winoman
11.12.02, 00:30
Gdzie indziej pytano o jakieś rieslingi godne
polecenia. Ponieważ myślę, że temat może zainteresować
więcej osób, postanowiłem przenieść go tutaj.
Jakiś miesiąc temu piłem ciekawego alzackiego rieslinga
Leona Beyera, rocznik 2000. To taki "książkowy" alzacki
riesling, kosztuje w granicach 50 zł. Bardzo wytrawny!
W zbliżonej cenie można dostać przyzwoite rieslingi
Hugela. Są też oczywiście droższe rieslingi tych firm.
Bodega Marques ma od niedawna w ofercie kilka bardzo
dobrych rieslingow z Austrii, wybitnej firmy Weingut
Brundlmayer. Powinny być u Panaowcy. Niestety są dużo
droższe. Z rieslingów z Alzacji polecano także
Riesling Reserve Pierre Sparra. Z Górnej Adygi polecano
Montiggl - San Michael-Eppan.
Najważniejszym krajem dla rieslinga są oczywiście
Niemcy. Ponieważ kilkanaście dni temu kupiłem dwa
niedrogie niemieckie wina z tego szczepu w warszawskich
Piwnicach Prohibicji (po ok. 30 zł) i od tego czasu
miałem ochotę na ich spróbowanie, sprowokowany pytaniem
postanowiłem oba otworzyć. Oto wyniki degustacji
porównawczej:
1. 1999 Rheingau Riesling Trocken Rudesheimer Burgweg,
Weinkellerei Klostor. Jak sama nazwa wskazuje, wino
wytrawne. Kolor bardzo jasnożółty, z akcentami
zielonkawymi. Pierwsze wrażenia zapachowe trochę
chemiczne, z czasów młodości przypomniał mi się
wywoływacz do filmów (pamięta ktoś może niemiecki
R09?) Po zamieszaniu ta chemia szybko mija, na wierzch
wychodzą akcenty mineralne, czuć wilgoś, jakieś grzyby
(ale nie drożdże, to zupełnie inne zapachy!).
W ustach wino pokazuje dość wyraźną kwasowość, ale nie
najwyższą, do tego alzackiego Beyera mu daleko. Znów
pokazują się grzyby, jest ślad cytrusów (raczej cytryn,
niż czegoś bardziej aromatycznego), dalekie ślady cukru
resztkowego, niezbyt skomplikowane, ale dość ciekawe
wino.
2. 1998 Lark Rise Riesling, Pfalz, nie do końca jasne
kto je zrobił, sprzedaje je Langenbach & Co. Kolor
podobny, ale minimalnie ciemniejszy, zapach łatwiejszy,
ślad mokrego drewna i ściółki leśnej, również grzyby.
Także coś czego w pierwszym winie nie było, ślady
świeżo pieczonej skórki chleba (nie, niczego teraz nie
piekę! :-)) ). W ustach jest pełniejsze, niz
poprzednie, bardziej oleiste, również ma charakter
mineralny, więcej cukru resztkowego, przez co kwasowość
mniej wyrazista.
Krótkie podsumowanie: oba smaczne, pierwszy bardziej mi
odpowiada
O rieslingach z wyższej półki może niebawem, jak się
uda :-))
Pozdrawiam!