ducale
29.05.03, 09:53
To jakby ciąg dalszy konwersacji z Cecile. Chciałbym sie ustosunkowac do
zarzutu iż tyle złego sie mówi o winach francuskich w Polsce. Są dwie strony
medalu ,awers: w połowie lat 90-tych mozna było w Polsce spotkac wiele
ciekawszych win francuskich niz teraz ( tak tak !!),atak zjednoczonych sił
Nowego Swiata zrobił swoje,ludzie rozmiłowani w Chile,Australii...
praktycznie nie znają win z Loary,Burgundii,Prowansji a swietnie operują
nazwami Cachapoal,San Juan ,Rapel, otwarcie rynków azjatyckich dla win
Bordeaux a co za tym idzie wzrost cen zrobił niestety b.wiele złego dla
całosci win francuskich, edukujący sie konsument polski woli wydać o
poł.mniej i dostac o wiele bardziej zrozumiałe i czytelne wino z NŚ., no ale
na szczeście pojawia sie tutaj rewers: juz niedługo bedziemy sie zachwycać
owocami z NS,wzrost swiadomosci i potrzeba rozwijania własnych zdolnosci
organoleptycznych skieruje nas znowu do Francji gdzie wina w dalszym ciagu są
bardziej złozone ( czyli oferuja wiecej),intrygujace ,tajemnicze
nawet,wymagaja od odbiorcy wiele wiecej ,gdzie wino stanowi jakąś skonczoną
całość , chyba nie ma nic piekniejszego niz rozwijający sie bukiet pinot
noir z Pommarda,Volnaya ,Rully...
pozdr