Dodaj do ulubionych

co robić???

05.05.09, 17:32
witam!
Może zacznę od tego że poznałam super faceta.
człowieka który jak jest trzeźwy jest do rany przyłożyć jak wypije trochę to
spoko ale jak pomiesza np. piwo z wódka to masakra.
Zakończyłam 3-miesięczny związek bo pomieszał i uderzył mnie i swoja
przyjaciółkę. musiałam dzwonić na policję aby go wyprowadzili ode mnie z domu.
Powiedział że uważa się za alkoholika i chce z tego wyjść.Dla siebie i dla nas.
Wiem że mnie kocha i chciałby wrócić ale boje się o siebie i swoje dziecko.
Postawiłam mu ultimatum że jak się zaszyje i będziemy chodzić na terapie to
będziemy razem dam mu szansę i wierze że to się uda. On jednak woli brać
tabletki które jak dla mnie są o wiele mniej pewne i chociaż zapewnia że
będzie je brał przy mnie ja wiem że będę się znowu bała i niepewnie czuła.
Moją decyzje on uważa za brak miłości z mej strony. Mówi że widać nie kochałam
i nie kocham. Nawet nie ma pojęcia jak się myli.
Ja jednak chcę się czuć pewnie...
Jak wy to widzicie, wiem że nie napiszecie mi co mam robić bo to i tak będzie
mój wybór ale chciałabym aby wypowiedziała się osoba w podobnej sytuacji z
jednej lub drugiej strony.
Obserwuj wątek
    • 7zahir Re: co robić??? 05.05.09, 19:29
      Przede wszystkim chroń siebie i dziecko!

      Zaszycie sie lub tabletki - to tylko straszak, nie rozwiazujący problemu.
      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35062,5607019,Koniec_produkcji_legendarnego_esperalu.html
      Poczytaj też Tu:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=92349868
    • rgmr Re: co robić??? 05.05.09, 20:32
      czytam was od dwóch dni i dużo mówi mi rozum tylko serce jakby nie dopuszczało
      go do głosu.
      Jutro chcę się z nim wybrać do ośrodka AA, mnie też się to przyda bo moi rodzice
      też piją i do tego mają ciągi po 4-5 dni.
      Sama widzę że czasami nie potrafię powiedzieć nie jak wypije 2-3 piwka.
      Mam nadzieję że jak pomogę sobie to i pomogę mu( a raczej ośrodek nam pomoże)
      Pozdrawiam.
      • oryginal23 Re: co robić??? 05.05.09, 21:03
        Skoro on już raz Ciebie uderzył to nie wiem zupełnie nad czym się
        zastanawiasz.
        Będzie nadal pił,a w przerwach pastwił się nad Tobą.
        Nie wierz w jakiekolwiek zapewnienia,kamuflujące wizyty w ośrodkach
        i inne dyrdymały.Alkoholik jest chytry i przebiegły,potrafi
        naopowiadać cudownych historii o miłości,oddaniu i chęci poprawy.
        A flaszkę zawsze sobie schowa,pieniadze tobie ukradnie i wmówi,że
        wydał na co innego.Też tak robiłem,więc wiem co piszę.
        Odstaw go zaraz bo uzależnisz się od niego jak on od alkoholu.
        Szkoda Twojego życia.
        Powodzenia.
        23.
    • rgmr Re: co robić??? 05.05.09, 23:23
      czyli waszym zdaniem nie warto się starać??
      Nic się nie zmieni??
      • e4ska Re: co robić??? 05.05.09, 23:38
        Każdy związek niesie ze sobą ryzyko. Nie ma chyba takiego, w którym nic nigdy
        nie zgrzyta.

        Jeśli podejmuje się decyzję o byciu razem z osobą uzależnioną, należy zachować
        jak największa autonomię w związku, czyli być bardzo samodzielną, dzielić - to
        moje, to twoje... takie trochę cygańskie życie, na walizkach. Jednak czasami
        taki cygański żywot jest fajniejszy niż te zasiedziałe małżeństwa. Nie wiadomo,
        czy trafisz na innego faceta, który będzie ci się chociaż podobał. Nie ma nic
        straszniejszego, tak myślę, niż sypiać z kimś, do kogo nic nie czujemy poza
        zdrowym rozsądkiem;-)

        Zaś w leczenie nie wtrącaj się. To tylko rozpuści alkoholika, uwierzy, jaki to
        on biedny, jak go trzeba po poradniach prowadzać... E tam. Wymagaj, żeby był
        trzeźwy, a sposobów to niech on szuka, nie ty. Nie ma leczenia skutecznego.
        Czasem po kursie terapeutycznym 100% wraca ostro do nałogu, nieraz tylko 70%...
        Trzeba o tym pamiętać i nie robić sobie zbędnych nadziei. Nikt nie wie, czy się
        uda, czy nie. Po prostu - ryzyko.
      • samaosia Re: co robić??? 05.05.09, 23:41
        ech, jeszcze calkiem niedawno wierzyłam, ze warto

        Oni chyba jednak mają racje, póki pije - nie warto. a jak juz bije, to tym bardziej.
      • rushmoore Re: co robić??? 06.05.09, 11:20
        rgmr napisała:

        > czyli waszym zdaniem nie warto się starać??
        > Nic się nie zmieni??

        Kobieto! To ON jest chory, to ON ma się starać!
        Jak JEGO boli ząb to Ty idziesz do dentysty???
    • sisiprincessa Re: co robić??? 06.05.09, 09:47
      uciekaj gdzie pieprz rosnie,nie dyskutuj z nim, lepiej byc samotnym
      ale szczesliwym niz z takim dnem spadac na dno rozpaczy,ludzie sie
      nie zmieniaja nie trac energi na niego
    • rushmoore Re: co robić??? 06.05.09, 11:17
      Wiele rzeczy sobie świetnie tłumaczysz, przede wszystkim, że jak wymiesza
      alkohole to mu odbija a jak pije czystą wódę to jest "spoko". To może w takim
      razie nie każ mu się leczyć, tylko pilnuj, żeby nie mieszał?? Jemu taki układ na
      pewno się spodoba - mogę to zagwarantować. Takim tłumaczeniem jego picia
      sprawiasz mu świetny komfort picia i zanim nie zaczniesz myśleć o jego problemie
      racjonalnie i realnie to cienko widzę jego motywacje do leczenia.
      Co do zaszycia - może to pomóc - na kilka tygodni, może miesięcy - ale każdy
      terapeuta powie Ci, że pije się głową a nie dupa i leczyć należy głowę
      uzależnionego. A co do tego:
      "> Moją decyzje on uważa za brak miłości z mej strony. Mówi że widać nie kochałam
      > i nie kocham. Nawet nie ma pojęcia jak się myli."
      To nie baw sie w drugą klasę liceum i nie rozmyślaj o "dowodach miłości". Pomyśl
      raczej czy tego samego braku miłości nie zarzuci Ci za kilka lat Twoje dziecko....

      Wiem, że piszę trochę ostro, ale życzę Ci jak najlepiej, uwierz - a przede
      wszystkim życzę Ci dużo realizmu w postrzeganiu problemu alkoholowego Twojego
      partnera.

      Pozdrawiam
      R.
      • milsza masz 20 lat na zastanowienie sie 06.05.09, 12:15
        a potem i tak od niego odejdziesz,tylko bedziesz bardzo okaleczona -conajmniej psychicznie i zła na siebie,za swoją głupotę.Narazie myśl "sercem",kochaj,wybaczaj i miej nadzieję.Potem moze narodziny dziecka go zmienią,a potem trzeba będzie trwać w tym g**nie dla dziecka własnie.A jak pałka się przegnie to zaczniesz się dopiero zastanawiac,ale bedziesz juz o 20 straconych lat starsza i madrzejsza.Powodzenia.
        • e4ska Re: masz 20 lat na zastanowienie sie 06.05.09, 12:30
          Po dwudziestu latach to każda miłość się kończy i zawsze się mówi, przynajmniej
          tak lubią mówić kobiety: "Jaka ja głupia byłam, a mogłam to, mogłam tamto, a to
          Gienek mi się przecie trafiał ze sklepem na rogu, a to Zenek z ogródkiem, a to
          Misiek z grillem".

          Bo na starość to facet zbędny jest kobiecie. Marudzi aby i się wścieka o nic. A
          przecie kanalia zmarnowała nam życie! I ciągle rozrzuca te swoje skarpetki...

          Ja bym ich wszystkich uśpiła, jednak na razie - nie wolno:(((
      • e4ska Re: co robić??? 06.05.09, 12:23
        Cóż, jeśli trzeba było wezwać policję, to - hmmmmm, może to być bardzo trudny
        związek, ale całkiem możliwy do realizacji. Najłatwiej okropne zachowania
        zrzucić na alkohol. A może to jest w ogóle zły człowiek? Sadysta? Wariat?

        Ja nigdy nie byłam agresywna, kiedy piłam. Wprost przeciwnie. I znam osobiście
        pijaków, którzy okazują pijacką czułość, pochwalą żonę i lezą spać...
        denerwujący, okropni, ale spokojni.

        Ale żeby się przekonać, jaki ten facet jest, należy z nim pobyć trochę. I mieć
        świadomość, że pijak wraca do nałogu nieraz po dwóch, trzech, pięciu czy
        sześciu, piętnastu latach, że są to bardzo ostre powroty, daleko gorsze
        zachowania niż wcześniejsze "mieszanie" - czyli żadne zmuszanie do terapii nie
        ma w tym przypadku znaczenia.

        Rush, nie powołuj się na opinię terapeutów , którzy w esperalu widzą dla siebie
        konkurencję. To jest tylko opinia. Zaś jakie sa fakty???

        Ty byłeś na terapii zamkniętej - i co? Napiłeś się... A gdybyś się zaszył?
        Gdybyś brał te całe antikole? Może nie spadłbyś tak nisko?
        Więc teraz druga terapia, opieka terapeutyczna i wielkie leniuchowanie. Ci,
        którzy wszywają sobie esperal, to często tak u nich jest, że nie mogą sobie
        pozwolić na długachne odwyki, bo zdechliby z głodu. Wraz z ukochaną i jej dziećmi.

        Dodam bez skromności najmniejszej, że najlepiej jest sobie samemu radzić i
        układać życie. Bez wspomagania najbliższych. Bo "kochani" i "pokrzywdzeni"
        najbliżsi mogą pijakowi na łeb wskoczyć w najmniej dla niego spodziewanym momencie.

        Mój alkoholizm - moja sprawa. Najbezpieczniej i najbardziej odpowiedzialnie. Hej:)
        • oryginal23 Re: co robić??? 06.05.09, 21:27
          Wszyscy radzą uciekać,więc uciekaj od niego i to szybko.
          23.
          • szacki Re: co robić??? 06.05.09, 21:39
            nie nie lepiej zostań, on taki biedny nie bedzie miał komu dać w
            ryło, a Tobie tak do twarzy z fioletem, zostan zostan telefony na
            policje i tak sa gratis wiec nic nie stracisz, po co masz uciekac?
            przeciez on jest spoko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka