Dodaj do ulubionych

Animacje po polsku w hotelach - porównajmy

02.09.07, 09:08
Jako, że w tym roku animacje po polsku okazały się jedynie bladym
cieniem moich (i innych uczestników) oczekiwań zbudowanych na opinii
biura podróży zapraszam do opisywania Waszych doświadczeń.

Palm Garden (TUI)- Byłem za dziećmi 12 i 7 lat.

Dzieci podzielone na polskie i niemieckie. Niemieckie w
klimatyzowanych pomieszczenia, polskie w barze ( było wówczas 37'C )
Zajęcia na poziomie interesującym wyłącznie młodszą córkę
(rysowanie, klejenie itp.)

Brak propozycji dla starszych wbrew zapisom katalogowym.

Ośrodek zdominowany przez Niemców, skąpe informacje po angielsku,
baardzo mało po polsku.
Show wyłacznie po niemiecku- stracony czas

ROZCZAROWANIE

Obserwuj wątek
    • Gość: Marcia Re: Animacje po polsku w hotelach - porównajmy IP: *.Red-83-38-120.dynamicIP.rima-tde.net 02.09.07, 11:27
      Mozesz napisac jak duzo dzieci bylo w grupie polskiej?
    • tspl Re: Animacje po polsku w hotelach - porównajmy 02.09.07, 15:30
      Dużo młodszych. Kilkanaścioro. Starszych 6-8 sztuk :-)
      • Gość: Marcia Re: Animacje po polsku w hotelach - porównajmy IP: *.Red-83-38-120.dynamicIP.rima-tde.net 02.09.07, 22:10
        Pisales o grupie dzieci niemickiej, ze miala lepsze warunki. Duzo
        jezdze. Bylam w wielu hotelach. Turystyka Polakow ma przed soba
        jeszcze dluga droge w porownaniu z turystami z niemiec czy
        anglojezycznymi. Prawie we wszystkich hotelach jest animacja dla
        dzieci i doroslych ale wlasnie w tych dwoch jezykach. I to nie tylko
        w sezonie wakacyjnym ale przez caly rok i od wielu lat. Bylam 2 lata
        temu w hotelu w ktorym jedno z naszych biur zorganizowalo animacje
        dla dzieci. Byly dwie animatorki, sala zabaw nie zbyt ciekawa, malo
        zabawek. Hotel byl okupowany przez 70% anglikow i skandynawow.
        Animacje dla nich odbywaly sie od lat. Od lat mieli swoje sale, po
        tylu latach dzialalnosci dobrze wyposazone. W czasie mojego pobytu,
        bylo 15 rodzin z Polski, w tym dzieci 10. Rodzice narzekali,
        dlaczego nasze dzieci nie maja tak wyposazonej sali jak w grupie
        angielskiej? Dlaczego tamci maja lepsza sale? Odpowiedz jest prosta!
        Jak w hotelu bedzie 80-100 dzieci z Polski, po 2,3 latach animacja w
        danym hotelu bedzie taka sama jak dla dzieci niemieckich czy
        anglojezycznych. Jak narazie w wielu hotelach jestesmy
        mniejszoscia.Trudno wymagac od np. hoteli przeznaczenia nam lepszych
        sal czy wyposazenia podobnego do clubow animacji ktore dzialaja od
        dawna.
        • tspl Re: Animacje po polsku w hotelach - porównajmy 03.09.07, 17:32
          Też jeżdżę od wielu lat (dokładnie-9) i przy porównywalnych grupach
          można salami rotować (polskich dzieci nie było dużo mniej - Polacy
          stanowili ok. 30% obłożenia hotelu - wyłącznie rodziny z dziećmi).
          Moje doświadczenie z zeszłego roku wskazuje że można dzieci mieszać
          i to z korzyścią. Do gry w piłkę czy rzutki język nie jest
          potrzebny. Za to chęci prowadzących niezbędne.

          A na zakończenie o salach: jeżeli na podstawie folderu kupuję
          wyjazd, a w nim kids club w kształcie zamku, to mam prawo oczekiwać
          że tam moje dzieci spędzą czas. Jeśli nie to powinno być to
          napisane. W przeciwnym razie jest to oszustwo.
          • Gość: Marcia Re: Animacje po polsku w hotelach - porównajmy IP: *.Red-83-38-120.dynamicIP.rima-tde.net 03.09.07, 17:57
            Jedno jest prawda. Zdjecia reklamowe musza odpowiadac
            rzeczywistosci. Natomiast nie zawsze laczenie grup animacyjnych.
            Jezeli byla animacja polska, to nie nawsze jest mozliwe polaczenie
            zajec, czy korzystania z tych samych miejsc klubowych. Niestety ale
            kazdy klub podpisuje swoje umowy na odpowiednie pomieszczenia.
            Oczywiscie dochody z tego ma hotel bo z nim sa podpisywane. Nie
            kazde biuro majace umowe z hotelem na te a nie inne pomieszczenie i
            te a nie inne godziny dzialalnosci, chce albo moze, dzielic z innymi
            klubami. Oni przeciez za to placa. Nie jest to tak jak Ci sie
            wydaje. W gre wchodza umowy i pieniadze.
    • dagbe Re: Animacje po polsku w hotelach - porównajmy 04.09.07, 08:46
      Raz mialam okazje skorzystac z uslug polskojezycznego "Mini Klubu" (Neckermann,
      hotel Ali Baba w Egipcie) - to byl po prostu pokoik zabaw w hotelu, nic
      specjalnego. Jednak animacje przy basenie i przedstawienia wieczorne (po
      niemiecku, po wlosku, po angielsku, po rosyjsku) bardzo sie moim dzieciom
      podobaly. Dla mlodszych dzieci jezyk nie jest tak wielkim problemem a kontakt z
      zywym obcym jezykiem moze zaprocetowac w przyszlosci.
      Bardzo milo wspominamy francuskojezyczny Mini Klub w Grecji (syn mial 6 lat, nie
      znal slowa po francusku, potrafil sie wtedy porozumiec po angielsku w
      podstawowych kwestiach).

      Obecnie wyjazdy wybieram wlasnie pod katem jezykowym - dzieciakom przyda sie
      troche konwersacji ;)

      Pozdrawiam,
      Dagmara
      • Gość: Marcia Re: Animacje po polsku w hotelach - porównajmy IP: *.Red-83-38-120.dynamicIP.rima-tde.net 04.09.07, 10:21
        Masz racje. Dzieci bardzo szybko ucza sie obcego jezyka.
        Uczestniczenie w animacjach wielojezycznych jest bardzo rozwijajaca
        dla dzieci.
    • magda19853 Re: Animacje po polsku w hotelach - porównajmy 04.09.07, 13:57
      Delta Travel z Krakowa.
      Riwiera Olimpijska Hotel San Pantaleimon animatorka Ewa.
      Świetne animacje zarówno dla dorosłych jak i dla dzieci.
      Dla dorosłych zarówno w dzień jak i w "nocy"
      Dzieciaki zawzięcie rysowały w dzień, a my dorośli robiliśmy wypady
      do Leptokarii, Paltamona albo na plaże przy świetle
      księżyca .Oczywiście codziennie o 10 obowiązkowy aerobic w basenie.
      A popołudniami z innymi chętnymi wyżywała się na siatce.
      Delta powinna nogami i rękami trzymać Ewę na następne lata.
    • Gość: mimi Re: Animacje po polsku w hotelach - porównajmy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 09:51
      Niestety widać pewne istotne różnice w podejściu do dzieci polskich
      i niemieckich. Na szczęście dotychczas nie spotkałam się z sytuacją,
      kiedy muszą siedzieć w innych pomieszczeniach. Wydaje mi się, że
      jest to właśnie przejaw traktowania polskich turystów jako drugiej
      kategorii, chociaż paradoksalnie za wyjazdy płacimy więcej niż
      turyści niemieccy. Moje doświadczenia dotyczą przede wszystkim TUI,
      bo zwykle z nimi jeździłam z dzieckiem. W katalogach opisywane jest,
      że "badingoo" jest dla różnych grup wiekowych, a w praktyce na
      wszystkie polskie dzieci niezależnie od wieku jest jeden animator
      (oczywiście nawet nie wspomnę o tzw. animacjach dla dorosłych po
      polsku, bo tych nigdy nie uświadczyłam i szczęśliwie nie
      potrzebowałam). Nie zgadzam się z osobami twierdzącymi, że to szansa
      dla dzieci na kontakt z językiem obcym, bo np. jak wyobrażają sobie
      udział w quizie, gdzie dziecko nie rozumie ani słowa. Ewentualnie
      może się to sprawdzić tylko w przypadku infantów. Wieczorne animacje
      są częściowo przygotowywane tak, aby nie istniała bariera języka.
      • dagbe Re: Animacje po polsku w hotelach - porównajmy 05.09.07, 11:41
        Gość portalu: mimi napisał(a):

        (...)Nie zgadzam się z osobami twierdzącymi, że to szansa
        > dla dzieci na kontakt z językiem obcym, bo np. jak wyobrażają sobie
        > udział w quizie, gdzie dziecko nie rozumie ani słowa. (...)
        Faktycznie jesli nie rozumie ani slowa, to quizie nie wezmie udzialu ale juz na
        przyklad w turnieju sportowym - nie widze przeszkod. Jestem przekonana, ze
        pierwsze dwa dni beda porozumiewac sie na migi a po tygodniu juz podlapia slowa
        i zwroty.
        Poza tym uwazam, ze edukacja jezykowa jest bardzo wazna i kazde dziecko powinno
        uczyc sie jezyka obcego. Chyba jest juz w Polsce obowiazkowa nauka jezyka obcego
        w podstawowce.
        Jesli mlodzieniec/panna zobaczy, ze te slowka i zwroty angielskie czy niemieckie
        maja praktyczne zastosowanie, to z wieksza checia przylozy sie do nauki w
        kolejnym roku. Zadzialalo w przypadku mojego syna - dyslektyka z wrodzonym
        lenistwem ;) Zreszta ja sama tez nabralam zapalu do nauki angielskiego dopiero
        po udanej konwersacji za granica. Wczesniej to byla dla mnie okropna kara i
        marnowanie czasu...

        Pozdrawiam,
        Dagmara
        • Gość: mimi Re: Animacje po polsku w hotelach - porównajmy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 11:56
          Moje dziecko (7 lat) nie uczy się niemieckiego. Potrafi jedynie
          porozumieć się w podstawowych sprawach po angielsku. Niestety,
          pomimo, że należy do dość odważnych i komunikatywnych osób nie
          pozwala jej to na udział w zabawie dzieci z grupy niemieckiej (czy
          jakiejkolwiek innej, bo różne spotykałyśmy). Poprostu w przypadku
          dzieci w tym wieku porozumiewanie się stanowi podstawową część
          zabaw. Zresztą niemieckie dzieciaczki też nie potrafią mówić po
          angielsku:) Gry ruchowe w czasie animacji stanowią jedynie nikłą
          część programu, trudno, żeby dzieciaki siedziały cicho w oczekiwaniu
          na pół godziny rzucania piłką (u mnie nigdy by to nie przeszło:)
          Kiedy jedziemy w miejsce, gdzie animacje są tylko po niemiecku, nie
          korzysta z nich (oczywiście poza częścią wieczorną).
          • dagbe Mimi... 05.09.07, 14:43
            ... ja mam akurat inne doswiadczenia. Bylismy we francuskojezycznej wiosce
            wakacyjnej i tam moj 6-letni wowczas syn bral udzial w zajeciach Mini Klubu po
            kilka godzin dziennie. Dodam, ze po francusku nie znal ani slowa i nigdy sie nie
            uczyl. Potrafil sie porozumiec po angielsku, bo chodzil w Polsce do przedszkola,
            gdzie jedna z pan rozmawia z dziecmi po angielsku. Raczej sie tam nie nudzil, bo
            inaczej nie chcialby tam chodzic. Mieli sporo zajec ruchowych: rolki, tenis,
            windsurfing, zabawy w basenie (np. mecz pilki wodnej dzieci kontra rodzice ;) i
            wiele innych. Po trzech dniach moj syn spiewal piosenki po francusku i nawet byl
            w stanie wyjasnic, o czym spiewa.
            Moim zdaniem w dobrym Mini Klubie zabawy ruchowe powinny stanowic 90% programu
            zajec.
            Nadal uwazam, ze na polskojezyczne animacje nie ma co liczyc a udzial w zabawach
            z obcojezycznymi dziecmi wyjdzie dzieciom na dobre.
            W kazdym razie podczas naszych wyjazdow moje dzieci (obecnie 5-latek i 12-latek)
            biora udzial (z wlasnej woli) w zajeciach animacyjnych dla swoich grup wiekowych
            niezaleznie od jezyka, w jakim sa prowadzone.

            Rozumiem, ze nie kazde dziecko dobrze czuje sie w takim srodowisku na wakacjach
            - dla takich dzieci powinna byc rownie ciekawa oferta w jezyku polskim, jesli
            biuro oferuje taka usluge. Ja jednak z tego nie skorzystam.

            Pozdrawiam,
            Dagmara
            • elgry Re: Mimi... 05.09.07, 16:10
              ...a czy dziecko (mówie o dzieciach, którego oboje rodzice pracują i
              dzicko ma mało okazji do pobycia z nimi) nie pragnie przypadkiem
              pobyć i pobawić się podczas wakacji z rodzicami? Czy nie ma dość
              przedszkoli, szkół,szkółek, świetlic, zajęć klubowych przez cały
              rok?
              Nie twierdzę :), tak sie tylko pytam tych dzieci za pośrednictwem
              obecnych tu rodziców.
              • dagbe Spedzanie czasu z dziecmi... 05.09.07, 16:31
                Wiedzialam, ze ktos na ta kwestie zwroci uwage ;)
                Oboje pracujemy, jednak poswiecamy dzieciom czas podczas calego roku a nie tylko
                na dwutygodniowych wczasach. Na wakacjach kazdy powinien sie dobrze bawic -
                dzieci nie chca, to nie ida do Mini Klubu. Ja jednak ciesze sie, ze chca, bo w
                tym czasie ja moge poplywac, pocwiczyc, pograc w siatkowke czy poczytac
                ksiazke... Nie bawi mnie budowanie zamku z piasku.
                Zreszta codziennie czesc animacji byla wspolna dla dzieci i rodzicow.
                Wszedzie trzeba ustalic zdrowy kompromis.

                Im dziecko starsze, tym mniej potrzebuje towarzystwa rodzicow a wiecej
                przebywania z innymi dziecmi. Nastolatek raczej wybierze oboz zeglarski zamiast
                wczasow w Turcji, na ktorych nudzi sie niesamowicie.

                Pozdrawiam,
                Dagmara
              • Gość: mimi Re: Mimi... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.07, 20:20
                Kocham moje dziecko nad życie,... ale te dwie godzinki, kiedy ktoś
                się za mnie nią zajmuje są bardzo miłe:) Zwłaszcza, że układ mamy
                jasny-idzie, pod warunkiem, że ma ochotę. Dla większości 7 latków
                dwa tygodnie w ciągłym towarzystwie rodziców to nie byłby udany
                wyjazd:)
    • elgry Re: Animacje po polsku w hotelach - porównajmy 05.09.07, 22:47
      Nigdy nie widziałam klubu dla dzieci, stąd moje zainteresowanie.
      Teraz wiem, że to całkiem fajna sprawa i dla dzieci i dla rodziców.
      A jeszcze, jak są tak wspaniali Rodzice, jak Wy, no to cudownie.

      Dzięki za odpowiedzi.
      :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka