Dodaj do ulubionych

Reprywatyzacja

15.03.12, 20:30
Domów z lokatorami. Cóż, jestem przeciw. Za dużo czasu upłynęło. Dlaczego tylko domy? A reforma rolna? Dlaczego jej nie cofnąć? Czym ziemia jest gorsza od mieszkania? Czy można krzywdzic jednych, aby wynagrodzić krzywdy drugim?
Jestem przeciw tym bardziej,że nie oddaje się zagrabionych domów tym, którym je odebrano, tylko spadkobiercom. Oni nie zostali tak bardzo skrzywdzeni.
O ile pamiętam, rzad II RP nie oddał prawowitym wlascicielom dóbr, skonfiskowanych po powstaniu styczniowym, uznając, że to byłby absurd.
Obserwuj wątek
    • nessie-jp Re: Reprywatyzacja 15.03.12, 20:46
      Zgadzam się. Dziwnym trafem reprywatyzacja obejmuje tylko wybranych. Co z ludźmi (i ich spadkobiercami), którzy stracili podczas wojny i po wojnie mieszkania? Im się nie należy zwrot?

      Reprywatyzacja zabytków budzi jeszcze większe wątpliwości.


    • iwoniaw Re: Reprywatyzacja 15.03.12, 20:47
      Cóż, skoro zasiedzenie w _złej_ wierze po 30 latach bodajże nie jest już traktowane jako przestępstwo, pozostaje się tylko tutaj z Twą tezą zgodzić - i w ogóle dziwić się, że coś takiego jak reprywatyzacja było i jest możliwe. Zwłaszcza, że nie obywatele państwa polskiego sobie wymyślili miniony ustrój, lecz zostali postawieni przed faktem dokonanym przez aliantów w Jałcie.
      • nessie-jp Re: Reprywatyzacja 15.03.12, 20:51
        A już wyjątkowo, przepraszam za słowo, upierdliwe jest utrudnianie życia mieszkańcom osiedli zbudowanych na gruntach, do których nie zgłosili się spadkobiercy / zgłosili się w zbyt dużej liczbie. Latami ciągną się procedury, a ludzie, którzy zbudowali i wykupili mieszkania, nie mogą ich ani sprzedać, ani pod nie kredytu zaciągnąć, ani nic. Jest rzeczą oczywistą, że nikt tych bloków nie zburzy i kartofli tam siać nie będzie, ale problemy z uregulowaniem własności wleką się latami.

        Do dziś nie udało mi się dojść, czy chodzi o spadkobierców przedwojennych właścicieli tych folwarków, których rozparcelowano, czy o poszczególne gospodarstwa, których właściciele dostali w zamian za swoje grunty mieszkanie w bloku.
        • verdana Re: Reprywatyzacja 15.03.12, 23:08
          Ojtam, ojtam.
          Awantura miała być, dyskusja jakaś, a tu wszyscy jednomyslni.
          • dakota77 Re: Reprywatyzacja 16.03.12, 07:38
            To ja sie wylamie. Naprawde uwazacie, ze to w porzadku, ze waszej rodzinie cos zabrano, a inni tam mieszkaja jak na swoim? Ze w sporze Agnes Trawny kontra ludzie zajmujacy nalezacy do niej dom racja byla po stronie tychze lokatorow? Ktorzy przez lata cale nie zainteresowali sie tym, jak wyglada sytuacja prawna zajmowanego rpzez nich domu?

            Czy gdyby chodzilo o wasza/waszej rodziny walsnosc tez byscie uwazaly, ze nie ma sprawy i w ogole zapomnijmy o wszystkim?
            • verdana Re: Reprywatyzacja 16.03.12, 09:45
              Przy Trawny minęło znacznie mniej czasu - ona żyje, dom stoi.
              W przypadku dóbr przedwojennych w Warszawie - sprawa dotyczy spadkobierców, a domy, o które się upominają, na ogół zostały odbudowane z ruin. Minęło 70 lat. Trudno.
              Tak, wiem, ze dziadek miał wykupioną działke w Wilanowie i nie zamierzam się o nią upominać. Nie uwazam, aby teraz mi się należała, kiedy na pewno ktoś juz na niej mieszka, zbudował dom w dobrej wierze itd. Nie miałabym sumienia, naprawdę.
              • jota-40 Re: Reprywatyzacja 16.03.12, 10:30
                Jestem przeciw. Trochę mi dziwnie z tego powodu, bo - owszem - święte prawo własności, etc. Uważam jednak, że nie ma takiej możliwości, żeby sprawiedliwie wynagrodzić społeczeństwu straty wojenne i powojenne, tym bardziej, że już raz społeczeństwo dało z siebie sporo wysiłku, pracy, pieniędzy, żeby odbudować kraj po wojnie. I teraz ma dawać po raz kolejny?... Wiem, że to zabrzmi brzydko i paradoksalnie, ale czuję się okradana.
                Ludzie, którzy mieli choćby mieszkania w zburzonych - i nieodbudowanych - kamienicach, stracili je na zawsze i nikomu nie przyszłoby do głowy bić się o odszkodowanie z budżetu. To także konsekwencja wojny.
                Rozmawiałam akurat ostatnio z kilkoma osobami z rodzin ziemiańskich, które straciły spore majątki na mocy reformy rolnej. Nikt im oczywiście nie zamierza niczego oddawać, mogą co najwyżej wykupić swoje przedwojenne posiadłości, dwory etc.
                Wojna i powojenna historia Polski najeżona jest takim stekiem niesprawiedliwości, że głowa mała - a już zupełnie nie rozumiem, na jakiej zasadzie oddawane są zamki/kamienice/budynki takie, jak hotel Europejski w W-wie, które były zburzone w czasie wojny, a później odbudowane przez państwo. Europejski był przez spadkobierców odbudowany do parteru, zanim został odebrany.
    • turzyca Re: Reprywatyzacja 16.03.12, 11:46
      Istnieje takie rozwiazanie jak czynsze regulowane. Czyli okresla sie cene najmu obowiazujaca w danej dzielnicy, ktory moze byc nieco wyzszy lub nizszy w zaleznosci od stanu mieszkania, budynku itp. I znacznie obnizony, jesli najemce i wynajmujacego wiaza wiezy rodzinne (i ew. inne udowadnialne). Dorzucmy do tego zakaz drastycznych podwyzek czynszu (dopuscmy np. trzykrotnosc inflacji), zeby nie bylo ze z dnia na dzien czlowiek dostaje decyzje o zmianie z dawnego czynszu uprzywilejowanego na normalny.

      Bo narzekania "ojej, dlaczego ja mam sie przeprowadzac, tyle lat mieszkalam w tym mieszkaniu, czynsz byl 300 zlotych, a teraz nagle mam placic tyle co sasiad z naprzeciwka, a na 5000 zlotych mnie nie stac", ktore wsrod lokatorow sprywatyzowanych kamienic sa powszechne, uwazam za zupelnie nieuprawnione. Mnie tez nie stac, dlatego nie mieszkam na 70 metrach kwadratowych przy Milej. I jak kogos na 5000 czynszu nie stac, to musi sobie poszukac tanszego mieszkania, a nie oczekiwac, ze ktos mu te 4700 bedzie doplacac. Mieszkanie w swietnej okolicy nie jest dobrem gwarantowanym.

      A co do reprywatyzacji - mam mocno mieszane uczucia. Jesli na dzialce stoi dom odbudowany przez panstwo, to jednak powinno sie to jakos uwzgledniac, wlasciciel dzialki przeciez zyskal. Z drugiej strony dlaczego podtrzymywac niesprawiedliwosc komunizmu i nie oddawac ludziom ich nieruchomosci?
      Na pewno zdecydowanie optuje za uniemozliwieniem naglych i gwaltownych podwyzek czynszu, ale za umozliwieniem do powolnego dojscia z wysokoscia czynszu do normalnych w okolicy stawek. Te odzyskiwane posiadlosci to przeciez owoc czyjejs ciezkiej pracy, dlaczego ktos ma doplacac do innych?
      • verdana Re: Reprywatyzacja 16.03.12, 12:06
        Bo niesprawiedliwości komunizmu były zbyt dawno. Nie mozna ich wyrównać, nie czyniac kolejnych niesprawiedliwosci.
        Jeśli przyjmiemy, ze wyrównujemy krzywdy sprzed 70 lat - to dlaczego nie sprzed 100? 150? Czy któregoś dnia się nie okaże, ze mamy feudalne prawo własności do ziemi? reforma rolna, nawet ta przedwojenna, też sprawiedliwa nie była.
        • paszczakowna1 Re: Reprywatyzacja 16.03.12, 13:02
          > Jeśli przyjmiemy, ze wyrównujemy krzywdy sprzed 70 lat - to dlaczego nie sprzed
          > 100? 150? Czy któregoś dnia się nie okaże, ze mamy feudalne prawo własności do
          > ziemi? reforma rolna, nawet ta przedwojenna, też sprawiedliwa nie była.

          No właśnie. Drzewiej ludzie byli mądrzejsi, jak słusznie stwierdził Maćko z Bogdańca. W końcu (jak pisała Verdana) od powstania styczniowego do początku II RP minęło mniej więcej tyle samo czasu, co od II WŚ do początku III RP, a nikt skonfiskowanych przez carat majątków nie zwracał. (Hej, mojemu pra-pra-dziadkowi skonfiskowali, może się upomnieć?) Za dużo czasu minęło, za dużo się zmieniło. Więc po grzyba mamy teraz oddawać majątki zabrane przez komunistów? Jak dla mnie, to jest ta sama historia co ze zmianami granic i przesiedleniami - dużo ludzi ciężko skrzywdzono, ale to było, minęło, i nie ma co do sprawy wracać.

          A propos, moja mama miała odziedziczone chyba 3/16 kamienicy w Lublinie, oddała bratu, ale do tej pory jej się śnią w charakterze koszmaru wezwania do sądu w Łęcznej albo w Chełmie...
        • nessie-jp Re: Reprywatyzacja 16.03.12, 13:05
          > Czy któregoś dnia się nie okaże, ze mamy feudalne prawo własności do
          > ziemi?

          I czy to było sprawiedliwe, że feudałowie wyzyskiwali pańszczyźnianych chłopów? Może powinna ruszyć fala odszkodować i restytucji majątkowych dla tych, którzy te majątki wypracowali?

          Itd. itp.

          Nie da się, niestety, osiągnąć "sprawiedliwości społecznej", zabierając jednym spadkobiercom, a dając drugim. To utopia.

      • nessie-jp Re: Reprywatyzacja 16.03.12, 13:11
        > Bo narzekania "ojej, dlaczego ja mam sie przeprowadzac, tyle lat mieszkalam w t
        > ym mieszkaniu, czynsz byl 300 zlotych, a teraz nagle mam placic tyle co sasiad
        > z naprzeciwka,

        Rzecz w tym, że ten sąsiad przez tyle lat tak samo płacił 300 zł. Bo kamienice zasiedlano kwaterunkowo, bo przyznawano te mieszkania ludziom po wojnie bezdomnym
        • turzyca Re: Reprywatyzacja 16.03.12, 13:57
          > Rzecz w tym, że ten sąsiad przez tyle lat tak samo płacił 300 zł. Bo kamienice
          > zasiedlano kwaterunkowo, bo przyznawano te mieszkania ludziom po wojnie bezdomn
          > ym
          • nessie-jp Re: Reprywatyzacja 16.03.12, 14:12
            > Po drugie - to nielogiczne. Mieszkancom utraconych mieszkan nalezy sie odszkodo
            > wanie w postaci mieszkania kwaterunkowego po wiek wiekow,

            Nie, nie należy się "odszkodowanie", tylko potrzebna jest odpowiedź na pytanie, co z majątkiem tych, którzy stracili swoje mieszkania, zbudowali nowe, dostali kwaterunek, a teraz mają zostać stamtąd wysiudani, bo się znalazł spadkobierca. Nie bezpośrednio pokrzywdzony
            • turzyca Re: Reprywatyzacja 16.03.12, 15:15
              > > Dlaczego jestes sklonna doplacac 4700 tym, ktorzy palcem o palec nie kiwn
              > a,
              >
              > Ale skąd w ogóle wzięłaś pomysł o dopłacaniu? Nie rozumiem tego.

              Rozumiem, ze pod pojeciem "kwaterunek" rozumiesz mieszkania komunalne. No wiec czynsz w mieszkaniu komunalnym wynosi 3,63 zl za metr kwadratowy. Co nie pokrywa nawet kosztow utrzymania budynku, bo te zazwyczaj sa w okolicy kilkunastu zlotych za metr kwadratowy. Czyli juz tylko z tej racji wspolnota doplaca do kazdego lokatora ca 10 pln/m^2 miesiecznie. Przy srednim mieszkaniu dwupokojowym to zaledwie 500 zlotych. Bo skads kase na cieknacy dach, czy trzeszczace schody wziac trzeba, nikt tego za darmo nie zrobi.
              A teraz zrobmy zalozenie, ze moja matka mieszka nadal w mieszkaniu kwaterunkowym mojej babci - 49 metrow kwadratowych przy Marszalkowskiej - w koncu nie taki rzadki przypadek, pare jej kolezanek ze szkoly tak wlasnie mieszka. I placi gminie 177,87 zlotych miesiecznie. Gdyby gmina wynajmowala to mieszkanie na wolnym rynku, to dostawalaby za nie 2500 zlotych miesiecznie (sprawdzilam, ile kosztuje mieszkanie w tej wlasnie kamienicy). Czyli gmina traci dokladnie 2322,13 zl. I doplaca te sume niezaleznie od tego, czy lokator zarabia 120000 czy 1200, komunalne to komunalne. A wystarczy troche sprytu i mieszkanie komunalne z wszelkimi uprawnieniami przechodzi na nastepne pokolenie. Obserwuje to u znajomych, trzecie pokolenie siedzi w takim wlasnie mieszkaniu.

              > Nie, nie należy się "odszkodowanie", tylko potrzebna jest odpowiedź na pytanie,
              > co z majątkiem tych, którzy stracili swoje mieszkania, zbudowali nowe, dostali
              > kwaterunek, a teraz mają zostać stamtąd wysiudani, bo się znalazł spadkobierca
              > . Nie bezpośrednio pokrzywdzony
              • nessie-jp Re: Reprywatyzacja 16.03.12, 18:03
                > Rozumiem, ze pod pojeciem "kwaterunek" rozumiesz mieszkania komunalne. No wiec
                > czynsz w mieszkaniu komunalnym wynosi 3,63 zl za metr kwadratowy.

                Nie, skądże. Mieszkania komunalne, te dla najbiedniejszych / pokrzywdzonych przez los to zupełnie co innego. I zaręczam ci, że bardzo trudno takie mieszkanie otrzymać nienależnie nawet wtedy, gdy się w nim mieszkało z osobą, której się należało.

                Przydział mieszkania kwaterunkowego dostawali ludzie, którzy po wojnie nie mieli gdzie mieszkać. Przecież Warszawa była ruiną. Rodzina mojego ojca gdzieździła się w takim "kwaterunku", wszyscy na kupie, z małymi dziećmi, zanim zbudowano (rękami Warszawiaków przecież) nowe osiedla mieszkaniowe.

                Problem w tym, że w tej chwili do "spadkobierców" (że użyję tego ironicznego zwrotu) mojej rodziny nie należy dokładnie nic: ani mieszkanie na Powiślu i drugie na Mokotowie, w którym mieszkali przed wojną (ani nawet grunt pod to mieszkanie); ani mieszkanie w kamienicy, w której mieszkali po wojnie, remontując ją, budując łazienki, malując, podpierając ściany; ani mieszkanie spółdzielcze, wybudowane z ich pieniędzy i częściowo ich rękami (z powodu reprywatyzacji gruntów).

                Nie ma zatem sensu upierać się przy tym, że sprawiedliwość wymaga reprywatyzacji. Bo to jest sprawiedliwość dla wybranych, dla tych, którzy mieli dużo, sprawiedliwość dla silnych. Tym mniejszym, słabszym nic niczego zwracać nie będzie.

                Zresztą, co tu gadać, przejdź się Próżną albo Zielną. Dramat, płakać się chce. Zrujnowany kawał historii Warszawy.

                • turzyca Re: Reprywatyzacja 16.03.12, 21:13
                  > Nie, skądże. Mieszkania komunalne, te dla najbiedniejszych / pokrzywdzonych prz
                  > ez los to zupełnie co innego. I zaręczam ci, że bardzo trudno takie mieszkanie
                  > otrzymać nienależnie nawet wtedy, gdy się w nim mieszkało z osobą, której się n
                  > ależało.

                  Gdybym na wlasne oczy nie obserwowala, jak takie rzeczy sie zalatwia, to bym wierzyla.

                  > Przydział mieszkania kwaterunkowego dostawali ludzie, którzy po wojnie nie miel
                  > i gdzie mieszkać. Przecież Warszawa była ruiną. Rodzina mojego ojca gdzieździła
                  > się w takim "kwaterunku", wszyscy na kupie, z małymi dziećmi, zanim zbudowano
                  > (rękami Warszawiaków przecież) nowe osiedla mieszkaniowe.


                  Nessie, ale przeciez o ile dobrze mi wiadomo na takie normalne mieszkania podpisywano (zazwyczaj, bo balagan to swoja droga) umowy najmu. I co Ci za roznica, jakiego masz wlasciciela, prywatnego czy miasto, jesli zachowuje sprawiedliwy czynsz i wypelnia prawidlowo swoje obowiazki?


                  (że użyję tego ironicznego zw
                  > rotu) mojej rodziny nie należy dokładnie nic: ani mieszkanie na Powiślu i drugi
                  > e na Mokotowie, w którym mieszkali przed wojną (ani nawet grunt pod to mieszkan
                  > ie);

                  A tak z ciekawosci: dlaczego?

                  ani mieszkanie w kamienicy, w której mieszkali po wojnie, remontując ją, b
                  > udując łazienki, malując, podpierając ściany;

                  Wymienilam wlasnie kran na nowy, najblizsza przeprowadzka w ciagu 3 lat. Mam chlipac, ze zostawiam ten kran? Mialam go nie wymieniac i meczyc sie ze starym? Oczywiscie jesli z powodu moich inwestycji znaczaco wzrosnie cena nieruchomosci, to wlasciciel musi to rozliczyc.
                  Tylko ze o tym, ze wartosc zabudowy i innych inwestycji powinna byc rozliczana, to juz pisalam.

                  Bo to jest sprawiedliwość dla wybranych, dla tych, którzy mieli dużo, sprawi
                  > edliwość dla silnych. Tym mniejszym, słabszym nic niczego zwracać nie będzie

                  Teoretycznie na bazie doswiadczen rodzinnych powinnam sie z Toba zgadzac - przy ostatnim prostowaniu granicy stracilismy olbrzymi kawal ziemi. Nasze dokumenty poszly z dymem, gdy UPA podpalilo dom, ksiegi gruntowe zaginely, nie mamy najmniejszego dowodu, ale przeciez gdybysmy tam zostali, to bysmy mieli, sasiedzi wiedzieli, co nasze, co ich, dobrze z nimi zylismy, zaswiadczylibysmy wzajemnie i jakos by sie ulozylo. A tak wszystko przepadlo, dziadkowie trafili do Warszawy nie majac praktycznie nic, moja matka spala w walizce, bo na inne poslanie dla niej nie bylo ich stac.

                  Czyli w zasadzie powinnam byc przeciwna reprywatyzacji, bo sama na tym nic nie zyskam, a jako podatnik w miescie stolecznym trace. Ale to jakos po prostu mi nie pasuje, to jest jakos nieuczciwe. Ktos sie meczyl, wypruwal zyly, odmawial sobie, dbal o przyszlosc dzieci, a tu figa. Te ksiegi czytalam dla faceta, ktorego babka zrobila kariere w stylu od pucybuta do milionera, zaczela jako zwykla pomocnica modystki, skonczyla jako wlascicielka wlasnego salonu, z dochodow ktorego kupila pare dzialek na obrzezach miasta. I teraz temu jej wnukowi powodzi sie mocno tak sobie, ale z owocow pracy zaradnej babci korzysci zadnej nie ma. Ma za to "mniejsze i slabsze" miasto stoleczne Warszawa.
                  • nessie-jp Re: Reprywatyzacja 16.03.12, 21:43
                    > Wymienilam wlasnie kran na nowy, najblizsza przeprowadzka w ciagu 3 lat. Mam ch
                    > lipac, ze zostawiam ten kran?

                    Ale dostrzegasz różnicę między zainstalowaniem kranu a zainwestowaniem połowy życia w odbudowę, modernizację i remonty domu?

                    > Ktos sie meczyl, wypruwal zyly, odmawial s
                    > obie, dbal o przyszlosc dzieci, a tu figa.

                    Właśnie. Przychodzi spadkobierca przedwojennego właściciela i zabiera coś, w co nie inwestował, nad czym nie pracował, czego nie modernizował. A tobie i twoim dzieciom zostaje figa.

                    Trzeba po prostu spojrzeć na obie strony tego równania.
                    • turzyca Re: Reprywatyzacja 16.03.12, 22:21
                      > Ale dostrzegasz różnicę między zainstalowaniem kranu a zainwestowaniem połowy ż
                      > ycia w odbudowę, modernizację i remonty domu?

                      Zasadniczo dostrzegam fakt, ze jesli inwestuje w cudza nieruchomosc, to zbieram rachunki i jesli inwestycja nie zamortyzowala sie w trakcie mojego zamieszkania, to domagam sie zwrotu wzrostu wartosci.


                      > Właśnie. Przychodzi spadkobierca przedwojennego właściciela i zabiera coś, w co
                      > nie inwestował, nad czym nie pracował, czego nie modernizował. A tobie i twoim
                      > dzieciom zostaje figa.

                      Po raz ktory napisze o tym, ze uwazam, ze nalezy sie zwrot poniesionych nakladow?
          • jottka Re: Reprywatyzacja 16.03.12, 14:21
            turzyca, ty nie mieszkasz na ojczyzny łonie, prawda? a tu mamy ciągłe szały na rynku mieszkaniowym, brak mieszkań na wynajem w rozmaitym standardzie, ceny z sufitu, przepisy blokujące wynajem, bo uprzywilejowujące nad miarę raz lokatorów, raz właścicieli.

            to nie chodzi, mam wrażenie, o samą reprywatyzację (co do której ogólnie się zgadzam, że trzeba było jednak grubą kreskę wprowadzić i ewentualnie w przypadkach drastycznych sądowo jakąś określoną kwotę symbolicznego odszkodowania przyznawać), tylko o całość, że tak ujmę, stosunków mieszkaniowych, poziom zaufania społecznego (dziś się wprowadzę, a jutro okaże się, że mnie z długami wyrzucą/ ew. odwrotnie - dziś wynajmę, a jutro okaże się, że już nigdy pieniędzy ani własnego lokum nie zobaczę) etc. trochę jak z emeryturami, ludzie się nie tyle boją podwyższenia wieku emerytalnego, co braku pracy.
            • turzyca Re: Reprywatyzacja 16.03.12, 18:00
              Ale o tym ze trzeba uporzadkowac stosunki, to ja pisze od pierwszego postu. Bo problemem nie jest to, czy kamienica zyskala prywatnego wlasciciela na mocy sprzedazy czy reprywatyzacji, tylko prywatny wlasciciel, ktory z dnia na dzien podnosi czynsz 25-krotnie i odcina media.
              Brak stabilnych ram prawnych jest uciazliwy zarowno dla wynajmujacych jak i najemcow, nie wiem, dlaczego to lezy odlogiem, mam brzydkie podejrzenia.

              Skladamy wniosek obywatelski?


              PS I jeszcze taka drobna kwestia zwiazana z prywatyzacja: miasto robilo ja czesto na dziko, liczac na to, ze wlasciciele sie nie zorientuja, nie dokopia, nie polapia. Z racji obycia z zrodlami i znajomosci cyrylicy siedzialam ostatnio nad ksiegami wieczystymi. Miasto rosci sobie prawa do dzialki przy ulicy wymyslonej 15a i przedstawia na to aktualna ksiege wieczysta, zalozona w XXI wieku, wystawiona rzekomo na podstawie starych zbiorczych ksiag wieczystych. W ksiegach zbiorczych skarb panstwa przejal dzialke przy ulicy wymyslonej 15, przy 15a takiej adnotacji nie ma. Tylko 15a ma 160 metrow kwadratowych, a 15 cale osiem. Cyrk na kolkach.
              • nessie-jp Re: Reprywatyzacja 16.03.12, 20:56
                turzyca napisała:

                > Ale o tym ze trzeba uporzadkowac stosunki, to ja pisze od pierwszego postu.

                No ba, oczywiście. Ale to jest kwestia zupełnie odrębna od dzikiej reprywatyzacji.

                Zresztą, sama idea zwrócenia komuś majątku, ale zabronienia mu, żeby z niego korzystał według swojego uznania, też mogłaby zostać podważona jako niesprawiedliwa. Bo niby dlaczego ktoś ma zabronić prywatnemu kamienicznikowi windować czynsze? Jego dom? Jego!


                > PS I jeszcze taka drobna kwestia zwiazana z prywatyzacja: miasto robilo ja czes
                > to na dziko, liczac na to, ze wlasciciele sie nie zorientuja,

                Tak, ale to było 50 lat temu! Nikt przecież nie zaprzecza, że to było złe. Nie należało tego robić. Nie należało ludziom zabierać ich majątku, parcelować ich gruntów, odbierać ich praw. Ale to się stało w czasach tak dawnych, że my już nie mamy nad tym teraz żadnej kontroli.

                To, co należałoby zrobić, to wypłacić odszkodowania za nieuczciwą nacjonalizację tym, którzy zostali w taki właśnie sposób poszkodowani. I już.


                • turzyca Re: Reprywatyzacja 16.03.12, 22:17
                  Zresztą, sama idea zwrócenia komuś majątku, ale zabronienia mu, żeby z niego ko
                  > rzystał według swojego uznania, też mogłaby zostać podważona jako niesprawiedli
                  > wa. Bo niby dlaczego ktoś ma zabronić prywatnemu kamienicznikowi windować czyns
                  > ze? Jego dom? Jego!

                  A dlaczego mozemy zabronic komus postawic na jego dzialce warsztatu samochodowego, spalarni smieci czy budynku o wysokosci 100 metrow?

                  > Tak, ale to było 50 lat temu! Nikt przecież nie zaprzecza, że to było złe.

                  Czy Ty czytasz, co ja pisze? 50 lat temu nikt tego nie ruszyl - nie wiem dlaczego, ale nie ruszyl, wlasnymi oczyma przesledzilam dokladnie dzieje tej dzialki i nie ma wpisu sprzed 50 lat. Ale miasto i tak polozylo swoja lape, bo co za roznica, czy 15 czy 15a, 8 metrow czy 160. A biedny emeryt musi dojezdzac do Warszawy na rozprawy, taka to spokojna starosc mu sie dostala.

                  > To, co należałoby zrobić, to wypłacić odszkodowania za nieuczciwą nacjonalizacj
                  > ę tym, którzy zostali w taki właśnie sposób poszkodowani. I już.

                  Wiesz, jak sie miasto do tego pali? Patrz plac Defilad.
    • melmire Re: Reprywatyzacja 16.03.12, 16:25
      My w rodzinie mamy tak sytuacje, ze moja mama jest jedyna potencjalna spadkobierczynia dzialki i kamienicy we Wlochach. Mieszkala w niej prawie do doroslosci, juz po wojnie. Postepowanie przeprowadzimy dopiero wtedy jak kamienica sie rozpadnie, na co chyba juz niedlugo bedzie trzeba czekac. Tak ze problem lokatorow ktorym odbieralybysmy ewentyalny dach nad glowa znika. Nie wiem czemu moja mama nie mialaby prawa do tej dzialki, tym bardziej ze po zawaleniu sie kamienicy na pewno jakas "dobra dusza" by sie nia zainteresowala i intratnie zagospodarowala.
    • grrrrw zlodziejstwo 01.07.13, 13:48
      Polska jest jedynym krajem "demokracji ludowej", w którym nie przeprowadzono reprywatyzacji.

      Pierwszy projekt upadł jak Wałęsa sejm rozwiazal. Drugi w 2001 zabraklo kilku glosów i Kwasniewski nie podpisal.

      A przeciez ustawa ta nie zakladal, ze komus bedzie sie ziemie czy domy oddawac, tylko bony reprywatyzacyjne (i zabuzanskie) za ktore mozna bylo wykupic np. mieszkanie w spoldzielni, kupic cos co gmina wystawiala na sprzedaz itd.

      Majatek moich Dziadkow z jedenj i drugiej strony to był majatek ziemski średniej wielkosci - nie wiem po co rozdzielony po kilka hektarow na łebka.

      Czy to byl krok do przodu czy do tylu w rozwoju polskiego rolnictwa ? Spróbuj "gospodarowac" na 4 ha to sama sie przekonasz, czy stac Cię bedzie na nawozy, traktor , ubezpieczenie od powodzi i gradobicia albo wynajecie ludzi do pracy.

      Rozdali ziemie, a potem robili spoldzielnie i i slusznie , bo to absurd "gospodarowanie" na kilku hektarach.

      Co do dworów - w jednym i drugim przypadku jest to juz ruina do wyburzenia - a moze jedank bylabym albo ktores z dzieci zainteresowane odzyskaniem przynajmniej dworu i parku jako siedliska i spobowaniem zorgaizowania tam np. wczasow w siodle ???

      Niestey - teoretycznie jest to nie nasze i musimy swoje niszczejace i mienie kupic od gminy.


      Nie wspomne juz ze wywlaszczenie odbywalo sie n zasadzie aresztowania pana domu (zeby pewnie komus z pracujacych przy tej "reformie" po mordzie nie dal), nawet furmanki nie dali, zeby do stacji podjechac i te kilka walizek nie dzwigac. Meble itd. rozplynely sie we mgle.

      Nie mielibysmy zadnych pamiatek z dawnych lat (zdjecia, listy...) gdyby nie ktos ze sluzby, kto to przechował i jak na pogrzeb mojego Dziadka przyjechala ze wsi delegacja z wieńcem, to przywiezli. Przyjechali na pogrzeb tego wyzyskiwacza i krwiopijcy, co chlopskie dzieci do ciezkiej pracy wykorzystywal...

      Uwazam ze brak reprywatyzacji to za złodziejstwo do kwadratu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka