Dodaj do ulubionych

Kierunki studiów - inaczej

22.10.12, 21:27
Teoretycznie jest to temat na forum o studiach, ale tam dużo dziwnych ludzi wink

Ciekawa jestem zdania innych na temat wyboru "właściwego" kierunku studiów. I chciałabym dyskusję ograniczyć tylko do dobrych i bardzo dobrych (potencjalnie) studentów i dobrych uniwersytetów. O studentach studiujących cokolwiek i gdziekolwiek , aby tylko jakoś zaliczyć i dostać dyplom, napisano już wiele.

Niepokoi mnie, że nawet w tzw powaznych dyskusjach sugeruje się, że dobry uczeń może studiować na dowolnym wydziale, a więc powinien wybrać "właściwy"...taki, po którym będzie praca. Nie ma znaczenia, że marzysz o polonistyce - idź na medycynę, albo przynajmniej na politechnikę. Jesteś dobry, zmobilizujesz się i na pewno dostaniesz. A jak nie? to dla odmiany...spawacz.

Nie ukrywam, że piszę to też jako rodzic licealisty, "niestety" humanisty. Oczywiście jak się zmobilizuje to i na SGH i na politechnikę się dostanie. Tylko..co potem?

Czy naprawdę wybór to tylko inzynier, lekarz, analityk finansowy albo spawacz?
Obserwuj wątek
    • hankam Re: Kierunki studiów - inaczej 22.10.12, 21:39
      E tam. Ważna jest siła przebicia i elastyczność. I szczęście. Mam sporo kuzynów przed trzydziestką. Na przykład taka trójka rodzeństwa po przyzwoitych uczelniach - najstarszy, po PJSTK - ma w nosie stałą pracę, pisze artykuły do pism i portali komputerowych. Siostra pierwsza, po dziennikarstwie i pracy przez całe studia - pracuje w firmie PR, siostra druga po pedagogice - pracuje jest trenerem dość niszowej dyscypliny sportowej, którą z sukcesami uprawiała.
    • szarsz Re: Kierunki studiów - inaczej 22.10.12, 21:43
      Ja jestem całym sercem za studiami z pasji. Bo wtedy człowiek jest w stanie wyjść poza indeks i zaliczenia od a przez b, c i d... Jest w stanie wycisnąć potencjał uczelni, dać coś od siebie, znaleźć niszę, popróbować wielu specjalności, wyjechać na staż, popracować naukowo czy w przemyśle.
      Idąc na studia z rozsądku i nie interesując się przedmiotem studiów nie masz po studiach wiele poza wypełnionym indeksem.
      • verdana Re: Kierunki studiów - inaczej 22.10.12, 21:50
        Nie masz nawet wypełnionego indeksu. Sporo znam mlodych ludzi, którzy zamiast studiować to, co chcieli, zaczęli studiować to, co "nalezy". Większość studiow po prostu nie skończyła - zdolny humanista wyleciał po drugim roku politechniki, pasjonatka kultur azjatyckich zrezygnowała z rozsadnej ekonomii, oraz z Trzech(!) innych rozsadnych kierunków, wreszcie poszła na to, co chciała, ale juz też nie skończyła.
        A moja przyjaciółka bez słowa zaakceptowała to, że jej córka zrezygnowała w ostatniej chwili z miejsca na prestiżowej filologii UW i poszła na zaoczne studia realizacji planu (czy jakoś tak). Bo rozumie, że pasja bywa ważniejsza i od prestiżu, i od kierunku.
        Podejrzewam,z e jej córka zrobi karierę, a nie wybitnie zdolny syn znajomych, z zamiłowania artysta, który idzie na SGH, bo SGH jest prestiżowe, a bycie artystą alternatywnym- nie.
        • joa66 Re: Kierunki studiów - inaczej 22.10.12, 22:03
          Ale wielokrotnie, także na tym forum, dyskutując o słabych studiach i studentach uzywa się jako SYNONIMÓW kierunków studiów.


          Na młodych ludzi wpływają nie tylko rodzice, ale szeroka opinia publiczna.
        • zla.m Re: Kierunki studiów - inaczej 23.10.12, 12:19
          Zawsze uważałam za oczywiste, że żeby wspaniale zarabiać po jakimkolwiek kierunku studiów, także tym "prestiżowym" jak prawo czy medycyna, to trzeba być jeszcze dobrym w zawodzie. A nie będzie dobry w zawodzie człowiek, który robi studia i pracuje "na siłę". Może nie będzie najgorszy, jeśli jest ambitny i pracowity, ale wyżej przeciętnej się nie wzniesie. Więc czy warto się tyle lat męczyć? Inna sprawa ze znalezieniem jakiejkolwiek pracy - pewnie średni (albo nawet słaby) doktor ma większe szanse, niż świetny kulturoznawca, ale wciąż - czy warto?

          Ja poszłam na filologię polską, bo chciałam, pracuję w branży komputerowej, do której trafiłam - o dziwo! - DZIĘKI tym właśnie studiom - pierwsza firma, w której pracowałam szukała kogoś do pisania instrukcji po polsku, a nie "po informatycznemu" wink. Oczywiście potem robiłam dodatkowe studia różne, już związane z informatyką i projektami informatycznymi - ale z wielkiej dziedziny "informatyka" wybierałam to co dla mnie ważne/ciekawe. A studia informatyczne byłyby dla mnie męką, bo ich główny trzon (matematyczno-elektroniczno-programistyczny) byłby dla mnie trudny i żmudny. Różnie się układa smile)
          • joa66 Re: Kierunki studiów - inaczej 23.10.12, 13:13
            DZIĘKI tym właśnie studiom - pierwsza firma, w któ
            > rej pracowałam szukała kogoś do pisania instrukcji po polsku, a nie "po informa
            > tycznemu" wink.



            smile też tak "dorabiałam" na wychowawczym smile
        • klawiatura_zablokowana Re: Kierunki studiów - inaczej 26.10.12, 00:19
          > Nie masz nawet wypełnionego indeksu. Sporo znam mlodych ludzi, którzy zamiast s
          > tudiować to, co chcieli, zaczęli studiować to, co "nalezy". Większość studiow p
          > o prostu nie skończyła - zdolny humanista wyleciał po drugim roku politechniki,
          > pasjonatka kultur azjatyckich zrezygnowała z rozsadnej ekonomii, oraz z Trzech
          > (!) innych rozsadnych kierunków, wreszcie poszła na to, co chciała, ale juz też
          > nie skończyła.

          Też znam takie przypadki - chłopak został przez rodzinę zmuszony finansowo do ekonomii, chociaż jego pasją była kultura, po magistrze rok się tułał po bankach i agencjach ubezpieczeniowych, teraz pracuje... w kulturze.
          Inny przykład: dziewczyna zaczęła dwa kierunki, psychologię i biologię. Po roku zrezygnowała z psychologii, została na biologii, która była jej pasją. Rodzina i znajomi łamała ręce: jak można rzucić kierunek, na który było 20 osób na miejsce i zostać na kierunku, gdzie są 2 osoby na miejsce. Dziewczyna poszła na mikrobiologię, zrobiła doktorat za granicą, obecnie zarabia tyle, że jej rówieśnicy mogą tylko marzyć.

          Ja studiowałam "idiotyczny kierunek" i prawidłowość jest żelazna: w zawodzie pracują ci, którzy chcieli coś robić i mieli na siebie pomysł. Ci, którzy już na I roku mówili "ja będę bezrobotnym" albo zaczynali II, III i IV kierunek na boku, nie pracują w zawodzie (a jest on całkiem szeroko rozumiany).
    • lolinka2 Re: Kierunki studiów - inaczej 22.10.12, 22:32
      hmm.... ze mną było tak: Kierunek wymarzony (nr 1) wybito mi z głowy z przyczyn finansowych (mamuśka finansowania odmówiła po prostu). Poszłam na kierunek nr 2 (jednocześnie w trakcie dziennych pracując, na kierunku nr 1 by się nie dało...), mocno lubiany acz nie ukochany, za to na pewno pierwszy pod względem tego, co mi przychodziło łatwo i naturalnie.
      Skończyłam kierunek nr 2, łączę go szczęśliwie w pracy zawodowej z kierunkiem nr 1, którego kończyć nie musiałam, by "do półświatka wejść kuchennymi drzwiami". Jestem zadowolona z wyboru, bo odpowiedzialność po kierunku nr 1 byłaby nie tym rodzajem odpowiedzialności, który lubię/ chcę/ jestem w stanie udźwignąć. Wersja kombinowana z kierunkiem nr 2 umożliwia mi robienie tego, co kocham, a jednocześnie nie dźwigać na barkach odpowiedzialności wynikającej z uprawiania zawodu po kierunku nr 1. Finansowo wychodzę porównywalnie (znaczy - oni lepiej mają dopiero po latach męczarni; ja miałam kulturalnie-przyzwoicie od początku).
    • godiva1 Re: Kierunki studiów - inaczej 22.10.12, 22:33
      Nie ma regul. Ale chyba jak ktos ma pasje to powinien za nia podazac, a jesli nie ma pasji to lepiej wybrac kierunek studiow bezpieczny.
      Ja np, bylam dobra wlasciwie z wszystkiego, ale do niczego nie czulam wielkiej milosci, wiec sobie poszlam na Politechnike i teraz jestem programista. Nie realizuje sie specjalnie w tej pracy, ale chyba nie realizowalabym sie tez w zadnej innej, a tu przynajmniej dostaje przyzwoita pensje.
      • verdana Re: Kierunki studiów - inaczej 22.10.12, 22:44
        To trochę inna sprawa. Rozumiem "wybijanie z głowy" nawet, jesli kierunek jest całkowicie od czapy (polonistyka dla dyslektyka), albo nie jest największa pasją życia, pracy raczej nie ma, a delikwent rozwaza go jako jeden z wielu.
        Ale co innego gdy młody człowiek mowi "tylko to". A rodzice mówią, zę mowy nie ma, ma studiować kierunek perspektywiczny, przyszłościowy itd. A potem okazuje się, ze to było zarzadzanie, zamiast sinologiismile
        • joa66 Re: Kierunki studiów - inaczej 23.10.12, 07:44
          Powtórzę, problem wpływu rodziców jest stary jak świat.

          Ale czy Wy, jako częśc społeczeństwa nie czujecie się winni, że bierzecie w tym udział?

          Bo ja tak. Mnie też się pewnie zdarzało napisać zamiast "kiepski uczeń, który za naszych czasów skończyłby zawodówkę, a teraz studiuje kierunek , na który najłatwiej się dostać na kiepskiej uczelni, za to ma wielkie wyobrażenie o swoich kwalifikacjach " , po prostu "student politologii".
    • ginny22 Re: Kierunki studiów - inaczej 23.10.12, 09:43
      Kiedy zdawałam maturę, wiele osób wychodziło z założenia, że dla humanisty nie masz to jak pójście na prawo. Mogłabym na nie pójść. Z pewnością mogłabym je skończyć i pracować w zawodzie. Męcząc się okrutnie, bo prawo w życiu mnie nie interesowało.
      A kiedy zaczynałam drugi kierunek (polonistykę), koleżanka z ogólniaka powiedziała mi - pamiętam! - że myślała, że stać mnie na cos ambitniejszego. A ja, głupia, wolałam studiować to, co lubię. I nie żałuję.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Kierunki studiów - inaczej 23.10.12, 09:47
      Tu nie ma o czym dyskutować. Jak ktoś jest naprawdę bardzo dobry w tym swoim niszowym kierunku, to znajdzie przyzwoitą pracę.

      Chyba, że ktos jest średni, to łatwiej znajdzie po bardziej rynkowym kierunku.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Kierunki studiów - inaczej 23.10.12, 09:48
      Tu nie ma o czym dyskutować. Jak ktoś jest naprawdę bardzo dobry w tym swoim niszowym kierunku, to znajdzie przyzwoitą pracę.

      Chyba, że ktos jest średni, to łatwiej znajdzie po bardziej rynkowym kierunku.
      • joa66 Re: Kierunki studiów - inaczej 23.10.12, 10:12
        Ale tu nie chodzi o kierunki niszowe - wręcz przeciwnie - "kultowe" w złym znaczeniu.

        Też trochę a propos wypowiedzi Tuska.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Kierunki studiów - inaczej 23.10.12, 10:33
          Jejku, w jakimkolwiek kierunku.
          Jak ktoś jest bardzo dobry, to zrobi karierę.
          • verdana Re: Kierunki studiów - inaczej 23.10.12, 11:15
            Przede wszystkim nikt nie jest wizjonerem. Naprawdę, tłumy ludzi po zarzadzaniu nie wzięły sie stąd, ze to atrakcyjny kierunek, tylko wydawało się, zę na tych specjalistów będzie zapotrzebowanie. Tusk nie przewidzi, czy za 7-8 lat będą potrzebni spawacze - byc mozer już nie. Nie da sie podjać racjonalnej decyzji w warunkach kryzysu i zmieniajacej sie gospodarki.
            A politolog, w razie konieczności moze skończyć kurrs na operatora wózków widłowych, pracować w fast foodzie, albo zostać spawaczem. Spawacz czy absolwent zawodówki politologiem nie zostanie. Czyli jednak studia dają większe mozliwośći.
            I co najśmieszniejsze - przecież MNIEJ jest obecnie młodych bezrobotnych po studiach niz bez studiów - czyli po studiach łatwiej jest znaleźć pracę.
            • triss_merigold6 Re: Kierunki studiów - inaczej 23.10.12, 13:38
              Mniej w porównaniu z jakim okresem? Z latami 90-tymi, kiedy wyższe wykształcenie miało 12% dorosłych obywateli?
              Czyli jeszcze raz wracamy do modelu dywersyfikacji zawodowej i przydatności posiadania różnych praktycznych umiejętności i uprawnień.
              • joa66 Re: Kierunki studiów - inaczej 23.10.12, 13:46
                Mniej TERAZ.

                Mniej niż ludzie bez wykształcenia wyższego.
      • nabakier Re: Kierunki studiów - inaczej 25.10.12, 10:27
        > Tu nie ma o czym dyskutować. Jak ktoś jest naprawdę bardzo dobry w tym swoim > niszowym kierunku, to znajdzie przyzwoitą pracę.

        Nieprawda . Ba- krzywdzący stereotyp. Kwestia rozmaitych zewnętrznych i wewnetrznych uwarunkowań.
        • klawiatura_zablokowana Re: Kierunki studiów - inaczej 26.10.12, 00:12
          Do bycia dobrym musi jeszcze dojść zdeterminowanie i trochę szczęścia. Oraz otwartość na zdobycie innych kwalifikacji, czasem po to, żeby przetrwać trudny okres poszukiwania pracy albo robić coś z pogranicza.
    • joa66 fajnie 23.10.12, 13:44
      W sumie spodziewałam się podobnych wypowiedzi, bo prawie każdy zapytany wprost odpowie podobnie.

      Z drugiej strony czy w codziennych rozmowach publicznych (np na forum) nie wartościuje się kierunków studiów?

      To naprawdę nie jest problem nacisku rodziców. Młodzież licealna kiedy wybiera kierunek studiów jest też pod ogromnym wpływem opinii innych , w tym rówieśników i mediów. I z racji posiadania potomka w tym wieku , wiem jak takie teksty wpływają na młodych, a ostatnia rozmowa, której byłam świadkiem , bardzo mnie zasmuciła. Oczywiście nikt nie rozpacza , oficjalnie wszyscy się z tego śmieją, ale ziarno niepokoju zostaje zasiane.

      Mam po prostu nadzieję, że zanim ktoś powie " X jest inteligentny inaczej, on co najwyżej może iść na politologię" pięc razy się zastanowi.

      Oczywiście politologia to tylko przykład, niemal sztandarowy, ale dotyczy to wielu kierunków, przede wszystkim humanistycznych.


      • verdana Re: fajnie 23.10.12, 13:52
        Tak, pamietam, zę jak moja córka składała papiery na historię, to sporo osób pytała "Z takimi wynikami, dlaczego nie na PRAWO"?
        Ja mam trochę spaczony ogląd sytuacji, bo wokół mnie samo humaniści, syn w klasie humanistycznej, a jeden ze znajomych do dziś jest w żałobie, bo syn poszedł na SGGW, na agrotechnikęsmile A mogł przecież zostać historykiemsmile
        • ginny22 Re: fajnie 23.10.12, 15:19
          > Tak, pamietam, zę jak moja córka składała papiery na historię, to sporo osób py
          > tała "Z takimi wynikami, dlaczego nie na PRAWO"?

          Skąd ja to znam...
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: fajnie 23.10.12, 13:53
        joa66 napisała:

        > Oczywiście politologia to tylko przykład, niemal sztandarowy, ale dotyczy to wi
        > elu kierunków, przede wszystkim humanistycznych.

        Jeśli twój syn ma zamiłowanie, to raczej trzeba uważać w innej sprawie: Czy poziom kształcenia jest tam rzeczywiście wystarczająco dobry dla potencjalnie bardzo dobrego studenta?

        To na pewno zależy od kierunku i od uczelni. Ale trzeba z tym uważać. Czasem, przypuszczam, bardziej opłaca się takiemu ambitnemu, z zamiłowaniem, człowiekowi studiować za granicą w takim ośrodku, który jest naprawdę dobry w danej dziedzinie.
        Z naukami ścisłymi na najlepszych polskich uczelniach raczej jest wystarczająco dobrze, jeśli chodzi o studia magisterskie. Natomiast nie wiem, jak jest z kierunkami humanistycznymi.
        • joa66 Re: fajnie 23.10.12, 14:10
          Sytuacja osobista jest w miarę pod kontrolą, łącznie z ewentualnym studiowaniem poza granicami PL, np na etapie magisterium.

          Tylko , że problem jest szerszy, tu nie chodzi o moje dziecko, tylko o rzesze młodzieży, które, WBREW POZOROM, przejmują się taką kwalifikacją. Dodam, że koledzy syna to uczniowie dobrych i bardzo dobrych liceów, a większość tych,którzy wybrali humanistykę naprawdę się jej poświęcają i mają ogromną wiedzę i umiejętności. W chwili kiedy mówią o swoich wyborach często pada przeciągłe "aaaaaaaaaaa...." tonem " a tak dobrze się zapowiadał" big_grin

          Czasami widzą po minie syna, że kiedy jest nagabywany o plany na przyszłość przez różne "ciotki", albo się wymiguje od odpowiedzi, albo mówi i..czeka na atak. (ciotki życzliwe więc atak dobrych rad)
          • triss_merigold6 Re: fajnie 23.10.12, 14:25
            Bo teraz kierunki humanistyczne typu politologia, socjologia, historia, polonistyka, animacja kultury itp. postrzega się jako totalnie nieperspektywiczne i w sumie słusznie. Administracja wszystkich nie wchłonie, media oferują żenadę w postaci bezpłatnych staży i praktyk, szkolnictwo ich też nie wchłonie. Nieliczni znajdą niszę i właśnie warto wiedzieć, że nieliczni,a nie te masy. Prawo się broni ale tylko pod warunkiem, że ktoś zrobi konkretną aplikację.

            Ja się bardzo cieszę, że mój ośmiolatek ma wyraźne zacięcie techniczne i w tym kkierunku mu rozwijamy zainteresowania.
          • szarsz Re: fajnie 23.10.12, 14:32
            joa66 napisała:
            > Tylko , że problem jest szerszy, tu nie chodzi o moje dziecko, tylko o rzesze młodzieży,
            > które, WBREW POZOROM, przejmują się taką kwalifikacją.

            Ale tu jedyną obroną wydaje się być silny dom. Dziecko silne domem. Dziecko, które ma prawo do własnych sądów, błędów i zainteresowań. Za innych tego nie załatwisz, dla swojego możesz próbować, starać się.

            Zresztą dla mnie podział "humaniści" vs. "ścisłowcy" to jest jakiś z gruntu sztuczny i wydumany. Będąc ścisłowcem od zawsze i z wielkiej miłości do nauk przyrodniczych - jednak egzamin doktorski zdawałam na uniwersytecie, z prawa finansowego, niby zupełnie innej bajki. I powiem, że mało przedmiotów na moich studiach było wykładanych tak ściśle, z przestrzeganiem sensu każdego słowa, jak podręczniki pana profesora Mastalskiego.

            Oczywiście są kierunki, po których stereotypowo trudniej jest znaleźć ciekawą i dobrze płatną pracę. Gdyby mi mój pierworodny przyszedł i powiedział, że chce takie toto, co to w życiu o tym nie słyszałam, studiować, to pewnie bym się zmartwiła, może nawet bardzo... i pewnie zażądałabym jasnego wyłożenia swoich racji. Co pasjonatowi powinno przyjść bez trudu wink
            • joa66 Re: fajnie 23.10.12, 15:20
              Ale tu jedyną obroną wydaje się być silny dom

              Oczywiście.

              Pytanie tylko...po co "obrona" ? wink


              do triss - muszę Cię "zmartwić" wink- mój syn aż do wieku 11-12 lat (mniej więcej) był fizyko-biologiem - rozszyfrowywał dzialanie wszelkich silników, robił studia porównawcze posiłkując się literaturą fachową. Z biologii podobnie, włącznie z łacińską terminologią. Fizykę (jako przedmiot, nie z każdym nauczycielem) lubi do dziś, biologia go nudzi śmiertelnie. Ale są rzeczy ... ciekawsze smile

              • verdana Re: fajnie 23.10.12, 15:54
                Ja też byłam umysłem ścisłym, ba - byłam laureatką olimpiady matematycznej.
                I odmówiłam pójscia do kalsy matematycznejsmile
                Nie jest dobrze nastawiać sie, kim będzie osmioletnie dziecko - bo ma wielkie szanse, aby stać sie niespełnioną nadzieją mamusi.
                • lolinka2 Re: fajnie 23.10.12, 17:14
                  ja zdawałam maturę z fizyki nawet smile i to na bardzo dobry zdałam smile
                  • bi_scotti Re: fajnie 24.10.12, 20:26
                    Fajnie jest moc studiowac zgodnie z zainteresowaniami aczkolwiek wielu zdolnych/madrych nastolatkow ma czesto zainteresowania bardzo rozstrzelone i w wieku tych 17-18 (w PL 19, tak?) lat trudno im czesto wybrac ktora sciezka najmilsza. A w moim reality, kazdy krok na uni kosztuje wiec i wybor powinien byc moze bardziej przemyslany. Troche nie fair jest jednak wymagac od tak mlodego i, jak wspomnialam, czesto naprawde wszechstronnego w zainteresowaniach i mozliwosciach mlodego czlowieka zeby wiedzial dokladnie czego chce i jak ma sobie ulozyc przynajmniej czesc zycia zawodowego. Nie wiem czy sa teraz w PL organizowane spotkania dla rodzicow mlodych ludzi wybierajacych sie na studia; my z mezem uczciwie zaliczylismy 3 takie spotkania na 3 roznych uni, na ktore poszly nasze dzieci. Za kazdym razem bardzo solidnie wkladano nam w glowy, ze musimy byc przygotowani na to, ze po I semestrze, po I roku, po II roku a czasem i jeszcze pozniej nasze dziecko moze chciec zmienic kierunek diametralnie i ze nalezy takie checi potraktowac jak najbardziej powaznie. Czesc exams da sie przepisac zawsze, najczesciej taka zmiana wydluzy studia (podniesie koszty!) ale to i tak jest w sumie tansza/rozsadniejsza opcja niz pchanie studenta do skonczenia czegos, o czym on(a) juz wie, ze to nie jest to. Generalnie to ja mysle, ze naprawde trzeba przygotowywac mlodych ludzi juz od najwczesniejszych lat do tego, ze przyjdzie im sie ksztalcic cale zycie, ze beda zmieniac zawody i ze to jest good thing wink Wtedy moze latwiej im samym bedzie wybierac cos na "tymczasem" bez poczucia ciazacego obowiazku, ze to musi byc takie rozsadne i przewidujace przyszle wahniecia rynku pracy etc. etc. Praca ... coz ... to czesciej kwestia szczescia i attitude niz dyplomu z czegos tam.
                    • verdana Re: fajnie 24.10.12, 20:45
                      100% racji. Trzeba też być przygotowanym na to, ze płaciliśmy za korepetycje, dbaliśmy o szkołę, pomagaliśmy wybierać, dawaliśmy kasę na kursy itd, a w życiu zawodowum dziecku najbardziej przydaje się to, ze urywało się z tych szkół, korków i kursów i chodziło na wagary do kinasmile
                      • ding_yun Re: fajnie 24.10.12, 22:41
                        Ja się troszkę wyłamię i powiem, że dla mnie jednak istnieją kierunki bardziej prestiżowe i bardziej przeciętne. Moim zdaniem jednak mniej osób ma zdolności wystarczające do tego, żeby skończyć informatykę niż do tego, żeby skończyć kulturoznawstwo. Mówię to jako osoba, która żałuje, że zabrakło jej zdolności do skończenia technicznych studiów po których można przebierać w ofertach pracy. I szczerze mówiąc zazdroszczę ludziom, którzy zarówno mają takie zdolności jak i pasję do zawodu oferującego naprawdę świetne możliwości. Natomiast wiadomo, że pewnych kwestii się nie przeskoczy i wybór studiów zawsze jest wypadkową naszych marzeń, wyobrażeń o świecie i indywidualnych predyspozycji.

                        Z perspektywy czasu uważam, że ludzie za wielką wagę przywiązują do wyboru kierunku studiów, a za małą do tego, żeby jak najwięcej z tych studiów wyciągnąć dla siebie. Są oczywiście zawody takie jak choćby lekarz, prawnik czy inżynier, wymagające skończenie konkretnych studiów, ale cała masa możliwości zawodowych nie zależy wcale od tego, jakie kierunek się wybrało, tylko ile się przez ten czas studiów zrobiło. O ile odkryje się w sobie nowej smykałki czy pasji, to moim lepiej jest skupić się na zdobywaniu różnych doświadczeń (pracować, być wolontariuszem, doskonalić język, zapisać się na kurs komputerowy, wziąć udział w wymianie zagranicznej albo w jakimś konkursie) niż na przeskakiwaniu z jednego przeciętnego kierunku na inny przecietny kierunek.

                        Poza tym preferencje się często zmieniają w miarę jak człowiek dojrzewa. Będąc osobą dobrą w wielu przedmiotach natomiast bez porywającej pasji dla jednego z nich, wybrałam dość szerokie studia będące kompromisem między tym, co mnie interesowało, a tym, co potencjalnie mogło mi dać chleb w przyszłości. Nastawiłam się na pewną ścieżkę w ramach tych studiów, która okazała się w praktyce kompletną pomyłką i w efekcie skończyłam specjalizując się w takim wycinku mojej dziedziny, który wydawał mi się niestrawny do czasu do którego nie zaczęłam go studiować. I dlatego szukam pracy w tej dziedzinie. Ale nadal przy szukaniu pracy kluczowe jest to, ile rzeczy zrobiłam podczas studiów i jakie miałam oceny, a nie to jaki kierunek i specjalizację wybrałam.
                        • joa66 Re: fajnie 24.10.12, 23:08
                          Historia z innego systemu szkolnictwa wyższego, w dodatku sprzed ładnych paru lat obecnie to by nie przeszło. Akurat dzisiaj poznałam bliżej pewną fascynująca osobę.

                          Studia "przyszłościowe" wybrali jej rodzice, za inne odmówili płacenia. Skończyła , bedąc jedną z najgorszych studentek na roku, typu "ta głupia Jolka". Cały swój wolny świat poświęcała na swoja "nieprzyszłościową" pasję , na research itd, utrzymując się z prac sekretarskich. W pewnej chwili reprezentowała taki poziom, że ...zaproponowano jej pracę na uczelni na kierunku, którego nie wcześniej nie skończyła. W trakcie pracy młodszego wykładowcy ukończyła studia drugiego stopnia w swojej ukochanej specjalizacji, obroniła pracę doktorską, itd. W tej chwili jest cenionym światowym specjalistą wykładającym na całym świecie. Nie muszę dodawać, że zarabia.

                          Widziałam też twarz młodziutkiej polskiej studentki "nieprzyszłościowego" kierunku. Tego nie da się opisać. Nadzieja, która pojawiała się w jej oczach. I dodam, że dobra była i ma przeczucie, że przynajmniej jej branża o niej jeszcze usłyszy.
                          • gaja78 Re: fajnie 25.10.12, 07:39
                            joa66 napisała:

                            > Studia "przyszłościowe" wybrali jej rodzice, za inne odmówili płacenia. Skończy
                            > ła , bedąc jedną z najgorszych studentek na roku, typu "ta głupia Jolka". Cały
                            > swój wolny świat poświęcała na swoja "nieprzyszłościową" pasję , na research it
                            > d, utrzymując się z prac sekretarskich. W pewnej chwili reprezentowała taki poz
                            > iom, że ...zaproponowano jej pracę na uczelni na kierunku, którego nie wcześnie
                            > j nie skończyła. W trakcie pracy młodszego wykładowcy ukończyła studia drugiego
                            > stopnia w swojej ukochanej specjalizacji, obroniła pracę doktorską, itd. W tej
                            > chwili jest cenionym światowym specjalistą wykładającym na całym świecie. Nie
                            > muszę dodawać, że zarabia.

                            Tylko mogło być tak, że jej "nieprzyszłościowe" studia nie rozwinęłyby jej umysłu na tyle, na ile rozwinęły studia "przyszłościowe", dzięki czemu tak świetnie poradziła sobie później w "nieprzyszłościowej" dziedzinie.
                            Jak już ktoś wspomniał w tym wątku - chodzi w sporej mierze o jakość kształcenia, a nie nazwę danego kierunku. Być może po "nieprzyszłościowym" kierunku -studiów, paradoksalnie, dziewczynie trudniej byłoby zrobić doktorat w tej dziedzinie ..
                            • joa66 Re: fajnie 25.10.12, 10:15
                              Wszystko odbyło się w ramach tej samej uczelnismile I oba kierunki były humanistyczne. W dodatku znam kilku jej ówczesnych wykładowców. Na pewno to nie jest sytuacje, że jeden kierunek uczył myślenia bardziej , był bardziej rozwijający od tego drugiego. (filologia versus historia)
                • nabakier Re: fajnie 25.10.12, 10:23
                  Ja byłam w mat-fizie, matmę zdawałam jako dodatkową na maturze, i wahałam się długo w kwestii studiów: czy matematyka czy polonistyka big_grin
                  Można? Można.
                  ps. Dyslektyk może być świetnym humanistą. Polonistą też. Gorzej ma dyskalkulik ze studiowaniem matematyki.
                  • ding_yun Re: fajnie 25.10.12, 11:29
                    > Ja byłam w mat-fizie, matmę zdawałam jako dodatkową na maturze, i wahałam się d
                    > ługo w kwestii studiów: czy matematyka czy polonistyka big_grin
                    > Można? Można.

                    Na pewno można mieć zdolności w obu dziedzinach, znam takich osób trochę. Ale obecnie coraz mniej osób miałoby problem z wyborem studiów w takiej sytuacji. Matematyka daje możliwości, których polonistyka nie daje. Zarówno jeśli chodzi o znalezienie pracy (z mojego doświadczenia wynika, że wykształcenie ścisłe jest zazwyczaj bardziej poważane przez pracodawców) jak i o podjęcie dalszych studiów. Ogólnie wydaje mi się, że łatwiej przekwalifikować się ze ścisłowca na humanistę niż vice versa. Oczywiście nadal mówię o sytuacji w której ktoś na poziomie matury jest kompetentny w obu dziedzinach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka