Gość: Ela
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
25.10.04, 16:45
witam, nie mam sie przed kim wygadac. Jestem (z raczej bylam ) w 11 tygodniu
ciazy, dzisiaj zaczelam plamic, wiec biegiem do lekarza. Usg i wszystko
jasne, obumarcie plodu. Zdarzylo mi sie to drugi raz, pierwszy raz poltora
roku temu (4 tygodnie ciazy). Lekarz powiedzial ze musialam kiedys zplapac
wirusa od dziecka ktore go mialo. No tylko goraczkujace dzieci go rozsiewaja,
dla nich niegrozny. Wywoluje cos podobnego do grypy, czyli obrzek wezlow
chlonnych. Nie jest on rozpoznawalny, leczony u dzieci jak grypa i juz. A u
kobiet, wywoluje oburmacie plodu. Najgorsze jest to ze na to nie ma leku,
trzeba robic badania co pol roku i jak przeciwciala sa blisko normy to wtedy
mozna zajsc w ciaze i jest szansa ze dziecko urodzi sie. Bo ten wirus zagraza
tylko na poczatku ciazy.
A ja juz zaczelam plany robic, juz widzialam usmiechy tego malenstwa.
Poprzednio jakos to znioslam, bo odrazu przy pierwszy musg dowiedzialm sie ze
cos jest nie tak, a teraz, widzialam swoje malenstwo juz dwa razy, za trzecim
razem nie zobaczylam. Czy moze ktos wiec cos na ten temat, nie zapamietalam
nazwy wirusa, dowiem sie wszystkiego jutro. Bo jutro bede miala zabieg, o ile
poronienie nie nastapi wczseniej, bo juz lozysko sie odkleja.
Dbajcie o swoje malenstwa, pozdrawiam.