Gość: Bacha IP: 195.205.13.* 17.08.01, 16:31 Polecam wrzesniowy numer Zwierciadla. Ukazal sie w nim artykul o nas wraz z komentarzem W. Eichelbergera. Zycze udanej lektury i serdecznie pozdrawiam. Bacha Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Aśka Re: Zwierciadlo IP: 213.25.190.* 17.08.01, 22:48 Bacha a co z listami do klinik i innych instytucji? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: REBAS Zwierciadlo OPINIA IP: *.*.*.* 18.08.01, 17:19 Właśnie przeczytałem artykuł o nas w Zwierciadle. Pragnę z całego serca podziękować Pani redaktor Renacie Arendt-Dziurdzikowskiej za mądre i zrównoważone podejście do tematu. Jestem ciekawy waszej opinii na temat tego artykułu, a szczególności jego 2 części - wywiadu z Panem Wojciechem Eichelbergerem. Osobiście mój zachwyt tutaj się kończy. Nie chcę nikomu narzucać swojego zdania. Pozwólcie przytoczę parę jego słów � Nie można mieć wszystkiego w życiu. Mądrość polega na tym, by zrezygnować z tego, co niemożliwe, i nie trwonić zdrowia bijąc głową w mur; wykazać trochę pokory i nie poświęcać całego życia na targowanie się z losem czy Panem Bogiem, bo mamy wrażenie, że nam coś odebrał. Widocznie jest taki powód. Warto go odkryć. Nasze losy zawsze są w jaki sposób zdeterminowane - musimy coś przeżyć , czegoś doświadczyć, abyśmy mogli się rozwijać." Taka filozofia �białego człowieka" do mnie nie trafia. Niech to opowie ludziom w Bośni, Palestyńczykom, dzieciom w Meksyku. Może na salach w hospicjach dziecięcych też znajdzie słuchaczy�. O �takiej sławy" spodziewałem się czegoś więcej. Resztę swoich sądów zachowam dla siebie bo mnie ODRA oskalpuje. Podobała mi się bardzo przytoczona wypowiedź Pana Andrzeja Samsona. Polecam raz jeszcze wrześniowe wydanie Zwierciadła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mika Re: Zwierciadlo OPINIA IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.08.01, 21:40 Bardzo dobry tekst. Wywiad z Eichelbergerem bardzo mądry, choć na początku trochę mnie i męża zirytował. Pomyślałam sobie: Eichelberger jak sam pisze ma "świadomość wywindowaną na wyższy poziom", więc może przez mój obolały pryzmat trudno go zrozumieć. Ale fajnie mówi o roli kobiety, która powinna pokochać adoptowane dziecko, niekoniecznie swoje. Mnie to przekonuje (męża też, ale na pytanie: to co, bierzemy dzidziusia z Domu Dziecka? Milczy). p.s. Ewa i Rebas wypadli w artykule bardzo fajnie. W ogóle są super-parą! Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aśka Re: Zwierciadlo OPINIA IP: 213.25.190.* 19.08.01, 20:40 Mnie słowa pana Wojciecha Eichelbergera przekonują. Być może dlatego, że obecnie znajduję się na rozstaju dróg: jedna jest zasnuta mgłą niepewności i sama myśl o wkroczeniu na nią odpycha i przeraża mnie, na końcu drugiej widzę dziecko, które czeka by je pokochać (a ja mam tyle miłości do ofiarowania). Wciąż sobie zadaję pytania: czy ważna jest dla mnie ciąża? czy ważne jest by dziecko nosiło moje geny i było do mnie podobne? Nie i nie! Czy chcę znowu przechodzić przez piekło badań, stymulacji i ogromnych rozczarowań? Odpowiedź też brzmi: nie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AGA Re: Zwierciadlo OPINIA IP: 217.153.35.* 20.08.01, 08:26 Moja opinia na temat rozmowy z panem E. jest chyba zbliżona do Rebasa (i Ewy ?). Oczywiście zawarł w swoich wypowiedziach wiele ważnych spostrzeżeń i rzeczywiście to co my niekiedy ze sobą robimy, to jest totalne psychiczne i fizyczne wykańczanie się i bez nabrania pewnego dystansu można pogrążyć się totalnie. Ale mnie wydaje się, że nie każdy przeżywa to wszystko tak głęboko i tak mocno, a do tego ze względu na długość leczenia i wielość doświadczeń wiele z nas poszczególne etapy autodestrukcji ma za sobą. Najbardziej kontrowersyjne wydały mi się wypowiedzi, że in vitro i inne zabiegi to tak jak "hazard" (czy p. E wie o czym pisze ? jakie ma podstawy z wiedzy o ginekologii, żeby tak beztrosko wypowiadać się na ten temat ?) i że trzeba się pogodzić ze swoją niepłodnością (ciekawe czy tak samo doradzałby bliskim chorym np. na raka - "zachorowałeś, widocznie taka wola boska, nie ma co walczyć i się leczyć, tak miało być"). Oczywiście w tej drugiej prawdzie jest wiele słuszności, niewykluczone, że kiedyś powiemy STOP i będziemy musieli się z tym pogodzić, ale forma w jakiej przedstawił to pan psycholog świadczy, że chyba jednak nie zna do końca złożoności tego problemu (tak jak zdecydowana większość innych), choć wiele również zależy od tego czy w ogóle potrafimy spojrzeć na naszą sytuację choć trochę z innej perspektywy. Podsumowując, jestem wdzięczna redakcji Zwierciadła, że zainteresowała się naszym problemem (przyszły numer o adopcji, widzieliście ?) i duże podziękowania dla Bachy za zorganizowanie całego przedsięwzięcia. A propos, w ostatnim numerze Przyjaciółki są dwa artykuły nt. leczenia niepłodności. Jak to w takim tygodniku, jest to informacja dość ogólnikowa na temat przyczyn i leczenia. To co mnie zaciekawiło, to fakt, że w Klinice w Gliwicach oprócz IVF i ICSI, robią GIFT - czy ktoś kiedyś słyszał o tej klinice i w ogóle o fakcie przeprowadzania tych zabiegów w Polsce ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EwaP Re: Zwierciadło - do AGI IP: *.cofund.org.pl 20.08.01, 09:10 Zgadzam się z Tobą, mnie też się wydaje, że pan E za bardzo nie wgłębił się w nasz temat. Poza tym można wiele zrozumieć jak przeczyta się jego poprzednie wypowiedzi, sam ma dzieci i przez nie prawie rozpadło się jego małżeństwo, dodatkowo mocno popierał osoby, które nie chcą mieć dzieci - ja nie mam nic przeciwko nim ale może warto również zrozumieć drugą stronę. Ci co nie chcą mieć dzieci mają wybór a my nie???? - i to jest ta mała różnica. Poczułam się również urażona sugestiami o podświadomej niechęci objawiającej się np. wrogością śluzu, czy ten Pan sugeruje, że jeśli odrzucam zarodki to podświadomie ich nie chcę????? Z adopcji Pan E też nie wiele pojął, adopcja nie powinna być poświęceniem dla dziecka tylko dążeniem do normalnej rodziny. Z poświęcania nic dobrego jeszcze nie wyszło, to my chcemy to dziecko a nie poświęcamy się żeby jemu było dobrze - to uświadomiono nam stanowczo w ośrodku TPD i chyba mają rację, a na pewno są bardziej w tym doświadczeni niż Pan E. Po dzieci jest kolejka a nie odwrotnie. O poświęceniu można jedynie mówić gdy decyduje się świadomie na dziecko chore - ale czy ktoś z nas rzeczywiście do tego dorósł????? Przyjmując rozumowanie Pana E nie powinnyśmy w ogóle rozpoczynać leczenia, tylko pogodzić się z losem??? Z brzmienia pytań wnioskuję, że Pani Renata (zresztą przesympatyczna Osoba) też ma wiele wątpliwości co do wypowiedzi Pana E. Ja stanowczo wolę podejście Samsona czy Santorskiego i to są dla mnie autorytety. Polecam kącik psychologiczny w Twoim Dziecku gdzie porad udziela Santorski, on ma szersze podejście i przede wszystkim większą wiedzę niż Pan E. Może obraziłam autorytet ale mam wrażenie, że Pan E to świetnie dogadał by się z Odrą. Pozwolę sobie zostać przy swoim zadaniu. Jestem jak najbardziej za adopcją ale nie widzę jej świetle Pana E. Pozdrawiam, Ewa Jeszcze raz podziękowania dla Bachy no i oczywiście dla Pani Renaty - uważam, że sam artykuł jest bardzo dobry. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mada Re: Zwierciadlo IP: 213.77.99.* 19.08.01, 23:40 A mnie się bardzo podobało. Warte podrzucenia innym np. teściom, bo daje możliwość przekazania tego, o czym nie ma się chęci ani siły mówić. Adoptowaliśmy dziecko i jesteśmy juz w innym etapie naszej "niepłodnej" drogi. Te słowa bardzo pomagają i utwierdzają. Eichelbergera uwielbiam. Fakt, może to trudne, co mówi ale to zależy od perspektywy odbioru. Gratulacje dla Ewy i Piotra za otwartość i pani Renaty za podjęcie tematu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anika Re: Zwierciadlo IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 20.08.01, 11:54 Artykuł i wywiad po prostu rewelacja. Pierwszy zachowam dla rodziny i znajomych, którzy być może nawet chcieliby zrozumieć istotę problemu i nasz ból ale pomimo szczerych chęci nie potrafię im tego wytłumaczyć. Sugerują nam zapłodnienie in vitro, mówiąc o tym w taki sposób jakby to było np. leczenie zęba. Jest to efekt lektury wszystkich artykułów o cudach medycyny, zdrowych dzieciach i szczęśliwych rodzicach. Pani Renata pokazała drugą stronę medalu. Ogromna w tym zasługa bohaterów artykułu. Jesteście świetni na forum, byłam więc pewna, że w gazecie będzie tak samo. Dziekuję. Wywiad będzie lekturą obowiązkową na złe dni. To zupełnie naturalne, że jedni z nas chcieliby od psychologa otrzymać potwierdzenie słuszności swoich dążeń do posiadania dziecka biologicznego i zrobienia WSZYSTKIEGO, żeby tak się stało. Mnie po prostu nie stać na takie poświęcenie, a wypowiedzi takich psychologów jak pan Samson sprawiały, że miałam poważne obawy dotyczące mojego instynktu macieżyńskiego. Nareszcie ktoś powiedział, że moje obawy o kondycję naszego małżeństwa w trakcie długoletniego leczenia, o to czy nie będę nadopiekuńczą matką dla dziecka powołanego do życia tak dużym wysiłkiem są w pełni uzasadnione. Dosyć łatwo ulegamy stereoptypom i presji otoczenia. Jeszcze kilka lat temu wydawało mi się, że jeżeli nie będę kobietą z super facetem, super pracą, dyplomem w kieszeni, domkiem na przedmieściu i gromadką dzieci to nie będę w pełni szczęśliwa. I wszyscy wokół wmawiają ci, że to zależy od nas samych, że jeżeli bardzo czegoś się chce to się to osiągnie. Do tego oczywiście obowiązkowo miały być małe buciki dla męża, żeby powiedzieć mu o dwóch różowych kreskach, zdjęcia i kasety z USG, szkoła rodzenia, wspólny poród, karmienie piersią itp. Bardzo podoba mi się teza, że czasami warto zaufac losowi bez przegięcia w drugą stronę oczywiście. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sarah Re: Zwierciadlo IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.08.01, 14:54 Pozwolę sobie nie podzielić zachwytów nad artykułem. Po przeczytaniu odnosi si ę wrażenie że leczenie , próby in vitro nie mają sensu ,bo koszta psychiczne i finansowe są nie wspólmierne do efektów . A ci co próbują bez skutku latami wychodzą na nie zrównoważonych psychicznie maniaków. Natomiast kliniki to fabryki pieniędzy żerujące na biednych ludziach. W związku z czym komentarz pana W.E. nie dziwi. Co się tyczy psychicznych obciążeń , to prada nikt nas nie uprzedzał ile to kosztuje. Jeżeli chodzi o finanse, coż ,każdy chyba wiedział w co się pakuje. Najbardziej chyba mnie wkurza oskarzanie mnie przez pana W.E o egoizm i zaspakajanie swoich zwierzęcych instynktów , bo koniecznie chiałam urodzić własne dziecko a nie adoptować lub matkować ,jak on to pięknie ujął,ważnym sprawom. Myślę, że każda z nas świadomie lub istynkyownie wie czemu tak uparcie dążymy do urodzenia własniego dziecka i nie chodzi tu wcale o geny inaczej kobiety bezpłodne na zachodzie nie decydowały by się na korzystanie z jajeczek dawczyń /u nas chyba nie ma takie możliwości/ Nosić w sobie dziecko , czuć go przez 9 miesięcy ,wyczuwać każdy jego ruch i wreszcie ujrzeć je podczas narodzin- o tym właśnie marzyłam .I wiecie co? Rzeczywistość przerosła moje marzenia. Tak, warto było próbować , polecam ,zachęcam ,namawim. Tylko granice sił psychicznych i finansowych powinien sobie każdy ustalić sam. No ale ja myślę macicą ,jak twierdzi pan W.E.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: REBAS Re: Zwierciadlo IP: *.*.*.* 20.08.01, 15:05 Zgadzam się z tobą w 100% ale.. w takim razie czym ja myśl? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bacha Re: Zwierciadlo IP: 195.205.13.* 20.08.01, 16:37 No coz, kazdy ma swoje zdanie i o to chodzi. Mnie wywiad z W.E. uspokaja, bo nadaje sens mojemu zyciu rowniez bez dzieci. Warto o tym po prostu pomyslec zanim czlowiek zwariuje, o tym np., ze macierzynstwo aktywne to 15 lat zycia, a mozemy dozyc 80. Nie chce, zeby (jesli sie nie uda) 40 lat mojego zycia bylo oplakiwaniem tego, co sie nie udalo. Spojrzenie z tej perspektywy daje mi pewien komfort, moge byc plodna w innych dziedzinach, moja decyzja o adopcji bedzie dojrzalsza, bo moze faktycznie moj los tak chce i sam wie co dla niego i dla mnie najlepsze. Nie trace wiec cennej energii na boksowanie sie ze swiatem, dziennikarzami itd. bo poki mam czas (a zostalo go nie tak wiele) to swoja pozytywna energie spozytkuje na dazenie do celu. Taka walka z wiatrakami moze sie okazac toksyczna dla nas samych. Moze wiec warto popatrzec na wypowiedz W.E. z tej perspektywy. Zwrocil sie do tych, ktorzy nie wiedza kiedy przestac, zeby nie miec poczucia, ze sie poddali. Nie raz i nie dwa zastanawialam sie do ilu razy bede probowac, do 5 do 8 ? Nie wiem, ale jesli juz podejme decyzje to slowa W.E. sprawiaja, ze moje dalsze zycie tez ma sens, ze zycie nie dzieli sie na przed i po in-vitro, ze pokazujac zdjecia moim wnukom (chyba beda) nie bede im mowila, ze to jest przed czwarta a to przed piata proba, bo zycie nie sklada sie tylko z prob in-vitro. Co do listow, to zostaly wyslane w 17 miejsc, do tych wszystkich klinik i osob, o ktorych rozmawialismy na sabacie. Serdecznie pozdrawiam B. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AGA Re: Zwierciadlo IP: 217.153.35.* 20.08.01, 17:09 Wyraziłam już wcześniej swoja opinię na temat wywiadu, ale uzupełnie ją jeszcze o dwa zasadnicze spostrzeżenia. Zgadzam się, że ta nasza walka nie może być na tyle agresywna i drastyczna, żebyśmy rujnowały swoje życie "bez dzieci". Ja nie dziele swojego życia na przed i po IVF, ale po prostu jestem teraz w trakcie leczenia. Nie obserwuje każdego dnia cyklu i nie wariuję z niecierpliwości w drugiej połowie cyklu, bo może już się na to wszystko uodporniłam i dla mnie robienie sobie nadziei co miesiąc jest po prostu nie do przyjęcia - muszę przecież jakoś żyć i tutaj całkowicie zgadzam się z WE. Pod tym względem rzeczywiście powinniśmy starać się wprowadzić więcej harmonii do naszego życia, i z tego co obserwuję, czytając wypowiedzi niektórych na forum teraz i kilka miesięcy temu, niektórym się to udaje. Ale wzburzyło mnie jednak zbyt instrumentalne podejście do sprawy macierzyństwa, przeliczanie na lata "aktywne", wyrokowanie, że po tym wszystkim co przeszłam będę "toksyczną matką" itp. (pisałam wcześniej) - w tych kwestiach nie zgadzam się z WE, i to podejście do tematu, bardzo swobodne, zwłaszcza w kwestiach medycznych (ginekologicznych) trochę mnie poruszyło, bo ani pan WE ani nikt inny nie ma prawa potępiać nas za to co robimy i o czym marzymy. Ale jak to w każdej złożonej kwestii trzeba na nią spojrzeć z kilku perspektyw, żeby skłonił każdego do refleksji i żeby każdy mógł dla siebie znaleźć swój punkt odniesienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mama Re: Zwierciadlo IP: 157.25.125.* 22.08.01, 11:41 pozwolę sobie wyrazić opinię na temat artykułu zamieszczonego w Zwierciadle. Otóż bardzo dziękuję Pani Renacie Arendt Dziurdzikowskiej za wspaniały tekst. Czytałam z zapartym tchem, nie tylko dlatego, że temat ten nie jest dla mnie obcy, ale dlatego, że tak cudownie ujęła sprawę. Za co serdecznie dziękuję. Natomiast krótko odniosę się do komentarza p. WE. Interesuje mnie czy ten pan ma dzieci i czy tez przelicza je na pieniądze? To wszystko co mam do powiedzenia po przeczytaniu jego opinii. Odpowiedz Link Zgłoś
malgosiak do wszystkich 22.08.01, 14:20 ja powiem bez ogódek, bo nie jestem tak kulturalna jak Mama, Ewa, Rebas czy Aga albo sarah. STEK BZDUR. Mówię o "komentarzu" pana E. Sam reportaż oceniam na piątkę z plusem. jak powiedział mój mąz jest przeciwwagą do landrynkowych do tej pory artykułów w stylu " In vitro udało się za pierwszym razem" Nikt w Polsce nie pisze o porażkach i jak sobie z nimi radzić. Czyli reportaż - świetna robota, myśle, ze przełamie lody i będzie więcej takich , ale komentarz....... pisany przez zdziwaczałego ,aroganckiego i niedouczonego " specjalisty", któremu już woda sodowa uderzyła do głowy i wydaje mu sie, ze jak kilka gazet porosiło go o komentarz, to on ma rację.Jaka ironia -" kobiety przesiadują w poczekalniach kilinik"- to mnie wkurzyło. A co z luźmi śmiertelnie chorymi, aaaa. Moja siostra ma od 20 lat gościec i chore nerki, całe życie spędziła w szpitalach na operacjach kolan i dializach. Razem z moją mamą warującą przy jej łóżku od 20 lat. Co im poradziłby pan E- żeby sie poddać losowi i nie leczyć mopjej siostry, zostawić ją nie zdechnie??????????? Ale idiota!Przecież niepłodnosc jest CHOROBĄ , a nie widzimisię . Zgadzam się z nim tylko w jedym- mozna się wykończyć psychicznie mając ten problem. Ale chyba bardziej wykańczające jest czytanie pana E. Ewa, Rebas, Aga chyba napiszemy jaieś dementi? . W ogóle to czesć wróciłam z krótkiego urlopu. Buziaki dla wszystkich M Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dorota Re: do wszystkich IP: *.sopot.sdi.tpnet.pl 23.08.01, 17:16 Po przeczytaniu komentazu na forum kupilam sobie "Zwierciadło". Mimo iz staramy sie o dziecko od cztereh lat moja wiedza na temat nieplodnosci jest bardzo niewielka - skutek wczesniejszej "diagnozy" - podloze psychiczne neiplodnosci, blokada i cos tam jeszcze. Ale musze przyznac, iz to co zaprezentowal Soba pan.R, jak mniemam psycholog i jak On mniema o sobie wysokiej klasy - TO JEST TO MOCNE. Do glowy mi nie przyszlo, iz psycholog moze ucinac temat a NIE starac sie rozwiazac i pomoc przejsc przez trudne chwile - MOZE BOG TAK CHCIAL,CHCE NAS DOSWIADCZYC ITD BZDURY. Wypowiedzi ktore pasuja do miernego ksiedza, natomiast NIE do psychologa. Z drugiej strony prawda jest taka, ze nie mozna wymagac od innych zbyt wiele, a szczegolnie od "czlowieka swiata wiedzy", ktory ma w glebokim powazaniu wiedze i zawod jaki przyszlo mu wykonywac, bo o powolaniu i pasji TRUDNO TU CHYBA MOWIC. Zszokowana czytelniczka "Zwierciadła" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agata Re: do wszystkich IP: 213.77.49.* 29.08.01, 23:44 Myślę, że Pan E. chciał nam uświadomić jedną rzecz: SĄ RZECZY, KTÓRYCH NIE JESTEŚMY W STANIE PRZESKOCZYĆ. Im człowiek jest starszy, tym więcej takich rzeczy dostrzega. Coś o mnie - jestem po 2 poronieniach, HSG, laparoskopii, hormonach, więc wiem "o co biega" i nikt nie może mi zarzucić, że nie wiem o czym piszę. Jeszcze nieustannie walczę i będę walczyć dopóki nie wykorzystam wszystkich możliwości. Czy odpowiezieliście sobie na pytanie - co będzie jeśli wszystkie Wasze starania nie przyniosa spodziewanego rezultatu? Możliwe, że przyjdzie taki moment (czego nikomu nie życzę), w którym będziecie musieli sobie uświadomić, że niestety - nie zostaniecie biologicznymi rodzicami. I co wtedy? Słowa E. wbrew pozorom niosą spokój. Pokazują, że możliwe jest życie również wtedy, gdy natura i nowoczesna technika są bezsilne... I chyba w takim kontekście należy je odbierać, a nie z zacietrzewieniem charakterystycznym dla osób, którym bardzo zależy na posiadaniu "własnego" dzidziusia... Na początek tyle - może mało składnie, ale pora już późna. Acha - jako psychoterapeutę dla mnie wybrałabym jednak E. z Jego podejściem do sprawy. To "PUŚCIĆ" w pewnym momencie jest jedynym srodkiem aby nie zwariować. Tylko nie każdy może "PUŚCIĆ" - DLACZEGO? Na to każdy musi odpowiedzieć już sobie sam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mynia Re: Zwierciadlo IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.01, 20:07 Czesc Dorzuce i ja kwiatek do tego ogrodka. Reportarz super! Duze brawo dla Pani redaktor, zwlaszcza ze wydawalo mi sie, iz zrozumiec nas moze tylko ktos, kto sam przez to przeszedl. W tym wzgledzie nie mialam racji. Co do komentarza pana E. powiem brzydko i krotko: DUPEK. Sprowadzenie naszych pragnien do zwierzecych instynktow jest dla mnie bardzo przykre. Facet uwaza sie za alfe i omege, a tak na prawde, to nie ma pojecia o czym pisze. A swoja droga, to kimze jest ten wszystko wiedzacy pan E? Jakos nigdzie nie znalazlam tej informacji 9lekarz, psycholog?), choc przyznam, ze artykulu nie przeczytalam dokladnie, bo juz na samym poczatku niedobrze mi sie zrobilo (nie byly to niestety mdlosci poranne). Pozdrawiam wszystkich (oprocz pana E.) Mynia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Isia Już wiem o co mam żal do Pana E. (spóźniony post) IP: *.kul.lublin.pl 27.08.01, 10:53 Od przeczytania artykułu w „Źródle” i komentarza Pana E. minęło parę dni. Przemyślałam całą sprawę i już wiem o co mam żal do Pana E. Byłam adoptowana więc problem adopcji nie wywołuje u mnie nadmiernych emocji, po prostu: „chleb powszedni”. Ale borykam się już dłuższy czas z niepłodnością i ten temat zdecydowanie wywołuje u mnie emocje. Tak naprawdę po przeczytaniu artykułu (nie muszę chyba powtarzać, że jest bardzo dobry) poczułam smutek, ale i wewnętrzny spokój lecz nagle ze strony komentarza powiało chłodem, skutkiem czego we mnie – totalne poczucie pustki. Rozczarowało mnie podejście do mojego problemu Pana E., którego znam i podziwiałam za mądre wypowiedzi w trakcie cyklu programów tv. „Okna”. Przypomniała mi się moja spowiedź sprzed kilku miesięcy kiedy zrozpaczona a jednocześnie walcząca z narastającym wewnętrznym buntem do Pana Boga wykrztusiłam słowa pełne żalu, strachu, niepewności... i muszę powiedzieć, że zapamiętam tę rozmowę ze Spowiednikiem na długo. To dzięki niej uwierzyłam w sens leczenia, podjęcia tych wszystkich niepewnych medycznych działań, nie poddawania się, dalszej walki. Dzięki czemu? Dzięki zwyczajnemu współczuciu. Nie od Mamy lub przyjaciółki, czy znajomych - ale właśnie tego Spowiednika. Dzięki prostemu pochyleniu się nad moim cierpieniem, dodaniu otuchy i nadziei ze strony tej obcej osoby do której się zwróciłam. Wiem też, że dzięki takim osobom (dla mnie jesteście Wy na Forum) łatwiej mi będzie znieść własną żałobę po stracie mojego „niepoczętego” dziecka. I wiem, że taką osobą nie był – nie będzie Pan E. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vida zwierciadlo IP: *.unregistered.formus.pl 27.08.01, 20:24 Chyba bede troche bronic pana E. Poruszyl kilka problemow,ktore od dawna chodzily mi po glowie-ale wtedy sadzilam,ze to ze mna cos jest nie tak (np.slaby instynkt macierzynski). Chce dziecka,ale nie za wszelka cene.Moj organizm zreszta sam bardzo skutecznie broni sie przed leczeniem-kto wie,moze wie co robi.Czasem glownymi motywami naszej "walki" jest presja otoczenia,czy chec bycia takimi jak inni,nawet jesli do konca sobie tego nie uswiadamiamy. Ja tak naprawde tesknie nie za fizyczna,ale nazwijmy to "duchowa",psychiczna strona macierzynstwa.Bardzo powoli wprawdzie,ale dojrzewam do tego,ze moje zycie wcale nie MUSI i byc moze nie bedzie takie jak innych.Albo adoptujemy dziecko,albo bedziemy sami. Moze szczescie wcale nie musi miescic sie w ustalonych konwencjach? Czy naprawde jestesmy az tak nieszczesliwe jak mysla uzalajace sie nad nami:kolezanki,ciocie,tesciowe... Moze to wlasnie chce nam powiedziec pan E? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mama Re: zwierciadlo IP: 157.25.125.* 28.08.01, 08:26 nie możesz mówić o czymś czego nie znasz. ja tez nie miałam tak silnie rozwiniętego instynktu jak niejedna z dziewczyn na tym forum. czasami tez myslałam, ze jestem nienormalna. Wszystko przewartościowało sie w momencie kiedy otrzymałam dar od losu w postaci dziecka. Nie mam zamiaru Cie przekonywac bo i tak nie zrozumiesz.......tego trzeba doświadczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bacha Re: zwierciadlo IP: 195.205.13.* 28.08.01, 09:56 Mama, z calym szacunkiem, ale troche przemawia przez Ciebie to, co najbardziej irytuje nas w "dobrych ciociach" i pseudo kolezankach: nie zrozumiesz, bo sama nie masz. Nie dyskredytuj mojego zycia dlatego, ze nie ma w nim dzieci. Miedzy innymi o to nam chodzilo gdy zaczynalismy sie spotykac: o zrozumienie, o to, ze zycie bez dzieci, jakkolwiek dazymy do ich posiadania za wszelka cene i kosztem wielu wyrzeczen, tez ma sens. Moj maz nie bedzie dla mnie bardziej cenny w momencie gdy zostanie ojcem mojego dziecka, a ja nie stane sie przez to bardziej wartosciowym obywatelem RP. Jesli dane mi bedzie zostac matka to bedzie wielkie dla mnie szczescie, ale jesli nie to prosze nie ustawiaj mnie w sytuacji, ze nie rozumiem jak to jest miec dzieci bo ich nie mam. Zaden rodzic niestety nie nabywa jakiejs specjalnej wiedzy w momencie kiedy sie nim staje. Jest jaki jest i to czego nauczyl sie wczesniej wykorzystuje w wychowaniu swojego potomstwa. Ludzie nie dziela sie na tych z dziecmi i na tych bez dzieci tylko na dobrych i zlych. A to co pisze W.E, choc w wielu punktach sie z nim nie zgadzam, to podsuniecie pomyslu na zycie tym, ktorzy moze juz sa zmeczeni tym ciaglym dazeniem do czegos co moze nigdy nie bedzie im dane, tym eksperymentowaniem na wlasnej duszy i ciele. Ze decyzja o zaprzestaniu podejmowania kolejnych prob in-vitro bedzie jego swiadoma decyzja i wyborem innej drogi do realizowania sie w zyciu. Ty sie realizujesz poprzez macierzynstwo i chwala Ci za to, ale czy to ze jakas para wreszcie sobie po 11 probach odpuszcza i zaczyna realizowac inny sposob na zycie to czy sa przez to gorsi, czy nie rozumieja instynktow macierzynskich i ojcowskich ? To chyba nie jest tak. Moje zycie i przed i po probie ma wartosc ogromna. I bedzie mialo ja rowniez gdy zostane matka i wowczas kiedy nie bedzie mi to dane. Serdecznie pozdrawiam B. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mama Re: zwierciadlo IP: 157.25.125.* 28.08.01, 10:50 Basiu, całkiem opacznie mnie zrozumiałaś. ja nikogo nie potępiam. do niczego nie namawiam za wszelką cenę. ja tylko powiedziałam o SWOIM odczuciu w również dotyczącej mnie sprawie przez 14 lat. Pozdrawiam L. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magna Re: zwierciadlo IP: 210.176.197.* 30.08.01, 05:42 popieram Bache - chociaz wg definicji nie powinnam jej rozumiec bo nie mam jej problemu - mam dzieci i nie mialam zadnych trudnosci z ich "zrobieniem". ale mimo to dlugo zastanawialam sie nad "bezdzietnoscia z wyboru" a nawet adopcja zeby tym co juz sa na tym swiecie ulatwic zycie. zostalam wtedy mianowana egoistka co to wlasny komfort stawia ponad wszystko i zwyrodnialcem bo misja kobiety jest byc matka i jesli nie moze nia zostac to chociaz powinna rozpaczac nad tym faktem zeby dowiesc ze ma wlasciwe instynkty. to opinia spoleczenstwa (nie wszystkich oczywiscie) a w szczegolnosci rozbuchanych mamus, ktore uwazaja ze posiadanie potomstwa stawia je ponad innymi oraz ze to potomstwo jest darem dla swiata i swiat powinien byc owej mamusi wdzieczny za to ze je stworzyla. oczywiscie ta postawa najjaskrawiej wystepuje u tych co jakis czas nie mogly a potem nagle mogly i maja (syndrom posiadania) w przeciwienstwie do tych uposledzonych i nizej stojacych co to "nie maja" i w zwiazku z tym nie doswiadczyly "wyzszych uczuc". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: REBAS Re: zwierciadlo IP: *.*.*.* 30.08.01, 09:55 Basiu, Pozwolę sobie przyznać ci rację. Ludzie nie dzielą się na tych z dziećmi i na tych bez. Nie powinni się dzielić. Niestety często nasze otoczenie próbuje nam to w mówić. Typowe wypowiedzi kolegów i koleżanek;” nie rozumiesz bo nie masz” lub „ jak będziesz mamą to pojmiesz ..” bla bla bla. Uważam, że dyskusja, która się zawiązała wokół wypowiedzi pana E dotyczy bardziej światopoglądu. Taka reakcja (z moja na czele) spowodowana była wielką nadzieją, że Pan E (znany i światowy) powie nam coś takiego, że… no nie wiem sam, na co czekałem, ale miało to być coś. Tym czasem usłyszałem parę uniwersalnych słów. Tak ma on rację. Życie takie jest, że nie zawsze się dostaje to, co chce. Że czasami „los” wie lepiej, co dla nas dobre. Że walka z przeznaczeniem może obrócić się przeciwko nam. Itp. Są to prawdy uniwersalne. Znajdziemy je w Biblii, Koranie, Torze i zapewne wielu innych bardziej lub mniej świętych tekstach. Będąc pogrążenie w swojej walce nie jesteśmy wstanie wznieś się na te poziomy. Powinniśmy, ale jesteśmy tylko ludźmi. Z nami trzeba jak z chorymi dziećmi, i tak jesteśmy na granicy depresji… Nie chcę się użalać, sami sobie wybraliśmy tą drogę. Chcę wytłumaczyć (rozumieć) naszą (swoją) dość agresywną reakcję na Pana E. (na Pana Boga, na Los…. Czasami usłyszenie prawdy boli. Często nie chcemy słuchać. Do tego trzeba dojrzeć. My jeszcze nie chcemy. Jesteśmy na etapie buntu. Te sprawy powinien zrozumieć taki spec jak on i to mnie wkurzyło. Kolejny pacan, który wie lepiej i uważa, że jest debeściak. Może powinniśmy zastanowić się nad technikami, metodami takiego dojrzewania. Nie każdemu jest dana Łaska Wiary. To co uważam za wartościowe w wypowiedzi E. to zwrócenie uwagi że nie należy upierać się na jedną drogę (jedynie słuszną) to może byś zgubne dla nas, dla naszych związków, dla naszych dusz… (ale się rozpisałem. Mocno cię Basiu - ściskam – PIOTR) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AGA Re: zwierciadlo IP: 217.153.35.* 28.08.01, 08:59 Gość portalu: vida napisał(a): > Bardzo powoli wprawdzie,ale dojrzewam do tego,ze moje > zycie wcale nie MUSI i byc moze nie bedzie takie jak innych.Albo adoptujemy > dziecko,albo bedziemy sami. > Moze szczescie wcale nie musi miescic sie w ustalonych konwencjach? > Czy naprawde jestesmy az tak nieszczesliwe jak mysla uzalajace sie nad > nami:kolezanki,ciocie,tesciowe...? Choć mam wiele zastrzeżeń do wypowiedzi pana E, o czym pisałam wcześniej, to podobnie jak Ty również wyniosłam taką oto ogólną refleksję. Czuję, że mój gorący zapał i poświęcenie powoli stygnie nie znaczy to, że kończę ze swoimi staraniami (nadal się leczę i będę rozmrażać to co na mnie czeka), ale coraz częściej oswajam się z myślą, że nigdy nie będę miała swojego dziecka i nie traktuję to w kategoriach czarnowidztwa. Nie wiem czy będziemy adoptować czy zdecydujemy się być tylko razem. Staram się, aby mój (nasz) osobisty dramat nie sparaliżował mi (nam)całego życia, a za taką cenę rzeczywistość może okazać się duża bardziej brutalna niż nasze obecne wyobrażenia budowane na gloryfikowaniu faktu macierzyństwa. Oczywiście, będę jeszcze walczyć i może jeszcze kiedyś dostanę jakis impuls, który poderwie mnie do kolejnych działań, ale chyba już nie mam siły robić sobie złudnych nadziei, że NA PEWNO będzie. Szczerze mówiąc takie powolne "otrzeźwienie" przychodzi mi od niedawna - zarówno z powodu 4 już nieudanej próby IVF, jak i dzięki temu forum, które pozwala spojrzeć na problem z kilku perspektyw i wybrać najbardziej dla mnie odpowiednią i komfortową psychicznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bacha Re: zwierciadlo IP: 195.205.13.* 30.08.01, 11:00 Jestem wdzeczna wszystkim za wszystkie uwagi. W.E. nie wiedzial chyba ze wywola taka dyskusje. Dla mnie ona jednak ma inny wymiar, bo wiem po co to wszystko robie. Jesli mi sie uda bede szczesliwa, jesli nie tez. Odkad trwa nasza dyskusja adpocja nie jest juz dla mnie wyjsciem ostatecznym tylko innym pomyslem na zycie, nie tylko moje. I gdy tylko tak na to spojrzalam to zrobilo mi sie lzej, bo wiem juz na pewno, ze w moim domu beda dzieci, ze bede meblowac dziecinny pokoj, ze wreszcie kupie fotelik do samochodu i tysiac innym bardzo potrzebnych rzeczy. Dzieki temu osiagnelam spokoj, kwestia do zastanowienia pozostaje jedynie czas, kiedy powiedziec stop probom i kiedy udac sie do osrodka adopcyjnego. I znowu tak jak kiedys mam mozliwosc wyboru, choc nieco wymuszonego, ale za to dajacego poczucie ogromnego komfortu. Jeszcze raz dziekuje Wam za to, ze chcialo Wam sie o tym "pogadac". B. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AGA Re: Zwierciadlo IP: 217.153.35.* 22.10.01, 10:19 W listopadowym nr Zwierciadla, ktore wlasnie ukazalo sie w kioskach, sa cytowane wypowiedzi z tego forum nt. pana E - czyli kompendium, tego co tu powyzej napisalismy. Milej lektury. Podaje to na podstawie info od Bachy, ktora ma kontakt z redakcja z pierwszej reki i potwierdzam po zakupieniu tego numeru. Odpowiedz Link Zgłoś