nisar
25.05.12, 09:25
Nie mam pojęcia gdzie to jest i może znam za mało szczegółów, żeby się dziwić czy oburzać, ale wczoraj w wiadomościach (bodajże) słyszałam informację o protestach mieszkańców luksusowego osiedla przeciwko budowie w okolicy hospicjum.
Jako że temat jest mi - niestety - bliski, zaczęłam się zastanawiać. Mogłaby mi przeszkadzać w otoczeniu spalarnia śmieci, elektrownia atomowa, ostatecznie dom poprawczy czy ośrodek Monaru. Ale hospicjum?
Czy to syndrom naszych czasów, w których liczy się tylko młode, zdrowe i śliczne? W których, jak powiedziała reporterka, śmierć jest niemodna? W których fakt śmierci, jak by nie patrzeć nieuchronny, coraz mniej osób traktuje jako naturalny? W których tę nieuchronność się wypiera?
Sama mam duży problem z tym tematem, ale nie wyobrażam sobie, by w związku z tym od niego aż tak uciekać.
W sumie akurat synek coś mówił i nie usłyszałam jakie były argumenty protestujących. Czy jednak istnieją takie, które taki protest tłumaczą?