Dodaj do ulubionych

Siła wyższa i jej uznanie ?

14.10.08, 19:44
Od początku jak uczestniczę w mitingach zawsze miałem z tym problem. Kiedyś
zapytali się ap. Pawła, czym jest prawdziwa wiara ? Odpowiedział ,że prawdziwa
wiara ,to nie zachwiana pewność w rzeczy nie widzialne. Będąc świadkiem Jehowy
przez siedem lat trawiłem ten werset myślałem że zdobywając wiedzę biblijną
wezmę to na rozum. Jako że wychowałem się w rodzinie ateistów wiary nie miałem
nadanej nie byłem ukierunkowany dogmatami ludzi. Na początku nie piłem
rzuciłem papierosy z dnia na dzień . Po paru latach wyszukałem sobie
towarzystwo wśród braci pijące ponad miarę ( a jest duży odsetek świadków
którzy są alkoholikami ) często błędnie uważa się że nie piją alkoholu co nie
jest prawdą bo biblia tego nie zabrania. I zaczęły się problemy. Teraz jak
patrze na to z innej perspektywy myślę że ja nie miałem takiej niezachwianej
pewność. Na początku łapałem straszne ciśnienia jak słuchałem religijnych
odlotów ,które nie mają nic wspólnego z prawdami jakie są zawarte w biblii. Z
czasem łapałem się ,że zaczynam głosić obalając mity, siedem lat zostawia
jakieś piętno. Teraz podchodzę do tego z dystansem, chodzę na grupy mniej
religijne gdzie nie ma takich uniesień . Ale pytania zostają. Gdy rozmawiam z
innymi alkoholikami mówią oddaj to Bogu samo przyjdzie , daj spokój sobie z
świadomością wiedzy odrzuć to a będzie ci łatwiej . I w tym jest sęk że tak
się nie da. Wiara nie jest zależna od tego czy innego wyznania ale od samego
wierzącego oraz co najważniejsze od Boga : ... albowiem Bóg to według
upodobania sprawia w was i chcenie i wykonanie flp 2.13 Wiara to nie
łatwowierność i zostawienie aż samo przyjdzie. Mam z tym problem od dawna. Na
terapii pogłębionej jak opowiadałem o tych siedmiu latach terapeutka kiwała
tylko głową i cały czas uświadamiała mi że jestem zmanipulowany strachem przed
karą. ( kto prawdę poznał i odszedł w zatracenie idzie....) I coś w tym jest
bo w każdym periodyku świadków Harmagedon jest tuż tuż tym bardziej, że wiele
proroctw można odnieść do dzisiejszych czasów. Próbuje wypracować sobie
postawę wyczekująca co będzie to będzie nic na siłe....
Obserwuj wątek
    • ela_102 Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 14.10.08, 20:42
      Ja też wychowałam się wśród ateistów, którzy jednak zadbali o mój
      chrzest, sami wzięli ślub Kościelny ogiś, i byli dumni z mojego do
      Kościoła dreptania.Dreptałam tam z wielu powodów, a bo grałam w
      szopce, a bo śpiewałam w rockowym zespole "Amen", a bo jeżdziłam z
      grupą fajnej młodzieży na oazy - znajdowalam tam cieplo....przede
      wszystkim ale Bogą nie pojmowałam , lub pojmowałam go w bardzo
      dosłowny sposób...Kochaj bliźniego swego, szanuj matkę i ojca, nie
      kradnij nie zabijaj...dla tych wartości jednak rezygnowalam z prawdy
      najwazniejszej - Kochaj siebie samego, a potem idź w Swiat.
      Nie dopytalam się o co dokladnie chodzi z tym miłowaniem siebie i w
      imię tych innych prawd dawalam się ranić, krzywdzić innym tylko
      dlatego żeby nie wyrządzic im przykrości...
      Z czasem sama sobie wyrzadzalam jeszcze wieksza krzywdę...
      Nie podobalo mi sie zycie jakie (bylam przekonana) wyszykowal mi
      Bóg...nie wiązałam swojego upadku z własnymi mylnymi poglądami i
      glupimi decyzjami...

      Zmienilo to dno...alkoholowe..
      bo oto ja taka niegodna i najgorsza z ludzi, zwróciłam się do niego
      o pomoc...a on pomógł natychmiast.
      Odczulam jego dzialanie w moim zyciu jak i jego dyskrecję,
      cierpliwość z jaką czekał na moją prośbę...

      przez 6 lat bardzo zbliżylam się do właściwego pojmowania Boga...
      zadawalam miliony pytań ( mam w swoim gronie znajomych najwięcej
      księży )pierwszy raz przeczytalam BIBLIE od dechy do dechy...
      Wiele rzeczy trzeba wziąć na rozum ale najpierw trzeba sie
      przebudzić do innego Boga spostrzegania....otoworzyć się na niego...

      Od zawsze jestem osobą wierzącą....ale moja wiara przybierala rózne
      formy, uważam wszystkie za konieczne (bo to nauka o mnie samej) i
      byc może teraz weszłam w dojrzałość bo rzeczywiscie NICZEGO sie nie
      lękam i pozostaję dobrym czlowiekiem...wiem o tym napewno!
      • krowibobek Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 14.10.08, 22:22
        ela-102 napisała
        > Bóg...nie wiązałam swojego upadku z własnymi mylnymi poglądami i
        > glupimi decyzjami...
        > Zmieniło to dno...alkoholowe..
        > bo oto ja taka niegodna i najgorsza z ludzi, zwróciłam się do niego
        > o pomoc...a on pomógł natychmiast.
        > Odczulam jego działanie w moim życiu jak i jego dyskrecję,
        > cierpliwość z jaką czekał na moją prośbę...
        Ela piękne słowa takie bym chciał mieć czucie ...
        Ja nigdy nie obarczałem Boga za moje picie mam świadomość że tego wyboru
        dokonałem sam tak samo jak teraz dokonuje wyboru nie picia , ( o to macie w
        jednej ręce dobro a w drugiej zło wybierajcie JA wam radze wybierzcie
        dobro)sorka że tak podpieram się wersetami ale tak mi łatwiej. Myślę że łatwiej
        jest z wiarą niż z rozumem ... nie wierzę w jakąś interwencje w moim przypadku
        bo wyborów dokonuje sam jeżeli nie jestem pewny zawsze w pamięci i tak mam
        werset ...Czemu czynie zło ,którego nie chcę a nie czynie ,dobra które chce. Te
        rożne mądrości pomagają mi ale niestety wiara jest ulotna.
        • ela_102 Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 15.10.08, 08:22
          bobek:

          Te rożne mądrości pomagają mi ale niestety wiara jest ulotna.

          Wiara to prces, uważam , i nie ulotną lecz pełna
          zwątpień...zaledwie :-)))))))
    • tenjaras Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 14.10.08, 21:30
      no cóż, być może Armagedon przyjdzie w sposób rzeczywisty, ale ja
      głęboko wierzę, że pozostając takim jakim jestem, uznając te
      wartości, które uznaję za priorytetowe i doskonaląc się w ich
      przekazywaniu dalej, wyląduję w tym nowym świecie całkiem nieźle

      parę plusów załapałem, niewątpliwie, w jakiś uboczny sposób, ale
      pamiętam, że tu nie chodzi o wyrachowanie

      moje doświadczenie podpowiada mi, że koniec, tak naprawdę, jest
      czegoś początkiem i wierzę, że tak będzie w chwili śmierci, jak do
      tej pory nic nie wskazuje by było inaczej - przynajmniej mnie nic
      nie przekonuje o tym, że będzie inaczej

      ale generalnie wolę myśleć o Apokalipsie, jako o osobistym
      doświadczeniu śmierci, podobnie jak o zmartwychwstaniu - jedno już
      przeżyłem, ale czasem używam opisowego określenia - dwa wcielenia w
      jednym życiu

      byłem na dnie, w takim miejscu, z którego już tylko jakiś czynnik
      zewnętrzny mógł mnie wyzwolić, ani mi, ani żadnemu innemu
      człowiekowi się tego nie udało wcześniej dokonać, a jednak jestem
      tu, wśród żywych i szczęśliwych ludzi

      odpowiedź znalazłem w książce Anonimowi Alkoholicy na str.48

      to jedyne racjonalne wyjaśnienie mojego otrzeźwienia i niech się ze
      mnie naśmiewają, i tak każdemu pogubionemu w alkoholiźmie, czy
      innych nałogach, życzę takiego wyzwolenia

      bo już niczego się nie lękam

      choć bywa w życiu trudno i niewygodnie, zwyczajnie, albo radośnie,
      nawet do euforycznych uniesień, życie to życie, wszystko co mnie
      teraz spotyka to dar, nic nie wynika z mojego działania, bo moje
      działania cechowała autodestrukcja
    • aaugustw Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 14.10.08, 21:36
      krowibobek napisał:
      > Od początku jak uczestniczę w mitingach zawsze miałem z tym
      problem. Kiedyś zapytali się ap. Pawła, czym jest prawdziwa wiara ?
      Odpowiedział ,że prawdziwa wiara ,to nie zachwiana pewność w rzeczy
      nie widzialne...
      > ... jest duży odsetek świadków
      > którzy są alkoholikami ) często błędnie uważa się że nie piją
      alkoholu co nie jest prawdą bo biblia tego nie zabrania.
      ____________________________________________.
      Bobku, juz dawno bym tu cos napisal, ale nie
      moge sie dorwac dzis do ciebie... - Sprzedaj mi troche czasu
      wolnego, albo naucz mnie lepiej organizowac dzien...! :-(
      Zanim odpowiem na to pierwsze, odpowiem na razie na to drugie...
      Otoz, to nie jest prawda jakoby Biblia nie zabraniala picia
      alkoholu...! - Ona nie zabrania tylko picia wina, (w umiarze).
      Nie wiem tylko, czy dlatego wlasnie Kosciol uwaza, ze wino to
      strawa i pozywka, a posilanie sie nim to nie grzech...(!?).
      Do uslyszenia...
      A... ;-))
    • aaugustw Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 14.10.08, 22:06
      krowibobek napisał:
      > ... czym jest prawdziwa wiara ?
      ________________________________.
      Tak... - ten przedrostek: "prawdziwa" jest potrzebny, bo sa wiary
      slepe, ktore niszcza...! :-(
      (zwroc uwage Bobku. Kazdy zdrowy, "normalny" czlowiek zaraz uzna, ze
      ta "prawdziwa" to musi byc ta dobra...! - Dlatego ten (ta, to),
      Sila, ta Moc, ktora nas otacza i nazywana przez ludzi Bogiem jest
      nazywana takze Miloscia. A kazda Milosc (przez duze "M" jest dobra...
      Wracajac do pytania... - Najprosciej odpowiedziec na takie pytanie,
      przeciwnym pytaniem: Czym wiara nie jest...!? ;-))
      Artykuly wiary nie maja charakteru praw matematycznych, czy
      fizycznych. Ich tresci nie mozna zademonstrowac, udowodnic, etc...
      Boga nie mozna udowodnic, gdyby bylo mozna, bylby to posazek, czy
      bozek...!
      Wiara nie jest tylko przytakiwaniem, lecz swiadomoscia wewn. prawdy i
      urzeczywistnianiem jej przez przytakujacego wierzacego.
      Kto tylko wierzy w to co widzi, ten wierzy w dzialanie zasiewow
      dopiero po zebraniu zniw...
      Takze ten kto nie wierzy, w rzeczywistosci takze wierzy, z tym, ze
      w przeciwnosc... - A niepewnosc jest wiara, ktora wywoluje przeciwny
      efekt (skutek).
      Ktos inny powiedzial: Wiara to samo zycie. I tez ma racje...!
      Kazdy czlowiek, ktory zyje w cos wierzy; alkoholik w to, ze dzis
      napije sie na friko (na sepa). Architekt, ze to co pomyslal w
      glowie, jezeli przeleje na plan i przedlozy to do biura
      technicznego, to powstanie z tego piekny dom, ktory my potem wszyscy
      podziwiamy nie wiedzac nawet, ze powstal on "tylko" z wiary... Itd...
      Oczywiscie, ze najladniejsza (i najglebsza) odpowiedz dal ap. Pawel,
      ktory odpowiedzial na to pytanie; "prawdziwa wiara ,to nie zachwiana
      pewność w rzeczy niewidzialne".
      Z tym i ja dzis sie juz zgadzam...
      A... ;-))
    • e4ska Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 15.10.08, 23:29
    • e4ska Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 15.10.08, 23:55
      Bobku... jestem ateistką. Mój ateizm jest radosny i twórczy... cóż, wolę
      pogrążyć się w nicości aniżeli żyć wiecznie bez celu. Wystarczy mi trochę danych
      (przez naturę) dziesiątek lat egzystowania, żeby nacieszyć się tym, co takie na
      tym świecie piękne. Jestem po to, abym mogła podziwiać dzisiejszą pełnię
      jesienną w białych obłokach, świetlistych i złotych. Jak to jest, że moje oczy
      widzą złoto tam, gdzie przecie światło jest srebrne. Wiem, na czym polega trick
      mojego ludzkiego wzroku... ale co mi tam - widzę cudnie.. Heh, mogłabym klęczeć
      przed księżycem, chociaż to tylko martwy glob. Ale szłam ulicami miasta i moje
      padanie plackiem przed księżycem byłoby całkiem niepoczytalne:) pijane
      zachowanie, więcej - zachowanie całkiem ćwierćpijackie:)))

      Z twoimi współwyznawcami, Bobku, mam bardzo dobre doświadczenia, bo zawsze
      przychodzili do mojej dobrej sąsiadki, gorliwej chrześcijanki, i rozmawiali z
      nią godzinami, chociaż ona słuchała radyja... otwierałam im drzwi i zapraszałam
      w imieniu staruszki - choć trudno nam było mówić o wielkich sprawach, przecie
      zdążyłyśmy przed jej śmiercią powiedzieć sobie, że pokochałyśmy się od
      pierwszego spotkania.
      Moja dobra siła wyższa pozwala mi zaznać wzruszającej dobroci ludzi, którzy nie
      mają żadnego obowiązku być dla mnie dobrymi. I ty masz na pewno dużo miłości
      ludzkiej wokół siebie, może na niej oprzyj się zamiast czekać na jakieś tam
      kosmiczne wypadki... :)

      A już to zdanie: "jestem zmanipulowany strachem przed
      > karą. ( kto prawdę poznał i odszedł w zatracenie idzie....)" - stare bzdety,
      Bobku. Argument do de... To przecie najbardziej banalny, zużyty, wyświechtany
      argument przeciwników religii. Że wiara opiera się na strachu przed karą,
      pierdółka dostosowana na miarę psychoanalitycznych bebechów,,, tfutfutfu....
      Głupia baba z tej twojej terapeutki.

      Szukaj innej drogi albo trzymaj się swojej. Po mojemu alkoholizm to skaza
      cielesna - nie duchowa.

      Jak myślisz?

      Wiesz, ze jesteś pierwszą osobą, którą tutaj czytam, a która jest alkoholikiem i
      Świadkiem.
      Pozdrawiam:)
      • aaugustw Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 16.10.08, 01:21
        e4ska napisała (do bobka):
        > Wiesz, ze jesteś pierwszą osobą, którą tutaj czytam, a która jest
        alkoholikiem i Świadkiem.
        _________________________________________.
        No to ja pochwale sie, ze jest to juz trzeci Swiadek
        w mojej kartotece...
        W Polsce byl pierwszy... - Pilem z nim.
        W Niemczech jest drugi... - Spotykamy sie na Mityngach AA
        Tutaj jest trzeci... - najmniej z nich udaczny...! :-(
        A... ;-))
        Ps. (Eska napisala): "Po mojemu alkoholizm to skaza cielesna".
        To ma swoja nazwe "naukowa": Egzema asfaltowa...! ;-))
      • ela_102 Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 16.10.08, 10:43
        Też we wtorek zachwyciłam się pełnią księzyca , o malo nie upadłam
        zahaczywszy nogą o wystajacy na ścieżce korzeń...
        ale nie upadłam natura obdarzyła mnie instynktami które pomogły z
        zachwiania tej równowagi wybrnąć...
        Kurzcze1 zobacz z zachwytu mogłam upaść ;-))))
    • tenjaras Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 16.10.08, 11:35
      wczoraj trafiłem na program na kanale Planete "Kłopot z ateizmem" i
      usłyszałem tam bardzo ciekawy wniosek - ateizm trudniej udowodnić
      niż istnienie Boga

      najbliższe emisje:
      26.10 niedziela, godz. 18.15
      31.10 piątek, godz. 18.50

      szczegóły na stronie
      www.planete.pl/?prog&27446
      • krowibobek Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 16.10.08, 20:00
        usłyszałem tam bardzo ciekawy wniosek - ateizm trudniej udowodnić
        > niż istnienie Boga
        >
        Witaj tak do końca to się z tym nie zgadzam stan jest taki ,że Ateista nie może
        udowodnić ,że Boga nie ma a wierzący że istnieje. Jest wiele różnych teorii i
        różne są metody poznawcze zjawisk zachodzących w świecie ale one są uwarunkowane
        naszym ograniczonym postrzeganiem alternatyw. Jak by nie było to i tak wybór w
        co wierzyć jest głównie uwarunkowany tym gdzie się urodzi i tego wyboru dokonują
        za nas inni. Islam buddyzm chrześcijaństwo każdy urodzony w tych strefach
        wpływów będzie twierdził że to on zna prawdę. A ateista w ogóle tego nie zrozumie .
        • aaugustw Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 16.10.08, 20:31
          krowibobek napisał:

          (Jaras):
          > usłyszałem tam bardzo ciekawy wniosek - ateizm trudniej udowodnić
          > > niż istnienie Boga
          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          > ... Ateista nie może udowodnić ,że Boga nie ma a wierzący że
          istnieje. Jest wiele różnych teorii i różne są metody poznawcze
          zjawisk zachodzących w świecie ale one są uwarunkowane naszym
          ograniczonym postrzeganiem alternatyw. Jak by nie było to i tak
          wybór w co wierzyć jest głównie uwarunkowany tym gdzie się urodzi i
          tego wyboru dokonują za nas inni. Islam buddyzm chrześcijaństwo
          każdy urodzony w tych strefach wpływów będzie twierdził że to on zna
          prawdę. A ateista w ogóle tego nie zrozumie.
          ___________________________________________.
          Jaras mowil o sobie i o tym co tam uslyszal... -
          Przeczytalem go i kupilem to co on napisal do swojej wiadomosci...!
          Tego tekstu Bobka nie kupie...! - Dla mnie jest to teoretyzowanie,
          jajczenie na okraglo... - Wypowiadanie sie za innych, (za ateistow i
          za wierzacych (za Islam, buddyzm, chrześcijaństwo...), czyli ogolne
          lampy reflektorow temu przyswiecaja i chec stania na scenie -
          zupelny brak pokory... - Komu ma to pomoc w trzezwieniu...!?
          Takie odnioslem uczucia, po przeczytaniu tego (niskiego) powyzszego
          tekstu...!
          A... :-((
        • tenjaras Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 17.10.08, 11:43
          > Islam buddyzm chrześcijaństwo każdy urodzony w tych strefach
          > wpływów będzie twierdził że to on zna prawdę.

          prawda, to nie jest to co leży pośrodku, pośrodku to może być co
          najwyżej racja z nierozumienie tej prostej różnicy wynikają poważne
          problemy, ponieważ, jak się okazuje nie ma takiej prawdy, którą zna
          ktoś, a ktoś inny tej prawdy nie zna

          jeśli nie zna, to dlatego, że nie chce lub nie potrafi jej przyjąć,
          nie ma to nic wspólnego z kimkolwiek innym i jego próbami wpływu na
          jej poznanie (np. jeśli ktoś chciał, zawsze mógł dotrzeć do prawdy
          historycznej w tym kraju, mimo oficjanie promowanych kłamstw)

          wojny religijne przyniosły ogromne cierpienia, niewątpliwie, ale są
          niczym w porównaniu z tym, co zgotował ludzkości ateizm (faszyzm i
          komunizm)

          ciekawostką jest też podejście niektórych ludzi z wpływów
          chrześcijańskich, twierdzących, że religia ich przodków i kościoły
          zboczyły z drogi prawdy i zwodzą wiernych, czerpiąc zyski

          szukają więc lepszej, uczciwszej drogi do Boga, np. w buddyzmie

          tam, gdzie powszechna religia to buddyzm, twierdzi się na odwrót, że
          to chrześcijanizm jest czystą religią przywracającą dobre relacje z
          Bogiem

          z Twojego wpisu można wnioskować, że bycie człowiekiem religijnym,
          to jakaś forma niewoli, ale nie bazujesz tu na własnym doświadczeniu
          tylko jakiejś nauce na ten temat, nie wiem skąd czerpiesz takie
          podejście

          > Ateista nie może udowodnić ,że Boga nie ma a wierzący że istnieje

          > wybór w co wierzyć jest głównie uwarunkowany tym gdzie się urodzi
          > i tego wyboru dokonują za nas inni

          budowanie światopoglądu na takich treściach prowadzi do nikąd

          zgodzę się tylko z jednym - wydajesz się być ograniczonym w
          postrzeganiu alternatyw, tego, co Cię dziś warunkuje do poznawania
          zjawisk zachodzących w świecie

          ale nie byłoby Cię tutaj, gdybyś nie chciał tego zmienić
          • krowibobek Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 18.10.08, 18:08
            tenjaras napisał:
            ..prawda, to nie jest to co leży pośrodku,
            Ja tak wcale nie twierdzę tylko twierdzę że światopogląd w jaki przejmujemy
            jest uwarunkowany miejscem urodzenia. I na tym oparte są różnice kulturowe
            których się trzymamy uznając je za słuszne.
            > wojny religijne przyniosły ogromne cierpienia, niewątpliwie, ale są
            > niczym w porównaniu z tym, co zgotował ludzkości ateizm (faszyzm i
            > komunizm)
            I tu się z tobą nie zgadzam ,bo cóż takiego mieli napisane żołnierze niemieccy
            na klamrach Hitler do władzy doszedł między innymi dzięki poparciu Watykanu (
            pierwsza międzynarodowa umowa 3 rzeszy została podpisana z właśnie z Watykanem
            ),który też poparł Mussoliniego . Komuna a i owszem ale tak naprawdę to nie
            światopogląd tylko ludzie to robią z różnych pobudek i z różnymi uzasadnieniami
            wojego wpisu można wnioskować, że bycie człowiekiem religijnym,
            > to jakaś forma niewoli, ale nie bazujesz tu na własnym doświadczeniu
            Bazuje na własnym doświadczeniu byłem świadkiem Jehowy
            A moim zdaniem religia jako system jest zniewoleniem w którym może być ukojenie
            wszystko zależy od wierzącego i ja wcale tego nie oceniam uważam że każdy ma
            prawo swoje jarzmo nosić według upodobania
            > zgodzę się tylko z jednym - wydajesz się być ograniczonym w
            > postrzeganiu alternatyw, tego, co Cię dziś warunkuje do poznawania
            > zjawisk zachodzących w świecie
            Myślę że tak nie jest świat jaki jest każdy widzi tylko czemu w nim tak mało
            miłości mimo tego że 90 % ludzkości wierzy w Boga
            • tenjaras Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 18.10.08, 19:56
              dopóki uważasz religie jako systemy zniewolenia, nie bardzo mamy o
              czym pogadać

              bo to jak z owładniętym nałogiem pijakiem, który rano wstał, wypił
              dwa piwka, ogolił się i poszedł do pracy zarobić na prywatne szkoły
              swoich dzieci i żonie na wyjazd relaksacyjny na drugi koniec kraju,
              powiedzieć - masz problem z alkoholem
              • krowibobek Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 18.10.08, 22:43
                tenjaras napisał:
                > bo to jak z owładniętym nałogiem pijakiem, który rano wstał, wypił
                > dwa piwka, ogolił się i poszedł do pracy zarobić na prywatne szkoły
                > swoich dzieci i żonie na wyjazd relaksacyjny na drugi koniec kraju,
                > powiedzieć - masz problem z alkoholem
                Jakoś z innego wątku to jest chyba bo nie widzę związku
                ..> dopóki uważasz religie jako systemy zniewolenia, nie bardzo mamy o
                > czym pogadać
                To jest właśnie zniewolenie inny punkt widzenia jest automatycznie powodem do
                nie rozmawiania i tu jest problem moja mojsza jest bardziej mojsza niż twojsza .
                Ja tak to widzę i mam do tego prawo co nie oznacza że nie mam racji. Ale
                wszystkie tego typu dysputy się właśnie tak kończą irracjonalnym atakiem .
                Jestem tu krótko ale sposób porozumiewania się za pomocą konfrontacji jest tu
                bardzo popularny. Terapia szokowamoże i jest skuteczna ale tylko czasami zbyt
                często stosowana jest farsą .Każdy jakoś dąży do trzeźwości i rożne są sposoby
                , ale jedno wiem na pewno takie skakanie sobie do gardeł za każdym razem jak coś
                nie jest zgodne z linią partii jest małostkowe. Raz tu wdałem się w taką
                pyskówkę i żałuje bo przypomina mi to nałogowe regulowanie uczuć . Wycieczki
                osobiste i wykazywanie że ktoś jest pijany bo ma inne poglądy świadczy tylko o
                marnym podejściu do trzeźwienia.
                • tenjaras Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 19.10.08, 11:05
                  przemyśl jaką formą komunikacji jest internet i porównaj do
                  komunikacji twarzą w twarz

                  Twoje wnioski nie wynikają z tego, co napisałem, ale z tego co
                  przeczytałeś, nie mogę tego na bierząco konfrontować, Ty nie
                  siedzisz w mojej głowie i nie musisz od razu i do końca rozumiec co
                  mam na myśli, podobnie ja mam prawo wyciągać niewłaściwe wnioski,
                  mną rządzi moja emocjonalność i podejście do rzeczywistości, Tobą
                  Twoja

                  religia nie jest i nigdy nie była formą zniewolenia, o przeszłości
                  trudno rozmawiać, trzeba wczuć się w tamte realia, ale o dniu
                  dzisiejszym łatwo mówić - przynależność religijna jest dobrowolna,
                  niezależnie od miejsca urodzenia, nikt mi nie mówi jaką religie mam
                  wyznawać, ja dokonuję tego wyboru, ale żeby go dokonać rzeczywiście,
                  muszę(!) zdjąc z siebie ten beton, który mi narósł słuchając i będąc
                  temu przychylnym, różnych opinii negujących istnienie i istotność
                  religii

                  musiałem dojrzeć do zrozumienia potrzeby religii w moim życiu, by
                  skłonić swoją zacność do takich przemyśleń, rzecz jasna, w dużej
                  mierze wpływ na realizację tej potrzeby miały czynniki zewnętrzne,
                  inaczej mówiąc Siła Wyższa

                  bo sam z siebie, to wolę ciszę emocjonalną i próżnię psychiczną, od
                  zawirowań, taka konstrukcja, ale rozumiem i zdaje sobie sprawę, że
                  odsłaniając te swoje zabetonowane JA różne rzeczy przy okazji
                  wychodzą na wierzch, nie zawsze przyjemne dla otoczenia, nie
                  wspominając samego siebie ;-)

                  powodem do nierozmawiania nie jest odmienność, odmieność jest jak
                  najbardziej powodem do dialogu, bo służy ubocaniu, powodem do
                  nierozmawiania może być tylko przeciwstawność, nie ma sensu spędzać
                  czasu na pustej, nic nie dającej wymianie przeciwstawnych zdań

                  dlatego, że ja uważam, że mam wybór co do wyznania, a Ty, jak mi się
                  zdaje, uważasz, że to jest narzucane, twierdzę, że nie mamy teraz o
                  czym mówić w tym temacie
                  • krowibobek Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 19.10.08, 13:45
                    Dzięki za jasne wyłożenie teraz zrozumiałem i masz racje właśnie te słowa
                    .....muszę(!) zdjąc z siebie ten beton, który mi narósł słuchając i będąc
                    > temu przychylnym, różnych opinii negujących istnienie i istotność
                    > religii są mi bliskie . Dzięki.
                    • tenjaras Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 19.10.08, 15:03
                      fajnie, że jesteś otwarty na dialog :-)

                      i nie całe Twoje serce zabetonowane ;-)
                      • aaugustw Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 19.10.08, 20:52
                        > fajnie, że ... nie całe Twoje serce zabetonowane ;-)
                        _____________________________________________.
                        Zadna to pociecha, kiedy mozg zabetonowany...! :-((
                        A... ;-))
                        • tenjaras Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 19.10.08, 21:30
                          też nie cały ;-)
                          • krowibobek Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 19.10.08, 22:49
                            tenjaras napisał:

                            > też nie cały ;-)
                            I właśnie o tym traktuje ,że to może działać w dwie strony. Niby przedstawione
                            stanowiska każdy zostaje przy swoim ale jednak inny punkt widzenia to beton.
            • aaugustw Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 18.10.08, 22:21
              krowibobek napisał:
              > ... świat jaki jest każdy widzi tylko czemu w nim tak mało
              > miłości mimo tego że 90 % ludzkości wierzy w Boga
              ___________________________________________________.
              Teoretyzowac, filozofowac i biadolic potrafi kazdy,
              a ja zapytam ciebie w sposob bardziej konkretny:
              - Co zrobiles dzisiaj dla swego bliznego swego, skoro tyle
              mowisz o milosci...!
              - Ile bylo dzisiaj w tobie chrzescijanina w czynie, a nie
              teoretyka religijnego...!?
              - Boga, (ktorego tak czesto przywolujesz, jakby to byl sasiad zza
              plota nie trzeba wspomagac, ale sasiada w potrzebie nalezy stawiac
              na pierwszym miejscu...!
              Jezeli tak podejdziesz do ludzi i swiata, bedziesz mial duuuzo
              milosci w sobie i wokol siebie - gwarantuje ci bobku...!
              A... ;-))
        • ela_102 Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 17.10.08, 13:01
          bobek:
          Jest wiele różnych teorii i
          różne są metody poznawcze zjawisk zachodzących w świecie ale one są
          uwarunkowane
          naszym ograniczonym postrzeganiem alternatyw.

          mnie już nic nie ogranicza...
          jestem ja i Bóg...i jest to sfera odczuwania a nie rozumienia...już.
          • aaugustw Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 17.10.08, 13:10
            ela_102 napisała:
            > jestem ja i Bóg...i jest to sfera odczuwania a nie
            rozumienia...już.
            __________________________________________________.
            I czyms takim nasyce sie znowu dzisiaj wieczorem w realu...!
            (na nasze Mityngi przychodzi coraz wiecej ludzi, a salka
            staje sie coraz mniejsza... :-(
            A... ;-))
            • aaugustw Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 17.10.08, 17:57
              Od wczoraj krowi bobek zaginal... - Pogniewal sie...(!?)
              Magtomal znowu powie, ze A... na niego nadepnal...! :-((
              A... ;-))
              Ps. Ta jego skorka okazala sie zbyt cienka...! :-(
              (on juz nie przyjdzie, a jezeli to tylko aby mi dokopac...!)
          • krowibobek sfera odczuwania 17.10.08, 18:17
            ela-102 To jest właśnie to czego mi brak myśle sobie że to wypływa
            z mojego nastawienia .... jak zwał tak zwał samo przeszło może
            przyjdzie :) pozdrawiam.
            • ela_102 dalczego wybierasz bycie nieszczęsliwym 17.10.08, 19:32
              Ty Ja On...
              takie coś mi się znalazło...
              zdaje się, ze postepowałam tak , ale zupelnie nieświadomie...
              teraz to zmieniłam wybrałam szczęscie:-)

              Dlaczego wybierasz bycie nieszczęśliwym?

              To jeden z najbardziej skomplikowanych problemów człowieka. Musi być
              rozpatrzony z wielką troską, nie jest przecież teoretyczny - dotyczy
              ciebie. Każdy z nas zwykle wybiera to, co złe, smutne, powodujące
              depresję, nędzne. Muszą być tego jakieś poważne przyczyny - i
              rzeczywiście są.
              Sprawa pierwsza: zasadniczą rolę odgrywa tu sposób wychowania. Jeśli
              jesteś nieszczęśliwy, coś na tym zyskujesz, zawsze coś zyskujesz.
              Jeśli jesteś szczęśliwy, zawsze tracisz. Od samego początku
              spostrzegawcze dziecko zaczyna zauważać różnicę. Kiedy jest
              nieszczęśliwe, każdy je pociesza, zyskuje więc współczucie. Każdy
              usiłuje być kochającym, zyskuje więc miłość. Jeszcze więcej: kiedy
              jest nieszczęśliwe, każdy poświęca mu swoją uwagę, zyskuje więc
              uwagę. Uwaga innych działa jak pożywka dla ego, stymuluje jak
              alkohol, daje energię, poczucie bycia kimś ważnym. Stąd ta ogromna
              potrzeba, pragnienie, aby ściągać na siebie uwagę. Wszyscy na ciebie
              patrzą - stajesz się ważny. Nikt na ciebie nie patrzy - czujesz
              jakby cię nie było, jakbyś nie istniał. Ludzie, którzy na ciebie
              patrzą, którzy o ciebie dbają, dają ci energię.
              Ego żyje w kontaktach z ludźmi. Im większą uwagę skupiają na tobie
              inni, tym większe staje się twoje ego. Jeśli nikt nie patrzy - ego
              znika. Jeśli wszyscy zupełnie o tobie zapomną, jak będzie
              funkcjonować twoje ego? Jak będziesz odczuwał, że w ogóle
              istniejesz? Dlatego w ludziach tkwi potrzeba przynależności do
              stowarzyszeń, związków, klubów. Na całym świecie istnieją kluby -
              Rotary, Lions, Loża Masońska - miliony klubów i stowarzyszeń.
              Związki te istnieją po to jedynie, by przyciągnąć uwagę do ludzi,
              którzy nie są w stanie zdobyć jej w inny sposób.
              Od najmłodszych lat dziecko uczy się następujących sposobów:
              wyglądaj na nieszczęśliwego, a zdobędziesz współczucie i uwagę
              innych, wyglądaj na chorego, a wywołasz zainteresowanie sobą. Chore
              dziecko staje się dyktatorem, cała rodzina musi mu ustępować,
              natychmiast wykonuje jego zachcianki. Kiedy jest szczęśliwe, nikt go
              nie słucha. Kiedy jest zdrowe, nikt nie dba o nie. Nikt nie zwraca
              uwagi, jeśli jest doskonałe. Od samego początku zaczynamy wybierać
              gorszą, smutną, pesymistyczną, ciemniejszą stronę życia. To jedna
              sprawa.
              Druga sprawa, która się z tym wiąże, jest następująca: zawsze gdy
              jesteś szczęśliwy, zawsze gdy jesteś pełen radości, kiedy czujesz
              błogosławieństwo i entuzjazm, wszyscy ci zazdroszczą. Zazdrość
              oznacza, że każdy jest ci przeciwny, nikt nie jest przyjazny; w
              takich chwilach wszyscy są twoimi wrogami. Nauczyłeś się więc
              ukrywać swój entuzjazm, który przysparza ci wrogów, nie okazywać
              swojego szczęścia, nie śmiać się. Popatrz, jak ludzie się śmieją.
              Robią to w sposób wyrachowany. To nie serdeczny śmiech, biorący się
              z głębi ich jestestwa. Najpierw patrzą na ciebie, oceniają... a
              potem zaczynają się śmiać. I śmieją się tylko do pewnego stopnia, do
              takiego, jaki jesteś w stanie tolerować, który cię nie urazi, do
              takiego, abyś im nie zazdrościł.
              Nawet nasze uśmiechy są polityczne. Śmiech zaniknął, poczucie
              błogostanu stało się absolutnie nieznane, entuzjazm jest prawie
              niemożliwy, bo niedozwolony. Gdy jesteś nieszczęśliwy, nikt nie
              pomyśli, że zwariowałeś, ale jeśli jesteś pełen entuzjazmu i
              tańczysz, każdy tak pomyśli.
              Odrzuca się taniec, nie akceptuje się śpiewu. Człowiek jest
              przepełniony szczęściem, a my myślimy, że coś jest z nim nie tak.
              Co za społeczeństwo! Jeśli ktoś jest przygnębiony, to wszystko w
              porządku - pasuje, bo całe społeczeństwo jest mniej lub więcej
              przygnębione. „Jest więc naszym członkiem. Przynależy do nas." Jeśli
              ktoś jest pełen entuzjazmu, myślimy, że popadł w szaleństwo,
              zwariował. „Nie przynależy do nas" i czujemy zazdrość.
              A z powodu tej zazdrości potępiamy go. Z powodu zazdrości będziemy
              próbować przywrócić go do stanu poprzedniego, czyli takiego, który,
              naszym zdaniem, jest normalny. Psychoanalitycy, psychiatrzy pomogą
              przywrócić tego człowieka do stanu normalnego... przygnębienia.
              Społeczeństwo nie może sobie pozwolić na entuzjazm. Entuzjazm ma moc
              rewolucyjną. Powtarzam: entuzjazm ma moc rewolucyjną. Jeśli ludzie
              będą pełni entuzjazmu, całe społeczeństwo będzie musiało się
              zmienić, bo przecież obecnie jego podstawą jest stan przygnębienia.
              Jeśli ludzie są bezgranicznie szczęśliwi, nie można ich poprowadzić
              na wojnę do Wietnamu, do Egiptu czy do Izraela. Nie. Ktoś
              bezgranicznie szczęśliwy roześmieje się i powie: „To nonsens!"
              Ludzie szczęśliwi nie poddają się obsesji pieniądza. Nie zmarnują
              całego swojego życia po to tylko, by gromadzić pieniądze. Dla nich
              będzie to przejaw szaleństwa, że człowiek niszczy swoje życie,
              zamieniając je na martwy pieniądz, umiera, by gromadzić pieniądze. A
              pieniądze pozostaną, kiedy jego już tu nie będzie. To absolutne
              szaleństwo. Ale nie dostrzeżesz go, dopóki nie osiągniesz poczucia
              entuzjazmu.
              Jeśli ludzie będą pełni entuzjazmu, wtedy cały porządek, na którym
              opiera się nasze społeczeństwo, będzie musiał się zmienić. To
              społeczeństwo opiera się na poczuciu nieszczęścia. Jest ono dla
              społeczeństwa najlepszą inwestycją. Toteż od samego początku tak
              wychowujemy swoje dzieci, by wybierały bycie nieszczęśliwymi i
              dlatego zawsze to robią.
              Co rano każdy z nas ma wybór. Wybierasz zawsze bycie
              nieszczęśnikiem, bo to rodzaj inwestycji. Wybierasz zawsze bycie
              nieszczęśnikiem, bo tak się przyzwyczaiłeś, takie masz wzorce,
              zawsze tak robiłeś. Umiesz to robić dobrze, stało się to jak
              wydeptana ścieżka. W chwili wyboru twój umysł natychmiast skłania
              się w tę stronę.
              Przygnębienie zdaje się być jakby „z górki", entuzjazm zaś „pod
              górkę". Entuzjazm wydaje się bardzo trudny do osiągnięcia, choć to
              nie jest prawda. W rzeczywistości jest całkowicie odwrotnie:
              entuzjazm jest „z górki", a nieszczęście „pod górkę". Bycie
              przygnębionym jest stanem trudnym do osiągnięcia, ale udaje ci się
              tego dokonać, mimo że wydaje się niemożliwe, bo przecież jest
              zupełnie sprzeczne z naturą. Nikt nie chce czuć się źle, a każdy
              CZUJE SIĘ źle.
              Społeczeństwo odwaliło wielki kawał roboty. Edukacja, kultura,
              instytucje kulturalne, rodzice, nauczyciele wykonali olbrzymią
              pracę. Zamienili entuzjastycznych twórców w nieszczęśliwe twory.
              Każde dziecko rodzi się szczęśliwe. Każde dziecko rodzi się boskie.
              A każdy człowiek umiera szalony.
              To jest twoje zadanie: znów stać się dzieckiem, odzyskać
              dzieciństwo. Jeśli będziemy umieli znów poczuć się jak dzieci, cała
              nędza zniknie. Nie twierdzę, że dzieci nie mają swoich
              nieszczęśliwych chwil. Mają. Ale nie żyją w stanie przygnębienia.
              Spróbuj to zrozumieć.
              Dziecko może stać się smutne, może być nieszczęśliwe, nawet bardzo
              nieszczęśliwe - w jakimś momencie. Ale jest tak przepełnione tym
              nieszczęściem, jest tak zespolone z tym nieszczęściem, że nie można
              go oddzielić. Dziecko nie istnieje w takiej chwili oddzielnie od
              swojego nieszczęścia. I wcale tego nie potrzebuje. Dziecko JEST
              nieszczęściem - tak mocno się w nie angażuje. A kiedy stajesz się
              jednością ze swoim nieszczęściem, przestaje ono być odczuwane jak
              nieszczęście. Jeśli stajecie się tym samym, już ten fakt zawiera w
              sobie pewien rodzaj piękna. Popatrz na dziecko (mam na myśli nie
              zepsute dziecko). Kiedy się zezłości, cała jego energia staje się
              złością; nie ma w nim czego innego. Zmieniło się i stało się
              złością. Nie „jest rozzłoszczone" - ale „stało się złością". I
              dostrzeż to piękno, rozkwit złości. Dziecko nigdy nie wygląda
              brzydko, nawet w złości wygląda pięknie. Wygląda jakby poważniej,
              jest bardziej pobudzone, bardziej żywotne - jak wulkan gotowy
              wybuchnąć. Takie małe dziecko, a tak ogromna
              • ela_102 Re: dalczego wybierasz bycie nieszczęsliwym 17.10.08, 19:35

                c.d


                A gdy złość ustąpi, dziecko staje się ciche. Gdy złość ustąpi,
                dziecko będzie nastawione pokojowo. Gdy złość ustąpi, dziecko będzie
                zrelaksowane. Możemy myśleć, że to okropne przeżywać taką złość, ale
                dziecko nie czuje się okropnie - było to dla niego nawet dość
                przyjemne.
                Jeśli potrafisz utożsamiać się z tym, co cię spotyka, będziesz czuł
                się szczęśliwy. Jeśli separujesz się od wszystkiego, nic nie
                przyniesie ci szczęścia, będziesz czuł się nędznie.
                To jest właśnie klucz. Wyizolowanie własnego ego to główna przyczyna
                popadania w nieszczęście. Spróbuj stać się jednością, unosić się
                wraz z tym, co przynosi życie, tkwić w tym tak intensywnie, tak
                zupełnie, jakby cię nie było, jakbyś się zagubił, a wtedy wszystko
                stanie się błogosławieństwem.
                Masz wybór, ale nawet nie zdawałeś sobie sprawy z tego, że go masz.
                Tak często wybierałeś niewłaściwie, że stało się to ślepym nawykiem;
                po prostu robiłeś to automatycznie.
                Stań się bardziej uważny. Za każdym razem gdy wybierasz coś, co
                powoduje u ciebie przygnębienie, pamiętaj: to jest twój wybór. Już
                samo to pomoże - świadomość, że to jest twój wybór i jesteś za niego
                odpowiedzialny, sam robisz to sobie, to twoje dzieło. Natychmiast
                poczujesz różnicę. Zmienią się właściwości twojego umysłu. Będzie ci
                łatwiej przesunąć się w kierunku szczęścia. A kiedy już zdasz sobie
                sprawę z tego, że to twój wybór, cała rzecz zamieni się w rodzaj
                gry....cd...dalej
                • ela_102 Re: dalczego wybierasz bycie nieszczęsliwym 17.10.08, 19:36
                  Jeśli chcesz czuć się źle - proszę bardzo, ale pamiętaj, że to na
                  własne życzenie, i nie narzekaj. Nikt oprócz ciebie nie jest za to
                  odpowiedzialny. To twój dramat. Jeśli go lubisz, jeśli odpowiada ci
                  ten stan przygnębienia, jeśli chcesz spędzić swoje życie w poczuciu
                  bycia nieszczęśliwym, to twój wybór, twoja gra. Ty ją rozgrywasz.
                  Graj, jak umiesz najlepiej!
                  Lecz wtedy nie chodź i nie dopytuj innych ludzi, dlaczego czujesz
                  się tak podle. To absurd. Nie chodź i nie zwracaj głowy mistrzom i
                  guru, pytając, jak być szczęśliwym. Tak zwani guru istnieją, bo
                  jesteś głupcem. Robisz sobie krzywdę, a potem pytasz, jak się jej
                  pozbyć. Ale nadal będziesz ją robił, jeśli nie zaczniesz zwracać
                  uwagi na to, jak postępujesz.
                  Od tej właśnie chwili spróbuj być pełen szczęścia i błogości.

                  Oshio
                  • krowibobek Re: dalczego wybierasz bycie nieszczęsliwym 18.10.08, 10:39
                    ela-102 Piękny tekst! W pełni się z nim zgadzam , ale zawsze jakieś jest :)
                    zastanawiam się czemu mi go wysłałaś. Nie czuje się nieszczęśliwy wręcz
                    przeciwnie ostatnie dwa lata są najlepsze jakie przeżyłem , rozterki duchowe nie
                    są wielkim problemem. Zgodnie z tym tekstem traktuje to na zasadzie jest jak
                    jest ,nie trawie tego ,tylko czasem tak jak tu na forum staram się poznać inny
                    pogląd. Ostatnio czytałem parę fajnych artykułów na temat zdrowego wypierania
                    zdarzeń z przeszłości które nie grają z naszym wizerunkiem w teraźniejszości.
                    Myślę że budowa swojego miejsca w nowej rzeczywistości jest związana z
                    poszukiwaniem swoich potrzeb jedni nazywają to odkrywaniem duchowości ja nazywam
                    odkrywaniem co tak naprawdę mną kieruje i czy moje postrzeganie rzeczywistości
                    jest prawidłowe. Piłem 20 lat mam 46 i dwa lata nie piję z własnego wyboru tak
                    naprawdę uczę się czuć i myśleć od nowa. To dziecko o którym traktuje ten tekst
                    jest tuż po " awanturze " dopiero wycieram rękawem nos ... ale jest lepiej !
                    Takie treści są często przepełnione euforyczną energią na początku trzeźwienia
                    pod wpływem pewnej lektury próbowałem różnych afirmacji i stwierdziłem że to nie
                    dla mnie mam bardziej pragmatyczne podejście do szczęścia wiem że to ja jestem
                    za nie odpowiedzialny . Pozdrawiam i dziękuje z UWAGĘ :)))))
                    • ela_102 Re: dalczego wybierasz bycie nieszczęsliwym 18.10.08, 12:12
                      Bobek to bardziej tekst dla innych, ale przy okazji Twojego watku.
                      Nie uważam ze teraz jestes nieszczęsliwy, wierzę wręcz, że jest
                      inaczej...ten tekst przypomnial mi moje zachowania - unaocznil to o
                      czym wiem od lat (fajnie napisany, przystępnie) że ja wybieralam
                      bycoe nieszczęsliwą i przypuszczam, że kazdy alkoholik tak ma...
                      napisales:

                      przeciwnie ostatnie dwa lata są najlepsze jakie przeżyłem , rozterki
                      duchowe nie
                      są wielkim problemem. Zgodnie z tym tekstem traktuje to na zasadzie
                      jest jak
                      jest ,nie trawie tego ,tylko czasem tak jak tu na forum staram się
                      poznać inny pogląd.

                      i oto chodzi , od dwu lat zmieniasz wlasne zachowania, wybierasz
                      szczęscie, ale cale lata temu bylo przecież inaczej...i ten artykuł
                      o tym mówi.

                      tak to rozmumiem. Ty i ja i jeszcze parę osób odmienilo już swoje
                      losy, ale wileu jeszcze nie...znamy to bo bylismy jakby lata cale po
                      tamtej stronie...
                      moze komus ten arykuł pomoże zrozumiec własną destrukcję..

                      Pozdrówki:-)
                      • krowibobek Re: dalczego wybierasz bycie nieszczęsliwym 18.10.08, 12:20
                        > Bobek to bardziej tekst dla innych, ale przy okazji Twojego watku.
                        Pozwoliłem sobie go puścić dalej w obieg na forum grup wsparcia dziewczynie
                        która jest w tragicznym związku pełnym uzależnień.
                        • ela_102 Re: dalczego wybierasz bycie nieszczęsliwym 18.10.08, 12:42
                          Bardzo fajnie ;-)
                          przecież ja też wzięłam go skądś ;-)
    • tenjaras Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 16.10.08, 11:36
      www.planete.pl/?prog&27446
      polecam
    • filipinka1212 Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 20.10.08, 18:36
      MOI TEŚCIOWIE SĄ SWIADKAMI .CO TO ZA WIARA -WIERZE W BOGA ZE STRACHU PRZED
      KARĄ,SĄDEM OSTATECZNYM ITP.jEŚLI CHODZI O BIBLIE TO PRZECIEŻ W NIEJ ZAWARTE SĄ
      HISTORIE NORMALNYCH ,BŁĄDZĄCYCH LUDZI- JAK MY.(SKORO MOI TESCIOWIE TAK ŚWIETNIE
      ZNAJĄ BIBLIE TO DLACZEGO W STOSUNKU DO SWEGO SYNA ALKOHOLIKA NIE BYLI TAKIMI
      RODZICAMI JAK OJCIEC Z PRZYPOWIESCI O MARNOTRAWNYM SYNU?MOŻE KIEDYŚ O TO
      ZAPYTAM)a MOŻE WIERZYC TO WIDZIEĆ BOGA W DRUGIM CZŁOWIEKU,W SOBIE W KAŻDYM ŻYWYM
      STWORZENIU...NOS W BIBLI A DLA DRUGIEGO CZŁOWIEKA SERCA SIĘ NIE MA,DOBRA
      MATERIALNE NA PIERWSZYM MIEJSCU
      • tenjaras Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 20.10.08, 19:10
        jakieś dwa tysiące lat temu, na przedmieściach zakurzonego miasta,
        stado facetów z kamieniami w rękach goniło atrakcyjnie ubraną, ale
        przerażoną kobietę

        nagle wyłonił się jakiś biedak, ale o porażającej godności, wysoki,
        dostojny i dumny, był tak wyjątkowy w tej scenerii, że wszyscy się
        zatrzymali

        zapytał co się dzieje

        ze stada facetów wylazł jeden i mówi, że to ladacznica, sprzedaje
        swoje ciało w sabat i zasłużyła na śmierć za grzechy

        wyjątkowy zerknął na kobietę, skuloną pod ścianą jednego z domów,
        którego mieszkańcy zaryglowali wszystkie otwory na wypadek
        latających kamlotów, poczuł jej strach i pragnienie życia, sam był
        doświadczonym człowiekiem, niejedno przeżył, wiele widział, odrócił
        się do tłumu i rzekł

        ten, który jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamieniem

        nastała niewygodna cisza, czego ten obdartus chce, co on gada, wtedy
        dało się słyszeć szum przelatującego kamienia...

        wyjątkowy był wysokim facetem, zerknał ponad głowami i zobaczył...

        jego twarz przybrała bezsilny wyraz - Matka! mówiłem Ci już tyle
        razy, Ty się nie wpyjerdalaj...
      • krowibobek Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 20.10.08, 19:35
        ZNAJĄ BIBLIE TO DLACZEGO W STOSUNKU DO SWEGO SYNA ALKOHOLIKA NIE BYLI TAKIMI
        > RODZICAMI JAK OJCIEC Z PRZYPOWIEŚCI O MARNOTRAWNYM SYNU?
        Witaj. W każdej społeczności są rożni ludzie i różnie wyznają swoje przekonania
        . Twoi teściowie jak i inni rodzice nie zawsze sobie radzą z alkoholikiem tak
        już jest . Inna sprawa to odpowiedzialność za swoje przekonania. Świadkowie
        szczycą się wysokimi normami moralnymi , nie zawsze to jest zgodne z
        rzeczywistością. Znałem jednak wielu takich którzy są po prostu dobrymi ludźmi ,
        szczerze wierzą i co najważniejsze żyją zgodnie z swoją wiarą. Tak jak i w
        innych wyznaniach są dobrzy i źli. Jeżeli się zastanawiasz czy ich zapytać to po
        prostu zapytaj i możesz się powołać na tą przypowieść tylko czy aby ich syn tak
        jak syn marnotrawny okazał szczerą skruchę zrozumiał, że roztrwonił nie tylko
        majątek ,ale utracił coś więcej zwróć uwagę ,że tylko ojciec go przyjął bracia
        się trochę burzyli nie ufali mu i byli zazdrośni ,że tak z honorami się go wita.
        Jeżeli są szczerymi chrześcijanami to powinni na twoje wątpliwości odpowiedzieć
        . Pozdrawiam
        • aaugustw Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 20.10.08, 20:39
          krowibobek napisał:
          > Witaj. W każdej społeczności są rożni ludzie i różnie wyznają
          swoje przekonania. Twoi teściowie jak i inni rodzice nie zawsze
          sobie radzą z alkoholikiem tak już jest . Inna sprawa to
          odpowiedzialność za swoje przekonania. Świadkowie szczycą się
          wysokimi normami moralnymi , nie zawsze to jest zgodne z
          > rzeczywistością. Znałem jednak wielu takich którzy są po prostu
          dobrymi ludźmi, szczerze wierzą i co najważniejsze żyją zgodnie z
          swoją wiarą. Tak jak i w innych wyznaniach są dobrzy i źli. Jeżeli
          się zastanawiasz czy ich zapytać to po prostu zapytaj i możesz się
          powołać na tą przypowieść tylko czy aby ich syn tak jak syn
          marnotrawny okazał szczerą skruchę zrozumiał, że roztrwonił nie tylko
          > majątek ,ale utracił coś więcej zwróć uwagę ,że tylko ojciec go
          przyjął bracia się trochę burzyli nie ufali mu i byli zazdrośni ,że
          tak z honorami się go wita. Jeżeli są szczerymi chrześcijanami to
          powinni na twoje wątpliwości odpowiedzieć. Pozdrawiam
          _____________________________________________________.
          Tym razem przeczytalem to tam - na gorze i plakac mi sie chce... -
          Nie. Nie ze wzgledu na tego "syna marnotrawnego", lecz tego syna,
          ktory wyklada mi tu Biblie, w sposob "jajczarski", ktora moze i on
          zna, ale jej nie rozumie i juz poucza, (jak przystalo na swiadka
          Jehowy...).
          A przeciez wyraznie jest powiedziane:
          "Zebys mogl komus cos dac, musisz najpierw to sam miec"...!
          A co do tej opowiesci o synu marnotrawnym i jej paralelach z innym
          alkoholikiem, powiem ja tobie, krowi-bobku jak ja interpretuje te
          metafore; Otoz ojciec ten przyjal go nie tylko dlatego, ze on
          wykazal skruche (- po kacu), ale dlatego, ze on wykazal chec
          zadoscuczynienia (zaprzestania picia), wiec madry ojciec przygarnal
          go do swojego domu z powrotem i dal mu szanse...! (a czy tamten
          dalej pije - nie wiem...!? Dlatego nie moge porownywac go do tej
          przypowiesci o synu marnotrawnym.
          Dlaczego tamci rodzice tak postepuja, nie mnie to oceniac... - Nikt
          z nas nie wie tego, co komu moze pomoc... - Z pewnoscia ten ojciec
          wie wiecej anizeli my...
          A...
          Ps. O wysokiej moralnosci Swiadkow, prosze mi tu nie pier_dzielic.
          Wiem cos na ten temat...!
      • ela_102 Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 20.10.08, 20:19
        W zasadzie wątek jest trochę teologiczny:

        a MOŻE WIERZYC TO WIDZIEĆ BOGA W DRUGIM CZŁOWIEKU,W SOBIE W KAŻDYM
        ŻYWYM STWORZENIU...NOS W BIBLI A DLA DRUGIEGO CZŁOWIEKA SERCA SIĘ
        NIE MA,DOBRA MATERIALNE NA PIERWSZYM MIEJSCU...

        Filipinka piszesz tutaj o sobie?
        Charakterystyką dobrego chrześcijanina jest przede wszystkim
        skupianie się na sobie pod względem bycia "dobrym" czlowiekiem...
        zadawnaie pytań sobie?
        uczciwe odpowiadanie na nie i dążenie do zmian w sobie , jeśli takie
        są konieczne...
        Robienie rachunków sumienia innym w ogóle nie interesuje "dobrego"
        chrześcijanina...dobrego, ale takich jest mało, bo to trudne...
        Co Cię tesciowie, niech ONi zastanawiaja sie nad sobą i na swojej
        roli z życiu syna, Ty rozważ uczciwie swoja rolę jako żona...
    • krowibobek Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 20.10.08, 20:53
      Miałem kiedyś takiego ratlerka strasznie śmieszny był cały czas podskakiwał japę
      wydzierał nawet na szczotkę szczekał . A szczotka jak to szczotka stała i
      patrzała a w duchu się śmiała
      • aaugustw Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 20.10.08, 22:33
        krowibobek napisał:
        > Miałem kiedyś takiego ratlerka strasznie śmieszny był cały czas
        podskakiwał japę wydzierał nawet na szczotkę szczekał . A szczotka
        jak to szczotka stała i patrzała a w duchu się śmiała
        _______________________________.
        ;-)))))))))))))))))))))))
        A...
        Ps. Ja siedze na foteliku
      • janulodz Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 20.10.08, 22:47
        Wspólnota AA nie jest związana z żadną sektą, wyznaniem, partią organizacją lub
        instytucją; nie angażuje się w żadne publiczne polemiki; nie zajmuje stanowiska
        w jakichkolwiek sporach. Naszym najważniejszym celem jest pozostawać trzeźwym i
        pomagać innym alkoholikom w osiągnięciu trzeźwości.
        (Preambuła Wspólnoty AA)



        "Bóg, jakkolwiek Go pojmujemy" jest określeniem wynikającym z długich i
        burzliwych dysput w początkach AA. Niektórzy chcieli widzieć 12 Kroków jako
        program religijny, niektórzy psychologiczno medyczny, a niektórzy jako
        filozoficzny. Powyższe sformułowanie pozwala uczestniczyć we Wspólnocie AA
        ludziom bez określonej przynależności religijnej, ponieważ uwalnia ono od
        deklaracji światopoglądu.
        (*Jaras z forum "U jarasa")


        - "Zadna to pociecha, kiedy mozg zabetonowany...! :-((

        - "Tym razem przeczytalem to tam - na gorze i plakac mi sie chce...
        Nie. Nie ze wzgledu na tego "syna marnotrawnego", lecz tego syna,
        ktory wyklada mi tu Biblie, w sposob "jajczarski", ktora moze i on
        zna, ale jej nie rozumie i juz poucza, (jak przystalo na swiadka
        Jehowy...).
        O wysokiej moralnosci Swiadkow, prosze mi tu nie pier_dzielic.
        Wiem cos na ten temat...!
        (Aaugustw)


        Bez komentarza
        (Janulodz)
        • aaugustw Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 20.10.08, 22:59
          Janu sie wysilil:
          (i narobil sobie w portki)
          ;-)))))))))))))))))
          _____________________.
          Forum Uzaleznienia nie jest Mityngiem AA i nie ma nic wspolnego ze
          Wspolnota AA. Dzielimy się tutaj informacjami, doswiadczeniami
          narosłymi wokół uzaleznien, a zwlaszcza alkoholizmu...!
          A... ;-))
          Ps. dla kolegi janu informacyjnie podaje, ze:
          tam gdzie spotykaja sie alkoholicy obowiazuja pewne zdrowe zasady,
          mianowicie:
          > [Krotkie zasady obowiazujace na mityngu_aa
          > - kazdy pisze tylko o wlasnych doswiadczeniach, pogladach i
          przezyciach, nie teoretyzuje, (jak bobek i jasiulek) nie krytykuje
          wypowiedzi innych ani ich nie ocenia, nie uzywa
          slow "my", "wy", "oni" itp.
          > - w AA nie udziela sie rad, a wiec wypowiedz moze ujawniac tylko
          wlasne doswiadczenia i zachowania w sytuacjach podobnych do
          przedstawionych przez innego uczestnika mityngu;
          > Sprawy techniczne oraz dodatkowe zasady techniczne ze wzgledu na
          > elektroniczny charakter naszego spotkania:
          > - nie uzywamy... itd...
          .....
          Bez komentarza
          A... ;-))))))
          • janulodz Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 20.10.08, 23:06
            Widzisz August,
            Ja zasady mam jedne i te same. Bez względu na to, gdzie jestem.
            Dlatego do wytrzeźwienia nie było mi potrzebne żadne AA.
            • aaugustw Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 20.10.08, 23:14
              janulodz napisał:
              > Widzisz August,
              > Ja zasady mam jedne i te same. Bez względu na to, gdzie jestem.
              > Dlatego do wytrzeźwienia nie było mi potrzebne żadne AA.
              ___________________________________________________.
              Wiem to... - Twoje zasady pasowaly w komunie i pasuja w
              kapitalizmie, a jak sie uprzesz to i w Kosciele beda pasowac,
              ale ja takich zasad nie uznaje za trzezwe...!
              Wolno mi Janu...? - Wolno...!
              My amerykanie (po Bilu i Bobie) mamy swoje zasady...!
              A... ;-))
              • janulodz Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 20.10.08, 23:30
                To są moje zasady, a jak się komu nie podobają mam też inne
                (Groucho Marx - Amerykanin)
                • aaugustw Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 20.10.08, 23:34
                  janulodz napisał:
                  > To są moje zasady, a jak się komu nie podobają mam też inne
                  > (Groucho Marx - Amerykanin)
                  ____________________________.
                  Ty mi pasujesz na przedwojennego niemego komika...!
                  Ale dlaczego tyle gadasz, zamiast sluchac i uczyc sie...!?
                  A... ;-))

                  • janulodz Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 20.10.08, 23:38
                    Widzisz August,ja się cały czas uczę.
                    W przeciwieństwie do Ciebie. Ty się już zatrzymałeś.
                    • aaugustw Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 20.10.08, 23:58
                      janulodz napisał:
                      > Widzisz August,ja się cały czas uczę.
                      ______________________________________.
                      A kiedy sie juz czegos nauczysz..!? :-(
                      A... ;-))
                      • janulodz Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 21.10.08, 00:13
                        Nauczyłem się kończyć, Auguście w przeciwieństwie do Ciebie
                        Dobranoc
                        • aaugustw Re: Siła wyższa i jej uznanie ? 21.10.08, 12:35
                          janulodz napisał:
                          > Nauczyłem się kończyć, Auguście w przeciwieństwie do Ciebie
                          > Dobranoc
                          _________________________________.
                          To juz nie moja wina, Janu, ze ty konczysz kiedy nikogo tu juz nie
                          ma, oprocz tego A... ktory jeszcze w Twojej glowie siedzi i
                          nadaje...!
                          A´propos: ja wczoraj juz skonczylem, a ty dzisiaj jeszcze pisales!
                          A... ;-))
                          • krowibobek ring bokserski 21.10.08, 23:26

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka