warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,14404677,Lepiej_byc_slusarzem_niz_politologiem__Szok_na_UW.html#BoxSlotII3img
Nie mam pojecia jak to bylo w minionych latach i jakie perspektywy zatrudnienia mieli absolwenci poli-science w PL do tej pory, ale przeczytawszy ten krotki tekst nie moge sie powstrzymac przed (wcale nie cynicznym!) komentarzem, ze "moze wreszcie bedzie normalnie"

Poli-science to jest wstep, dodatek, rozszerzenie czegos jeszcze ale traktowanie tego jako kierunko podstawowego i/lub docelowego jest chyba jakas naiwnoscia lub co najmniej daleko idacym optymizmem. Po poli-science dobrze jest isc na prawo albo pojsc na poli-science po jakims international communication czy innych women/refugees studies, albo ewentualnie studiach z popularnego jezyka (Arabic, Mandarin, Spanish ...) - dobrze miec jakis pomysl co te studia maja znaczyc. To tak widac z mojego gniazda na klonowej galezi; domyslam sie, ze w PL dotad bylo inaczej i stad szok wladz uczelnianych. Ot, taka (dla mnie!) ciekawostka.