Dodaj do ulubionych

Problem z pijącym facetem

14.03.09, 13:29
Witam. Od ponad 3 lat spotykam się z mężczyzną,który ma problem z
piciem..w skrócie polega to na tym,że w chwili gdy problemy go
przerastają,ucieka ode mnie,znika,nie odbiera moich telefonów...i
jak sam potem tłumaczy- ucieka w picie,bo wtedy zapomina o
rzeczywistości,znieczula się i jest różowo..Raz już była taka
sytuacja i zerwałam z nim...potem usłyszałam,że go zostawiłam,że
mnie potrzebował...teraz znowu jesteśmy razem i on znowu
uciekł,wiem,że znowu pije...czy takie zachowanie to "norma"u osób
uzależnionych? jak ja mam z tym walczyć? zostawić go w spokoju czy
dzwonić do skutku,wymuszać na nim rozmowę ?
Obserwuj wątek
    • 7zahir Zostawić, nie dzwonić - nie pomożesz mu... 14.03.09, 14:43
      on musi sam chcieć sie leczyć.
      Poczytaj w moim watku HALT,
      może na poczatek tu:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=83726447&a=85193273

      Problemy z piciem - jak to nazywasz - to choroba - alkoholizm.
      Tylko odrzucenie alkoholika daje mu szansę na uratowanie życia.
      Wiem, że to brzmi drastycznie, lecz dopóki bedzie czuł choc cień oparcia w
      Tobie, nie bedzie miał motywacji do rozpoczecia leczenia.
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Zostawić, nie dzwonić - nie pomożesz mu... 18.03.09, 02:02

        --roblemy z piciem - jak to nazywasz - to choroba - alkoholizm.
        > Tylko odrzucenie alkoholika daje mu szansę na uratowanie życia.
        > Wiem, że to brzmi drastycznie, lecz dopóki bedzie czuł choc cień oparcia w
        > Tobie, nie bedzie miał motywacji do rozpoczecia leczenia.


        Mowisz o odejsciu od osoby pijacej, pograzajacej sie w nalogu i nie chcacej
        przestac a nie oodrzuceniu tak dla zasady, pije czy nie pije?
        Niby oczywiste, ale...

        Oczywiscie zgodze sie, ze jak ktos chce pic to bedzie kombinowal jak tu pic do
        ostatniego guzika, obiecywal ograniczanie, ustalal zasady a potem je modulowal i
        naginal- wiec oczywiscie jezeli zacznie sie na to pozwalac to poczatek konca.

        Raczej rzadko dzieje sie to spektakularnie- pije na maksa dzien w dzien i nie
        chce przestac, czesciej jest gdy w pare lat- "miales nie pic co weekend" zmienia
        sie w "miales nie pic codziennie od rana" i osoba wierzy, ze 2 lata wczesniej
        tez bylo codziennie od rana:)
    • 7zahir Typowe - wzbudzanie poczucia winy w bliskich. 14.03.09, 15:04
      skoczek301 napisała:

      > Witam. Od ponad 3 lat spotykam się z mężczyzną,który ma problem z
      > piciem..w skrócie polega to na tym,że w chwili gdy problemy go
      > przerastają,ucieka ode mnie,znika,nie odbiera moich telefonów...i
      > jak sam potem tłumaczy- ucieka w picie,bo wtedy zapomina o
      > rzeczywistości,znieczula się i jest różowo..Raz już była taka
      > sytuacja i zerwałam z nim...potem usłyszałam,że go zostawiłam,że
      > mnie potrzebował...teraz znowu jesteśmy razem i on znowu
      > uciekł,wiem,że znowu pije...czy takie zachowanie to "norma"u osób
      > uzależnionych? jak ja mam z tym walczyć? zostawić go w spokoju czy
      > dzwonić do skutku,wymuszać na nim rozmowę ?

      Tak to norma.
      Manipulacja Toba też - po to żeby usprawiedliwiać picie Twoim kosztem.
      Jego uzalezniony umysł robi wszystko, żeby dostać upragniony alkohol.
      • skoczek301 Re: Typowe - wzbudzanie poczucia winy w bliskich. 14.03.09, 17:09
        Najgorsze jest to,że on obraca ten problem w żart,ironizuje i
        bagatelizuje..Mówi,że lubi pić i tyle...a ja czuję się teraz jakbym
        trochę przesadzała,może on nie jest alkoholikiem,tylko tak jak
        mówi "potrafię nad tym zapanować,ale na razie nie chcę..."
        • 7zahir Re: Typowe - wzbudzanie poczucia winy w bliskich. 14.03.09, 18:35
          To manipulacje alkoholika, żebys mu dała spokój,
          a on miał komfort picia.


          Poczytaj w moim watku w linku podanym tu i w nastepnych:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=83726447&a=84346286
          Poczytaj nt naszej choroby w moim watku HALT.


          Zastanów sie też nad spotkaniem grupy Al Anon:
          www.al-anon.org.pl/index.html

          Tu masz linki do czatu i forum osób w takiej samej sytuacji jak ty:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=83726447&a=83756080
    • bzzzzzzzzz wiem jak jest... 15.03.09, 19:30
      Też tak robię... też piję jak chcę i obracam wszystko w żart. W podobny sposób
      manipuluję wszystkimi bym miał święty spokój... Piszę to tylko dlatego, że
      jestem tu anonimowy. Normalnie bym się do tego nie przyznał. Wydaje mi się, że
      nie ma na to sposobu... Alkoholik wybierze święty spokój i alkohol. Więc, jak
      nie ty, to on z tobą zakończy znajomość, chyba, że się godzisz na takie życie z
      facetem, który pije.
    • martula06 Re: Problem z pijącym facetem 16.03.09, 20:01
      Skąd ja to znam. Jestem żoną alkoholika 4 lata. Zaczynało sie bardzo niewinnie 2
      piwka, teraz dzienna dawka jest juz duuuuzo wieksza. Równiez są żarty i
      wysmiewnie problemu. Niby zdaje sobie sprawę, że ma problem, ale obraca go w
      żart. Też usprawiedliwia swoje picie - że stresy w pracy a jak wypije to o pracy
      nie mysli i takie tam. Moje prośby, błagania a nawet groźby na nic sie zdają.
      niestety sprawa stała sie poważna bo zaczął sie robic po wypiciu agresywny.
      Oczywiście potem mówi, ze nic nie pamięta. Po ostatniej alkoholowej imprezie
      wrócił do domu i groził mi, wymachując nade mna pięściami, że mnie zabije. Rano
      spakowałam sie i pojechałam do rodziców. Nie wiem czy do niego wrócę, boję się
      go. Poza tym mamy dwojke malutkich dzieci i nie chcę żeby rosly w takiej
      atmosferze, żeby były swiadkiem szamotanin rodziców i gróźb ojca, że zabije ich
      matkę. Nie wiem czy dobrze zrobiłam, ale nie chcę żyć w strachu czy po wypiciu
      pójdzie grzecznie spac, czy znowu bedzie mi wygrażał. niestety jest to choroba
      postepująca i ja juz nie wierze, że uda mi sie moja miłościa go wyleczyć.
      Poczytaj troszke na forum ja sie tutaj sporo dowiedziałam o alkoholiźmie.
      Zastanów sie czy chcesz tak życ - ja na twoim miejscu bym nie chciała.
    • daleh Re: Problem z pijącym facetem 18.03.09, 14:40
      skoczek...
      potem usłyszałam,że go zostawiłam,że
      mnie potrzebował...
      ---------------------
      To by miało jakiś sens,gdyby on miał problem,a ty nie chciałabyś go wysłuchać i
      z tego niby powodu poszedłby sie napić...
      Sadze,ze kiedyś przestanie uciekać,kiedy będzie mu sie chciało pic.
      Tyle,ze to będzie oznaczało,ze ma kompletnie w tylnej kieszeni co ty o tym
      myślisz i jak na to będziesz reagować...
    • ygawa81 Re: Problem z pijącym facetem 30.03.09, 12:54
      Ile masz lat?? pytam Ciebie, rozumiem że nie jesteście małżeństwem
      tylko "para". Odpowiedz sobie na pytanie ile możesz poświcić siebie
      aby ratować ten związek, ratować jego, jego ciągi do alkoholu i
      wkońcu jego chorobę?

      Jeśli potrafisz zrobić wiele to powodzenia, jeśli tylko trochę to
      moim zdaniem, popartym niemiłym doswiadczeniem daj sobie święty
      spokój.

      To nie jest miła i łatwa choroba. Nie choruje się na nią miesiąc czy
      dwa.Ona jest zwinniejsza od Ciebie i od Twojego faceta. Alkoholizm
      niszczy człowieka ciało i rozum, przwija się przez wszyskie aspekty
      życia Twojęgo i osoby pijącej. Zaczyna się rano i nie kończy się po
      zgaszeniu swiatła. Towarzyszy w pracy -twojej również, bo myślisz
      czy On myśli o piciu, co będzie robił po pracy? czy zje najpierw
      obiad? czy napije się piwa.

      A może w drodze do domu spotka kupmla z którym dawno się nie
      widział? amoże będzie nie miał nastroju na niepicie dzisiaj?

      W odpowiedzi na twój post: Czy naprawdę myslisz,że dzwonienie do
      niego w kiedy on pije spowoduję ze przestanie pić?? i czy jeśli
      podczas spotkań z Tobą ma jakieś stresy i ucieka do picia to
      uważasz, że taki męzczyzna poradzi sobie z życiem codziennym?.

      Pozdrawiam gorąco !!


      • skoczek301 Re: Problem z pijącym facetem 31.03.09, 21:33
        Mam 34 lata.Nie mieszkamy razem,dzieli nas pewna odległość,dzięki
        temu nie wiem jak zachowuje sie na co dzień,gdy wraca z pracy i
        idzie pić,gdy wraca w nocy pijany,by za chwilę wstać do pracy...już
        mu groziło zwolnienie,szkoda,że go nie zwolnili (choć wtedy
        miałby "powód"do picia)...Nie radzi sobie z własnymi
        problemami....ale gdy ja go potrzebowałam, był zawsze i mogłam na
        niego liczyć...szkoda tylko,że to czas przeszły :( Mam już
        serdecznie dosyć,mija miesiąc i cisza...nawet nie próbuję szukac z
        nim kontaktu...wkurza mnie tylko,że spieprzył fajny związek,na
        własne życzenie.A za miesiąc napisze "przepraszam". Ech,szkoda
        gadać...
        • samaosia Re: Problem z pijącym facetem 01.04.09, 10:43
          jakbys pisala o moim facecie.....
          ja sie jeszcze łudzę, ale powoli tracę wiarę, że cos się da zrobić, że cos sie
          zmieni, może jednak ci, co piszą tu, żeby uciekać i dac sobie spokój, mają rację....
          a z drugiej strony......szkoda, ze zawsze jest ta druga strona....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka