieszylam sie jak dziecko z
      nowego zestawu klocków Lego.

      i tutaj juz Alkoholizm mial mnie w swoich szponach...
      poszlo bardzo szybko...bom KOBIETA!
      ostatecznie przeżylam dwuletni ciąg....aż do momentu w którym alkohol
      nie dawal mi żadnej ulgi...

      dzis nie piję...
      czemu akurat ja nie wiem :-)
      • oryginal23 Re: Pytanie 04.09.08, 17:57
        Podobne proste rozwiązanie problemu kaca pogrążyło i mnie.
        23.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka